Thursday, July 31, 2008

This did it!

I was granted permanent residency according to the THE CONSTITUTION OF THE REPUBLIC OF POLAND as adopted by the National Assembly on 2nd April 1997, Chapter II - THE FREEDOMS, RIGHTS AND OBLIGATIONS OF PERSONS AND CITIZENS Article 52-5 of the Polish Constitution.

Article 52
1. Freedom of movement as well as the choice of place of residence and sojourn within the territory of the Republic of Poland shall be ensured to everyone.
2. Everyone may freely leave the territory of the Republic of Poland.
3. The freedoms specified in paras. 1 and 2 above may be subject to limitations specified by statute.
4. A Polish citizen may not be expelled from the country nor forbidden to return to it.
5. Anyone whose Polish origin has been confirmed in accordance with statute may settle permanently in Poland.


Mi był przyznany trwała rezydencja stosownie do KONSTYTUCJA REPUBLIKI POLSKI jak adoptowana przez Zgromadzenie Narodowe 2. kwietnia 1997, Rozdziału II - WOLNOŚCI, PRAW i OBOWIĄZKI OSÓB i OBYWATELI Artykułu 52-5 polskiej Konstytucji.
Artykuł 52
1. Wolność ruchu, jak również wybór miejsca miejsca zamieszkania i przebywają w granicach terytorium Republiki Polski będzie zapewniony do każdego.
2. Każdy może swobodnie opuścić terytorium Republiki Polski.
3. Wolności wyszczególnione w parach. 1 i 2 powyżej mogą być podlegając ograniczeniom wyszczególnionym przez ustawę.
4. Polski obywatel nie może być wygoniony od kraju ani zakazany wrócić do tego.
5. Ktoś czyj polski początek był potwierdzony zgodnie z ustawą może osiedlać się trwale w Polsce.

The search begins!!

Today I thought I was going back to Słupca to talk again with Danusia about family connections but it didn't work out. Instead I started the search for relatives on my fathers side of my family. I can't believe I didn't think to write down all Danusia was saying about family connections when we were in Słupca.

I was able to find the arrival record of my grandmother, Zofia Pierzchała, who went to America on November 16, 1909, from the Ellis Island website. She was born in Tarnów, close to the birthplace of my grandfather. She was 18 years old when she left Poland to live with her sister in Chicago. She traveled on the ship Kaiser Wilhelm II from the port of Bremen, Germany. She also had a brother, Franciszak, who lived in Tarnów.

From an acquaintance of this blog I received a phone book list, with street names, of Piekarczyks who live in the area of my grandfathers birth. There are 41 listings and I have written a letter to all of them telling them who I am and that I am looking for relatives. Maybe one of them will respond.

We saw our friend Zbyszek and talked with him for two hours.


Dzisiaj pomyślałem, że wracałem do Słupca by powiedzieć znowu z Danusia o połączeniach {związkach} rodziny ale to nie zakończyło się. Zamiast tego zacząłem poszukiwanie krewnych na mojej ojców stronie mojej rodziny. Nie mogę uwierzyć, że nie pomyślałem zapisać cały Danusia mówił o połączeniach rodziny kiedy byliśmy w Słupca.

Mogłem znaleźć rekord przybycia mojej babki, Zofii Pierzchała, która pojechała do Ameryki w listopadzie 16, 1909, od Ellisa Island witryna sieci. Ona urodziła się w Tarnów, blisko miejsca urodzenia mojego dziadka. Ona miała 18 lat kiedy ona opuściła Polskę by żyć z jej siostrą w Chicago. Ona podróżowała na statku Cesarza Wilhelmie II od portu Bremy, Niemiec. Ona też miała brata, Franciszak, który zamieszkał w Tarnów.

Od znajomości tego blog otrzymałem listę książki telefonicznej , z ulicznymi imionami, Piekarczyks, który mieszkają w obszarze mojego urodzenia dziadków. Tam są 41 wydruków i ja napisałem list do wszystkich z nich mówiących ich, które jestem i że szukam krewnych. Być może jeden z nich odpowie.

Zobaczyliśmy naszego przyjaciela Zbyszeka i powiedzieliśmy z nim przez dwie godziny.

Wednesday, July 30, 2008

JESTEŚMY SZCZĘŚLIWY!!!!!!!!!!!

Yes, today we are very happy. I received a call asking Joan and I to come to the immigration office today. The decision on whether or not to give us permanent resident status had already been made.

We arrived and were greeted by our "angel", Katarzyna. She had a big smile on her face and we knew the answer. She said she had never seen any application go through the system so quickly. The director who reviewed the interview application was impressed with the story of my search for family in Poland and the amount of work I had put into it. The fact that I was able to tell them, in Polish, about the history of Poland, it customs and traditions was also helpful. Guess all of my studying last week paid off. My permanent residency status was approved based on the Polish constitution. It says that a person of Polish descent who has documented proof of their blood ties to Poland should be given permanent resident status. All those years of finding documents to verify my connection to grandparents, great grandparents and great great grandparents has proven to be more valuable than I imagined when I started my research. This new status decision that is good for the rest of my life as long as I renew it every ten years. Also with this status, I can apply for Polish citizenship after 5 years.

Joan was granted temporary status based on the fact that she is married to me. She will have to apply every two years for a new card.

We have the written decisions in our possession and in two or three weeks we will get our new cards.

The only thing I need to work on now is getting a Polish drivers license butd there is no hurry since I just received my International Drivers License that is good until August 2009.

We are very happy, very happy.


Tak, dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwi. Otrzymałem rozmowie pytającej Joan i by przyjść do biura imigracji dzisiaj. Decyzja dotycząca czy tak czy nie by dać nas trwały przebywający stan już był zrobiony.

Przybyliśmy i byliśmy witani przez naszego "anioła", Katarzyna. Ona miała duży uśmiech na jej twarzy i znaliśmy odpowiedź. Ona mówiła, że ona nigdy nie zobaczyła, jak żadna aplikacja przechodziła system tak szybko. Kierownik, który przeglądał aplikacja wywiadu była zachwycona z historią mojego poszukiwania rodziny w Polsce i ilości pracy, którą położyłem do tego. Fakt, że mogłem powiedzieć im, po polsku, o historii o Polsce, tym cło i tradycje były też pomocne. Domyśl się wszystkiego z mojego studiowania w ubiegłym tygodniu spłaconego. Mój trwały stan rezydencji był zatwierdzony oparty na polskiej konstytucji. To mówi, że osoba polskiego pochodzenia, które dokumentowało odporny ich więzy krwi do Polski powinno być dane trwały przebywający stan. Wszystkie te lata odkrycia dokumentów by weryfikować moje połączenie do dziadków, wielcy dziadkowie i wielcy wielcy dziadkowie udowodnili być bardziej wartościowi niż wyobraziłem sobie kiedy zacząłem moje badania. Ta nowa decyzja stanu to jest dobre co do reszty mojego życia tak długo jak wznowię to co dziesięć lat. Też z tym stanem, mogę zwrócić się o polskie obywatelstwo po 5 latach.

Joan był przyznany tymczasowy stan oparty na fakcie, który ona jest żonata do mnie. Ona będzie musiała zastosować co dwa lata dla nowej karty.
Mamy napisane decyzje w naszym posiadaniu i w dwu albo trzech tygodniach dostaniemy nasze nowe karty.

Jedyna rzecz, którą potrzebuję pracować dalej teraz dostaje polski kierowców pozwolenia ale nie ma żadnego pośpiechu od ja właśnie otrzymywał moje Międzynarodowe Kierowców Pozwolenie, które jest dobre aż do sierpnia 2009.
Jesteśmy bardzo szczęśliwym, bardzo szczęśliwym.

Tuesday, July 29, 2008

Słupca Visit

Today we went with cousin Cecylia Wiśniewska to Słupca to meet the grandparents of Nora Bekalarek. I know this route now like the back of my hand so we had no problem with arriving at the right place. Nora's father, Norbert was just leaving when we arrived so we were greeted by Nora's mother, Wioletta. We met her once before at Christmas time and it was nice to see her again. In the house were also Nora's sisters, Chiara and Vivien along with their grandfather and grandmother Danusia. These relatives are all from my Rajewsks side of the family.

We were immediately served with pastries, coffee and water while we sat and talked. Danusia is a wealth of information about her side of the family and I listend as hard as I could as she spoke in Polish. I didn't understand everything she said and I will ask her to write everything down for the future.

Norbert returned and we talked about our quest to find a house. He knew of one for sale in Słupca and called to make an arrangement for us to see it later in the evening at 7PM. We did see it but it needed too much remodeling to be considered.

About 3 PM Wioletta prepared obiad for us.

After many conversations we went outside where it was cooler and the converstions continued.

About 7:60 we said our goodbyes, we were invited to Germany, where Danusia lives now.

I have put all the pictures in an album on the left side of the blog.

Dzisiaj poszliśmy z kuzyna Cecylia Wiśniewska do Słupca by spotkać dziadków Nory Bekalarek. Ja teraz ten szlak teraz jak plecy mojej ręki tak nie mieliśmy żadnego problemu z przybywaniem do prawego miejsca. Ojciec Nory , Norbert właśnie wyruszał kiedy przybyliśmy tak byliśmy witani przez matkę Nory , Wioletta. Spotkaliśmy ją raz przedtem w czasie Bożym Narodzeniu i to było miłe by zobaczyć ją znowu. W domu byli też siostry Nory , Chiara i Vivien wraz z ich dziadkiem i babki Danusia. Ci krewni są wszystko od mojej Rajewski strony rodziny.

