Monday, November 21, 2011

Almost done.

So, today we decided
 on the presents for the grandkids and know they will be happy with them. Only four more to get and then we are done.

Heard the sad news today that the Chicago Bears quarterback sustained a fractured thumb in the last game and is probably out for the rest of the season. His backup will fill in for him but unlikely he will perform as good.  Oh well...........................

Tak, dziś zdecydowaliśmy
na prezenty dla wnuków i wie, że jest z nich zadowolona. Tylko cztery więcej, aby uzyskać i skończymy.

 Heard smutna wiadomość dzisiaj, że Chicago Bears rozgrywający trwałego złamania kciuka w ostatnim meczu i prawdopodobnie nie do końca sezonu. Jego kopia zapasowa będzie wypełnić dla niego, lecz prawdopodobnie będzie wykonywał tak dobrze. No cóż ...........................

Sunday, November 20, 2011

Presents?

Sunday morning and off we went to Browar for a few things Joan needed to make Date Bars for dessert tonight.  It was also an opportunity to look though the stores for ideas of what to take as presents for our grandchildren.  The problem of course is what do you buy for a twelve year old girl and a fourteen year old boy. We thought about clothes but then decided it's a problem if they don't fit. Do they fly 5000 miles to Poland to exchange them? I don't think so.  They will be packed in our suitcases so it can't be any breakable.  So...........I wrote an email to their mother and will wait for answer.

After we got back home it was such a nice day outside we decided to go for a walk and have a closer look at the building that is now almost blocking our view of the new church.  It's another apartment complex started earlier this year and now getting close to completion.  It's kind of sad in a way because the outside of the new, big church has been finished for some years but there hasn't been enough money to complete the inside so it stands empty and everyone has to go to a small little square block building used as the church. Except for the few statues, pictures and altar inside it has the atmosphere of a cold garage.

W niedzielę rano i poszliśmy do Browaru na kilka rzeczy, Joan potrzebne do Bary Data do dziś deser. Była to również okazja do spojrzenia choć sklepach dla idei, co do podjęcia na prezenty dla naszych wnuków. Problemem jest oczywiście to, co kupujesz na okres dwunastu lat dziewczyna i w czternastu letniego chłopca. Myśleliśmy o ubrania, ale potem zdecydowałem, że jest to problem, jeśli nie pasują. Czy lecą 5000 mil do Polska do wymiany ich? Myślę, że nie. Zostaną one zapakowane w walizki, więc nie może być żadnych łamliwe. Więc ........... napisałem maila do swojej matki i będzie czekał na odpowiedź.

Po powrocie do domu to był taki miły dzień poza zdecydowaliśmy się pójść na spacer i przyjrzeć się bliżej budynku, który jest już prawie blokowanie naszym zdaniem nowego kościoła. To kolejny kompleks apartamentów rozpoczął na początku tego roku, a teraz zbliżamy się do zakończenia. To trochę smutne, w sposób, ponieważ na zewnątrz nowe, duży kościół był gotowy od kilku lat, ale nie było wystarczająco dużo pieniędzy, aby zakończyć wewnątrz tak stoi pusty i każdy musi iść do małego placyku budowy bloku używana jako kościół. Z wyjątkiem kilku rzeźb, obrazów i ołtarz w środku ma atmosfery zimnej garażu

Saturday, November 19, 2011

The grays..............

The news of increasing the retirement age in Poland has a lot of people talking about it, not many are happy with it, especially the younger ones. Of course, it doesn't matter to us, we already made that time.

Today was another of those gray days and now we're just hanging around the house waiting for M Jak Miłość to start. Funny how you get involved with such a trivial thing as a soap opera and continue to follow it.  I started out watching it because it had English subtitles and I thought that would help with learning but now I watch it just to see what happens next.

Also heard the news today that Poznań will have a new cemetery soon..............a pet cemetery.  Yes, that's right folks, not only some Americans are crazy about their pets. A pet cemetery in Poznań, holy cow!!

Like father, like son.


A picture of long hairs.  My son Eric's hair is considerably longer now. The picture is from yesterday.

Obraz z długich włosów. Włosy mojego syna Erica jest znacznie dłuższa. Obraz jest z wczoraj.



In less than two weeks the A2 motorway to the border with Germany will be officially opened. The concrete surface on the entire, more than 100 kilometer long part of the motorway is ready

Thursday, November 17, 2011

Tires

It's that time of the year again when it's necessary to change the summer tires to the winter tires.  Still seems strange to have two sets of tires but that's the way it is in Poland so, when in Rome..............

Installed the new FTM 2012 and don't see a big difference between the 2010 and 2012 version. Finally know how to import a family tree and retain the pictures I had in the old file.  In the past, everytime I imported a file the pictures wouldn't come over but instructions from FTM have helped me to know how to do it.

Last couple of days have been gray and dreary but that's normal for this time of year.

To, że pory roku ponownie, gdy jest to konieczne, aby zmienić opony letnie na opony zimowe. Nadal wydaje się dziwne mieć dwa komplety opon, ale tak właśnie jest w Polska tak, to kiedy w Rzymie ..............

