Sunday, September 30, 2007

Exchange Rate.




I had a few emails saying they don't understand the significance for us with the money exchange rate so I'll try to explain it. Let's use the figure of $1,500USD for an example. If we get that amount in our Social Security retirement checks each month, that money has to be changed into the Polish Zloty. The current rate is $1 equals 2.64 zlotych so $1,500USD is equal to 3,960 zlotych. If the rate continues to drop to 2.5, then it's 3,750 zlotych. If it goes up to, say, 2.8, then that's 4,200 zlotych. They say the average Polish citizen lives on 2,500 zlotych but they don't pay 675 zl per month for health insurance or 1,500 zl a month for rent because they own their own home or apt, I think. Just between rent and health care, we need 2,100 zl. Food is another 1,000 zl a month, if we get a car, another 250-300 zl a month plus gas, plus electricity, prescriptions, etc. So the rate of exchange does matter to us.


A beautiful day today and we wanted to go on the boat with John and Agnieszka but yesterday a friend called and said he would visit today. Unfortunately, our friend called 2 hours before his visit and said he couldn't make it today so instead we walked to Kings Cross, did our food shopping for the week and then went for a long walk up Szamotulska street.

We passed by a hospital that had an old traveling wagon on the grounds so I took a few pictures of it. Joan and I like to travel so maybe this is what we need to buy for our trips :-)


We were also asked how we like living in Poland, now that we've been here almost two months. At times it is frustrating by the bureacracy that still permeates the country. We still feel somewhat isolated because of language differences, want to meet more polish speaking people, am concerned about the exchange rate, medical system but also see tremendous opportunities for those who want to build a business. The people we come in contact with on a daily basis are now very friendly and helpful. We think Poland is the best place for us now because it is so different from what we have known and we look forward to our future here. We think that American/Poles, those born of Polish descent in America, should come here and see this land of our ancestors and experience the "real" Poland. There are so many American/Poles who don't know anything about Poland, it's history, their history, what the Polish nation has gone through to survive to this day and I, personally, wish I had known this all when I was much younger. There is no doubt that America is a great country but Poland is also. American history is 225 years old, Poland over 1000 years. 1000 years! That is a long time.

Do we miss America? Yes, of course! There are many things from America we miss. Children, grandchildren, football, medical system, cheap gas, friends, language, but all of these do not make us want to return. This is an exciting time for Joan and I, at our age, to live a new life with so many possibilities. We like it in Poland and we will stay.

Miałem kilka email mówiące, że oni nie rozumieją znaczenia dla nas z tempem wymiany pieniędzy tak spróbuję wyjaśnić to. Użyjmy figury $1,500USD dla przykładu. Jeżeli dostajemy, którzy równają się w naszych ZUS emeryturach każdego miesiąca, że pieniądze muszą być wymieniane do polskiego Złotego. Stawka bieżąca jest $1 równa się 2.64 zlotych tak $1,500USD jest równy do 3,960 zlotych. Jeżeli tempo nadal spada do 2.5, wtedy to jest 3,750 zlotych. Jeżeli to pójdzie do, mówią, 2.8, wtedy, które są 4,200 zlotych. Oni mówią przeciętne polskie obywatela życia na 2,500 zlotych ale oni nie płacą 675 zl przez miesiąc za ubezpieczenie zdrowotne albo 1,500 zl miesiąc do wynajęcia ponieważ oni posiadają ich własny dom albo trafny, ja myślę. Właśnie między czynszem a opieka medyczna, my potrzebujemy 2,100 zl. Żywność jest inny 1,000 zl miesiąc, jeżeli dostajemy samochód, inny 250-300 zl miesiąc plus gaz, plus elektryczność, nakazy, i tak dalej Tak kurs ma znaczenie do nas.

Piękny dzień dzisiaj i chcieliśmy pójść na łodzi z Johnem i Agnieszka ale wczoraj przyjaciel zawołał i powiedział, że on będzie bywać dzisiaj. Niestety, nasz przyjaciel nazwał 2 godziny przed jego wizytą i powiedział, że on nie mógłby zrobić tego dzisiaj tak zamiast tego chodziliśmy do Królów Krzyża, robiliśmy zakupy naszą żywność przez tydzień i wtedy poszliśmy po długi spacer w górze Szamotulska ulica.

Pominęliśmy szpital, który miał starą podróżującą platformę na gruntach tak zrobiłem kilka obrazów tego. Joan i ja lubię by podróżować tak być może to jest co potrzebujemy kupić dla naszych podróży :-)
Byliśmy też pytani jak lubimy mieszkanie w Polsce, teraz gdy byliśmy tutaj prawie dwoma miesiącami. Czasami to frustruje przez bureacracy, które jeszcze przenika kraj. Jeszcze czujemy się nieco izolowani z powodu różnic języka , chcemy spotkać więcej blaskowi mówiącemu ludzi, jestem zainteresowani o kursie wymiany, medycznym systemie ale też widzimy straszliwe okazje dla tych, którzy chcą zbudować biznes. Ludzie wchodzimy kontakt z na codzienną podstawą są teraz bardzo przyjacielskie i pomocne. Myślimy, że Polska jest najlepsze miejsce dla nas teraz ponieważ to jest tak różne od czego znaliśmy i oczekujemy naszej przyszłości tutaj. Myślimy, że amerykańscy/Polacy, ci urodzeni o polskim pochodzeniu w Ameryce, powinniśmy przyjść tutaj i zobaczyć tę ziemię naszych przodków i doświadczyć "rzeczywistej" Polski. Tam są tak dużo amerykańskich/Polaków, którzy nie wiedzą niczego o Polsce, to jest historia, ich historia, co polski naród przeszedł utrzymać się przy życiu po dzień dzisiejszy i ja, osobiście, pragnę, żebym znałem temu wszystko kiedy byłem dużo młodszy. Tam jest niewątpliwie, że Ameryka jest wielki kraj ale Polska jest też. Amerykańska historia ma 225 lat, Polska przez 1000 lat. 1000 lat! To jest długi czas.

Czy chybiamy Ameryki? Tak, oczywiście! Tam są dużo rzeczy z Ameryki, której chybiamy. Dzieci, wnuki, piłka nożna, medyczny system, tani gaz, przyjaciele, język, ale wszyscy z tych nie robią nas chcą wrócić. To jest podniecający czas dla Joan i ja, w naszym wieku, by żyć nowe życie z tak wieloma możliwościami. Lubimy to w Polsce i pozostaniemy.

Saturday, September 29, 2007

Sobota

A gray, cloudy, windy day today.

