Sunday, June 30, 2013

Jerez & Rota

Joan is well enough to travel so we headed up route A7 to A381 that took us through some lovely sunflower covered fields and numerous wind generator farms. Jerez is close to Rota and I did spend some time there in my youth but I wanted to show Joan the town of Rota and where I spent two years of my early life.

Jerez de la  Frontera is a municipality in the province of Cadiz in southwestern Spain situated midway between the sea and the mountains. As of 2013, the city, the largest in the province, had 215,180 inhabitants; it is the fifth largest in Andalusia. It has become the transportation and communications hub of the province and, in terms of land area, the largest municipality in the province, and its sprawling outlying areas are a fertile zone for agriculture. There are also many cattle ranches and horse-breeding operations, as well as a world-renowned wine industry.
 

Friday, June 28, 2013

Rota, Spain




 


 
 
Joan has a cold and couldn't accompany me for my return trip to Rota so I went alone. As I approached the base it became evident it was a military zone because of the double barbed wire fence that completely surrounds it and the patrol road inside of it. The road to Rota, the town, goes completely around it and you can only get to the town on this road so you approach it from the west.
It was nothing like I remember it. The only thing that was the same is the old church and the palace on the western hill.  Nothing else was the same. When I was there and went through the security gates it was a little walk down the  road before you got 4to the town, now the town comes right up to the gate with new buildings everywhere. Some of the streets are still only big enough for one car but lots of color has been added with new buildings and not everything is whitewashed like before. The beach is still not too occupied with visitors but there are any, many new hotels and apartment complexes.  Also, when I was there, it was named U.S. Naval Station-Rota and flew an American flag.  Now it's just Naval Base-Rota andm fly's a Spanish flag.
I know that things have to change but it would be nice to have some things stay the same as they were.
 
Looking back now I see that I waisted a great opportunity to learn about a new culture and take advantage of the two years I lived in Spain.
Joan jest przeziębiona i nie mogła mi towarzyszyć w mojej „drodze wspomnień” do Rota, więc poszedłem sam. Gdy zbliżyłem się do bazy stało się jasne, że to strefa wojskowa, ze względu na podwójny drut kolczasty, którym jest  całkowicie otoczona i drogom patrolowym wewnątrz niej. Droga do miasta Rota, biegnie całkowicie wokół niej i można tylko dostać się do miasta tą drogą, od zachodu.

Nic nie jest takie samo, jak pamiętam. Jedynymi, takimi samymi rzeczami jakimi były, są stary kościół i pałac na zachodnim wzgórzu. Nic nie jest takie samo. Kiedy tam byłem kilkadziesiąt lat temu, po przejściu przez bramki bezpieczeństwa, ukazywała się mała droga prowadząca w dół, którą można było się przespacerować, zanim dostałeś się do miasta, a teraz to miasto sięgaaż do bram bazy z nowymi budynkamidookoła. Niektóre ulice są nadal tylko wystarczająco szerokie, by przejechał nimijeden samochód, ale nabudynkach pojawiło się wiele nowych kolorów i nie wszystkie malowane są na biało, jak poprzednio. Plaże nie są jeszcze okupowane przez turystów, ale istnieje wiele, wiele nowych hoteli i kompleksów mieszkalnych. Kiedy byłem w tym miejscu,  było ono nazywane US Naval Station-Rota i powiewała nad nim amerykańska flaga. Teraz to tylko Naval Base-Rota i hiszpańska flaga.

Wiem, że zmiany muszą następować, ale byłoby miło, aby niektóre rzeczy pozostały takie same, jak poprzednio.
Powracając w przeszłość widzę, że zmarnowałem świetną okazję, aby dowiedzieć się czegoś o nowej kulturze i skorzystać z dwóch lat zamieszkiwania w Hiszpanii.

Thursday, June 27, 2013

Malaga

Our first Gazpacho was had /this afternoon in Malaga.  We decided to have a restful day and only go to Malaga an hours drive away. We went to a restaurant we were at last time and we both had gazpacho and calamares.  The main walkway is now covered with a long sunscreen to make it seem cooler to tourists and it works pretty well. When we were done we went to the other side of the street and had coffee con leche(coffee with cream) and ice cream.  From there we took a leisurely drive back to Estepona.

