Friday, November 30, 2007

Umbrella!

A few months ago we were walking down the street through Stary Browar and an outside kiosk was selling umbrellas. We left ours in the states and thought the price was cheap so we bought one. It was a wise investment. I can't tell you exactly how many times we've used it since then but today was another case when you needed an umbrella. During the walk from school to the Rondo it was pouring and the umbrella saved us once again.

Earlier in the day we went to the bank to pay the bill for our residency cards...100 zl($41). In Poland they don't use checks. You pay your bills by making a bank transfer from your account the the account of the company you want to pay. You can do this at your bank or the post office. We took a copy of the payment across the Plac to the immigration office, showed them our letters that our cards were ready for pickup, our passports and then they gave us our cards. We are now considered temporary residents of Poland. Without the card you are just considered a visitor and can stay for only 90 days. Our cards are good until July of 2008 and 45 days before they expire we will have to go through this process again to stay for another year. After 5 years we can apply for permanent residency unless I apply for Polish citizenship before then because my great grandmother has always been a Polish citizen. So, for now, we are done with paperwork, only waiting for our Pesel number to be assigned by Warsaw.

Our class of 5 people was only 3 today and the third person left after the break so we had a private lesson with the teacher. It seems Joan and I are the only two people in the class serious enough about learning Polish to be at every lesson.


Kilka miesięcy temu chodziliśmy blisko na tej samej ulicy przez Stary Browar i zewnętrzny kiosk sprzedawał parasole. Zostawiliśmy naszego w stanach i pomyśleliśmy, że cena była tanio tak kupiliśmy jedną. To była mądra inwestycja. Nie mogę powiedzieć tobie dokładnie ilu czasów użyliśmy tego od tego czasu ale dzisiaj byli innym przypadkiem kiedy ty potrzebny parasol. Podczas spaceru ze szkoły do Ronda to lało i parasol uratował nas jeszcze raz.

Wcześniej w dniu poszliśmy do banku by zapłacić rachunek za nasz rezydencji cards...100 zl($41). W Polsce oni nie używają kontroli. Płacisz twoje rachunki przez robienie przelewu bankowego od twojego rachunku rachunek spółki, którą chcesz zapłacić. Możesz zrobić to w twoim banku albo urzędzie pocztowym. Sporządziliśmy kopię zapłaty poprzez Plac do biura imigracji , pokazaliśmy im nasze listy, które nasze karty były gotowe dla półciężarówki, naszych paszportów i wtedy oni dali nam nasze karty. Jesteśmy teraz rozważani tymczasowi stali mieszkańcy Polski. Bez karty jesteś właśnie rozważony gość i możesz pozostać dla tylko 90 dni. Nasze karty są dobre aż do lipca 2008 i 45 dni zanim oni wygasną będziemy musieli przejść ten proces znowu by pozostać na inny rok. Po 5 latach możemy zwrócić się o trwałą rezydencję jeżeli nie zwracam się o polskiego obywatelstwa już przedtem ponieważ moja wielka babka zawsze była polskim obywatelem. Więc, dla teraz, jesteśmy robieni z papierkową robotą, tylko czekając na naszą Pesel liczbę, żeby była wyznaczana przez Warszawę.

Nasza klasa 5 ludzi była tylko 3 dzisiaj i osoba trzecia opuszczała po przerwie tak mieliśmy prywatną lekcję z nauczycielem. To wydaje się Joan i są tylko dwaj ludzie w klasowym dość poważnym o nauce języka polskiego by być przy każdej lekcji.

Thursday, November 29, 2007

Cousins!!



We received our letters today from the immigration office that our temporay resident cards are ready to be picked up. Tomorrow we will go to our bank and pay the 50 zl each to their account and then cross over Plac Wolnośći to the office where we will get the cards. It took 3 weeks for our cards to arrive from Warsaw. Now we are only waiting for our Pesel number from Warsaw so we can buy a car.

As you know, I am deeply involved with the genealogy of my family. I am still, some 6 laters, being contacted by "new" cousins I have not corresponded with before. Two months ago I was contacted by a young 16 year old cousin, Nora Bekalarek. She is a great great great granddaughter of Stanisław and Anna Rajewscy. Her parents are from Słupca, Poland but live in Germany now. She would like to go to America next summer for a holiday to meet relatives there and perfect her English language. If we still lived in America, I would give her a place to stay, as we did with cousin Oliwia Kupińska, when we lived in America but obviously we can't do that now. If any cousin, in America, would like to help her with a place to stay, please contact me through email. She speaks Polish, English and German so language would not be a problem. I think it is fantastic that so young a person is interested in her heritage.
Today we spent cleaning our flat, studying, washing clothes and talked a little more about the possibility of me becoming an English teacher next year.

Otrzymaliśmy nasze listy dzisiaj od biura imigracji, które nasz temporay przebywające karty są gotowe by być podniesione. Jutro pójdziemy do naszego banku i zapłacimy 50 zl każdy do ich rachunku i wtedy przejdziemy Plac Wolnośći do biura gdzie dostaniemy karty. To zajęło 3 tygodnie dla naszych kart by przybyć z Warszawy. Teraz tylko czekamy na naszą Pesel liczbę z Warszawy tak możemy kupić samochód.

Jak wiesz, jestem głęboko włączony z genealogią mojej rodziny. Jestem cichy, trochę 6 laters, byciem skontaktowany przez "nowych" kuzynów, których nie odpowiedziałem z przedtem. Dwa miesiące temu byłem skontaktowany do młodego 16 roku stary kuzyn, Nora Bekalarek. Ona jest wielką wielką wielką wnuczką Stanisław i Anny Rajewscy. Jej rodzice są ze Słupca, Polski ale mieszkają w Niemczech teraz. Ona chciałyby pojechać do Ameryki następne lato przez urlop by spotkać krewnych tam i udoskonalić jej język angielski. Gdybyśmy jeszcze mieszkaliśmy w Ameryce, dawałbym, żeby jej miejsce pozostawało, jak robiliśmy z kuzyna Oliwia Kupińska, kiedy mieszkaliśmy w Ameryce ale oczywiście nie możemy zrobić tak teraz. Jeżeli jakikolwiek kuzyn, w Ameryce, chcieliby pomóc jej z miejscem pozostać, proszę skontaktuj mnie przez email. Ona mówi po polsku, po angielsku i po niemiecku tak język nie byłby problem. Myślę, że to jest fantastyczne, że tak młode osoba jest zainteresowana w jej dziedzictwie.

Dzisiaj spędzić czyszczenie naszego płaskiego, studiującego, myjącego się ubrania i powiedzieliśmy trochę bardziej o możliwości o mnie stosownym angielskiego nauczyciela przyszły rok.

Wednesday, November 28, 2007

Winter clothes



As you can see, Joan is dressed for winter. We had to walk to King Cross for our weekly shopping and now it's necessary to put on a lot of clothes when going for a walk. This week's dinner menu consists of pork chops, mushroom soup, a big salad, steak, chicken and żurek, on seperate days. Our lunch is usually some kind of kielbasy or soup. Breakfast is usually Museli.

There is a lot of conflict going on between the President of Poland and the new prime minister. It's interesting to listen to the news each day. The president is more of a figure head, the prime minister has the power but the president has the veto power. Politics, they're the same in every country.


Jak możesz zobaczyć, Joan jest ubrana dla zimy. Musieliśmy chodzić do Króla Krzyża dla naszego tygodniowego sprawunki i teraz to jest konieczne położyć na dużo ubraniu kiedy chodzenie na spacer. Tego tygodnia menu obiadu składa się z kotletów wieprzowych, zupy grzybowej, dużej sałaty, płata mięsa, kurczęcia i żurek, w seperate dniach. Nasz posiłek południowy jest zwykle trochę rodzaju kielbasy albo zupy. Śniadanie jest zwykle Museli.

Tam dużo konfliktu idzie na między Prezydencie Polski i nowego premiera. To interesuje słuchać wiadomości każdego dnia. Prezydent jest więcej z głowy figury , premier ma siłę ale prezydent ma siłę weta. Polityka, oni są tym samo w każdym kraju.

"Spieszmy się kochać."

I read this today on our cousin/philosopher Krzysztof's blog. The older I get, the more I can appreciate it.

"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
Be in a hurry to love people, so quickly they leave.

Tuesday, November 27, 2007

Numbers

These numbers are driving me crazy!..telling time in particular. There is a different name for a single number in Polish. In telling time, if it is four minutes after the hours, there is one name, czwartej. If it is four minutes to the hour it is czwarta. And military time is till used here. 1300 hours is 1 in the afternoon, 1500 is 2 in the afternoon. This will take time to learn. I remember military time from my Navy days but I haven't used it for 30 some years.

We spent the day studying, didn't go out at all.


Te liczby kierują mną zwariowany!..mówiący czas w szczególności. Jest różne imię dla pojedynczej liczby po polsku. W mówieniu czas, jeżeli to jest cztery minuty po godzinach, tam są jedno imię, czwartej. Jeżeli to jest cztery minuty do godziny to jest czwarta. I wojskowy czas jest aż użył tutaj. 1300 godzin są 1 po południu, 1500 są 2 po południu. To zajmie czas by nauczyć się. Pamiętam wojskowy czas od moich Granatowych dni ale nie użyłem tego dla 30 kilka lat.

Spędziliśmy dzień studiujący, nie wyszliśmy w ogóle.

Monday, November 26, 2007

Snow!!!!


Kartoflanka with mushrooms added.
Snow! Snow! Snow!
We received a rebate check from an American company bank so I had to go to our bank and deposit it. It was snowing slightly and by the time I did the bus and tram to Plac Wolnośći it was snowing heavily. It was nice walking with the snow. I love snow. It always gives the false appearance that the earth is cleaner and more peaceful. At the bank they asked for my ATM pin number, which I have never used, or passport. Of course, I had neither so I had to go back home, get them, and return. Finally the transaction was completed and I returned home. On the way I saw four beggars, kneeling on sidewalks with a written sign asking for money. I read an interesting article in a newspaper that are actually organized groups who do begging and can make as much as 3000 zl a month doing it. That's as much as some people get working. I think there are "honest" beggars, those without food or shelter, but there are also the "scam" artists who try to take advantage of people's goodwill.

Upon returning home, Joan heated up the Kartoflanka from last night. On the suggestion from cousin Andrzej, we added dried mushrooms. I was a little worried that this addition would negatively effect the taste of the new soup but it didn't. I like it both ways, with and without mushrooms. I bought some rolls on the way home to have with the soup.

Once again, on the tram ride home, a young lady stood up and gave me her seat. I declined and had to convince her to stay seated but again amazed me. Evidently I'm not as young looking as I would like to think :-).

Otrzymaliśmy kontrolę rabatu od amerykańskiego banku spółki tak musiałem pójść do naszego banku i zdeponować to. To padało śnieg nieznacznie i przez czas zrobiłem autobus i tramwaj do Plac Wolnośći to padało śnieg ciężko. To było miłe chodzenie ze śniegiem. Kocham śnieg. To zawsze daje fałszywe pojawienie się, które ziemia jest czystsza i spokojniejsza. W banku, którego oni pytali dla mojej bankomatu szpilki liczba, którą nigdy nie użyłem, albo paszport. Oczywiście, nie miałem żadnego tak nie musiałem wrócić do domu, dostać ich, i wrócić. W końcu transakcja była uzupełniona i wróciłem do domu. W drodze zobaczyłem czterech żebraków, klękając na chodnikach z napisanym znakiem proszącym za pieniądze. Czytam interesujący artykuł w gazecie, która są faktycznie zorganizowane grupy, które robią proszenie i mogą zrobić tyle co 3000 zl miesiącem robiącym to. To jest tyle co kilku ludzi dostają pracowanie. Myślę są "uczciwi" żebracy, te bez żywności albo schronienia, ale tam są też "oszustwa" artyści, którzy próbują skorzystać z dobra woli ludzi.