Byliśmy natychmiast obsługiwani z ciasta, kawą i wodą podczas gdy usiedliśmy i powiedzieliśmy. Danusia jest bogactwo informacji o jej stronie rodziny i ja listend tak twardy jak mógłbym jak ona mówiła w po polsku. Nie zrozumiałem wszystkiego, co ona powiedziała i będę pytać jej by zapisać wszystko dla przyszłości.

Norbert wrócił i powiedzieliśmy o naszym poszukiwaniu by znaleźć dom. On wiedział jednego na sprzedaż w Słupca i zawołał zawrzeć porozumienie dla nas by zobaczyć to później wieczorem przy 7PM. Zobaczyliśmy to ale to potrzebny za bardzo przemodelowujące być rozważeni.

Około 3 PO POŁUDNIU Wioletta przygotowany obiad dla nas.

Po wielu rozmowach poszliśmy na zewnątrz gdzie to była chłodnica i rozmowy trwały.

Monday, July 28, 2008

Interview

We walked into white room, nothing on the walls, a desk with two seats on one side and two on the other. It has a window but with construction going on outside it would be too loud to open. It was 85 degrees outside and about the same inside. Katarzyna came in with a thick book of all the documents she has collected on our residency case. First she gave us our visa's that will be good until September 19, 2008. They were in the form of a large sticky sheet that she put into our passports. She then told me that the interview would be conducted in the Polish language but if I didn't understand something she would unofficially tell me what it meant. Then she asked me what I remembered about my childhood with my grandparents, what they told me about Poland, why my parents did not continue using the Polish language, what I knew about Polish customs, traditions and history. I know 18 points of Polish history now after studying for the last week but she only asked me if I knew when Independence and Constitution day were. I didn't have to say all that I knew about the history but I don't consider it a waste of time in studying it because now I can talk about it in the Polish language. When the interview was over I signed both sheets of the notes she had taken about the interview after she read them to me. It will still be at least another month before we know the verdict but there is a law in Poland that if you can prove, with documents, your blood ties to Poland it is possible to get a permanent residency card. I think I have more than proved my ties with all of the documentation I have given her. I also showed her the family tree that I have printed and she was impressed with it's size.I think the interview went well and that we will receive the card we are seeking. Time will tell.

We went to the Rynek for a celebratory cup of cold coffee and then to cousin Cecylia's to make plans for our trip tomorrow to Słupca to meet Danusia, the grandmother of Nora. We will also have the chance to meet Nora's mother's sister, Bozenka, another cousin of mine I have not met yet.


Chodziliśmy do białego miejsca, niczego na ścianach, biurku z dwoma siedzeniami ale są ustawa w Polsce, która jeżeli możesz wypróbowywać, z dokumentami, twój więzy krwi do Polski to jest możliwe dostać trwałą kartę rezydencji na jednej stronie i dwa na innym. To ma okno ale z budową idącą dalej na zewnątrz tego byłoby zbyt głośne by otworzyć się. To był 85 stopni na zewnątrz i o tym samo wewnątrz. Katarzyna wszedł z grubą książką wszystkich dokumentów, które ona zebrała na naszym przypadku rezydencji. Pierwszy ona dała nam naszej wizy, która będzie dobra aż do września 19, 2008. Oni byli w formie wielkiego lepkiego arkusza, którym ona położyła do naszych paszportów. Ona wtedy powiedziała mi, że wywiad będzie prowadzony w polskim języku ale jeżeli nie zrozumiałem czegoś ona nieoficjalnie powiedziałaby mnie co to oznaczyło. Wtedy ona pytała mnie co zapamiętałem o moim dzieciństwie z moimi dziadkami, co oni powiedzieli mi o Polsce, dlaczego moi rodzice nie kontynuowali używania polskiego języka, co znałem o polskim cle, tradycjach i historii. Znam 18 punktów polskiej historii teraz po studiowaniu na w ubiegłym tygodniu ale ona tylko pytała {prosiła} mnie czy wiedziałem kiedy Niezależność i dzień Konstytucji był. Nie musiałem powiedzieć wszystkiego, że wiem o historii ale nie rozważam temu straty czasu w studiowaniu tego ponieważ teraz mogę powiedzieć o tym w polskim języku. Kiedy wywiad był ponad ja podpisał oba arkusze notatek ona wzięła o wywiadzie gdy ona przeczytała ich mi. To jeszcze będzie przynajmniej inny miesiąc zanim będziemy znać werdykt. Myślę, że mam więcej niż udowodniłem moje krawaty z wszystkim z dokumentacji dałem ją. Też pokazałem jej drzewu genealogicznemu, które wydrukowałem i ona była zachwycona z tym jest size.I myślą, że wywiad poszedł dobrze i że otrzymamy kartę, której szukamy. Czas opowie.

Poszliśmy do Rynek dla celebracyjnej filiżanki zimnej kawy i wtedy do kuzyna Cecylia by zrobić plany dla naszego jutro podróży do Słupca by spotkać Danusia, babkę Nory. Też będziemy mieć szansę by spotkać Nory matki siostrę, Bozenka, innego kuzyna mojego nie spotkałem jeszcze.

Sunday, July 27, 2008

Studying


Tomorrow is the big interview day and I spent the day studying. I think I'm ready.

We got an email from our friend Krystyna from Chicago. She will be coming to Warsaw in September to assess the condition of her house there and hopes she will have time to visit with us. She has been in America for 15 years with no one taking care of her house so it has deteriorated. She plans to move back to Poland in a year or two and live in that house. It's not actually in Warsaw but in a small village close to Warsaw.


Jutro jest duży dzień wywiadu i spędziłem dzień studiujący. Myślę, że jestem gotowy.

Dostaliśmy email od naszej przyjaciela Krystyny z Chicago. Ona przyjedzie do Warszawy we wrześniu by oszacować warunek jej domu tam i ma nadzieję, że ona będzie mieć czas by bywać z nami. Ona była w Ameryce dla 15 lat z nikim zajmującym się jej domem tak to pogorszyło. Ona planuje cofnąć się do Polski w roku albo dwa i zamieszkać w tamtym domu. To nie jest faktycznie w Warszawie ale w małej wsi blisko Warszawy.

Saturday, July 26, 2008

New

We've been fortunate to make the acquaintance of two new people from Skórzewo in the last week. They are willing to help us learn the polish language and I met with Piotr almost everyday last week to speak with him for two hours each time while he corrects my polish and teaches me new words. Today we were invited to their house in Skórzewo and Joan had the opportunity to meet his wife, Justyna. They are both young and very intelligent and Justyna will soon give birth to their first child. This is good for me and especially good for Joan because she has a woman to talk with. Joan was very happy with our visit to them.


Byliśmy szczęśliwi by zrobić znajomość z dwóch nowych ludzi ze Skórzewo we w ubiegłym tygodniu. Oni są chętnym pomóc nam nauczyć się języka blasku i spotykałem się z Piotr prawie codzienny w ubiegłym tygodniu by mówić z nim przez dwie godziny za każdym razem podczas gdy on poprawia mój blask i uczy mi nowe słowa. Dzisiaj byliśmy zaproszeni do ich domu w Skórzewo i Joan miała okazję by spotkać jego żonę, Justyna. Oni są zarówno młodym i bardzo inteligentnym jak i Justyna wkrótce będzie rodzić do ich pierwszego dziecka. To jest dobre dla mnie i specjalnie dobre dla Joan ponieważ ona ma kobietę by powiedzieć z. Joan była bardzo szczęśliwa z naszą wizytą do nich.

Górka Palace

Cavalry parade

Empty Rynek

"Old Klub" with Lenin statue.
Górka Palace







We went to the Rynek to visit the Górka Palace.

It is situated in the southeast corner of the Old Market Square, in a square formed by the four streets: Wodna, Klasztorna, Kozia and Świętosławska. The palace was created in the 1540's following a general reform of several gothic townhouses carried out by the Great Poland governor Andrzej Górka.
The Górka town residence united late Gothic and Renaissance characteristics. Its most attractive feature was the small colonnaded courtyard.
The Górkas, beginning from Andrzej, were supporters of the Reformation and the palace soon became known as a Lutheran centre. In 1592, after the death of the family's last male representative, Stanisław, the palace was inherited by the Czarnkowskis. Four years later it became property of the city, and in 1605 the city sold it to the Benedictine sisters.
After the closure of the convent in 1803 the building housed a secondary school for girls, and after 1880 it was restored as a tenement house. The structure was razed to the ground during the war and rebuilt between 1960-67. Based on old drawings, the elevation was restored to its 17th-18th century form.
In the courtyard the Renaissance colonnades with sandstone columns were revealed. One remnant of the old residence is the original, richly ornamented Renaissance portal made of sandstone in 1548. It leads into the courtyard from Klasztorna Street. The Renaissance portal in Wodna Street was reconstructed in the 1960's. Today the Górka Palaces houses the Archaeological Museum.

The calvary was doing it's usual weekend parade around the square and we were surprised to see how few visitors the square had for a weekend. It was pretty empty. The strength of the zloty is having a bad effect on tourism.

