Friday, July 10, 2015

Bydgoszcz



Last Monday came and it was time to leave for Bydgoszcz after another good breakfast with Czesław. His wife prepared it but had already eaten and was preparing to go to work. We thanked her for her hospitality and she gave us a nice present of a hard covered book about Koszalin written in Polish and English. We left at 6:00, programmed the GPS and took a lot of back roads to Bydgoszcz arriving there at 12:00.

Lila was waiting for us with a prepared meal of meat, fish, bread, salad,coleslaw and desert. She is an amazing woman so full of energy and we talked about learning languages, politics, vacations aand a few other subjects. About 3PM we started our journey back home and finally arrive home about 6:45 in the evening, tired and needing to relax from the drive. She will be taking another trip to Istanbull soon and we should decide on where to go next. This was the hottest weekend yet this summer and only on Monday was the temperature in the comfortable range for us. The heat takes to much energy out of us, especially when you are out and walking in it.

Tomorrow  night we are invited to a farewell party for two young men going to the U.S. For studies. It will be a happy/sad affair for us, happy that they have the opportunity to go but sad because we won't see them for a long time. It will be the same when Ola goes.

Nadszedł poniedziałek i czas na wyjazdu do Bydgoszczy - po kolejnym dobrym śniadaniu z Czesławem. Śniadanie przygotowała żona Czesława, która zjadła je już wcześniej i przygotowywała się do wyjścia do pracy. Podziękowaliśmy jej za gościnność, a ona dała nam piękny prezent w postaci książki w twardej oprawie o  Koszalinie napisanej w języku polskim i angielskim. Wyjechaliśmy o 6:00, zaprogramowaliśmy  GPS i pojechaliśmy bocznymi drogami drogami do Bydgoszczy , do której przybyliśmy o 12:00.

Lila czekała na nas z przygotowanym posiłkiem złożonym z mięsa, ryby, chleba, sałatki, surówki  i deseru. Ona jest wyjątkową kobietą  pełną energii; rozmawialiśmy o nauce języków, polityce, wakacjach i na kilka innych tematów. O godzinie 15:00 zaczęliśmy naszą podróż do domu, aby dojechać na miejsce o 18:45, zmęczeni i pragnący odpocząć  po podróży. Lila jest przed kolejną podróżą do Istanbulu, a my powinniśmy zdecydować, gdzie pojechać następnym razem. To był najgorętszy weekend tego lata i dopiero w poniedziałek  temperatura była dla nas dogodna. Upał powoduje dużą utratę energii , zwłaszcza gdy jesteśmy na zewnątrz i spacerujemy.

W piątek wieczorem jesteśmy zaproszeni na przyjęcie pożegnalne organizowane dla dwóch młodych mężczyzn, którzy udają się do USA na studia. To będzie szczęśliwy / smutny fakt dla nas, szczęśliwy, bo mają możliwość wyjazdu, ale smutny, bo nie zobaczymy ich przez długi czas. Tak samo będzie, gdy Ola wyjedzie.

Wednesday, July 08, 2015

Dobrzycza





Last Sunday it started out with clouds and cooler temperature for our trip to Dobrzycza and we thought that was a good sign. It's only 20 minutes from Koszalin using back roads so there was no traffic. We arrived about 10:30, bought our tickets, 27zl per person to see both parts of the gardens. First we went to see the labyrinth and the tower that gives you a good view of the labyrinth from high about. It wasn't a real high tower but Joan decided to wait with her friend on the bench so Czesław, Krystyna and I made the tip to the top of the tower. They actually have someone standing on the top who directs people how to get through the labyrinth to the tower. When we were done taking pictures we went back down to meet Joan and see some interesting flowers.

Part two of the trip are the main gardens designed in different style like a Japanese, French, English and Italian gardens. By this time the clouds had gone away and the temperature was up again to 33c so it was a hot walk. We spent about three hours in all there and I was impressed with how many local people now have jobs because of the idea to create this garden in a small village. I know that when they first opened it was free to enter and now it is not but it gives jobs so I didn't mind paying.

On our way back home we went to the highest point in the forest where there is a very old chapel even though it doesn't look like it now because it's been renovated. I think they should have left the outside the way it was.

Today, Wednesday, we had to go to hospital to get Joan and appointment to see about a sore on her leg that she has had for a few months. We thought it would take a long time to register and see a doctor but instead she registered and got an appointment for the 23rd of July at 11:45 so we have to return then. We were right next to the rynek so we stopped for coffee and was a little surprised to see the damage done last night by a wind storm. Several of the cafe's had their canopies destroyed, either the metal poles were bent or they were completely gone. I think it will take a little while to repair the damage.

Ostatnia niedziela zaczęła się od pochmurnego nieba i niższej temperatury, więc myśleliśmy, że to dobry znak dla naszej wycieczki do Dobrzycy. To tylko 20 minut od Koszalina przy użyciu bocznych dróg, więc nie było ruchu. Przyjechaliśmy o 10:30, kupiliśmy bilety, 27zł od osoby, aby zobaczyć obie części ogrodów. Najpierw udaliśmy się do labiryntu i na wieżę, z wysokości której jest dobry widok na labirynt. To nie była prawdziwa wieża, ale Joan postanowiła poczekać z koleżanką na ławce, tak więc Czesław, Krystyna i zrobiliśmy wyprawę na szczyt wieży. Oni rzeczywiście mają kogoś stojącego na szczycie, który kieruje ludźmi, jak przejść przez labirynt do wieży. Gdy skończyliśmy robić zdjęcia, udaliśmy się z powrotem na dół, aby spotkać Joan i zobaczyć ciekawe kwiaty.