We were going to go on a boat ride up the Warta River to see Poznań from the water but the weather didn't permit. Instead I spent the day upgrading my geneaological tree. We went out and did a little shopping for dinner, pork chops, lettuce, potatoes, tomato juice and vodka. We watched the Jon Stewart show on BBC world TV, studied for 3 hours and the news on Myanmar. I can't believe no country is doing anything to stop what is going on there. TV is interesting. Commercials are less frequent than in the US but longer when they do show them. There are maybe 12 to 15 in a row and they tell you commercials are coming before they start. Of course, languages are different. Shows in French, Russian, Polish and Spanish dominate the TV. We saw a Japanese movie last night that was dubbed in German. That was strange.

We watch each day the falling of the dollar because it affects our life in Poland. I've never seen it as low as it is now and each day it gets lower. Because we use our Social Security checks to live on, the conversion to the zloty affects us. Because of this dropping I've been thinking lately about taking a course that will allow me to teach English in schools here. If that were to happen then we wouldn't be so dependent on the SS checks.

Szarość, pochmurny, wystawiony na wiatr dzień dzisiaj.

Mieliśmy pójść na jeździe łodzi w górze Warta Rzeka by zobaczyć Poznań od wody ale pogoda nie dopuściła. Zamiast tego spędziłem dzień ulepszający moje geneaological drzewo. Wyszliśmy i zrobiliśmy trochę sprawunki dla obiadu, kotletów wieprzowych, sałaty, ziemniaków, soku pomidorowego i wódki. Obserwowaliśmy Jon Stewarta pokaz na BBC światowej telewizji, studiowanej przez 3 godziny i wiadomości na Myanmar. Nie mogę uwierzyć, że żaden kraj nie robi niczego by zatrzymać co idzie dalej tam. Telewizja interesuje. Reklamy są mniej częstych niż w Stanach Zjednoczonych ale dłuższe kiedy oni pokazują im. Tam są być może 12 do 15 w rzędzie i oni powiedzą tobie reklamy poprzedzają oni zaczynają się. Oczywiście, języki są różne. Wprowadza francuski, rosyjski, polski i hiszpański dominują telewizję. Zobaczyliśmy japoński film ubiegłej nocy, który był nazwany po niemiecku. To było dziwne.

Obserwujemy każdego dnia spadanie dolara ponieważ to dotknie nasze życie w Polsce. Nigdy nie zobaczyłem tego tak nisko jak to jest teraz i każdego dnia to staje się niższy. Ponieważ używamy naszych ZUS kontroli by żyć z, zamiana do złotego dotknie nas. Z powodu tego spadania myślałem ostatnio o braniu kursu, który pozwoli, żebym nauczył angielski w szkołach tutaj. Gdyby, które miało zdarzyć się wtedy nie bylibyśmy tak zależni kontrolami SS.

Friday, September 28, 2007


I've been writing this blog about current times but all of this really started because of my search of my family roots. If you don't remember the past, you can't enjoy the present.

If you can read Polish, I have cousin Krzysztof's (Lunetarius) blog link on the left side under "Links"

Pisałem ten blog o aktualnych czasach ale wszystko z tego naprawdę zaczęło się z powodu mojego poszukiwania moich korzeni rodziny. Jeżeli nie pamiętasz przeszłości, nie możesz ucieszyć się teraźniejszością.

Jeżeli możesz przeczytać polski, mam kuzyna Krzysztof(Lunetarius) blog łącze po lewej strona pod "Więzami"

Thursday, September 27, 2007

PAST

I've been writing this blog about current times but all of this really started because of my search of my family roots. If you don't remember the past, you can't enjoy the present.

Autumn

Yellows are turning to browns. Leaves are falling and the weather is getting cooler. Autumn is here!

Good news! Cousin Oliwia Kupińska has returned from her summer job in Majorca, Spain and will once again be in Poznań to attend Adam Mickiewicz University. She will come to visit us next Wednesday. We had the pleasure of her staying with us when she came to America in 2005 to meet American relatives. I'm looking forward to her visit.

It's still hard to adjust to drivers around here. Pedestrians have little chance against them. They drive fast everywhere, sidestreets and highways. A statistic I read said 5000 pedestrians lost their lives last year, 400 were children. That's crazy. They need to change some laws to protect pedestrians. Another was that in 2005, 200,000 compact cars were sold and in 2006 only 40,000. It seems Poland is looking at bigger cars now that there is more money coming into households. I remember in our last visit in 2004 it was hard to see a American car size but now it's much more frequent.

Żółci skręcają do opalają. Liście spadają i pogoda dostaje chłodnicę. Jesień jest tutaj!

Dobra wiadomość! Kuzyna Oliwia Kupińska zwrócił od jej letniej pracy na Majorce, Hiszpanii i jeszcze raz będzie w Poznań by uczęszczać Adama Mickiewicza Uniwersytet. Ona przyjdzie odwiedzić nas następna środa. Mieliśmy przyjemność jej pozostawania z nami kiedy ona przyjechała do Ameryki w 2005 by spotkać amerykańskich krewnych. Oczekuję jej wizyty.
To jest jeszcze twarde by dostosować do kierowców dookoła tutaj. Piesi mają mała szansa przeciw nim. Oni pędzą szybko wszędzie, sidestreets i drogi. Statystyczny czytam powiedziany 5000 pieszych straciły ich życia w ubiegłym roku, 400 byli dzieci. To jest zwariowane. Oni potrzebują zmienić kilka ustaw by ochronić piesze. Inny był, że w 2005, 200,000 samochodów małych i ekonomicznych były sprzedane i w 2006 tylko 40,000. To wydaje się, że Polska patrzy na większe samochody teraz gdy tam jest więcej pieniędzy przychodzące do rodzin. Pamiętam w naszej ostatniej wizycie w 2004 to było twarde by zobaczyć, jak amerykański samochód ustawia według rozmiarów ale teraz to jest dużo częstsze.

Wednesday, September 26, 2007

Chivalry


I've experienced this enough times now on the bus and tram so I thought I mention another difference between the U.S. and Poland. Usually when there are not enough seats on a bus, a younger person will give up their seat to an older person, without being asked. It happened again today on the bus home from Ikea. 3 teenage girls were sitting across from us and when the bus stopped to pick up several older people, the 3 girls all gave up their seats. I don't remember that happening in the U.S.

At Ikea we bought a fitted sheet for a Queen sized bed..49.99zl,$18.72USD; a pillow for the same price, a pillow case for 19.99 zl, $7.50USD and 6 "D" batteries for 13.98 zl, $5.23USD.

