Friday, August 31, 2018

Youth.

When you are young, sometimes you do things on impulse you would never do if you thought more about them. Two things came into my mind today, for some unknown reason, that I experienced.

Many years ago, when I was in my early 30's, Joan, myself and a friend went to a restaurant for lunch. The place was empty of customers except for us and we made our orders. After eating, we asked for the bill and waited for it. We waited and waited and waited. Our friend said, "If there is no one here who wants our money, let's just leave".  In a split second we made up our minds, quickly exited the restaurant, ran quickly to our car and drove rapidly away. It was a stupid thing to do but at the time it seemed funny to us.

The second thing happened a  few years later, also in a restaurant, but without our knowledge. It was a Chinese restaurant and Joan admired the teapot very much. Our friend, a very conservative young man, was with us for dinner. After dinner, we paid the bill and walked outside. On our way back to the car, our friend opened his overcoat, put his hand under it, took out the teapot Joan admired so much and presented it to her as a gift. Needless to say, we hurriedly went to the car and drove away quickly. Both occasions could have caused us problems because they were such irrational actions. They have never happened again.

Why do I write about things like this? It has nothing to do with daily life in Poland or family research but sometimes this blog is also about the way I see things or think about different things in my life. Maybe some of you are right and I should not write about personal things but you know me better when I do. I am not just a page/blog on the internet, I am a real person with interests, feelings, opinions, points of view and so I also write about them.

 Kiedy jesteś młody, czasami robisz rzeczy, których nigdy byś nie zrobił, jeśli o nich pomyślisz. Dwie rzeczy przyszły mi dziś do głowy z nieznanego powodu, którego doświadczyłem.Wiele lat temu, kiedy byłem we wczesnych latach trzydziestych, Joan, ja i mój przyjaciel, poszliśmy do restauracji na lunch. Miejsce było puste dla klientów z wyjątkiem nas i zrobiliśmy nasze zamówienia. Po jedzeniu poprosiliśmy o rachunek i czekaliśmy na niego. Czekaliśmy i czekaliśmy. Nasz przyjaciel powiedział: "Jeśli tu nie ma pieniędzy, po prostu odejdźmy". W ułamku sekundy podjęliśmy decyzję, szybko opuściliśmy restaurację, szybko i szybko. To było głupie, gdy robiliśmy to zabawnie.

Druga sprawa wydarzyła się kilka lat później, także w restauracji, ale bez naszej wiedzy. To była chińska restauracja i Joan bardzo podziwiała czajniczek. Nasz przyjaciel, bardzo konserwatywny młody człowiek, był z nami na kolacji. Po obiedzie zapłaciliśmy rachunek i wyszliśmy na zewnątrz szybko. Obie te sytuacje mogły spowodować problemy, ponieważ były to suche działania nieracjonalne. Nigdy więcej się nie wydarzyły.


Dlaczego piszę o takich rzeczach? Ma wiele rzeczy do zrobienia w moim życiu. Nie mogę pisać o tobie, kiedy to robię. Nie jestem tylko stroną, jestem prawdziwą osobą z zainteresowaniami, uczuciami, opiniami, punktami. Piszę też o nich.

Thursday, August 30, 2018

Good experience.

Shopping day at Carrefour, 112 PLN($31) and 48 PLN at Piotr & Paweł for meat, bread and lunch meat. Total for the week, 160PLN($44). Joan is trying a new salad recipe with watermelon, almonds, shallots,  red & yellow peppers and a few other things we don't normally buy. I remember living in the U.S. we use to spend $100((366PLN) per week. Of course, we had a much higher income so it was all relative. Shopping is usually quick and easy on Thursday mornings with few people in the store and Piotr & Paweł sales people always smile when I ask to buy something in the Polish language. I think they smile because at least I try to use the language even if I make mistakes in grammar. Today I practiced saying, "I would like to try something new today" and then told them what I wanted. They understood me and I got what I wanted. It was a good experience.

Today Lila, my friend from Bydgoszcz, taught me the use of 3 new words, zestawienie=to take something off, to put together something, and zniknąć(disappear)-buyers will buy immediately, and poświęciłe-a blessing or to spend time on something. The first and third came about when I was telling her how I put a list together of verbs in Spanish to study and the second when I told I quickly bought tickets to a concert before they were sold.

 Dzień zakupów w Carrefour, 112 PLN (31 USD) i 48 PLN u Piotra i Pawła za mięso, chleb i mięso na lunch. Łącznie za tydzień, 160 PLN (44 USD). Joan próbuje nowy przepisu na sałatkę z arbuzem, migdałami, szalotkami, czerwoną i żółtą papryką i kilkoma innymi rzeczami, których normalnie nie kupujemy. Pamiętam, że kiedy mieszkaliśmy w USA wydaliśmy 100 $ (366PLN) tygodniowo. Oczywiście mieliśmy znacznie wyższe dochody, więc wszystko było względne. W czwartkowe poranki zakupy są zwykle szybkie i łatwe, kiedy jest niewiele osób w sklepie. A w Piotrze i Pawle sprzedawcy zawsze się uśmiechają, gdy pytam o coś, co chcę kupić po polsku. Myślę, że się uśmiechają, bo przynajmniej staram się używać język polski, nawet jeśli popełniam błędy w gramatyczne. Dziś wykonałem ćwiczenie mówiąc: " dzisiaj chciałbym spróbować czegoś nowego ", a następnie powiedziałem im, co chcę. Zrozumieli mnie i dostałem to, co chciałem. To było dobre doświadczenie.

Dzisiaj, moja koleżanka z Bydgoszczy Lila, nauczyła mnie stosowania 3 nowych słów: zestawić coś = 1)usunąć coś z jakiegoś miejsca, 2)połączyć coś/pogrupować coś; zestawienie= wykaz, spis. Znikać = (tu: metaforycznie w odniesieniu do szybkiego rozchodzenia się biletów, znikać ze sprzedaży ). Poświęcić coś=1) pobłogosławić, 2. spędzać, np. czas nad czymś. Pierwsze i trzecie pojawiły się, gdy mówiłem jej, jak tworzyłem listę czasowników w języku hiszpańskim, aby się ich nauczyć, a drugie, kiedy powiedziałem, że szybko kupiłem bilety na koncert, zanim zostały sprzedane.

Wednesday, August 29, 2018

Que fantastica dia-What a fantastic day.

Today was a good, beautiful day of weather and good things. After yesterdays Spanish lesson, last night I spent 3 hours after Joan went to sleep, putting together a chart  of 16 verbs in the present, 2 forms of the past tense and the future tense in the 6 conjugated forms. I was awake until 2:30 doing it but felt good that I did it. Now I don't have to search through books to find the different forms. I made 2 copies of it and today I gave one to Radek who was happy to receive it.

Such a fantastic weather day I had to break the "rule" and go to Empik with Joan, drink coffee and watch the people. I guess the "rule" is don't go to 2 places on the same day because at 15:00 on Wednesday's we go to Sowa's.