Druga część wyprawy to głównie ogrody zaprojektowane w różnych stylach, jak: japoński, francuski, angielski i włoski. W tym czasie chmury rozeszły się, a temperatura ponownie podskoczyła do 33C,  tak że w trakcie spaceru  było gorąco. Spędziliśmy tam około trzech godzin i byłem pod wrażeniem, jak wielu mieszkańców ma teraz pracę w wyniku pomysłu utworzenia tego ogrodu w małej wiosce. Wiem, że kiedy po raz pierwszy ogród został otwarty można było wejść bezpłatnie, ale teraz już tak nie jest, ponieważ on  daje ludziom zatrudnienie, więc nie miałem nic przeciwko zapłaceniu za wstęp.

W drodze powrotnej do domu poszliśmy do najwyższego punktu w lesie, gdzie jest bardzo stara kaplica, mimo że teraz na to nie wygląda, ponieważ została odnowiona. Myślę, że jej zewnętrzny wygląd powinien zostać zachowany bez zmian.

Dziś środa, musieliśmy udać się do szpitala, aby umówić Joan na wizytę, po to, by lekarz zobaczył ranę na nodze, którą ma  już od kilku miesięcy. Myśleliśmy, że dużo czasu zajmie zarejestrowanie się i oczekiwanie na lekarza, ale zamiast tego rejestratorka  zarejestrowała Joan na 23 lipca o 11:45, więc musimy ponownie tam  przyjść. Byliśmy tuż obok Rynku, więc zatrzymaliśmy się na kawę i byłem trochę zaskoczony, kiedy zobaczyłem szkody wyrządzone przez wczorajszy huragan. Zadaszenie kilku kawiarni było  zniszczone, albo słupy metalowe były wygięte lub  całkowicie zniknęły. Myślę, że naprawienie szkód  zajmie trochę czasu.

Tuesday, July 07, 2015

Day 2-Koszalin






Last Saturday after an excellent breakfast of freshly made bread, cheese, buns and lunch meat, we went with Czesław to the center of town to view things of interest. First was the park with nice old tree, a river running through it and a few ponds. From there we went to see one of the oldest chapels that dates back to the 15th century. It was closed so we took some pictures outside of it. The most interesting building was the miller's museum.. It's actually called the Miller's palace and is from the 19th century. The mill was constructed in the 12th century and was one of the few buildings to survive the fire of 1601. The new mill was built between 1838-1842 and was equipped with American machinery. Within the period of 1890-1897, a palace was attached to the mill and performed as an administration function of the mill.

Along with the mill are two other structures, a building with fishing nets, a blacksmith area and other items and the second building which is an actual house from 1869 and brought to Koszalin from Dąbki. The house is equipped with furniture from that era and also has the famous straw roof from that period. People were much shorter back then as you can see from the picture with Joan in them if you look how close the ceiling beams are to her head.

It was another hot day and after walking for two and a half hours we were happy to go back to the house where it was cooler inside. A short time after arriving the grill was ready, Krystyna's mother arrived and we sat down to a typical Polish feast of many different kinds of food; salad, pickles, kiełbasa(white and smoked), kiszka and a sausage I never had before stuffed with potatoes and bacon. After the lunch we went back inside to a cooler place and talked the rest of the evening.
 
Another thing of interest was the monument with the two tall pillars that use to be in the main square but was moved into the park. It is a three sided monument that has a big significance for people because it says...We were, We are  and We will be. It was erected after WWII.

Po doskonałym śniadaniu ze świeżo upieczonym chlebem, serem, bułkami i wędliną, poszliśmy z Czesławem do centrum miasta, aby zobaczyć interesujące rzeczy. Pierwszą był  park z ładnym starym drzewem oraz rzeczką przez niego przepływającą i kilkoma stawami. Stamtąd poszliśmy zobaczyć jedną z najstarszych kaplic, której historia sięga 15 wieku. Była zamknięta, więc zrobiłem kilka zdjęć z zewnątrz. Najbardziej interesującym budynkiem było muzeum młynarza. Tak naprawdę nazywa się to pałac Millera i pochodzi z 19 wieku. Młyn został zbudowany w 12 wieku i był jednym z nielicznych budynków, który przetrwał pożar w  1601 roku. Nowy młyn został wybudowany w latach 1838/42 i został wyposażony w amerykańskie maszyny. W okresie 1890-1897 pałac został dołączony do młyna i pełnił jego  funkcje administracyjne.

Razem z młynem koegzystują dwa inne zabudowania, budynek z  sieciami rybackimi, kuźnią i innymi przedmiotami oraz drugi budynek, którym jest oryginalny dom z 1869 przywieziony do Koszalina z Dąbek. Dom wyposażony jest w meble z tamtej epoki, a także posiada słynny dach ze słomy z tamtego okresu. Ludzie byli wtedy o wiele niżsi, jak widać na zdjęciu z Joan, jeżeli spojrzysz,  jak blisko od jej głowy są belki stropowe.

To był kolejny gorący dzień i po dwu i pół godzinnym spacerze byliśmy zadowoleni z powrotu do domu, gdzie wewnątrz było chłodniej. Krótko po naszym przybyciu, grill był gotowy, przyjechała matka Krystyny  i usiedliśmy do typowej polskiej uczty z wieloma różnymi rodzajami pożywienia: sałata, ogórki, kiełbasa (białe i wędzone), kiszka i kiełbasa nadziewana ziemniakami i boczkiem, której  nigdy wcześniej nie jadłem. Po obiedzie udaliśmy się z powrotem do chłodniejszego miejsca i rozmawialiśmy przez resztę wieczoru

Inną rzeczą zainteresowania był pomnik z dwóch wysokich filarach, które używają być na głównym placu, ale został przeniesiony do parku. To trójstronne pomnik, który ma duże znaczenie dla ludzi, bo mówi ... Byliśmy, jesteśmy i będziemy. Został wzniesiony po II wojnie światowej.
 

