Monday, November 30, 2009

Help for Joan.


Joan started meeting with a woman today who will help her with her Polish language skills. They will meet once a week and it should help her. The lady was very happy to be able to help Joan and they got along well so I hope it will be a long relationship.

We didn't do much today except clean up dishes from yesterdays meeting with cousin Luka. Soon we should go out and buy the tree for Christmas and the ornaments to go along with it. We won't put it up right away but we should have it in our possession for when it is time.

We did get two new pictures of the grandkids from a piano recital they had yesterday. Nikki took first place and Joseph took second place.


Joan zaczęła spotkanie z kobietą dzisiaj, która pomoże jej z jej polskimi umiejętnościami języka. Oni spotkają raz tydzień i to powinno pomóc jej. Pani była bardzo szczęśliwa by móc pomóc Joan i oni dali sobie radę dobrze tak mam nadzieję, że to będzie długie stosunki.

Nie zrobiliśmy dużo dzisiaj z wyjątkiem czystych w górze naczyń od przeszłości spotykających się z kuzyna Luka. Wkrótce powinniśmy wyjść i kupić drzewo na Boże Narodzenie i ozdoby by pójść wraz z tym. Nie podniesiemy tego bezzwłocznie ale powinniśmy mieć to w naszym posiadaniu dla kiedy to będzie czas.

Dostaliśmy dwa nowe grandkids od opowiadania fortepianu, które oni mieli wczoraj. Nikki zajęła pierwsze miejsce i Joseph zajął drugie miejsce.

Sunday, November 29, 2009

Lukas visit.

Joseph, Karen, Virgil and Nikki Dalfino.





Yes, cousin Luka with her husband, Marek, and daughter, Bożenka came for a visit at 3 PM. Joan made a special prune bread and I brought two kinds of pastries from Kandulski's for the occassion. It has been a while since we saw them and it is amazing how much little Bożenka has grown. She reads very well and I just happened to have a book about Winnie the Pooh with one side of the page in English and the other in Polish. She read the Polish pages and then Joan read the English page. It was almost like a little lesson in language exchange and I'm sure that if I could spend an hour a day with her my language skills would improve more rapidly but that's an impossible thing to do.


We spent a lot of time looking at the family pictures on the walls and explaining to Bożenka who everyone was. Her favorite dessert was the one with all of the fruit on top of it from Kandulski's. We first met her when she was only 2 years old and now on the 17th of December she will be 8. It's the same day her father will celebrate his birthday.


We also received an updated photo of Joan's daughter, Karens family.

Tak, do kuzyna Luka z jej mężem, Marek, i córka, Bożenka przyszedł dla wizyty o 3 PO POŁUDNIU. Joan zrobiła specjalny chleb suszonej śliwki i przyniosłem dwa rodzaje ciasta z Kandulski dla occassion. To była chwila odkąd zobaczyliśmy ich i to zdumieje ilu mały Bożenka urósł. Ona czyta bardzo dobrze i właśnie zdarzyłem się mieć książkę o Winnie Ach z jedną stroną strony po angielsku i innym po polsku. Ona przeczytała polskie strony i wtedy Joan przeczytała angielską stronę. To było prawie jak trochę lekcji w języku wymienia i jestem pewny, że jeżeli mógłbym spędzić godzina dzień z jej moimi umiejętnościami języka ulepszyłaby się bardziej szybko ale, które jest niemożliwa rzecz by czynić.

Spędziliśmy dużo czasu patrzący na zdjęcia rodziny na ścianach i udzielanie wyjaśnienia do Bożenka, który każdy był. Jej ulubiony deser był jeden z wszystkim z owocu na szczycie tego z Kandulski. Po pierwsze spotykaliśmy ją kiedy ona miała tylko 2 lat i teraz 17. grudnia ona będzie 8. To jest ten sam dzień jej ojciec będzie celebrować jego urodziny.

Też otrzymaliśmy uaktualnianą fotografię córki Joan , Karenu i jej rodziny dzisiaj.

Saturday, November 28, 2009

Gasoline.


Finally had the chance to meet with Zbyszek today at Kandulski's and talk. I kind of went off the bland food diet and had an eclair and a cup of coffee. Joan had the same thing plus the manager gave us a container of Faworki(Chruschiki) because it has been some weeks since we have been there. It's no wonder it is one of our favorite places to meet. :-) Zbyszek is having his bathroom and hallway renovated for the last two weeks so we talked about the dust level in his flat and how much of a mess things were. It is suppose to be done by this Tuesday and he will be very happy at that time along with his wife. We talk about a lot of different things in our meetings and it's always good to listen to him plus he is usually asked questions about certain words in Polish we don't understand.

On the way home we stopped to buy gasoline for the car at the BP station so I thought you might be interested to see the prices we pay. The third price down on the list is the one we buy, PB95. It's 4.29zl per liter. 1 liter is equal to 0.26 gallons so roughly 4 liters make up a gallon of gasoline. 4 liters x 4.29zl equals 17.16zl. The current exchange rate is 1 zloty to 1 USD is 2.74.
17.16 divided by 2.74 equals $6.26 USD per gallon of gasoline. So even if you are paying $4 a gallon in the U.S. that is still cheap, unless I have made an error in my calculations. The BP stations are not the cheapest in town and you can find gasoline for 2.64zl at other company stations.

It was a nice day today, not too cold outside and sunny most of the day so it was good to be outside for awhile. We came home and did some cleaning, we are expecting guests tomorrow and so a clean up was in order.


W końcu musiany szansa spotkać się ze Zbyszek dzisiaj w Kandulski i powiedzieć. Uprzejmy z wyruszyłem uprzejmą dietę żywności i miałem ekler i filiżankę kawy. Joan miała tę samą rzecz plus dyrektor dzisiaj, nie zbyt zimna zewnętrzna strona i słoneczny najwięcej z dnia tak to było dobre by być na zewnątrz dla chwilę dał nam pojemnik Faworki(Chruschiki) ponieważ to był kilka tygodni odkąd byliśmy tam. To jest nic dziwnego to jest jedno z naszych ulubionych miejsc by spotkać się. :-) Zbyszek ma jego łazienkę i korytarz odnowiony na poprzednie dwa tygodnie tak powiedzieliśmy o poziomie prochu w jego mieszkaniu i ilu o rzeczach nieporządku był. To jest przypuszczają być zrobione do tego wtorku i on będzie bardzo szczęśliwy w tamtym czasie wraz z jego żoną. Mówimy o dużo różnych rzeczach w naszych spotkaniach i to jest zawsze dobre by słuchać go plus on jest zwykle pytany pytania o pewnych słowach po polsku nie rozumiemy.

W drodze do domu zatrzymywaliśmy się by kupić gazolinę dla samochodu przy stacji BP tak pomyślałem, że mógłbyś być zainteresowany by zobaczyć ceny, które płacimy. Trzecia cena na dół na liście jest jedna, którą kupujemy, PB95. To jest 4.29zl przez litr. 1 litr jest równy do 0.26 galonu tak z grubsza 4 litry sporządzają galon gazoliny. 4 litrów x 4.29zl równa się 17.16zl. Aktualny kurs wymiany jest 1 złoty do 1 USD jest 2.74.
17.16 podzielonego przez 2.74 równa się $6.26 USD przez galon gazoliny. Tak nawet jeżeli zapłacisz $4 galon w Stanach Zjednoczonych, które są jeszcze tani, jeżeli nie zrobiłem błędu w moich obliczeniach. Stacje BP nie są najtańsze w mieście i możesz znaleźć gazolinę dla 2.64zl przy innych stacjach spółki.

To był miły. Przybyliśmy do domu i zrobiliśmy trochę czyszczenia, oczekujemy jutro gości i tak czysty w górze byli w porządku.

Friday, November 27, 2009

Christmas?







Christmas decorations all over the place in King Cross mall. It looks like the U.S. including American Christmas carols. Commercialization has taken over here. I can't tell the difference between here and there now. You don't hear Polish Christmas carols because the custom is for them not to be sung before Wigilia, Christmas eve, but I wouldn't be surprised if that doesn't change also, especially in the shopping malls. Soon will be the Christmas craft show in the International Trade center where artists will be selling their wares. We went last year and saw some beautiful, hand made, Christmas ornaments for the trees. Maybe we'll go back this year and buy some. They were so much more elegant than the ones sold in the stores and kiosks in the malls. It reminds me of the years Joan and I spent with our woodworking business making jewelry boxes and selling them at art shows in Chicago. I really enjoyed the woodworking, we just couldn't make a consistent living with it.