Before that I heard news that our favorite Polish orchestra, the Golec uOrkiestrra, would be performing their Christmas show in Poznan on December 29th and tickets were for sale. I checked the internet and bought 2 in a good central location seating, then I told Joan the good news. We really like this group and will enjoy seeing them perform live. So, we see Al DiMeola in November and the Golec uOrkiestra in December and go to Spain in January. Now we just need something for October.

Dzisiaj był dobry i piękny dzień pod względem pogody i dobrych rzeczy. Po wczorajszej lekcji hiszpańskiego, zeszłej nocy po tym, jak Joan poszła spać, spędziłem 3 godziny układając tabelę z 16. czasownikami w czasie teraźniejszym, w 2. formach czasu przeszłego i przyszłego w 6. koniugacjach. Nie spałem do 2:30, ale czułem się dobrze, kiedy to zrobiłem. Teraz nie muszę przeszukiwać książek, aby znaleźć różne formy. Zrobiłem 2 kopie i dziś jedną dałem Radkowi, który był szczęśliwy, że ją otrzymał.

W taki fantastyczny dzień z pogodą musiałem złamać "regułę" i udać się z Joan do Empiku, aby wypić kawę i poobserwować ludzi. Sądzę, że "reguła" to nie iść w 2 miejsca tego samego dnia, bo o 15:00 w środę chodzimy do Sowy.

Wcześniej usłyszałem wiadomość, że nasza ulubiona polska orkiestra, Golec Orkiestra, zaprezentuje swój świąteczny program 29 grudnia w Poznaniu i bilety będą w sprzedaży. Sprawdziłem w Internecie i kupiłem 2 w dobrych miejscach pośrodku, a potem przekazałem Joan dobre wieści. Naprawdę lubimy tę grupę i cieszymy się, że zobaczymy ich występ na żywo. Tak więc, widzimy Al DiMeola w listopadzie i Golec Orkiestrę w grudniu, a w styczniu udajemy się do Hiszpanii. Teraz potrzebujemy tylko czegoś na październik.

Tuesday, August 28, 2018

Changes.

I think the Dittenbers are all safely back at home now after enjoying an incredible experience in Poland. For some it was their first visit. For Marilyn Rajewski Mapes, it was not. Her first visit was in 1984 when Poland had the old governing system of the Soviet Union. She can see the tremendous changes since the downfall of that regime. During our talk last Friday night she told me how she viewed Poland in 1984 and how she views it now, there is a big, positive, difference.  I can only see it from 2003, our first visit, when the new system was in place, but even now in 2018 there is a big difference from 2003.There are those who will disagree and say the only difference is the rich are richer and the poor are poorer. There is no doubt the big cities have benefited the most and the small villages, especially in the east, have not.  However, we have revisited many small villages we saw in 2008-2010 and now the gray houses are painted in colors, the streets are in better condition and have street signs, there are rondo's where needed and some have small shopping centers. So even in some villages there is a benefit.

I met with Radek today and first we talked about the difference genes make in the make-up of humans regarding height and appearance. Then before our normal time we starting talking about Spanish grammar and the use of "was". There are 2 words for "was" in Spanish, era and fuí. Each has an almost definite meaning but can be inter-changed. It takes a little studying to know when to use which. I don't meet him again until next Tuesday because he is going to Warsaw for a Tango event so I have time to study about these two meanings.

 Myślę, że Dittenberowie są bezpieczni w domu po tym, jak cieszyli się niesamowitym doświadczeniem w Polsce. Dla niektórych była to ich pierwsza wizyta. Dla Marilyn Rajewski Mapes nie. Jej pierwsza wizyta miała miejsce w 1984 roku, kiedy w Polsce był stary system rządów Związku Radzieckiego. Widziała ogromne zmiany od czasu upadku tego reżimu. Podczas naszej rozmowy w zeszły piątek wieczorem powiedziała mi, jak postrzegała Polskę w 1984 roku i jak teraz ją postrzega, jest duża, pozytywna różnica. Widzę to tylko od 2003 r., od naszej pierwszej wizyty, kiedy nowy system już trwał, ale nawet teraz w 2018 r. jest duża różnica od 2003 r. Są tacy, którzy nie zgadzają się i mówią, że jedyna różnica polega na tym, że bogaci są bogatsi i biedni są biedniejsi. Nie ma wątpliwości, że największe miasta skorzystały najbardziej, a małe wioski, szczególnie na wschodzie, nie. Jednak odwiedziliśmy wiele małych wiosek, które widzieliśmy w latach 2008-2010, kiedy szare domy zostały pomalowane, ulice są w lepszym stanie i mają znaki drogowe, pojawiły się ronda, a niektóre wsie mają małe centra handlowe. Więc nawet w część wiosek odniosła korzyść.

Dzisiaj spotkałem się z Radkiem i najpierw rozmawialiśmy o różnicach w genach, które
charakteryzują ludzi pod względem wzrostu i wyglądu. Potem, przed naszym normalnym czasem zaczęliśmy mówić o gramatyce hiszpańskiej i używaniu słowa "był". Istnieją 2 słowa "był" w języku hiszpańskim, ery i fuí. Każde ma niemal konkretne znaczenie, ale może być zamienione. To wymaga trochę nauki, aby wiedzieć, kiedy je używać. Nie spotkam się z nim ponownie do następnego wtorku, ponieważ jedzie do Warszawy na maraton tango, więc mam czas, aby przestudiować te dwa znaczenia.


Monday, August 27, 2018

Dittenber's Polish Adventure!

Here's a recap of the Dittenber's adventure into Poland told by Marilyn Rajewski Mapes.............

Adventures ahead.
We are just boarding....final destination----Poland!! Can you believe...a "Polish Wedding" in Poland!! A cousin is getting married! We are so excited!! 😊😊

August 18 at 5:43 AM ·
Sorry, so busy visiting with cousins...no pictures! We had a wonderful meal last night, including homemade pierogi made by our cousin! So good to see everyone!

 My beautiful cousins
August 20 at 2:59 AM ·
Beautiful wedding....gorgeous bride and handsome groom!! Wonderful day


Many cousins.....so much LOVE!!!


Ok, I have a few minutes before we eat AGAIN!! DAY ONE...The wedding was fabulous.....the vodka flowed--for about 3 days now!! The church wedding Mass was at Nora's home parish in Slupca, Poland! We walked to the church from our hotel..about 10 minutes. Mass was at 5:00, after the wedding Mass, a bus picked us up to take us to the reception in another little town about 30 minutes away! We ate and ate and ate all night long, every time they took our used plates a new one was put in it's place! For example at 3:30 am, fish (and all the trimmings) was served! The salmon patties were awesome! Vodka flowed all night and any mixed drink you wanted! We danced from the time we got there til we left! The bus returned at 5:00am to take us back to our hotel..it was just breaking daylight, by the time we got there it was daylight! That's what you call an "all-nighter" of food, drink and dancing! When we crawled into bed the birds were singing!! 