Instalacji nowego FTM 2012 i nie widzę dużej różnicy między 2010 i 2012 wersji. Wreszcie wiem, jak zaimportować drzewo genealogiczne i zachować zdjęcia miałem w starym pliku. W przeszłości za każdym razem przywoził pliku zdjęcia nie przychodził, ale instrukcje z FTM pomogły mi wiedzieć, jak to zrobić.

Ostatnie kilka dni były szare i ponure, ale to normalne o tej porze roku.

Wednesday, November 16, 2011

FTM 2012

I received my new copy today of FTM 2012, the program I use to keep track of the family tree and add new relatives as I find them.  I ordered it 3 1/2 weeks ago and today it arrived.  Now I have something new to play with :)

Otrzymałem nowy egzemplarz dzisiaj FTM 2012, programu użyć do śledzenia drzewo genealogiczne i dodać nowych krewnych jak je znaleźć. I nakazał jej 3 1 / 2 tygodnie temu, a dziś przyjechał. Teraz mam coś nowego do zabawy:)

Tuesday, November 15, 2011

Gameday

I realized today that on Christmas day when we are in Chicago, the Chicago Bears play against their biggest rival, the Green Bay Packers and we will get to see the game.  WHOOPEE!!!!!!!!!!!

Uświadomiłem sobie dzisiaj, że na Boże Narodzenie, kiedy jesteśmy w Chicago, Chicago Bears grać przeciwko swoim największym rywalem, Green Bay Packers i będziemy mogli zobaczyć w grze. Zabawne !!!!!!!!!!!

Monday, November 14, 2011

Happy Birthday!!

Tomorrow is the birthday of maybe our oldest living relative from the side of great grandmother Ludwika(Rajewska)Kazmierczak side of the family.  She is Genevieve(Oleniczak)Rajewski and she is celebrating her 95th birthday.  Here are some recent pictures of her and her descendants.
Daughters and son.






Jutro urodziny może nasze względne najstarszych żyjących od strony prababcia Ludwika (Rajewska) Kazmierczak stronie z rodziny. Ona jest Genevieve (Oleniczak) Rajewski, a ona obchodzi jej 95-gie urodziny. Oto kilka ostatnich zdjęć z nią i jej potomków

Sunday, November 13, 2011

Rogale.

Ah, the last of the Rogale. I bought four yesterday and today we have two left for dessert after dinner. It's sad to see them go and have to wait until next year to eat them again.

A quiet day today at home with no travels and enough time to finish my homework and get it sent to Zbyszek.  I like to do it as soon as possible after our lesson so I have time to go over it before the next one.  Joan started hers and will probably have it done tomorrow.

Only 39 days left before we make the trip across the water to Chicago.  Time is going by quickly. It will be different to spend Christmas holidays there with our kids and grandkids and seeing the brightly lit houses.

Ach, ostatni z Rogale. I kupił cztery wczoraj i dziś mamy dwa w lewo na deser po obiedzie. To smutne, aby zobaczyć je przejść i muszą czekać do przyszłego roku, aby jeść je ponownie.

Spokojny dzień dzisiaj w domu, bez podróży i wystarczająco dużo czasu, aby zakończyć pracę domową i dostać wysłane do Zbyszka. I jak to zrobić jak najszybciej po naszej lekcji, więc mam czas, aby przejść nad nim przed następnym. Joan zaczęła jej i prawdopodobnie będą musiały to zrobić jutro.

 Tylko 39 dni pozostało, zanim podejmiemy podróż przez wody do Chicago. Czasu będzie szybko. Będzie inaczej spędzić święta Bożego Narodzenia tam nasze dzieci i wnuki i widząc jasno oświetlonych domów.

Saturday, November 12, 2011

Thanks!!



Thanks to cousin Andrzej Juszczak I have added another 25 photos to yesterdays slide show.

Today was our Polish lesson with Zbyszek, delayed from yesterday because of the funeral.  After it was over I went to the Plaza to buy a pair of winter gloves for myself.  Unfortunately, last March I lost one of my favorite Isotoner gloves and coudn't replace them.  When we are in Chicago for Christmas, I will buy another pair of them. I liked those gloves very much.

Dzięki kuzyna Andrzej Juszczak dodałem kolejne 25 zdjęć z wczorajszego pokazu slajdów.

Dzisiaj był nasz polski lekcji ze Zbyszkiem, opóźnione z wczoraj z powodu pogrzebu. Po jej zakończeniu poszedłem do Plaza kupić rękawiczki zimowe dla siebie. Niestety, w marcu ubiegłego roku straciłem jeden z moich ulubionych rękawice Isotoner i coudn't je zastąpić. Kiedy jesteśmy w Chicago na Boże Narodzenie, będzie kupić kolejną parę z nich. Lubiłem te rękawice bardzo.

Friday, November 11, 2011

Saying goodbye.