We passed by one Klub that must be left over from the "old days"


Poszliśmy do Rynek by odwiedzić Górka Pałac.

To jest umieszczone w południowo-wschodnim kącie Starego Plac Targowy, w kwadracie tworzonym przez cztery ulice: Wodna, Klasztorna, Kozia i Świętosławska. Pałac był tworzony w 1540 następującym ogólna reforma kilku gotyckiego townhouses wykonała przez Wielki Polskę gubernatora Andrzej Górka.
Górka miejskie miejsce zamieszkania połączyło późny gotyk i charakterystykę Renesans. Jego większość atrakcyjnej cechy była mały colonnaded dziedziniec.
Górkas, zaczynając się z Andrzej, był zwolennicy Reformacji i pałac wkrótce stał się znanym jak luterski środek. W 1592, po śmierci rodziny ostatniego męskiego reprezentanta, Stanisław, pałac był odziedziczony przez Czarnkowskis. Cztery lata później to stało się własnością miasta, i w 1605 miasto sprzedało to siostrom benedyktyna.
Po zamknięciu klasztoru w 1803 budowa ulokowało szkołę średnią dla dziewczyn, i po 1880 to było przywrócone jak dom czynszowy. Struktura była zrównana z ziemią podczas wojny i ponownie zbudowana między 1960-67. Oparty na starych rysunkach, wzniesienie było przywrócone do jego 17. 18. formy stulecia.
W dziedzińcu kolumnady Renesans z kolumnami piaskowca były ujawnione. Jedna reszta starego miejsca zamieszkania jest oryginalny, bogato ozdobiony Renesans portal zrobiony z piaskowca w 1548. To prowadzi do dziedzińca z Klasztorna Ulicy. Portal Renesans na Wodna Ulicy był odbudowany w 1960. Dzisiaj Górka Pałace lokują Archeologiczne Muzeum.
Kalwaria robiła to jest zwykła parada weekendu dookoła kwadratu i byliśmy zaskoczeni by zobaczyć jak mało gościom, których kwadrat miał przez weekend. To było dość puste. Siła złotego ma niedomaganie na turystyce.
Pominęliśmy jeden Klub, które musi być opuszczany wszędzie od "starych dni"




Friday, July 25, 2008

Summer

Buckingham Fountain
Chicago Skyline

Summer has returned to Poznań, around 85 degrees with a lot of sunshine. I was busy in the afternoon from noon until about 5PM so we couldn't go for a walk.

We received our official NIP tax number today fron ZUS so now we have all the normal numbers for citizens.....Pesel, NIP, national health care number but not citizenship papers.

I did a lot of studying of Polish history today and think I have learned some things I did not know and now I can say this history in the Polish language. I will continue to review for the next two days and hope I can recall it all when I sit in front of the immigration review board on Monday.

With such beautiful weather I thought about Chicago today, the beauty of the city with so many interesting things to see. so many places to visit, great restaurants and parks. Sometimes I miss not being able to go there but not enough to return. I watch the news about the presidential candidates and hope Obama will be the next president. America is such a great country but so misled in the last 8 years.


Lato zwróciło do Poznań, dookoła 85 stopni z dużo światłem słonecznym. Byłem zajęty po południu od południa aż o 5PM tak nie moglibyśmy pójść na spacer.

Otrzymywaliśmy naszej oficjalnej podatkowej liczbie USZCZYPNIĘCIU dzisiaj fron ZUS tak teraz mamy wszystkie normalne liczby dla citizens.....Pesel, PĘDZIMY, narodowa liczba opieki medycznej ale nie papiery obywatelstwa.

Robiłem dużo studiowania polskiej historii dzisiaj i myślę, że nauczyłem się kilku rzeczy, których nie znałem i teraz mogę powiedzieć tę historię w polskim języku. Nadal będę przeglądać na następne dwa dni i mieć nadzieję, że mogę przywoływać z powrotem to wszystko kiedy usiądę przed przeglądem imigracji deska w poniedziałek.

Z takim piękna pogoda pomyślałem o Chicago dzisiaj, piękno o mieście z tak wieloma interesującymi rzeczami by zobaczyć. tak dużo miejsc by bywać, wielkie restauracje i parki. Czasami chybiam nie możenia pójść tam ale nie dość by wrócić. Obserwuję wiadomości o prezydenckich kandydatach i mam nadzieję, że Obama będzie następny prezydent. Ameryka jest taki wielki kraj ale tak wprowadzona w błąd w poprzednich 8 latach,

Thursday, July 24, 2008

Nic nowego!

Not much new today. Spending most of my free time studying Polish history for the interview Friday.

They have made a "correction" to the zloty(Whatever that means) so our dollar value rose a little today and that was good news.

Joan and I called to cousin Anna Szumańska and wished her Happy Birthday by singing Sto Lat.


Nie dużo nowy dzisiaj. Spędzanie najwięcej z mojego czasu wolnego studiującego polską historię dla piątku wywiadu.

Oni zrobili "skorygowanie" do złotego(Cokolwiek tamto znaczy tak nasza wartość dolara różowiła trochę dzisiaj i które było dobra wiadomość.

Joan i ja zawołałem do kuzyna Anny Szumańska i zażyczyłem sobie jej Szczęśliwych Urodzin przez śpiew Sto Łata.

Wednesday, July 23, 2008

Fountains of the Rynek

Surrounding the Stary Rynek is a collection of statues. Some have very interesting stories behind them.
Otaczanie Stary Rynek jest zbiorem posągów. Kilku mają bardzo interesujące historie za nimi.
Bamberka fountain

Just like every year in the beginning of August in Poznań a holiday commemorating the coming of settlers from German Bamberg will be celebrated.
The first group of settlers came to the capital city of Wielkopolska in 1719.For hundreds of years villages belonging to Poznań were one of the main sources of income for the city. At the beginning of 18th century because of the wars and the plague the villages were almost completely depopulated. It meant serious financial trouble for the city. That is why the authorities of Poznań decided to settle there people from German Bamberg, a region in Upper Franconia. The first agreement with the settlers from Bamberg was signed on 1 August 1719. Within the next several dozen years a considerable group of farmers from Bamberg came to Poznań as a result of the agreement.The only condition new settlers had to meet was to possess a certificate confirming that the holder practices Catholic faith. In return the authorities of the City gave them timber so that they could rebuild their farms. And although the settlers spoke German, not Polish, their assimilation happened very quickly. In the 19th century all farmers from the vicinity of Poznań were called Bambrzy. And, what’s interesting, in the 19th century, when Poznań was a part of Prussia, the descendants of Bamberg settlers considered themselves Polish, not German.Bambrzy and their descendants contributed to the culture of near-Poznań villages. They brought with them their own traditions concerning farming, food, construction, but these traditions were not that completely new, because Polish people had been in touch with their western neighbours for many years. What was the most characteristic feature of Bambrzy was the way they used to dress. Their costumes had formed throughout the ages under Polish and German influences. Women wearing characteristic crowns made of flowers were called in Poznań “bamberka”.After almost 300 years Bambrzy have blended in the Poznań cultural landscape. During the years of the Communist government they even tried to hide their roots, because they were afraid of accusations of cooperation with then hostile Germany. The situation changed in the 1990s. The Society of Poznań Bambrzy was founded, embracing the descendants of the settlers from Bamberg.Every year the Society organizes, on the first Saturday after the 1 August, the Bamber Holiday. It always takes place on the Old Market Square by the fountain of Bamberka at the rear of the Town Hall. After the welcoming ceremony and speeches a fragment of the first agreement made between the City and Bamber settlers from Luboń village is read out. There many other attractions like fruit and vegetable fair, one can also buy farmhouse bread, traditional teacake covered with sugar icing, potatoes with cottage cheese, thick vegetable soup and slices of bread with lard.Mementos left by Bamber settlers are in the Bamber Museum opened a couple of years ago. The Museum has its seat in Mostowa Street, a couple of hundred metres away from the Old Market Square, in the vicinity of the Ethnographic Museum. A typical Bamber house was reconstructed there. On the ground floor we can see a Bamber house with a garden and a fence. All the rooms are equipped with furniture, domestic appliances and pictures that were in the typical 19th century house of a wealthy Bamber farmer. On the first floor there are display cabinets with valuable historic objects like a christening cap from the turn of the 17th and 18th centuries.