Today was shopping day, 120zl($44) for the next weeks food. It only takes an hour to do the shopping, we still go back to the same place we always shopped. We probably do that because everything is in a place we know and don't want to go to a new, closer store where we have to find each item we want, plus they have a better meat market at the old place in Real.

Thanks for all the Thanksgiving cards we received and the messages that came with them. We had a non-traditional meal, pasta with blue cheese sauce, potatoes, salad and ice cream for desert.
The surprise Christmas present for Joan has been put on hold. It was to be a visit from her daughter, Karen, but she doesn't have a passport yet and decided to delay the visit until February, if then. It's a bummer, it would have been so nice.

Ozdób choinkowych w każdym miejscu w King Cross centrum. Wygląda na to, USA, w tym amerykańskie kolędy. Komercjalizacja przejęła tutaj. Nie mogę powiedzieć, różnica pomiędzy tu i tam teraz. Nie słychać polskich kolęd, ponieważ zwyczaj nie jest dla nich być śpiewane przed Wigilia, Wigilię, ale nie zdziwiłbym się, gdyby nie zmienia się również, szczególnie w centrach handlowych. Wkrótce będzie pokaz rzemiosła Bożego Narodzenia w centrum handlu międzynarodowego, gdzie artyści będą sprzedawali swoje wyroby. Byliśmy w zeszłym roku i zobaczył piękne, ręcznie wykonane, ozdób świątecznych dla drzew. Może pojedziemy z powrotem w tym roku i kupić. Były one znacznie bardziej eleganckie niż te sprzedawane w sklepach i kioskach w centrach handlowych. Przypomina mi się rok Joan i spędziłem z naszego drewna firmom, których pola biżuteria i ich sprzedaż na pokazach sztuki w Chicago. Bardzo podobała mi się drewna, po prostu nie mogli zgodne życia z nim.

Dziś był dzień zakupów, 120zł (44 dolarów) na następny żywności tygodni. To trwa tylko godzinę, aby zrobić zakupy, ciągle wracać do tego samego miejsca zawsze zakupów. Prawdopodobnie tego zrobić, ponieważ wszystko jest w miejscu, wiemy i nie chcemy, aby przejść do nowej, bliżej sklepu, w którym musimy znaleźć każdą pozycję
chcemy, plus mają lepsze rynku mięsa na starym miejscu w Realu.

Dziękujemy za wszystkie karty Dziękczynienia otrzymaliśmy i wiadomości, które razem z nimi. Mieliśmy niż tradycyjny posiłek, makaron z niebieskim sosie serowym, ziemniaki, sałatki i lody na pustyni.

Niespodzianka prezentem gwiazdkowym dla Joan zostało zawieszone. To miała być wizyta z córką, Karen, ale ona nie ma paszportu, ale i postanowiła opóźnić wizytę dopiero w lutym, jeśli potem. To bummer, byłoby tak miło.

Thursday, November 26, 2009

Thanksgiving?

A most unusual one for me. I was at the hospital at 8AM to register only to be told I had to wait until 9:30AM. Finally got the paper work done, then up to the urology dept. where I had three vials of blood taken and an IV put into my wrist for later use. Then I was taken into a room with three beds in it but I was the only person there. Next I was told to change into my pajamas, get in bed and wait............and wait............and wait.

At 11:30AM two nurses came in and took the bed with me in it to the room where the cystoscopy proceedure was suppose to take place. I was told to take off all my clothes from the waist down, cover up and wait..............and wait................and wait.

1PM arrived and a nurse told me I had to wait another half hour for the doctor to arrive who would do the proceedure. Fortunately she spoke English and I was able to find out from her that I would be unconscious during the whole time. 2:15PM I was taken into the room, told to get off the bed and step up to the area where there was the strangest looking chair. Strange for me but not for any woman who has ever had a pelvic exam. One leg went into each stirrup and then strapped in place. My arms were strapped down and the doctor sprayed me with Lidocaine which at first was very cold but turned hot quickly. The anesthetic was administered to me and the next thing I knew I was laying back on the bed, rolling towards the room I came from.

3:30PM the doctor told me he didn't find any problem in the places he looked and therefore it would be necessary, at a later date, to do a biopsy of my prostrate. I guess in some ways that's good news but I still don't have an answer as to what my problem is.

So, Thanksgiving day for us was most unusual and I'm sure it's one we won't forget.

Najbardziej niezwykłe jest dla mnie. Byłem w szpitalu na 8 do rejestracji tylko do bycia poinformowanym musiałem czekać aż 9:30. Wreszcie dostałem papier wykonaną pracę, a następnie do dept urologii. gdzie miała trzy fiolki krwi pobranej i IV wprowadzone do mojego nadgarstka do późniejszego wykorzystania. Następnie zabrano mnie do pokoju z trzema łóżkami w nim ale byłem tam jedyną osobą. Następnie kazano mi zmienić w mojej pidżamy, dostać w łóżku i czekać ............ ............ i czekać i czekać.

Na 11:30 dwóch pielęgniarek przyszedł i wziął mnie w łóżku z jej pokoju, gdzie procedura cystoscopy był zakładać się odbyć. Powiedziano mi zdjąć wszystkie moje ubrania od pasa w dół, przykryć i czekać i czekać .............. ................ i czekać.

1PM przyjechał i pielęgniarka powiedziała mi, że musiał czekać jeszcze pół godziny do lekarza, aby dotrzeć, którzy nie procedury. Na szczęście mówiła angielski i byłem w stanie dowiedzieć się od niej, że będę nieprzytomny przez cały czas. 2:15 PM został wzięty do pokoju, powiedział, aby wysiąść z łóżka i krok do obszaru, na którym nie było najdziwniejsze krzesło patrząc. Dziwne dla mnie, ale nie dla każdej kobiety, która kiedykolwiek miednicy egzaminu. Jedna noga poszedł do każdego strzemienia, a następnie owinięty w miejscu. Moje ręce były przypięte w dół, a lekarz spryskane mnie Lidokaina, które na pierwszy był bardzo zimny, ale szybko okazało gorąco. Znieczulający podawany był do mnie, a następną rzeczą, Wiedziałem, że powrót r. na łóżku, walcówka do pokoju I przyszli.

3:30 PM lekarz powiedział mi, że nie znaleźliśmy żadnych problemów w miejscach, spojrzał, a zatem byłoby to konieczne, w późniejszym terminie, do biopsji moje pokłony. Chyba w pewnym sensie, że jest dobrą nowinę, ale wciąż nie ma odpowiedzi, co mój problem.

Więc dzień dziękczynienia dla nas najbardziej niezwykłych i jestem pewien, że to jeden nie zapomnimy.

Wednesday, November 25, 2009

Tree.

Middle of the week and it feels like Friday already. Today we looked at Christmas trees again at Praktiker and then lights, bulbs, all those things that go on a tree. We left all of our ornaments with Joans daughter when we moved here so we have none. The old ornaments represented many years of collecting and so many of them had special meanings for the year they were added to the tree. Now it's like starting all over. We need a tree this year. It's been many years without one and we are resolved to getting one up this year. I love the lights and the feeling of having a tree in the house, even if it's an artificial one.

Read in the paper that Poland is buying high-speed trains from France and hopes to have them operable by 2014. A train from Poznań will take only one hour to get to Warsaw, now it's about 3 1/2 so that will be a big difference.

Średni tygodnia i to czuje ochotę na piątek już. Dzisiaj popatrzeliśmy na choinki znowu w Praktiker i wtedy światła, cebulki, wszystkie te rzeczy, które idą na drzewie. Zostawiliśmy wszystkie z naszych ozdób z córką Joan kiedy ruszyliśmy się tutaj tak nie mamy żadnego. Stare ozdoby reprezentowały dużo lat zbierania się i tak wiele z nich miały specjalne znaczenia przez rok oni byli dodani do drzewa. Teraz to jest jak zaczynające się po. Potrzebujemy drzewa tego roku. To był dużo lat bez jednego i jesteśmy zdecydowani do podnoszenia jednego tego roku. Kocham światła i uczucie mienia drzewa w domu, nawet jeżeli to jest sztuczny jeden.