Na zwracaniu domu, Joan podgrzała Kartoflanka od ubiegłej nocy. Na sugestii z kuzyna Andrzej, dodaliśmy wysuszone grzyby. Byłem trochę zaniepokojony, że ten dodatek ujemnie wykonałby smak nowej zupy ale to nie zrobiło. Lubię to oboje drogi, z i bez grzybów. Kupiłem kilka list w drodze do domu by mieć z zupą.

Jeszcze raz, na tramwaju pojedź do domu, młoda panienka stanęła i dała mi jej siedzenie. Opadłem i musiałem przekonać ją by pozostać posadzony ale znowu zdumiałem mnie. Najwyraźniej nie jestem jak młode patrzenie jak chciałbym pomyśleć :-).

Sunday, November 25, 2007

Visit to Mórkowo





It's a little village north of Leszno about 5 miles. It took us about 1 1/2 hours to get there because we stopped on the way to have a little lunch. Our friend, Zybysek, took us there to meet his son and his family. We left about noon and on the way we stopped at chłopskie jadło, a "peasants eating place". It was like a place out of Henryk Sienkiewicz's, The Trilogy. Two large rooms with a fireplace blazing, long wooden tables and old pictures on the walls. We looked at the menu, saw Żurek was available and ordered a bowl for both Joan and I. It seems like we eat that a lot now but when we have a chance to sample another version we do. This was probably the worst we've tasted. It was too salty, too greasy, didn't have enough kielbasy and too watery. Joan's is still the best!

After lunch we continued on the road to Mórkowo. It was a gray day, raining a little but we were still able to see the countryside and pass through some new towns for us. In Steszew there was a beautiful, old, big manor house you could see from off the road.

We arrived at the house about 1:30 and met his son and family. The new house is fairly big, with two floors, although the upper floor isn't finished yet. Zybysek's son and daughter-in-law are doctors and the inside of the house reflects that with hand-crafted furniture, doors and furnishings. We were served coffee and rogale, the special crescent rolls that are only made in Poznań for St. Marcins Day. We stayed for abut 2 1/2 hours and then drove back to Poznań. They gave us 7 of the rogale to take home so we invited Zybysek in for some coffee and another roll.

To jest trochę wsi na północ od Leszno około 5 mil. To wzięło nas około 1 1/2 godzin by dostać się tam ponieważ zatrzymywaliśmy się by w drodze by mieć trochę posiłku południowego. Nasz przyjaciel, Zybysek, wziął nas tam by spotkać jego syna i jego rodzinę. Wyruszyliśmy o południu i w drodze zatrzymaliśmy się przy chłopskie jadło, "chłopów gospodzie". To było jak miejsce z Henryk Sienkiewicz, Trylogia. Dwa duże pokoje z kominkiem płonącym, długo drewniane stoły i stare obrazy na ścianach. Popatrzeliśmy na menu, zobaczyliśmy, że Żurek był dostępny i rozkazał miskę dla zarówno Joan jak i ja. To wydaje się jak jemy, że dużo teraz ale kiedy mamy szansę by wziąć próbki innej wersji robimy. To było prawdopodobnie najgorsze skosztowaliśmy. To było zbyt słony, zbyt tłusty, nie miało dość kielbasy i zbyt wodnisty. Joan jest jeszcze najlepsze!

Po posiłku południowym trwaliśmy na drodze do Mórkowo. To był dzień szarości , padając trochę ale mogliśmy jeszcze zobaczyć okolicę i przejść kilka nowych miast dla nas. W Steszew był piękny, stary, duży dworek mógłbyś zobaczyć od poza drogi.

Przybyliśmy do domu około 1:30 i spotkali jego syna i rodzinę. Nowy dom jest dość duży, z dwoma podłogami, chociaż wyższa podłoga nie jest skończona jeszcze. Syn Zybysek i synowa są doktorzy i wewnątrz domu zastanawia się, że z robionymi ręcznie meblami, drzwiami i wyposażeniem. Byliśmy obsługiwani kawa i rogale, specjalne rosnące listy, które są tylko zrobione w Poznań dla św. Marcinsa Dzień. Pozostaliśmy dla stykamy się 2 1/2 godziny i wtedy pojechaliśmy z powrotem do Poznań. Oni dali nas 7 z rogale by wziąć do domu tak zaprosiliśmy Zybysek przed trochę kawą i inną listą.

Saturday, November 24, 2007

Kartoflanka Recipe

Joan made the new soup recipe from cousin Kazia and it was excellent.

Cut small potatoes into four parts, of course peeled from the skin. Pour to them 4 glasses of cold water, add to this 3 or 4 chicken bouillion cubes and cook till potatoes are soft. At the end pour in 1 small glass of the sour cream and then eat.


Joan zrobiła nową receptę zupy z kuzyna Kazia i to było doskonałe.

Ucięte małe ziemniaki do czterech części, oczywiście łuszczył się od skóry. Zlej do nich 4 szklanki zimnej wody, dodaj do tego 3 albo 4 sześciany bulionu kurczęcia i zagotuj się aż ziemniaki będą miękkie. Przy końcu zlej w 1 małym szkle śmietany i wtedy zjedz.

Uczemy się

We study! Today for five hours only stopping for obiad (Lunch). I like studying but we need more everyday conversations. Joan's temperature is going up and down so she still hasn't ventured out of the flat. I took a break after our studies and went for a walk and stopped at the store to buy water, milk and then at the bakery for rolls. It's nice having stores so close to us. I like this apartment complex we live in because it is so close to everything. I wouldn't want to live here indefintely, but for now it is fine.

I've been working on the genealogy chart, putting face pictures to the numerous entries I have. A new cousin has contacted me and sent some picture of his mother and father so I added him to the tree.

Tonight Joan will make the new soup recipe from cousin Kazia for our dinner.


Studiujemy! Dzisiaj dla pięciu godzin tylko zatrzymujące się dla obiad (Posiłek południowy). Lubię studiowanie ale potrzebujemy codzienniejszych rozmów. Temperatura Joan idzie na górę i na dół tak ona jeszcze nie zaryzykowała z mieszkania. Wziąłem przerwę po naszych studiach i poszedłem na spacer i zatrzymałem się przy sklepie by kupić wodę, mleko i wtedy przy piekarni dla list. To jest miłe mające sklepy tak blisko nas. Ja w ten sposób apartament złożony mieszkamy w ponieważ to jest tak blisko wszystkiego. Nie chciałbym żyć tutaj indefintely, z wyjątkiem teraz to czuje się świetnie.

Pracowałem nad mapą genealogii , kładłem obrazy twarzy do licznych wejść mam. Nowy kuzyn skontaktował mnie i wysłał trochę zdjęcia jego matki i ojca tak dodałem go do drzewa.

Dzisiaj wieczorem Joan zrobi nową receptę zupy z kuzyna Kazia dla naszego obiadu.

Friday, November 23, 2007

Teacher


We've been having a problem understanding explanations for grammar rules and lesson instructions given on lessons from our teacher. She speaks only in Polish, and while I understand that is the method used in teaching a foreign language, we often have left our class a little frustrated. We assumed the 3 other students didn't have the same problem and understood what she says. Tonight I talked with them and they have the same problem. We talked amongst ourselves to find a solution and the only thing we came up with was to tell the teacher our dilema. So, after our break, I told the teacher our problem. She reaffirmed that teaching in Polish was necessary but agreed to give explanations in English also. I think we will make better progress now.

Last night I had a nice converstion on MSN Instant Messenger with cousin Kazia Juszczak. It is much easier for me to write in Polish than to speak in Polish so conversing is easier on IM. Kazia is the cousin who answered my first letter to Poland, some 6 years ago, and since that time we have developed a very good relationship. If there was a house for sale in Golina, where she lives, I could easily live there, just to be near her. She gave me a new soup recipe and we would have made it today but we still have Żurek left from yesterday that we ate today so tomorrow we will try the new soup. We didn't have all of the ingredients so this morning I walked, early, to Real to buy what we needed. King Cross mall is already decorated for Christmas and the little kiosks have many Christmas items for sale. When we left America we gave away all of our Christmas decorations so we will have to buy new ones. I don't think we will have a Christmas tree in our flat this year because it is small and there is not place for it but next year we hope to have a house and a tree for Christmas.

The way to the mall is littered with garbage, just like in America. I thought that I should organize some people to clean it up but without the language skills it would be hard to do. Litter is everywhere in the world, not just in America.
I've said this before but it still amazes me. Today, on an overcrowded bus, a young man stood up from his seat and gave it to Joan.

Mieliśmy problemowi zrozumiejącemu objaśnienia dla reguł gramatyki i instrukcji lekcji reportowanych lekcje od naszego nauczyciela. Ona mówi tylko w po polsku, i podczas gdy rozumiem, który jest metoda używana w nauczaniu języka obcego, często zostawiliśmy naszą klasę trochę {mały} frustrował {udaremniał}. Przyjęliśmy 3 inni studenci nie mieli tego samego problemu i zrozumieli co ona mówi. Dzisiaj wieczorem powiedziałem z nimi i oni mają ten sam problem. Powiedzieliśmy pośród siebie by znaleźć rozwiązanie i jedyną rzecz, którą znaleźliśmy mieli powiedzieć nauczycielowi nasz dilema. Więc, po naszej przerwie, powiedziałem nauczycielowi nasz problem. Ona potwierdziła, że uczące po polsku była konieczna ale zgodziła się dać objaśnienia po angielsku też. Myślę, że będziemy robić lepszy postęp teraz.

Ubiegłej nocy miałem miłą rozmowę na MSN Nagłym Posłańcu z kuzyna Kazia Juszczak. To jest dużo łatwiejszy dla mnie by wpisać język polski niż by mówić po polsku tak rozmawianie jest łatwiejsze na IM. Kazia jest kuzyn, który odpowiedział na mój pierwszy list do Polski, kilka 6 lat temu, i od tamtego czasu rozwinęliśmy bardzo dobre stosunki. Jeżeli był dom na sprzedaż w Golina, gdzie ona żyje, mógłbym łatwo żyć tam, właśnie by być blisko niej. Ona dała mi nową receptę zupy i zrobilibyśmy to dzisiaj ale jeszcze każemy Żurek opuszczać od wczoraj, że zjedliśmy dzisiaj tak jutro spróbujemy nową zupę. Nie mieliśmy wszystkich ze składników tak dzisiaj rano chodziłem, wcześnie, do Rzeczywistego by kupić co my potrzebny.
Król Krzyżują strefa dla pieszych jest już dekorowana dla Bożego Narodzenia i małe kioski mają dużo Bożego Narodzenia pozycji na sprzedaż. Kiedy opuściliśmy Amerykę wydaliśmy wszystkie z naszych Bożego Narodzenia ozdób tak będziemy musieli kupić nowe jedne. Nie myślę, że będziemy mieć choinkę w naszym mieszkaniu tego roku ponieważ to jest małe i tam nie jest miejsce dla tego ale przyszły rok spodziewamy się mieć dom i drzewo na Boże Narodzenie.
Droga do strefy dla pieszych jest podściełana ze śmieciami, właśnie jak w Ameryce. Pomyślałem, że powinienem zorganizować kilku ludzi by sprzątać to ale bez umiejętności języka to byłoby twarde by czynić. Śmieci są wszędzie w świecie, nie właśnie w Ameryce.
Powiedziałem to przedtem ale to jeszcze zdumieje mnie. Dzisiaj, na przepełnianym autobusie, młody człowiek stanął od jego siedzenia i dał to Joan.

