Sunday, February 28, 2010

Birthday Girl!



Another birthday to celebrate today, a little closer to home, in Smochowice. This time it is cousin Marcelina Kielar's day, a great granddaughter of Józef and Ludwika Kazmierczak. It's Sunday but she still works on this day until 3PM so we drove to her flower shop. Inside, we said hello and told her we wanted to buy two big red roses and asked her if she would wrap them up for us. When she was all done, to her amazement we presented them to her and wished her Happy Birthday. It made her very happy with the surprise and made Joan and I both feel good for giving them to her. Her shop had customers so we had no time to talk, just kissed her on the cheek and said goodbye.


Joan wanted to buy żytnia(rye flour) to use in baking her next bread so we went to Carrefour to buy it. They didn't have it so we went to Piotr & Paweł and they didn't have it. Next we went to Kauflands, then Real and last Chata Polska but no one had it. I know they have it somewhere in Poznań because I have seen it before and our friend buys it but where it was today I have no idea.


Yesterday on the winter olympics we watched Justyna Kowalczyk become the first Polish female to win a gold medal in cross country skiing. Needless to say, everyone feels very good today because of it.


Tomorrow we are meeting with the couple who will accompany us to Berlin next weekend and make a plan for the places we would all like to visit.


Innym urodziny świętować dziś bliżej do domu, Smochowice. Tym razem jest to kuzyn dni Marcelina Kielar's, prawnuczki Józefa i Ludwika Kaźmierczak. It's Sunday ale wciąż pracuje w tym dniu do 3PM więc pojechaliśmy do jej kwiaciarni. W środku, powiedzieliśmy powitanie i powiedział jej, chcieliśmy kupić dwa duże czerwone róże i zapytał ją, czy ona owinąć je za nas. Kiedy wszystko było zrobione, jej zdumienie, przedstawił im do niej i chciał ją Happy Birthday. Zrobiło jej bardzo zadowolony z zaskoczenia i wykonane Joan i ja czuje się dobrze za zapewnienie im do niej. Jej sklep miał klientów, dlatego też nie miał czasu na rozmowę, tylko pocałował ją w policzek i pożegnał się.

Joan chciał kupić Żytnia (mąka żytnia) do wykorzystania w następnym jej pieczenia chleba, więc poszedł do Carrefour go kupić. Nie ma go, więc poszedł do Piotra i Pawła i nie ma. Następnie udaliśmy się do Kauflands, to Real i ostatnio Chata Polska, ale nikt nie miał. Wiem, że mają go gdzieś w Poznaniu bo widziałem go przed i nasz przyjaciel kupuje, ale gdzie to było dziś nie mam pojęcia.

Wczoraj na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich patrzyliśmy Justyna Kowalczyk stać się pierwszą polską kobiet zdobyć złoty medal na nartach. Oczywiście, każdy czuje się bardzo dobrze dziś z tego powodu.

Jutro mamy spotkanie z para, która będzie towarzyszyć nam do Berlina, w następny weekend i zrobić plan miejsc wszyscy byśmy chcesz odwiedzić.

Saturday, February 27, 2010

Birthday Boy!





Today we drove to Koniń, to celebrate the birthday of cousin Krzysztof Kupiński. Krzysztof is my twin in the search for genealogy of our families and I couldn't think of a better present to give him than a copy of all the familiy photographs I have collected since 2001. The only problem was my Vista DVD burner did not work so I did a quick search on the internet and found a download of a program to burn DVD's called Nero. It took about an hour to download it and install it on my machine and then I was ready to burn. I search my drives for the pictures, loaded them in individual folders for each family I have received pictures from and those that I have in my possession. When they were all loaded I was somewhat shocked to see the total number of pictures I have..............12,305. They cover many different branches of our "tree". I also burned a DVD with my latest files of Family Tree Maker that we both use to keep track of our genealogical progress.
We arrived at 2PM and met with him and his wife and son. They served cakes and coffee and we sat around the table and talked about many different subjects. His son, Marciń, has made a lot of progress in his spoken English language and acted as a good translator for Joan and for me to things and words I did not understand.

Finally, about 4:30PM, we said our goodbyes and started our hour and a half trip home. It was a good day for a drive, no rain, sunny and blue skies on the way home. It was easy to know when we were approaching a village on the way home from the smell of coal burning in the stoves of the houses.


Dzisiaj pojechaliśmy do Konina, aby świętować urodziny kuzyna Krzysztof Kupiński. Krzysztof jest moim twin w poszukiwaniu genealogiczne naszej rodziny i nie mogłem wymyślić lepszego przedstawienia mu niż kopię wszystkich zdjęć rodzina Mam zebrane od 2001 roku. Jedynym problemem była moja Vista nagrywarka DVD nie działa tak zrobiłem szybkie wyszukiwanie w Internecie i znaleźć do pobrania programu do nagrywania DVD o nazwie Nero. To trwało około godziny, aby go pobrać i zainstalować go na moim komputerze, a następnie byłem gotowy do nagrania. Szukam mojej jazdy na zdjęcia, załadowano na poszczególnych folderów dla każdej rodziny Otrzymałem zdjęcia i od tych, które mam w moim posiadaniu. Kiedy wszystkie były załadowane byłem nieco zszokowany, aby sprawdzić łączną liczbę zdjęć mam .............. 12.305. Dotyczą one różnych dziedzin naszego "drzewa". Ja również spalił DVD z moich najnowszych plików Family Tree Maker, że używają do śledzenia naszych postępów genealogicznych.

Przyjechaliśmy at 2pm i spotkał się z nim i jego żoną i synem. Służyły one ciasta i kawę i usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy o wielu różnych przedmiotów. Jego syn, Marcin, poczyniła znaczne postępy w swoim językiem angielskim i działał jako dobry tłumacz dla Joan i dla mnie rzeczy i słów nie rozumiem.

Wreszcie o 4:30 PM, powiedzieliśmy nasze pożegnania i rozpoczęliśmy godzinę i powrót do domu połowę. To był dobry dzień dla dysku, bez deszczu, deszczu i błękitnym niebem w drodze do domu. Łatwo było wiadomo, kiedy zbliżaliśmy miejscowości na drodze z zapach palonego węgla w piece domów

Friday, February 26, 2010

Friday shopping, bread & dome.


98 zl was the cost of this weeks shopping. We had some food left from last week so the cost was not that high although Joan did buy extra flour (wheat, graham and another) for baking bread tonight after we returned from our usual meeting with Zbyszek. She will make it using the zakwas(starter) that she received last week and then it will sit for 10-12 hours for it to rise. We placed the pans on two stools near the heating register.

We talked about church and he told us the Carmelite church he attends each Sunday has an excellent choir and organist and someday we should go to this church for mass. We have been there before, last year but not during mass. It was also the church where they played the Mozart Requiem last year and is well known for this. Much to my surprise he said that many of the churches (small churches) in Poznań, not like the churches in outlying towns and villages that we have experienced.