We woke up to a gray weather day in Poznań and it seemed appropriate, though unwanted, for a funeral. We were dressed and out of our house a little earlier than expected because the night before we received a call from cousin Cecylia asking up to pick her up and take her with us to Golina. We said yes. It was Cecylia's sister whose funeral we were going to. 

A small miracle happened as we reached Słupca.  All of the clouds disappeared and the sun came out making it a beautiful day.  To us, this seemed more appropriate for this sad day.

We arrived in Golina around 11AM and went directly to cousin Kazia's house where we were given a bowl of soup to eat.  Although we had just eaten breakfast before we left home we couldn't refuse cousin Kazia.  You  can't refuse cousin Kazia anything.  The smile on her face makes it impossible.

At her house already were her two sons, daughter, son-in-law and granddaughter.  We were early because the funeral didn't start until 1PM but we wanted to go with Kazia to the chapel where Anna was and prayers were being said before the mass actually started.  Already there were Anna's daughters, son, son-in-laws and grandchildren.  When the prayers were finished I went with cousin Justyna into the church to pay for a mass to be said for Anna in the future.  I wasn't the only one who did this, there were about 35-40 other future masses paid for by different people.  When we were done I went outside and met cousins Andrzej & Bogdan and waited for the coffin to be carried out from the chapel and up the stairs into the church.  We found a good place and waited to take picutres to remember this day.

As we waited more cousins arrived, Tomas Wiśniewski & family, Maryla Kielar & family, Małgozata Paluch & family and others.  The orchestra started to play and slowly the coffin was carried into the church were the mass was said.  When it was over it was carried out and the procession made it's way into the cemetery where Anna would be laid to rest with her husband, Eugeniusz, who died three weeks ago.

When the service at the grave was over the workers put concrete slabs over the open grave, covered them in plastic to prevent any water entering and then covered the plastic with sand.  After that, all of the flowers brought by people were put on top of the grave.  A stypa(funeral reception) was announced by the priest to be held at the same restaurant we were at three weeks ago.

The stypa was like before, good food, good desserts and a chance to see and talk with many cousins.  Although a sad event, it was good to see everyone again and some cousins who couldn't be at the previous funeral were there this time.

We stayed until it was over and then went to cousin Kazia's for another hour or so before making the drive back to Poznań.

The pictures in the slide show are from myself and cousin Andrzej's camera.  His have the time stamp on them.

Obudziliśmy się szary dzień pogoda w Poznaniu i wydawało się właściwe, choć niechciane, na pogrzeb. Byliśmy ubrani i na zewnątrz naszego domu trochę wcześniej niż przewidywano, ponieważ w nocy otrzymaliśmy telefon od kuzyna Cecylia pyta się ją odebrać i zabrać ją ze sobą do Golina. Mówiliśmy, że tak. To była siostra Cecylii, której pogrzeb mieliśmy.
Mały cud, gdy dotarliśmy Słupca. Wszystkie chmury zniknęły, a wyszło słońce co za piękny dzień. Dla nas, to wydawało się bardziej odpowiednie dla tego smutny dzień.
Przyjechaliśmy do Golina w 11am i udał się bezpośrednio do domu kuzyna Kazia, gdzie dano nam zupę do jedzenia. Chociaż mieliśmy tylko zjeść śniadanie przed wyjściem do domu nie mogliśmy odmówić kuzyna Kazia. Nie można odmówić czegokolwiek kuzyna Kazia. Uśmiechem na twarzy sprawia, że ​​niemożliwe.
W jej domu już były jej dwóch synów, córka, zięć i wnuczka. Byliśmy wcześniej z powodu pogrzebu nie rozpoczyna się dopiero godzina trzynasta, ale chcieliśmy iść z Kazia do kaplicy, gdzie Anna i modlitwy były powiedział przed mszą faktycznie rozpoczął. Już nie było Anny córki, syn, syn-teściowie i wnuki. Podczas modlitwy zostały zakończone poszedłem z kuzynem Justyna do kościoła płacić za masę można by powiedzieć Anna w przyszłości. Nie byłem jedynym, który to zrobił, było około 35-40 innych przyszłych mas opłacane przez różnych ludzi. Kiedy skończyliśmy Wyszedłem na zewnątrz i spotkał kuzynów Andrzej i Bogdan i czekał na trumny mają być przeprowadzone z kaplicy i po schodach do kościoła. Znaleźliśmy dobre miejsce i czekał aby picutres pamiętać ten dzień.
Kiedy czekaliśmy więcej kuzynów przybył, Tomas Wiśniewski i rodziny, Maryla Kielar i rodziny, Małgozata Paluch i rodziny i innych. Orkiestra zaczęła grać i powoli trumnę wniesiono do kościoła masy zostało powiedziane. Kiedy było już została przeprowadzona i procesji wykonane, to jest sposób na cmentarz, gdzie Anna będzie pochowana wraz z mężem, Eugeniusz, który zmarł trzy tygodnie temu.
Gdy usługa na grób nad pracownikami umieścić płyt betonowych nad otwartym grobem, pokryła je w plastikowych, aby zapobiec przedostawaniu się wody, a następnie pokryte plastikową z piasku. Po tym, wszystkie kwiaty wniesionych przez osoby znalazły się na szczycie grobu. Stypa (pogrzeb recepcji) został ogłoszony przez księdza, które odbędzie się w tej samej restauracji byliśmy w trzy tygodnie temu.
Stypa była jak poprzednio, dobre jedzenie, desery dobre i okazję zobaczyć i porozmawiać z wieloma kuzynami. Chociaż smutne wydarzenie, dobrze było zobaczyć wszystkich ponownie i niektórych kuzynów, którzy nie mogli być na poprzednim pogrzebie byli tam w tym czasie.
Zatrzymaliśmy się aż nad, a następnie udał się do kuzyna Kazia dla innego godzinę przed dokonaniem wracać do Poznania.
Zdjęć w pokazie slajdów są od siebie i aparat kuzyna Andrzeja. Jego mają znacznik czasu na ich temat.