 August 21 at 2:17 AM ·
Wedding in Poland..Day 2! After getting to sleep between 5:30/6:00 am, we had to sleep "fast"! We went back to the bride's parents at 4:00pm for dinner and, of course desserts and wedding cake!! Lots of cousins and friends!! It was a good time for the bride and groom and her parents to relax and enjoy after all the hustle and bustle of the planning and the wedding!! We stayed well into the night and the beautiful Polish "shot glasses" were never empty of vodka! It was a great night of cousins getting to know cousins better, what we do, study, etc....questions from them about our country and us about Poland! Awesome night!!

 August 22 at 2:34 AM ·
Day 3...Poland wedding! We had a very relaxing day! Met our Polish family at their house at 10:00am for a trip to the beach....we all got a little healthy sun!! Put our feet in the lake and just relaxed on lawn chairs with a couple "piwo"! (Beer). I had a special lawn chair....Zywiec is a Polish beer 🍻! On the way back, they showed us an American military base in the area (picture of me and Kuba)! We went back to the house for a late lunch and stayed til evening...saying goodbye to this beautiful family was very hard!! We all love them ❤️‼️. Today on to Krakow for more adventures! All for now..breakfast will be here soon!

Krakow....market square, cloth hall...old town! My favorite...
Auschwitz and Birkenau Nazi Concentration Camps in Occupied Poland....
In Krakow we are staying in a hostel in Old Town...we visited the Jewish area yesterday.....
August 23 at 2:49 AM ·
Heading for Zakopane today...and the mountains!
August 24 at 3:06 AM ·
Only a glimpse of the beautiful sunset in the Tatra mountains of Poland!
 Audust 24 at 2:53 AM ·
It could have been a challenge, but we have our chief "suitcase engineer" (Kim) and she always comes through....6 big suitcases, 6 backpacks and purses---WHEW!! And the "Gramma seat"!

Augusst 25 at 2:27 AM ·
Yesterday was a driving day...left Zakopane after having coffee with our cousins! The bride and groom were in the mountains for wedding photos! We traveled approximately 7 hrs from Zakopane to Poznan....through some of the neatest little villages!! Arrived in Poznan in time to have a very late dinner with cousins....including, David, who moved to Poland from Chicago after retirement! I think about 11 yrs now.....correct me if I'm wrong, David!! Today, on to Berlin for a soccer game!! Time is getting short now! Wonderful trip...loving every minute!!
Friday night in Poznan...cool city and "old town"!
August 26 ·
Oh, my gosh..... soccer game in Berlin!!! AWESOME!! What an experience!! So cool!
  ·
Kim.....styling in her new coat from Germany!!
Sunday in Berlin!!!! First I want to thank my kids/grandkids for walking "slow" so I could keep up on our 7 hour walking tour through Berlin with grandson, Ben, as our guide with all the historical facts!! Including seeing a piece of the East/West Berlin Wall, Checkpoint Charlie, Brandenburg Gate, Jewish Synagogue, Reichstag (government building), a monument dedicated to the local people persecuted during the war and so much more, like happening upon a little local festival and dancing in the local park of another area!! Ended our day with a wonderful dinner!
My Checkpoint Charlie passport stamp! Now leaving Berlin for NY, on to Detroit and Home Sweet Home!! 
Fabulous Vacation!!!! 

Sunday, August 26, 2018

Football in Berlin.

After spending a week in Poland, my Michigan cousins returned to Berlin yesterday to wait for today's flight back to Michigan. It was not just a day spent waiting. They attended a football match at the stadium and from the pictures posted, they had a great  time. I think the whole trip was a great time. Well, maybe not the 12 hour flight to and from Detroit, Michigan, but every minute after that.  I know I thoroughly enjoyed meeting with them and the Bekalarek sisters on Friday night near the rynek. I just would have want to have more time to speak with Bree, Blake and Darren. So much to say, so little time to do it.

One thing the last three days has confirmed for me is that I have made progress in speaking Polish. I talked with both Chiara and Vivien Bekalarek in Polish and they said they understood me and that I spoke much better now than the last time they spoke with me. Today I had to return something we bought at Auchan(like Best Buy) on a credit card purchase and I was able to communicate with the service department well enough to get a refund in credit. THAT made me very happy. So, even though I am not happy with my slow progress I can see I have progressed and that is important to me. It confirms my reason to keep going.



Po spędzeniu tygodnia w Polsce, moi kuzyni z Michigan wrócili wczoraj do Berlina, by czekać na dzisiejszy lot z powrotem do Michigan. To nie był tylko dzień poświęcony czekaniu. Obejrzeli mecz piłki nożnej na stadionie i na zdjęciach widać, że świetnie się bawili. Myślę, że cały wyjazd się udał. No, może oprócz 12-to godzinnego lotu do i z Detroit, Michigan, ale każda minuta po tym. Wiem, że spotkanie z nimi i siostrami Bekalarek w piątek wieczorem w pobliżu Rynku, sprawiło mi ogromną radość. Chciałbym mieć więcej czasu na rozmowę z Bree, Blake i Darrenem. Tak wiele do powiedzenia i tak mało czasu, aby to zrobić.

Ostatnie trzy dni potwierdziły, że zrobiłem postępy w mówieniu po polsku. Rozmawiałem i z Chiarą i Vivien Bekalarek w języku polskim. Powiedziały, że rozumieją co do nich mówię, i że rozmawiałem teraz znacznie lepiej niż ostatnim razem. Dziś musiałem oddać coś co kupiliśmy w Auchan (jak Best Buy) za pomocą karty kredytowej, i byłem w stanie dogadać się z działem serwisowym na tyle dobrze, aby otrzymać zwrot pieniędzy. To mnie uszczęśliwiło. Tak więc, mimo że nie jestem zadowolony z moich powolnych postępów, widzę, że je robię, a to jest dla mnie ważne. To potwierdza, że jestem na dobrej drodze.

Saturday, August 25, 2018

Poznan meeting

Yes, a meeting last night in Poznań with the Dittenber family from Michigan, Darren, Kim, Blake, Bree and Ben, plus Kim's mother, Marilyn and Chiara and Vivien Bekalarek with their boyfriends. It has been years since I saw the 2 Bekalarek sisters and they have grown so much and speak English so much better. I was able to talk with Vivien a lot in Polish and it was good practice for me. They couldn't believe we have lived in Poland for 11 years already. They all ordered dinner but I just had water and coffee because I had eaten dinner earlier. Joan stayed at home for this meeting. She was a little tired.

I enjoyed finally meeting the young adults of the Dittenbers. I've been watching them grow up on FB for 10 years and this was our first face to face meeting. I asked how they liked Poland and they said they liked it very much and want to return, Last night they spent in Poznań and today they drive to Berlin to watch a football match. They leave for home on Sunday.