Przeczytany w papierze, że Polska jest kupowanie szybkobieżne pociągi z Francji i spodziewa się mieć ich do przeprowadzenia przez 2014. Pociąg z Poznań zajmie tylko jedną godzinę by dostać się do Warszawy, teraz to jest około 3 1/2 tak, które będą duża różnica.

Tuesday, November 24, 2009

30 days.

WOW!! Only 30 days to Wigilia and Christmas time. Time is flying, seems like only a few months ago we were at cousin Kazia's house and now another one is coming up. Joan and I had a great time last year celebrating at Kazia's house with her family. For me, it was the best Wigilia I had since I was 8 or 9 years old.

Today, gray and cloudy, not much activity in the house or outside. We just stayed home, studied, learned a few more words and Joan baked another apple bread.

ŚWIETNA RZECZ!! Tylko 30 dni do Wigilia i czas Boże Narodzenie. Czas leci, wydaje się jak tylko kilka miesięcy temu byliśmy przy kuzynie domem Kazia i teraz innym jeden podchodzi. Joan i ja miałem wspaniały czas w ubiegłym roku celebrujące przy domu Kazia z jej rodziną. Dla mnie, to był najlepszy Wigilia miałem odkąd byłem 8 albo 9 lat mające.

Dzisiaj, szarość i pochmurny, nie dużo działalności w domu albo na zewnątrz. Właśnie pozostaliśmy do domu, studiowani, nauczyliśmy się kilku więcej słów i Joan upiekła inny chleb jabłka

Monday, November 23, 2009

0 day

After a good day like yesterday, today was rather bland with not a lot to do. Joan is making the tripe-style chicken for dinner and I'm looking forward to that. Now is the perfect time for soups with the colder weather outside. Tried taking a nap this afternoon but I couldn't get my mind to shutoff long enough to doze.

Po dobrym dniu jak wczoraj, dzisiaj był raczej uprzejmy z nie dużo by czynić. Joan robi flaczki stylu kurczę dla obiadu i oczekuję tamtego. Teraz jest doskonały czas dla zup z zimniejszą meteorologiczną zewnętrzną stroną. Wypróbowany branie drzemki dzisiaj po południu ale nie mógłbym dostać mojego umysłu do zamknięcia długo dość by drzemać.

Sunday, November 22, 2009

Surprise!





Surprising day. First, cousin Luka sent an email and said she couldn't come to our flat for the scheduled visit because her husband had a meeting after church and it was outside of Poznań and it would be too late when they returned. That was a disappointment.

We decided to go to Stary Browar because Joan needed to buy something at one of the shops there and I wanted to see how the place was decorated for Christmas. So far the decorations are minimal but I took a few pictures anyway.

On the way back we stopped at cousin Marcelina's flower shop to buy some flowers for her mother's nameday. We got there just as she was closing for the day at 3PM, bought some little roses, talked a little and then came home to change clothes. At 4PM, we drove to Cecylia's house on the other side of Poznań to give her the flowers and wish her a happy nameday.

As we arrived, her son, Tomasz, also arrived with his wife, Ika, two daughters and two grandchildren. That made up for the missed meeting with Luka because we have only seen him once since we moved to Poland and it was a good chance to talk with every one.

Cecylia served obdiad of carrots, kapusta and cutlets followed by ciasto and coffee. We stayed for about and hour and a half, took pictures and then said our goodbyes.

Zadziwiający dzień. Pierwszy, kuzyna Luka wysłał email i powiedział, że ona nie mogłaby przyjść do naszego mieszkania dla zaplanowanej wizyty ponieważ jej mąż miał spotkanie po kościele i to było na zewnątrz Poznań i to byłoby za późno kiedy oni wrócili. To było rozczarowanie.

Zdecydowaliśmy się pójść do Stary Browar ponieważ Joan potrzebna by kupić coś przy jednym ze sklepów tam i chciałem zobaczyć jak miejsce było dekorowane przez Boże Narodzenie. Dotychczas ozdoby są minimalne ale zrobiłem kilka zdjęć w każdym razie.
W drodze w tył zatrzymaliśmy przy kuzynie Marceliny sklep kwiatu by kupić kilka kwiatów dla jej matki nameday. Dostaliśmy się tam właśnie jak ona zamykała przez dzień przy 3PM, kupiła kilka małych różów, powiedziała trochę i wtedy przybyła do domu zmienić ubranie. Przy 4PM, popędziliśmy do domu Cecylia na innej stronie Poznań by dać jej kwiaty i zapragnąć jej szczęśliwy nameday.

Jak przybyliśmy, jej syn, Tomasz, też przybyliśmy z jego żoną, Ika, dwoma córkami i dwoma wnukami. Które nadrobiło chybione spotkanie z Luka ponieważ tylko zobaczyliśmy go raz odkąd ruszyliśmy się do Polski i to była dobra szansa by powiedzieć z każdym.
Cecylia posłużył obdiad marchwi, kapusta i kotletów mający za sobą ciasto i kawa.

Pozostaliśmy dla około i godzina i pół, zrobiliśmy zdjęcia i wtedy powiedzieliśmy nasze pożegnania.

Saturday, November 21, 2009

Moving on!

Joan's daughter, Karen and grandson, Joseph.
Karen's husband, Virgil and grandkids, Nikki and Joseph

OK, enough of the doctor stuff and my health.

A beautiful day today, warmer, about 11c with no clouds and sun. We needed to buy a blanket, pillow and pillow cases for the roll out bed in our living room so we went to Ikea once again. The pillow department has more pillows than I could count so I left it up to Joan which one to buy and just followed her like a dutiful husband. The selection of blankets was much less because they use more quilts than blankets here but Joan found one she liked, thought it would be warm enough and I added it to our cart. The pillow cases were easier to selelct, she picked one pattern she liked and we bought two of them. The pillow case was 20zl($7.25), the pillow 100zl($36) and the blanket 140zl($51).

Tomorrow is a big day. Cousin Luka is coming to visit with her husband Marek and daughter Bożenka. I think it's been a year since they last visited us even though they only live on the other side of town. After the visit we will go to cousin Cecylia's to give her flowers on her nameday celebration day. Cecylia and her husband, Leszek, were here a few months ago but Luka has not seen our new apartment yet.

The malls are all decorated for Christmas already. This year Joan will get the best Christmas present since we moved here. It is something I have been working on for a month and hope to have everything in place by next week. I can't say what is but she will be so happy with it. It will be wonderful to see her face when she sees it.


W porządku, dość rzeczy doktora i moje zdrowie.

Piękny dzień dzisiaj, cieplejszy, o 11c z żadnymi chmurami i słońce. Potrzebny by kupić koc, poduszkę i przypadki poduszki dla listy poza łóżko w naszym pokoju mieszkalnym tak poszliśmy do Ikea jeszcze raz. Dział poduszki ma więcej poduszek niż mógłbym liczyć się tak zostawiłem to do Joan, który by kupić i właśnie poszedłem za jej coś podobnego posłusznego męża. Wybór koców był dużo mniej ponieważ oni używają więcej kołder niż koce tutaj ale Joan znalazła jedną ona polubiła, pomyślała, że to byłoby dość ciepłe i dodałem to do naszego wozu. Przypadki poduszki były łatwiejsze do selelct, ona wybrała jeden wzór, który ona polubiła i kupiliśmy dwa z nich. Przypadek poduszki był 20zl($7.25), poduszki 100zl($36) i ogólny 140zl($51).

Jutro jest duży dzień. Kuzyna Luka przychodzi bywać z jej męża Marek i córki Bożenka. Myślę, że to było rok od oni ostatnio odwiedził nas nawet gdyby oni tylko żyją z innej strony miasta. Po wizycie pójdziemy do kuzyna Cecylia by dać jej kwiaty w jej nameday dniu celebrowania. Cecylia i jej mąż, Leszek, był tutaj kilka miesięcy temu ale Luka nie zobaczył naszego nowego apartamentu jeszcze.