Last week Joan and I saw workers in Plac Wolnosći erecting the framework of a dome. We didn't know what it was for but today we do.

Poznan’s Plac Wolności has become home to a time machine. The special dome accommodates an exhibition that will take all those interested back to the times of ancient Slavs. It will be a history lesson in practice, claim its organizers. In the dome it will be possible to learn about the early medieval life of the Slavs, and the origins of the Polish state. The exhibition will enable visitors to see everyday items close-up, and learn what customs were cultivated by our ancient ancestors, what their work looked like, and how they spent their free time and much more. Visitors will be also able to see outfits and jewelery worn by the ancient Slavs. We'll go back when it is completed and take a look through it.

98 zł był koszt tego zakupy tygodni. Mieliśmy trochę jedzenia lewo od ostatniego tygodnia, więc koszt nie jest wysoki, że chociaż Joan było kupić dodatkowe mąki (pszenna, graham i inne) do pieczenia chleba wieczorem po powrocie z naszego zwykłego spotkania z Zbyszek. Ona je za pomocą zakwas (starter), który otrzymała w zeszłym tygodniu i wtedy siedzieć przez 10-12 godzin na rośnie. Umieszczamy miski na dwóch stołkach przy rejestracji ogrzewania.

Rozmawialiśmy o kościół i powiedział nam, że chodzi do kościoła karmelitów w każdą niedzielę ma doskonałe chór i organista, a kiedyś trzeba iść do tego kościoła na Mszę św. Byliśmy tam przed, w zeszłym roku, ale nie podczas Mszy św. To był także kościół, w którym grali Requiem Mozarta w zeszłym roku i jest znana z tego. Ku mojemu zaskoczeniu, powiedział, że wiele kościołów (kościoły mały) w Poznaniu, nie tak jak kościoły w odległych miastach i wsiach, że mieliśmy do czynienia.

W ubiegłym tygodniu Joan i widziałem pracowników Plac Wolności montaż ramach kopułą. Nie wiem, co to był za, ale dziś nie.

W Poznaniu Plac Wolności stała się domem dla Time Machine. Specjalne kopułą mieści wystawę, która odbędzie wszystkich osób zainteresowanych powrotem do czasów starożytnych Słowian. To będzie lekcja historii w praktyce, twierdzą organizatorzy. W kopule będzie można dowiedzieć się o początku życia średniowiecznych Słowian i początki państwa polskiego. Wystawa pozwoli odwiedzającym zobaczyć przedmioty codziennego bliska i dowiedzieć się, co celnej były uprawiane przez naszych
starożytnych przodków, co ich praca wygląda i jak spędzali wolny czas i wiele więcej. Zwiedzający będą również mogli zobaczyć stroje i biżuterię, noszone przez starożytnych Słowian. Idziemy z powrotem, kiedy zostanie zakończona i spójrz przez niego.

Thursday, February 25, 2010

Apple Bread recipe


Lucie,
Sorry it took so long to get this recipe out but here it is.
Apple Bread a 9x5 inch loaf
Have all ingredients at about 70 degrees, preheat oven to 350 degrees
Sift together: 1 ½ cups sifted all-purpose flour
½ teaspoon salt
1 teaspoon baking soda
Add: 1 ½ cups all-purpose flour

Cream in a large bowl: ¼ cup of oil
with ½ cup sugar
beat in 1 egg
Add: 1 large freshly grated apple
¼ cup apple juice

Add the sifted ingredients alternately to the fruit mixture with: 1 cup of buttermilk*
*If you don't have any buttermilk just mix 1 tablespoon vinegar plus sweet milk to make
1 cup (let stand 5 minutes)

Stir the batter with a few swift strokes, until just blended. Fold in: 1 cup broken nutmeats

Place the dough in a greased loaf pan. Bake the bread about 1 ¼ hours, letting it cool in the
pan.

We moved up our date to go to Berlin to the 6th of March. We'll drive there, stay at the Hotel Nova and spend Saturday and Sunday sightseeing.

Tuesday, February 23, 2010

Plea!

When I begun my quest to find out about my family history and received my first letter from Poland in 2001 I could not read it. I took it to the Polish Museum of Anerica in Chicago and found there someone who translated it. It was the beginning of my transformation and eventual move to Poland. Now this old museum is in financial trouble and so I am a happy to post this email on my blog. They are in dire need of help. If you can help them, please do it now.

Dear Friends,

We cannot mask a very serious issue before the Polish Museum of America.

The Polish Roman Catholic Union of America, which founded by the Polish Museum of America (PMA) in 1935 and which still houses the PMA within its building, has suspended its yearly $100,000 subsidy to the PMA. The PRCUA also suspended last year’s subsidy by 25%, leaving the PMA to operate through mid-March.

We are very grateful for the consistent financial and moral support of our PMA members. They are our first and best source of funding. We have nearly 900 members from 37 states, Australia, and Poland; but being the oldest and largest Polish American museum in the nation should produce 5-6 times that many members.

We thank Wspolnota Polska - the Association of the Polish Community Abroad – for their monetary support last year, and we hope, in 2010. Their support has freed up monies for other areas of the Museum. The Ministry of Culture also provides the PMA with visiting archivists and specialists from Poland who come to work with our PMA Staff in an atmosphere of mutual learning.

Our staff members are committed professionals, and your support allows them to attend seminars and classes to hone their skills. They work at lesser salaries than their skills warrant because they love and respect the Museum and Library. There is rarely a time when a caller or visitor’s question cannot be answered by appropriate Museum personnel.

The Museum’s value lies not only in the historical treasures that are preserved here, but also in the many generous and talented people who work hard to make this great institution possible.

Become a member of The Polish Museum of America. As a not-for-profit organization, the PMA depends upon individual donations, and proceeds from the annual Summer Ball. However, these efforts are not sufficient to meet the rising cost of maintaining the Museum, therefore we must rely upon the generosity of supporting members to continue its programs. Without membership, the Museum would not be able to keep up with escalating costs. We invite you to respond to the financial challenges and needs of the Museum by becoming a supporting member. The PMA is indispensible in preserving the Polish past for the future. We hope that you will join us.

Please make checks payable to: Polish Museum of America and mail to: PMA Membership, The Polish Museum of America, 984 North Milwaukee Avenue, Chicago Illinois 60642-4101. Donations to the PMA are tax deductable. We sincerely thank you for your generosity. You can pay for your membership online – visit http://www.polishmuseumofamerica.org/v4/EnglishVersion/PMAMembership.htmfor the instructions . You can join us at the Facebook, Museum is

http://www.facebook.com/pages/Chicago-IL/Polish-Museum-of-America/96920757924 and Library is http://www.facebook.com/pages/Chicago-IL/Polish-Museum-Library/80184772567?ref=ts and become fans.