Doświadczyłem tego dość czasów teraz na autobusie i tramwaju tak myślałem, że wspominam inną różnicę między Stanami Zjednoczonymi a Polską. Zwykle kiedy nie będą dość siedzeń na autobusie, młodsza osoba będzie zaniechać ich siedzenia do starszej osoby, bez bycia pytana. To zdarzyło się znowu dzisiaj na autobusie do domu z Ikea. 3 nastolatków dziewczyny siedziały w poprzek od nas i kiedy autobus zatrzymywał się by podnieść kilku starszych ludzi, 3 dziewczyny wszystkie zaniechały ich siedzeń. Nie pamiętam, że zdarzające się w Stanach Zjednoczonych
W Ikea kupiliśmy dopasowany arkusz dla Królowej ustawił według rozmiarów bed..49.99zl,$18.72USD; poduszka dla tej samej ceny, przypadek poduszki dla 19.99 zl, $7.50USD i 6 "D" baterii dla 13.98 zl, $5.23USD.

Tuesday, September 25, 2007

Mail

Sun is dissapearing for a few days but still good enough to go for a walk to a new part of the neighborhood.

We came back to find four envelopes in our mailbox and curiously opened them up. 2 for Joan and 2 for me from Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu (Main gov't office in Poznań. 1 was from the police department and 1 from the Border Control. I tried to read them but so many more words in them than in my current vocablulary so I did the best thing I could do. I typed them into a Word document and sent them to cousin Andrzej to translate. Much easier than trying to look up each word. He told me they were only confirmations that they had recieved our paperwork for processing. They recieved them 4 days after we filed so we still have some time before we know anything.

Spent most of the rest of the day studying and answering a few emails.

Słońce jest dissapearing na kilka dni ale jeszcze dość dobre by pójść na spacer do nowej części sąsiedztwa.

Wróciliśmy znaleźć cztery koperty w naszej skrzynce pocztowej i ciekawie otworzyliśmy ich w górze. 2 dla Joan i 2 dla mnie od Wielkopolski Urząd Wojewódzki w Poznaniu (Menu gov′t biura w Poznań. 1 był od komendy policji i 1 od Kontroli Granicznej. Spróbowałem przeczytać ich ale tak dużo więcej słów w nich niż w moim aktualnym vocablulary tak zrobiłem najlepszą rzecz, którą mógłbym zrobić. Napisałem ich do dokumentu Słowa i wysłałem ich do kuzyna Andrzej by przetłumaczyć. Dużo łatwiejszy niż trudne poszukać każde słowo. On powiedział mi oni byli tylko umocnieniami, którymi oni mieli recieved nasza papierkowa robota dla przetwarzania. Oni recieved ich 4 dni gdy poszliśmy rzędem tak jeszcze mamy jakiś czas zanim będziemy znać coś.

Wyczerpany najwięcej z reszty dnia studiującego i odpowiadający kilku email.

Monday, September 24, 2007

Fellow Americans


Of course, we're not the only Americans living in Poland. I've mentioned Jeff and Agnieszka who we met last week, Rob Strybel, Ed Myska and a few others. Also, in Gdańsk, live Jay from New Jersey, his wife Asia and their new daughter Pamela. A year before we left we met Scott, from California, over the internet and he was planning to make his move to Poland a week after our arrival. His plan was to attend the school in Warsaw in August for one month to get a CELTA certification to teach English in Polish schools, move to Gdańsk, find a job and get an apartment. I heard today that his planned worked very well. Two days after he arrived in Gdańsk he obtained a teaching position in one of the more prestigious schools in Gdańsk and they helped him find an apartment. As far as I know he had no previous teaching experience. Native teachers of English are still very much in demand in Poland. Naturally we are thrilled for Scott.

Another great weather day in Poznań. We bought a few vegetables and went to the Post Office to mail a letter to my sister back in the U.S. Cost-3.10 zl, $1.15 USD.

We had a call from our friend Krystyna in Naperville. She's from Warsaw, living in the U.S. Now we tell her how Poland is and she tells us how much she misses it.

We spent 6 hours reviewing our Polish lessons from the U.S, trying to recall everything before we take our tests next Monday. We'll do the same each day this week.

Just a reminder to Polish speaking cousins reading this that cousin Krzysztof Kupiński has a genealogical website and just started his own blog......http://www.kupinski.ri.pl/

Oczywiście, nie jesteśmy jedynymi Amerykaninami mieszkającymi w Polsce. Wspomniałem Jeffa i Agnieszka, który spotkaliśmy w ubiegłym tygodniu, Roba Strybela, Ed Myska i kilka inni. Też, w Gdańsk, żyj Jaya z New jersey, jego Azji żony i ich nowej córki Pameli. Rok przed my wyruszył spotkaliśmy Scotta, z Kalifornii, przez internet i on planował zrobić jego ruch do Polski tydzień po naszym przybyciu. Jego plan miał chodzić do szkoły w Warszawie w sierpniu przez jeden miesiąc by dostać, żeby poświadczenie CELTA nauczyło angielski w polskich szkołach, ruszyło się do Gdańsk, znalazło pracę i dostało apartament. Usłyszałem dzisiaj, że jego zaplanowany pracowałem bardzo dobrze. Dwa dni gdy on przybył do Gdańsk on otrzymał uczącą pozycję w jednej z bardziej prestiżowych szkół w Gdańsk i oni pomogli mu znaleźć apartament. O ile wiem, że on nie miał żadnego poprzedniego doświadczenia w nauczaniu. Rodzimi nauczyciele Anglików są pokupnym jeszcze bardzo w Polsce. Naturalnie jesteśmy przejęci dla Scotta.

Inny wspaniały meteorologiczny dzień w Poznań. Kupiliśmy kilka roślin i poszliśmy do Urzędu Pocztowego by wysłać list do moich bliźniaczych pleców w amerykańskim Kosztowanym 3.10 zl, $1.15 USD.

Mieliśmy rozmowę od naszej przyjaciela Krystyny w Naperville. Ona jest z Warszawy, mieszkając w Stanach Zjednoczonych Teraz mówimy, że jej jak Polska jest i ona powie nam ile ona chybia tego.

Spędziliśmy 6 godzin przeglądające nasze polskie lekcje z U.S, próbując przywoływać z powrotem wszystko zanim weźmiemy nasze testy następny poniedziałek. Zrobimy to samo każdego dnia tego tygodnia.

Właśnie pamiątka do polskich mówiących kuzynów czytających to, że kuzyna Krzysztof Kupiński ma genealogiczną witrynę sieci i właśnie zaczął jego własny blog......http://www.kupinski.ri.pl/

Sunday, September 23, 2007

Fort VII













Cousin Kazia sent an email that she is ill with a cold and could not come to us tomorrow so our soup lessons are postponed a little.