Strefy dla pieszych są wszystkie dekorowane dla Bożego Narodzenia już. Tego roku Joan pokona prezent gwiazdkowy odkąd ruszyliśmy się tutaj. To jest coś, czym pracuję nad od miesiąca i spodziewam się mieć wszystko na miejscu do w przyszłym tygodniu. Nie mogę powiedzieć, że co jest ale ona będzie tak szczęśliwa z tym. To będzie cudowne by zobaczyć jej twarz kiedy ona zobaczy to.

Friday, November 20, 2009

Appointment?

Kim Dittenber and husband, Darren.
Cousins in Michigan.

I was waiting until this mornings meeting with the urologist to get more answers to my problem before I wrote so yesterday I missed writing.

Well, what can I tell you? Today was more like "A Day in the life of a patient in this medical system". My appointment was at 8AM in a hospital on Swajczarska street, on the other side of town. I got there at 7:45, found the doctors secretary office, told her who I was and had an appointment at 8AM. She went to find the doctor and returned. He took me into an exam room, asked me my problem, told me on the basis of my urine and blood tests I needed a USG and a biopsy taken but that he had no time to do any of that now because he had to go to surgery. He told me to go home, call him Sunday night and he would tell me what time on Monday to come in for the USG and to bring my paperwork from NFZ as proof I had a contract with them. So basically it was a wasted trip, nothing accomplished and nothing learned. A year ago I had a much more favorable opinion about this system but in the last year it has been on a steady decline. Once the USG is done, I will have to register at the office and be given a date for the biopsy to be taken. God only knows how long that will take.

Of course, my problem with all this is that I lived in the U.S. before and an appointment with a doctor meant that the time was reserved for you. They weren't always on time but they didn't just say "I can't see you now, call me later and we'll meet another day". Once you were in the doctors office your problem was talked about, examined and a solution looked for.

Czekałem aż do tych ranków spotykających się z urologiem by otrzymać więcej odpowiedzi mojemu problemowi zanim napisałem tak wczoraj chybiłem pisania.

Dobrze, co może powiedzieć tobie? Dzisiaj był więcej jak" Dzień w życiu pacjenta w tym medycznym systemie". Mój umówiony termin był przy 8AM w szpitalu na Swajczarska ulicy, na innej stronie miasta. Dostałem się tam o 7:45, znalezieni biuro sekretarza doktorów , powiedzieli jej, którą byłem i miałem umówiony termin przy 8AM. Ona poszła znaleźć doktora i wróciła. On brał mnie do pokoju egzaminu , pytał mi mój problem, mówił mi na bazie mojej uryny i badań krwi ja potrzebny USG i biopsja wzięta ale, że on nie ma żadnego czasu by robić jakikolwiek z tak teraz ponieważ on musiał pójść do chirurgii. On powiedział, żebym poszedł do domu, zawołać go noc niedzieli i on powiedziałby mi jaki czas w poniedziałek by spotkać się z USG i by przynieść moją papierkową robotę z NFZ jak odporny miałem kontrakt z nimi. Tak zasadniczo to była zmarnowana podróż, nic znakomity i nic nie nauczyło się. Rok temu miałem dużo bardziej sprzyjającej opinii o tym systemie ale we w ubiegłym roku to było na stałym upadku. Raz USG jest zrobiony, będę musiał zarejestrować przy biurze i być dany data dla biopsji by być wzięty. Bóg tylko zna jak długo, który weźmie.

Oczywiście, mój problem z całym tym jest, że zamieszkałem w Stanach Zjednoczonych przedtem i umówiony termin z doktorem oznaczonym, że był czas zarezerwowany dla ciebie. Oni nie byli zawsze na czas ale oni właśnie nie mówili, że " nie mogę zobaczyć ciebie teraz, zawołać mnie później i będziemy spotykać się inny dzień". Raz byłeś w biurze doktorów twój problem był powiedziany o dookoła, badany i rozwiązanie poszukane.

Wednesday, November 18, 2009

Blood

Spent the whole day at Wielkapolska Centrum Oncologi building in Poznań. I was lucky enough to find the doctors office just as he was walking out with a patient. I gave him my printed results of the blood/urine tests from the clinic, he read them and said they were not really good enough to tell him anything specific and told me to take this plastic cup, make another sample right now and then go to the lab for bloodwork of a specific nature which he wrote instructions for. While I was waiting I felt a little weak from standing so long, went into the hallway and sat down against the wall. Within a minute there were 5 nurses in front of me, one with a wheelchair, lifting me up and putting me in the chair. I told them I was just tired but they rolled me into a room with a bed and put me on it. The doctor came right in, asked what happened and I said I was just tired and wanted to sit down. They took my blood pressure, it was normal. The doc said they needed my account number with national health care in order to make the appointment with the urologist. I called Joan, got the number, gave it to them and 20 minutes later they said NFZ did not recognize the number and wanted to see a copy of the contract. I had no choice but to drive back home, get the contract and return to the hospital.

They made a copy, said it was fine and then 1/2 later said they needed proof I had paid last months premium since we pay a month late here. Again, get up, get in the car, drive home, get the bank receipt copy of the acceptance of the payment, go back to the hospital, get a copy made and then everything was fine. The doctor had the first results of the tests and his first impression is that I have a high inflammation of the urinary tract. He doesn't know what I have it but all signs point in that direction. White blood cell, red blood cell, hemoglobin are all with the normal range but the protein count in the blood which should be from 5 to 25 normally, is 335 in my case. So tomorrow I must return to hospital for more blood work at 8AM and then take it from there. This sure is fun :_(

Wyczerpany cały dzień w Wielkapolska Środka Oncologi wbudowującym Poznań. Byłem dość szczęśliwy by znaleźć biuro doktorów właśnie jak on wychodził z pacjentem. Dałem mu moje wydrukowane wyniki krwi/uryny testów od kliniki, on przeczytał ich i powiedział, że oni nie są naprawdę dość dobrzy by powiedzieć mu czegoś określonego i powiedzieli, żebym wziął tę plastyczną filiżankę, zrobić inną próbkę właśnie teraz i wtedy pójść do laboratorium dla bloodwork określonej natury, którą on napisał instrukcje dla. Podczas gdy czekałem poczułem się trochę słabego od stania tak długo, poszedłem do korytarza i siadałem przeciw ścianie. W granicach minuty tam były 5 pielęgniarek przede mną, jedną z wózkiem inwalidzkim, podnosząc mnie i kładące mnie w krześle. Powiedziałem im byłem właśnie zmęczony ale oni potoczyli mnie do pokoju z łóżkiem i kładą mnie na tym. Doktor przyszedł w prawo w, pytał co zdarzone się i powiedziałem, że jestem właśnie zmęczony i chciałem siadać. Oni wzięli moje ciśnienie krwi, to było normalne. Doktor powiedział oni potrzebny mój numer konta z narodową opieką medyczną by zrobić umówiony termin z urologiem. Zawołałem Joan, dostałem liczbę, dałem to im i 20 minut później oni powiedzieli, że NFZ nie rozpoznaje liczby i chciał zobaczyć kopię kontraktu. Nie miałem żadnego wyboru ale by pojechać z powrotem do domu, dostać kontrakt i wrócić do szpitala.

Oni zrobili kopię, powiedzieli, że to czuje się świetnie i wtedy 1/2 później powiedzieli oni potrzebny dowód, który zapłaciłem ostatniej nagrodzie miesięcy ponieważ płacimy miesiąc późno tutaj. Znowu, wstań, zbierz samochód, popędź do domu, dostań kopię pokwitowania bankowego akceptacji zapłaty, wróć do szpitala, dostań kopię zrobioną i wtedy wszystko czuło się świetnie. Doktor miał pierwsze wyniki testów i jego pierwsze wrażenie jest, że mam wysokie zapalanie obszaru moczowego. On nie zna czego mam to ale cały znaków punkt w tamtym kierunku. Krwinka biała, krwinka czerwona, hemoglobina są wszystko z normalnym zasięgiem ale białko wliczają krew, która powinna być od 5 do 25 normalnie, jest 335 w moim przypadku. Tak jutro, którego muszę zwrócić do szpitala dla więcej pracy krwi przy 8AM i wtedy wziąć to stamtąd. To pewnie jest zabawa :_(

Tuesday, November 17, 2009

Back from the doctor who confirmed I had the flue but also has blood in my urine. She prescribed Anitbiotics and recommended I go see a urologist right away. On National health care "right away" is 4 weeks later so I will see someone privately. Fortunately, I know the head of the Oncolology department in Poznań and he works closely with Urologist so he will recommend one to me.