Thursday, November 22, 2007

Thanksgiving Day

Part of my family in Poland, at a family reunion in the year 2003.

We woke this morning with the intention to go to Cecylia for the celebration of her nameday. Unfortunately Joan has a fever so we did not think it was wise to stand in the cold to wait for busses and trams. It is a pity because we wanted to celebrate this day with cousin Cecylia. Also, Magda said she would be there and we wanted to wish her a happy 30th birthday. But we stayed home and Joan was in bed most of the early day, only waking up at 4PM to start making the Żurek for tonights dinner.

I spent the day studying, working on my genealogy chart and answering emails. It is rare when Joan is not well but those times remind me I must take better care of her.

I thought about this day of Thanksgiving..even not in a country that celebrates it. It is still a day of thanksgiving for us, that our decision to move to Poland was good; that we have made new friends here; that, even with the langauge problem, we are living in the land of my ancestors and feel we belong here. Thanksgiving to God that he has given me such a wonderful wife. Yes, we miss the daughters and sons, the grandchildren, turkey, dressing, sweet potatoes, pumpkin pie but still we are greatful to be her, alive and healthy. Yes, Joan has a fever but we still feel healthy and happy. Thanksgiving day is unique to America but you can still of a day of thanksgiving anywhere.


Budziliśmy się dzisiaj rano z zamiarem by pójść do Cecylia dla celebrowania jej nameday. Niestety Joan ma gorączkę tak nie pomyśleliśmy, że to było mądre by stanąć w zimnu by czekać na całusy i tramwaje. To jest szkoda ponieważ chcieliśmy celebrować ten dzień z kuzyna Cecylia. Też, Magda powiedziała, że ona będzie tam i chcieliśmy zażyczyć sobie jej szczęśliwych 30. urodzin. Ale pozostaliśmy do domu i Joan była w łóżku najwięcej z wczesnego dnia, tylko budząc się przy 4PM by zacząć robienie Żurek dla obiadu dzisiejszych wieczorów.

Spędziłem dzień studiujący, pracując nad moją mapą genealogii i odpowiadającymi email. To jest rzadkie kiedy Joan nie czuje się dobrze ale te czasy przypominają mi muszę wziąć lepszą opiekę nad nią.
Pomyślałem o tym dnia fo Thanksgiving..even nie w kraju, który celebruje to. To jest ciche dzień dziękczynienia dla nas, że nasza decyzja by ruszyć się do Polski było dobre; że zrobiliśmy nowych przyjaciół tutaj; że, nawet z langauge problemem, mieszkamy w ziemi moich przodków i czujemy się, że należymy tutaj. Dziękczynienie do Boga, że on dał mi taką cudowną żonę. Tak, chybiamy córek i synów, wnuków, indyka, ubierając się, słodkie ziemniaki, ciasto z dyni ale jeszcze jesteśmy greatful by być nią, żywi i zdrowi. Tak, Joan ma gorączkę ale jeszcze czujemy się zdrowi i szczęśliwi. Dzień Dziękczynienie jest unikalny do Ameryki ale możesz jeszcze dnia dziękczynienia gdziekolwiek.

Wednesday, November 21, 2007

Happy (Święta Dziękczynienia) Thanksgiving!


Earlier in the day we walked to King Cross to get some food from Real. I stood in front of the fruit section, looking at the apples and thought again about the differences in food in the U.S. and Poland. In the U.S., apples are shiny, having some kind of wax on them to make them look like that. In Poland, apples look the way they are on the trees, not shiny, somewhat dull and only become shiny if you take a cloth and "polish" them. Then they become shiny. The tomotoes are really red here, not like in the U.S. where they have tomatoes grown in hothouses and don't become fully red before they are grown. Tomatoes here are more tasty.

Tomorrow is Thanksgiving day in America. A time of celebration of the harvest from the beginning of America. We won't have the turkey, dressing, sweet potatoes and pumpkin pie like in America. We will celebrate the day with Żurek Staropolski :-)

Tomorrow is also of three remembrances. The nameday of cousin Cecylia Wiśniewska, the birthday of cousin Magda Kielar, her 30th and the forty fourth anniversary of the assasination of the only President in my life that I consider a great President, John Fitzgerald Kennedy.

Magda came to visit us today. She is a magnificient woman who has recently returned to Poland. She stayed for two hours and we exchanged stories about how our lives have been since we last saw each other 4 years ago. She has lived in Scotland, Spain and England since that time and I think it's really adventurous. I loved Spain when I lived there and she lived in my favorite city, Granada. I'm glad she has returned to Poland.


Wcześniej w dniu chodziliśmy do Króla Krzyża by dostać trochę żywności od Rzeczywistego. Stanąłem przed sekcją owocu , patrząc na jabłka i myśl znowu o różnicach w żywności w Stanach Zjednoczonych i Polsce. W Stanach Zjednoczonych, jabłka są błyszczące, mające trochę rodzaju wosku na nich by zrobić ich patrzą w ten sposób. W Polsce, jabłka wyglądają na drogę oni są na drzewach, nie błyszczącym, nieco nudnym i tylko stają się błyszczącymi jeżeli bierzesz tkaninę i "polerujesz" ich. Wtedy oni stają się błyszczącymi. Tomotoes są naprawdę czerwoni tutaj, nie jak w Stanach Zjednoczonych gdzie oni każą pomidory dorosłe w cieplarniach i nie stają się w pełni czerwonymi zanim oni będą dorośli. Pomidory tutaj są smakowitsze.

Jutro jest dzień Dziękczynienie w Ameryce. Czas celebrowania żniw od początku Ameryki. Nie będziemy mieć indyka, ubierając się, słodkie ziemniaki i ciasto z dyni jak w Ameryce. Będziemy celebrować dzień z Żurek Staropolski :-)

Jutro jest też trzech wspominań. Nameday kuzyna Cecylia Wiśniewska, urodziny kuzyna Magdy Kielar, jej 30. i czterdzieści czwarta rocznica assasination jedynego Prezydenta w moim życiu, że rozważam wielkiego Prezydenta, Johna Fitzgeralda Kennedy.

Magda przyszła odwiedzić nas dzisiaj. Ona jest wspaniałą kobietą, która ostatnio zwróciła do Polski. Ona pozostała przez dwie godziny i wymieniliśmy historie o jak naszym życia były od my ostatnio zobaczyły się nawzajem 4 lata temu. Ona zamieszkała w Szkocji, Hiszpanii i Anglii od tamtego czasu i myślę, że to jest naprawdę awanturnicze. Kochałem Hiszpanię kiedy żyłem tam i ona zamieszkała w moim ulubionym mieście, Grenadzie. Jestem zadowolony ona zwróciła do Polski.

Tuesday, November 20, 2007

Sunny Day


Sunny day today. It seems so long since the sun was out I almost forgot what it looked like. Not only was the sun outside but inside also. I received a message from a new cousin again today and that always makes me smile. It's hard to explain but when I get a message from someone new it always make me feel my efforts for searching for family is not in vain. I've been doing this now for some 6 years and the family tree just keeps growing and growing. I started out with about 20 names and now, combined with cousin Krzysztof Kupiński's efforts, we have over 1100. I had the tree printed before I left America and it takes up a whole wall. I look forward to the time when Joan amd I have our own house so I can put it up. We have been waiting, patiently, to buy a car because that will allow me to travel to new towns to search more records in Poland.

Joan's new hat is getting many strange looks from people. We have only seen one other like hers, cousin Pola has one. To me it looks like an old American football helmet from the 1940's but it keeps her warm and that is the most important thing. I can only imagine how stange we will look walking down the street when it is cold enough for me to also wear the hat I made.


Słoneczny dzień dzisiaj. To wydaje się tak długo odkąd słońce było poza prawie zapomniałem co to wyglądało jak. Nie tylko było słońce na zewnątrz ale wewnątrz też. Otrzymywałem wiadomość od nowego kuzyna znowu dzisiaj i który zawsze robi mnie uśmiechają się. To jest twarde udzielić wyjaśnienia ale kiedy dostaję wiadomość od kogoś nowy to zawsze robią mnie czują moje wysiłki dla badania dla rodziny nie są na próżno. Robiłem to teraz dla kilku 6 lat i drzewo genealogiczne właśnie kontynuuje rośnięcie i rośnięcie. Zabierałem się z około 20 imionami i teraz, łączyłem z kuzyna Krzysztof Kupiński wysiłki, mamy ponad 1100. Kazałem drzewo wydrukowane przed ja opuścił Amerykę i to podnosi całą ścianę. Oczekuję czasu kiedy Joan amd mam nasz własny dom tak mogę podnieść to. Czekaliśmy, cierpliwie, by kupić samochód ponieważ, który pozwoli, żebym podróżował do nowych miast by przeszukać więcej zapisów w Polsce.

Nowy kapelusz Joan dostaje dużo dziwnych spojrzeń od ludzi. Tylko zobaczyliśmy jednemu inny jak jej, kuzyna Pola ma jednego. Do mnie wygląda na stary amerykański hełm piłki nożnej od 1940 ale to utrzymuje się jej ciepły i które jest najbardziej ważna rzecz. Mogę tylko wyobrazić sobie jak stange będziemy wyglądać na chodzenie blisko na tej samej ulicy kiedy to będzie dość zimne dla mnie też by nosić kapelusz zrobiłem.

Monday, November 19, 2007

Hat

Joans' new hat.

With the coming of winter, Joan's little tam was not warm enough so today she bought a more practical hat to wear for our long walks to the supermarket. She says it keeps her cheeks warm but it flattens her hair out. It is a sacrifice she is willing to make to stay warm. I, also, have a winter hat that I made several years ago when I lived in Michigan. The hat is so warm that I cannot wear it yet. It is made of rabbit fur and even in sub-zero weather I am warm. It is somewhat strange looking and I am sure I will get many looks when I wear it but it is warm and that's what counts in the winter.

We went to the market today for our weekly shopping and I was able to buy two new kabanosas I have not tried before. Each week we try a new kielbasa and keep records of the ones we like the best. We are averaging about 100 zl a week ($60). Living in the U.S. we spent about $110 a week.

I called today to find out when we will get our resident cards and they said about another two weeks. This process takes a long time and I am getting anxious to get our Pesel number so we can get a car. After 3 months in Poznań and only going to Golina once, I'm getting anxious to do some traveling.

At King Cross, there are Christmas items already for sale. I am looking forward to this Christmas more than any in some years. I want to experience Christmas in Poland. I am confident we will have a car by then and can visits many cousins at that time.