On behalf of the PMA Team, we thank you!

Sincerely,

Maria Ciesla, President Jan M. Lorys, Director


PLEASE HELP KEEP

THE POLISH MUSEUM OF AMERICA OPEN

See also the blog below this one.

Visit




Rózia
Joan, me, Luka and Rózia

Tonight we visited with cousin Luka, her husband, Marek and daughter, Rózia. We had some clothing that Joan's daughter had sent to Rózia from Karen's daughter, Nikki. Jeans, tops, pants and shoes were the gifts but Nikki is taller than Rózia and two years older so it may be awhile before she can wear them. Rózia treated us to a little piano concert and then drew a nice flower picture for us to take home. It's alway a treat to see Rózia and her family, she's been a little darling ever since we first met her at age 1 3/4, now she's 8 years old.

Earlier this morning we sampled the bread given to us last night. It is very good, heavy with three types of seeds in it. I'm sure it won't last more than two days because we had it again tonight with a cauliflower soup, the recipe of which was given to us by cousin Kazia.
Slideshow on the right.


Tonight, które odwiedziliśmy z kuzynem Luka, jej mąż, Marek i córka, Rózi. Mieliśmy trochę ubrań, które córka Joanny wysłał do Rózi z córką Karen, Nikki. Spodnie, bluzki, spodnie i buty były prezenty, ale Nikki jest wyższy niż Rózi i dwa lata starsza więc może być przez chwilę zanim można je nosić. Rózia uraczył nas trochę koncert fortepianowy a następnie zwrócił ładne zdjęcie kwiat do nas do domu. Jest to sprecyzowane w leczeniu, aby zobaczyć Rózi i jej rodziny, she's been a little darling odkąd pierwszy spotkał się z nią w wieku 1 3 / 4, teraz ona 8 roku życia.


Wcześniej tego ranka próbą chleba dał nam wczoraj. To jest bardzo dobre, ciężkie trzy rodzaje nasion w nim. Jestem pewien, że to nie potrwa dłużej niż dwa dni, bo mieliśmy go ponownie dziś zupa z kalafiora, przepis, który został nam dany przez kuzyna Kazia.
Pokaz po prawej stronie.

Monday, February 22, 2010

Berlin trip.

Well, we have decided to go to Berlin on Friday, March 13th, in the morning and return on Sunday night. Probably we will take a train there and back but it is not decided for sure. It is difficult to get into the main part of the city by car so most likely we will take a train there, check into a hotel and then use public transportation to sight see. We will be going with another couple so it should be an interesting trip. If any reader has recommendations on where to stay or what to see, they would be most welcomed.

Tonight a friend called to say she had just made some bread using "zakwas" as the starter for the bread and she made an extra loaf for Joan and I. She asked us to come over and pick it up. When we got there she had also placed some zakwas in a jar for Joan, then sat down and told Joan how to use it and how she makes her bread with all the ingredients written down. That was so sweet of her. This bread has flax, pumpkin and sunflower seeds in it and does not look like anyother bread we have had before. Tomorrow morning we will cut into it for breakfast.

Cóż, zdecydowaliśmy się jechać do Berlina w piątek, 13 marca, rano i powrót w niedzielę wieczorem. Prawdopodobnie będziemy podejmować pociągiem tam iz powrotem, ale nie decyduje się na pewno. Trudno jest dostać się do głównej części miasta samochodem więc najprawdopodobniej będziemy podejmować pociągiem tam zameldować się w hotelu, a następnie korzystać z komunikacji miejskiej na oczach zobaczyć. Będziemy się dzieje z innym para tak powinno być ciekawą wycieczkę. Jeśli czytelnik ma żadnych zaleceń, gdzie się zatrzymać i co zobaczyć, będą one najbardziej mile widziane.

Dzis wieczorem przyjaciel nazywa się powiedzieć, że właśnie się chleb za pomocą "zakwas" jako starter do chleba i zrobiła dodatkowy bochenek do Joan I. Poprosiła nas przyjść i go podnieść. Kiedy mamy nie miała również wprowadzane pewne zakwas w słoiku dla Joan, a potem usiadł i powiedział Joan jak z niego korzystać i jak ona sprawia, że chleb ze wszystkimi składnikami zapisane. To było takie słodkie jej. Ten chleb ma lnu, dyni i słonecznika w nim i nie wygląda anyother chleb mieliśmy wcześniej. Jutro rano będziemy pocięte go na śniadanie.

Sunday, February 21, 2010

Church, King Cross and visit.

Marcelina, Joan, Pola and I
Marcelina, Joan, Pola and Władek
Marcelina, Pola and Władek and Top, their dog.

Today's mass had a guest priest who did the sermon. Normally we start at 9AM and finish by 10AM but this particular priest was very long winded and the mass didn't end until 10:30AM. Fortunately the temporary church is somewhat heated so we weren't cold until toward the end. We still have some trouble following the mass and can't do the replies in Polish but they do have a screen showing the words to hymns so we can at least try to sing with them. This little church is usually full, with people standing in the back, but I think when they finally open the new church it will take some years before there are enough people to fill it up.

After church we went to King Cross to buy a few things and were hungry so we had breakfast/lunch at the ChinaTown restaurant, a little restaurant in the shopping mall. I had Kung bow chicken with rice and cabbage, 14zl, and Joan had chicken with vegetables in curry sauce, 16zl. We then went to real to buy windshield washer fluid, roladas and a bottle of water.

From there we drove to Smochowice to cousin Marcelina's flower shop to see how she and her family were doing. We arrived at 2PM, talked for about a half hour and she asked if we had some free time now and we said yes. She closes her shop on Sunday at 3PM and so invited us to wait until then and to come home with her to visit.

We waited and went to her house where her husband, Władysław and daughter, Pola were. Pola was just finishing making a surprise lunch which we were invited to take part in but we were so full we didn't eat much. Marcelina was in great spirits and it's always great to visit with her. We stayed about an hour and a half then decided it was time to go home. Marcelina and her family were going to cousin Luka's to celebrate her nameday which is tomorrow. We didn't know anything about it and already has plans for tonight so we said goodbye and went home.

Cousin Jan Szumański posted a nice video of his wife's hairstyles over the last 30 years. It's on the right of this blog.


Masa Dzisiaj miał ksiądz gości, którzy nie kazanie. Zazwyczaj zaczynamy w 9AM i 10AM do końca, ale ten konkretny ksiądz był bardzo długi dmuchania i masę, nie do końca 10:30. Na szczęście tymczasowy kościół jest nieco ogrzewany, więc nie było zimno, aż pod koniec. Mamy jeszcze jakieś kłopoty po masowym i może nie odpowiedzi w języku polskim, ale oni mają ekranem słowa hymny, abyśmy mogli przynajmniej próbować śpiewać z nimi. Ten mały kościół jest zazwyczaj pełne, z ludzi stojących z tyłu, ale myślę, kiedy wreszcie otworzyć nowy kościół zajmie kilka lat istnieje wystarczająco dużo, aby wypełnić go.