I'm still exhausted, not eating much, laying in bed all the time. without energy,.

W tył od doktora, który potwierdził, że miałem grypę ale też ma krew w mojej urynie. Ona przepisała Anitbiotics i poleciła, że idę widzę urologa bezzwłocznie. Na Narodowej opiece medycznej "bezzwłocznie" są 4 tygodnie później tak zobaczę kogoś prywatnie. Na szczęście, znam głowę działu Oncolology w Poznań i on pracuje dokładnie z Urologiem tak on poleci dalej do mnie.

Jestem jeszcze wyczerpany, nie jedząc dużo, kładąc w łóżku cały czas. bez energii,.

Monday, November 16, 2009

Not so good.

Unfortunately, the draining of my energy from Saturday night got worse, a fever broke out in the night and by Sunday I was too weak to even get out of bed. Only, finally, today was I able to stand and walk a little. It happened all so suddenly, Saturday I felt great and Sunday I felt like I was dieing. I have an appt. with the doctor at 3PM tomorrow to get the ususal drugs to deal with this problem but I must say I am getting a little tired of these Polish germs.

Niestety, wyciekanie z mojej energii od nocy soboty dostanej gorzej, gorączka zrujnowana poza w nocy i do niedzieli byłem zbyt słaby do nawet dostaję się z łóżka. Tylko, w końcu, dzisiaj byłem zdolny by stanąć i chodzić trochę. To zdarzyło się wszystko tak nagle, sobota poczułem się wielki i niedziela poczułem ochotę na umierałem. Mam wyznaczają z doktorem przy 3PM jutro by dostać, żeby zwykłe narkotyki miały do czynienia z tym problemem ale muszę powiedzieć, że dostaję trochę zmęczony tych polskich zarodków.

Saturday, November 14, 2009

Funeral



If it's possible to have a beautiful day for a funeral, then today was that day, as far as the weather was concerned. It was sunny all day, the temperature was warm, 11 celsius and it didn't rain.

We woke up at 7AM, got dressed and then I drove to pick up the beautiful flower arrangement made by cousin Marcelina. I planned to take a picture of it but the thought got lost in the activity of the morning.

We left at 9:30AM and arrived at cousin Kazia's house at 11. We gave Kazia money for a mass to be held at a later date for our cousins wife. At 12PM we walked the short distance to the church. In the chapel under the church was cousin Ambrozy's wife, Jadwiga in a wood casket with the top off for viewing. I didn't take pictures there although there were some taking pictures of her but I didn't feel it appropriate to do that. I walked into the chapel, up to cousin Ambrozy and told him how sorry I felt and offered Joan's and my condolences. A short time later the pallbearers came in, put the lid on the casket, lifted it up and began the journey into the church.

Inside were over 100 people, a mass was said, eulogies given and then the casket was again lifted and carried to the cemetery a short walk away. It was laid on wooden planks with two straps under it for lowering. The priests began their prayers and when they were done the casket was lowered into the ground. Then the immediate family took a handful of dirt and threw it on the casket. The flowers were collected from everyone who brought them and set all around the opening in the ground. When everyone had gone, the grave was closed and the flowers placed on top.

A lunch was given by the family for those coming from some distance away at a restaurant near Koniń. We were invited by Ambrozy and couldn't refuse him. Again about 100 people were there and I had the opportunity to become reacquainted with cousins I hadn't seen since 2003, many from Warsaw.

After the lunch we left, returned to cousin Kazia's where we stayed for another two hours talking. Finally, feeling tired and drained of energy from the day, we drove back home.


Jeżeli to jest możliwe mieć piękny dzień dla pogrzebu, wtedy dzisiaj było tamtego dnia, o ile pogoda była zainteresowana. To było słoneczne cały dzień, temperatura była ciepła, 11 Celsjusza i to nie padło.

Budziliśmy się przy 7AM, ubranym się i wtedy popędziłem podnieść piękne rozmieszczenie kwiatu zrobione przez kuzyna Marcelinę. Zaplanowałem zrobić zdjęcie tego ale myśl zgubiła się w działalności ranka.

Wyruszyliśmy o 9:30AM i przybył do kuzyna dom Kazia do 11. Daliśmy pieniądze Kazia dla masy by być trzymani przy późniejszej dacie dla naszej żony kuzynów. Przy 12PM chodziliśmy mała odległość do kościoła. W kaplicy pod kościołem był kuzyn żona Ambrozy , Jadwiga w drewnianej kasecie ze szczytem precz dla podglądu. Nie zrobiłem zdjęć tam chociaż tam byli kilka biorących zdjęć jej ale nie poczułem tego odpowiedni by robić tamto. Chodziłem do kaplicy, do kuzyna Ambrozy i powiedziałem mu jak zmartwiony poczułem się i zaoferowałem Joan i moje kondolencje. Krótki czas później niosący trumnę weszli, kładą wieko na kasecie, podnieśli to i zaczęli podróż do kościoła.

Wewnątrz byli ponad 100 ludźmi, masa była powiedziana, pochwały dane i wtedy kaseta była znowu podniesiona i noszona do cmentarza krótki spacer daleko. To było położone na drewnianych deskach z dwoma rzemieniami pod tym dla obniżania się. Duchowni zaczęli ich modlitwy i kiedy oni byli zrobieni kaseta była obniżona do gruntu. Wtedy najbliższa rodzina wzięła garść brudu i rzuciła to na kasecie. Kwiaty były zebrane od każdego, który przyniósł ich i umieszcza wszystko dookoła otwarcia w gruncie. Kiedy każdy poszedł, grób był zamknięty i kwiaty umieszczone na szczycie.

Posiłek południowy był dany przez rodzinę dla tych pochodzenia z trochę odległości daleko w restauracji blisko Koniń. Byliśmy zaproszeni przez Ambrozy i nie moglibyśmy odmówić go. Znowu około 100 ludzi byli tam i miałem okazję by stać się ponownie zaznajomionym z kuzynami, których nie zobaczyłem od 2003, wielu z Warszawy.

Po posiłku południowym, który zostawiliśmy, wróciliśmy do kuzyna Kazia gdzie pozostaliśmy przez inne dwie godziny mówiące. W końcu, czujące zmęczony i osuszony z energii od dnia, pojechaliśmy z powrotem do domu.

Friday, November 13, 2009

No blog.

No message was written yesterday because in the morning I received news that a cousins wife had died in Golina and I didn't think of writing my blog. She was a very nice lady who we met for the first time in 2003 and was always kind to Joan and I so we will miss her, already do.

Today, Saturday we will go to Golina for the funeral. Cousin Marcelina is making up the flower selection for this and I will pick them up at 8:30AM, then go back home to get Joan for our journey to Golina. The funeral is at 12 noon. I will try to write again when we return home.

Żadna wiadomość nie była napisana wczoraj ponieważ rano otrzymałem wiadomości, że żona kuzynów umarła w Golina i nie pomyślałem o pisaniu mojego blog. Ona była bardzo miłą panią, którą spotykaliśmy po raz pierwszy w 2003 i byli zawsze uprzejmy do Joan i ja tak będziemy chybiać jej, już robimy.

Dzisiaj, sobota pójdziemy do Golina dla pogrzebu. Kuzyna Marcelina sporządza wybór kwiatu dla tego i podniosę ich o 8:30AM, wtedy wracają do domu by dostać Joan dla naszej podróży do Golina. Pogrzeb jest o 12 południu. Spróbuję napisać znowu kiedy wrócimy do domu.

Thursday, November 12, 2009

Independence day.

Yesterday was also Indepedence day in Poland, the day when Poland became a country after disappearing because of occupation by Germany, Austria and Russia. Here’s “Rota” (The Oath). The lyrics were written by a famous Polish author - Maria Konopnicka and the song was once proposed as the official Polish national anthem.

Wednesday, November 11, 2009

sw. Marciń parade.