Właśnie jak każdego roku na początku sierpnia w Poznań urlop upamiętniający przychodzenie z osadników z niemieckiego Bamberg będzie sławne.
Pierwsza grupa osadników przyszła do miasta stołecznego Wielkopolski w 1719.For setkach wsi lat należących do Poznań była jedno z głównych źródeł dochodu dla miasta. Na początku 18. stulecia z powodu wojen i plaga dżumy wsie były prawie zupełnie wyludnione. To przeznaczyło poważny finansowy kłopot dla miasta. Dlatego władze Poznań zdecydowanego osiedlać tam ludzi z niemieckiego Bamberg, regionu w Wyższym Franconia. Pierwsze porozumienie z osadnikami z Bamberg było podpisane 1 sierpnia 1719. W granicach następnego kilka lat tuzina znaczna grupa rolników z Bamberg przyszła do Poznań jak wynik agreement.The tylko warunkują nowi osadnicy mieli do zbiórki mieli posiąść świadectwo potwierdzające, że praktyki oprawki katolicki wiara. W powrocie władze Miasta dały im drewno tak, że oni mogliby ponownie zbudować ich farmy. I chociaż osadnicy powiedzieli niemiecki, nie po polsku, ich asymilacja zdarzyła się bardzo szybko. W 19. stuleciu wszyscy rolnicy od sąsiedztwa Poznań byli zawołani Bambrzy. I, co interesuje, w 19. stuleciu, kiedy Poznań był część Prus, potomkowie osadników Bamberg rozważyli się polski, nie German.Bambrzy i ich potomkowie przyczynili się do kultury z blisko Poznań wsie. Oni przynieśli z nimi ich własne tradycje co do gospodarki, żywności, budowy, ale te tradycje nie były, że zupełnie nowe, ponieważ polscy ludzie byli w dotknięciu z ich zachodnimi sąsiadami przez dużo lat. Co było najbardziej cecha charakterystyczna Bambrzy był droga oni zwykli ubrać się. Ich kostiumy tworzyły przez wieki pod polskimi i niemieckimi wpływami. Kobiety noszące charakterystyczne korony zrobione z kwiatów były nazwane w Poznań “bamberka”.Potem prawie 300 lat Bambrzy połączyli w Poznań kulturalny krajobraz. Podczas lat komunistycznego rządu, który oni nawet spróbowali ukryć ich korzenie, ponieważ oni obawiali się oskarżeń współpracy z wtedy wrogimi Niemcami. Sytuacja zmieniła się w latach dziewięćdziesiątych. Społeczeństwo Poznań Bambrzy było założone, obejmując potomków osadników od roku Bamberg.Every Społeczeństwo organizuje, w pierwszą sobotę po 1 sierpniu, Bamber Urlopie. To zawsze ma miejsce na Starych Plac Targowy przy źródle Bamberka w tyle ratusz. Po powitalnej ceremonii i mowy fragment pierwszego porozumienia zrobionego między Miastem a osadnicy Bamber od wsi Luboń są odczytany. Tam dużo innych atrakcji lubią owoc i roślinny jarmark, jeden może też kupić chleb domu na farmie , tradycyjną bułkę z rodzynkami pokrytą z cukrem pokrywającym lodem, ziemniaki z serkiem wiejskim, grubą zupą jarzynową i plasterki chleba z lard.Mementos opuszczały przez osadników Bamber są w Bamber Muzeum otwartym parę lat temu. Muzeum ma jego siedzenie na Mostowa Ulicy, paru stu metrów daleko od Starych Plac Targowy, w sąsiedztwie Muzeum Etnograficznego. Typowy Bamber dom był odbudowany tam. Na parterze możemy zobaczyć, jak Bamber lokuje z ogrodem i ogrodzeniem. Wszystkie pokoje są zaopatrzone w meble, sprzęt gospodarstwa domowego i zdjęcia, które były w typowym 19. domu stulecia bogatego Bamber rolnika. Na pierwszej podłodze są gabinety pokazu z wartościowymi historycznymi przedmiotami jak chrzcząca czapka od obrotu 17. i 18. stuleci.
Pręgierz (The Pillory)
The pillory attests to the town's autonomous judicial power, which was wielded by the bench of aldermen chosen from among the councillors and headed by the bailiff ("wójt") assisted by city officials and servants. There was also an executioner. The "post of disgrace" in Poznań is surmounted by a figure of an executioner holding a sword in his raised hand, symbolising his authority to administer capital punishment, and a rod in the other hand. As in other towns, the pillory was used in punishment by public humiliation. Villains were exposed, flagellated, branded or even had their limbs cut off. People sentenced to banishment from the city were pilloried as well.
The pillory in Poznań was built in 1535. The Latin inscription on it says that it was financed from fines levied on maids who dressed too smartly. Dilapidated by the passage of time, it was moved to a museum before the war and replaced with a replica made by Marcin Rożek.

Pręgierz świadczy do autonomicznej władzy sądowniczej miasta , która była dzierżona przez ławę radnych miejskich wybranych od pośród radnych i prowadzona przez pomocnika szeryfa ("wójt") pomożonego przez urzędników miasta i służących. Tam było też kat. "Poczta niełaski" w Poznań jest przezwyciężona przez postać kata trzymającego miecz w jego podniesionej ręce, symbolizując jego władzę by zarządzić karę śmierci, i pręt w innej ręce. Jak w innych miastach, pręgierz był używany w karze przez publiczne upokorzenie. Łajdacy byli wystawieni, biczowani, oznakowani albo nawet mieli ich kończyny odcięte. Ludzie skazani na banicję z miasta byli postawieni pod pręgierzem również.
Pręgierz w Poznań był zbudowany w 1535. Łaciński napis na tym mówi, że to jest sfinansowane od grzywien pobranych na dziewczynach, które ubrane zbyt sprytnie. Zniszczony przez przejście czasu, to było ruszone do muzeum przed wojną i zastąpione kopią zrobioną przez Marcin Rożek.

The Apollo Fountain at the exit of ul. Świetosławska in Poznań was sculpted by Marian Konieczny in 2002. It is part of a program of the city of Poznań to reconstruct old lost fountains
Neptune Fountain
Fountain of Mars

Tuesday, July 22, 2008

Interview

I returned to the tax office today, picked up the document I needed and went to the immigration office where I met with Katarzyna. She said I had all of the paperwork done and the next step in the permanent residency card proceedure was the interview. It is an interview in which I am asked to tell about my family ties and what I know about Polish customs, history, tradition and what I recall from my childhood. Sounds like it wouldn't be too difficult. However, the interview is conducted in the Polish language and I must answer in Polish. I have two options, I can either do this on my own or I can bring an official Polish translator with me. I checked some places and an "official" Polish translator costs about 200 zl an hour. I am going to do the interview by myself.

She also said to bring Joan and our passports to the interview and after it is over she will issue to us two 60 day visas because July 31st our temporary residency cards expire. It will take 30 days, at least, for the results of the application for permanent residence.

This week I will be doing a lot of studying on Polish history. Customs and traditions I remember but history is a little bit shaky.


Wróciłem do urzędu podatkowego dzisiaj, podniosłem dokument potrzebny i poszedłem do biura imigracji gdzie spotkałem się z Katarzyna. Ona powiedziała, że mam wszystko z papierkowej roboty zrobionej i następny krok w trwałym rezydencji karty proceedure był wywiad. To jest wywiad, w którym, żebym jestem poproszony opowiedział o moim więź rodzinna i co wiem o polskim cle, historii, tradycji i co przywołuję z powrotem od mojego dzieciństwa. Brzmi jak to nie byłoby zbyt trudne. Jednak wywiad jest prowadzony w polskim języku i muszę odpowiedzieć po polsku. Mam dwie opcje, mogę którykolwiek robią to na moim własnym albo mogę przynieść oficjalnego polskiego tłumacza ze mną. Sprawdziłem kilka miejsc i "oficjalne" polskie tłumacza koszty około 200 zl godzina. Mam zrobić wywiad samemu.

Ona też powiedziała przynieść Joan i nasze paszporty do wywiadu i gdy to jest ponad ona wyjdzie do nas dwie 60 wiz dnia ponieważ lipiec 31. nasze tymczasowe karty rezydencji wygasają. To zajmie 30 dni, przynajmniej, dla wyników aplikacji dla trwałego miejsca zamieszkania.

Tego tygodnia będę robić dużo studiowania o polskiej historii. Cło i tradycje, które pamiętam ale historia jest trochę trzęsąca się.

Sunday, July 20, 2008

Church, park and concert













We went to Sołacki park for a walk and then stopped to take pictures of St. John Vianney church. It is very near the park. The church was locked so I had to take pictures through the windows in the doors. I found out that on Sundays at 5PM there are concerts in the park so Joan and I will have to go and listen.

We left the park after two hours and went to the Rynek because there was an outdoors Jazz concert. It featured a group called Corotier, two guitars, bass and drum. I could tell the strong influence of Al DiMeola and Pat Metheny on the guitar players. They were very good and Joan and I enjoyed listening to them.

I was almost out of gas in the car so I made a stop at a gas station and was surprised. It had no attendants, no selling of soft drinks, candy, milk or anything but gas. The most amazing thing was that it was all automated. There was a machine where you put in money or used a credit card. I couldn't figure it out but another customer pulled up while I was there and walked me through the whole process. It wasn't until I saw these pcitures that I realized you can punch a button on the paying machine and the language will turn to English. The best thing about this place is that because there are no attendants to pay, the gas is 10 gz per liter cheaper than any other station.................and it's very close to home.

Poszliśmy do parku Sołacki dla spaceru i wtedy zatrzymywaliśmy się by zrobić zdjęcia św. Johna Vianneya kościół. To jest bardzo blisko parku. Kościół był zamknięty na klucz tak musiałem zrobić zdjęcia przez okna w drzwiach. Dowiedziałem się, że w niedziele przy 5PM są koncerty w parku tak Joan i będę musiał pójść i słuchać.

Opuściliśmy park po dwu godzinach i poszliśmy do Rynek ponieważ tam był na wolnym powietrzu Jazzowy koncert. To zaprezentowało grupę nazwany Corotier, dwie gitary, bas i bęben. Mógłbym powiedzieć silny wpływ Al DiMeola i Pata Metheny na gitarzystach. Oni byli bardzo dobrem i Joan i ucieszyłem się słuchaniem ich.