We were waiting for a list of things to buy so didn't do our shopping on Saturday and had to do it today.

Afterwards we decided to take a walk to Fort VII, one of the 18 remaining forts around Poznań, a 15 minute walk from our house. Another great day for a walk but a sobering feeling seeing this place. Poznań forts were erected in the 19th century turning the town into the most modern Prussian fortress of the modern military architecture. The fortress project drafted by Johann L. Bresego was approved as early as in 1828. The construction began with erecting the fort on the Winiary Hill. Winiary Fort, i.e.the Citadel towered over the town and was the largest fortification. Poznań became the fortress not to be seized. The decision on building the forts was driven by the strategic location of (60 km away from the town, there was a border with Russia - the country posing a risk for Prussia). In the years to follow, new bastions were erected. Two defensive rings (internal and external) were constructed ca 5 km away from the center. The work was completed after 32 years, in around 1860. In 1864, by force of Wilhelm I ordinance, the forts were named after some distinguished Prussian generals. Colomb Fort VII - since 1979, the bastion has accommodated the Museum of Wielkopolanie Martyrdom (Muzeum Martyrologii Wielkopolan) with over 3k exhibits. This best preserved fort in Poznań is located at al. Polskiej in Jeżyce. In 1939, there was a prison in the fort called by Germans: Konzentrationslager - Posen, for this reason considered to be the first concentration camp in Poland. In Fort VII, Germans for the first time used gas for killing people - victims were patients of the mental hospital in ul. Grobla and hospital in Owińska. Over 15k prisoners went through the fort during the war and the camp itself was the largest place of torture in the so - called Warta Land. You can read more about the fort at.............http://www.poznan.pl/mim/public/turystyka/pages.html?id=37&ch=3382&p=5553&instance=1017&lang=en&lhs=publications&rhs=publications

After we were done seeing it we came home and Joan made another Żurek.
Kuzyna Kazia wysłał email, ktorzey ona jest chory na zimnem i nie mogłaby przyjść do nas jutro tak nasze lekcje zupy są odłożone trochę.
Czekaliśmy na listę rzeczy by kupić tak nie zrobiliśmy naszego sprawunki w sobotę i musieliśmy robić to dzisiaj.
Później zdecydowaliśmy się pospacerować do Fortu VII, jednego z 18 pozostających fortów dookoła Poznań, 15 minuty chodzi z naszego domu. Inny wspaniały dzień dla spaceru ale wytrzeźwianie uczucia widzenia tego miejsca. Forty Poznań były wzniesione w 19. stuleciu obracającym miasto do najbardziej nowoczesnej pruskiej fortecy nowoczesnej wojskowej architektury. Projekt fortecy naszkicowany przez Johanna La. Bresego był zatwierdzony tak wcześnie jak w 1828. Budowa zaczęła się z wznoszeniem fortu na Winiary Wzgórzu. Winiary Fort, i.e.the Cytadela górowała ponad miastem i była największa fortyfikacja. Poznań stał się fortecą nie by być chwytany. Decyzja dotycząca budujące forty były kierowane przez strategiczną lokalizację z (60 km daleko od miasta, była granica z Rosją - kraj stawiający ryzyko dla Prus). W latach by nastąpić, nowe bastiony były wzniesione. Dwa obronne pierścienie (wewnętrzny i zewnętrzny) były zbudowane około 5 km daleko od środka. Praca była uzupełniona po 32 latach, w dookoła 1860. W 1864, siłą Wilhelma ja rozporządzenie, forty były nazwane po kilku znakomitych pruskich generałach. Colomb Fortu VII - od 1979, bastion dostosował Muzeum Wielkopolanie Męczeństwa (Muzeum Martyrologii Wielkopolan) z ponad 3k pokazuje. Ten najlepiej zachowany fort w Poznań jest zlokalizowany w alkoholu Polskiej w Jeżyce. W 1939, było więzienie w forcie nazwanym przez Niemców: Konzentrationslager - Poznań, z tego powodu rozważył być pierwszy obóz koncentracyjny w Polsce. W Fortu VII, Niemcy po raz pierwszy używali gazu dla zabijania ludzi - ofiary były pacjenci szpitala dla chorych umysłowo w ul. Grobla i szpital w Owińska. Ponad 15k więźniowie przeszli fort podczas wojny i obozu sam był największe miejsce tortur w tak - nazwana Warta Ziemia

Saturday, September 22, 2007

Museum Narodowe.





Another beautiful day today so we went the the National Museum of Art in Poznań, just off Płac Wolności. We bussed to the Rondo and then walked up to Fredy street to Mickiewicz University to find the building we must go to on October 1st for our language test. Great day for a walk and also a day of graduation ceremonies at the University. People were everywhere with graduation caps on and families.

We walked to the Museum and spent 3 hours looking at Polish artists paintings. Our favorites were Witkiewicz, Wspianski and Matekjo . Saturday is a great day to visit museums, it's free, unlike the U.S. where free days are usually Tuesday or Wednesday.. Surprisingly though, there was nobody there. We saw maybe 7 people besides us. There are guards everywhere and at times we felt like we had more guards watching us than there were people looking at paintings. Half of the museum is closed for renovation so we didn't get to see a lot of the very old paintings but after 3 hours it was enough for one day's visit.

Afterwards we didn't want to go home and be inside on a day like today so we walked to Stary Rynek, had lunch outside and watched the people go by.
We walked back to the Rondo and I had to make a bathroom stop and encountered a custom strange to the U.S. public bathrooms. You pay 1.2 zl per person for using it,unlike the U.S. where they are free.

Inny piękny dzień dzisiaj tak poszliśmy Muzeum Narodowe Sztuki w Poznań, właśnie precz Płac Wolności. Pojechaliśmy autobusem do Ronda i wtedy chodziliśmy do Fredy ulicy do Mickiewicz Uniwersytetu by znaleźć budowę musimy pójść do na października 1. dla naszego testu języka. Wspaniały dzień dla spaceru i też dzień ceremonii ukończenia szkoły na Uniwersytecie. Ludzie byli wszędzie z czapkami ukończenia szkoły dalej i rodziny.

Chodziliśmy do Muzeum i spędziliśmy 3 godziny patrzące na polskie malarstwa artystów. Nasi faworyci byli Witkiewicz, Wspianski i Matekjo . Sobota jest wspaniały dzień by odwiedzić muzea, to jest wolne, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych gdzie wolne dni są zwykle wtorek albo środa.. Zaskakująco chociaż, tam nie był nikt tam. Zobaczyliśmy być może 7 ludziom poza tym nas. Są gwardia wszędzie i czasami czuliśmy ochotę na mieliśmy więcej gwardii obserwujące nas niż byli ludzie patrzący na malarstwa. Pół muzeum jest zamknięte dla odnowienia tak nie dostaliśmy się zobaczyć dużo bardzo stare malarstwa ale po 3 godzinach to było dość dla wizyty pewnego dnia.