We went to the parade of sw. Marciń but it didn't last very long, less than a half hour. After living in Chicago where there are more Poles living then in Poznań we expected the parade to last 2-3 hours like it does in Chicago. This was not the case so after the short outing we returned home from the annual event.

The annual ceremony began at the Gothic Church of St.. Martin celebrated at noon by Fr. Monsignor John Stanislawski of the Metropolitan Curia in Poznan.

After the Mass, down the street from St. Martin a colorful procession in different costumes including American-style football players. The procession led the rider on a white horse, dressed in silver armor and a red cloak, symbolizing the Holy St. Martin. Before the Castle of Poznań Mayor Ryszard Grobelny, Marcin was symbolically handed the keys to the gates of the city.

St.Martins celebration, which runs until late evening, is accompanied by the consumption of croissants świętomarcińskich - pastry filled with a stuffing of white poppy seeds and dried fruits. Its horseshoe-shaped, which according to legend, is because the horse had lost a saint.

Traditionally, Caritas, a charity organization from the Archdiocese of Poznan with cukiernikami and bakers organize the sale of croissants świętomarcińskich, the proceeds will be used to help the poor. Participants also fund help support the intellectually disabled Bury Bear Foundation and the Barka Foundation, which works for the homeless.

St. Martin Street gets its name from the mid-thirteenth century church dedicated to Martin living more than 16 centuries ago. A few hundred years ago it was a suburb of Poznan in the late eighteenth century, then incorporated into the city limits. After World War II, the street name was changed to the Red Army and in 1989 restored to its former name.

Saint Martin was born in the early fourth century to the present Hungarian and as a youth, he joined the Roman legions. After his baptism, became a monk and then bishop of Tours in the French Gaul. He died on November 8 397 years. Three days later he was buried in Tours, where it still is the tomb of Bishop Martin. Church honors him on his funeral.

Iconography provides horseback riding Martin, who takes away the sword of the soldier's cloak and covers półnagiego beggar. According to legend, Martin Christ, then dreaming about wearing a coat half - that would lead to the adoption of Christianity by the legionnaire.


Poszliśmy do parady sw. Marciń ale to nie zrobiło ostatniego bardzo długo, mniej niż pół godzina. Po mieszkaniu w Chicago gdzie tam więcej Polaków zamieszkają wtedy w Poznań oczekiwaliśmy parady do poprzednich godzin 2-3 jak to robi w Chicago. To nie przedstawiło się tak tak po krótko nokautujące wróciliśmy do domu od rocznego zdarzenia.

Roczna ceremonia zaczęła się w gotyckim Kościele św.. Martina sławnego w południe przez Fr. Prałata John Stanislawski Stołecznej Kurii w Poznaniu.

Po Masie, blisko na tej samej ulicy od św. Martina barwna procesja w różnych kostiumach włączając amerykańscy piłkarze. Procesja prowadziła jeźdźca na białym koniu, ubranym w srebrnej zbroi i czerwonym płaszczu, symbolizując Świętego św. Martina. Przed Zamkiem Poznań prezydenta Ryszard Grobelny, Marcin byli symbolicznie wręczony klucze bramom miasta.

Celebrowanie St.Martins , które biegnie aż do późnego wieczora, jest towarzyszone przez konsumpcję croissants świętomarcińskich - ciasta napełnił się z wyściełaniem białego nasiona maku i wysuszył owoce. Jego podkowiasty, które stosownie do legendy, jest ponieważ koń stracił święty.

Tradycyjnie, Carita, organizacja miłosierdzia od Archidiecezji Poznania z cukiernikami i piekarze organizują sprzedaż croissants świętomarcińskich, przychód będą używane by pomóc biednym. Uczestnicy też fundusz pomagają poprzeć intelektualnie niepełnosprawne Zakopują Niedźwiedzia Fundament i Barka Fundament, który pracuje dla bezdomnych.

Św. Martin Street dostaje jego nazwę od środkowego trzynastego kościoła stulecia oddanego do Porannego życia więcej niż 16 stuleci temu. Kilka sto lat temu to było przedmieście Poznania w późnym osiemnastym stuleciu, wtedy posiadające osobowość prawną do granice miasta. Po drugiej wojnie światowej, uliczne imię było zmienione do Czerwonej Armii i w 1989 przywróconym do jego poprzedniej nazwy.

Święty Martin urodził się we wczesne czwarte stulecie do obecnego Węgra i jak młodzież, on dołączył do rzymskich legionów. Po jego chrzcie, stał się mnich i wtedy biskup Tours w Galii Francuzów. On umarł w listopadzie 8 397 lat. Trzy dni później on był grzebany w Tours, gdzie to jeszcze jest grobowiec Biskupa Martina. Kościół zaszczyca go na jego pogrzebie.

Tuesday, November 10, 2009

NFZ! Done.

I decided to take bus 64 instead of driving to NFZ where parking is always a problem. Besides, I haven't ridden on a bus in some time and I don't mind the experience. I checked on the MPK site to see where the route went and there was a stop only 5 blocks from NFZ so I took it. It was 7.60 zl, round trip and I probably could have driven and parked somewhere for less.

I bought my tickets across the street at the local store and the bus arrived 1 minute later. It's at the beginning of the route so there was no problem getting a seat, totally different than the return trip. I traveled down Polska Wojskiego, then south to Dąbrowskiego street where I got off. A short walk later I was in NFZ, pushed the right button on the machine and got my number to wait in line. Not much of a line actually, only 4 people in front of me and in 10 minutes I was inside the correct office asking how much I have to pay for the next 3 months of health insurance coverage. This quarter it is 298.57 zl ($100) a month for coverage of Joan and myself. I still can't understand the system where you pay for services a month later. Today I had to pay for October.

I walked back to the bus stop, got on #64 and was home in 15 minutes. All together it took about an hour to do this. The advantage of not speaking much Polish is that the clerks usually don't forget your face and each time it is easier to go through the process with them.

Tomorrow is sw. Marciń day in Poznań and I will eat one rogala, no matter what.

Decydowałem się wziąć autobus 64 zamiast pędzenia do NFZ gdzie parking jest zawsze problem. Poza tym, nie jeździłem na autobusie w jakimś czasie i nie nie mam nic przeciwko doświadczeniu. Sprawdziłem na miejscu MPK by zobaczyć gdzie szlak poszedł i było zatrzymanie tylko 5 bloków z NFZ tak wziąłem to. To był 7.60 zl, podróż w obie strony i prawdopodobnie mogłem kierować i zaparkować gdzieś dla mniej.

Kupiłem moje bilety poprzez ulicę przy miejscowym sklepie i autobus przybył 1 minutę później. To jest na początku szlaku tak nie był żadnego problemu dostającego siedzenie, całkowicie różny niż podróż powrotu. Podróżowałem na dół Polskę Wojskiego, południe do Dąbrowskiego ulicy gdzie zszedłem. Krótki spacer później byłem w NFZ, pchnąłem prawy przycisk na maszynie i dostałem, żeby moja liczba czekała w linii. Niezbyt dobry linia faktycznie, tylko 4 ludzie przede mną i w 10 minutach byłem wewnątrz poprawnego biura pytającego ile muszę zapłacić za następne 3 miesiące omówienia ubezpieczenia zdrowotnego. Ta ćwierć to jest 298.57 zl ($100) miesiąc dla omówienia Joan i siebie. Jeszcze nie mogę zrozumieć systemu gdzie płacisz za usługi miesiąc później. Dzisiaj musiałem zapłacić za październik.

Wróciłem piechotą do przystanku autobusowego, dostałem się na #64 i byłem do domu w 15 minutach. Wszystko razem to wzięło o godzinie by robić to. Korzyść nie mówienia dużo języka polskiego jest, że urzędnicy zwykle nie zapominają twojej twarzy i za każdym razem to jest łatwiejsze przejść proces z nimi.

Jutro jest sw. Dzień Marciń w Poznań i zjem jeden rogala, żadna sprawa co.

Monday, November 09, 2009

NFZ

Monday, beginning a new week and tomorrow I have to make the quarterly trek to NFZ and fill out the paperwork for the next three months of health insurance. Someday maybe they will realize there is a much easier way to do this contracting but I don't know if it will be in my lifetime. It takes a lot to change an old system to a better one here.