Monday, July 06, 2015

Day 1 Koszalin

Sorry about missing the last four days but the internet connection was difficult.

Last Friday we started our trp at 11:00 to Koszalin, We took route 25 most of the way unitl we reached route11 that took us to our destination. It was a sunny and blue sky day and the roads we traveled down didn't have much traffic. It was a good decision by our GPS as far as the roads went. We traveled through many new towns and villages we've never been through before and we liked seeing more of Poland. The trip took 3 ½ hours so we arrived early. Instead of going directly to the house where we would stay we went to the center of the city just to check it out. The old market square has been replace with a more modern version that doesn't resemble the old one at all. This new one has a long row of water fountains and we were there it was hot, 31c, so there were many little children playing in the fountains. We sat in a cafe and watched them play, then went to a flower shop to buy flowers to take with us. It's traditional to bring something when you go to house for the first time.

Czesław and his wife, Krystyna, greeted us at the door and the first thing was eating. She made cauliflower soup and her mother had made pierogi with meat. The pierogi were the best I have ever eaten. Joan agreed with me and she is not a big fan of pierogi but we were both happy to hear that Krystyna's mother had made 60 ot=f them so there would be more at another time. We sat and talked for a few hours and then we went for a walk with there dog around their neighborhood. They have a nice house with one bedroom in the basement, one on the main floor and two on the second floor. They have two adult daughters who live in different cities so we were given the option to sleep in their rooms.

 Przepraszam za nieobecność przez ostatnie cztery dni, ale dostęp do Internetu był utrudniony.

W ubiegły piątek o godzinie 11:00 rozpoczęliśmy naszą wycieczkę do Koszalina. Większość trasy jechaliśmy  drogą nr 25 aż dotarliśmy do drogi nr 11, która doprowadziła nas do naszego celu. To był słoneczny dzień z błękitnym niebem, a na drodze, którą podróżowaliśmy nie było dużego ruchu. GPS wskazał najlepszy wariant dojazdu. Przejeżdżaliśmy przez wiele nowych miast i wsi, w których nigdy przedtem nie byliśmy i podobało nam się to, że zobaczyliśmy więcej Polski. Podróż trwała trzy i pół godziny, więc przyjechaliśmy wcześnie. Zamiast bezpośrednio iść do domu, w którym mieliśmy się zatrzymać, udaliśmy się do centrum miasta, żeby  sprawdzić co i jak. Stary Rynek został „zamieniony” na bardziej nowoczesną wersję, tak że w ogóle nie przypomina poprzedniego . Ten nowy ma długi rząd  fontann i kiedy tam byliśmy, a było gorąco – 31C, wiele małych dzieci bawiło się w fontannie. Siedzieliśmy w kawiarni i obserwowaliśmy, jak się bawią, a następnie udaliśmy się do kwiaciarni aby kupić kwiaty, które zabraliśmy ze sobą. Tradycja nakazuje, aby ze sobą coś przynieść , gdy po raz pierwszy idziesz do czyjegoś domu.

Czesław i jego żona Krystyna, przywitali nas w drzwiach i pierwszą rzeczą było jedzenie. Krystyna zrobiła zupę kalafiorową, a jej matka - pierogi z mięsem. Pierogi były najlepsze, jakie kiedykolwiek jadłem. Joan zgodziła się ze mną, chociaż nie jest wielkim fanem pierogów, ale oboje byliśmy szczęśliwi słysząc, że matka Krystyny zrobił ich 60, tak że będą na inną okazję. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez kilka godzin, a następnie udaliśmy się na spacer z psem po okolicy. Mają ładny dom z jedną sypialnią w piwnicy, jedną na parterze i dwoma na drugim piętrze. Mają dwie dorosłe córki, które mieszkają w różnych miastach, więc dano nam możliwość spania w ich pokojach.

Thursday, July 02, 2015

Spanish.

Last year when two people we know from New York came to visit us they gave us a gift of the Pimsleur course for Basic Spanish but we didn't start using it until about 5 months ago. We think it is a good course based on listening and repeating without the dreaded rules of grammar. Joan is happy with it and it is much easier for her to learn than Polish. Now she enthusiastically studies every day. The cost of the Pimsleur program was expensive and we would not have purchased it on our own

This week I found another program for Spanish that that is much cheaper but I think is just as good if not better. The program is called Synergy Spanish. Like Pimsluer, it is based on listening and repeating but has other benefits. This downloadable program allows you to put each short lesson on an external drive and view it on your television. It came with both audio and video programs so viewing the lessons on a big screen TV in a comfortable chair is a benefit. It has an Action Guide that tells you what each lesson is about in print. I was fortunate to find this program when it was being offered for half price.

A strange thing has happened to me this year, I've attracted a sneezing allergy of some kind but it only occurs sometimes when I walk into our building. For the next ten minutes I just keep sneezing. It doesn't happen any other time, just sometimes when I come home, very strange.

W zeszłym roku, dwie osoby, które znamy z Nowego Jorku przyjechały do nas i podarowały nam  Podstawowy Kurs Hiszpańskiego Pimsleura, ale zaczęliśmy go używać około 5 miesięcy temu. Uważamy, że jest to dobry kurs oparty na słuchaniu i powtarzaniu i bez strasznych zasad gramatycznych. Joan jest z niego zadowolona i uczy się hiszpańskiego łatwiej niż polskiego. Teraz codziennie uczy się z entuzjazmem. Koszt kursu Pimsleur był drogi i nie moglibyśmy nabyć go na własną rękę.

