Monday, December 31, 2007

We're Peseled!

At last we have in our possession our Pesel numbers. We got up a little late, 9AM, had breakfast and then took bus #63 to the office on Libelta street to get our numbers. This government office deals with many different things and when we arrived there were lots of people there. Right now Poland is going through a process of exchanging forms of identification for it's citizens. The old form looked like a passport and the new forms looks a drivers license. The problem is that everyone has waited until the last minute to make the change and some 3 million people were to have it done by Jan 1st but didn't. So now the time has been extended for a few months but the crowds are big to make the necessary paperwork at the office. The system is good there however, you go to a machine and enter into one of 6 categories and you get a number that you wait to see appear on the electronic board. Fortunately foreigners waiting for Pesel numbers are a special case and we only waited 5 minutes befor our number was shown. We went into the main area where all the clerks sit, went to the window with our number showing, asked for our pesel numbers and in 5 minutes we were done. One thing I don't like about the govt. agencies here is that they have glass partitions between the customer and the clerk. When you talk to them they can't hear very well and you end up talking in a loud voice. It would seem they could remove the glass to make communication easier. It's the same in the post office, two glass window paines with a tiny little slit between them for the voice to go through.

But now we have the pesel and our search is on for the car to buy. I saw on the internet today a nice Fiat Panda, the car I have been advised against buying. It has low mileage, only 1 year old and unusual for Poland, it had an automatic transmission. Everything else we want in a car it has, but we have been advised against it.

We returned home about noon and Joan and I have been studying for the rest of the day. Now it's dark outside, 4:30PM and we're deciding what to do for tonight. Whether to stay home on New Years Eve or go to Plac Wolnośći for the celebration at midnight.


W końcu mamy w naszym posiadaniu nasze Pesel liczby. Podnieśliśmy trochę późno, 9AM, mieliśmy śniadanie i wtedy wzięliśmy autobus #63 do biura na Libelta ulicy by dostać nasze liczby. Ten urząd państwowy ma do czynienia z wieloma różnymi rzeczami i kiedy przybyliśmy tam byli dużo ludzi tam. Właśnie teraz Polska przechodzi proces wymieniania formy identyfikowania dla tego są obywatele. Stara forma wyglądała jak paszport i nowe formy wyglądają na kierowców pozwolenie. Problem jest, że każdy czekał aż do ostatniej minuty by zrobić zmianę i kilka, który 3 miliony ludzi miały kazać to zrobiony przez Jana 1. ale nie zrobili. Tak teraz czas był rozszerzony od kilku miesięcy ale tłumy są duże by zrobić konieczną papierkową robotę przy biurze. System jest dobry tam jednak, idziesz do maszyny i wchodzisz do jednej z 6 kategorii i dostajesz liczbę, którą czekasz by zobaczyć pojawisz się na elektronicznej desce. Na szczęście cudzoziemcy czekający na liczby Pesel są szczególny przypadek i tylko czekaliśmy 5 minut befor nasza liczba była pokazana. Poszliśmy do głównego obszaru gdzie wszyscy urzędnicy siedzą, poszli do okna z naszą liczbą pokazującą, pytani dla naszych pesel liczb w 5 minutach byliśmy zrobieni. Jedna rzecz, której nie lubię o govt. agencjach tutaj jest, że oni mają podziały szkła między klientem a urzędnikiem. Kiedy mówisz do nich oni nie mogą usłyszeć bardzo dobrze i kończysz mówienie w donośny głos. To wydałoby się, że oni mogliby usunąć szkło by zrobić komunikację łatwiejszą. To jest to samo w urzędzie pocztowym, dwu bólach okna szkła z drobnym mała szczelina między nimi dla głosu by przejść.

Ale teraz mamy pesel i nasze poszukiwanie jest dalej dla samochodu by kupić. Zobaczyłem na internecie dzisiaj miłą Fiat Pandę, samochód byłem przemyślany przeciw kupowanie. To ma niską odległość w milach, tylko 1 rok stary i niezwykły dla Polski, to miało automatyczną transmisję. Wszystko inaczej chcemy w samochodzie to ma, ale byliśmy przemyślani przeciw temu.

Wróciliśmy do domu o południu i Joan i studiowałem co do reszty dnia. Teraz to jest ciemna zewnętrzna strona, 4:30PM i my decydujemy co robić dla dzisiaj wieczorem. Czy pozostać do domu na Nowych Rokach Eve albo pójść do Plac Wolnośći dla celebrowania o północy.

Sunday, December 30, 2007

Kiszka(Blood Sausage)

Here is a new recipe for black pudding(Kiszka)(Blood Sausage)
It's from cousin Kazia Juszczak. I had it at her house at Christmas. It usually looks like kielbasa but very dark, almost black. This version is without the sausage and it is excellent.