Później nie chcieliśmy pójść do domu i być wewnątrz na dnia jak dzisiaj tak chodziliśmy do Stary Rynek, mieliśmy posiłek południowy na zewnątrz i obserwowaliśmy ludzie mijają.

Wróciliśmy piechotą do Ronda i musiałem zrobić zatrzymanie łazienki i spotkałem zwyczajowy obcy do amerykańskich publicznych łazienek. Płacisz 1.2 zl na osobę za używanie tego,w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych gdzie oni są wolni.

Friday, September 21, 2007

Thanks!

I wanted to express my appreciation to all the non-family members who write to me each day, in comments or private emails. I want to assure you that it is not an invasion of our privacy when you write you questions to us. We are happy that so many people are interested in this new life in Poland and our daily activities. I look forward to each new encounter and it makes each day a little more interesting, although each day is very interesting living in Poland now. Our goal with the blog was to document the differences, experiences(good and bad), so that you would see life in Poland as we see it. It is truly a marvelous country that has survived unimaginable situations and we are happy to be here.

Chciałem wyrazić moje uznanie do wszystkich członków nie-rodziny, którzy piszą do mnie każdego dnia, w komentarzach albo prywatnych email. Chcę ubezpieczyć ciebie, że to nie jest najazd naszej prywatności kiedy piszesz tobie pytania do nas. Jesteśmy szczęśliwi, że tak dużo ludzi są zainteresowani w tym nowym życiu w Polsce i naszej codziennej działalności. Oczekuję każdego nowego spotkania i to robi każdego dnia trochę bardziej zainteresowanie, chociaż każdego dnia bardzo interesuje mieszkanie w Polsce teraz. Nasz cel z blog miał dokumentować różnice, doświadczenia(dobry i zły), więc, że poznałbyś życie w Polsce jak widzimy to. To jest naprawdę cudowny kraj, który przeżył nie do pomyślenia sytuacje i jesteśmy szczęśliwi by być tutaj.

Soups ON!!








We had a first home made Żurek last night. Not quite as good as at Room 55 but still good. It's nice that we know how to make this version of it although I'm sure Joan will make a few small changes to suit our tastes.

Today we had nothing in particular to do so we took another walk, expanding our neighborhood. Always you see interesting old building and with the colors of autumn changing, it's a great time to walk around in the sun.

We got a message from Mickiewicz University that we go on October 1st, at 5:50PM, to take a placement test and then two days later they will tell us what class we are in and when they take place. So it's getting close to school days and we're looking forward to it.

Mieliśmy pierwszy domowej roboty Żurek ubiegłej nocy. Nie całkiem tak dobry jak przy Pokoju 55 ale jeszcze dobry. To jest miłe, że doświadczenie by zrobić tę wersję z tego chociaż jestem pewny, że Joan zrobi kilka drobne by pasować naszym smakom.

Dzisiaj nie mieliśmy niczego w szczególności by czynić tak wzięliśmy inny spacer, rozszerzając nasze sąsiedztwo. Zawsze widzisz zainteresowanie starego budowy i z kolorami jesieni zmieniającej się, to jest wspaniały czas by przejść się w słońce.

Dostaliśmy wiadomość od Mickiewicz Uniwersytetu, że idziemy na październiku 1., o 5:50PM, by wziąć test rozmieszczenia i wtedy dwa dni później oni powiedzą nas jaką klasę jesteśmy w i kiedy oni będą mieć miejsce. Tak to dostaje się blisko szkolnych dni i oczekujemy tego.

Thursday, September 20, 2007

Preparing Żurek!



Joan making Żurek Staropolski soup.

I was in the living room listening to Andres Segovia.............but I washed the dishes afterwards. I am now the official American dishwasher for Joan. She does most of the cooking and I do all dishes. This seems fair!

Joan robiąca Żurek Staropolski zupę.
Byłem w pokoju mieszkalnym słuchającym Andresa Segovia.............buta umyłem naczynia później. Jestem teraz oficjalną amerykańską zmywarką dla Joan. Ona robi najwięcej z gotowania i robię wszystkie naczynia. To wydaje się pięknym!

Kino!



Today we treated ourselves to a movie at the MultiKino on Królowej
Jadwigi, across from Stary Browar. The typical American action film, Bourne Ultimatum, in English with Polish subtitles. Cost for us 26 zl ($9.66 with senior discount) Small popcorn amd bottle of water 11 zl($4.09). Cheaper than the U.S. but not by much. Caught tram 12 back to Rondo and the 59 bus to King Cross mall to get the rest of the ingredients to make our first Zurek Staropolski. We came back during "rush" hour so you can see the traffice lined up on Bukkowska street as we heard west toward the mall.

It was kind of funny today waiting for the tram to the movies, there was a Chinese couple trying to find out how to get to the Cathedral at Ostrow Tumski and I was actually able to tell them how. It surprised them when they came up to me and I started speaking in English.

Another great surprise we had last night, cousin Kazia is coming to Poznań with her son Andrzej to visit us this Monday. She is going to teach us how to make 4 different kinds of soup while she is here. That's great. We love Kazia and are sorry we don't live closer to her. She lives in my ancestral town of Golina.

Another surprise was an email from a couple who will be moving to Poland next year, asking me questions on how we did this.

Joan is in the kitchen now, making Żurek Staropolski!

Dzisiaj potraktowaliśmy się do filmu w MultiKino na Królowej
Jadwigi, w poprzek ze Stary Browar. Typowy amerykański film akcji, Granicy Ultimatum, po angielsku z polskimi podtytułami. Kosztowany dla nas 26 zl ($9.66 ze starszym dyskontem) Mała amd butelka prażonej kukurydzy wody 11 zl($4.09). Tańszy niż Stany Zjednoczone ale nie przez dużo. Złapany tramwaj 12 pleców do Ronda i 59 autobusu do Króla Krzyżują strefę dla pieszych by dostać resztę składników by zrobić nasz pierwszy Zurek Staropolski. Wróciliśmy podczas "pędu" godziny tak możesz zobaczyć, jak traffice uszeregowywany na Bukkowska ulicy jak usłyszeliśmy na zachód ku strefie dla pieszych.

To było miłe ze strony zabawnego dzisiaj czekania dla tramwaju do kina, była chińska para trudna dowiedzieć się jak dostać się do Katedry w Ostrow Tumski i mogłem faktycznie powiedzieć im jak. To zaskoczyło ich kiedy oni odpowiedzieli mnie i zacząłem mówienie po angielsku.