W tym tygodniu znalazłem inny program do nauki hiszpańskiego, który  jest znacznie tańszy, ale myślę, że jest tak samo dobry, jeśli nie lepszy. Program nosi nazwę Synergy Spanish. Jak Pimsluer, opiera się na słuchaniu i powtarzaniu, ale ma inne zalety. Ten możliwy do pobrania program  pozwala umieścić każdą krótką lekcję na dysku zewnętrznym i wyświetlić ją na ekranie telewizora. Ściągnięty program zawiera audio i wideo, więc oglądanie lekcji na dużym ekranie telewizora w wygodnym fotelu jest zaletą. Posiada przewodnik , który mówi ci czego dotyczy każda lekcja, która jest na ekranie w formie zapisu . Miałem szczęście, że  znalazłem ten program, kiedy oferowano go za pół ceny.

Dziwna rzecz przytrafiła mi się w tym roku. Dostałem jakiś rodzaj alergii powodujący kichanie, ale występuje on tylko czasami, kiedy wchodzę do naszego budynku. Przez następne dziesięć minut po prostu  kicham. To nie zdarza się w innym czasie, po prostu czasami, kiedy wracam do domu, bardzo dziwne.
Nie wiem, jaki rodzaj połączenia z Internetem bedziemy mieć w Koszalinie więc może będę nieobecny od dzisiaj aż do wtorku.

Wednesday, July 01, 2015

Why?

With the coming of warm weather, Joan opens the recipe for gazpacho and is in the process of making it for tonight's dinner. The recipe comes from my son, Eric, who has years of experience cooking in restaurants and a degree from the Culinary Institute of Baltimore. It's amazing how much work goes into making this cold |Spanish soup but it is excellent for warm or hot weather. Kind of like the Polish cold soup, chłodnik. It's always good served with a good bread.

I took down the laundry, folded it and then put the new laundry on the rack on the balcony to dry. It won't take long with full sunshine.

I received a note from cousin Jarek that he won't be home in Grudziądz for the next two weeks so we won't stop on our way back from Koszalin. We will stop in Bydgoszcz and visit with Lila. Maybe in August we can make a visit to him and cousin Janek. I try to keep as many connections as I can and sometimes I wonder why. What keeps me so interested to drive 300-400km to visit relatives when ones I have 3km from our flat never visit? Maybe it's time to stop my search for relatives and just be happy with the knowledge I have learned about my family history.

Z nadejściem ciepłej pogody, Joan otworzyła przepis na gazpacho i jest w trakcie przygotowywania tego dania na dzisiejszy obiad. Przepis pochodzi od mojego syna Erica, który posiada wieloletnie doświadczenie gotowania w restauracjach i wykształcenie z Culinary Institute w Baltimore. To niesamowite, jak wiele pracy trzeba włożyć w zrobienie tej zimnej hiszpańskiej zupy, ale ona jest doskonała, kiedy jest ciepło lub gorąco. Trochę jak polska zupa chłodnik. Dobrze jest ją serwować z dobrym chlebem.

Zdjąłem pranie, złożyłem je, a następnie umieściłem nową bieliznę na suszarce na balkonie do wyschnięcia. To nie potrwa długo, w pełnym słońcu.

Otrzymałem notatkę od  kuzyna Jarka, że nie będzie go w domu w Grudziądzu w ciągu następnych dwóch tygodni, więc nie zatrzymamy się w drodze powrotnej z Koszalina. Zatrzymamy się w Bydgoszczy i odwiedzimy Lilę. Może w sierpniu złożymy wizytę jemu i kuzynowi Jankowi. Staram się utrzymać tak dużo kontaktów z krewnymi, jak tylko mogę i czasami zastanawiam się, dlaczego. Co  jest w tym  tak interesującego , że  jadę 300-400km, aby odwiedzić krewnych, kiedy innych mam 3 km od naszego mieszkania i nigdy nie odwiedzam? Może nadszedł czas, aby skończyć moje poszukiwania krewnych i po prostu być zadowolony z wiedzy, jaką nabyłem o historii mojej rodziny.

Tuesday, June 30, 2015

Good weather.


The forecast for the weekend looks good, even hot. Temperatures are predicted for 33, 35, 36c and sunny all three days. It looks like we will be going to Dobrzycza to see the gardens. Also, in Koszalin on Saturday in the market square there will be a food fest we will go to and maybe Sunday north to Mielno on the seaside. It will be an interesting time. I've been talking with Czesław for two years via the Exchange on Skype but this will be our first meeting in person. We talked today and will again tomorrow.

Pendrives are a good thing, normally, but I lose tchem and can't find them. In the last year I've lost three of them. Trying to remember where they are doesn't seem to help and I've looked everywhere in the house but to no avail. Don't you just hat that when it happens/ Thank goodness the external drives I have are big enough not to lose. I have two, one with 350GB and the other 500GB. Both are already almost full and the next one I buy will be 1 TB. That should take a long time to fill up.

The latest terrorist attack in Tunisia has it's repercussions in Poland now with the government telling us NOT to go to Tunisia. It's a good idea but we decided some time ago not to plan any trip to a middle eastern country or Africa. There are enough countries left in Europe we have yet to visit and places in Poland. The trip this weekend will be good, to see more of Poland that we have not seen. We haven't been to the seaside for some years. We still want to see the Mazury area, the land of a thousand lakes, similar to the state of Minnesota in the U.S. The young lady I speak with now who lives in Paris said we should visit there also and it would be a good reason to at last see Versailles, about 40 km from Paris. She's lived there long enough to know Paris and it's always good to have someone who lives in the place you want to visit. Maybe in September would be a good time when there are less tourists because schools have started and the tourist season is coming to an end. It would also be a chance to visit the grave of Chopin. His grave, or monument, is the only one in the cemetary that allows candles to be placed on his grave. Evidently there is a law forbidding candles on graves except for his. It still seems very strange that his body is in Paris but his heart was removed and is in a Warsaw church.

Thinking about him, Chopin, I really like the course I mentioned the other day that tells about his life and his compositions are played. Of course many of his works are well known throughout the world but the history of why he wrote them may not be known to everyone. You can see it on the right side of this blog.