Byłem prawie poza gazem w samochodzie tak zrobiłem zatrzymanie przy stacji benzynowej i byłem zaskoczony. To nie miało żadnego personelu, żadne sprzedawanie się napoi bezalkoholowych, cukierka, mleka albo niczego innego jak tylko gaz. Najbardziej zdumiewająca rzecz była, że to było całe zautomatyzowane. była maszyna gdzie wkładasz pieniądze albo używałeś karty kredytowej. Nie mógłbym obliczyć tego ale inny klient zatrzymał się podczas gdy byłem tam i chodziłem mnie przez cały proces. To nie było aż zobaczyłem te zdjęcia, że zrozumiałem, że możesz dziurkować przycisk na płacącej maszynie i język skręci do Anglików. Najlepsza rzecz o tym miejscu jest, że ponieważ tam mają żaden personel nie zapłacić, gaz jest 10 gz przez litr tańszy niż jakikolwiek inny station.................and to jest bardzo blisko do domu.

Saturday, July 19, 2008

Visit to Ogród




Perfect weather again today, 78 degrees so we had to go outside. We decided to visit one of our favorite places, Ogród Botanicny. Joan hasn't been there this year because of her ankle problem so it was first on her list of places to go to. We weren't disappointed. We spent two hours walking around and looking at all the flowers, plants and trees in bloom. I took so many pictures I had to make the slide show for you to see them all. Be sure to select "Full Screen" when you view them.

We sat in front of the pond with the turtles, fish and lily pad flowers and talked about our first year living in Poland. Joan feels that she hasn't "found herself" yet in Poland and I also feel the same. We need to get more involved with people. We are happy with all we have accomplished in living here like being able to talk enough to get what we want at the store, getting our temporary cards for residency, buying a car, travelling a little, but there is so much more we can do. We would like to be more involved with my family here but we don't want to be "pushy Americans" either.

After our walk in the Ogród we went to the Rynek for a cup of coffee and to watch the people go by. I think the strong value of the zloty is hurting tourism because we don't see as many people in the Rynek as we did last year. Even the resort areas on the Baltic sea are offering discounts to tourists for hotels because many are going to other countries where it is cheaper to vacation.

Doskonała pogoda znowu dzisiaj, 78 stopni tak musieliśmy pójść na zewnątrz. Zdecydowaliśmy się odwiedzić jedno z naszych ulubionych miejsc, Ogród Botanicny. Joan nie była tam tego roku z powodu jej problemu kostki tak to było po pierwsze na jej liście miejsc by pójść do. Nie byliśmy rozczarowani. Spędziliśmy dwie godziny przechadzające się i wyglądające w ogóle na kwiaty, rośliny i drzewa w kwiecie. Zrobiłem tak dużo zdjęć, które musiałem zrobić pokaz ślizgawki dla ciebie by zobaczyć ich wszystkie. Bądź pewny wybrać "Pełnoekranowy" kiedy oglądasz ich.

Usiedliśmy przed stawem z żółwiami, rybą i kwiatami podkładki lilii i powiedzieliśmy o naszym pierwszym roku mieszkającym w Polsce. Joan czuje się, że ona "nie znalazła siebie" jeszcze w Polsce i też czuję to samo. Potrzebujemy stawać się więcej włączonego z ludźmi. Jesteśmy szczęśliwi z wszystkim, co dokonaliśmy w życiu tutaj jak możenie powiedzieć dość by dostać co chcemy przy sklepie, dostając nasze tymczasowe karty dla rezydencji, kupowanie samochód, podróżując trochę, ale tam są tyle więcej możemy zrobić. Chcielibyśmy być więcej włączonych z moją rodziną tutaj ale nie chcemy być "natrętnymi Amerykaninami" którymkolwiek.

Po naszym spacerze w Ogród poszliśmy do Rynek dla filiżanki kawy i by obserwować ludzie mijają. Myślę silna wartość złotego rani turystykę ponieważ nie widzimy tak wielu ludzi w Rynek jak zrobiliśmy w ubiegłym roku. Nawet obszary ucieczki na bałtyckim morzu udzielają dyskont turystom dla hoteli ponieważ wiele idą do innych krajów gdzie to jest tańsze do wakacji.

Friday, July 18, 2008

Paternal Search


I picked up the translation of my grandfather Adams birth record today. Thanks to cousin Luka, some years ago, I already knew what it said but it had to be done by a translator who has the "official" seal for the immigration office. The new translation said almost the same thing.

Cost for the official translation from Cyrillic Russian to Polish was 60 zl($30) With all the translated documents, application fee and fees for police and tax documents, the Permanent Residency card will cost about 1000 zl($500), if they give it to me.


I have to say a thank you to Zenon Znamirowski - PolishOrigins (zenon@polishorigins.com). I gave him the last names of my paternal great grandparents and places of birth and, using his phonebook, he sent me a list of 35 families who still live in those places. I will write a letter to each of them and see if they have any ancestors in their families with those names. My paternal side of the family has been neglected so it's time to start the search for them. I have one picture of my great grandfather Piotr Piekarczyk so I will include that in each letter. A picture is worth a thousand words.

Podniosłem tłumaczenie mojego Adams rekordu urodzenia dziadka dzisiaj. Dzięki czemuś kuzyna Luka, kilka lat temu, już znałem co to powiedziane ale to musiało być zrobione przez tłumacza, który ma "oficjalną" pieczęć dla biura imigracji. Nowe tłumaczenie powiedziało prawie tę samą rzecz.

Kosztowany dla oficjalnego tłumaczenia od cyrylickiego Rosjanina do języka polskiego był 60 zl($30) Z wszystkimi przetłumaczonymi dokumentami, opłatą aplikacji i opłatami dla policji i podatkowych dokumentów, Trwała Rezydencji karta będzie kosztować około 1000 zl($500), jeżeli oni dają to mi.

Muszę powiedzieć dziękuję do Zenon Znamirowski - PolishOrigins (zenon@polishorigins.com ). Dałem mu nazwiska moich ojcowskich wielkich dziadków i miejsc urodzenia i, używając jego książki telefonicznej, on wysłał mi listę 35 rodzin, które jeszcze mieszkają w tych miejscach. Napiszę list do każdego z nich i zobaczę jeżeli oni mają jakichkolwiek przodków w ich rodzinach z tymi imionam.
Moja ojcowska strona rodziny była zaniedbana tak to jest czas by zacząć poszukiwanie ich. Mam jeden zdjęcie mojego wielkiego dziadka Piotr Piekarczyk tak włączę tamto w każdym liście. Zdję

Thursday, July 17, 2008

Compote Day!




On our last visit to cousin Kazia she gave us a lot of apples from her orchard. Today was the day to peel all of them, cut them and make apple compote so Joan started peeling. I joined her, peeling the apples so she could cut them down to size. After we were all done she added cinnamon and sugar, brought the apples to a boil and then turned off the heat. Altogether it took about two hours and we had the first serving with a dinner of pork chops, salad and boiled potatoes. Very good.
Later in the evening I went to visit a friend, who also has an orchard, and guess what? She gave me a bag of apples to take home :-) So tomorrow we will again peel apples and make more compote.
Tomorrow I will also get the translated Cyrillic Russian birth record of my grandfather Adam.

Na naszej ostatniej wizycie do kuzyna Kazia ona dała nam dużo jabłek od jej sadu. Dzisiaj miał dzień obrać wszystkie z nich, uciąć ich i zrobić kompot jabłka tak Joan zaczęła łupinę. Dołączałem do niej, obierając jabłka tak ona mogłaby przycierać nosa ich. Gdy byliśmy wszyscy zrobieni ona dodała cynamon i cukier, przyniosła jabłka do wrzenia i wtedy wyłączyła ciepło. Zupełnie to wzięło około dwu godzin i mieliśmy pierwsze służenie z obiadem kotletów wieprzowych, sałaty i zagotowaliśmy ziemniaki. Bardzo dobry.
Później wieczorem poszedłem odwiedzić przyjaciela, kto też ma sad, i domyślają się czego? Ona dała mi torbę jabłek by wziąć do domu :-) Tak jutro, którego znowu obierzemy jabłkom i zrobimy więcej kompotu.

Jutro, którego też dostanę przetłumaczonemu cyrylickiemu rosyjskiemu rekordowi urodzenia mojego dziadka Adama.

Wednesday, July 16, 2008

Oliwia visits.




Today I met with cousin Oliwia Kupińska at the bus stop and we walked to Jezioro Rusałka, a lake north of where we live. It's about 10 blocks from our house and a nice big lake, about 5 km around. It's been a few months since we have seen other so I was thrilled when she called and asked if we could meet and talk. She will be leaving for England in September to attend school for two years so our meetings then will not be too frequent. It was a nice day for a walk, gray, overcast, about 72 degrees and with very few people around the lake. After our walk was over we stopped at a fast food place and Oliwia introduced me to Zapiekanka. It's like a 12 inch long piece of bread with mushrooms, cheese, sometimes lettuce and and a garlic or catsup sauce on top of it. It takes about 5 minutes to heat and then it is served on a long cardboard tray that holds it. It's a mobile type of food because you can walk while you eat.

When lunch was over I took her to Castorama to help me find a drain cleaner that I had no luck in finding. They didn't have it, again, but gave me something else to use and it worked just fine. It was Kret, recommended by another reader of the blog.