I think we finally decided where to put the Christmas tree, in the living room in front of the book case. We will have to close the bedroom door to see the tree completely but that isn't a problem. It's kind of exciting to think we'll finally have a tree up after too many years without it. The house just doesn't feel so Christmassy without one. Now I just have to find out what to buy Joan for Christmas, what she wants.

Poniedziałek, zaczynając nowy tydzień i jutro, który muszę zrobić kwartalną podróż do NFZ i wypełnić papierkową robotę dla następnych trzech miesięcy ubezpieczenia zdrowotnego. Pewnego dnia być może oni zrozumieją są dużo łatwiejszy sposób by robić to umawianie się ale nie wiem czy to będzie w moim życiu. To bierze dużo by zmienić stary system do lepiej jeden tutaj.

Myślę w końcu zdecydowaliśmy się gdzie położyć choinkę, w pokoju mieszkalnym przed przypadkiem książki. Będziemy musieli zamknąć drzwi sypialni by zobaczyć drzewo zupełnie ale, które nie jest problem. To jest miłe ze strony ekscytowania pomyśleć, że w końcu wezwiemy drzewo potem zbyt dużo lat bez tego. Dom właśnie nie czuje tak Christmassy bez jednego. Teraz właśnie muszę wynajdować co kupić Joan na Boże Narodzenie, co ona chce.

Sunday, November 08, 2009

Kwiłcz, Rozbitek, Chrzypsko Wielkie & Sródka.






Gray and overcast day but we had to get out for a drive so we selected an area northwest of Poznań. We took route 92west to route 24 that would lead us to our first stop, Kwiłcz.

Country of the fourteenth century until 1939 that was owned by Kwileckich family, where Kwilcz got it's name. Kwilcz was the seat of electoral law.
A classical palace was built in 1828 for Arsenal Kwileckiego by Karl Friedrich Schinkel. Rectangular building, 2 stories and symmetrical. Covered with a low four-sided roof. The palace today in a very poor condition and difficult to even imagine that it belonged to one of this the richest fammilies in Wielkopolska.
Dobiesław Kwilecki (1888-1942) the last owner Kwilcz, was one of the largest landowners in the times of the Second Republic. In Kwilcz, cattle, pigs, horses were reared for military and hunting dogs. The last investment in a building in Kwilcz was in 1936 and it was a patrons ofthe parish churches in Kwilcz, Białczu, Ostrorogu.

From there we continued to Rozbitek where a larger, more ornate palace sits but it is privately owned. The Palace is directly on the busy route. The only thing we succeeded in was to stop briefly in the driveway and take a few pictures.
The palace is located on the road Napoleon took in 1806. This way, also returned the decimated Napoleon's army after an unsuccessful campaign in Moscow in 1812.
From 1827 until World War II, the village was owned by the family von Reiche.
The forms of neo-Gothic palace was built in 1856-58 for Georg von Reiche. Storey building, the projection of elongated rectangle, covered with a gable roof. High side of the facade. It has two very high towers with very high, pointed helmets, with pinnacles at the corners. In front of the neo-Gothic facade, the portal closed Tudor arch, made of molded brick. What is really interesting about this palace, inspired by the Sundance Institute, composer Jan A.P. Kaczmarek founded Instytut Rozbitek as a center for development of new work in the areas of film, theatre, music and new media.

Rozbitek will support artists of independent vision, and, at the same time, will introduce methods of American filmmaking and successful marketing, particularly important to survival of Central European artistic communities. Developing new talent will be the primary purpose, but the Instytut also plans to follow up with the production and exhibition of new works.

Set on the outskirts of Poznan, almost straddling the fading Polish-German border, Instytut Rozbitek is nestled on 85 acres of idyllic landscape surrounded by forests and lakes.

Leaving there we drove to Chrzypsko Wielkie because from there we were going to take route 186 to another place but we couldn't find 186. There is a serious lack of road signs in Poland. But we did find an interesting church there sitting high on a hill overlooking a lake and if the sun was out I am sure the view would have been more beautiful.

Our last stop was Sródka. Here we found another large palace as we approched the town with a nice view of the back of it. Naturally I drove around to the front snap a few pictures. I just wish I could get into more of them.

Slideshow on the right.

Szarość i pokryła chmurami dzień ale musieliśmy wyjść dla przejażdżki tak wybraliśmy północny zachód obszaru Poznań. Wzięliśmy szlaku 92west by przesłać 24, które prowadziłyby nas do naszego pierwszego zatrzymania, Kwiłcz.

Kraj czternastego stulecia aż do 1939 to było posiadłe przez rodzinę Kwileckich , gdzie Kwilcz dostał to jest imię. Kwilcz był siedzenie wyborczego prawa.
Klasyczny pałac był zbudowany w 1828 dla Arsenału Kwileckiego przez Karla Friedricha Schinkela. Prostokątne budowa, 2 historie i symetryczny. Pokryty z nisko czteroboczny dach. Pałac dzisiaj we właśnie tym złym stanie i trudny nawet by wyobrazić sobie, że to należało do jednego z tego najbogatszy fammilies w Wielkopolsce.
Dobiesław Kwilecki (1888-1942) ostatni właściciela Kwilcz, był jeden z największych właścicieli ziemskich w czasach drugiej Republiki. W Kwilcz, bydło, świnie, konie były zbudowane dla wojskowego i psów myśliwskich. Ostatnia inwestycja we wbudowywaniu Kwilcz była w 1936 i to był ofthe kościoły parafialne patronowie w Kwilcz, Białczu, Ostrorogu.

Stamtąd trwaliśmy do Rozbitek gdzie większy, ozdobniejszy pałac siedzi ale to jest prywatnie posiadłe. Pałac jest bezpośrednio na zajętym szlaku. Jedyna rzecz, której mieliśmy powodzenie w miała zatrzymać się krótko we wjeździe i zrobić kilka zdjęć.
Pałac jest zlokalizowany na drodze Napoleon wniósł 1806. W ten sposób, też zwróciła armia zdziesiątkowanej Napoleona po nieudanej kampanii w Moskwie w 1812. Co naprawdę interesuje o tym pałacu, wdychanym przez Sundance Ustanawiają, kompozytora Jan Associated Prasę Kaczmarek założył Instytut Rozbitek jak środek dla rozwoju nowej pracy w obszarach filmu, teatru, muzyki i nowych mediów.

Rozbitek poprze artystów niezależnej wizji, i, w tym samym czasie, wprowadzi metody amerykańskiego filmmaking i odnoszącego sukces marketingu, szczególnie ważny do przeżycia środkowoeuropejskich artystycznych społeczności. Rozwijający się nowy talent będzie podstawowy cel, ale Instytut też plany by ścigać z produkcją i wystawą nowych prac.

Umieszczony na krańcach Poznania, prawie stojąc okrakiem na zanikającej polskiej niemieckiej granicy, Instytut Rozbitek jest tulony na 85 akrach idyllicznego krajobrazu otoczonego przez lasy i jeziora.

Od 1827 aż do drugiej wojny światowej, wieś była posiadła przez rodzinę von Reiche.
Formy neogotyckiego pałacu były zbudowane w 1856-58 dla Georga von Reiche. Piętro budowa, projektowanie wydłużonego prostokąta, pokrytego z dachem dwuspadowy. Wysoka strona fasady. To ma dwie bardzo wysokie wieże z bardzo wysoko, spiczaste hełmy, ze szczytami na kątach. Przed neogotycką fasadą, portal zamknął łuk Tudor , zrobił z wymodelowanej cegły.

Opuszczenie tam popędziliśmy do Chrzypsko Wielkie ponieważ stamtąd mieliśmy wziąć szlak 186 do innego miejsca ale nie moglibyśmy znaleźć 186. Jest poważny brak znaków drogowych w Polsce. Ale znaleźliśmy interesujący kościół tam siedzące wysoko na wzgórzu przeoczającym jezioro i gdyby słońce było poza jestem pewny, że widok byłby piękniejszy.

Nasze ostatnie zatrzymanie było Sródka. Tutaj znaleźliśmy inny wielki pałac jak my approched miasto z miłym widokiem pleców tego. Naturalnie podwiozłem do przodu trzaskam kilkoma zdjęciami. Właśnie pragnę, żebym mógł dostać się do więcej z nich.