Inna wielka niespodzianka mieliśmy ubiegłej nocy, kuzyna Kazia przychodzi do Poznań z jej syna Andrzej by odwiedzić nas ten poniedziałek. Ona ma nauczyć nas jak zrobić 4 różne rodzaje z zupy podczas gdy ona jest tutaj. To jest wielkie. Kochamy Kazia i jesteśmy zmartwieni nie żyjemy bliżej do niej. Ona mieszka w moim rodowym mieście Golina.

Inna niespodzianka była email od pary, która będzie ruszać się do Polski przyszły rok, zada mi pytania na jak nas zrobiło to.

Joan jest w kuchni teraz robiący Żurek Staropolski. Jestem podniecony!!

Wednesday, September 19, 2007

Skype

John told us about using Skype to call landlines and mobile phones in the U.S. It's 2 cents a minute. 2 cents a minute! We used the computer for talking, bought $10 worth of credit and talked to our friend Krystyna in Chicago for 6 minutes. Cost...12 cents. We could hear peerfectly but she had some difficulty hearing us. Maybe it was her phone or because it was a mobile but it works and it is so cheap. We can also use it to call phones in Poland at a cheaper rate than our cell phone. That's great. I love saving money!!

John powiedział nam o używaniu Skype by nazwać landlines i ruchome telefony w Stanach Zjednoczonych To jest 2 centy na minutę. 2 centy na minutę! Używaliśmy komputera dla mówienia, kupiliśmy $10 wartości kredytu i powiedzieliśmy do naszej przyjaciela Krystyny w Chicago przez 6 minut. Centy Cost...12. Moglibyśmy usłyszeć doskonale ale ona miała trochę trudności słyszącą nas. Być może to był jej telefon albo ponieważ to było ruchome ale to pracuje i to jest tak tanie. Możemy też użyć tego by nazwać telefony w Polsce w tańszym tempie niż nasz telefon komórkowy. To jest wielkie. Kocham oszczędzanie pieniądze!!

Meeting.






Cool but nice day with sun. We took bus "69" to the Rondo and then walked to Stary Rynek for our meeting with John Fahland and his wife Agnieszka. A little cool to sit outside so we went to a little restaurant off the square and had coffee's, cheesecake and tea. We talked for about 2 1/2 hours about everything we've experienced in our mutual moves to Poland. Agnieszka was born in Poznań but moved to the states when she was 21. John was born and raised in the U.S. but made his first trip to Poland in 1988 to study for a year. He's been back and forth several times. They moved to Poland in May to help take care of Agnieszka's mother, who is ill.


After our meeting we walked to Stary Browar to buy some brown rice at the health food store and then walked across the street to catch the tram back to the Rondo. We took tram #2 that said Dębiec on it but also, I thought, Rondo Kaponiera. As it turned out I was wrong and we ended up at the end of the line, far from the Rondo :-( But we saw another part of the city we hadn't been in yet so it wasn't so bad. We waited for the tram to turn around, got back on and went back to Stary Browar. We went across the street to the MultiKino to check on times for a movie we want to see. The biggest movie showing in Poland right now is Katyn. It the story of the thousands of Polish Army Officers and intellectuals murdered by the Soviet Army in world War II in the forest of Katyn.
From there we walked to Płac Wolności and took the right tram. Walked under the street to the bus stop and got on "69" to go home. A guy got on, heavy with the smell of alcohol, and proceeded to talk to me for the whole ride to our get off stop. He didn't realize I had no idea what he was talking about and it was kind of funny. He just kept talking and talking. Finally when we reached our stop he thanked me for the conversation and I said "Your welcolme", smiled and got off.

There's an underground passage way from one side of the street to the other where we transfer from busses to trams for our numerous journeys. There are different kinds of little shops in this place.

Chłodny ale miły dzień ze słońcem. Wzięliśmy autobus "69" do Ronda i wtedy chodziliśmy do Stary Rynek dla naszego spotkania z Johnem Fahlandem i jego żony Agnieszka. Trochę chłodnego by usiąść na zewnątrz tak poszliśmy do małej restauracji precz kwadratowej i mianej kawy, sernik i herbata. Powiedzieliśmy przez około 2 1/2 godziny o wszystkim, czego doświadczyliśmy w naszych wzajemnych ruchach do Polski. Agnieszka urodził się w Poznań ale ruszył się do stanów kiedy ona była 21. John urodził się i podniósł w Stanach Zjednoczonych ale zrobił jego pierwszą podróż do Polski w 1988 by studiować przez rok. On był tam i z powrotem kilka razy. Oni ruszyli się do Polski w maju by pomóc zająć się matką Agnieszka , która jest chora.
Po naszym spotkaniu chodziliśmy do Stary Browar by kupić trochę brązowego ryżu przy sklepie ze zdrową żywnością i wtedy chodziliśmy poprzez ulicę by złapać tramwaj w tył do Ronda. Wzięliśmy tramwaj #2, które powiedziały Dębiec na tym ale też, pomyślałem, Ronda Kaponiera. Jak to okazało się, że nie miałem racji i zakończyliśmy przy końcu linii, daleko od Ronda :-( Ale zobaczyliśmy inną część miasta nie byliśmy w jeszcze tak tym nie byli tak zły. Czekaliśmy na tramwaj, żeby skręcił dookoła, otrzymany z powrotem dalej i wrócił do Stary Browar. Poszliśmy poprzez ulicę do MultiKino by sprawdzić na czasach dla filmu, który chcemy zobaczyć. Największy film wprowadzający Polska właśnie teraz jest Katyn. To historia tysiące WP Oficerów i intelektualiści zamordowani przez radziecką Armię w drugiej wojnie światowej w lesie Katyn.
Stamtąd chodziliśmy do Płac Wolności i wzięliśmy prawy tramwaj. Chodzony pod ulicą do przystanku autobusowego i dostał się na "69" by pójść do domu. Facet dostany się na, ciężko z powonieniem alkoholu, i przeszedł powiedzieć do mnie dla całej jazdy do naszego zdejmują zatrzymanie. On nie zrozumiał, że nie miałem żadnej idei co on mówił dookoła i to było miłe ze strony zabawnego. On właśnie kontynuował mówienie i mówienie. W końcu kiedy osiągnęliśmy nasze zatrzymanie on podziękował mi za rozmowę i powiedziałem "Twój welcolme", uśmiechnięty się i zdjęty.
Tam jest podziemna droga przejścia od jednej strony ulicy do innego gdzie przenosimy się od całusów do tramwai dla naszych licznych podróży. Są różne rodzaje małych sklepów w tym miejscu.