Zenon Znamirowski, another reader of this blog whose website is.....http://forum.polishorigins.com/ told me about a book about the Battle of Vienna in Polish history that he is listening to on the internet. If you go to his site you can find it at....http://polishorigins.com/forum/viewtopic.php?t=129. There is also a location for Henryk Seinkiewicz's Trilogy book in English....http://chirhobooks.com/chi-rho/read_main.asp

Dzisiaj spotkałem się z kuzyna Oliwia Kupińska przy przystanku autobusowym i chodziliśmy do Jezioro Rusałka, jeziora na północ od gdzie żyjemy. To jest około 10 bloków z naszego domu i miłego dużego jeziora, około 5 km dookoła. To był kilka miesięcy odkąd zobaczyliśmy inny tak byłem przejęty kiedy ona zawołała i poprosiła czy moglibyśmy spotkać się i powiedzieć. Ona będzie wyruszać do Anglii we wrześniu by chodzić do szkoły na dwa lata tak nasze spotkania wtedy nie będą zbyt częste. To był miły dzień dla spaceru, szarości, pochmurnej, około 72 stopni i z bardzo kilkoma ludźmi dookoła jeziora. Gdy nasz spacer był ponad my zatrzymał się przy miejscu fast food i Oliwia wprowadził mnie do Zapiekanka. To jest jak 12 cala długi kromka chleba z grzybami, serem, czasami sałata i i czosnek albo sos ketchupu na szczycie tego. To bierze około 5 minut by ogrzać się i wtedy to jest obsługiwane na długiej tacy tektury, która trzyma to. To jest ruchomy typ żywności ponieważ możesz chodzić podczas gdy jesz.

Kiedy posiłek południowy był ponad ja wziął ją do Castorama by pomóc mi znaleźć kanał czystszy, że nie miałem żadnego trafu w odkryciu. Oni nie mieli tego, znowu, ale dali mi coś innego by użyć i to pracowało właśnie świetny. To był Kret, polecany przez innego czytelnika blog.

Zenon Znamirowski, inny czytelnik tego blog czyja witryna sieci jest..... powiedziana mi o książce o Bitwie Wiednia w polskiej historii, którą on słucha na internetu. Jeżeli idziesz do jego miejsca możesz znaleźć to przy..... Jest też lokalizacja dla Henryk Seinkiewicz Trylogii książka po angielsku....

Tuesday, July 15, 2008

Monday,Tuesday

Monday and Tuesday were spent running around getting the additional information I need for the Permanent Resident card.

The tax office wouldn't give me the clearance because I have no Polish tax number so I had to fill out another form, apply for the NIP number, pay 21 zl and in one week I will have the number and the clearance letter.

Today I got the translated documents except for the one of my grandfathers birth in Poland. Because it is in Cyrillic Russian and not an original the translator could not do it. Tomorrow I will go to a different translator and see if she can do it.

Joan had her final checkup today and was realeased by the doctor. He said the ankle will swell up after long walks and probably when it is hot outside.


Poniedziałek i wtorek biegł dookoła dostawania dodatkowej informacji potrzebuję dla Trwałej Przebywającej karty.

Urzędu podatkowego wouldln′t dają mi oczyszczenia becasue nie mam żadnej polskiej podatkowej liczby tak musiałem wypełnić inną formę, zwrócić się o liczbę USZCZYPNIĘCIA , zapłacić 21 zl i w jednym tygodniu będę mieć liczbę i list oczyszczenia.

Dzisiaj dostałem przetłumaczone dokumenty poza jednym z mojego urodzenia dziadków w Polsce. Ponieważ to jest w cyrylickim Rosjaninie i nie oryginał tłumacz nie mógłby zrobić tego. Jutro pójdę do różnego tłumacza i zobaczę jeżeli ona może zrobić to.

Joan miała jej końcowe sprawdzanie dzisiaj i była realeased przez doktora. On powiedział, że kostka będzie puchnąć po długich spacerach i prawdopodobnie kiedy to będzie gorące na zewnątrz.

Sunday, July 13, 2008

Visit to Grzebienisko




Zbyszek and I have a mutual acquaintance whose family member owns a manor house. Zbyszek stopped by today with the idea of driving out to see this house and have coffee. We took route 92, east to Gaj Wielki, turned south and drove the 5 km to Grzebienisko where the house is.

The manor house in Grzebienisko is part of a land estate dating back to the turn of the 19th and 20th c. In the past, the estate belonged to the aristocratic family of Mycielski. Later on, the manor house was owned by the Górny family. In the middle of 1970s, Jerzy Zakrzewski, a well known ENT specialist from Poznań visited the Manor House in Grzebienisko. As an enthusiast of things that are beautiful and have some interesting history, he arrived to buy some old furniture. The agrarian reform of 1945, according to which land estates below 100 ha were not converted into state ownership, enabled the Zakrzewski family to buy the Manor House together with its furniture. The purchased Manor House needed renovation. Jerzy with his father Aleksander restored the building thoroughly. Having consulted an architect, they added the kitchen part, started the renovation of 1h of the park in the English style and converted the building of the old stable into a living house. Instead of the old wooden garden house, a new brick one with four Doric columns was designed. The author of the design was a well known architect Prof. Andrzej Gołkowski

Today the owner of the Manor House is Jerzy Zakrzewski and his son, Paweł. In 2000 Paweł Zakrzewski made the final renovations of the Manor House and the old stable and converted the whole estate to serve the purposes of tourism and recreation. In the 1980s of the 20th c. the estate was a meeting place of the Solidarity opposition members. One of the guests of the Manor was Hanna Suchocka who later became the Polish prime minister.

It sits on 1 hectare of land, surrounded by a stone fence and has been renovated in the past years to point that now it is also used for tourism and bed and breakfast. Unfortunately, the day before was a great wind storm through the area and two of the entrance gates were blocked by fallen trees and limbs. The one gate that was accessible was locked and we couldn't get in. Because this is still a private residence, you can only gain access by invitation or with a reservation, neither of which we had, so we could not go onto the property. However, through the gate we could see the house and surrounding property, very nice. Next time we will arrange the invitation before we go but it was still nice to see such a well kept residence.



Zbyszek i ja mam wzajemną znajomość czyj członek rodziny posiada dworek. Zbyszek wpadł dzisiaj z pomysłem wyjeżdżania zobaczyć ten dom i wypiją kawę. Wzięliśmy szlak 92, na wschód do Gaj Wielki, obróconego na południe i kierowaliśmy 5 km do Grzebienisko gdzie dom jest.

Dworek w Grzebienisku jest częścią posiadłości z przełomu XIX i XX wieku. Posiadłość ta w przeszłości należała do arystokratycznej rodziny Mycielskich, w późniejszym czasie właścicielami Dworku byli Państwo Górni. W połowie lat 70-tych do Dworku w Grzebienisku trafił znany poznański laryngolog Jerzy Zakrzewski. Jako pasjonat tego co piękne i obdarzone kawałkiem ciekawej historii przyjechał, aby kupić stare meble. Reforma rolna z 1945 roku, w ramach której posiadłości ziemskie poniżej 100 hektarów nie przechodziły w posiadanie Państwa, umożliwiła rodzinie Zakrzewskich zakup Dworku razem z meblami. Dworek wymagał odrestaurowania. Jerzy razem z ojcem Aleksandrem przeprowadzili gruntowny remont. Po konsultacjach z architektem dobudowali część kuchenną, zajęli się renowacją jednohektarowego parku angielskiego oraz zaadaptowali budynek starej stajni do celów mieszkalnych. Na miejsce starej drewnianej altany zaprojektowano nowa, murowaną z czterema doryckimi kolumnami. Autorem projektu był znany architekt Profesor Andrzej Gałkowski.

Dziś właścicielem Dworku jest Jerzy Zakrzewski oraz jego syn - Paweł. W 2000 roku Paweł Zakrzewski przeprowadził ostateczny remont Dworku i budynku dawnej stajni oraz zaadaptował cały obiekt na cele turystyczno-rekreacyjne. W latach 80-tych XX wieku posiadłość była miejscem spotkań opozycji solidarnościowej. Gościła tu m.in. późniejsza premier RP Hanna Suchocka.

To siedzi na 1 hektarze ziemi, otoczonej przez kamienne ogrodzenie i było odnawiane w przeszłości lata by wskazać, że teraz to jest też używane dla turystyki i noclegu ze śniadaniem. Niestety, dzień przedtem był wielkim huraganem przez obszar i dwie z bram wejściowych były zablokowane przez upadłe drzewa i kończyny. Jedna brama to było dostępne było zamknięte na klucz i nie moglibyśmy wejść. Ponieważ to jest ciche prywatne miejsce zamieszkania, możesz tylko zyskać dostęp przez zaproszenie albo z rezerwacją, żadnym, z którego nie mieliśmy, więc nie moglibyśmy pójść na własność. Jednak przez bramę moglibyśmy zobaczyć dom i otaczającą własność, bardzo miły. Na drugi raz rozmieścimy zaproszenie zanim pójdziemy ale to było jeszcze miłe by zobaczyć takie dobrze utrzymane miejsce zamieszkania.

Saturday, July 12, 2008

Another "no" house trip

I found a house in Golina for sale and made the commitment to go and see it. It was "strata czasu"...a waste of time. It turns out this house had actually been a horse stable years ago and was made into a house. My cousin Kazia said it had been bought and sold 10 times already and wasn't worth even half of what they were asking........145,000 zl. We went with cousin Andrzej to see the house, the outside and decided against buying it.