Po kościele pojechaliśmy do King Cross kupić kilka rzeczy, i był głodny, więc zjedliśmy śniadanie / obiad w restauracji Chinatown, małej restauracji w centrum handlowym. Miałem Kung kurczak z ryżem łuk i kapustą, 14zł, i Joan miała kurczaka z warzywami w sosie curry, 16zl. Następnie poszedł kupić prawdziwe płynu spryskiwacza szyby, roladas i butelkę wody.

Stamtąd pojechaliśmy do kwiaciarni kuzyn Smochowice Marcelina, aby zobaczyć, jak ona i jej rodzina robiły. Doszliśmy do 2pm, rozmawialiśmy o pół godziny i spytała, gdybyśmy mieli trochę wolnego czasu i powiedzieliśmy, że tak. Ona zamyka swój sklep w niedzielę at 3pm więc zaprosił nas do poczekać do tego czasu i wrócić do domu z jej wizyty.

Czekaliśmy i poszedł do domu, gdzie jej mąż, Władysław i córka, były pola. Obszary właśnie ukończeniu co obiad niespodzianka, którą zostali zaproszeni do wzięcia udziału w, ale byliśmy tak pełny nie jadł dużo. Marcelina została w wielkich duchów i to zawsze wielkie odwiedzić z nią. Zatrzymaliśmy około półtorej godziny a następnie zdecydował, że czas wracać do domu. Marcelina i jej rodziny wybiera się do kuzyna lukę, aby świętować swoje imieniny, który jest jutro. Nie wiem nic na ten temat i ma już plany na dzisiejszy wieczór, więc pożegnał się i poszedł do domu.

Cousin Jan SZUMAŃSKI wysłana mile video żony fryzury w ciągu ostatnich 30 lat. To po prawej stronie tego bloga.

Saturday, February 20, 2010

5D and sorrow.


Entrance to theatre





Bowling alley



We went to Greenpoint today to experience a 5D movie. Well, not actually a movie because it only lasted 11 minutes. It was called Cats and Ghosts. It was the story of a cat chasing a mouse through a haunted house and you see it thorugh the cats eyes. The seats are moveable so when the cat jumps up a tree the seats go back and then forward as if you are jumping and landing on the tree. As he runs faster you can feel the wind blowing past your body and when the rain starts you feel it on your face although when you actually touch your face it is totally dry. In the story the cat comes upon a lot of mice who run past him and on your feet you can feel the mice run by. It was quite an experience and even though the cost was high for only 11 minutes of film, 20zl($7USD) it was worth the experience.

How does it work? Stereoscopic image is displayed on the screen polarization. The viewer, using special glasses, is experiencing a realistic impression. Added to this are special effects.

- Sitting in an armchair you will feel a moving effect of tickling feet and you will feel the gusts of wind on your face, or droplets of water falling from the rain storm.
Additional results are intended to ensure the speakers mounted in the headrests of the seats. In addition, when the film appears on the scene with strong wind, a special machine will generate gusts that pass through the entire cinema hall. It also has a generator for laser effects in the form of lightning, and thunder.

The theatre itself is very small, 4 rows of 7 seats in each row. There are only 4 theatres like this in Poland. I would like to see Avatar produced in this 5D effect and someday they may actually start making longer movies.

But it was a strange afternoon because when the movie was over I was going to take Joan for coffee at Kandulski's downtown but it closses at 3PM on Saturday so instead we walked to the rynek to have hot chocolate at the Cacao Republik. As we approached the rynek there were two ambulances and a police car and lieing on the sidewalk in front of the Sioux restaurant was an elderly man with an air bag in his mouth and a paramedic pumping his chest. Apparently he had a heart attack while walkiing with his daughter and granddaughter. The paramedic tried in vain to revive him but he could not and the man died. It was almost surrealistic. We walked away from there to the Republik, went inside and climbed the stairs to the second floor that has sofas and nice chairs to sit in.

Joan ordered hot chocolate with a shot of rum in it and I had mine with a little chili powder. This is real hot chocolate, not like the kind you buy in a package or at a restaurant. It was thick like a sauce or melting a bar of chocolate and then drinking it. Both were very delicious and the atmosphere of the upstairs is very conducive to conversation. It is a small place with four sofas and two small tables that overlook the street. We took one of the sofas and talked about what we had experienced today, both in the cinema and then the reality of death. we couldn't get the picture of the poor man lieing on the sidewalk and his daughter and granddaughter witnessing the whole thing. We felt very sorrowfull for them both. Life is so fragile and in a moment it can be gone.


Poszliśmy do Greenpoint dziś doświadczenie 5D filmu. Cóż, faktycznie nie film, ponieważ trwała tylko 11 minut. Nazwano to koty i duchy. To opowieść o kot goni mysz przez nawiedzonego domu i widzisz thorugh kotów oczy. Siedzenia są ruchome, tak, gdy kot skacze na drzewo miejsc do tyłu i do przodu, a jeśli są skoki i lądowania na drzewie. Jak on działa szybciej można poczuć wiatr wiejący przeszłości ciała i kiedy deszcz zaczyna czuć go na twarzy ale kiedy nie dotykają twarz jest całkowicie sucha. W historii kot jest na wiele myszy, który przebiegał tuż obok niego i na nogach można poczuć myszy prowadzone przez. To było dość doświadczenia, a nawet jeśli był wysoki koszt tylko 11 minut filmu, 20zl ($ 7USD) warto było doświadczenie.

Jak to działa? Stereoskopowy obraz jest wyświetlany na ekranie polaryzacji. Widzów, przy użyciu specjalnych okularów, przeżywa realistyczne wrażenia. Dochodzi do tego efekty specjalne.

- Siedząc w fotelu, poczujesz ruchu efekt łaskotania stóp, a poczujesz podmuchy wiatru na twarzy, lub kropli wody spadających z burzy deszcz.
Dodatkowe wyniki mają na celu zapewnienie głośniki zamontowane w zagłówkach foteli. Ponadto, gdy film pojawi się na scenie z silnym wiatrem, specjalnej maszyny wygeneruje porywy, które przechodzą przez całą salę kinową. Posiada również generator efektów laserowych w postaci błyskawic i grzmotów.

Teatru jest bardzo mała, 4 rzędy po 7 mandatów w każdym wierszu. Są tylko 4 teatry tak w Polska. Chciałbym zobaczyć Avatar produkowane w tym 5D efekt, a kiedyś może faktycznie zacznij zarabiać już filmów.