Tak, wczorajsze spotkanie w Poznaniu z rodziną Dittenberów z Michigan, Darrenem, Kimem, Blake, Bree i Benem oraz matką Kima, Marilyn i Chiarą oraz Vivien Bekalarek z ich chłopakami. Minęły lata odkąd widziałem 2 siostry Bekalarek i tak bardzo się rozrosły i mówią lepiej po angielsku. Dużo rozmawiałem z Vivien po polsku i to była dla mnie dobra praktyka. Nie mogli uwierzyć, że mieszkamy w Polsce już 11 lat. Wszyscy zamówili obiad, ale po prostu miałem wodę i kawę, bo wcześniej zjadłem obiad. Joan została w domu na tym spotkaniu. Była trochę zmęczona.

Podobało mi się wreszcie spotkanie z młodymi dorosłymi z Dittenbers. Obserwowałem, jak dorosną na FB przez 10 lat i to było nasze pierwsze spotkanie twarzą w twarz. Zapytałem, jak polubili Polskę i powiedzieli, że bardzo im się podobają i chcą wrócić.
Wczoraj wieczorem spędzili w Poznaniu i dzisiaj jeżdżą do Berlina, aby obejrzeć mecz piłki nożnej. W niedzielę wychodzą do domu.

Thursday, August 23, 2018

Bicycles.

In Poznań it's possible to rent a bicycle in 100 different locations. It started in 2012 and expanded to 1200 bicycles. For the past six years, Nextbike has been the operator of the system, but with the end of this cycling season, the contract signed with the company ends and ZTM has already announced a tender for selecting the operator for the next three years.The tasks of the new operator will include the management of the existing system and the creation of a new unstable system. The bicycles included in this system will be equipped with GPS transmitters and a locking lock, and users will be able to leave them anywhere in the area of ​​the designated zone. In the initial period, the new system will have 500 bikes and will be expanded every year by a further 100 bicycles. 

It seems to me this reduction from 1200 to 500 bicycles in the beginning of the new contract should be a big cause for concern. That is less than half of what we have now. Yes, the addition of the GPS system is a good thing but the reduction is not. Why change companies? By adding 100 bicycles a year it will take 7 years to return to 1200 bicycles IF ZTM is still the operator then.

Yes, it's Thursday and that means food shopping day.  First I had to get gasoline for the car, 27.5 liters(7 1/4gal.). 136PLN($36), then it was off to Carrefour for the food. We spent 123 PLN

Today the Michigan cousin are going to visit Zakopane. 

 W Poznaniu można wynająć rower w 100 różnych miejscach. To zaczęło się w 2012 roku i rozszerzyło do 1200 rowerów. Przez ostatnie sześć lat Nextbike był operatorem systemu, ale wraz z końcem tego sezonu rowerowego umowa z firmą wygasa, a ZTM ogłosił już przetarg na wybór operatora na następne trzy lata.
Zadania nowego operatora będą obejmować zarządzanie istniejącym systemem i stworzenie nowego niestałego systemu. Rowery wchodzące w skład tego systemu będą wyposażone w nadajniki GPS i zamek blokujący, a użytkownicy będą mogli zostawić je w dowolnym miejscu na obszarze wyznaczonej strefy. W początkowym okresie nowy system będzie miał 500 rowerów i będzie rozszerzany co roku o kolejne 100 rowerów.

Wydaje mi się, że redukcja z 1200 do 500 rowerów na początku nowej umowy powinna być powodem do niepokoju. To mniej niż połowa tego, co mamy teraz. Tak, dodanie systemu GPS to dobra rzecz, ale zmniejszenie liczby rowerów już nie. Po co zmieniać firmy? Dodając 100 rowerów rocznie, powrót do 1200 rowerów zajmie 7 lat. JEŻELI ZTM nadal będzie operatorem do tego czasu.


Tak, jest czwartek, a to oznacza dzień na zakup żywności. Najpierw musiałem zatankować benzynę do samochodu, 27,5 litra (7 1/4 gal.) za 136PLN (36 USD), a następnie pojechaliśmy do Carrefour po żywność. Wydaliśmy 123 PLN.


Dzisiaj kuzyni z Michigan zamierzają odwiedzić Zakopane.

Wednesday, August 22, 2018

A good morning.

A well spent morning. While Joan made out the menu  and shopping list for next week I listened to yesterday's Spanish lesson with Radek and, as I always do, I put my notes on the computer to have a copy for studying. I'm a visual and audio learner. The information sinks in deeper if I can reread it a few times, especially now that we are getting into more advanced grammar, He gives me many impromptu sentences and even though once I've heard them in English and know what they mean, it still takes time to get them out in Spanish correctly. I need to be doing that in Polish also.

We had a meeting with Zbyszek today, finally, in Sowa's and get caught up on what's been happening in his life and him in ours. We also talked about the problems of government, both here and in the U.S. It was good to see him again after such a long break since his wife died.

Today the Michigan cousins are visiting Auschwitz. They were in Krakow yesterday, a happy time, and today I think it will be the opposite. They have a 4 hour tour with an English translator and I think that will be more than enough time. It will be interesting to know what  the young adults of the parents think of this experience. On our visit, after 3 hours I could not take anymore and we left. My paternal grandparents came from that area.

Efektywnie spędzony ranek. Podczas gdy Joan przygotowywała menu na przyszły tydzień i sporządzała listę zakupów, ja przesłuchałem wczorajszą lekcję hiszpańskiego z Radkiem i jak zawsze umieściłem swoje notatki w komputerze, żeby mieć kopię do nauki. Jestem wzrokowcem i słuchowcem. Informacja wnika głębiej, jeśli mogę ponownie przeczytać ją kilka razy, zwłaszcza teraz, gdy wchodzimy w bardziej zaawansowaną gramatykę. Radek daje mi ad hoc wiele zdań i chociaż raz słyszałem je po angielsku, i wiem, co one oznaczają, to wciąż potrzeba czasu, aby poprawnie je powiedzieć po hiszpańsku. Muszę tak robić również po polsku.

Dzisiaj, w końcu, spotkaliśmy się ze Zbyszkiem u Sowy i dowiedzieliśmy się, co działo się w jego życiu, a on, co w naszym. Rozmawialiśmy także o problemach rządu, zarówno tutaj, jak i w USA. Dobrze było znowu go zobaczyć po tak długiej przerwie od śmierci jego żony.

Dziś kuzyni z Michigan odwiedzają Auschwitz. Wczoraj byli w Krakowie - miły czas, a dziś myślę, że będzie odwrotnie. Mają 4-godzinną wycieczkę z tłumaczem na język angielski i myślę, że to więcej niż wystarczająco dużo czasu. Ciekawym będzie dowiedzieć się, co o tym myślą młodzi, dorosłe już dzieci moich kuzynów. Podczas naszej wizyty, po 3 godzinach nie mogłem już więcej tego znieść i wyszliśmy. Moi dziadkowie ze strony ojca pochodzili z tego rejonu.


Tuesday, August 21, 2018

At last!