Speaking of cousins, Magda Kielar, sister of Pola, has returned to Poland after living in Spain and England and will come to visit us Wednesday. It has been four years since I last saw her and I am looking forward to the visit.

I also talked with cousin Krzysztof Kupiński about combining our two genealogical family websites. We both have the same passion for dicoveries about our family it seems wise to combine our efforts. For some time now I have wondered who will carry on this search of our family after I am gone and Krzysztof seems like the best person. We are working on an English version of his website so that American cousins can read it. We have hope that they will contribute their stories about their own memories about ancestors and descendants.

I am still amazed at how much I have found out about my ancestors since I started the search some 7 years ago. I started with only a letter to an address in Poland and that has led me to many avenues, many cousins. My passion for this search has now led me to live in Poland, in the land of my ancestors and I am thankful to have such a wonderful wife to allow me to do this. She is a most remarkable woman.

Z przychodzeniem z zimy, Joan mało beretu szkockiego z pomponem nie był dość ciepły tak dzisiaj ona kupiła praktyczniejszą dto odzież kapelusza dla naszych długich spacerów do supermarketu. Ona mówi, że to utrzymuje jej policzki ciepłe ale to spłaszcza jej włosy. To jest ofiara, którą ona jest chętnym zrobić pozostać ciepły. Ja, też, mam zimowy kapelusz, że zrobiłem kilka lat temu kiedy zamieszkałem w Michigan. Kapelusz jest tak ciepły, że nie mogę nosić tego jeszcze. To jest zrobione z futra królika i nawet w poniżej zera pogodzie jestem ciepły. To jest nieco dziwne patrzenie i jestem pewny, że dostanę dużo spojrzeń kiedy będę nosić to ale to jest ciepłe i które jest co wlicza zimę.

Poszliśmy do rynku dzisiaj dla naszego tygodniowego sprawunki i mogłem kupić dwa nowy kabanosas nie spróbowałem przedtem. Każdego tygodnia próbujemy nowy kielbasa i utrzymujemy zapisy jednych, które lubimy najlepiej. Wynosimy przeciętnie około 100 zl tydzień ($60). Mieszkając w Stanach Zjednoczonych wydaliśmy około $110 tydzień.

Zawołałem dzisiaj by dowiedzieć się kiedy dostaniemy nasze przebywające karty i oni powiedzieli o innych dwu tygodniach. Ten proces zajmie długi czas i dostaję się, żeby niespokojny dostał naszą Pesel numer tak możemy dostać samochód. Po 3 miesiącach w Poznań i tylko idące do Golina raz, dostaję się, żeby niespokojny robił trochę podróżowania.
Przy Królu Krzyżu, są pozycje Boże Narodzenie już na sprzedaż. Oczekuję tego Bożego Narodzenia więcej niż jakikolwiek w kilku latach. chcę doświadczyć Bożego Narodzenia w Polsce. Jestem pewny będziemy mieć samochód do wtedy i możemy odwiedzają dużo kuzynów w tamtym czasie.
Mówienie z kuzynów, Magda Kielar, siostra Pola, zwróciła do Polski po mieszkaniu w Hiszpanii i Anglia i przyjdzie odwiedzić nas środa. To było cztery lata od ja ostatnio zobaczyły ją i oczekuję wizyty.

Też powiedziałem z kuzyna Krzysztof Kupiński o łączeniu naszych dwu genealogicznych witryn sieci rodziny. Oboje mamy tę samą namiętność dla odkryć o naszej rodzinie to wydaje się mądrym by połączyć nasze wysiłki. Przez pewien czas teraz zdumiałem się, który będzie kontynuować to poszukiwanie naszej rodziny gdy jestem minionym i Krzysztof wydaje się jak najlepsza osoba. Pracujemy nad angielską wersją jego witryny sieci tak, że amerykańscy kuzyni mogą przeczytać to. Mamy nadzieję, że oni przyczynią się ich historiami o ich własnych wspomnieniach o przodkach i potomkach.

Jestem jeszcze zdumiony przy ilu wynajdowałem o moich przodkach odkąd zacząłem poszukiwaniu kilka 7 lat temu. Zacząłem z tylko listem do adresu w Polsce i która prowadziła mnie do wielu alej, dużo kuzynów. Moja namiętność dla tego poszukiwania teraz doprowadziła, żebym mieszkał w Polsce, w ziemi moich przodków i jestem wdzięczny by mieć taką cudowną żonę by pozwolić, żebym robił to. Ona jest najbardziej znakomitą kobietą.

Sunday, November 18, 2007

Pola


Today was the day we were to go with friends to an American Thanksgiving dinner but Joan is still not feeling 100% so we decided not to go. She is not so ill that she needs a doctor but still has a sore throat so she didn't want to walk in the cold to make it worse.
But our day was brightened by a visit from cousin Pola Kielar. She is always of high energy and it is nice to talk with her. She is a bright young woman who was trained to work with handicapped children and it is always refreshing to listen to her passion for children. We talked about different subjects; how we could improve our Polish language skills, that her sister Magda had returned to Poland some 3 weeks ago, that I am writing emails in Polish to cousin Andrzej Juszczak in Golina and he corrects my grammar and sends them back to me, that Andrzej and I talk on Instant Messenger and he corrects my Polish mistakes, her search for a job and how her parents are doing. It is always interesting to me, the difference between European women and American women at early ages.
Cousin Krzysztof Kupiński continues to improve his genealogical website with an English version and I am happy to help him. At present we both have family websites but maybe there is a possibility of combining the two into one. Since moving to Poland, I am more active on this blog and my family website is not visited as much as the blog.


Dzisiaj był dzień mieliśmy pójść z przyjaciółmi do amerykańskiego Dziękczynienia obiadu ale Joan jeszcze nie czuje 100% tak zdecydowaliśmy się nie by pójść. Ona nie jest tak chora, że ona potrzebuje doktora ale jeszcze ma zapalenie gardła tak ona nie chciała wejść zimna na dobitkę.

Ale nasz dzień był rozjaśniony przez wizytę z kuzyna Pola Kielar. Ona jest zawsze wysokiej energii i to jest miłe powiedzieć z nią. Ona jest jasno młodą kobietą, która była trenowana by pracować z upośledzonymi dziećmi i to zawsze odświeża się słuchać jej namiętności dla dzieci. Powiedzieliśmy o różnych tematach; jak moglibyśmy ulepszyć nasze polskie umiejętności języka , że jej bliźniacza Magda zwróciła do Polski kilka 3 tygodnie temu, że piszę email po polsku do kuzyna Andrzej Juszczak w Golina i on poprawia moją gramatykę i odsyła ich do mnie, że Andrzej i ja mówię na Nagłym Posłańcu i on poprawia moje polskie pomyłki, jej poszukiwanie pracy i jak jej rodzice robią. To zawsze interesuje do mnie, różnicy między europejskimi kobietami a amerykańskimi kobietami we wczesnych wiekach.

Kuzyna Krzysztof Kupiński nadal ulepsza jego genealogiczną witrynę sieci z angielską wersją i jestem szczęśliwy by pomóc mu. Obecnie oboje mamy witryny sieci rodziny ale być może są możliwość łączenia dwu do jednej. Od poruszenia do Polski, jestem aktywniejszy na tym blog i moja witryna sieci rodziny nie jest odwiedzona tyle co blog.

Saturday, November 17, 2007

Domino Day

Today we witnessed on TV a remarkable event in Germany, on a German channell....Domino Day. I'll try to explain it because I've never seen anything like it. There were groups of 15-30 people who painted and set up domino pictures. The sizes were so big they need space in warehouses to make the pictures. It was a competition between the groups. Each group has some picture they wanted to show, like a Max Escher painting, or a picture of a man kissing a woman, or just anykind of picture. It was all made up of thousands of dominoes, painted on one side so that when the domino fell it was only one tiny part of the picture. They were all photographed from above so that you could see the motion of the first domino as it fell against the next to reveal the picture. Some pictures has 140,000 to 200,000 dominos. It was amazing to watch this show.

Joan has developed a sore throat from the cold, rainy walks we take to school and wasn't feeling well today so we didn't go anywhere together. She stayed in and slept during the day while I went out and did a little food shopping. We're hoping she will be well enough tomorrow to go to a Thanksgiving dinner at a missionary close to us. They put it on for Americans and we want to meet some of our friends there.


Dzisiaj byliśmy świadkiem na telewizji znakomite zdarzenie w Niemczech, w niemieckim channell....Domino Dniu. Będę próbować wyjaśnić to ponieważ nigdy nie zobaczyłem niczego jak to. Były grupy ludzi 15-30, którzy malowani i umieszczają obrazy domina. Rozmiary były tak duże oni potrzebują przestrzeni w magazynach by zrobić obrazy. To była konkurencja między grupami. Każda grupa ma trochę obrazu , który oni chcieli pokazać, jak Max Escher malujący się, albo obraz mężczyzny całującego kobietę, albo właśnie anykind obrazu . To było całe sporządzone tysiące domin, malowanych na jednej stronie tak, że kiedy domino spadło to było tylko jedna drobna część obrazu. Oni byli wszyscy sfotografowani z góry tak, że mógłbyś zobaczyć ruch pierwszego domina jak to spadło przeciw obok ujawniają obraz. Kilka obrazów mają 140,000 do 200,000 domin. To zdumiało obserwować ten pokaz.

Joan rozwinęła zapalenie gardła od zimnych, deszczowych spacerów bierzemy do szkoły i nie czuli się dobrze dzisiaj tak nie poszliśmy nigdzie razem. Ona nie wyszła z domu i spała podczas dnia podczas gdy wyszedłem i robiłem zakupy troche żywności. Mamy nadzieję, że ona będzie czuć się dobrze dość jutro by pójść do obiadu Dziękczynienia przy misjonarzu blisko nas. Oni kładą na tym dla Amerykanów i chcemy spotkać kilku z naszych przyjaciół tam.

Friday, November 16, 2007

Changes!

I was asked how our eating habits have changed since we've been in Poland. Each of our meals now is at a later time. Our breakfast(sniadanie) usually takes place about 10 in the morning. The meal itself is about the same, cereal (Musli) and coffee. Our lunch (obiad) is at 1 or 2PM. It's usually some form of kielbasy or soup. Dinner(Kolacja) is about 7:30 and can be soup, salad, bread, vegetable, or pork chops, steak, soup, potatos or just a big salad. A nice thing about the Żurek that Joan makes it that is enough for two or three meals. We are still sampling different Kabanosy to use in this soup. It's amazing how each different kielbasy changes the taste of the Żurek.

I talked with the immigration office about Polish citizenship for me . I must prove my ties to my great grandmother, Ludwika Rajewska and not my great grandfather, Józef Kaźmierczak. At the time of his birth, Poland was non-exixtent, officially, being partitioned by Austria, Prussia and Russia. He was born in the russian section and was "officially" considered a Russian citizen, though I think he would not agree to that. Because he left Poland and did not return when Poland regained it's statehood in 1919, he is not recognized as a Polish citizen. My great grandmother remained in Poland and regained her Polish citizenship and so I must prove my ties to her. I have her death certificate but must go to Gniezno, to search the archives for her birth certificate. I can't do that until we have a car.

This Sunday we are going to a missionary where they will serve the traditional American Thanksgiving dinner. It should be interesting.