Ale to było dziwne, ponieważ po południu, kiedy film był ponad Chciałem wziąć Joan na kawę w centrum Kandulski, ale to closses at 3pm w sobotę, więc zamiast szliśmy do Rynku się gorącej czekolady w Cacao Republika. Gdy zbliżaliśmy rynek były dwie karetki pogotowia i samochodów policyjnych i leżącego na chodniku naprzeciwko restauracji Sioux był starszy mężczyzna z poduszką powietrzną w ustach i sanitariusz pompowania piersi. Podobno miał atak serca, walkiing z córką i wnuczką. Sanitariusz na próżno ożywić go, ale on nie może i człowiek umiera. To było niemal surrealistyczne. Wyszliśmy stamtąd do Republik, wszedł do środka i wspiął się po schodach na drugie piętro, które sofy i fotele miło siedzieć w.

Joan zamówić gorącą czekoladę z rumem ujęcie w nim i miałem kopalni z odrobiną chili w proszku. To jest prawdziwy gorącą czekoladę, a nie jak rodzaj zakupu w opakowaniu lub w restauracji. Była gęsta jak sos lub melting tabliczkę czekolady, a następnie jej picia. Oba były bardzo smaczne, a atmosfera na górze jest bardzo sprzyjające rozmowie. Jest to mała miejscowość z czterema sofy i dwóch stolików z widokiem na ulicę. Wzięliśmy jeden z sofy i rozmawialiśmy o tym, co mieliśmy doświadczonych dziś, zarówno w kinie, a potem rzeczywistość śmierci. nie mogliśmy uzyskać obraz biednego człowieka leżącego na chodniku i córki i wnuczki świadkami wszystkiego. Czuliśmy się bardzo sorrowfull dla nich obu. Życie jest tak kruche i po chwili można było.

Friday, February 19, 2010

Carrefour vs. Real



Big Church
Morning Sunrise


We had our weekly meeting with Zbyszek and then went to Pestka, to Piotr I Pawel, to buy some cloth shopping bags because we are tired of using the plastic ones that fall apart so easily after a few uses. We bought 3 bags for 29zl($9). They should last a long time.

We went back, once again, to Carrefour to see if we would like this store better than Real for our weekly shopping but have decided to remain Real customers. It is the same distance in time to get to both and we prefer Real although Carrefour has better bread. However, I have discovered a local bakery in Suchy Las, just north of us, that has a bakery that produces bread the old way, without yeast. We didn't like Carrefour because when you want to buy any produce you have to wait in line for a clerk to put a price tag on it, they do not sell rolada's and they do not sell large containers of milk. In Real, there are 6 self-serving scales to weigh your own produce with a price tag provided by the machine, they usually have rolada's and they have large containers of milk.

We are contemplating taking a weekend trip to Berlin before April and have just started to make a list of places to see. Probably we will leave on a Friday morning and return Sunday night. Joan was there many years ago when the wall was still up and I have never been there. We have an acquaintance who has been there many times so we will consult him first about where to stay and what to see in the short period of our trip.

Today I walked to the church office to see about joining the parish but found the office is only open on Tuesday, Wednesday and Thursday from 5PM to 6:30PM so I will have to wait until next Tuesday. We've talked about it since we moved here but are just now getting around to doing it. Surprisingly enough, although the office was closed the church was open. It is only a temporary church however. The big one behind it is still being built. It is much larger than the temporary one and with all the building that is going on around here I am sure that someday it will be filled with people. There is also a new school being built that may open this next school year if they keep working on it steadily.

Mieliśmy nasze cotygodniowe spotkanie z Zbyszek, a następnie udał się do Pestka, aby Piotr i Paweł, aby kupić kilka toreb z zakupami tkaniny, ponieważ jesteśmy zmęczeni korzystania z nich plastiku, który rozpadnie się tak łatwo po kilku zastosowań. Kupiliśmy 3 torby 29zł (9 dolarów). Powinny one trwać bardzo długo.

Wróciliśmy znowu do Carrefour, czy chcemy tego sklepu lepiej niż Real na nasze cotygodniowe zakupy, ale postanowił pozostać Real klientów. Jest w tej samej odległości w czasie dotrzeć do jak i wolimy Real chociaż Carrefour ma lepszy chleb. Jednak odkryłem lokalnej piekarni w Suchym Lesie, na północ nam, że ma piekarni, która produkuje chleb stary sposób, bez drożdży. We did not like Carrefour bo gdy chcesz kupić wszelkie plony trzeba czekać w kolejce do urzędnika, aby umieścić na nim znak ceny, nie sprzedają rolada i nie sprzedają duże kontenery z mlekiem. W Real, istnieją 6 egoistycznych wagi do ważenia własnej produkcji z tagiem ceny świadczonych przez maszyny, ich zwykle rolada i mają duże kontenery z mlekiem.

Mamy zamiar podjęcia weekendowe wycieczki do Berlina, dopiero od kwietnia i właśnie zaczął tworzyć listę miejsc do zobaczenia. Prawdopodobnie będziemy urlopach Piątek rano i powrót w niedzielę wieczorem. Joan było wiele lat temu, kiedy był jeszcze mur i nigdy nie byłem tam. Mamy znajomego, który był tam wiele razy, więc będziemy konsultować go pierwszy temat, gdzie się zatrzymać i co zobaczyć w krótkim czasie naszej podróży.

Dzisiaj poszedłem do urzędu Kościoła, aby zobaczyć temat przystąpienia do parafii, ale znaleźć biuro jest otwarte tylko we wtorki, środy i czwartki od 5pm do 6:30 PM tak będę musiał czekać aż do następnego wtorku. Mówiliśmy o nim, ponieważ przenieśliśmy tutaj, ale już teraz coraz okolice celu to robią. Dziwna, choć urząd ten został zlikwidowany kościół był otwarty. To jest tylko tymczasowy kościół jednak. Big One za to jest wciąż w budowie. Jest o wiele większy niż tymczasowe jedno i wszystkie budynek, który się dzieje wokół tutaj jestem pewien, że kiedyś będzie pełen ludzi. Istnieje także buduje nowe szkoły, które mogą otworzyć w tym roku obok szkoły, jeśli nadal pracować na nim stały.


Thursday, February 18, 2010

House for sale.


Soda Bread


Something that always amazes me is the selling of houses that are totally unfinished. Here is one that is across the street from where we live. It is a two story house and, as you can see, has no windows, doors or stairs. It was started last year and now it is up for sale, just the way it is, for 580,000zl (about $225,000 USD). Can you imagine buying a house for that price, unfinished, and then having to spend another $150,000 to complete it? I can't but it is a common occurence here. So you have some idea at how expensive housing is now in Poland. The average person cannot afford to buy a home or a flat that is worth living in and it is a problem.

Joan made a new type of bread today, soda bread. It has flour, baking soda, baking powder, salt and buttermilk. The size is rather small for a bread and it will be interesting to taste it tonight with dinner.

A few blogs ago I mentioned about Graham bread that we really like. Joan found this out about the bread. A 19th century American miller after whom this bread was named is scarcely remembered in his native land except for the familiar Graham crackers. In Poland, by contrast, his name lives on both in this whole wheat loaf and popular whole wheat rolls (Grahamki). Incidentally, in Polish his name is pronounced Gra-hamm, not Grey-um.