2,20 lbs porkneck() 1 kilogram karkówki wieprzowej
Put the meat in a stockpot and fill with water, put in some salt and cook for an hour or an hour and a half. You should try it, if meat is good to eat you can stop boiling it. When meat is boiled you have to mill it in mincer.

Kasza gryczana prażona-Buckwheat - groats 1 box
In the box will be plastic bags with groats. Put all bags to boiling water and cook it 10 or 15 minutes. I am not sure how long you should cook it but on the box is written.

0,44 lbs smoked bacon . 20 dekagramów boczku wędzonego
Cut into pieces and pan-fry.

Flavourings:
- vegeta,
- marjoram, (my mother wrote add much, if you like marjoram, do it)
- pepper.
When all is prepared put all of components together and mix it. Flavorings, you should add as much as you like to make it tasty.

Haircut Day

We both woke up at 7AM. Don't ask me why, we just couldn't sleep any longer. We went to bed at midnight after watching a live NBA basketball game. We couldn't believe it last night. We were surfing the TV stations and all of a sudden there was an NBA game on a German channel, 35. Of course the announcers spoke German but still we could watch an NBA game. Unbelievable! Then we saw the most wonderful news, tomorrow night, Monday, they will broadcast the Chicago Bulls game. It must be Christmas!! Joan and I have been Bulls fans for many years, since the Michael Jordan era, and even though they are not as good as back then, it will be great to see them again. Now, if we can only find a channel with American football, life would be great :-)

So....we had our usual Musli breakfast, I answered some emails and then we got back into our routine of studying Polish. At noon Joan started to make the zupa kartoflanka for todays lunch, we ate at 2PM and then went out for a walk around the neighborhood. It's not to cold outside, a good day for a walk. We came back about 3:30PM and then Joan gave me another haircut. Years ago, when we lived in Michigan, she cut my hair all the time. Even though we have a hair salon three doors away from our apartment, I have more confidence in her. I DO NOT cut her hair. It's too great a responsibility for me so she goes to a hair cutter in Stary Browar.

The new year approaches. Time for resolutions for the new year and plans for this years future. To buy a car for sure; a house, if possible; take the course for teaching English and Joan to visit in America if I am accepted; more research on both sides of my family, explore Poland and meet more relatives. If we can accomplish all of those, it will have been a good year. We have been in Poland for 5 months now. It has been exciting, frustrating at times, a great experience and it will only get better. We are both very happy with our decision although it was hard to have Christmas without the children and grandchildren. Fortunately we live in a time of instant communications and the internet allows this.


Oboje budziliśmy się przy 7AM. Nie pytaj mnie dlaczego, właśnie nie moglibyśmy spać choć trochę dłużej. Poszliśmy do łóżka o północy po obserwowaniu żywej NBA koszykówki. Nie moglibyśmy uwierzyć tego ubiegłej nocy. Byliśmy surfingiem stacjami telewizji i nagle była gra NBA na niemieckim kanale, 35. Oczywiście spikerzy mówili po niemiecku ale jeszcze moglibyśmy obejrzeć grę NBA. Nieprawdopodobny! Wtedy zobaczyliśmy najbardziej cudowne wiadomości, jutro w nocy, poniedziałek, oni nadadzą Chicago Byki gra. To musi być Boże Narodzenie!! Joan i ja jestem Byków entuzjastami od wielu lat, od Michaela Jordanu era, i nawet gdyby oni nie są tak dobry jak w tył wtedy, to będzie wielkie by zobaczyć ich znowu. Teraz, jeżeli możemy tylko znaleźć kanał z amerykańską piłką nożną, życie byłoby wielkie :-)

So....we miał nasze zwykłe Musli śniadanie, odpowiedziałem kilku email i wtedy otrzymaliśmy z powrotem do naszej rutyny studiowania języka polskiego. W południe Joan zaczęła robić zupa kartoflanka dla dziś posiłku południowego, zjedliśmy przy 2PM i wtedy wyszliśmy dla spaceru dookoła sąsiedztwa. To nie jest do zimnej zewnętrznej strony, dobrego dnia dla spaceru. Wróciliśmy około 3:30PM i wtedy Joan dała mi inne ostrzyżenie. Lata temu, kiedy zamieszkaliśmy w Michigan, ona ucięła moje włosy cały czas. Nawet gdyby mamy salon włosów trzy drzwi daleko od naszego apartamentu, mam więcej zaufania w niej. Nie tnę jej włosów. To jest zbyt wielkie odpowiedzialność dla mnie tak ona idzie co do joty kamieniarz w Stary Browar.