I am absolutely amazed at the changes that have taken place in the last 50 years in this area. I shouldn't be because that is a long time but now there are so many hotels and apartment complexes on hilltops everywhere. With the financial crisis, however, housing costs are way down and many are for sale. I should have bought a place here 50 years ago when I was young.

Nasz pierwszy Gazpacho została miał / dziś po południu w Maladze. My zdecydowaliśmy się na dzień spokojny i tylko iść do Malagi godziny jazdy od hotelu. Poszliśmy do restauracji, byliśmy w ostatnim czasie i oboje mieliśmy gazpacho i calamares.Głównym chodnik jest teraz pokryty długim ochrony przeciwsłonecznej, aby to wydaje cooler dla turystów i to działa całkiem dobrze. Kiedy skończyliśmy poszliśmy na drugą stronę ulicy i mieliśmy kawę z mlekiem (kawa ze śmietaną) i lody. Stamtąd pojechaliśmy spokojnie tyłu dysku do Estepona.

Jestem absolutnie zaskoczeni zmianami, które miały miejsce w ciągu ostatnich 50 lat w tej dziedzinie. I nie powinno być, ponieważ jest to długi czas, ale teraz jest tak wiele hoteli i kompleksów mieszkalnych na wzgórzach na całym świecie. Z kryzysu finansowego, jednak koszty utrzymania w dół, a wiele z nich jest na sprzedaż. Powinny Kupiłem tu miejsce 50 lat temu, kiedy byłem młody.


Sevilla, Spain





A nice drive through some beautiful country took us to the town of Sevilla where we spent the day visiting only two historical buildings, the cathedral and the Alcazar. It didn't prevent me from taking over 200 pictures that you can see in the slideshow.  It would take too long to name every picture so I named the important ones.
The cathedral I definitely remember but not the Alcazar, maybe I didn't even see it. It is an amazing place but after seeing the Alhambra twice in Granada, the Alcazar has to come in second. 

  The  Cathedral of Saint Mary of the Sea, better known as Sevilla Cathedral, is a Roman Catholic cathedral in Sevilla. It is the largest Gothic cathedral and the third largest church in the world. It was registered in 1987 by UNESCO as a World Heritage site, along with the Alcazar. After its completion in the early 16th century, the Seville Cathedral supplanted Hagia Sophia as the largest cathedral in the world, a title the Byzantine church had held for nearly a thousand years. The cathedral is also the burial site of Christopher Columbus.
  
We spent about two and a half hours there.  Of course, now they charge to get in...8.75 Euro each. However, if you've travelled far to get to Sevilla, it's not  something to miss seeing.

The Alcazar of Seville is a royal palace originally a Moorish fort. It is the oldest royal palace still in use in Europe.

The Almohades were the first to build a palace, which was called Al-Muwarak, on the site of the modern day Alcázar. The palace is one of the best remaining examples of mudejar architecture. Subsequent monarchs have added their own additions to the Alcázar. The upper levels of the Alcázar are still used by the royal family as the official Seville residence.

Ładna droga przez  piękny kraj doprowadziła nas do Sewilli, gdzie spędziliśmy dzień na zwiedzaniu tylko dwóch zabytkowych budynków, katedry i Alcazar. Ten fakt nie przeszkodził mi w zrobieniu 200 zdjęć, które można zobaczyć w pokazie slajdów. Podpisywanie każdego zdjęcia zabrałoby zbyt dużo czasu, więc podpisałem te najbardziej istotne.

Na pewno pamiętam Katedrę, ale nie Alcazar, może nawet tego nie widziałem. Jest to niesamowite miejsce, ale po obejrzeniu Alhambry dwa razy w Granadzie, Alcazar jest na drugim miejscu.

Cathedral of Saint Mary of the Sea, lepiej znana jako katedra w Sewilli, to katolicka katedra w Sewilli. Jest to największa gotycka katedra i trzeci co do wielkości kościół na świecie. Została ona zarejestrowana w 1987 roku przez UNESCO na World Heritage, wraz z Alcazar. Po jej zbudowaniu na początku 16 wieku, Katedra w Sewilli wyparła Hagię Sophia jako największą katedrę na świecie, który ten tytuł bizantyjski kościół posiadał prawie tysiąc lat. Katedra jest także miejsce pochówku Krzysztofa Kolumba.

 Spędziliśmy tam około dwóch i pół godziny. Oczywiście, teraz aby tam się dostać pobierana jest opłata... 8,75 euro za każdą osobę. Jednak, jeśli już jechaliśmy tak daleko, aby dostać się do Sewilli, to nic nie powinniśmy przegapić..