Coś, co zawsze dziwi mnie to sprzedaż domów, które są całkowicie niedokończony. Oto jedno z nich jest po drugiej stronie ulicy, gdzie żyjemy. Jest dwóch parterowy dom i, jak widać, nie ma okien, drzwi i schodów. Zapoczątkował w zeszłym roku i teraz jest na sprzedaż, tak, jak to jest, do 580.000 zł (około 225.000 dolarów USD). Czy można sobie wyobrazić kupno domu za tę cenę, niedokończony, a następnie konieczności spędzić kolejne 150.000 dolarów na wykończenie? Nie mogę, ale jest częstym zjawiskiem tutaj. Więc masz jakiś pomysł na obudowie, jak drogie jest obecnie Polska. Przeciętny człowiek nie może sobie pozwolić na zakup domu lub mieszkania, że warto żyć i to jest problem.

Joan się nowy rodzaj chleba dziś, chleb sodowy. Ma mąki, sody, proszku do pieczenia, sól i maślanka. Rozmiar jest raczej mały, chleb i to będzie interesujące spróbować wieczorem przy kolacji.

Kilka blogów temu wspominałem o chleb Graham, że chcemy. Joan się o tym o chleb. A 19th century American Miller po którym ten chleb został nazwany jest mało pamięci w rodzinnym kraju, z wyjątkiem znane krakersy Graham. W Polska, natomiast jego nazwę na życie, zarówno w tym cały bochen pszenicy i popularnych całej rolki pszenicy (Grahamki). Nawiasem mówiąc, w języku polskim jego nazwisko wymawia Gra-Hamm, a nie Grey-um.

Wednesday, February 17, 2010

Breads


Joan's Apple bread.
Warminski bread.

About two weeks ago we discovered a new bakery for us in the neighborhood that makes exceptional bread so we have become a steady customer there. They make several different kinds and our favorites are Warminski, Weijska and Graham bread. I don't know if there is such a thing as eating too much bread but it's hard to stop eating these breads. It's almost better than having a dessert after dinner. The loaf you see above is only half the size of the original since buying it yesterday. I prefer to cut it in the middle and start from there while Joan tells me to start at the end so it will stay fresh longer but the loaves never last long enough to get stale.

We still had a loaf of freshly baked apple bread that Joan made yesterday so it's a toss up as to which one will be gone first. The apple bread is really good with ice cream :-) I should weigh 250 pounds if I keep this up but I haven't gained any weight since the "bread" diet started.

Jakieś dwa tygodnie temu odkryliśmy nowy piekarni dla nas w dzielnicy, która sprawia, że wyjątkowy chleb, więc stały klient jest królem. Stanowią one różne rodzaje i naszych ulubionych są Warmińskim, Weijska i chleb Graham. Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak zbyt dużo jedzenia chleb, ale trudno jest przestać jeść te chleby. To prawie lepsze niż deser po obiedzie. Bochenek widać z powyższego jest tylko połowa rozmiaru oryginalnego od kupowania go wczoraj. Wolę wyciąć go w połowie i zacząć stamtąd zaś Joan mówi mi, aby rozpocząć w końcu tak będzie dłużej zachowują świeżość, ale chleba nie trwała długo wystarczy, aby dotrzeć zestarzeć.

Mamy jeszcze świeżo upieczony bochenek chleba, jabłek, że Joan się wczoraj, więc jest to rzuca się co do których jedna będzie poszedł pierwszy. Chleb Apple jest naprawdę dobry z lodami :-) powinienem ważyć 250 funtów, jeśli prowadzi to do, ale nie uzyskali żadnej wagi, ponieważ "chleb" diety rozpoczęty.

Tuesday, February 16, 2010

Tours


Monday and Tuesday passed without much interest in new things or places. One thing I did find interesting was a website that has virtual tours of different cities in Poland. It's at...........http://www.vtour.pl You can click on a city and it will load tours of areas from that city plus museums and parks. Kind of a neat way to check a city out before you go there.

Poniedziałek i wtorek przeszły bez większego zainteresowania w nowych rzeczy lub miejsca. One thing I did interesujące było witryny z wirtualne wycieczki do różnych miast w Polska. To co ........... http://www.vtour.pl Możesz kliknąć na mieście i będzie można załadować zwiedzanie terenów z tego miasta oraz muzea i parki. Rodzaj schludny sposób sprawdzić, miasto, zanim pójdziesz tam.

Sunday, February 14, 2010

Valentines Day!

I spent the day with my Valentine.





Saturday, February 13, 2010

Valentine and Ethno Museum.






Up at 8AM this morning to a gray day but determined to see something new today. First I went to Carrefour to buy bread and flour for Joan to make the cinnamon rolls again. Next I stopped in Praktiker to buy an orchid for Joan for St. Valentines day but found an unusual plant, Guzmania bromeliad. I don't know it but thought it was a prettier object to give her. She was, of course, surprised by it and that was half of the joy of giving it to her. Valentines Day in Poland may not be quite as big of a deal as in the U.S. but it is close.

After breakfast at 11AM we decided it was a good day to go to the Ethnographic Museum on Grobla street because we had not seen that museum yet. The actual entrance to the building is on Mostowa street so we had to walk around the building to get to it.

Established in 1986, the Ethnographic Museum is housed in the former Masonic lodge building, an early 19th century late classicist edifice. At that time, the plot of land was purchased from the city by Free Masons who immediately proceeded with the construction. The architectural design was most likely authored by Christian Wernicke Lodge Master of the Piast.

The Museum houses artifacts of Greater folk culture. The permanent exhibition entitled Folk Art in Greater features 19th and 20th century sculptures, paintings, folk costumes, embroidery, decorative items (of ceramic, iron and wood), worship objects and musical instruments. The items are grouped into four categories displayed in Textiles and Costumes Folk, Folk Art, Technology and Non-European Cultures Sections.

As with all National Museums in Poznań, Saturday is a free day so it's a good time to go. We paid 12zl ($4) for a ticket that would allow me to take pictures but that is also a common occurence now in Poland. The most impressive was the clothing made and worn during certain periods. The pictures don't really do justice to the workmanship involved and the way the raw materials were turned into linen and cloth.

As usual there is a slideshow on the right side.

Budzilismy o 8am dziś rano szary dzień, ale stanowczy, aby zobaczyć coś nowego dziś. Najpierw pojechałem do Carrefour kupić chleba i mąki Joan aby cynamonu rolkach ponownie. Dalej stanąłem w Praktikerze kupić Orchidea dla Joan dla St Valentines day jednak znaleźć nietypowe roślin, Guzmania Trylogia Nomów. Nie wiem, ale myślał, że to ładniejszy obiekt jej dać. Była oczywiście zaskoczony i że była pół radości daje jej to. Walentynki w Polska nie może być aż tak duże z postępowania jak w USA, ale jest blisko.