Nowy rok nadchodzi. Czas dla postanowień dla nowego roku i plany dla tych lat przyszłych. By kupić samochód na pewno; dom, w miarę możności; weź kurs dla nauczania Anglików i Joan by bywać w Ameryce jeżeli jestem akceptowany; więcej badań na obu stronach mojej rodziny, badają Polskę i spotykają więcej krewnych. Jeżeli możemy dokonać wszystkie z tych, to będzie dobry rok. Jesteśmy w Polsce od 5 miesięcy teraz. To ekscytowało, frustrowało czasami, wielkie doświadczenie i to tylko będzie dostawać się lepiej. Jesteśmy obaj bardzo szczęśliwi z naszą decyzją chociaż to było twarde by mieć Boże Narodzenie bez dzieci i wnuków. Na szczęście mieszkamy w czasie nagłej łączności i internet pozwala to.

Saturday, December 29, 2007

Lazy Day

So it was a lazy day for us. Our friend delivered the mushrooms, we studied for 3 hours, went to the stores to buy meat and vegetables and then returned home. We thought today about what kind of car to buy, how much we should spend and did something not usual for us, bought some Heinikens beer.

Friday, December 28, 2007

AT LAST!!!!!!!!!!!!!!!

Yes, at last...........our Pesel has arrived. We found out today when our friend Zybyszek came to deliver our kilo of dried mushrooms. He called to the immigration office and they confirmed our Pesel numbers are here, one for Joan and one for me. We will go Monday to get them and then the search is on for a car. I am still thinking of Peugeot 206 although Zybyszek is convinced a Fiat Panda would be better. He says the criticism of Fiat is based on older cars and the new Fiats are just as good as any newer car. I will try to find a buyable Peugeot first and if not, then maybe, maybe this Panda.

The Christmas visits are over and Joan and I had a wonderful time traveling to visit so many relatives in different cities. Each day the ride itself was pleasureable with beautiful scenery and no traffic problems. My apprehension of driving in Poland is gone. We will buy a car for travel outside of Poznań but continue to use the bus and tram to get around in the city of Poznań.

We spent the day cleaning house. It was neglected during this traveling time. Joan went to the vegetable store and bought potatoes and tomatoes.


Tak, w końcu...........nasz Pesel przybył. Dowiedzieliśmy się dzisiaj kiedy nasz przyjaciel Zybyszek przyszedł dostarczyć nasze kilo wysuszonych grzybów. On zawołał do biura imigracji i oni potwierdzili, że nasze Pesel liczby są tutaj, jedna dla Joan i jednej dla mnie. Pójdziemy poniedziałek by dostać ich i wtedy poszukiwanie jest dalej dla samochodu. Jeszcze myślę o Peugeot 206 chociaż Zybyszek jest przekonany Fiat Panda byłaby lepsza. On mówi krytyka Fiata jest oparta na starszych samochodach i nowe Nakazy są właśnie tak dobry jak jakikolwiek bardziej nowy samochód. Spróbuję znaleźć do nabycia Peugeot po pierwsze i jeżeli nie, wtedy być może, być może ta Panda.

Wizyty Boże Narodzenie są skończony i Joan i ja miałem cudowny czas podróżujący odwiedzić tak dużo krewnych w różnych miastach. Każdego dnia jazda sam był pleasureable z piękną scenerią i żadnymi problemami ruchu. Moje aresztowanie wjeżdżającego Polska jest minionym. Kupimy samochód dla podróży na zewnątrz Poznań ale nadal jedziemy autobusem i tramwajem by obejść w miasto Poznań.

Spędziliśmy dzień czyszczący dom. To było zaniedbane podczas tego podróżującego czasu. Joan poszła do roślinnego sklepu i kupiła ziemniaki i pomidory.


Yes, at last........................our Pesel has arrived.