Finally with nice, warm weather, we were able to go to the rynek for coffee.. Outside our building the hydrangia's are starting to flower and with the high temperatures this week I think they will all be in bloom. I learned that if you add additional PH to the soil you can actually make the blue ones turn purple in color. I don't know what that would do to the color of the ones we have.

Prognoza pogody na weekend wygląda dobrze, nawet będzie gorąco. Przewiduje się temperatury na 33, 35, 36C i słoneczną pogodę przez wszystkie 3 dni. Wygląda na to, że pojedziemy do Dobrzycy zobaczyć tamtejsze ogrody. W sobotę na rynku w Koszalinie  będzie festiwal żywności, na który  pójdziemy, i może w niedzielę pojedziemy na północ nad morze do Mielna. Zapowiada się ciekawie. Rozmawiam z Czesławem przez dwa lata na Skype w ramach wymiany języków, ale to  będzie  nasze pierwsze osobiste spotkanie. Rozmawialiśmy dzisiaj i będzie rozmawiać jutro.

Pendrivy są dobre, ale gubię je i nie mogę odnaleźć. W zeszłym roku straciłem trzy z nich. Próba przypomnienia sobie, gdzie są  nie wydaje się skteczna.  Szukałem w całym domu, ale bez skutku. Nie znoszę, kiedy takie rzeczy się dzieją. Dzięki Bogu, że mam dyski zewnętrzne  na tyle duże, aby je nie gubić. Mam dwa, jeden z 350GB, a drugi 500 GB. Oba są już prawie pełne, a następny, który kupię to będzie  1 TB. Dużo czasu zajmie zapełnienie go.

Ostatni atak terrorystyczny w Tunezji ma teraz swoje reperkusje w Polsce, kiedy rząd mówi nam, aby nie jechać do Tunezji. To dobry pomysł, ale jakiś czas temu zdecydowaliśmy, aby nie planować żadnych podróży do krajów Bliskiego Wschodu lub Afryki. Istnieje wystarczająco dużo krajów w Europie i miejsc w Polsce do odwiedzenia. Nasza podróż w ten weekend będzie okazją, aby zobaczyć więcej  Polski, której dotąd nie widzieliśmy. Nie byliśmy nad morzem przez kilka lat. Nadal chcemy zobaczyć teren Mazur, krainę tysiąca jezior, podobną do stanu Minnesota w USA. Młoda dama, z którą rozmawiam (a mieszkająca obecnie w Paryżu) powiedziała, że powinniśmy odwiedzić to miejsce i to będzie dobry powód, aby wreszcie zobaczyć Wersal, około 40 km od Paryża. Ona mieszka tam wystarczająco długo, aby znać Paryż i zawsze dobrze jest mieć kogoś, kto żyje w miejscu, które chcesz odwiedzić. Może wrzesień będzie dobrym momentem, kiedy będzie mniej turystów, ponieważ szkoły rozpoczną pracę, a sezon turystyczny zbliża się do końca. Byłaby to również okazja, aby odwiedzić grób Chopina. Jego grób, albo pomnik, jest jedynym miejscem na cmentarzu, gdzie pozwala się zapalić znicze. Najwyraźniej istnieje prawo zabraniające zapalania zniczy na grobach, z wyjątkiem tego jednego. Nadal wydaje się dziwnym fakt, że jego ciało jest w Paryżu, podczas gdy jego serce zostało usunięte i jest w kościele w Warszawie.

Myśląc o nim, o Chopinie, bardzo lubię zajęcia o których wspominałem niedawno,  na których mówiono o jego życiu i odtwarzano nagrania. Oczywiście wiele z jego dzieł jest dobrze znanych na całym świecie, ale historia, dlaczego on je napisał nie musi być znana każdemu. Widać to po prawej stronie tego bloga.

Wreszcie w tak miłą, ciepłą pogodę, byliśmy w stanie iść na rynek na kawę. Na zewnątrz naszego budynku zaczynają kwitnąć  hortensje, a z powodu wysokich temperatur tym tygodniu, myślę, że wszystkie rozkwitną. Dowiedziałem się, że jeśli dodać dodatkowe PH do gleby można zmienić ich kolor z niebieskiego na fioletowy. Nie wiem, jak to by wyglądało z kwiatami, które mamy.

Monday, June 29, 2015

Slow day.

The sun is finally shining this afternoon and the temperaturę is rising. Maybe summer will appear o a few days. Noting new here, just thinking about our upcoming trip within Poland.

W końcu świeci słońce po południu, a temperatura rośnie. Być może pojawi się latem o kilka dni. Zauważając tu nowy, na samą myśl o zbliżającej się podróży w naszym kraju.

Sunday, June 28, 2015

Chopin.

 




 
There is no greater composer for the piano than Chopin. This year we again have the international Chopin competitions in Warsaw. Almost every Pole knows his music but maybe not the stories behind the compositions that he wrote. I discovered a YouTube website that has a complete 30 lesson course that is narrated, followed by the playing of the pieces talked about. We started listening to them yesterday. Each lesson is not long, maybe 5-7 minutes, depending of the composition. Each tell the story behind the  piece written. On the right side is the YouTube site starting with the first lesson. When you click on it you will get all of the 30 lessons. You can view them at your leisure if you have any interest to know more about the world's greatest composer for piano. I hope it will increase your knowledge about him and his life. I didn't really know about him until I attended the music college at DePaul University where I was exposed to classical music.

Today was finally the day we met again with our Ola, our "adopted" granddaughter, after her amazing travels of the last 6 months. We spent four hours looking at pictures she took in all the places she travelled to and then we talked about her future education at the University of Southern Florida. It was so good to see her again and we're only sorry that we won't have her here for long before she starts her next adventure in the U.S.