Po śniadaniu w 11AM zdecydowaliśmy to był dobry dzień, aby przejść do Muzeum Etnograficznym przy ulicy Grobla, ponieważ nie widzieliśmy, że muzeum jeszcze. Rzeczywiste wejście do budynku przy ulicy Mostowej więc musieliśmy chodzić po budynku dostać się do niego.

Założona w 1986, Muzeum Etnograficzne mieści się w budynku dawnej loży masońskiej, na początku 19 wieku późno klasycystyczny gmach. W tym czasie, działki zostały zakupione od miasta Free Masons, którzy natychmiast przystąpiła do budowy. Projekt architektoniczny był najprawdopodobniej autorstwa Christian Wernicke Lodge Mistrz Piast.

Muzeum domów zabytków kultury ludowej większe. Stała wystawa sztuki ludowej w Wielkopolsce funkcje 19-ci i 20-cie wieku rzeźby, obrazy, stroje ludowe, hafty, przedmioty dekoracyjne (ceramicznych, żelazo i drewno), przedmioty kultu i instrumentów muzycznych. Pozycje są pogrupowane na cztery kategorie wyświetlane w przemyśle włókienniczym i strojów ludowych, sztuki ludowej, technologii i kulturach pozaeuropejskich sekcjach.

Podobnie jak w przypadku wszystkich Muzeum Narodowym w Poznaniu, Sobota to dzień wolny, więc jest to dobry czas, żeby pójść. Zapłaciliśmy 12zł (4 dolary) za bilet, który pozwoliłby mi robić zdjęcia, ale jest także częstym zjawiskiem obecnie Polska. Najbardziej imponujące było wykonane odzież używana i używane w pewnych okresach. Zdjęcia naprawdę nie oddać sprawiedliwość zaangażowanych wykonania i sposób surowce zostały włączone do bielizny i tkanin.

Jak zwykle jest pokaz slajdów na prawej stronie.

Friday, February 12, 2010

Shovel.




You can see what I did first thing this morning, a little shoveling of the driveway and then I shoveled out the drive of an elderly woman neighbor who had trouble getting out of her garage this morning. She should be surprised tonight when she gets home.:-)

Shopping day costed 113 zl for the week and then at 3PM we went to see our friend Z at Kandulski's. It was a lesson day for us about the difference between using the verbs pobobac się and lubić, two Polish words that both mean "like" in English. We still have difficulty knowing when to use either one in the correct grammatical sentence and who better to ask than Zbyszek? We talked for about an hour on that subject and, maybe, have a better understanding of it now.

Days are longer now, darkness doesn't come until about 5:30PM and that's a whole lot better than 3:30PM like in December. Come on Spring.

Look at cousin Jan's pictures on the right side from his blog.

Możesz zobaczyć, co zrobiłem, pierwszą rzeczą, dziś rano, nieco shoveling na podjazd i potem szuflami na dysku starszych sąsiada kobieta, która kłopot z jej garażu dziś rano. Ona powinna być zaskoczony, dziś, kiedy dostaje do domu. :-)

Dni handlowe szacunkowym 113 zł za tydzień, a następnie at 3pm pojechaliśmy zobaczyć nasze Z przyjacielem na Kandulski's. Dzień był dla nas lekcją na temat różnicy między używaniem czasowników pobobac się i lubić, dwóch polskich słów, które oznacza zarówno "podobny" w języku angielskim. Wciąż mamy trudności wiedząc, kiedy należy stosować jedną z poprawne zdanie gramatyczne i kto lepiej zapytać niż Zbyszek? Rozmawialiśmy na temat godzin na ten temat, a może jeszcze lepiej zrozumieć to teraz.
Dni są już teraz, ciemność nie pochodzi aż o 5:30 PM i to o wiele lepiej niż 3:30 PM jak w grudniu. Zapraszamy na wiosnę.

Thursday, February 11, 2010

Snow.

Light snow all day today so tomorrow I guess I'll be shoveling out the area in front of our garage. A perfect day for a walk in the woods but I don't have good boots for such an occassion so instead just a walk around the neighborhood and then some time studying with this new course we have.

We received a package today from Joan's daughter with two movies in it, Anger Management and Somethings Got To Give. Both are Jack Nicholson movies and comedies so they are nice additions to our movie collection. She also sent some clothes for little cousin Rozia which we will try to deliver this weekend.

Śnieg Światła cały dzień dziś to jutro I guess I'll be shoveling obecnie teren przed naszym garażu. Idealny dzień na spacer do lasu, ale nie mam dobre buty dla takich okazji więc zamiast po prostu chodzić po okolicy i wtedy niektóre studia z nowym Oczywiście mamy.

Otrzymaliśmy dzisiaj pakiet od córki Joanny z dwóch filmów w nim Anger Management i Somethings Got To Give. Oba filmy są Jack Nicholson i komedii, tak są ładne dodatki do naszej kolekcji filmów. Ona również wysłał ubrania dla mało kuzyn Rózi, które postaramy się zapewnić w ten weekend.

Wednesday, February 10, 2010

Course and ZUS


We've been working with the new Polish program I bought last week and it's pretty good. They have a beginner and intermediate course, I bought the intermediate. I like it because it comes with a CD for the computer and it's the same material as in the book that comes with it. The advantage is you can hear the pronunciation of all the words and you can change the speed that it is spoken in. That's good for Joan who has a little more trouble than I understanding what is being said. The name of the course is Polski, Bez Problemu + and it is made by the SuperMemo company.

We made the trip to ZUS today to fill out the documents for health insurance. It doesn't take long to do it and the office is very efficient for Poland. We only waited 15 minutes to get in to see a clerk who took care of it. The price rose about 8% since our last payment, now it's 311.09zl per month. About $103 for coverage including hospital stays so that's extremely cheap compared to the U.S.


Byliśmy pracy w nowym programie polskiego kupiłem w zeszłym tygodniu i to całkiem nieźle. Mają początkujących jak i pośrednie oczywiście kupiłem pośrednich. I like it, ponieważ pochodzi z płyty CD na komputer i to samo, które jest w książce, że jest z nim. Zaletą jest to, słyszysz wymowy wszystkich słów i można zmienić prędkość, że zna cala To dobre dla Joan który ma trochę więcej problemów, niż zrozumieć, co się mówi. Nazwa kursu jest Polski, bez problemu + i jest on produkowany przez firmę SuperMemo.