FINALLY, the last document is waiting for the apostille stamp and I can proceed with the application for Polish citizenship. It's been a long time coming. It should have been done years ago but I had valid reasons not to. Now it's just a matter of time, a lot of time, to see if I am accepted or rejected. Will it make a difference in my future life? YES, it will. I will tell you how after I receive it.

Joan made a nice fruit salad for dinner last night and for tonight she is preparing the Cobb salad. Summer is salad time for us, many different types of salads are usually our main meal for dinner or cold soups.  It already feels like summer is over and you can see it in the tree color and plants.

The Michigan cousins who came for the wedding are heading for Krakow today. I don't know if Poznan is of any interest for them, certainly there is more to see in Krakow. It would be my choice between the 2 cities.

 WRESZCIE, ostatni dokument czeka na pieczęć apostille i mogę przystąpić do wniosku o obywatelstwo polskie. Minęło dużo czasu. Powinno to być zrobione lata temu, ale miałem uzasadnione powody, by tego nie robić. Teraz to tylko kwestia czasu, dużo czasu, aby sprawdzić, czy zostałem przyjęty czy odrzucony. Czy wpłynie to na moje przyszłe życie? Tak, wpłynie. Powiem ci jak , kiedy je otrzymam.

Wczoraj Joan zrobiła sałatkę owocową na obiad, a na dziś przygotowuje sałatkę Cobb. Lato to dla nas czas sałatek, wiele różnych rodzajów sałatek lub zimne zupy to zazwyczaj główny posiłek na obiad. Wydaje się, że lato się kończy, co widać po kolorze drzew i roślin.

Kuzyni z Michigan, którzy przyjechali na wesele, dzisiaj jadą do Krakowa. Nie wiem, czy Poznań jest dla nich interesujący, z pewnością więcej można zobaczyć w Krakowie. Taki byłby mój wybór między tymi dwoma miastami.

Monday, August 20, 2018

Wedding.





Last Saturday, the young cousin I first met in 2008, Nora Bekalarek, and helped arrange her first visit to the United States, got married. She was 15 years old at that time. In the U.S. she stayed with the Dittenber family in Michigan from the Rajewski side of the family tree. She also travelled to California to meet other family members. She invited  all of the Dittenber family to the wedding, including the grandmother, Marilyn Mapes. They arrived last Friday and at this writing are still in Słupca. Fortunately, the weather has been very good since they arrived.

This past Sunday morning, as we were having coffee at Empik, about 30-40 women arrived on bicycles dressed in old style clothing. We were curious what was the reason and found out they were filming a segment of a new movies telling the story of how the Polish women's suffragette movement influenced the future of Poland.

W zeszłą sobotę, młoda kuzynka, Nora Bekalarek, którą po raz pierwszy spotkałem w 2008 roku, i której pomogłem zorganizować pierwszą wizytę w Stanach Zjednoczonych, wzięła ślub. Wtedy, w USA miała 15 lat. W USA przebywała u rodziny Dittenberów w Michigan ze strony rodziny Rajewskich. Podróżowała także do Kalifornii, by poznać innych członków rodziny. Zaprosiła na wesele całą rodzinę Dittenberów, w tym babkę Marilyn Mapes. Przyjechali w zeszły piątek i w czasie, kiedy to piszę, nadal są w Słupcy. Odkąd przyjechali, pogoda na szczęście była bardzo dobra,.

W miniony niedzielny poranek, kiedy piliśmy kawę w Empik-u, około 30-40 kobiet ubranych staromodnie przyjechało na rowerach. Byliśmy ciekawi, z jakiego powodu i dowiedzieliśmy się, że kręcą odcinek nowego filmu opowiadającego o tym, jak ruch sufrażystek z Polski wpłynął na przyszłość Polski.

Sunday, August 19, 2018

John Denver

Last night I was watching an old concert of the American singer/songwriter, John Denver. He died in 1997, age 54, in a plane crash. Lately I've thinking about my own life but wasn't able to express my thoughts the way he did so here are his words............................

I've been lately thinking about my life's time, all the things I've done and how it's been.
And I can't help believing, in my own mind, I know I'm gonna hate to see it end.
I've seen a lot of sunshine, slept out in the rain, spent a night or two all on my own.
I've known my lady's pleasures, had myself some friends, and spent a time or two in my own home.
And I have to say it now, it's been a good life all in all. It's really fine to have a chance to hang around
and lie there by the fire and watch the evening tire and talk of poems and prayers and promises and things that we believe in.

How sweet it is to love someone, how right it is to care, how long it's been since yesterday and what about tomorrow and what about our dreams and all the memories we share.
The days they pass so quickly now, nights are seldom long and time around me whispers when it's cold.

The changes somehow frighten me, still I have to smile, it turns me on to think of growing old. For though my life's been good to me there's still so much to do, so many things my mind has never known.

I have to say it now, it's been a good life all in all. It's really fine to have the chance to hang around.


Songwriter: John Denver
Poems, Prayers and Promises lyrics © Warner/Chappell Music, Inc, Reservoir One Music
 https://www.youtube.com/watch?v=4d-NmoMHBbE



Ostatniej nocy oglądałem stary koncert amerykańskiego piosenkarza / kompozytora i autora tekstów, Johna Denvera. Zginął w 1997 roku, w wieku 54, w katastrofie lotniczej. Ostatnio myślałem o własnym życiu, ale nie byłbym w stanie wyrazić moich myśli tak jak robił to on, więc oto jego słowa ....................... .....

Myślałem ostatnio o moim życiu, tym co robiłem, jakie było.
I nie mogę przestać sądzić, w głębi mojego umysłu, że będę nienawidzić tego, że nadejdzie jego koniec.
Widziałem dużo słońca, spałem w deszczu, spędziłem noc lub dwie całkiem sam
Wiem, co sprawia przyjemność mojej pani, miałem przyjaciół i byłem chwilę czy dwie w moim własnym domu.
I muszę powiedzieć, że to było w sumie dobre życie. Dobrze jest trochę się poobijać,
poleżeć przy kominku, patrzeć na zmierzch i mówić wiersze i modlitwy i obietnice i rzeczy, w które wierzymy.

Jak słodko jest kochać kogoś, jak dobrze troszczyć, jak dużo czasu minęło od wczoraj, i co będzie jutro, i jakie będą nasze marzenia i wszystkie wspomnienia, które mamy.
Dni tak szybko mijają, noce rzadko są długie, a czas wokół mnie szepcze, gdy jest zimno.

Zmiany trochę mnie przerażają, ale staram się uśmiechać, kręci mnie myśl o starzeniu się. Bo choć moje życie było dobre dla mnie, jest jeszcze tyle do zrobienia, tak wielu rzeczy mój umysł nigdy nie poznał..

Muszę to powiedzieć teraz, to było w sumie dobre życie. Dobrze móc się powałęsać.