Byłem pytany jak nasze jedzące zwyczaje zmieniły odkąd byliśmy w Polsce. Każdy z naszych posiłków teraz jest w późniejszym czasie. Nasze śniadanie(sniadanie) zwykle ma miejsce około 10 rano. Posiłek sam jest o tym samo, zbożu (Musli) i kawie. Nasz posiłek południowy (obiad) jest o 1 albo 2PM. To jest zwykle trochę formy kielbasy albo zupy. Obiad(Kolacja) jest około 7:30 i mogą być zupa, sałata, chleb, roślinny, albo kotlety wieprzowe, płat mięsa, zupa, ziemniaki albo właśnie dużą sałatą. Miła rzecz o Żurek tamta Joan robi to, którym jest dość dla dwu albo trzech posiłków. Jeszcze bierzemy próbki różnego Kabanosy by użyć w tej zupie. To zdumieje jak każdym różnym kielbasy zmianom smak Żurek.

Powiedziałem z biurem imigracji o polskim obywatelstwie dla mnie . Muszę udowodnić moje krawaty do mojej wielkiej babki, Ludwika Rajewska i nie mój wielki dziadek, Józef Kaźmierczak. W czasie jego urodzenia, Polska była non-exisxtent, urzędowo, bycie podzielona przez Austrię, Prusy i Rosję. On urodził się w rosyjskiej sekcji i był "urzędowo" rozważony rosyjski obywatel, chociaż myślę, że on nie zgodziłby się do tamtego. Ponieważ on opuścił Polskę i nie wrócił kiedy Polska odzyskała to jest statut stanu w 1919, on nie jest uznany jak polski obywatel. Moja wielka babka pozostała w Polsce i odzyskała jej polskie obywatelstwo i tak muszę udowodnić moje krawaty do niej. Mam jej akt zgonu ale muszę pójść do Gniezno, by przeszukać archiwa dla jej metryki urodzenia. Nie mogę zrobić, że aż będziemy mieć samochód.

Ta niedziela idziemy do misjonarza gdzie oni będą podawać tradycyjny amerykański Dziękczynienie obiad. To powinno interesować.

Thursday, November 15, 2007

Cold day


Cold day but out for a walk we went anyway. We took a new way, east of Marcelinska street and discovered a nice little bakery with great buns. We bought a half a dozen, ($1.50) and carried them home for our Żurek dinner tonight. Carriages were everywhere we went with their little bundled up babys inside. Hearty kids, these Polish children.

Last night we watched the epic classic, Pan Tadeusz, written by Adam Mickiewicz in the earyly 1800's. Fortunately I read the book so I was aware of what was going on although it would have been nice to understand everything that was said. I'll watch it again next year to see if I've made any progress in learning the language.

We passed by a Peugeot 206, one of the cars I am thinking favorable about. It's small, fair gas mileage and I haven't had any bad reports about it.

I watched a rather moving show on TV today about all of the poor and desperate children in Poland. Those that had no food, or walked 6 miles each day to go to school, kids who needed special education but had no chance of getting it. Something should be done about this but politicians are only interested in their own future. It's the same in all countries.

We invited our acquaintance Wojtek and his wife over next week to taste Joan's Żurek and cheesecake. We talked with cousin Pola and she will come to visit this Sunday at noon. That will be nice.

Zimny dzień ale poza dla spaceru poszliśmy w każdym razie. Wzięliśmy nową drogę, na wschód Marcelinska ulicy i odkryliśmy miłą małą piekarnię z wielkimi słodkimi bułeczkami. Kupiliśmy pół tuzin, ($1.50) i nosiliśmy ich do domu dla naszego Żurek obiadu dzisiaj wieczorem. Wozy były wszędzie poszliśmy z ich małymi wiązanymi dziećmi wewnątrz. Serdeczne dzieci, te polskie dzieci.

Ubiegłej nocy obserwowaliśmy epicznego klasyka, Rondla Tadeusz, napisany przez Adama Mickiewicza w earyly 1800. Na szczęście czytam książkę tak byłem świadomy czego szedłem dalej chociaż to byłoby miłe by zrozumieć wszystko, które było powiedziane. Będę obserwować to znowu przyszły rok by zobaczyć jeżeli zrobiłem jakikolwiek postęp w nauce języka.
Pominęliśmy Peugeot 206, jeden z samochodów myślę sprzyjający dookoła. To jest mała, piękna odległość w milach gazu i nie miałem żadnych złych sprawozdań o tym.

Obserwowałem raczej ruszający się pokaz na telewizji dzisiaj o wszystkich z biednych i zdesperowanych dzieci w Polsce. Ci, którzy nie mieli żadnej żywności, albo chodzili 6 mil każdego dnia by pójść do szkoły, dzieci, które potrzebna specjalna edukacja ale nie miała żadnej szansy dostawania tego. Coś powinno być zrobione o tym ale politycy są tylko zainteresowani w ich własnej przyszłości. To jest to samo we wszystkich krajach.

Zaprosiliśmy nasz znajomości Wojtek i jego żonę przez w przyszłym tygodniu by skosztować Joan Żurek i sernik. Powiedzieliśmy z kuzyna Pola i ona przyjdzie odwiedzić tę niedzielę w południe. Które będzie miłe.

Wednesday, November 14, 2007

Cousins!!

This is directed to my cousins, in America and Poland, who read this blog. I continue to search for family and documentation of relationships. We have a cousin here in Poland who does the same, Krzysztof Kupinski.. He is from the Rajewski side of our family tree. He has an excellent website of this side of the family, in Polish, and now he is expanding it into English.... http://genealogia.kupinski.pl/ He is asking all of you who are interested to write what you remember about your parents, grandparents or anything you heard about great grandparents. Both of us have found documents about our ancestry but there is so much more to our family that is not written on paper but remains in the minds of those still alive. This is what we seek....your memories. We hope to create these memories for future generations to know our history.

As for our day today, we spent it studying with only a short trip to the store to buy water, tomato juice and bread for tonights dinner, Żurek Staropolski :-) I love this soup and Joan's modifications have made it better. She is also my barber now and gave me a haircut. When we lived in Michigan she would cut my hair and so now she has resumed this task.

The weather was not rainy but cloudy and only now, just before evening, are there no clouds. But even the cold does not prevent the young children from playing outside in the courtyard. It is still a little different to hear everyone speaking in Polish but we find it is easier to understand young children who do not speak so fast. Our favorite TV program is Sesame Street in Polish. We learn a lot from it............and we are 63 years old :-)


To jest skierowane do moich kuzynów, w Ameryce i Polsce, która przeczytała ten blog. Nadal badam dla rodziny i dokumentacji stosunków. Mamy kuzyna tutaj w Polsce, która robi to samo, Krzysztof Kupinski.. On jest od strony Rajewski naszego drzewa genealogicznego. On ma doskonałą witrynę sieci tej strony rodziny, po polsku, i teraz on rozszerza to na angielskie.... On pyta wszystkich z was, którzy są zainteresowani by napisać co pamiętasz o twoich rodzicach, dziadkach albo czymś słyszałeś o wielkich dziadkach. Obaj z nas znaleźli dokumenty o naszych przodkach ale tam są tyle więcej do naszej rodziny, która nie jest napisana na papierze ale pozostaje w umysłach tych jeszcze żywy. To jest co my seek....your wspomnieniami. Spodziewamy się tworzyć te wspomnienia dla przyszłych pokoleń by znać naszą historię.
Co do naszego dnia dzisiaj, spędziliśmy to studiujące z tylko krótką podróżą do sklepu by kupić wodę, sok pomidorowy i chleb dla obiadu dzisiejszych wieczorów , Żurek Staropolski :-) kocham tę zupę i modyfikacje Joan zrobiły to lepiej. Ona jest też moim fryzjerem teraz i dawała mi ostrzyżenie. Kiedy mieszkaliśmy w Michigan ona cięłaby moje włosy i tak teraz ona podjęła na nowo to zadanie.

Pogoda nie była deszczowa ale pochmurna i tylko teraz, tuż przed wieczorem, nie są tam żadne chmury. Ale nawet zimno nie przeszkadza młodym dzieciom w grze na zewnątrz w dziedzińcu. To jest ciche trochę różnego by usłyszeć, jak każdy mówi po polsku ale znajdujemy, że to jest łatwiejsze zrozumieć młode dzieci, które nie mówią tak szybko. Nasz ulubiony program telewizyjny jest Ulica Sezamu po polsku. Uczymy się dużo od it............and mamy 63 lat :-)

Tuesday, November 13, 2007

Passed!!

Yes, we passed our first test. We are happy although I knew we would. We spend a lot of time studying each day, it is our major function each day. We don't believe we should live in Poland without knowing how to speak the language. I have many cousins here who speak only Polish and I do not want to miss the chance to talk freely with them. It will take time, but we have that.

Today it was another cold, rainy day but without wind so our walk to school was not so bad. Earlier in the day I went to the apteka to get the remaining boxes of medications. Always I am amazed at the low prices of medications.

Again, on our bus ride I observed a young person giving up their seat for an older person. I have been told it doesn't happen very often anymore in Poland but it is not so unusual in Poznań.


Tak, zdaliśmy nasz pierwszy test. Jesteśmy szczęśliwi chociaż wiedziałem, że bylibyśmy. Spędzimy dużo czasu studiujący każdego dnia, to jest nasza ważna funkcja każdego dnia. Nie wierzymy, że powinniśmy zamieszkać w Polsce bez wiedzenia jak powiedzieć językiem. Mam dużo kuzynów tutaj, którzy mówią tylko po polsku i nie chcę chybić szansy by powiedzieć swobodnie z nimi. To zajmie czas, ale mamy tamto.

Dzisiaj to był inny zimny, deszczowy dzień ale bez wiatru tak nasz spacer do szkoły nie był tak zły. Wcześniej w dniu poszedłem do apteka by dostać pozostające pudełka leczeń. Zawsze jestem zdumiony po niskich cenach leczeń.

Znowu, na naszym jazda autobusem obserwowałem młodą osobę zaniechającą ich siedzenia dla starszej osoby. Mi powiedziano, że to nie zdarza się bardzo często więcej w Polsce ale to nie jest tak niezwykłe w Poznań.

Monday, November 12, 2007

Aptekas

I took the bus to Medicover today because my prescripition is almost gone. One thing I don't like about Medicover is that you cannot call directly to the clinic in Poznań. If I want to make an appointment, the call must first go to Warsaw. They make the appointments for all Poland. So I called and they told me they don't have a record of any visit I made to their Poznań clinic. I told them their records were wrong and that I needed a refill of my prescriptions. They said to call back tomorrow but tomorrow is the last of my drugs. I went to the Poznań clinic and was able to get a new prescription for 6 boxes of medications (about 2 months worth). I took that prescription to the local apteka, only to find out that they had only 1 box of the medication and couldn't sell it to me because my prescription was for 6 boxes. I went to 5 other apteka's with the same result. I was frustrated so I called our friend Zybysek to find out what was the biggest apteka in Poznań. Fortuntely, his son, a doctor, was with him when I called and he said to go back to the nearest apteka and tell them to order the 6 boxes for tomorrow delivery. I did that and the clerk "discovered" she had 3 boxes, sold those to me and said come back tomorrow for the remaining 3 boxes. So everything is good now and I continue to amazed at the cheap price of medications in Poland. I paid $16 for a months supply, in America it would have been $40 dollars, if I had insurance. Without insurance, over $100.