Tuesday, September 18, 2007

Rainy day.

Woke up to rain and it continued throughout the day but I needed a pad for my computer mouse so I walked, with my umbrella, to King Cross to get it. I also got a recipe for Zurek Staropolski so I wanted to buy the ingredients for it at the supermarket. It's the first time I've ever seen mushroom buillion cubes but there they were. Also the broth comes in a box, just like the milk does, on the shelf. It's just called Zurek Krakow. I bought that, the mushrooms, garlic, bay leaf, marjoram and the rest of the stuff we had at home. We spent the morning cleaning house, dusting, doing laundry, writing emails, working on my genealogy and Joan was making pork chops, potatoes, salad and yellow beans for dinner. I received a few new emails from people just reading the blog, asking different questions so I answered them. We're looking forward to tomorrow, to meet John and his wife.
Other than that it was a fairly quiet day today with no big adventure.
Budzony do deszczu i to trwało przez dzień ale ja potrzebny podkładka dla mojej myszy komputera tak chodziłem, z moim parasolem, do Króla Krzyża by dostać to. Też dostałem receptę dla Zurek Staropolski tak chciałem kupić składniki dla tego przy supermarkecie. To jest pierwszy czas kiedykolwiek zobaczyłem buillion sześciany grzyba ale tam oni byli. Też rosół wchodzi pudełko, właśnie jak mleko robi, na półce. To jest właśnie nazwane Zurek Kraków. Kupiłem, że, grzyby, czosnek, liść laurowy, majeranek i reszta rzeczy, które mieliśmy w domu. Spędziliśmy ranek czyszczący dom, zakurząc, piorąc, pisząc email, pracując nad moją genealogią i Joan robiła kotlety wieprzowe, ziemniaki, sałatę i żółte fasole dla obiadu. Otrzymałem kilka nowych email od ludzi właśnie czytające blog, pytając różne pytania tak odpowiedziałem im. Oczekujemy jutro, by spotkać Johna i jego żonę.
Inny niż, że to było dość spokojny dzień dzisiaj z żadną dużą przygodą.

Monday, September 17, 2007

Car shopping.

We went early to show our passports for the residency papers and then our friend, Zybysek, picked us up at Płac Wolności to go look at cars. I think we must have been in ten different places in about 4 hours. We saw the Fiat we thought about buying but learned that it didn't have power steering and only an 1 airbag for the driver. That won't do! If there's no airbag for the passenger side then we couldn't buy that car. We looked at a 2002 VW Polo that was nice but again no power steering. We looked at a Fiat Panda, for $17,000 zl, 2001 but it had high kilometers, over 156,000. The salesman there said he had a Fiat Punto coming in the a few days, 2002 model with power everthing, 2 airbags and a radio. Radio's are not standard equiptment here. He took our number and said he would call when it was in.
We went to our last place, not far from Luka's house, call Pol-Car. It's a Fiat, Alpha Romero dealer. The first car I looked at I liked, a 2002 Alpha, fully equipped, 68,000 km and $17,500 zl ($6,500USD) The second car was also nice, 2001 Opel Corsa for $14,500 zl. So we talked to the salesman and found out an interesting fact. In Poland, every resident has a number for their Identification cards. It's called a Pesel number. You need this number when you register your car after you buy it. Since we don't have our residency cards yet and just filed for them even if we a bought a car today we couldn't register and get plates for it until our cards come in. He's the only one that told us that. The other salesmen would have just sold us a car and then it would have sat until papers were received by us. He said we could put a 2000 zl deposit down on a car and they would hold it for us until our cards came in but if we were denied residency, we would lose the deposit. We thought about it, I wanted to get the Alpha, but decided it would be foolish to take a chance. Not that we think we will be rejected for residency because we don't but why play around with 2000 zl. There will be more used cars each day as people trade in so, for now, we will just wait until our cards arrive. Too bad........I really liked the Alpha Romero.

Poszliśmy wcześnie by pokazać nasze paszporty dla papierów rezydencji i wtedy nasz przyjaciel, Zybysek, podnieśliśmy nas w Płac Wolności by pójść spojrzenie na samochody. Myślę, że musieliśmy być w dziesięciu różnych miejscach w około 4 godzinach. Zobaczyliśmy Fiat pomyśleliśmy dookoła kupowanie ale nauczyliśmy się, że to nie miało kierowania ze wspomaganiem i tylko 1 poduszka powietrzna dla kierowcy. Które nie zrobi! Jeżeli nie ma żadnej poduszki powietrznej dla strony pasażera wtedy nie moglibyśmy kupić tamtego samochodu. Popatrzeliśmy na 2002 VW Polo, które było miłe ale znowu żadne kierowanie ze wspomaganiem. Popatrzeliśmy na Fiat Pandę, dla $17,000 zl, 2001 ale to miało wysokie kilometry, ponad 156,000. Ekspedient sklepowy tam powiedział, że on ma Fiat Punto wchodzący kilka dni, 2002 model z siły everthing, 2 poduszkami powietrznymi i radiem. Radia nie są standardowy equiptment tutaj. On wziął naszą liczbę i powiedział, że on zawoła kiedy to było w.

Poszliśmy do naszego ostatniego miejsca, nie daleko z domu Luka , nazywamy Polityka Samochód. To jest Fiat, Alfy Romero dealer. Pierwszy samochód popatrzałem na polubiłem, 2002 Alfa, w pełni zaopatrzony, 68,000 km i $17,500 zl ($6,500USD) drugi samochód był też miły, 2001 Opel Corsa dla $14,500 zl. Tak powiedzieliśmy do ekspedienta sklepowego i wynajdowaliśmy interesujący fakt. W Polsce, każdy stały mieszkaniec ma liczbę dla ich Kart identyfikacyjna. To wywołało liczbę Pesel. Potrzebujesz tej liczby kiedy rejestrujesz twój samochód gdy kupujesz to. Ponieważ nie mamy naszych kart rezydencji jeszcze i właśnie poszliśmy rzędem dla nich nawet jeżeli my kupiony samochód dzisiaj nie moglibyśmy zarejestrować i dostać płyt dla tego aż nasze karty wchodzą. On jest tylko jednym, które powiedziało nam tamto. Inni ekspedienci sklepowi właśnie sprzedaliby nam samochód i wtedy to usiadłoby aż papiery były otrzymane przez nas. On powiedział, że moglibyśmy położyć 2000 zl depozytu na samochodzie i oni trzymaliby to dla nas aż nasze karty weszły ale gdybyśmy byli zaprzeczeni rezydencji, my stracilibyśmy depozyt. Pomyśleliśmy o tym, chciałem dostać Alfę, ale zdecydowałem, że to byłoby głupie by zaryzykować. Nie, że myślimy, że będziemy odrzuceni dla rezydencji ponieważ nie robimy ale dlaczego cudzołożymy z 2000 zl. Tam będzie więcej używany samochody każdego dnia jak ludzi handel w tak, dla teraz, właśnie będziemy czekać aż nasze karty przybywają. Niefortunnie........Naprawdę polubiłem Alfy Romero.