Autor: John Denver

Saturday, August 18, 2018

Time passes

Saturday night, sitting on the balcony at the table and looking up at the deep blue sky I can see a few silver speckles of stars hanging in space representing a few of the millions of stars above me but the electric street lights and house lights prevent any real view of stars like the night Joan and I spent on top of a mountain in Colorado, warm in our sleeping bags, staying up all night to watch the world turn before our eyes as the stars moved from right to left in front of us. We were 14,000 feet above sea level with no lights and the stars were ever Even from our house to that but not as quite so many stars. However, we were treated to another marvelous sight, the dancing gases of the Aurora Borealis reflecting it's beautiful spectacle of colors on the waters of the lake and in the sky. Even from our house it was possible to lay at night in lawn chairs and watch the show. We had a valley behind our house and when the dance began, it covered the whole sky.

When I look to my left, through the window, on the walls I see the dozens of family pictures that make up the museum of my family history displayed before my eyes reminding me everyday of all the people I am connected to through blood. of all the years, months, days, hours, it took to gather the information I have now back to the 1700's and what will happen to it now that my own son is dead. There isn't a room in our flat where pictures don't remind me.  Only cousin Krzysztof has the same interest in genealogy as I do but none of the younger generations show any. I have no regret about the work I put into this, I only regret I have no son to leave it to now.

 Earlier we received an email from the U.S, Embassy in Warsaw about completing a new Federal Post Card Application.   We  must complete a new FPCA to ensure we receive our ballot for the 2018 elections.  The completion of the FPCA allows us to request absentee ballots for all elections for federal offices (President, U.S. Senate, and U.S. House of Representatives) including primaries and special elections during the calendar year in which it is submitted.  The FPCA is accepted by all local election officials in all U.S. states and territories.

I went to the website, setup accounts for both of us, filled out the formd, printed them and took them to be scanned o a pendrive, When I  got back home I emailed them to Illinois. Now we just wait until September to get our ballots for the November 6 elections.

Sobotnia noc, światła gwiazd, gwiazdy, światła, gwiazdy, światła, gwiazdy realnego widoku gwiazd i reszty świata na świecie. Mieliśmy 14 000 stóp nad poziomem morza. Zostaliśmy jednak potraktowani do innego cudownego widoku, tańca Aurory Borealis odbijającej się nad jeziorem. Nawet widok na dom. Wokół naszego domu była dolina.

Kiedy patrzę na moją rodzinę, obserwuję moją rodzinę. Jestem połączony z moją rodziną. Jestem podłączony do mojej krwi. Moje życie jest martwe, zobaczę to wszystko. W naszym mieszkaniu nie ma pokoju, w którym zdjęcia mi nie przypominają. Jedynie kuzyn Krzysztof ma takie samo zainteresowanie genealogią jak ja, ale żadna z młodszych generacji nie wykazuje. Nie żałuję tej pracy. Nie mam syna, który by to zostawił.

Wcześniej otrzymaliśmy e-mail od ambasady USA w Warszawie o wypełnieniu nowej federalnej aplikacji pocztowej. Musimy ukończyć nową FPCA, aby zapewnić nasze głosowanie w wyborach w 2018 roku. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, przewodniczący Senatu Stanów Zjednoczonych i Izba Reprezentantów USA, w tym osoby startujące, które zostały zgłoszone do wyborów. FPCA jest przyjmowana przez wszystkich lokalnych urzędników wybranych we wszystkich stanach i terytoriach USA.

Wróciłem do strony internetowej, wróciłem, wróciłem do strony internetowej. Wysłałem je e-mailem do Illinois. Teraz czekamy tylko na wrzesień, aby uzyskać nasze karty do głosowania w wyborach 6 listopada.

Friday, August 17, 2018

A surprising night.

Such a beautiful day and night. We spent the afternoon outside and then had dinner at home. Joan made a salmon pasta dish that was excellent. Rather than stay inside, we went to the cafe at Empik to see what it was like in the evening.

It's a large space in front of the Plac and all of the tables and chairs were on the sides, leaving a big empty space in the middle. Soon after arriving, about 19:30, music came out of the speakers and a group of dancers appeared. Later I found out it was a folk dance group from Warsaw. They were dressed in everyday clothes and were here to perform folk dances from different regions of Poland. After a couple dances they asked people at the tables if they wanted to learn some of the dances and some did join them. We stayed for about 2 hours watching them and then retiurned home. It was a good night for us.

Taki piękny dzień i noc. Spędziliśmy popołudnie na zewnątrz, a potem zjedliśmy obiad w domu. Joan zrobiła makaron z łososia, który był doskonały. Zamiast zostać w środku, poszliśmy do kawiarni w Empik, żeby zobaczyć, jak to jest wieczorem.


To duża przestrzeń przed Placem, a stół i krzesła po bokach, pozostawiając dużą pustą przestrzeń pośrodku. Wkrótce po przybyciu, około 19:30, na głośniku pojawiła się muzyka i pojawiła się grupa tancerzy. Później dowiedziałem się, że to ludowa grupa taneczna z Warszawy. Ubrani byli w codzienne ubrania i byli tutaj, by wykonywać tańce ludowe z różnych regionów Polski. Po kilku tańcach zapytano ludzi przy stołach, czy chcą się nauczyć tańców, a niektórzy dołączyli do nich. Zatrzymaliśmy się na około 2 godziny obserwując je, a następnie wróciliśmy do domu. To była dobra noc dla nas.

Thursday, August 16, 2018

Another record.

We set another new record for food shopping. This time it was a low record because Joan bought more than she needed last time. We spent 99.25PLN($26) today and that included smoked salmon. We did, however, do a little increased spending by buying new pots for the kitchen. The old ones needed replacement and we found the ones Joan liked, cost 158PLN($42).

With the rate of exchange at a high, $1=3.80PLN, we went to Empik to have coffee after shopping and sat and talked for an hour or so before going home. It's a comfortable place to sit, watch people and talk. That mystery car was still parked in the underground parking.

Earlier in the morning, before Joan woke up, I worked on finishing up the downloads of all the videos of Español con Juan and putting them in order by date. Now I have 123 of them to watch on different aspects of the Spanish language.  I'll do one each morning upon wake-up and probably watch it 2 or 3 times to understand it since they are at a higher level than I am at.

We played a game of Scrabble but with a different rule. In this game you could use either English, Spanish or Polish words. It was interesting.

In the evening we watched a new movie, The Guernsey Literature & Potato Peel Pie Society. It was a good, new, movie.

 Ustanowiliśmy nowy rekord w zakupach spożywczych. Tym razem był to rekord minimum w wydatkach, ponieważ Joan kupiła mniej niż potrzebowała ostatnio. Dzisiaj wydaliśmy 99,25 PLN (26 USD), wliczając wędzonego łososia. Jednak wydaliśmy trochę więcej, kupując nowe garnki do kuchni. Stare wymagały wymiany i okazało się, że te, których lubi Joan, kosztują 158PLN (42 USD).