Alcazar w Sewilli jest pałacem królewskim -  pierwotnie fortem Maurów. Jest to najstarszy pałac królewski nadal używany w Europie.

Rodzina Almohades była  pierwsza, która zbudowała pałac o nazwie Al-Muwarak, na terenie dzisiejszego nowoczesnego Alcazar . Pałac jest jednym z najlepszych przykładów architektury Maurów. Kolejni monarchowie dokładali własne dodatki do Alcazar. Górne poziomy Alcazar są nadal używane przez rodzinę królewską jako oficjalną rezydencję w Sewilli.

Kiedy wyjeżdżaliśmy, na zewnątrz było chłodno, ale kiedy dojechaliśmy do  Sewilli  zrobiło się gorąco, 34c. Myślałam, jak byłoby miło, aby w tym miejscu, gdzie teraz jesteśmy, wskoczyć do basenu.

Wreszcie o 9 wieczorem byliśmy z powrotem w Esteponie w sam raz na kolację .... calamares i gazpacho.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Wednesday, June 26, 2013

It's late

Just returned from Sevilla to Estepona. Check back tomorrow for story and pictures.

Tuesday, June 25, 2013

Ronda, Spain




After being served a nice breakfast on the patio overlooking the sea, Joan and I departed for the city of Ronda about an hour's drive north. Well, it was suppose to be an hours drive but it was a mountain road with many twists and turns so it took a little longer.  It was like the road in Croatia and a very nice drive. 50 years since my last visit and the town has changed dramatically since that time.
In many places that were empty spaces are hotels and condominiums. What was once a beautiful bullring is now a shopping centered on the inside and strange to see it like that. We visited a few churches, the old medieval wall that surrounds the old town and walked across the bridge that was built to connect the old city with the new. They were separated for many years by a gorge and only a foot trail connected them.

Oddly enough, the first person I spoke with in Ronda was a Polish guitar player from Poznan but living now in Ronda because of lack of work in Poland. He was selling a CD of his playing so I bought one to help him out. During the day we spent here we ran into each other about 5 times.
Tomorrow we go to Sevilla and see what changes have been made there, I assume many also.

Po zaserwowaniu sobie dobrego śniadania na tarasie z widokiem na morze, Joan i ja wyruszyliśmy do miasta Ronda leżącego około godziny jazdy na północ. Cóż, to była rzekomo godzina jazdy, ale to była górska droga z wieloma zakrętami, więc trwało to  trochę dłużej. To było podobna droga w Chorwacji i bardzo przyjemna jazda. Minęło 50 lat od mojej ostatniej wizyty i wygląd miasta zmienił się zasadniczo od tego czasu.
W wielu miejscach, gdzie były puste przestrzenie, teraz hotele i mieszkania. Co było kiedyś piękną  areną walki byków,  teraz jest miejscem zakupów  i dziwne jest oglądanie tego w takiej postaci. Odwiedziliśmy kilka kościołów, stare średniowieczne mury otaczające stare miasto i przeszliśmy  przez most, który został zbudowany by połączyć stare miasto z nowym. Przez wiele lat były one przedzielone wąwozem i tylko pieszy szlak łączy je ze sobą.

Jako ciekawostką podam, że pierwszą osobą z jaką rozmawiałem w Ronda był polski gitarzysta z Poznania, który mieszka teraz tutaj z powodu braku pracy w Polsce. Sprzedawał płyty CD ze swoimi nagraniami, więc kupiłem, aby go wspomóc. W ciągu całego dnia, jaki tutaj spędziliśmy, wpadaliśmy na siebie około 5 razy.
Jutro jedziemy do Sevilli  zobaczyć, jakie zmiany tam zaszły, zakładam, że także spore.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Monday, June 24, 2013

Estepona





This morning it was sup at 7AM, downstairs to take a taxi to the Wrocław airport and the fly to Malaga. The flight was uneventful scept I think they should change the name of stewardesses to sales clerks since all they did whole trip was walk up and down the aisles selling different products.
We landed about 1:30PM and went to car rental where we were told the car we rented wasn't available and they would give us a little larger one, a Seat Ibiza with a diesel engine. That was fine with me and we packed the car and departed. It wasn't until we were half way to Estepona that I realized I didn't know how to turn on the lights and had to stop at a Seat dealer in Estepona for assistance. However, the drive itself from Malaga was beautiful, right along the sea coast but different than I remember it. So many of the single houses were gone along with open views to the sea. Hotel after hotel, apartment complexes and advertisement removed what once  a beautiful drive long ago.