Thursday, November 10, 2011

Candles.


As you know, Polish cemeteries are filled with flowers and candles.  The traditional candle has been around forever and now it is being challenged by something new, a battery operated light that is suppose to reflect the light like in a candle holder.  This "candle" is reusable, has easy battery replacement of 2-C batteries, it's weatherproof and has an on and off switch.  While the traditional candle lasts for about 3 days, this one will last for 50 days before the batteries are dead.  Cost of the traditional candle is 2-3zl, the battery operated candle is 8zl.  Now they have even gone further with this idea with a new one that turns itself on and off according the light of the day.  When it reaches a certain darkness, the light comes on automatically. Whether or not these new "candles" are accepted by the general public remains to be seen.  I'll try the ones I bought and see what I think about them.

Jak wiadomo, Polska cmentarze są pełne kwiatów i zniczy.Tradycyjnych świec, od zawsze, a teraz jest kwestionowana przez coś nowego, na baterie światło, które jest przypuszczać, aby odbijać światło jak w świecznik. Ta "świeca" wielokrotnego użytku, ma łatwą wymianę baterii 2-C baterie, to warunki atmosferyczne i włączać i wyłączać. Podczas gdy tradycyjne świeczki trwać około 3 dni, ten będzie trwał przez 50 dni przed batteried są martwe. Koszt tradycyjnych świec jest 2-3zl, baterie świeca 8zl. Teraz mają nawet pójść dalej z tym pomysłem na nowy, który włącza się i wyłącza zgodnie świetle dnia. Kiedy osiągnie pewną ciemność, światło zapala się automatycznie. Czy te nowe "świece" są akceptowane przez ogół społeczeństwa się okaże. Postaram się te kupiłem i zobacz, co myślę o nich

Wednesday, November 09, 2011

Anna Szumańska 1932-2011










We arrived the first time in Poland in 2003 and were greeted at the airport in Poznań by about 15 cousins from Poznań and Golina. I had seen pictures of most of them before we arrived and thought I knew them all by name but I got one wrong.  I walked up to her and said, "Cousin Kazia"?  She laughed and said, "No, I'm Anna".  It was our first meeting in person and she was warm, friendly, had a nice smile and I instantly liked her. During our stay at cousin Kazia's house, Anna arranged with an acquaitance, who had a horse and wagon. a ride for us from Golina to the village of Przyjma, the place where my grandfather was born.  On this ride she brought her grandson, Janusz, who spoke English and he trranslated Anna's words so we could communicate. It was a great experience for Joan and I to travel this way and have a chance to see what it was like many years ago in Poland when the horse was the means of transportation.  When the ride was over we stopped at her daughter Grazyna's house where her family gathered to meet us.  A dinner was served and we met them all including her husband Eugeniusz. Eugeniusz passed away three weeks ago. Over the last four years I had the opportunity to visit them on occasion when we were in Golina and the visits were always enjoyable.

It was a sad day yesterday when I received the news that Anna had also passed away.  To lose them both in so short a time is a difficult loss for the family.  Anna was born on July 26, 1932 and passed on Nov 7, 2011.


Anna was one of four sisters, the daughters of my grandfather Adam's sister, Genowefa.