Sunday, September 16, 2007

Thieves!!

We decided, since it was another nice day, we would walk the 12 blocks to Dabrowskiego street, north of us, to the Ogrod Botoniczna, Botanical gardens. Our friend Zybzisek told us about this place so we wanted to see it. It was great. Trees from around the world, plants and flowers. Unlike tourist sites, it's just frequented by local people so there were not a lot there. What a nice place to spend an afternoon and so close to us. On the was home we encountered the potential thieves. Two young guys in thier early twenties who were looking into every parked car along the way. It was obvious they were looking goods people had left in their cars. They were so obvious it was unbelievable. When they ran out of parked cars on our side of the street they crossed over to the otherside and continued to press the faces against the windows. In the time I observed them they didn't find anything but I was sure somewhere down the road they would. Oh, well, I guess there's thieves everywhere, even in Poland.

But back to the gardens.... spectacular. The colors of trees are just beginning a little to change and I'm looking forward to going back when the autumn colors are in bloom. We were gone about 3 hours and when we got back we had kielbasa for obiad. We keep about 4 different kinds in the refridgerator now, for all occasions :-)












Zdecydowaliśmy się, odkąd to był inny miły dzień, chodzilibyśmy 12 bloków do Dabrowskiego ulicy, na północ od nas, do Ogrod Botoniczna, Ogrodów botanicznych. Nasz przyjaciel Zybzisek powiedział nam o tym miejscu tak chcieliśmy zobaczyć to. To było wielkie. Drzewa od dookoła świata, rośliny i kwiaty. Niepodobne strony turysty , to jest właśnie uczęszczane przez miejscowych ludzi tak tam nie były dużo tam. Jakie miłe miejsce by spędzić popołudnia i tak blisko nas. Na byli do domu spotkaliśmy potencjalnych złodziei. Dwaj młodzi faceci w bardziej twoich wczesnych dwudziestkach, które zaglądały do każdego zaparkowanego samochodu naprzód droga. To było oczywiste oni wyglądali ludzie towarów zostawili w ich samochodach. Oni byli tak oczywiści to było nieprawdopodobne. Kiedy oni byli na ostatku zaparkowanych samochodów po naszej stronie ulicy oni przeszli do otherside i nadal naciskali twarze przeciw oknom. W czasie przestrzegłem ich oni nie znaleźli niczego innego jak tylko byłem pewny gdzieś na dół drogą, którą oni byliby. Och, dobrze, sądzę jest złodzieje wszędzie, nawet w Polsce.
Ale w tył do ogrodów.... widowiskowych. Kolory drzew właśnie zaczynają troche by zmienić się i oczekuję wracania kiedy kolory jesieni są w kwiecie. Byliśmy minionym około 3 godzin i kiedy otrzymaliśmy z powrotem mieliśmy kielbasa dla obiad. Utrzymujemy się około 4 różnych rodzajów w refridgerator teraz, dla wszystkich okazji :-)

Saturday, September 15, 2007

Sobota






Maybe I haven't mentioned this but if you click on the pictures you will get a larger view to see more details.
Another nice day today for the most part with sun. We do our major item food shopping on Saturdays now at the mall super store and shop during the week close by ofr bread, meat and vegetables. So, of course, we walked there and saw the street crew putting in a new sidewalk. Maybe the damage that's done to them has something to do with everybody parking on the sidewalks but the streets are kind of narrow in most parts so you have to park like that. A lot of the old flat complexes are getting a face life and this is going on all over Poznań.
We started writing down the expenses we encounter for everyday living and hope that in a month we'll have a better understanding of just what our expenses are.
I made a new acquaintance from this blog, an American living in Poznań since May with his Polish wife. We're gonna meet this week and have coffee. That will be nice. I continue to be surprised at how many emails and comments I get from this blog. It started out mainly for relatives to know how we were doing in our new "life" but other people read it now and that's nice.
Been checking out cars more seriously now, the Fiat Siecento looks like the one we're going to get, once we find a good used one. Joan says it's "cute" so that must be the one :=)
We're gonna try something tomorrow we haven't done for a long time, Joan's going to give me a haircut. She use to do it all the time when we lived in the remote area of Michigan.
Być może nie wspomniałem tego ale jeżeli klikasz na obrazach dostaniesz, żeby większy widok zobaczył więcej szczegółów.
Inny miły dzień dzisiaj przeważnie ze słońcem. Robimy zakupy naszą ważną żywność pozycji w soboty teraz przy strefie dla pieszych wspaniały sklep i sklep podczas tygodnia blisko ofr chleb, mięso i rośliny. Więc, oczywiście, chodziliśmy tam i zobaczyliśmy, jak uliczna załoga włożyła nowy chodnik. Być może szkoda to jest zrobione do nich ma coś by czynić z każdym parkującym na chodnikach ale ulice są miłe ze strony wąskiego w większości części tak musisz zaparkować w ten sposób. Dużo stare płaskie kompleksy dostają życie twarzy i to idzie dalej po Poznań.

Zaczynaliśmy zapisywanie wydatków spotykamy dla codziennego życia i mamy nadzieję, że za miesiąc będziemy mieć lepiej rozumiejące właśnie czego nasze wydatki są.
Zrobiłem nową znajomość od tego blog, amerykańskie mieszkanie w Poznań od maja z jego polską żoną. Mamy spotkać się tego tygodnia i wypijemy kawę. Które będzie miłe. Nadal jestem zaskoczony przy ilu email i komentarzach, które dostaję od tego blog. To zabierało się głównie dla krewnych do doświadczenie robiliśmy w naszym nowym "życiu" ale inni ludzie czytamy to teraz i które jest miłe.

Były wymeldowujące się samochody bardziej poważnie teraz, Fiat Siecento wygląda jak jeden, którego mamy dostać się, raz znajdujemy, że dobro używało jednego. Joan mówi, że to jest "bystre" tak, które musi być jedna :=)

Mamy spróbować jutro czegoś, którego nie robimy od długiego czasu, chodzenie Joan dać mi ostrzyżenia. Ona używają robić to cały czas kiedy zamieszkaliśmy w odległym obszarze Michigan.