We had some difficulty meeting up with the owner of the house we were to stay in and didn't actually meet until 7PM.  The house is owned by two sisters who came to Spain in the early 60's and stayed.  The house itself sits high up in the hills overlooking Estepona and the sea. We have a beautiful view outside of both of our bedroom windows and a nice breeze blowing through.  I took a few preliminary photos and more will follow.

We actually arrived at 4:30PM an, another kind of salad went to the harbour area for a tapas dinner, Tapas a servings of many kind of combinations of foods and you can order as many as you want but the waiter told us 6 is more than enough for two people, We had shrimp salad, potatoes, chicken with pineapple, pork wrapped in bacon and two others I don't remember. We were so filled we couldn't eat all of the last one.


Dziś rano o 7 tylko łyk czegoś, biegiem po schodach, aby wziąć taksówkę na wrocławskie lotnisko, by polecieć do Malagi. Lot był spokojny. Myślę, że powinni zmienić nazwę stewardessy na sprzedawczynie,  ponieważ wszystko, co one robiły przez całą drogę to chodzenie  w górę i w dół, i  sprzedawanie różnych produktów.

Wylądowaliśmy około 13:30 i udałem się do wypożyczalni samochodów, gdzie powiedziano nam, że samochód, który wynajęliśmy jest niedostępny, a oni dają nam inny, trochę większy , Seata Ibizę z silnikiem Diesla. Byłem z tego faktu zadowolony, zapakowaliśmy bagaż do  samochodu i pojechaliśmy. Byliśmy w połowie drogi do Estepona, kiedy dopiero zdałem sobie sprawę, że nie wiem, jak włączyć światła i musiałem zatrzymać się u dealera Seata w Esteponie, by poprosić o pomoc. Jednak sama droga z Malagi była piękna, tuż przy brzegu morza, ale inna niż ta, którą pamiętam. Wtedy było tak wiele  pojedynczych domów  wzdłuż wybrzeża wraz z otwartym widokiem na morze. Teraz hotel za hotelem, apartamentowce i reklamy usunęły ten kiedyś piękny dawno temu krajobraz.

Mieliśmy pewne trudności w spotkaniu się z właścicielem domu, w którym się zatrzymamy i faktycznie nie spotkaliśmy się   do godziny 19:00. Dom jest własnością dwóch sióstr, które przybyły do Hiszpanii na początku lat 60-tych i zostały. Sam dom znajduje się wysoko na wzgórzach z widokiem na Esteponę i morze. Mamy piękny widok na zewnątrz z obu naszych okien w sypialni i przyjemny wiaterek wiejący przez nie. Zrobiłem kilka zdjęć i więcej będzie później.

Właściwie przybyliśmy na miejsce o 16:30 i udaliśmy się do dzielnicy portowej na obiad , a właściwie na tapas.  Tapas jest to porcja złożona z różnego rodzaju dań i można zamówić tyle, ile chcesz, ale kelner powiedział nam, że sześć jest bardziej niż wystarczająco dla dwóch osób. Jedliśmy sałatkę z krewetek, ziemniaki, kurczaka z ananasem, wieprzowinę zawijaną w boczku , a dwóch innych nie pamiętam. Byliśmy tak najedzeni, że nie mogliśmy zjeść wszystkiego do końca.
 

Sunday, June 23, 2013

Wrocław


We got up this morning at 7AM and put the last items in our luggage cases. The taxi we ordered the night before was waiting for us at 8:30AM and we quickly made our way to the train station for our 9:30 ride.  Three hours passed without incident and we arrived in Wrocław at 12:30. We are staying in a hostel tonight because it was the cheapest accommodation we could find. It's close to the rynek so we took a 15 minute walk there, had some cold coffee and checked out some restaurants for tonight's dinner

Our room isn't anything spectacular but it has two beds and a shower and that's all we need. Tomorrow morning we'll leave at 10:30 for Malaga and arrive at 2PM.