Przyjechaliśmy po raz pierwszy w Polska w 2003 roku i zostali powitani na lotnisku w Poznaniu o około 15 kuzynów z Poznania i Golina. Widziałem zdjęcia z większości z nich, zanim przyjechaliśmy i myśli znałem je wszystkie po imieniu, ale mam jeden zły. Podszedłem do niej i powiedział, "Cousin Kazia"? Roześmiała się i powiedziała: "Nie, jestem Anna". To było nasze pierwsze spotkanie w osobę i była ciepły, przyjazny, miał piękny uśmiech i od razu się spodobała. Podczas naszego pobytu w domu kuzyn Kazi, Anna uzgodnieniu z acquaitance, który miał konia i wóz.jazdy dla nas od Golina do wsi Przyjma, miejsca, gdzie mój dziadek urodził. Na tej jazdy przyniosła jej wnuk, Janusz, który mówił po angielsku, a on trranslated Anna słowa, abyśmy mogli się komunikować. To było wspaniałe doświadczenie dla Joan i podróżować w ten sposób i mają szansę zobaczyć, jak to było wiele lat temu Polska, kiedy koń był środek transportu. Gdy jazda była ponad zatrzymaliśmy się w domu jej córki Grażyny, gdzie jej rodzina zebrali się z nami spotkać.Podano obiad i spotkaliśmy ich wszystkich w tym jej męża Eugeniusza. Eugeniusz zmarł trzy tygodnie temu. Przez ostatnie cztery lata miałem okazję je odwiedzić przy okazji, kiedy byliśmy w Golina i wizyty były zawsze przyjemne.

To był smutny dzień, wczoraj, gdy otrzymał wiadomość, że Anna miała również zmarł. Aby je stracić, zarówno w tak krótkim czasie jest trudna strata dla rodziny. Anna urodziła się 26 lipca 1932 r. i przekazany 07 listopada 2011.

Monday, November 07, 2011

Gone!

A black day and another cousin gone.

Sunday, November 06, 2011

Strzeszynek Lake and a reminder.






We went to church today, not in the traditional sense to a physical building called a church, but in a place we feel as close to God as in an old church.  We went to the forest, specifically to Strzeszynek Lake. It doesn't really matter which forest or which lake but two weeks ago we went to Lake Rusalka so this time is was the next in line lake, Strzeszynek.  We walked around the whole lake and with the exception of the bikers who whizz past you on the trail it was a good walk.  A couple of times, to escape the bikers, we left the trail and walked deeper into the woods where there was no path, no other walkers and so we had a little more solitude.  In some ways it reminded us of our life in the Upper Peninsula of Michigan where we owned property and no one was close to us.

For us, there is something very spiritual being amongst nature without man nearby and it's a good time to think about the nature of ones self.  Of course, being on public land, there were many walkers on this beautiful day of weather and the only way to escape was to go off trail.

The walk around the lake was very nice, it took us about two hours and I was feeling very good until we came to the last little bridge that crossed over a passage way for water at the end of the lake.  There, once again, I was reminded of the tragedies of war and man's cruelty to man.

There were two concrete passages made, one on each side of the path, for the water to flow through.  They weren't very high, maybe 3 feet, but each was made of slabs about 6 inches high.  So they had about 6 slabs stacked on  top of the other and the concrete that covered them was falling off so you could see the division of slabs.  On the one on the right side of the path the concrete disappeared over the years and what was viewable was sad to see.  It was the gravestone of a Jewish man, August Cohn.  Those passagways were made of Jewish headstones taken from graves and used to make the passageways. Looking closer at the passageway, visible was another gravestone only this one written in the Jewish language.  I have no idea who made these passageways but have to believe it was the Nazi's.

Poszliśmy do kościoła dzisiaj, nie w tradycyjnym sensie do fizycznego budynku zwanym kościoła, lecz w miejscu, czujemy się tak blisko Boga jak w starym kościele. Poszliśmy do lasu, w szczególności do Strzeszynek Lake. To nie, tak naprawdę znaczenia, który las lub jezioro, które, ale dwa tygodnie temu pojechaliśmy nad jezioro Rusałka więc tym razem to był następny w kolejce jeziora Strzeszynek. Chodziliśmy po całym jeziorze, z wyjątkiem rowerzystów, którzy świst przeszłości na szlaku to był dobry spacer. Kilka razy, aby uciec od rowerzystów, opuściliśmy szlak i poszedł w głąb lasu, gdzie nie było drogi, nie ma innych spacerowiczów i tak mieliśmy trochę więcej samotności. W pewnym sensie przypomniał nam o naszym życiu w Upper Peninsula of Michigan, gdzie właścicielem nieruchomości i nikt nie był nam bliski.
Dla nas jest coś bardzo istotą duchową wśród natury bez człowieka w pobliżu i jest to dobry czas, aby pomyśleć o naturze jaźni z nich. Oczywiście, będąc na grunty publiczne, było wielu spacerowiczów na ten piękny dzień pogoda i jedynym sposobem ucieczki było wyruszyć szlakiem.
Spacer wokół jeziora był bardzo miły, zajęło nam około dwóch godzin i czułem się bardzo dobrze, aż doszliśmy do ostatniego mały most, który przeszedł przejściem do wody na końcu jeziora. Tam, po raz kolejny przypomniały mi się tragedii wojny i okrucieństwa człowieka wobec człowieka.
Były dwa konkretne fragmenty wykonane, na każdej stronie drogi, bo woda przepływa przez. Nie były one bardzo wysokie, może 3 metrów, ale każdy był wykonany z płyty o 6 cali. Musieli więc około 6 płyt ułożone jeden na drugim, a konkretne, które objęte nich spadając więc widać podział płyty. Na jednego po prawej stronie drogi betonowej zniknął w ciągu roku i to, co widoczne było smutne, aby zobaczyć. Był to nagrobek Żyda, sierpień Cohn. Te passagways były z żydowskich nagrobków pochodzi z grobów i wykorzystane do przejścia. Jeśli przyjrzeć się przejścia, widoczny był inny nagrobek tylko ten jeden napisane w języku żydowskim. Nie mam pojęcia, które dokonały tych przejść, ale trzeba uwierzyć, że to naziści.