Thursday, December 27, 2007

Christmas day 4

Our last day with the car so we got up early to do food shopping so we wouldn't have to carry the bags home. We thought we would go early so it wouldn't interfere with oudr trip to Słupca. We got to King Cross at 8:30 only to find out it doesn't open until 9AM. At 10AM we were suppose to leave for Słupca so we didn't have much time to shop. The doors opened and Joan and I ran around the isles throwing what we needed into the shopping cart, paid the bill and rushed home. We quickly changed clothes and left at 10:15AM. It's only about 80 kilometers to Słupca but the highest speed limit between towns is 90 kilometers and hour and in towns it's 50 so it took 1 1/2 hours to get there. This time I was able to find the house with the assistance of a pedestrian who told me where ulica Kopernika was. Young cousin Nora met us at the door of the house and then introduced us to her parents and sisters. The live in a beautiful new house designed by her father Norbert. We sat down and her mother, Wioletta, served coffee and assorted pastries. We talked for about thirty minutes and then cousins Krzysztof and Artur Kupiński arrived. It was the first time all of they and Joan and I met the Bekalarek's. After an hour of conversatin Krzysztof and Artur left and we continued talking. Lunch was prepared and served by Wioletta, Ziemnaki, Kurczaka, Sałata. Potatoes, chicken and salad. It was very good. We talked until 2:30 and then Norbert and Nora took us on a tour of Słupca. It's a nice little small town that has everything...lake, forest, park, old church, schools, hospital, banks, shopping areas. We like Słupca. We went back to the house, said goodbye to everyone and then drove back to Poznań

Nasz ostatni dzień z samochodem tak wstaliśmy wcześnie by robić żywność robiącą zakupy tak nie musielibyśmy nosić toreb do domu. Pomyśleliśmy, że poszlibyśmy wcześnie tak to nie przeszkodziłoby oudr podróży do Słupca. Dostaliśmy się do King Cross o 8:30 tylko by dowiedzieć się, że to nie otwiera się aż do 9AM. Przy 10AM byliśmy przypuszczamy wyruszyć do Słupca tak nie mieliśmy dużo czasu by robić zakupy. Drzwi otworzyły się i Joan i ja biegłem dookoła wysp rzucających co potrzebny do kosza na zakupy, zapłaciliśmy rachunek i pognaliśmy do domu. Szybko zmieniliśmy ubranie i opuszczaliśmy o 10:15AM. To jest tylko około 80 kilometrów do Słupca ale najwyższe ograniczenie prędkości między miastami jest 90 kilometrów i godzina i w miastach to jest 50 tak to zajęło 1 1/2 godziny by dostać się tam. Tym razem mogłem znaleźć dom z pomocą pieszego, który powiedział mi gdzie ulica Kopernika był. Młoda kuzyna Nora spotkała nas przy drzwiach domu i wtedy wprowadziła nas do jej rodziców i sióstr. Żywe w pięknym nowym domu zaprojektowanym przez jej ojca Norberta. Siadaliśmy i jej matka, Wioletta, podawaliśmy kawę i dobraliśmy ciasta. Powiedzieliśmy przez około trzydzieści minut i wtedy kuzynów Krzysztof i Artur Kupiński przybył. To był pierwszy czas wszystkie z oni i Joan i spotkałem Bekalarek. Po godzinie conversatin Krzysztof i Artur opuszczał i kontynuowaliśmy mówienie. Posiłek południowy był przygotowany i posłużony przez Wioletta, Ziemnaki, Kurczaka, Sałata. Ziemniaki, kurczę i sałata. To było bardzo dobre. Powiedzieliśmy aż do 2:30 i wtedy Norbert i Nora wzięła nas na objeździe Słupca. To jest miłe małe małe miasto, które ma everything...lake, las, park, stary kościół, szkoły, szpital, banki, robiąc zakupy obszary. Lubimy Słupca. Wróciliśmy do domu, powiedzieliśmy pożegnanie do każdego i wtedy pojechaliśmy z powrotem do Poznań


This rental of the car made us realize that we do miss not having a car. Before this rental, we didn't think much about it because it is so easy to get around Poznań. But with this car we were able to go everywhere and not rely on time schedules or stand in the cold waiting for a bus. It was especially true when we took that brief side trip into a village to take pictures of the frosted trees. That wouldn't be possible on a bus or train. Of course, it's more comfortable even though this Chevrolet Spark is far from being a luxuary car. I'm going back to the immigration office on Monday and be a little insistent about getting our Pesel number. I want a car now.

Ten czynsz samochodu zrobił nas zdadzą sobie sprawę, że chybiamy nie mające samochód. Przed tym czynszem, nie pomyśleliśmy dużo o tym ponieważ to jest tak łatwe by obejść Poznań. Ale z tym samochodem mogliśmy pójść wszędzie i nie zależeć na czas plany albo stanąć w zimnym czekaniu dla autobusu. To było specjalnie prawdziwe kiedy wzięliśmy, że krótka boczna podróż do wsi by zrobić obrazy oszronionych drzew. Które nie byłoby możliwe na autobusie albo pociągu. Oczywiście, to jest wygodniejsze nawet gdyby ta Chevrolet Iskra jest daleka od bycia luxuary samochód. Wracam do biura imigracji w poniedziałek i jestem trochę uporczywego o dostawaniu naszej Pesel liczby. Chcę samochodu teraz.