Ze stawką wymiany pieniędzy po wysokim kursie 1 USD = 3,80 PLN, po zakupach udaliśmy się do Empik-u, aby wypić kawę, gdzie siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez około godzinę przed pójściem do domu. Jest to wygodne miejsce, by posiedzieć, oglądać ludzi i rozmawiać. Ten tajemniczy samochód wciąż był zaparkowany w podziemnym parkingu.

Wcześnie rano, zanim Joan się obudziła, pracowałem nad dokończeniem ściągania wszystkich filmów Hiszpański wg Juana i porządkowania ich według daty. Teraz mam do obejrzenia 123 filmy dotyczące różnych aspektów języka hiszpańskiego. Zrobię to każdego ranka po przebudzeniu i prawdopodobnie obejrzę każdy 2 lub 3 razy, aby zrozumieć, ponieważ językowo są one na wyższym poziomie zaawansowania niż ja jestem

 Graliśmy w Scrabble ale tym razem na innej zasadzie. W tej rozgrywce można było użyć słowa albo w języku angielskim, hiszpańskim lub polskim.to było ciekawe.

Wieczorem oglądaliśmy nowy film "The Guernsey Literature & Potato Peel Pie Society. To był nowy, niezły film...

Wednesday, August 15, 2018

Ain't life grand!

Another holiday in Poland and the majority of the stores were closed today, including Sowa's, so we missed our normal day of coffee and ciasto.

Joan spent most of her day reading her new book and rereading "When Breath Becomes Air". I spent it studying, downloading a new batch of Spanish video lessons, listening to a few podcasts in Polish and recalling some Polish vocabulary.

I received a nice email from the health department in Ohio telling me they had sent out Joan's long form of her birth certificate today. That is the form with the city of birth on it required by the Polish Civil Registry office. It will still have to be sent back to a different department for the apostile stamp. In May, when all of this started, I thought it would be completed by August but now it looks like October with the mail delays. Ah well, the sun is out, it's a nice evening, I'm healthy(I think) and I'm in love. LIFE IS GOOD.

Kolejne święto w Polsce i większość sklepów zostało dziś zamkniętych, w tym Sowa, więc straciliśmy nasz zwykły dzień na kawę i ciasto.

Joan spędzała większość dnia czytając  nową książkę i czytając ponownie "When Breath Becomes Air". Ja spędziłem czas na nauce, pobieraniu z netu nowej partii hiszpańskich lekcji wideo, słuchaniu kilku podcastów po polsku i przypominaniu polskiego słownictwa.

Otrzymałem miły e-mail z departamentu zdrowia w Ohio zawiadamiający, że dziś wysłali pełny akt  urodzenia Joanny. Jest to dokument podający miasto urodzenia, co jest wymagane przez Urząd Stanu Cywilnego. Nadal będzie musiał zostać odesłany do innego wydziału po pieczęć apostile. W maju, kiedy wszystko się zaczęło, pomyślałem, że całość sprawy zakończy się do sierpnia, ale teraz wygląda na to, że to będzie październik  choćby z powodu opóźnień w wysyłaniu korespondencji. No cóż, słońce zaszło, jest miły wieczór, jestem zdrowy (myślę) i jestem zakochany. ŻYCIE JEST DOBRE.

Tuesday, August 14, 2018

Conversation day

A cloudy day today started out with a Spanish conversation at 9:00 and then at 11:00 I met with Radek for 2 hours. He da watched a documentary on Jimi Hendrix the night before so the first hour we talked about that. The second hour was spent in Spanish.

In the afternoon I had a conversation in Polish with Lila.

Thanks to everyone for your comments about our anniversary. It was a GREAT day.

Dzisiejszy pochmurny dzień rozpoczął się o 9:00 od rozmowy po hiszpańsku, a potem o 11:00, na 2 godziny spotkałem się z Radkiem. Poprzedniego wieczoru obejrzał film dokumentalny o Jimim Hendrixie, więc rozmawialiśmy o tym przez pierwszą godzinę. Druga godzina była przeznaczona na język hiszpański.

Po południu rozmawiałem z Lilą po polsku.

Dziękuję wszystkim za komentarze na temat naszej rocznicy. To był wspaniały dzień.

Monday, August 13, 2018

Antique Car

In the underground of Plac Wolniśći has been parked this old car for several days and today I just happened to have my camera. Does anyone know what the car is, the make, model or year of this car? It has been maintained well so it seems strange to be collecting dust now underground. Pictures on the right side.

It was another nice day so I took Joan to Empik early, about 10:00, to find a new book to read. Since we were there already, after she bought a book we stopped at the outside cafe and had coffee. On the way home we also stopped at Bricoman, kind of like Home Depot, and bought Super Glue to fix the problem with the weatherstrip on the bottom of one of the kitchen windows. It was cheap enough, $1.

Carmelo has been hard at work correcting the Mexican/Spanish to Spain/Spanish and now he has caught up to where I am at in the lessons on the internet. Not everything needed correction, I would guess about 15% but some of the corrections were totally different words and I would not have been understood if I used them in Spain.  Between him and Radek, I'm confident I'm learning the right form of Spanish now.

 W garażu podziemnym na Placu Wolniły ten stary samochód został zaparkowany na kilka dni, a dziś po prostu miałem aparat. Czy ktoś wie, co to jest za samochód, marka, model lub rok jego produkcji? Jest dobrze utrzymany, więc dziwnym wydaje się, aby teraz  zbierał kurz w podziemiu. Zdjęcia po prawej stronie.

To był kolejny miły dzień, więc wcześnie, bo około 10:00 zabrałem Joan do Empiku, aby znaleźć nową książkę do czytania. Skoro już tam byliśmy to po tym, jak kupiła książkę, zatrzymaliśmy się w kawiarni na świeżym powietrzu i wypiliśmy kawę. W drodze do domu zatrzymaliśmy się również w Bricoman, trochę jak Home Depot, i kupiliśmy Super Glue, żeby naprawić problem z uszczelką w dolnej części jednego z okien kuchni. To było tanie, 1 dolar.

 Carmelo ciężko pracował nad poprawą wersji meksykańskiej języka hiszpańskiego na hiszpańską używaną w Hiszpanii i teraz dotarł do miejsca, gdzie jestem na kursie  w Internecie. Nie wszystko wymagało korekty, zgaduję około 15%, ale niektóre poprawki okazały się zupełnie innymi słowami i nie byłbym zrozumiany, gdybym użył ich w Hiszpanii. Tak między nami,  teraz jestem przekonany, że uczę się odpowiedniej formy języka hiszpańskiego.

Sunday, August 12, 2018

30 or 43?

August 12th is a special day for Joan and I. It's a dual day of celebration and remembrance. On this day in 1915 my mother, Helen was born; in 1939 she married my father, Walter Piekarczyk; in 1988 Joan and I were married and in 1996 Joan had an aneurysm on our 8th wedding anniversary. So today we had 5 things to remember and celebrate. We celebrated our official 30th wedding anniversary although we consider it our 43rd. We met in 1975 and it WAS love at first sight and nothing has changed. However, the marriage document says 30 years. We don't believe in it.