Saturday, November 05, 2011

Stadnina Koni Mieczownicy





Mission accomplished!! With a day of good weather we finally made it to the palace and stud farm in Mieczownicza today.  We left Poznań at 1PM, went to Słupca and from there headed north to Mieczownicza.  It's just a small village but like many small villages it has a palace.  I wrote about it in an earlier blog so I won't go into the history of the place again.  Next to the palace was a large building with a very tall smoke stack and smoke was coming out of it.

We turned into the driveway up to the palace and there were two cars parked in front and someone coming out of a building to the right of it.  I asked if the director was there and about 10 minutes later a woman came out to speak with us.  I started to speak in Polish but she said she understood and spoke English and it wasn't necessary to speak in Polish.  As it turned out she was the wife of the owner or I should say one of the owners because there are two.  Five minutes later her husband came out and I asked about accomodations.  She said they only rented rooms in the summer because in the winter it was too cold in the palace.  I asked the owner, Michał Owczarek, about the palace and he said he had been working in the palace since 1977 and in 2008 he and another person bought it.  Renovation of the place has been going on for some time and it will take longer to complete it.

He told me he had 486 hectares of land with the palace and the building with the smokestack was a distillery.  Behind the house they live in were the stables with many horses and about 10 people doing various things.  He said we could walk around and visit the horse stables.  I asked for a business card and his wife wrote down his name, phone number and said to call if we wanted to stay sometime during next summer.

Joan and I walked to the stables and corral and were greeted by one brown horse.  When the other horses saw us they also walked up to us and we were able to pet them.  They were very inquisitive about Joan's shoes and one tried to bite a button off her coat.  We stayed for a while with the horses and then walked back to the car to return home.

The stables offer a variety of activites for visitors including lessons, mounts for riding, carriage rides and most things related to horses.  There is a website for the place...........http://www.skmieczownica.tnb.pl/viewpage.php?page_id=9. but only if you can read Polish.

It was a very interesting day excursion and I'm sure we will return next year when the weather is warm.  I could easily see volunteering time in the summer to help in the renovation.

Misja wykonana! Z dnia dobrej pogody w końcu dotarł do farmy pałac i stadnina w Mieczownicza dziś. Wyszliśmy Poznaniu godzina trzynasta, poszedł do Słupca, a stamtąd skierował się na północ do Mieczownicza. Jest to mała wioska, ale jak wiele małych wiosek ma pałacu. Pisałem o tym we wcześniejszym blogu więc nie będę się do historii tego miejsca ponownie. Obok pałacu znajdował się duży budynek z bardzo wysoki komin i dym wydobywał się z niego.
Zwróciliśmy się do podjazdu do pałacu i były dwa samochody zaparkowane przed i ktoś, kto wychodzi z budynku na prawo od niego. I zapytał, czy dyrektor był tam i około 10 minut później kobieta wyszła na rozmowę z nami. I zaczął mówić w języku polskim, ale powiedziała, że ​​rozumie i mówi po angielsku i nie było konieczne, aby mówić w języku polskim. Jak się okazało była żoną właściciela a raczej jeden z właścicieli, bo są dwie. Pięć minut później jej mąż wyszedł i zapytał o zakwaterowanie. Powiedziała, że ​​tylko wynajęte pomieszczenia w lecie, ponieważ w zimie było za zimno w pałacu. Zapytałam właściciela, Michał Owczarek, o pałacu i powiedział, że pracuje w pałacu od 1977 roku i w 2008 roku i inna osoba kupiła. Renowacja miejsca trwa już od jakiegoś czasu i potrwa to dłużej, do jej przeprowadzenia.
Powiedział mi, że miał 486 ha gruntów z pałacu i budynku z kominem była gorzelnia. Za domem, w którym żyją były stajnie z wielu koni i około 10 ludzi robi różne rzeczy. Powiedział, że możemy chodzić i odwiedzić stadniny koni. Poprosiłem o wizytówkę i jego żony napisał swoje nazwisko, numer telefonu i powiedziała, aby zadzwonić, jeśli chcemy zatrzymać się gdzieś podczas latem przyszłego roku.
Joan i poszedłem do stajni i zagrody i powitał jeden brązowy konia. Kiedy konie nas zobaczył też podszedł do nas i byliśmy w stanie ich domowych. Byli bardzo ciekawy o butach Joan i ktoś próbował ugryźć przycisk off jej płaszcz. Zatrzymaliśmy się na chwilę z końmi i wróciliśmy do samochodu, by wrócić do domu.
Stajnie oferują szereg atrakcji dla odwiedzających, w tym lekcje, montuje do jazdy, przejażdżki bryczką, a większość rzeczy związanych z końmi. Nie ma strony internetowej, na miejscu ........... http://www.skmieczownica.tnb.pl/viewpage.php?page_id=9. ale tylko wtedy, gdy można przeczytać polską.
To było bardzo interesujące wycieczka i jestem pewien, że wrócimy w przyszłym roku, kiedy pogoda jest ciepło. Mogłem zobaczyć wolontariatu czas w lecie, aby pomóc w aktualizacji.