But it wasn't a total waste of time because we spent time with Andrzej and his mother Kazia and that is never a waste of time. Each time we visit we learn new words, have a chance to speak Polish and have someone take the time to help us learn.

In Kazia's backyard are apple and cherry trees and she wouldn't let us leave without giving us a bag full of each.


Znalazłem dom w Golina na sprzedaż i zrobiłem zaangażowanie by pójść i zobaczyć to. To była "warstw czasu"...a strata czasu. To eksmituje, że ten dom faktycznie był koń stałe lata temu i był zrobiony do domu. Mój kuzyna Kazia powiedział, że to było kupione i sprzedało 10 razów już i nie było warte nawet pół czego oni byli asking........145,ooo zl. Poszliśmy z kuzyna Andrzej by zobaczyć dom, na zewnątrz i zdecydowaliśmy się przeciw kupowanie to.

Ale to nie było całkowita strata czasu ponieważ spędziliśmy czas z Andrzej i jego macierzysty Kazia i które nie jest nigdy strata czasu. Za każdym razem bywamy uczymy się nowych słów, mamy szansę by mówić polski i mamy ktoś zajmą czas by pomóc nam nauczyć się.

W Kazia podwórko są jabłko i wiśnie i ona nie pozwoliłaby nam zostawić bez dawania nam torby pełnej każdego.

Friday, July 11, 2008

Busy Day!

It was a very busy day. In my last conversation with my angel from the immigration office she said it was a very slim chance that I could be considered for Polish citizenship because my great grandfather left Poland in 1902 while the part of Poland he lived in was under Russian control. In 1920, when Poland regained it's soverignty a law was passed that anyone who had left Poland during that Russian domination time and did not return lost their citizenship. That broke the connection for me. However it was not all bad news because she also told me that because of my strong ties to family in Poland, which I can prove, it is quite possible that I may be able to get a permanent residency card this time instead of a temporary one. That would be good for ten years and then it would be automatically renewed for another ten years. But it requires a new application and 640 zl paid plus................I need to have my birth certificate, my mothers death certificate and my grandfather Adams birth record "officially" translated by a translator that has a government seal to affix to them. I also have to go to the police station, get a document that says I have no criminal record in Poland and a document from the local tax office that says I do not owe any taxes to Poland.

So began my journey today to fullfill the requirements. First to the police department where the lady behind the information desk was very helpful even though she didn't speak English she understood what I needed. she helped me fill out the appliction for the document, called a colleague who did speak english and he walked me through the process until I had the document. Cost...50 zl.

Next I went to the photo studio that we have used before and they gave me the 4 photos of myself that I needed for the application, plus three copies.

My angel from the immigration office gave me a list of translators, I found one close to us in Stary Browar, took the 3 documents I needed translated into Polish and they will be ready next Tuesday. Cost.....about 150 zl

The only thing I have left is the tax office document and I will tackle that on this coming Monday.

Joan will only receive a temporary card, at this time, because she has no blood ties to Poland but it will also be automatically renewed after two years because we are married. It will not be a problem for her. This will relieve us of a lot activity each year preparing an application. I am happy with this outcome.

On another note, cousin Nora seems to be having the time of her life with her trip to America. They have just returned from a tour of the East Coast and on the 19th of July they leave for California. I am so happy for her. Despite all the problems, America is a great and vast country and I am sure it is a trip she will never forget.


To był bardzo zajęty dzień. W mojej ostatniej rozmowie z moim aniołem od biura imigracji ona powiedziała, że to jest bardzo nikła szansa, że mógłbym być rozważony dla polskiego obywatelstwa ponieważ mój wielki dziadek opuszczał Polskę w 1902 podczas gdy część Polski on zamieszkał w był pod rosyjską kontrolą. W 1920, kiedy Polska odzyskała to jest soverignty ustawan była przeszła, że ktoś, który opuścił Polskę podczas tamtego rosyjskiego czasu panowania i nie wrócił stracony ich obywatelstwa. Które łamało połączenie dla mnie. Jednak to nie było wszystko zła wiadomość ponieważ ona też powiedziała mi, że z powodu moich silnych krawatów do rodziny w Polsce, którą mogę udowodnić, to jest całkiem możliwe, że mogę móc dostać trwałą rezydencji kartę tym razem zamiast tymczasowego jednego. Które byłoby dobre przez dziesięć lat i wtedy to byłoby automatycznie wznowione przez inne dziesięć lat. Ale to wymaga nowej aplikacji i 640 zl zapłacił plus................I potrzebuje mieć moją metrykę urodzenia, mój akt zgonu matek i mój Adams zapis urodzenia dziadka "urzędowo" przetłumaczony przez tłumacza, który ma pieczęć rządu by dodać do nich. Też muszę pójść do komisariatu policji, dostać dokument, który mówi, że nie mam żadnej karalności uprzedniej w Polsce i dokumencie od miejscowego urzędu podatkowego, który mówi, że nie jestem winnym żadnych podatków Polsce.
Tak zaczęła moja podróż dzisiaj do fullfill wymagania. Pierwszy do komendy policji gdzie pani za punktem informacyjnym była bardzo pomocna nawet gdyby ona nie mówiła po angielsku ona zrozumiała co ja potrzebny. ona pomogła mi wypełnić appliction dla dokumentu, nazwanego kolegę, który powiedział zangielszczyć i on chodził mnie przez proces aż miałem dokument. Cost...50 zl.

Następny, którego poszedłem do studia fotografii, które użyliśmy przedtem i oni dali mi 4 fotografie siebie, że ja potrzebny dla aplikacji plus trzy kopie.

Mój anioł od biura migracji dał mi listę tłumaczy, znalazłem jednego blisko nas w Stary Browar, wziąłem 3 dokumenty potrzebny przetłumaczony na polski i oni będą gotowym następnym wtorkiem. Cost.....about 150 zl
jedyna rzecz, którą zostawiłem jest dokument urzędu podatkowego i ja będę zmagać się z tamtym w ten nadejdący poniedziałek.

Joan tylko otrzyma tymczasową kartę, w tym razem, ponieważ ona nie ma żadnego więzy krwi do Polski ale to też będzie automatycznie wznowione po dwu latach ponieważ jesteśmy żonaci. To nie będzie problem dla niej. To będzie ulżyć nam z dużo działalność każdego roku przygotowujące aplikację Jestem szczęśliwy z tym wynikiem.

Na innej notatce, kuzyna Nora wydaje się mieć czas jej życia z jej podróżą do Ameryki. Oni właśnie zwrócili od objazdu Wschodu Wybrzeża i 19. lipca oni wyruszają {opuszczają} do Kalifornii. Jestem tak szczęśliwy dla niej. Wbrew wszystkim problemom, Ameryka jest wielki i ogromny kraj

Thursday, July 10, 2008

Great grandmother

Today I received the official birth and baptism record of my great grandmother, Ludwika (Rajewska) Kazmierczak and it clears up one point in my tree. I thought she was born in the village of Staw but that is where she was baptised, 3 days after she was born on August 18, 1850. She was actually born in the next village of Gonice. I could not get a photographed copy of the actual record in the archives because it is so old and they are afraid the flash of a camera would do some harm to it. My "angel" in the immigration also also wrote about 15 letters to the different villages of Babice around Poland looking for the birth record of my great grandfather, Tomasz Piekarczak, and today she received a reply from the parish priest of Babice, near Kraków saying he thinks he has found it. If so, that will open up a whole new area for exploration. It was a good day:=)

Dzisiaj otrzymałem oficjalne urodzenie i rekord chrztu mojej wielkiej babki, Ludwika (Rajewska) Kazmierczak i to sprząta jeden punkt w moim drzewie. Pomyślałem, że ona urodziła się we wsi z Kraść ale właśnie tam ona była ochrzczona, 3 dni gdy ona urodziła się w sierpniu 18, 1850. Ona urodziła się faktycznie w następnej wsi Gonice. Nie mógłbym dostać sfotografowanej kopii faktycznego zapisu w archiwach ponieważ to jest tak stare i oni obawiają się błysk aparatu fotograficznego zrobiłby trochę szkody do tego. Mój "anioł" w imigracji też też napisał około 15 listów do różnych wsi Babice dookoła Polski szukającej rekordu urodzenia mojego wielkiego dziadka, Tomasz Piekarczak, i dzisiaj ona otrzymała odpowiedź od duchownego parafii Babice, blisko Krakowa mówiącego, że on myśli, że on znalazł to. Jeżeli tak, które otworzy cały nowy obszar dla badania. To był dobry dzień:=)

Wednesday, July 09, 2008

House

Our trip to the Zamek yesterday was interesting because we have passed by it so many times in during our trips to school in the past year but never took the time to go inside. We only had access to half of it and I am sure there is much more to see. I really liked seeing the old pictures I put in the album of the Zamek and the way the streets looked in 1909. In my search I also found a site of an aerial photographer who has some great pictures of Poznań.....http://www.blogger.com/post-create.g?blogID=33728243.