Nie ma większego kompozytora na fortepian niż Chopina. W tym roku znów mamy międzynarodowych konkursów chopinowskich w Warszawie. Prawie każdy Polak zna jego muzykę, ale być może nie historie za kompozycje, które napisał. Odkryłem stronę internetową YouTube, który posiada kompletny kurs 30 lekcji, które są opowiadane, a następnie odtwarzanie kawałków mowa. Zaczęliśmy słuchać nich wczoraj. Każdy nauka nie jest długi, może 5-7 minut, w zależności od kompozycji. Każdy opowiedzieć za kawałek pisemnej. Po prawej stronie jest miejsce YouTube począwszy od pierwszej lekcji. Po kliknięciu na niego dostaniesz wszystkich 30 lekcji. Można zobaczyć je w swoim czasie wolnym, jeśli masz jakieś zainteresowania, aby wiedzieć więcej na temat największego kompozytora na świecie na fortepian. Mam nadzieję, że będzie to zwiększyć swoją wiedzę o nim i jego życiu. I tak naprawdę nie wiem o nim, aż byłem na szkołę muzyczną w DePaul University, gdzie był narażony na muzykę klasyczną.
Dziś w końcu dzień spotkaliśmy się ponownie z naszą Ola, naszej "wnuczka", przyjętą po jej niesamowite podróże z ostatnich 6 miesięcy. Spędziliśmy cztery godziny patrząc na zdjęcia brała we wszystkich miejscach, wyjechała do, a potem rozmawialiśmy o jej przyszłej edukacji na Uniwersytecie Południowej Florydy. Było tak dobrze, aby zobaczyć ją jeszcze raz i jesteśmy tylko przykro, że nie będziemy mieć ją tutaj długo, zanim zacznie swoją kolejną przygodę w USA

Saturday, June 27, 2015

Nothing.

Seems like Sunday with nothing going on. Wygląda na to, niedzielę nic się nie dzialo.

Friday, June 26, 2015

OH NOOOOOOOOOOOO!

My day started off in a panic because my alarm to wake up at 8:00 didn't go off and I didn't wake up until 9:50. I was suppose to talk with Karolina at 9:00 and obviously I missed the opportunity. I'm really sorry Karolina. I set the alarm but evidently I didn't save it in the memory so it didn't work. It's always such a pleasure to talk with you and now it won't be until next Wednesday but I promise I won't miss our appointment.

Karolina is one of my conversation partners, a young Polish woman who has been living in England for as long as Joan and I have been living in Poland. I think we've been talking via Skype for about a year now and we always enjoy talking with each other. We talk about many things and have given each other some very good recommendations of movies to watch. I have three partners I've been talking with for over a year. I've met with two of them, face to face, and this next Friday I will meet the third one in Koszalin. It is the main reason why we are travelling there. I like the idea of conversation exchange and meeting new people. I've had more than a few over the last two years but these three are consistent and that is what I need. I have a new one now in France and I think she will be another one like that. Her name is Maja and she lives in Paris. She too is Polish and living there for a few years. Maybe it is a reason why we will finally go to Paris. Joan has been there many years ago but I have never been. When you have a friend living in a foreign city it is more of a reason to go there. I have always wanted to visit Versailles and that would be another reason.

Joan and I did something we rarely do, we bought two bottles of beer today. She has had a taste for Redd's Apple beer and so I thought I would get Heineken's. Even though I looked right at the label for the apple beer, somehow I actually bought Redd's Cranberry beer for her. She says it is good but next time, who knows when, she would like to try their pear beer. We rarely drink anything. We still have those 7 bottles of wine from our party a few months ago.  Maybe we'll have a balcony party next month just to get rid of the wine.

The weather is warming up in Poznań now and suppose to be between 25-29c for the next week. I hope that next weekend it is good so that we will be able to visit the gardens in Dobrzycza,

Mój dzień rozpoczął się w panice, bo mój alarmu, aby się obudzić o 8:00 nie zgaśnie i nie obudzić się, aż 09:50. Ja przypuszczam, aby porozmawiać z Karoliną o 9:00 i oczywiście brakowało mi szansę. Naprawdę mi przykro Karolina. I ustawić alarm, ale ewidentnie nie zapisać go w pamięci, tak to nie działa. To jest zawsze taka przyjemność rozmawiać z Tobą, a teraz to nie będzie aż następną środę, ale obiecuję, że nie zabraknie nasze spotkanie.
Karolina to jeden z moich rozmówców, młoda kobieta, polski, który mieszka w Anglii, tak długo, jak Joan i ja mieszkam w Polsce. Myślę, że rozmawialiśmy przez Skype dla około roku i zawsze cieszyć się rozmawiać ze sobą. Rozmawiamy o wielu rzeczach i dać sobie nawzajem kilka bardzo dobre rekomendacje filmów do oglądania. Mam trzech partnerów Rozmawiałam z ponad roku. Spotkałem się z nimi twarzą w twarz, i to w następny piątek będę spełniać trzeci w Koszalinie. To jest główny powód, dlaczego jesteśmy w podróży tam. Podoba mi się pomysł wymiany rozmowy i poznawanie nowych ludzi. Miałem więcej niż kilka w ciągu ostatnich dwóch lat, ale te trzy są zgodne i to jest to, czego potrzebuję. Mam nowy teraz we Francji i myślę, że będzie ona jeszcze jeden tak. Jej imię jest Maja, a ona mieszka w Paryżu. Ona też jest Polski i mieszka tam przez kilka lat. Może to jest powód, dla którego będziemy w końcu udać się do Paryża. Joan był tam wiele lat temu, ale nigdy nie byłem. Kiedy masz przyjaciela, mieszka w obcym mieście to bardziej powód tam. Zawsze chciałem odwiedzić Wersal i to będzie kolejny powód.
Joan i zrobiłem coś, czego rzadko, kupiliśmy dwie butelki piwa dzisiaj. Miała smak piwa Redd jabłko i tak myślałem, że dostanę Heinekena. Mimo, że spojrzał w prawo na etykiecie piwa jabłkowego, jakoś rzeczywiście kupił Redd'sa Cranberry piwo dla niej. Ona mówi, że to jest dobre, ale następnym razem, kto wie, kiedy, że chciałaby spróbować swoich gruszka piwo. Rzadko pić niczego. Mamy jeszcze te 7 butelek wina z naszej strony kilka miesięcy temu. Być może będziemy musieli partii balkon przyszłym miesiącu, żeby pozbyć się wina.
Pogoda nagrzewa się w Poznaniu i teraz rzekomo między 25-29c na następny tydzień. Mam nadzieję, że następny weekend to jest dobre, tak że będziemy mogli odwiedzić ogrody w Dobrzycza.