There are baby's everywhere I go. In carriages, bundled up with hats, scarfs, gloves, blankets but the weather does not stop them from being taken outdoors.


Wziąłem autobus do Medicover dzisiaj ponieważ mój prescripition jest minionym prawie. Jedna rzecz, której nie lubię o Medicover jest, że nie możesz zawołać bezpośrednio do kliniki w Poznań. Jeżeli chcę zrobić umówiony termin, rozmowa musi po pierwsze pojechać do Warszawy. Oni robią wyposażenie dla całej Polski. Tak zawołałem i oni powiedzieli mi oni nie mają zapisu jakiejkolwiek wizyty, którą zrobiłem do ich Poznań kliniki. Powiedziałem ich ich zapisy nie miały racji i że ja potrzebny wkładem moich nakazów. Oni powiedzieli przywoływać z powrotem jutro ale jutro jest ostatni z moich narkotyków. Poszedłem do kliniki Poznań i mogłem stawać się nowy recepta na 6 pudełek leczeń (około 2 miesięcy wartych). Wziąłem, że nakaz do miejscowego apteka, tylko by dowiedzieć się, że oni mieli tylko 1 pudełko leczenia i nie mogliby sprzedać tego mi ponieważ mój nakaz był dla 6 pudełek. Pojechałem do 5 innego apteka z tym samym wynikiem. Byłem udaremniony tak zawołałem naszego przyjaciela Zybyseka by wynajdować, że co było największy apteka w Poznań. Fortuntely, jego syn, doktor, był z nim kiedy zawołałem i on powiedział wrócić do najbliższego apteka i powiedzieć im, żeby zamówili 6 pudełek dla dostawy jutro. Zrobiłem, że i urzędnik "odkrył", że ona miała 3 pudełka, sprzedała te mi i powiedziana wracają jutro dla pozostawania 3 pudełkami. Tak wszystko jest dobre teraz i pozostanę dalej do zdumionego po taniej cenie leczeń w Polsce. Zapłaciłem $16 dla miesięcy zaopatrzenia, w Ameryce to byłby $40 dolarów, gdybym miałem ubezpieczenie. Bez ubezpieczenia, ponad $100.
Tam są dziecka wszędzie idę. W wozach, wiązanych z kapeluszami, szalami, rękawiczkami, kocami ale pogoda nie zatrzymuje ich od bycia wzięta na wolnym powietrzu.

Sunday, November 11, 2007

Visit

Flowers from Luka, Pola, Krzysztof and Marcelina.

We didn't go to the festival celebration like we thought we would. It was cold, raining and snowing and we just didn't feel like standing out in the weather. The celebrations were throughout Poland, not just Poznań, and we watched them on television instead.

At 5PM cousin Marcelina Kielar came to visit with her husband, Władysław. It's always nice to see them. Marcelina always has a smile and Władek is not shy in his opinions on different matters. You can tell that Marcelina still has the childlike qualities from the picture. She put up the two fingers behind Władek's pose. Like all first time visitors to our flat, they brought flowers for Joan and a present. They stayed for about two hours.


Nie poszliśmy do świątecznego celebrowania jak pomyśleliśmy, że bylibyśmy. To było zimne, padające i padające śnieg i właśnie nie poczuliśmy ochotę na wyróżniania się w pogodzie. Celebrowania były przez Polskę, nie właśnie Poznań, i obserwowaliśmy ich na telewizji zamiast tego.
W 5PM kuzyna Marcelinie Kielar przyszedł bywać z jej mężem, Władysław. To jest zawsze miłe by zobaczyć ich. Marcelina zawsze ma uśmiech i Władek nie jest nieśmiały w jego opiniach na różnych sprawach. Możesz opowiedzieć, że Marcelina jeszcze ma dziecinne jakości od zdjęcia. Ona podniosła dwa palce za pozą Władek. Jak wszyscy pierwsi goście czasu do naszego mieszkania, oni przynieśli kwiaty dla Joan i prezentu. Oni pozostali przez około dwie godziny.

Saturday, November 10, 2007

Festival of St. Martin

Tomorrow is a day of celebration in Poznań. We have guests coming in the late afternoon but we are going to see a little of this festival before then, if it isn't raining all day.

Today we went for our week's food shopping at King Cross. It was a cold walk but it was not raining. I bought a new kielbasa I had not seen before, we will try it tonight. Joan stopped at the vegetable store and bought some broccoli, tomatos and lettuce. This week we spent 140 zl for food ($54).

November 11th is a national festival in Poland. Polish people celebrate the Day of Independence Recapture. Poznanians have additional opportunity to celebrate. Poznań is probably the only city that celebrate the name’s day of its main Street – St. Martin’s. Every year thousands of Poznań inhabitants march in a colourful parade through St. Martin Street. They are led by Saint Martin who sits on a white horse.On this special day Poznanians treat themselves with traditional St. Martin’s croissants – or horseshoe – shaped pastry. This tradition is kept alive exclusively in Poznań. Therefore, the sweet delicacy is one of the most characteristic symbols of Wielkopolska.Every year local bakers sell a few hundred tons of the croissants.


Jutro jest dzień celebrowania w Poznań. Mamy gości wchodzących późne popołudnie ale mamy spróbować i zobaczyć trochę to święto już przedtem, jeżeli to nie pada całego dnia.
Listopad 11. jest narodowym świętem w Polsce. Polscy ludzie celebrują Dzień Niezależności Odzyskują. Poznanians mają dodatkową okazję by celebrować. Poznań jest prawdopodobnie jedyne miasto, które celebrują dzień imienia jego głównej ulicy – św. Martina. Każdego roku tysiące mieszkańców Poznań maszerują w barwnej paradzie przez św. Martina Street. Oni są prowadzeni przez świętego Martina, który siedzi na białym horse.On ta specjalna dnia Poznanians przyjemność sam z tradycyjnym św. Martina croissants – albo podkowa – ukształtowała ciasta. Ta tradycja jest utrzymana żywy wyłącznie w Poznań. Dlatego, słodka delikatność jest jeden z najbardziej charakterystycznych symboli roku Wielkopolska.Every miejscowi piekarze sprzedają kilka sto ton croissants.

Friday, November 09, 2007

Test

Well, the test was easy for me. I think I only made two mistakes. We had to write about our families and I used jego instead of jej in a sentence about my mothers brother. Joan thinks she got about 70 percent right.

The day was just like Wednesday, cold, windy and constant rain so the walk to the school was not nice. However, today there was some kind of parade in Poznań. When we left the school and walked toward the castle of S.W. Marcin street we heard music. As we approached the castle it got louder and we heard a choir singing the last movement of Beethoven's Ninth Symphony. In front of the castle a marching band was assembled and ready to move. It was pouring rain but they were standing in it and waiting. The music was very nice to hear and it stayed with us until we reached the underground tunnel that takes us to the bus stop.

We got there just in time for bus 69 to arrive and we eagerly boarded it and rode it to Marcelinska street where we get off. Like I said before, public transportation in Poznań is excellent. The busses all have designated areas for women with baby carriages.

Earlier in the day we went to the office where we have to file again our residency. We didn't have any problems but the government service people could use a course in courtesy. It seems to be a problem in all countries. These people are in the service of the people but make you feel like they are doing you a favor by helping you. I've experienced the same thing in the U.S. so it's not just a "Polish" problem.


Dobrze, test był łatwy dla mnie. Myślę tylko zrobiłem dwie pomyłki. Musieliśmy napisać o naszych rodzinach i używałem jego zamiast jej w zdaniu {wyroku} o moim bracie matek. Joan myśli, że ona poruszyła się 70 procent w prawo.

Dzień był właśnie jak środa, zimny, wystawiony na wiatr i stały deszcz tak spacer do szkoły nie był miły. Jednak dzisiaj tam był trochę rodzaju parady w Poznań. Kiedy opuściliśmy szkołę i chodziliśmy ku zamkowi S.W. Marcin ulica usłyszeliśmy muzykę. Jak zbliżyliśmy się do zamku to dostało się głośniejszy i usłyszeliśmy, jak chór zaśpiewał ostatni ruch o Beethoven Dziewiątej Symfonii. Przed zamkiem maszerujące pas było zebrane i gotowy by ruszyć się. To był ulewny deszcz ale oni stali w tym i czekali. Muzyka była bardzo miła by usłyszeć i to pozostało z nami aż osiągnęliśmy podziemny tunel, który bierze nas do przystanku autobusowego.

Dostaliśmy się tam w samą porę dla autobusu 69 by przybyć i z zapałem wsiedliśmy to i jeździliśmy tym do Marcelinska ulicy gdzie schodzimy. Jak powiedziałem przedtem, publiczny przewóz w Poznań będzie doskonały. Całusy wszystkie wyznaczyły obszary dla kobiet z wózkami dziecięcymi.
Wcześniej w dniu poszliśmy do biura gdzie musimy włożyć znowu naszą rezydencję. Nie mieliśmy żadnych problemów ale ludzie usługi rządu mogliby użyć kursu w kurtuazji. To wydaje się być problem we wszystkich krajach. Ci ludzie są w usłudze ludzi ale robią czujesz ochotę na oni robią tobie względy przez pomaganie tobie. Doświadczyłem tej samej rzeczy w Stanach Zjednoczonych tak to nie jest właśnie "polski" problem.

Thursday, November 08, 2007

Study Day

Spent almost all day reviewing for out test tomorrow. We only went out to the meat store to buy four pork chops and 3 chicken breasts. Cost was about $8 for both. The lady at the store is very happy and always has a big smile on her face when we come in. I think we almost have the correct way to ask for what we want.

The weather was clear and sunny, but definitly cold. Tomorrow it's suppose to rain and I hope we don't have a repeat walk like last Wednesday. We're leaving for the immigration office at 8:30AM. It's about 2 blocks past our school so it's not a short walk. I think we have everything we need. I sure hope so.

We decided to move our food shopping day to Monday because there are few people in the store, Saturday's and Sunday's it's crowded with lines and I hate lines.


Wyczerpany prawie cały dzień przeglądający dla poza próbnego jutro. Tylko wyszliśmy do sklepu mięsa by kupić cztery kotlety wieprzowe i 3 piersi kurczęcia. Kosztowany był około $8 dla obu. Pani przy sklepie jest bardzo szczęśliwa i zawsze ma duży uśmiech na jej twarzy kiedy wchodzimy. Myślę prawie mamy poprawny sposób by poprosić o co chcemy.
Pogoda była jasna i słoneczna, ale definitly zimny. Jutro to jest przypuszczają paść i mam nadzieję, że nie mamy spaceru powtórzenia jak w zeszłą środę. Wyruszamy do biura imigracji o 8:30AM. To jest około 2 bloków za naszą szkołą tak to nie jest krótki spacer. Myślę, że mamy wszystko, czego potrzebujemy. Ja pewna nadzieja tak.

Zdecydowaliśmy się ruszyć naszą żywność robiącą zakupy dzień do poniedziałku ponieważ są mało ludzi w sklepie, soboty i niedzieli to jest przepełnione z liniami i nienawidzę linii.

Żurek Recipe

Here's the Żurek recipe, with 2 small changes made by Joan.