Continuing our search for a house, I recently saw a house for sale in Golina. The debate always arises whether to stay in Poznań and continue renting or buy a house outside of Poznań. We do like Poznań with its ease of acess to museums, cafe's, cultural events, parks, people and the buzz of a city. However, we also like peace, quiet, less activity and closeness fo relatives. This house in Golina is small, to be sure, only 60 meters, but it fits into our price range and in Golina I have several related families. It is where my great grandmother is buried and my grandfather spent his youth so there is a strong family connection. So we will go this Saturday to take a look at this house and see if it is a place for us. We looked at the pictures of the house from the real estate site but they never take good enough pictures. Cousin Andrzej was kind enough to find this house and take more pictures but we still need to see it. It is only a few blocks from where he lives with his mother, Kazia.


Nasza podróż do Zamek wczoraj interesowała ponieważ pominęliśmy to tak wiele razy w podczas naszych podróży do szkoły w przeszłości rok ale nigdy nie zajęliśmy czasu by pójść wewnątrz. Tylko mieliśmy dostęp do pół tego i jestem pewny tam jest dużo więcej by zobaczyć. Naprawdę polubiłem widzenie starych zdjęć wkładam album Zamek i drogi ulice zajrzały 1909. W moim poszukiwaniu też znalazłem miejsce powietrznego fotografa, który ma kilka wielkich zdjęć Poznańhttp://www.blogger.com/post-create.g?blogID=33728243......

Kontynuowanie naszego poszukiwania domu, ostatnio zobaczyłem dom na sprzedaż w Golina. Debata zawsze powstaje czy pozostać w Poznań i kontynuować wynajmowanie albo kupują dom na zewnątrz Poznań. Lubimy Poznań z jego spokojem acess do muzeów, kawiarni, kulturalnych zdarzeń, parków, ludzi i brzęczenia miasta. Jednak też lubimy pokój, spokojny, mniej działalności i fo krewni bliskości. Ten dom w Golina jest mały, by być pewny, tylko 60 metrów, ale to pasuje do naszego zakresu cen i w Golina mam kilka spokrewnionych rodzin. To jest gdzie moja wielka babka jest grzebana i mój dziadek spędziłem dzież tak jest silne połączenie rodziny. Tak pójdziemy tę sobotę by przyjrzeć się ten dom i zobaczyć jeżeli to jest miejsce dla nas. Patrzeliśmy na obrazy domu od miejsca nieruchomości ale oni nigdy nie biorą dość dobrego zdjęć. Kuzyna Andrzej był dość uprzejmy by znaleźć ten dom i zrobić więcej zdjęć ale jeszcze potrzebujemy zobaczyć to. To jest tylko kilka bloków skąd on żyje z jego matką, Kazia.

Tuesday, July 08, 2008

Imperial Zamek of Poznań


(There are a lot of pictures, click on Zamek of Poznań, left side of blog)

Zamek Imperial was on the spot of earlier fortifications of the cities last Emperor Wilhelm II of Prussia between 1904 and 1910. He was a key element of the castle, founded at the beginning of the twentieth century in the town centre. On the six floors of the castle there were 585 premises, a clock tower, which is possible by a winding staircase, up to 75 meters in height.

When Poland regained its independence over the building of the state it was the residence of the President of the Republic of Poland. For several years it housed here Ministry of the former Prussia, whose task was to achieve unification with the rest of the country Wielkopolski, in part it also dealt with training rooms for the University of Poznan. During the German occupation in Poznan castle was stationed the Nazi governor Warthegau Arthur Greiser. The building pleasedsed Hitler so much that he ordered its rebuilding in order to adapt it to the German standards. Construction works were carried out under the supervision of architect Albert Speera. There was then a pleasant Byzantine chapel (based on the famous Capella Palatina in Palermo), which occupied two floors up. In its place, a heated cabinet room a balcony and a heated floor.

Hitler wanted to be in Poznan because the great hall could seat two thousand seats. He planned the demolition of walls between the panel room, recreational room and Salą Marmurową. His ideas never were accomplished because in 1943 the Soviets quickly invaded from the Eastern Front. After the conversion remained among other rooms of the Greiser cabinet, which are today hidden in three wainscot door. Some of them lead to a powerful bombshelter, built specially for Hitler. Rebuilding the castle cost 24 million Germans Marks. According to stories of workers who lived there during the occupation, Hitler came to Poznan in 1939. The visit was kept secret and only lasted a few hours. During the liberation of Poznan walls of the castle were severely damaged. Later, it was planned to be destroyed by the Nazis - fortunately they lacked dynamite. January 1, 1963 the castle became a Palace of Culture. Currently, there are various cultural institutions, pubs, discos, cinema and theatre. Often organized here are all competitions, workshops and cultural events, from punk concerts to exhibitions of Bulgarian Impressionists.

For a very, very long time already the building is being put to cleansing operations. After more than two years,finally, the entire south wall and front of the castle on Saint Martin street again looks like one hundred years earlier during the formal opening.

Monday, July 07, 2008

Presentation

We invited to a conference today by cousin Cecylia at the Hotel Pomorska, only two blocks from our flat. We met Cecylia at the security gate and waited for her husband, Leszek, to join us. He was coming on a different tram. We waited until 12:55 but he didn't arrive yet so we started to walk to the hotel and were joined by Cecylia's friend, Krystyna. We asked what the conference was about and were told it wasn't a conference, more like a presentation. As it turned out it was two people selling a mattress system, cookware and a massage pad. The meeting began, we didn't understand anything that was quickly being said and we felt a little strange being there.
Leszek arrived about 20 minutes after the start and translated a little of the speech.

There were about 10 people there and no one could afford the prices they were asking for the products. We stayed almost until the end and then had to leave. Leszek and Cecylia remained while we walked home.

Last Saturday there was a Gay parade in Poznań that caused a lot of comotion. Gay rights are frowned upon by Poland and many other Eastern European countries. Police were everywhere and the anti-gay groups were out in numbers. Fortunately there was no trouble.

We're in desperate need of rain. I can't remember the last time we had a good downpouring of rain. Grass is brown everywhere you look and this is not good for the farmers.


Zaprosiliśmy do konferencji dzisiaj przez kuzyna Cecylia w Hotelu Pomorska, tylko dwa bloki od naszego mieszkania. Spotkaliśmy Cecylia przy bramie bezpieczeństwa i czekaliśmy na jej męża, Leszek, by dołączać do nas. On szedł dalej różny tramwaj. Czekaliśmy aż do 12:55 ale on nie przybył jeszcze tak zaczęliśmy chodzić dto hotel i byliśmy dołączani do przez przyjaciela Cecylia , Krystynę. Pytaliśmy co konferencja była dookoła i była powiedziana, że to nie jest konferencja, więcej jak prezentacja. Jak to okazało się, że to był dwaj ludzie sprzedający system materaca , cookware i podkładkę masażu. Spotkanie zaczęło się, nie zrozumieliśmy, że coś co szybko był powiedziany i poczuliśmy trochę dziwnego bycia tam.

Leszek przybył około 20 minut po początku i przetłumaczył trochę mowa.
Tam byli około 10 ludzi tam i nikt nie mógłby dostarczyć cen, które oni pytali dla produktów. Pozostaliśmy prawie aż do końca i wtedy musieliśmy wyruszyć. Leszek i Cecylia pozostał podczas gdy chodziliśmy do domu.

W zeszłą sobotę była Homoseksualna parada w Poznań, które spowodowało dużo comotion. Homoseksualne prawa są pomarszczone brwi na przez Polsce i dużo innych wschodnioeuropejskich krajów. Policja była wszędzie i anty homoseksualne grupy były poza w liczbach. Na szczęście nie był żadnego kłopotu.

Jesteśmy w zdesperowanym potrzebujemy deszczu. Nie mogę zapamiętać ostatnim razem mieliśmy dobry downpouring deszczu. Trawa jest brązowa wszędzie patrzysz i to nie jest dobre dla rolników.

Sunday, July 06, 2008

Śnitała day
















Zbyszek picked us up at noon and we took an hours ride to Mrkowo, a little village 7 km north of Leszno. In this place the son of Zbyszek and Nińka Śnitała's son Radek, his wife Zosia and sons Kuba, Kaczper and Kamila live. We have been there four previous times but it has been about 3 months since our last visit. Both Radek and Zosia are doctors and they have built a beautiful house and surrounding grounds in this village. They have many different kinds of plants and trees so I took some pictures of the most interesting ones.

It was another nice day so we spent most of it in the outside "cabana" where we were served desert. Later in the evening we went inside for kolacja. We spent the whole day there and didn't get home until about 9PM.

Zbyszek podniósł nas w południe i wzięliśmy godzin jazdę do Mrkowo, trochę wsi 7 km na północ od Leszno. W tym miejscu syn Zbyszek i Nińka Śnitała syna Radek, jego żony Zosia i synów Kuba, Kaczper i Kamila żyją. Byliśmy tam czterema poprzednimi czasami ale to było około 3 miesięcy od naszej ostatniej wizyty. Zarówno Radek jak i Zosia są doktorzy i oni zbudowali piękny dom i otaczające grunty w tej wsi. Oni mają dużo różnych rodzajów roślin i drzew tak zrobiłem kilka zdjęć najbardziej zainteresowania jednych.

To był inny miły dzień tak spędziliśmy najwięcej z tego w zewnętrznej "chacie" gdzie byliśmy obsługiwani pustynny. Później wieczorem poszliśmy wewnątrz dla kolacja. Spędziliśmy cały dzień tam i nie dostaliśmy się do domu aż o 9PM.