Friday, November 04, 2011

Polish language.

I spent some of the day with Skype conversations and then went to visit with an acquaintance. Joan's getting a little disgusted with her progress in Polish and discouraged. I can understand that but I don't get disgusted with it cause I know it's going to take more time and the only thing to do is keep going forward. She is certainly trying but it's harder for her because she is so logical in her thinking and everything has to make sense according to an English speaking persons mind.  I know many things don't make sense and so I just accept it and go on.

Spędziłem kilka dni z rozmów Skype, a następnie udał się do wizyty u znajomego. Joan się nieco zdegustowany jej postępy w języku polskim i zniechęceni. Mogę zrozumieć, że jednak nie dostanę zdegustowany spowodować Wiem, że to zajmie więcej czasu i jedyne co zrobić, to zachować w przyszłości. Ona jest na pewno stara, ale trudniej dla niej, bo jest tak logiczny w swoim myśleniu i wszystko musi mieć sens w zależności od umysłu angielskiego osób mówiących. Wiem, że wielu rzeczy nie ma sensu i tak po prostu zaakceptować i iść dalej.

Thursday, November 03, 2011

Similar days.

Yesterday, like today, not much sunshine so it's a kind of typical autumn day.

I talked with a young person yesterday who is taking the driving course in order to obtain his license.  He said there were 20 written questions taken from a total of 500 but next year the rules will change and the total amount of possible questions will increase to 4000.  I don't know if this is fact or fiction but if it is a fact it makes me wonder why such a dramatic increase in the number of possible questions.  It seems the current test is hard enough and that some people have to take it four or five times before they pass it.   Once you do have a Polish drivers license it is good for your whole lifetime.  So you don't have to renew or retake the test every four or eight years like in the U.S.  If anything should be changed, I think it is that.

Wczoraj, jak dzisiaj, nie za dużo słońca, więc jest to rodzaj typowy dzień jesieni.

Rozmawiałem z młodą osobą wczoraj kto podejmuje kurs prawa jazdy w celu uzyskania jego licencji. Powiedział, że było 20 pytań pisemnych pochodzi z łącznie 500, ale w przyszłym roku przepisy ulegną zmianie i łączną kwotę ewentualnych pytań wzrośnie do 4000. Nie wiem czy to fakt czy fikcja ale jeśli faktem jest, to czyni mnie zastanawiać, dlaczego tak dramatyczne zwiększenie liczby możliwych pytań. Wydaje się, że obecny test jest wystarczająco trudne i że niektórzy ludzie mają wziąć go cztery lub pięć razy, zanim go przekazywać. Gdy masz polskiego prawa jazdy jest dobre dla Ciebie życie całości. Więc nie trzeba odnowić lub powtarzanie badania co cztery lub osiem lat, jak w USA.  Jeśli coś należy zmienić, myślę, że jest.

Tuesday, November 01, 2011

Wszystkich Świętych

 Cousin Kazia
 Cousin Justyna



 Mejer cousins.
Nightime.

Another  wszystkich świętych has passed into history, our fourth in Poland and the weather was good again.  We left Poznań at 10:30AM and to avoid the traffice jam around the Miłostowo cemetery we decided to take the motorway, pay the 13zl and exit at Września.  From there we continued on the normal #92 highway to Golina.
We arrived about 12:15 in the middle of the mass being said in the cemetery and found cousins Kazia, Justyna, Hania, Janusz and family and Ola and her husband, Wiesław.  We put a candle at the new grave of cousin Anna's husband, Eugeniusz, and then went to the grave of cousin Kazia's husband, Roman, to put another candle.
With a bouquet of white flowers and another candle we went to the grave of great grandmother Ludwika, Great aunt Genowefa and her husband, Antoni but couldn't find it.  This seemed very strange to me because at the funeral of Eugeniusz two weeks ago I could also not find it.  I was sure his grave was right night to her so I searched again but still couldn't find it.  Puzzled, I called cousin Andrzej to find out what happened to it and it was then he informed me that the grave was under Eugeniusz and he was being added to it.  In a few weeks or months a new headstone will be made with the name of all four people on it. This is the way it  can be in Poland, one grave on top of another with the consent of family members.
Upon hearing the news from Andrzej I placed the flowers and candle next to the one I already placed there and then we continued on to the grave of cousin Ambrozy's wife, Jagoda, who died last year.  It was no surprise to find Ambrozy and one son, Paweł, with his own family.  We talked briefly and he invited us to his house a little later.
When we finished we went to cousin Kazia's house, presented her with a gift of 10 Rogale, had obiad and talked for a few hours.  While the sun was still shining Joan and I returned to the cemetery to take pictures.  When we finished we went to cousin Ambrozy's house.
At cousin Ambrozy's house we talked for a while and then were surprised when cousin Maciej Mejer arrived with his family.  I met Maciej over the internet but had never met him or his family in person so it was a nice surprise.  We stayed anoter half hour then returned to cousin Kazia's.
It was time for coffee and Rogale so we ate, drank coffee and talked more. Eventually we were joined by Kazia's daughter Hania and her daughter, Justyna.  We've been able to watch Justyna grow from a young teenager into a young adult and witness the growth she has made in speaking English.  Many  times during the conversations she translated, accurately, what someone was saying in Polish so Joan would know what was being talked about.  She is an amazing young woman and may become an English teacher when her education is finished.
Finally, about 6:30PM it was time to depart, make one last stop at the cemetery for a few more pictures and return home.  Cousin Andrzej sent me the pictures he took so in the slideshow the pictures with a time stamp on them were taken by him.