For Żurek staropolski (Old Polish tart ryemeal soup).
In soup pot combine 4 c water, 3/4 - 1 c diced slab bacon and smoked Polish sausage (We use Kabanosa)or ham in whatever proportions you want, 1 bay leaf, 1 quartered onion, 1/2 mushroom boullion cube and cook covered at low boil 1 hr. Add 1 bud crushed garlic* and season with salt, pepper and marjoram. Serve over sliced hard-cooked eggs. Serve with rye bread or good, rye buns

Tutaj jest recepta Żurek , z 2 drobne zrobionymi przez Joan.
Dla Żurek staropolski (staropolski cierpka ryemeal zupa).
W naczyniu zupy połącz 4 c woda, 3/4 - 1 c zagrał w kości boczek płyty i palił polską kiełbaskę (używamy Kabanosa)albo szynkę w jakichkolwiek proporcjach, których chcesz, 1 liść laurowy i 1 poćwiartowana cebula i kucharz pokryty przy niskim wrzeniu 1 godzinę. Dodaj, że 1 pąk gniótł czosnek* i porę z solą, pieprzem i majerankiem. Posłuż ponad krajanym twardo zagotowane jajka. Posłuż z chlebem żytnim albo dobrem, słodkimi bułeczkami żyta

Wednesday, November 07, 2007

The Meeting

I went (by invitation from a friend ) to "Poznan International Ladies Club." I met about 40 ladies from all over the world and was very excited about their upcoming events. I met women from Denmark, Scotland, England, India, Africa and America (so far.) I joined the club. I signed up for 2 programs they offer, Yoga and International Cooking. I also signed David and I to go to "Christmas Charity Ball", it includes dinner, dancing and entertainment. They do alot for charity. This meeting we picked names from a list of underprivileged children. I have a 10 year old girl, her name is Ewelina and I think I will buy her a Barbie Doll. We put our present in a shoe box, then cover it with Christmas paper and bring it to our next meeting, Wednesday, December 5th. I really enjoyed the people there and am looking forward to this club's activities.

And for Americans only, there is on Sunday, November 18th, a traditional Thanksgiving Dinner, you just need to show up and show that you are an American. Some friends of our's are going too.

This Friday, November 9th, we have a test in our Polish class so wish us luck!!!!!

Joan


Poszedłem (przez zaproszenie od przyjaciela ) do "Poznania Międzynarodowego Pań Klubu". Spotkałem się około 40 pań od na całym świecie i byłem bardzo podniecony o ich nadchodzących zdarzeniach. Spotkałem kobiety z Danii, Szkocji, Anglii, Indii, Afryki i Ameryki (dotychczas.) przystąpiłem do klubu. Zapisałem się na 2 programy, które oni oferują, Joga i Międzynarodowy Gotujący się. Też podpisałem Davida i by pójść do "Bożego Narodzenia Miłosierdzia Piłki , to włącza obiad, tańcząc i zabawa. Oni robią alot na cele charytatywne. To spotkanie wybraliśmy imiona od listy upośledzonych dzieci. Mam 10 roku stara dziewczyna, jej imię jest Ewelina i myślę, że kupię jej Barbie lalkę. Kładziemy nasz prezent w pudełku buta , wtedy pokrywamy to z papierem Bożym Narodzeniem i przynosimy to do naszego następnego spotkania, środy, grudnia 5.. Naprawdę ucieszyłem się ludźmi tam i oczekuję tego klubu działalności.
I dla Amerykanów tylko, tam jest w niedzielę, listopad 18., tradycyjny Dziękczynienie Obiad, właśnie potrzebujesz ukazać się i pokaz, który jesteś Amerykaninem. Kilku przyjaciół our′s idą również.

Ten piątek, listopad 9., my mamy test w naszej polskiej klasie tak zażyczą sobie nas traf!!!!!

Nasty Day!






I mean it. It was cold, rainy, windy and the walk from the rondo to Dom Vikingów, where Joan's meeting was, was bad. The wind kept blowing the umbrella inside out and our pants got wet from the slanted rainfall. I had two hours to spend while I waited for Joan so I spent the time in the two old churches by Stary Rynek. I went back to get her, upstairs to where the meeting was held and there were about 40 women there. Everyone was talking and it took a few minutes to find Joan. Agnieszka was helping her fill out one of the forms we need to take back to the immigration office. Two of the women came up to me and introduced themselves, one from Poland and one from Scotland. The Scottish lady has been in Poland a long time and told me everything about her life here. They both live in Swarzędz, a suburb of Poznań. She invited us to visit her in her home. Joan will tell you about the meeting a little later.

At 2PM cousin Krzysztof Wiśniewski came to visit and we spent about two hours together. After the visit he took me to the cemetery close to our flat and showed me the place when Franciszek Wiśniewski is buried. He is the young cousin who died before his first birthday.

At 5:30PM our landlady, Agnieszka, came and signed the forms for us.
Mam na myśli to. To było zimne, deszczowe, wystawione na wiatr i spacer od ronda do Dom Vikingów, gdzie spotkanie Joan było, było złe. Wiatr kontynuował miecenie parasola na drugą stronę i nasze kalesony dostały się mokry od nachylonego opadu. Miałem dwie godziny by wydać podczas gdy czekałem na Joan tak spędziłem czas w dwu starych kościołach przez Stary Rynek. Wróciłem dostać ją, na górę dokąd spotkanie było odbyte i tam były około 40 kobiet tam. Każdy mówił i to zajęło kilka minut by znaleźć Joan. Agnieszka pomagał jej pełności poza jedną z form potrzebujemy odebrać do biura imigracji. Dwie z kobiet odpowiedziały mnie i wprowadziły się, jedną z Polski i jednej ze Szkocji. Szkocka pani była w Polsce długi czas i powiedziała mi wszystko o jej życiu tutaj. Oni oboje mieszkają w Swarzędz, przedmieściu Poznań. Ona zaprosiła nas by odwiedzić ją w jej domu. Joan powie tobie o spotkaniu trochę później.

W 2PM kuzyna Krzysztof Wiśniewski przyszedł bywać i wydaliśmy około dwu godzin razem. Po wizycie on wziął mnie do cmentarza blisko naszego mieszkania i pokazał mi miejsce kiedy Franciszek Wiśniewski jest zakopany. On jest młodym kuzynem, który umarł przed jego pierwszymi urodzinami.

O 5:30PM nasza ziemianka, Agnieszka, przyszedł i podpisał formy dla nas.

Tuesday, November 06, 2007

Wtorek(Tuesday)

BRRRRRRRRRRRR. It's getting colder and our walking is getting faster. Joan had to go back to the doctor so he could write a new prescription subsitute for the Premarin she takes. I must that I've never had such short waiting periods to get into the doctor's office. Today was the longest..ten minutes. The fact that the doctor actually comes out of his office to get his next patient is kind of impressive. In the States, a nurse comes out to get you and then you wait and wait in the doctors office for him to appear.
Her appointment was at 4:40 and she was out of the office by 5PM. I remember in the States she would wait for an hour just to get into the office and then an hour later she was done. I realize that this is a private medical clinic we belong to and the National health system in not anything like this. My cousins who use the National system have told me of hours waiting to see the doctor. Our program is expensive, by Polish standards, 650 zl ($253) . We are not eligible for the National system and even if we were I wouldn't use it if I didn't have to. Her prescription for three months worth was 56zl ($22). In the U.S. it cost $90 (230 zl). Quite a difference.

We had our Polish lesson. We had to prepare 15-20 sentences that told about our family and recite it without reading it. That was difficult. Friday we will have our first test to see how much we have learned. I'm looking forward to that.

We had time after Joan's appointment to stop at Dom Vikingów in Stary Rynek. It's the restaurant where Joan will go tomorrow to the meeting of the International Ladies Club of Poznań.

BRRRRRRRRRRRR. To dostaje się zimniejszy i nasze chodzenie dostaje się szybszy. Joan musiała wrócić do doktora tak on mógłby napisać nowy nakazu subsitute dla preMarin, którą ona bierze. Muszę, że nigdy nie miałem takich krótkich okresów oczekiwania by dostać się do biura doktorów. Dzisiaj były longest..ten minuty. Fakt, że doktorzy faktycznie przychodzą z jego biura by dostać jego następny pacjent jest miły ze strony wywołującego głębokiego wrażenia. W Stanach, pielęgniarka wychodzi dostać ciebie i wtedy czekasz i czekasz w biurze doktorów na niego by pojawić się.

Jej umówiony termin był o 4:40 i ona była poza biurem przez 5PM. Pamiętam w Stanach ona czekałaby na godzinę właśnie by dostać się do biura i wtedy godzina później ona była zrobiona. Zdam sobie sprawę, że to jest prywatna medyczna klinika, do której należymy i Narodowy system zdrowia w nie czymś w ten sposób. Moi kuzyni, którzy używają Narodowy system powiedziały mi o godzinach czekających by odwiedzić doktora. Nasz program jest drogi, przez polskie standardy, 650 zl ($253). Nie jesteśmy odpowiedni dla Narodowego systemu i nawet gdybyśmy byli nie użyłbym tego jeżeli nie miałem do. Ją recepta na trzy miesiące warte były 56zl ($22). W Stanach Zjednoczonych to kosztowane $90 (230 zl). Całkiem różnica.
Mieliśmy naszą polską lekcję. Musieliśmy przygotować zdań 15-20, które opowiedziały o naszej rodzinie i recytują to bez czytania tego. To było trudne. Piątek będziemy mieć nasz pierwszy test by zobaczyć ile nauczyliśmy się. Oczekuję tamtego.

Mieliśmy czas po umówionym terminie Joan by zatrzymać się w Dom Vikingów w Stary Rynek. To jest restauracja gdzie Joan pójdzie jutro do spotkania Pań Klubu Międzynarodówki Poznań.

Monday, November 05, 2007

Immigration Office

Drying rack

We were picked up today by our friend Zybysek who took us to the immigration office. As it turns out, he has a sister-in-law who works there and we were able to get right into the place we needed to go. There were dozens of people waiting. As in the U.S., it's all about who you know. We were given some forms to fill out and told to come back Friday, with the form signed by our landlady. I called her when we got home and she will come over Wednesday to sign the forms. Her name is Agnieszka, I like her. She is full or energy and always amazed at how much we like living in Poland. She prefers Paris but continues to live here in Poznań.

Once we return on Friday with the forms, they will be sent to Warsaw and 3 weeks later we will get the Pesel number so we won't be buying a car until then. That's OK, I really wanted to have a car before Christmas because I plan to visit all the relatives I can during that holiday. I hoped to be in Golina for All Saints Day but that didn't work out and the other time I wanted to travel was Christmas. Christmas Eve, Wigilia, we promised Luka, some years ago, to spend with her. Christmas day will be spent visiting relatives in Golina and Konin.

Christmas........I still remember it from youth when my family was all together. Going to the parish office to get opłatek and Christmas Eve was so special with the 12 different dishes served, the presents, cousins everywhere I looked, the music of christmas playing, my aunts and uncles talking at one table while I and my numerous cousins sat at another.....these things still stay in mind after so many years without them. Why is it so many thoughts remain in my mind and yet things from a month ago are forgotten? I can remember the laugh of my Uncle Chester, some 50 years ago, and yet forget the name of someone I met a month ago! The world keeps getting bigger when you get out on your own but some things you can't forget.