Wednesday, December 26, 2007

Christmas day 3

We were in luck today, the sun was out and the ride to Koniń was even more beautiful than yesterday. The sun reflecting off the frosted trees was just too much to resist so we took a little side road off of the main road and stopped in a little village to take a few pictures. Click on the pictures to get a better view.
Byliśmy w trafie dzisiaj, słońce było poza i jazda do Koniń była nawet piękniejsza niż wczoraj. Słońce odbijające precz oszronione drzewa były właśnie za bardzo by oprzeć się tak zdjęliśmy troche bocznej drogi drogi głównej i zatrzymaliśmy się w trochę wsi by zrobić kilka zdjęć. Klikaj na obrazach by dostać lepszy widok.


We stopped at cousin Andrzej's house in Golina, on the way, so I could put the family tree into his computer. We arrived in Koniń on time but there are few street signs so we had to call cousin Krzysztof to come and find us. He came in a few minutes with his daughter Oliwia and we followed him to his house. We were greeted by his son Marcin, wife Wiesa and her mother. After talking for a few minutes we sat down at the table for another feast of Polish food. One of the treats was a special barscz soup prepared by Wiesa's mother. It takes 7 days to make and is only served at Christmas. Another was a Ukranian dish called kutnia, a composition of nuts, honey, milk and raisins. After eating we talked for about 2 hours and were joined by cousin Artur Kupiński. At 5:30PM, Krzysztof and Artur guided us to our next rendeavous in Koniń with cousin Helen Kubisiak, her husband and son.
Zatrzymaliśmy przy kuzynie dom Andrzej w Golina, w drodze, więc mógłbym położyć drzewo genealogiczne do jego komputera. Przybyliśmy do Koniń na czas ale tam są mało ulicznych znaków tak musieliśmy nazwać kuzyna Krzysztof by przyjść i znaleźć nas. On wszedł kilka minut z jego córki Oliwia i poszliśmy za nim do jego domu. Byliśmy witani przez jego syna Marcin, żony Wiesa i jej matkę. Po mówieniu przez kilka minut siadaliśmy przy stole dla innego święta polskiej żywności. Jedna z przyjemności była specjalna barscz zupa przygotowana przez matkę Wiesa. To zajmie 7 dni by zrobić i jest tylko obsługiwane w Bożym Narodzeniu. Inny był naczynie Ukranian nazwany kutnia, kompozycja orzechów, miodu, mleka i rodzynków. Po jedzeniu powiedzieliśmy przez około 2 godziny i byliśmy dołączani do przez kuzyna Artur Kupiński. O 5:30PM, Krzysztof i Artur kierował nami do naszego następnego rendeavous w Koniń z kuzyna Helen Kubisiak, jej mężem i synem.

At Helena's, once again, we ate and then talked with her, her husband Zdizisław and her son Zbignew. None of them speak English so it was a good opportunity to speak in Polish only. We learned Zbignew's two sons are in Corsica and France and he was working for a company where he spends a lot of time in Belgium. I don't know how it happened but I forgot to take pictures of them before I left and realized it only after I was half-way back to Poznań. I took the wrong exit into Poznań and spent an extra half hour trying to find a street to get us home. We arrived home at 10PM.
Tomorrow we go to Słupca to meet csousin Nora bekalarek and her family. Cousin Krzysztof and his daughter Oliwia wiil meet us there at noon.
W Heleny, jeszcze raz, zjedliśmy i wtedy powiedzieliśmy z nią, jej męża Zdizisław i jej syna Zbignew. Żaden z ich mów po angielsku tak to była dobra okazja by mówić po polsku tylko. Nauczyliśmy się, że Zbignew dwaj synowie są na Korsyce i Francji i on pracował dla spółki gdzie on spędzi dużo czasu w Belgii. Nie robię doświadczenie to zdarzyło się ale zapomniałem wziąć zdjęcia ich przed ja wyruszyły i zrealizowały to tylko gdy byłem w połowie drogi w tył do Poznań. Wziąłem niewłaściwe wyjście do Poznań i spędziłem ekstra pół godzina trudna znaleźć ulicę by dostać nas do domu. Przybyliśmy do domu do 10PM.
Jutro idziemy do Słupca by spotkać csousin Norę bekalarek i jej rodzinę. Kuzyna Krzysztof i jego córki Oliwia wiil spotykają nas tam w południe.