Thursday, June 25, 2015

Competition

So I went to the therapist today only to find out they don't have an opening until July 16th so I have to wait until then to start.

On the way back I stopped at EchoStar, our TV/Internet provider, to sign a new two year contract. Thanks to capitalistic competition, the price for one month actually came down from 125zl a month to 90zl and the first 6 months of the contract it is 60zl. That's for 25MB speed.

Today was food shopping day. Last week a friend gave me some raw kohlrabi to eat because I have never eaten it before and I like it. I saw it today while shopping so we bought some for Joan to try. We spent 139zl for the next week of food.

A very controversial thing is about to happen here in Poland. A women's organization from Amsterdam, Women on Waves, is about to fly a drone over Poland and distribute abortion pills to women who want them.  Poland, being a Catholic country, only allows an abortion in very specific circumstances so women do not, in general, have the option. I have no idea how they will get the pills to the women who do want them as that information was not given on the news story.

Poszedłem więc do terapeuty aby  tylko dowiedzieć się, że gabinet nie jest czynny aż do 16 lipca, więc muszę czekać do tego czasu, aby rozpocząć terapię.

W drodze powrotnej zatrzymałem się w EchoStar, to jest u naszego operatora TV / Internet, w celu podpisania nowej umowy na dwa lata. Dzięki kapitalistycznej konkurencji, cena za jeden miesiąc rzeczywiście spadła ze 125zł na 90zł, a pierwsze 6 miesięcy umowy to 60zł i z prędkością 25MB.

Dzisiaj był dzień robienia zakupów. W zeszłym tygodniu przyjaciel dał mi trochę surowej kalarepy do spróbowania, bo nigdy tego przedtem nie jadłem i polubiłem to. Podczas dzisiejszych zakupów widziałem  kalarepę, więc kupiliśmy trochę, aby Joan spróbowała. Wydaliśmy 139zł na żywność na następny tydzień.

Bardzo kontrowersyjna sprawa wydarzyła się w Polsce. Organizacja kobieca z Amsterdamu, Women on Waves, ma zamiar wypuścić  drony nad Polską z pigułkami aborcyjnymi  dla  kobiet, które chcą je mieć. Polska, jako kraj katolicki, zezwala na aborcję tylko w bardzo szczególnych okolicznościach, tak że kobiety w ogóle, nie mają takiej możliwości. Nie mam pojęcia, w jaki sposób zostaną pozyskane tabletki do kobiet, które je chcą, jako że taka  informacja nie została podana w wiadomości.

Wednesday, June 24, 2015

Sleep Chronicle.

...3:30 in the morning and I'm up already. I hate not being able to sleep through the night. Lately I've been experiencing nights where I only sleep for 4-5 hours and then can't go back to sleep so I get up and find myself here on this machine. Usually I read and answer emails or do a little online chat with a relative in the U.S. for a while and then try again to sleep. One email told that a friend of ours in the U.S. is very ill and all we can do is pray that she will recover.  She's a wonderful lady that comes to Poland every year and we always meet with her and her husband.  Joan keeps advising me to use melatonin, sometimes it works, sometimes not. At this time it's already daylight outside and today starts with a clear sky but that will probably change.

I met yesterday with a physiotherapist to see what he could do for the pain in my leg but he needed the referral from the orthopedic doctor and I didn't have it so I have to go back. I'll pick up the referral this morning and return to the therapist at 12:30. With the referral the cost is paid by national health care, without it I have to pay. Fortunately I personally know the doctor so I was able to call him at home and make arrangements to pick up the referral from his house later this morning.

...5:00 back to bed.

....6:20 woke up again and couldn't sleep more. Practiced the request, "I want three twisters" in Polish, "Poproszę trzy twistery" because I just learned it last night from cousin Andrzej. I decided maybe a walk would make me more tired so I got dressed. It's a cool morning, 15c, and like I thought earlier, the clear sky is gone and now it's a cloudy sky. In front of our flat the ferns have grown a lot and the hydrangia are just starting to blossom.. The forecast for next week is between 22-29c so maybe they will have a chance to open up. After the walk I listened to a podcast in Polish to improve my listening to spoken Polish. The drying rack in the dining room is full of washed clothes from yesterday and it's still early enough that it is actually rather quiet outside. That will change soon when people start driving to work. My laptop desk is setup in the dining room corner and the windows give me a view of the bloks opposite us.  Later this morning at 10:00 I have one Polish conversation exchange and then I will go and get the referral before. A good thing about this insomnia is I had a chance to Skype chat with my son in the U.S. for a little and confirm our conversation this evening on Skype.

....7:00 in the morning, back to bed.

...8:40 Ok, this is the last wakeup for the day. No more going back to sleep. I read an interesting story about a town in Sicily that is actually giving away  houses to people who will restore them. It seems the population has dropped from 17,000 to 9,000 because there is no work there and many people have left. In an effort to save the town, they will give a house to a person who will restore it to good condition and live there. What an idea! Maybe they should do that here in the eastern part of Poland where villages are almost empty of people because of no work.