Zrobiliśmy wycieczkę do ZUS dzisiaj, aby wypełnić dokumenty do ubezpieczenia zdrowotnego. To nie potrwa długo to zrobić i biurowych jest bardzo wydajny Polska. Mamy tylko czekał 15 minut, aby dostać się, aby zobaczyć urzędnik, który opiekował się jej. Cena wzrosła o 8%, ponieważ nasze ostatnio płatności, now it's 311.09zl miesięcznie. Około 103 dolarów na pokrycie tym pobytów w szpitalu, aby niezwykle tanie w porównaniu do USA

Tuesday, February 09, 2010

ZUS

Another Apple quick bread is in the oven. Tomorrow we have to go to ZUS to file our health insurance payment forms for the next three months. We'll take bus #64 from the house to Dąbrowskiego street and then walk four blocks to the building. Inside it usually doesn't take long for our waiting number to be called and then we will find out how much we have to pay for the next three months. Actually, for last month, this month and the month after. The system is kind of strange because you pay one month behind time. In other words, tomorrow we will pay for January, in March we pay for February and in April we pay for March. Figure that out if you can :-)

It's still in the -6c temperatures outside but the weatherman has forecasted 11c for Saturday. It will be like a tropical heat wave.

I haven't had much contact with any relatives since Christmas. I guess the party's over.

Innym Apple szybkie chleba w piecu. Jutro mamy iść do ZUS do pliku naszych form ubezpieczeń zdrowotnych płatności na kolejne trzy miesiące. Będziemy autobusem # 64 z domu na ulicy Dąbrowskiego, a następnie pieszo cztery bloki do budynku. Wewnątrz zwykle nie długo do naszego numeru czeka się nazywać i wtedy dowiemy się, ile trzeba zapłacić za kolejne trzy miesiące. Rzeczywiście, za ostatnie miesiące, w tym miesiącu, a miesiąc później. System jest jakimś dziwnym, ponieważ płacisz za jeden miesiąc czasu. Innymi słowy, jutro będziemy płacić za styczeń, marzec płacimy w lutym iw kwietniu płacimy za marzec. Rysunek tego, czy można :-)

It's still in-6c temperaturach na zewnątrz, lecz Weatherman ma prognozowane 11c do soboty. Będzie jak tropikalny upał.

Nie miałem dużo kontaktu z krewnymi, ponieważ Boże Narodzenie. Myślę, The Party's Over.

Monday, February 08, 2010

Guitar Festival!


Monday passed into history without much fanfare. Just a little walk to the post to mail our granddaughters birthday present and a trip to the apteka. In the evening we met with two acquaintances we've known for about a year now. They own a business that is interesting to me and are the largest distributors of guitars in Poland. He is formulating plans for a finger style guitar festival in Poznań to acquaint the public with this type of guitar playing. It is a very little known type of playing in Poland and he is trying to expand it's exposure. We spent about an hour and a half talking about the festival and how it will be performed in the Blue Note club in Poznań in April. There will be a competition of players followed by a workshop and then performances by 6 well known players from Poland. Because of my background in guitar study and playing he asked me to be one of the judges of the competition. I think it will be an eventful day and accepted the invitation.


Poniedziałek przeszedł do historii bez większych fanfar. Just a little walk to post mail urodziny wnuczki naszych obecnych i wyjazd do apteka. Wieczorem spotkaliśmy się z dwoma znajomymi Znamy się na około rok. Są właścicielami firmy, która jest interesująca dla mnie i największych dystrybutorów gitary w Polska. On jest opracowywanie planów stylu palec festiwalu gitara w Poznaniu zapoznanie opinii publicznej z tego typu gry na gitarze. Jest to bardzo mało wiemy rodzaj gry w Polska i stara się ją rozwinąć ekspozycji. Spędziliśmy około półtorej godziny mówi o festiwalu i jak je wykonać w klubie Blue Note w Poznaniu w kwietniu. Nie będzie konkurencji zawodników po warsztatach, a następnie występy 6 znanych zawodników z Polska. Ze względu na moje doświadczenie w badaniu gry na gitarze i poprosił mnie do jednego z sędziów konkursu. Myślę, że będzie to pamiętnego dnia i przyjęła zaproszenie.

Sunday, February 07, 2010

Rolls, movie and Super Sunday.



Joan was in the baking mood today so she made these caramel/cinnamon rolls in the afternoon. We were going to go out for a little while but discovered there was a concert on TV of Czesław Niemen, followed by one of our favorite movies, An American Rhapsody. It's a true story about a Hungarian family in the 50's who escape from Russian dominated Hungary to the U.S. but leave their youngest daughter with the grandmother in Hungary. The grandmother then gives the young girl to a couple in the countryside to live with and she spends her first 5 years with them while her parents in America are trying to get her out of Hungary. Of course, she becomes attached to the couple and thinks of them as her mother and father and has a hard time adjusting when she finally does get to America. The actress who plays of the part of the young girl as a teenager, Scarlett Johansen, was unknown to us but since we first saw the movie a few months ago we have seen 5 movies with her in them. The last was the Girl with the Pear Earring.

It's SuperBowl Sunday in America and one of the few days when we wish we were back there to go through the excitement of the day since we are football fans. We'll find out the results tomorrow on the Internet. Occassionally we put in the VHS tape we have of the Chicago Bears 1985 SuperBowl game and watch that. We did a lot of taping before we left the U.S. of games, mostly the Chicago Bulls Michael Jordan era so when we need a basketball "fix" we watch them.


Joanna była w pieczenia nastrój dziś tak zrobiła te karmel / pieczywo cynamonu w godzinach popołudniowych. Mieliśmy zamiar wyjść na chwilę, ale odkryto tam był koncert w telewizji Czesław Niemen, a następnie jeden z naszych ulubionych filmów, American Rhapsody. To prawdziwa opowieść o węgierskiej rodziny w latach 50., który ucieczki z rosyjskiej dominują Węgier do USA, ale zostawić ich najmłodszej córki z babcią na Węgrzech. Babcia wyda młoda dziewczyna do pary na wsi i żyć z spędza pierwsze 5 lat z nimi a rodzicami w Ameryce próbuje ją z Węgier. Oczywiście, ona staje się załączony do małżeństwa i myśli o nich jak matka i ojciec i trudny okres dostosowania kiedy w końcu ma dostać się do Ameryki. Aktorka grająca części młodej dziewczyny jako nastolatek, Scarlett Johansen nieznanej dla nas, ale od kiedy po raz pierwszy zobaczył film kilka miesięcy temu widzieliśmy 5 filmów z nią w nich. Ostatnio była dziewczyna z Pear Earring.

To SuperBowl niedzielę w Ameryce i jeden z niewielu dni, kiedy chcemy byliśmy z powrotem tam, aby przejść przez podniecenie dni od mamy kibiców. Dowiemy się jutro wyniki w Internecie. Czasami kładziemy na taśmie VHS mamy z Chicago Bears 1985 gry SuperBowl i pilnują. Zrobiliśmy wiele taping przed samym wyjazdem do Stanów Zjednoczonych gier, głównie z Chicago Bulls Michael Jordan era tak, gdy musimy koszykówki "naprawić" możemy oglądać je