So today was not a day for studying, reading, watching a movie or playing games. It was our day to celebrate our life together. I waited until Joan woke up and then, being a sunny day, took her to Empik for coffee while we revisited how we met and the people we knew in our lives at that time.
We talked about my teaching and playing music at that time and her being the manager of a group of sales people. Also about our decision to start living together after knowing each other for 2 years and our young children. About an hour later we went to Drukarnia for breakfast.

At Drukarnia we talked about her sons tragic accident caused by a drunk driver that completely changed his future life and almost killed him. Then about the operation on the wrist of my right hand that caused a decline in my playing ability of the guitar to the point where I stopped playing.  How it put me into a depression and how she got me out of it only by taking me to Colorado where my love of nature was rekindled. However, it was so strong that I could no longer live in a city and I had to escape by moving to the forest of Michigan. Having 2 young children in school, she could not go with me but we agreed to stay together, long distance, and we did for 4 years. Our love was so strong I could not stay alone more than that and I returned to Chicago, once again to live together. In 1988, after 13 years of being together, we both agreed to marry. In 1990, with both of her children on their own, we moved back to the U.P. of Michigan and lived there for 5 years where we had our own woodworking business. While it was profitable, it was not profitable enough to build a future on and we returned to the area of Chicago to enter the rat race for the next 10 years. In 2007 we retired and moved to Poland.

Breakfast was long and when we were done we went for a walk around some streets of the city, then went to Sołacki Park for more walking. This time our talk was about the future, what plans we should make, what possibilities we have, what are the realities of our thoughts about them, what places or countries would we like to visit.

We ended our day at Milano's restaurant, just across the street from the park. We thought about going to a new place but then you always wonder how good it will be even if recommended. With Milano's, we know it will be good because we have been there several times.

Like any couple that has been together for this long, more than half of our lives, we have been through extremely good and bad times. We focus on the good times. Together we have lived in Illinois, the forest of the Upper Peninsula of Michigan and now, Poland. We have visited many states and now many countries in Europe. Naturally we have aged but we live each day as well as possible and always plan for the next adventure. Living in Poland has opened a whole new world for us to explore and we have taken advantage of it and will continue to do so. It also made me aware of how foolish it is to know only one language.

 12 sierpnia to szczególny dzień dla Joan i dla mnie. Jest to dzień podwójnego świętowania i wspominania. W tym dniu w 1915 roku urodziła się moja matka, Helen. W 1939 roku wyszła za mąż za mojego ojca, Waltera Piekarczyka, W 1988 Joan i ja pobraliśmy się, a w 1996 roku Joan miała tętniaka, w 8. rocznicę naszego ślubu. Więc dzisiaj mieliśmy 5 rzeczy do pamiętania i świętowania. Obchodziliśmy naszą oficjalną 30-tą rocznicę ślubu, choć to nasza 43-ta rocznica. Poznaliśmy się w 1975 roku, to była miłość od pierwszego wejrzenia, i nic się nie zmieniło. Jednakże akt ślubu wskazuje na 30 lat. Nie wierzymy w to. 

Więc dzisiaj to nie jest dzień na naukę, czytanie, oglądanie filmów lub granie w gry. To jest "nasz" dzień uczczenia naszego wspólnego życia. Czekałem aż Joan się obudzi, a następnie, ponieważ dzień jest słoneczny, zabrałem ją do Empiku na kawę, powspominaliśmy jak się poznaliśmy, jakich ludzi znaliśmy. Rozmawialiśmy o czasie gdy uczyłem i grałem muzykę, a ona była menadżerem grupy sprzedawców. Również o naszej decyzji o rozpoczęciu życia razem po dwóch latach znajomości i naszych małych dzieciach. Jakąś godzinę później poszliśmy do Drukarni na śniadanie. 

W Drukarnia rozmawialiśmy o tragicznym wypadku jej syna, spowodowanym przez pijanego kierowcę, który całkowicie zmienił jego przyszłe życie, i w którym niemal zginął. Następnie o mojej operacji nadgarstka prawej ręki, który spowodował spadek moich możliwości gry na gitarze, do punktu, w którym przestałem grać. Jak doprowadziło mnie to do depresji, i jak ona mnie z niej wyciągnęła, biorąc mnie do Kolorado, gdzie ożyła moja miłość do natury. To było tak silne, że nie mogłem dłużej żyć w mieście i musiałem uciec, przenosząc się do lasu w Michigan. Z dwójką małych dzieci w szkole, Joan nie mogła dołączyć do mnie, ale uznaliśmy, że zostajemy razem, w związku na odległość, co trwało 4 lata. Nasza miłość była tak silna, że nie mogłem być dłużej sam, więc wróciłem do Chicago, po raz kolejny, aby żyć razem. W 1988 roku, po 13 latach bycia razem, oboje zdecydowaliśmy się wziąć ślub. W 1990 roku, gdy oboje jej dzieci były już samodzielne, przeprowadziliśmy się z powrotem na Górny Półwysep Michigan i mieszkaliśmy tam przez 5 lat, prowadząc własną działalność związaną z obróbką drewna. Chociaż było to opłacalne, to nie wystarczyło by zbudować przyszłość, więc wróciliśmy do Chicago, by brać udział w wyścigu szczurów przez kolejne 10 lat. W 2007 roku przeszliśmy na emeryturę i przenieśliśmy się do Polski. 

Śniadanie było długie, a kiedy skończyliśmy, udaliśmy się na spacer po niektórych ulicach miasta, a następnie do Parku Sołackiego, by jeszcze trochę pochodzić. Tym razem nasza rozmowa była o przyszłości, co powinniśmy zrobić, jakie możliwości mamy, jakie są realia, jakie miejsca lub kraje chcielibyśmy odwiedzić. 

Skończyliśmy nasz dzień w restauracji Milano, znajdującej się przy ulicy naprzeciw parku. Myśleliśmy o pójściu do nowego miejsca, ale nigdy nie wiadomo, czy będzie tam smacznie, nawet jeśli ktoś ci je poleca. W Milano, wiemy, że będzie dobrze, bo byliśmy tam kilka razy. 

Jak każda para, która była razem tak długo, ponad połowę naszego życia, przeszliśmy przez bardzo dobre i złe chwile. Skupiamy sie na tych dobrych. Razem żyliśmy w Illinois, w lesie na Górnym Półwyspie, a teraz w Polsce. Odwiedziliśmy wiele stanów i teraz wiele krajów w Europie. Naturalnie jesteśmy już w pewnym wieku, ale staramy się wykorzystać każdy dzień tak jak to możliwe i zawsze planujemy kolejną przygodę. Życie w Polsce otworzyło dla nas zupełnie nowy świat do eksplorowania, a my będziemy z tego korzystać. To także uświadomiło mi, jak głupio jest znać tylko jeden język