Tuesday, December 25, 2007

Christmas Day-Golina

We left are 8:30AM for our first driving trip to Golina. Like cousin Andrzej told me, the was no traffic on the road today and the drive was easy. It was very nice ride because all of the trees and bushes still are frosted white and it was a winter wonderland to drive through. We arrived at cousin Kazia's house at 10AM and had breakfast on the second floor dining room. Fish, pork, beets and kasza gryczana. It's been decades since I had that and I couldn't stop eating it. It was fantastic! I asked Kazia for the recipe:-)
We talked for three hours and then it was time to go around the corner to cousin Ola's house'







We would have walked but the sidewalks were covered in a think sheet of ice and treacherous so we jumped into the car and drove. Ola's husband greeted us at the gate and we drove inside the property. Waiting at this house was cousin Anna Szumańska with her husband Eugenusz and her children, grandchldren and great grandchildren. Of course, we ate again, talked for another 3 hours and then it was time to leave for our third visit of the day.


In the picture below I made a mistake. :-( Łukasz and Ula's daughter is Nina, not Nicole. I must have been thinking of our granddaughter Nicole.
W zdjęciu poniżej ja popełnił błąd. :-( Córka Łukasz i Ula jest Nina, nie Nicole. Musiałem myśleć o naszej wnuczki Nicole.



This third meeting was with Ambroży Mejer and family, a cousin on my great grandmother Ludwika Rajewska's side of the family. The previous two visits were from my great grandfather Józef Kazmierczak's side.

We ate again, spent two hours talking and then drove back to Poznań to rest for tomorrows trip to Koniń to visit two more cousins.

At 10:30PM we received a Christmas phone call from Joan's children and we had a chance to hear their voices and wish them a Merry Christmas. Now it time for bed............I'm beat.....but happy!



Wyruszyliśmy jesteśmy 8:30AM dla naszej pierwszej napędowej podróży do Golina. Jak kuzyna Andrzej powiedział mi, nie był żaden ruch na drodze dzisiaj i przejażdżka była łatwa. To było bardzo miła jazda ponieważ wszystkie z drzew i krzaki ciche są oszronione biały i to była zimowa kraina cudów by popędzić na wskroś. Przybyliśmy do kuzyna dom Kazia do 10AM i mieliśmy śniadanie na jadalni drugiego piętra. Ryba, wieprzowina, buraki i kasza gryczana. To była dekady odkąd miałem, że i nie mógłbym przestać jeść tego. To było fantastyczne! Pytałem Kazia dla recepty:-)
Powiedzieliśmy przez trzy godziny i wtedy to był czas by pójść dookoła kąta do kuzyna Oli dom′

Chodzilibyśmy ale chodniki były pokryte w myślą arkusz lodu i zdradziecki tak skoczyliśmy do samochodu i popędziliśmy. Mąż Oli witał nas przy bramie i popędziliśmy wewnątrz własności. Czekanie przy tym domu było kuzyna Anna Szumańska z jej męża Eugenusz i jej dziećmi, grandchldren i wielkimi wnukami. Oczywiście, zjedliśmy znowu, powiedziani dla innego 3 godziny i wtedy to był czas by wyruszyć do naszej trzeciej wizyty dnia.

To trzecie spotkanie było z Ambroży Mejer i rodziną, kuzynem na moim wielkim babki Ludwika Rajewska strona rodziny. Poprzednie dwie wizyty były z mojego wielkiego dziadka Józef Kazmierczak strona.
Zjedliśmy znowu, spędziliśmy dwie godziny mówiące i wtedy pojechaliśmy z powrotem do Poznań by odpocząć dla jutro podróży do Koniń by odwiedzić dwa więcej kuzynów.

O 10:30PM otrzymaliśmy rozmowę telefoniczną Boże Narodzenie od dzieci Joan i mieliśmy szansę by usłyszeć ich głosy i zapragnąć im wesołych świąt. Teraz to czas dla bed............I′m beat.....but szczęśliwego!

Monday, December 24, 2007

Where do you live poll.

Thanks for responding to the survey. It was interesting to see where people who read our blog live.
The results were U.S. 32 people(64%)
Poland 14 People(30%)
England 1 person(2%)
Spain 1 person(2%)
France 1 person(2%)


Dzięki dla odpowiadania do przeglądu. To interesowało zobaczyć gdzie ludzie, którzy przeczytali nasz blog żyją.
Wyniki były amerykańska 32 ludzi(64%)
Polska 14 Ludzi(30%)
Anglii 1 osoby(2%)
Hiszpania 1 osoby(2%)
Francja 1 osoba(2%)

Wigilia

At 9AM I went with our friend Zybyszek to pick up the rented car. It took over an hour to get the papers in order and then I found out I wasn't getting a Fiat Panda, instead I got a Chevrolet Spark. How ironic. A Chevrolet! It's a small compact not sold in the U.S. I checked it over and discovered the gas tank wasn't filled up so the clerk had to follow me to the gas station where I filled it up and he paid. Cost $120 zl($48 USD) for ten gallons so don't complain about gas prices in the U.S. In a few minutes of driving the fear of driving in Poland left me and I even took a little tour around town, stopping at my bank to have some larger money changed for smaller bills. Back at home Joan was finishing the making of the cheesecake. We watched a Christmas program on TV, had lunch and then left at 3:30PM for Luka's house and Wigilia. It was already getting dark and when we arrived Marek, Rózia and I took a walk into the woods across the street from there house. Rózia wanted to put some carrots, apples and nuts under a tree for the animals Christmas.