Pokaz slajdów na prawie.

Saturday, November 07, 2009

Haloween Party.





Pictures of cousin Oliwia Kupińska celebrating Halloween in England where she is studying.

Friday, November 06, 2009

Lori!

If you are reading this..........send me your new email address offline. I have responded with a few comments to your blog but they keep being undelivered with the message that the comcast address does not work.

Kandulski's.

July
November




Shopping day is over. We spent 119 zl($43) for enough food to last for one week. We do our shopping still at Real but they didn't have the flour Joan needed so we made a stop at Piotr & Paweł (Peter & Paul), another food store chain, to buy it there. We also stopped at our old corner store, AGA, to buy water and say hello to the owner. The old gray, block flats across the street from our old flat are being renovated and are now insulated and painted a nice combination of yellow and orange. They look so much better this way.
We met Zbyszek at Kandulski's at 3PM for our weekly meeting but I couldn't eat any pastries and had to settle for tea. While we were sitting and talking a woman with her two small daughters came in and the girls sat down next to our table. When they heard Z and us talking in English they were fascinated and just watched us the whole time until their mother came to their table with pastries and tea. When they were done with the tea and were leaving the two young girls, about 6 or 7 years old, stopped at our table and said, "Gude Bye" to us. It was very cute. We said goodbye back to them and waved as they left the shop.
Leaving Kandulski's, we had to stop at the shopping mall and buy a frame for the picture of cousin Stanisław Kazmierczak's family, the one I gave away and had to wait for a copy to be made for me. Now I can frame the picture and put it back on the wall where it belongs with the other families of my great grandfather. We bought the frame in Praktiker, it's like a Home Depot in the U.S. Already, November 6th, they have Christmas displays up so Joan and I looked at Christmas trees, ornaments and tree lights. This year we plan to have a tree, it's been too many years without one and we do miss it. We just don't know where we will put it in the flat. We have the most room in the dining room but then we won't be able to see it at night. It should be in the living room but that will require a lot of moving things around. The trees we say ranged in prices from 150 to 300 zl ($50-150), artificial, of course. A real tree would be nice but it's such a mess and each year you have to buy a new one so I think the artificial one will be what we eventually buy.
I remember the real trees of my youth, with all the beautiful lights on them, the smell of the tree, the ornaments and underneath the Nativity scene surrounded by a picket fence my father made. I loved the fence because he made it so that in each fence post was a place for a christmas light. The nativity scene was also specially made, with a light that shown on the manger. There were little figurines for all the main people, baby Jesus, Mary, Joseph, the shepherds, farm animals and the Three Kings. The Kings would first be placed in the back of the manger, out of site and each day I would move them a little closer to the manger until they finally arrived there on January 6th, Three Kings day.
Of course Wigilia was the most special time of the whole holiday. In the early days, it everybody crowded into a small house, 2 uncles, 3 aunts and lots of cousins waiting for the first star to appear so we could eat. Straw underneath the table cloth, one place set for a stranger, 12 different dishes served that we had to eat a little of everything whether or not you liked it. Christmas carols sung, snow ball fights outside and then everyone to midnight mass. Then, of course, in the morning the Christmas present. All only memories now but still they linger.
Outside are the colors of autumn and I posted a picture of the view from our living room in July and then now, in November. I think you can see the difference.

Robiący zakupy dzień jest skończony. Spędziliśmy 119 zl($43) dla dość żywności do ostatniego przez jeden tydzień. Robimy nasze sprawunki jeszcze przy Rzeczywistym ale oni nie mieli Joan mąki potrzebnej tak zrobiliśmy zatrzymanie w Piotr & Paweł (Peter & Paul), innym łańcuchu sklepu żywności , by kupić to tam. Też zatrzymaliśmy się przy naszym starym sklepie kąta , AGIE, by kupić wodę i powiedzieć cześć do właściciela. Stara szarość, mieszkania bloku poprzez ulicę od naszego starego mieszkania są odnawiane i są teraz izolowane i malowały miłą kombinację żółtego i pomarańczowy. Oni wyglądają na tyle lepiej w ten sposób.
Spotkaliśmy Zbyszek w Kandulski przy 3PM dla naszego tygodniowego spotkania ale nie mógłbym zjeść jakichkolwiek ciasta i musiałem godzić się na herbatę. Podczas gdy siedzieliśmy i mówiliśmy kobieta z jej dwoma małymi córkami weszła i dziewczyny siadały obok naszego stołu. Kiedy oni usłyszeli Z i nas mówiące po angielsku oni byli zafascynowani i właśnie obserwowali nas cały czas aż ich matka przyszła do ich stołu z ciasta i herbatą. Kiedy oni byli zrobieni z herbatą i zostawili dwie młode dziewczyny, około 6 albo 7 lat mającego, zatrzymali się przy naszym stole i powiedzieli, "Dobry Do widzenia" do nas. To było bardzo bystre. Powiedzieliśmy pożegnanie w tył do nich i zafalowaliśmy jak oni zostawili sklep.
Wyruszającego Kandulski, my musieliśmy zatrzymać się przy centrum handlowym i kupić ramę dla zdjęcia kuzyna Stanisław Kazmierczak rodzina, jedna, którą wydałem i musiałem czekać na kopię do być stworzonym dla mnie. Teraz mogę ukształtować zdjęcie i położyć z powrotem to na ścianie gdzie to należy z innymi rodzinami mojego wielkiego dziadka. Kupiliśmy ramę w Praktiker, to jest jak Domowy Skład w Stanach Zjednoczonych Już, listopad 6., oni wzywają Bożemu Narodzeniu pokazom tak Joan i popatrzałem na choinki, ozdoby i światła drzewa. Tego roku planujemy mieć drzewo, to było zbyt dużo lat bez jednego i chybiamy tego. Właśnie nie wiemy gdzie włożymy to w mieszkaniu. Mamy najbardziej pokój w jadalni ale wówczas nie będziemy mogli zobaczyć temu wieczorem. To powinno być w pokoju mieszkalnym ale, który będzie wymagać dużo poruszających się rzeczy. Drzewa mówimy ustawieni w cenach od 150 do 300 zl ($50-150), sztucznego, oczywiście. Rzeczywiste drzewo byłoby miłe ale to jest taki nieporządek i każdego roku musisz kupić nowy jeden tak myślę, że sztuczny jeden będzie co ostatecznie kupujemy.
Pamiętam rzeczywiste drzewa mojej młodzieży, z wszystkimi pięknymi światłami na nich, powonieniu drzewa, ozdób i poniżej scena narodzenia Chrystusa otoczona przez palisadę mojego ojca zrobionego. Kochałem ogrodzenie ponieważ on zrobił to tak, że w każdej poczcie ogrodzenia był miejscem przez Boże Narodzenie lekkie. Scena narodzenia była też specjalnie zrobiona, ze światłem, które pokazany na żłobie. Tam były małe figurki dla wszystkich głównych ludzi, dziecka Jezusa, Mary, Josepha, pastuchów, zwierząt hodowlanych i Trzech Królów. Królowie po pierwsze byliby umieszczeni w plecach żłobu, z miejsca i każdego dnia ruszyłbym ich trochę bliżej do żłobu aż do oni w końcu przybył tam w styczniu 6., Trzy Królowie dzień.
Oczywiście Wigilia był najbardziej specjalny czas całego święta. We wczesnych dniach, to, które każdy zatłoczył do małego domu, 2 wujków, 3 ciotek i dużo kuzynów czekających na pierwszą gwiazdę, żeby ukazała się tak moglibyśmy zjeść. Słoma poniżej obrus, jedno miejsce umieszczone dla obcego człowieka, 12 różnych naczyń posłużyły, że musieliśmy zjeść trochę wszystko czy tak czy nie polubiłeś to. Kolędy zaśpiewane, piłka śniegu walczy na zewnątrz i wtedy każdy do masy północy. Wtedy, oczywiście, rano prezent gwiazdkowy. Wszystko tylko wspomnienia teraz ale jeszcze oni ociągają się.
Na zewnątrz są kolory jesieni i posyłani zdjęcie widoku d naszego pokoju mieszkalnego w lipcu i wtedy teraz, w listopadzie. Myślę, że możesz zobaczyć różnicę.