Innym Wszystkich Świętych przeszedł do historii, nasz czwarty w Polska, a pogoda była dobra ponownie. Wyszliśmy Poznaniu na 10:30 i aby uniknąć zacięcia traffice wokół cmentarza MIŁOSTOWO zdecydowaliśmy się na autostradzie, zapłacić 13zł i zjazd na Września. Stamtąd dalej na normalnych # 92 autostrady do Golina.

Przyjechaliśmy o 12:15 w środku masy mówi się na cmentarzu i znaleźć kuzynów Kazia, Justyna, Hania, Janusz i rodziny i Ola i jej mąż Wiesław. Kładziemy świecę na nowy grób męża kuzynki Anny, Eugeniusz a następnie udał się na grób męża kuzynki Kazi, Roman umieścić inną świecę.Z bukietem białych kwiatów i inne świece udaliśmy się do grobu prababcia Ludwika, Wielkiego ciotka Genowefa i jej mąż, Antoni, ale nie mogłem go znaleźć. Wydawało się to bardzo dziwne, ponieważ na pogrzebie Eugeniusz dwa tygodnie temu nie mogłem też znaleźć. Byłem pewien, że jego grób miał rację nocy do niej, więc szukałem jeszcze raz, ale wciąż nie mógł go znaleźć. Zaskoczony, zadzwoniłem do kuzyna Andrzeja, aby dowiedzieć się co się z nim i wtedy poinformował mnie, że grób był pod Eugeniusz i że został do niego dodany. W ciągu kilku tygodni lub miesięcy nowy nagrobek będzie z nazwą wszystkie cztery osoby na jej temat. W ten sposób można w Polska, jeden grób na drugim za zgodą członków rodziny.

Na wieść od Andrzeja umieściłem kwiaty i świeca obok tego, co już tam umieszczone, a potem dalej do grobu żona kuzyna Ambroży w,, Jagoda, który zmarł w zeszłym roku. Nie było niespodzianką, że Ambroży i jednego syna, Pawła, z jego własnej rodziny. Rozmawialiśmy krótko i zaprosił nas do domu nieco później.

Kiedy skończyliśmy udaliśmy się do domu kuzyna Kazia, przedstawił ją w prezencie z 10 Rogale, miał obiad i rozmawialiśmy przez kilka godzin. Podczas gdy Słońce jeszcze świeciło Joan i wróciłem na cmentarz, by robić zdjęcia. Kiedy skończyliśmy udaliśmy się do domu kuzyna Ambroży jest.W domu kuzyna Ambroży w rozmawialiśmy przez chwilę, a potem byli zaskoczeni, kiedy kuzyn Maciej Mejer przyjechał z rodziną. Poznałem Macieja przez internet, ale nigdy nie spotkałem się z nim lub jego rodziny w osobie tak było miłą niespodzianką. Byliśmy pół godziny anoter wrócił do kuzyn Kazi.

To był czas na kawę i Rogale więc jedli, pili kawę i rozmawiali więcej. W końcu byliśmy dołączyła Hania Kazia, córka i jej córka Justyna. Byliśmy w stanie oglądać Justyna rosną od nastolatka do młodego dorosłego i świadkami wzrostu, jakiego dokonała w mówieniu po angielsku. Wiele razy podczas rozmów ona przetłumaczone, dokładnie to, co ktoś mówi w języku polskim tak Joan by wiedzieć, co się mówiło. Ona jest niesamowita młoda kobieta i może stać się nauczycielem języka angielskiego, kiedy jej edukacja jest zakończona.

Wreszcie o 18:30 nadszedł czas, aby odejść, złożyć jedno ostatni przystanek na cmentarzu kilka zdjęć więcej i powrotu do domu. Cousin Andrzej wysłał mi zdjęcia wziął więc w pokazie slajdów zdjęcia ze znacznikiem czasu na nich podejmowane przez niego