Rózia and her father, Marek
Wigilia started with the opłatek to wish each other well for the next year. First course was mushroom soup over dumplings and then the other traditional dishes followed. After supper we went into the living room where the presents were under the tree.
Marek and Luka Paluch.
Marek, Rózia and Luka Paluch

After the presents were given, traditional Polish Christmas carols were sung. About an hour later, Marek's mother and father came over. The table was filled with Christmas deserts, coffee, tea and wine were served and more carols were sung by all.








We drove back home about 9PM to prepare for our next visits tomorrow in Golina.


Przy 9AM poszedłem z naszym przyjacielem Zybyszekiem by podnieść wynajęty samochód. To przejęło godzinę by dostać papiery w porządku i wtedy dowiedziałem się, że nie dostawałem Fiata Pandy, zamiast tego dostałem Chevrolet Iskrę. Jak ironiczny. Chevrolet! To jest mała ugoda nie sprzedana w Stanach Zjednoczonych sprawdziłem to i odkryłem, że zbiornik do gazu nie był wypełniony tak urzędnik musiał pójść za mną do stacji benzynowej gdzie wypełniłem to i on zapłacił. Kosztowany $120 zl($48 USD) dla dziesięciu galonów tak nie skarż się o cenach gazu w Stanach Zjednoczonych W kilku minutach na kierowanie obawą na wjeżdżające Polska opuszczała mnie i nawet wziąłem trochę objazdu dookoła miasta, zatrzymując się w moim banku by kazać kilka większych pieniędzy zmienione dla mniejszych rachunków. W tył w domu Joan kończyła robienie z sernika. Obserwowaliśmy program Boże Narodzenie na telewizji, mieliśmy posiłek południowy i wtedy opuszczaliśmy o 3:30PM dla domu Luka i Wigilia. To już dostawało się ciemną i kiedy przybyliśmy Marek, Rózia i pospacerowałem do lasów poprzez ulicę stamtąd dom. Rózia chciał położyć kilka marchwi, jabłka i orzechy pod drzewem przez Boże Narodzenie zwierząt.

Wigilia zaczął się z opłatek by zapragnąć się nawzajem dobrze przez przyszły rok. Pierwszy kurs był zupa grzybowa ponad rodzajami kluskami i wtedy inne tradycyjne naczynia nastąpiły. Po kolacji poszliśmy do pokoju mieszkalnego gdzie prezenty były pod drzewem.

Gdy prezenty były dane, tradycyjne polskie kolędy były zaśpiewane. O godzinie później, matka Marek i ojciec przybył. Stół był wypełniany zasługami Bożym Narodzeniem , kawą, herbata i wino było obsługiwane i więcej kolęd były zaśpiewane przez wszystko.

Pojechaliśmy z powrotem do domu o 9PM by przygotować się do naszego następnego jutro wizyt w Golina.

Sunday, December 23, 2007

Nic nowego!

Nothing new today. We got up a little late, around 9AM, showered and washed our hair in preparation for the holidays and then began to study. We're off from school for two weeks but we don't stop studying at home. A few more christmas lights have appeared on apartments across the street from us but still not what we we're acustomed to in the U.S. The two youngs guys in the flat below us are home and the music is very loud. Too loud for an "old" person like me and if i had the language skills i would go down and tell them about it. We had the same problem with our flat in America. I've learned to dislike living in flats and hope that this next year we can buy a house somewhere. I'm too old to put up with obnoxious people.