Now a question to any reader of this blog............why is it that we can buy milk from a store that is not refridgerated and it will last for months. In our supermarket, milk is on the shelf, just like a can of peas or a bag of cereal. In America, milk is always in the refridgerator and must remain there when you bring it home but not in Poland. This puzzles me!

I had a call from cousin Krzysztof Wiśniewski. He will come to visit us on Wednesday at 1PM. I was happy to recieve his call and look forward to the visit.

I also thought today about this drying rack we use. When we first arrived and discovered that few people had clothes dryers we thought it was a great inconvienence. Now, after three months of using it, I can't understand why it is not used in America. It would save so much energy. Yes, it takes longer to dry the clothes but it dries them. We put our rack in the bathroom, because it has the most heat and in a few hours are clothes are dry and ready to put away.


Byliśmy podniesieni dzisiaj przez naszego przyjaciela Zybyseka, który wziął nas do biuraimigracji. Jak to okazuje się, on ma szwagierkę, która pracuje tam i mogliśmy dostać się w prawo do miejsca potrzebny by pójść. Tuziny ludzi czekały. Jak w Stanach Zjednoczonych, to jest, wszystko o którym znasz. Nam byli dany kilka form by wypełnić się i opowiedziałyśmy wrócić piątek, z formą podpisaną przez naszą ziemiankę. Zawołałem ją kiedy dostaliśmy się do domu i ona przejdzie nad środą by podpisać formy. Jej imię jest Agnieszka, lubię ona. Ona jest pełnią albo energią i zawsze zdumiona przy ilu lubimy mieszkanie w Polsce. Ona woli Paryż ale nadal zamieszka tutaj w Poznań.

Raz wracamy w piątek z formami, oni będą wysłani do Warszawy i 3 tygodni później dostaniemy liczbę Pesel tak nie będziemy kupowanie samochód aż wtedy. To jest w porządku, naprawdę chciałem mieć samochód przed Bożym Narodzeniem ponieważ zaplanuję odwiedzić wszystkich krewnych mogę podczas tamtego urlopu. Spodziewałem się być w Golina dla Wszystkich Świętych Dzień ale, który nie zakończył się i inny czas chciałem do podróży byłem Bożym Narodzeniem. Wigilia, Wigilia, my obiecaliśmy Luka, kilka lat temu, by wydać z nią. Dzień Boże Narodzenie będzie wyczerpany odwiedzanie krewnych w Golina i Konin.

Christmas........I jeszcze pamiętają to od młodzieży kiedy moja rodzina była wszystko razem. Chodzenie do biura parafii by dostać opłatek i wigilia była tak specjalna z 12 różnymi naczyniami posłużonymi, prezenty, kuzyni wszędzie popatrzałem, muzyka Bożego Narodzenia bawiącego się, moje ciotki i wujkowie mówiący na jeden stół podczas gdy ja i moi liczni kuzyni usiedli przy another.....these rzeczach cichych pozostają w umyśle potem tak dużo lat bez nich. Dlaczego jest to tak dużo myśli pozostają w moim umyśle i jeszcze rzeczy od miesiąca temu są zapomniane? Mogę zapamiętać śmiech mojego Wujka Chester, kilka 50 lat temu, i jeszcze zapomnieć imię kogoś spotkałem miesiąc temu! Świat kontynuuje dostawanie się większego kiedy wychodzisz na twoim własnym ale kilka rzeczy nie możesz zapomnieć.

Teraz pytanie do jakiegokolwiek czytelnika tego blog............why jest to, że możemy kupić mleko od sklepu, który nie jest refridgerated i to będzie trwać na miesiące. W naszym supermarkecie, mleko jest na półce, właśnie jak puszka groszku albo torby zboża. W Ameryce, mleko jest zawsze w refridgerator i musi pozostać tam kiedy przynosisz do domu to ale nie w Polsce. To intryguje mnie!

Miałem rozmowę z kuzyna Krzysztof Wiśniewski. On przyjdzie odwiedzić nas w środę przy 1PM. Byłem szczęśliwy do recieve jego rozmową i oczekuję tothe wizytę.

Pictures

I've had a few people ask how they can look at all the pictures I've posted so far. I added a link on the right side of the blog called pictures. Click on it and on the bottom left of the screen that opens you can choose the speed for viewing. The are about 170 pictures.

Miałem kilku ludzi pytają jak oni mogą wyglądać w ogóle na obrazy posłałem dotychczas. Dodałem łącze na prawa strona blog nazwałem zdjęcia. Klikaj na tym i na gruntownym lewym ekranu, który otwiera się możesz wybrać szybkość dla podglądu. Są około 170 zdjęć

Sunday, November 04, 2007

Lazy Day!

We woke up early today, 7:30AM. I don't know why, just couldn't sleep anymore. We talked about our first three months here, what we accomplished and what we didn't. Mostly about the way we feel living in Poland now, foreigners in the land of my ancestors. I suppose that may never change, we have so much yet to learn about Poland. I've learned a good deal in my studies and research but I want to know more about the "heart" of Poland and the people. I'm greatful for the cousins who have contact with me and somewhat sad about the ones who don't. I try not to look at the past but at times it makes me angry that I and all my cousins in the United States were told so little about Poland after my grandparents died. I feel robbed of my ancestry. My own mother did not even know for sure where here mother came from and it was only after a year of research that I learned she was born in Grodzieć, south of Golina. I spent hours in America looking at microfiche films from LDS to find records of birth in Poland and, if not for cousin Kazia Juszczak, who answered my first letter to Poland, even today I would know nothing. But I have found this family now and I intend to learn more about it. There are still many unanswered questions and I hope that, with a car, I will be able to pursue this search of my ancestry.

We've been watching on TV the games of the Polish Women's Volleyball team. Today they lost to the U.S. but we enjoy this World Cup Tournament. I suppose we watch because we miss watching American football and this is taking the place of it.

We went to the supermarket to buy the things Joan needs to make Ann's mushroon soup. Several people have asked for the different recipe's I have received from Ann so I put a "recipe" link section in the blog. As I get new recipes I will put them there.

Tomorrow we will wake early and go to the immigrations office at 9AM to get our temporary residency cards. There is a fee of 50 zl ($20) for each card. Once we have them we will have to go the office of registration to register, again, our place of residence. Two to three weeks after that we will get our Pesel number which will allow us to get a car. Wednesday, Joan will go to meet the women of the International Ladies Club of Poznań and meet some new women. I think it will be good for her to have some women friends to talk with and not just me. I am wonderful, to be sure :-), but it is good to have friends other than your husband.


Budziliśmy się wcześnie dzisiaj, 7:30AM. Nie wiem dlaczego, właśnie nie mógłbym spać więcej. Powiedzieliśmy o naszych pierwszych trzech miesiącach tutaj, co dokonaliśmy i co nie zrobiliśmy. Przeważnie o drodze czujemy mieszkanie w Polsce teraz, cudzoziemcy w ziemi moich przodków. Przypuszczam, który może nigdy nie zmienić się, mamy tyle jeszcze by nauczyć się o Polsce. Nauczyłem się dużo w moich studiach i badaniach ale chcę wiedzieć więcej o "sercu" Polski i ludzi. Jestem greatful dla kuzynów, którzy mają kontakt ze mną i nieco smutny o jednych, które nie robią. Próbuję nie by popatrzeć na przeszłość ale czasami to zrobi mnie rozgniewanym, że ja i wszyscy moi kuzyni w Stanach Zjednoczonych byłem powiedziany tak mało o Polsce gdy moi dziadkowie umierali. Czuję się obrabowywany z moich przodków. Moja własna matka nawet nie wiedziała na pewno gdzie tutaj matka pochodziła z i to było tylko po roku badań, że nauczyłem się, że ona urodziła się w Grodzieć, na południe od Golina. Spędziłem godziny w Ameryce patrzącej na filmy mikrofiszy z LDS by znaleźć zapisy urodzenia w Polsce i, gdyby nie dla kuzyna Kazia Juszczak, który odpowiedział na mój pierwszy list do Polski, nawet dzisiaj nie znałbym niczego. Ale znalazłem tę rodzinę teraz i zamierzam nauczyć się więcej o tym. Są ciche dużo bez odpowiedzi pytań i mam nadzieję, że, z samochodem, będę mógł wykonać to poszukiwanie moich przodków.
Obserwowaliśmy na telewizji gry polskiego Kobiet Siatkówki zespołu. Dzisiaj oni stracili do Stanów Zjednoczonych ale cieszymy się ten świat Filiżanki Turniej. Przypuszczam, że oczekujemy ponieważ chybiamy obserwowania amerykańskiej piłki nożnej i to zajmie miejsce tego.

Poszliśmy do supermarketu by kupić rzeczy Joan potrzeby by zrobić Ann's mushroon zupa. Kilku ludzi pytali dla różnej recepty, którą otrzymałem od Ann tak kładę "recepty" łącze sekcja w blog. Jak dostaję nowe recepty położę ich tam.

Jutro, którego będziemy budzić wcześnie i pójdziemy do biura imigracji przy 9AM by dostać nasze tymczasowe karty rezydencji. Jest opłata 50 zl ($20) dla każdej karty. Raz mamy ich będziemy musieli pójść biuro rejestracji by zarejestrować, znowu, nasze miejsce miejsca zamieszkania. Dwa do trzech tygodni po tamtym dostaniemy naszą Pesel liczbę, która pozwoli, żebyśmy dostali samochód. Środa, Joan pójdzie spotkać kobiety Pań Klubu Międzynarodówki Poznań i spotkać kilka nowych kobiet. Myślę, że to będzie dobre dla niej by mieć kilku przyjaciół kobiet by powiedzieć z i nie właśnie mnie. Jestem cudowny, by być pewny :-), ale to jest dobre mieć przyjaciół inny niż twój mąż.

Sauerkraut Salad

Here's another great receipe from Ann...
SAUERKRAUT SIDE DISH ALA LUBLIN
SALATKA Z KISZONEJ KAPUSTY PO LUBELSKU
INGRIDIENTS:
1. ½ MEDIUM YELLOW ONION
2. 1 MEDIUM APPLE (MCINTOSH, JONATHAN OR SIMILIAR)
3. 1 MEDIUM RAW CARROT
4. 1 LB SAUERKRAUT
5. FRESHLY GROUND BLACK PEPPER
6. SALT TO TASTE
7. OLIVE OIL

1. Finely dice 1/2 yellow onion and place in the bowl
2. Sprinkle pinch of salt and mix
3. Peel and coarsely grate raw apple and add to onion (apple should be grated in small thin strips)
4. Peel and coarsely grate raw carrot, add to onion an dapple and mix
5. Squeeze sauerkraut to remove all juice and add to the bowl and mix well
6. Add freshly ground black pepper to taste
7. Add olive oil to taste and mix
8. Let it sit for few minutes
9. Adjust all the ingredients to taste

Saturday, November 03, 2007

Got it!!!

Sunset view..4:36PM


I am happy to tell you Joan and I have our document that allows us to stay in Poland until July 31st, 2008. Then we must reapply for another year.



Jestem szczęśliwy by powiedzieć tobie Joan i mam nasz dokument, który pozwoli, żebyśmy pozostali w Polsce aż do lipca 31., 2008. Wtedy musimy ponownie zaaplikować na inny rok.