Dzisiaj rano wstaliśmy o 7:00 i zapakowaliśmy ostatnie rzeczy do walizek. Taksówka, którą zamówiliśmy poprzedniego wieczoru czekała na nas o 8:30 i szybko dowiozła nas na dworzec kolejowy na nasz pociąg o 9:30. Trzygodzinna podróż minęła bez żadnych zdarzeń i byliśmy we Wrocławiu o 12:30. Dzisiejszą noc spędzimy w hostelu, ponieważ jest to najtańszy nocleg, jaki udało nam się znaleźć. Hostel usytuowany jest blisko rynku, tak więc potrzebowaliśmy 15. minutowego spaceru, by tam dotrzeć, wypić kawę oraz sprawdzić, do jakiej  restauracji pójdziemy na dzisiejszy obiad.
Nasz pokój w hotelu nie jest czymś nadzwyczajnym ale ma dwa łóżka i prysznic i to jest wszystko, czego potrzebujemy.


Jutro rano o 10.30 wyjeżdżamy do Malagi, w której będziemy o 14.00

Saturday, June 22, 2013

Kupala night.

Garlands


Kupala night
We arrived last night about 10PM to a large crowd of people near the bridge by the Ostrow Tumski cathedral. There were hundreds of people already there and the lit lanterns were floating up into the sky. Not everyone had finished lighting up their bags and letting them go. There is a video of the night on the right side of this blog. Cousin Andrzej said this is an old tradition on the 21st June.  This is or was a pagan ritual at one time. According to him it was also a night centuries ago when a man could kidnap a woman who refused his marriage proposal and, once kidnapped, he could marry her. So, if you were a woman and didn't accept a proposal from a man you didn't like, it would be a good night to stay at home.

The event has a party atmosphere with the majority of the people being young. I'm sure they gathered earlier and just hung around until dark when they could light their bags and send them into the sky. To me it seems a bit dangerous to just let bags propelled by the gas from the small lump of charcoal providing the gas. You can't tell where they are going to come down or when or where. The city government accepts no responsibility for it but seem to be in favor of it. In some other countries it has been banned but not yet in Poland.  It is quite a sight to see all of the bags floating up in the sky.

Today is packing day and at this time tomorrow we will be in Wrocław once again. The next day we'll fly to Malaga, have a gazpacho/calamari dinner and make the one hour drive to Estepona. Of course, with camera in hand, I will be photographing our trip and post the pictures as the trip unfolds.

Wczoraj wieczorem, około 22:00 znaleźliśmy się w tłumie ludzi w pobliżu mostu i katedryna Ostrowie Tumskim. Były już tam setki ludzi, a zapalone lampiony unosiły się do nieba. Nie wszyscy skończyli zapalać swoje lampiony i pozwolili im odfrunąć.  Z prawej strony bloga jest film z tego nocnego wydarzenia. Kuzyn  Andrzej powiedział, że to stara tradycja w dniu 21 czerwca. To jest lub był pogański rytuał. Według niego była to również noc, kiedy wieki temu mężczyzna mógł porwać kobietę, która odrzuciła jego oświadczyny, a po porwaniu mógł się z nią ożenić. Tak więc, jeśli jesteś kobietą i nie przyjęłaś oświadczyn mężczyzny, które go nie lubisz, to będzie dobra noc na pozostanie w domu.

Wydarzenie ma charakter imprezy, gdzie uczestnikami są w większości młodzi ludzie. Jestem pewien, że gromadzili się wcześniej i po prostu chodzili do zmroku, kiedy mogli zapalić swoje lampiony i wysłać je do nieba. Wydaje mi się nieco niebezpieczne pozwolić na napełnianie gazem lampionów  z małej bryły węgla dostarczającej gaz. Nie można przewidzieć, gdzie one pofruną oraz gdzie i kiedy spadną. Władze miasta nie ponoszą za to odpowiedzialności, ale wydaje się, że są temu rytuałowi przychylne. W niektórych innych krajach zostało to już zakazane, ale jeszcze nie w Polsce. To całkiem przyjemny widok zobaczyć wszystkie lampiony unoszące się do nieba.

Dzisiejszy dzień przeznaczony jest na pakowanie, a jutro o tym czasie po raz kolejny  będziemy we Wrocławiu. Następnego dnia polecimy do Malagi, zjemy obiad gazpacho / kalmary oraz pojedziemy około godziny do Estepony. Oczywiście, z aparatem w ręku, będę fotografować naszą podróż i zamieszczać  zdjęcia z każdego etapu naszej podróży.