Tomorrow our friend Zybyszek will pick me up at 9AM and take me to rent the car. May God have mercy on my soul :-)


Nic nowego dzisiaj. Podnieśliśmy trochę późno, dookoła 9AM, zalanego i umyliśmy nasze włosy w przygotowywaniu dla wakacji i wtedy zaczęliśmy studiować. Jesteśmy precz ze szkoły na dwa tygodnie ale nie przestaniemy studiować w domu. Kilku więcej Bożego Narodzenia świateł ukazały się na apartamentach poprzez ulicę od nas ale jeszcze nie co my jesteśmy acustomed do w Stanów Zjednoczonych dwaj młodych faceci w mieszkaniu poniżej nas są do domu i muzyka jest bardzo głośna. Zbyt głośno dla "starej" osoby jak mnie i gdybym miałem umiejętności języka zszedłbym i powiedziałbym im o tym. Mieliśmy ten sam problem z naszym mieszkaniem w Ameryce. Nauczyłem się nie polubić mieszkania w mieszkaniach i mam nadzieję, że ten przyszły rok możemy kupić dom gdzieś. Jestem zbyt stary by znieść przykrych ludzi.

Jutro nasz przyjaciel Zybyszek podniesie mnie przy 9AM i weźmie mnie by wynająć samochód. Może Bóg mieć litość na mojej duszy :-)

Saturday, December 22, 2007

Santa Claus



Brooke Nungesser


Santa's helpers, Brooke and Joan

Up at 7:30 in the morning, dressed and walked the ten blocks to the old army barracks on Gruńwaldska street. It was a cold walk but pretty scenes were everywhere with the frost that had frozen to the trees. We walked into the complex of old army barracks that have been converted into rented offices. Very little improvements have been made since the 1950's so they are not exactly luxurious. We walked around trying to find barrack 6 and finally had to ask someone we met on the street where it was. We rang the buzzer but got no answer so I used the cell phone and called Richard Nungesser, the director of the charity that was doing the Christmas present gifting. He came to the door, let us in and we met his wife Brooke. I put on the Santa suit, we put the presents into his van and we drove to the Markot Crisis center where the event was to be.




This is also an old army barrack that is used now by families without homes. There were about 20 kids there from age 2 to 16. We sang a Christmas carol, taught the kids how to make a chain link out of paper strips and strung popcorn on string for the tree.



Richard and his daughter


After the crafts were made we sang more Christmas carols and then I sat in a chair and handed out the gifts from Joan's Ladies Club to the children.


Joan and I have been in a million zloty house with custom made furniture, very nice flats and nice houses. Today we saw the other side of Poland where four people, grandmother, daughter and 2 children live in one room. A place where just having enough to eat each day is a chore. A place where the future for these kids does not look bright. It didn't matter to them that I didn't speak much Polish. Sometimes a smile is worth more than a word. Next year I will be a better Santa Claus for them. I hope next year will be better for them.



W górze o 7:30 rano, ubrali się i chodzili dziesięć bloków do starych koszar armii na Gruńwaldska ulicy. To był zimny spacer ale ładne sceny były wszędzie z mrozem, który zamroził do drzew. Chodziliśmy do kompleksu starych koszar armii, które były zamienione do wynajętych biur. Ptak Catharus fuscescens małe poprawy były zrobione od 1950 tak oni nie są dokładnie luksusowi. Przeszliśmy się próbowanie znaleźć barak 6 i w końcu musieliśmy pytać kogoś, którego spotkaliśmy na ulicy gdzie to było. Zadzwoniliśmy brzęczyk ale nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi tak używałem telefonu komórkowego i zawołałem Richarda Nungessera, kierownika miłosierdzia, które robiło prezentu gwiazdkowego gifting. On przyszedł do drzwi, wpuścił nas i spotkaliśmy jego żony Brooke. Kładę na garniturze Santie , kładziemy prezenty do jego wozu i popędziliśmy do Markot Kryzysu środka gdzie zdarzenie miało być.




To jest też stary barak armii, który jest używany teraz przez rodziny bez domów. Tam byli około 20 dzieci tam od wieku 2 do 16. Zaśpiewaliśmy kolędę, nauczyliśmy dzieci jak zrobić ogniwo łańcucha bez papieru rozbierają się i zawiązaliśmy prażoną kukurydzę na sznurze dla drzewa.
Gdy zręczności były zrobione zaśpiewaliśmy więcej kolęd i wtedy usiadłem w krześle i wydałem dary od Joan Pań Klubu do dzieci.
Joan i ja byłem w milionie domu złotego ze zwyczajem zrobionymi meblami, bardzo miłymi mieszkaniami i miłymi domami. Dzisiaj zobaczyliśmy inną stronę Polski gdzie czterej ludzie, babka, córka i 2 dzieci mieszkają w jednym pokoju. Miejsce gdzie właśnie dość muszące zjeść każdego dnia jest praca pomocnicza. Miejsce gdzie przyszłość dla tych dzieci nie patrzy jasno. To nie miało znaczenie do nich, że nie mówiłem dużo po polsku. Czasami uśmiech jest wart więcej niż słowo. Przyszły rok będę lepszym świętym Mikołajem dla nich. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy dla nich.