I went to pick up the referral but he forgot to leave it in the mailbox so I will go to his house tonight to get it.

The weather is now like expected, gray, cloudy, 17c and looks like rain. Ah summer, wherefore art thou?
... 3:30 rano i już jestem na nogach. Ja nie cierpię nie móc spać w nocy. Ostatnio doświadczyłem takie noce, kiedy spałem tylko przez 4-5 godzin, a potem nie mogłem zasnąć, więc wstawałem i zasiadałem przed komputerem.  Zazwyczaj czytam i odpowiadam na emaile i trochę przez chwilę czatuję online z rodziną w USA, a następnie próbuję ponownie zasnąć. W jednym z emalii jest informacja, że nasz przyjaciółka w USA jest bardzo chora, a wszystko, co możemy zrobić, to modlić się, aby wróciła do zdrowia. Ona jest wspaniała osobą, która co roku przyjeżdża do Polski i zawsze spotykamy się z nią i jej mężem . Joan nieustannie radzi mi brać melatoninę, która czasem działa, czasem nie. W tej chwili na zewnątrz jest  już jasno i dzień zaczął się od pogodnego nieba, ale to prawdopodobnie się zmieni.
Wczoraj spotkałem się  z fizjoterapeutą, aby  sprawdzić, co może zrobić z bólem w nodze, ale potrzebne jest skierowanie od lekarza ortopedy, którego nie miałem, więc i tak muszę tam wrócić. Odbiorę skierowanie rano i wrócę do terapeuty o 12:30. Ze skierowaniem koszt pokrywany jest przez NFZ, bez tego -  muszę zapłacić za wizytę. Na szczęście znam osobiście lekarza, więc  zadzwoniłem do niego do domu i umówiłem się na  odebranie skierowania w jego domu,  później tego ranka.
... 05:00 z powrotem do łóżka.
.... 6:20 obudziłem się ponownie i nie mogłem dalej spać . Ćwiczyłem zamówienie "Chcę trzy twistery" po polsku,  bo po prostu nauczyłem się tego wczoraj od kuzyna Andrzeja. Zdecydowałem, że  może spacer  bardziej mnie zmęczy, więc ubrałem się. Chłodny poranek, 15C, i tak jak myślałem wcześniej, bezchmurne niebo zniknęło i  jest zachurzone. Przed naszym mieszkaniem rośnie dużo paproci, a hortensje dopiero zaczynają kwitnąć . Prognoza pogody na przyszły tydzień przewiduje temperaturę między 22-29C więc może będą miały okazję rozkwitnąć. Po spacerze słuchałem podcastu w języku polskim, aby poprawić słuchanie mówionego języka polskiego. Suszarka w jadalni jest pełna umytych wczoraj naczyń i jest na tyle wcześnie, że na zewnątrz naprawdę jest raczej cicho. Wkrótce to się zmieni, kiedy ludzie zaczynają wyjeżdżać do pracy. Moje biurko z laptopem  ustawione jest w kącie jadalni i z okna jest widok na blok  naprzeciwko. Później tego ranka, o godzinie 10:00 mam jedną rozmowę po polsku, a następnie pójdę odebrać skierowanie. Dobrą stroną  bezsenności jest to, że  miałem okazję przez chwilę rozmawiać przez  Skype z moim synem w USA  i potwierdzić naszą rozmowę na Skypie wieczorem.
.... 7:00 rano, z powrotem do łóżka.
... 08:40 Ok, to jest ostatnia pobudka w tym dniu. Nie będę więcej spać. Czytam ciekawą historię o mieście na Sycylii, gdzie ludziom rozdawane są domy , jeżeli  będą je restaurować. Wydaje się, że liczba ludności spadła z 17000 do 9000, bo nie ma pracy, a wiele osób opuściło miast. W celu ratowania miasta, daje się dom osobie, która przywróci go do dobrego stanu i tam zamieszka. Co za pomysł! Może powinno się to zrobić tutaj, we wschodniej części Polski, gdzie wsie są prawie puste z powodu braku pracy.
Poszedłem odebrać skierowanie, ale lekarz zapomniał zostawić je w skrzynce pocztowej, więc pójdę do niego do domu wieczorem, aby je uzyskać.
Pogoda jest teraz taka jak oczekiwano, szaro, pochmurno, 17C i wygląda na to, że będzie deszcz. Ach lato, gdzie jesteś?

Monday, June 22, 2015

Summer?

Somebody told me summer has started but it's 18c, cloudy and no sun. Welcome to summer in Poland. I feel drawn to Spain in these moments when I know weather is better in other places. I talked with three people today who just returned from Spain and they all said the same thing....it's a good place to live except for summer.

Today I was up early and finished my Polish exercises for this week's lesson. Joan made salad with tuna and parmesan muffins for dinner.

Ktoś mi powiedział, że lato się zaczęło, ale jest  18C, pochmurnie i bez słońca. Witamy lato w Polsce. Kiedy wiem, że pogoda w innych miejscach jest lepsza, to - w takich momentach - czuję tęsknotę za Hiszpanią. Dzisiaj rozmawiałem z trzema osobami, które wróciły z Hiszpanii i wszyscy mówili to samo .... to dobre miejsce do życia, z wyjątkiem lata.

Od wczesnego rana byłem na nogach i skończyłem ćwiczenia z języka polskiego przewidziane na ten tydzień. Na kolację Joan zrobiła sałatkę z tuńczykiem i muffiny z parmezanem.

Sunday, June 21, 2015

Relaxation.

Absolutely nothing to do today, a real day of rest. Usually during the week there are conversation exchanges everyday, a meeting or two with people and things around the flat that need to be attended to but we decided that Sunday should be only time for us. We didn't even get out of bed until 9:30, then sat and watched a few episodes of the serial, "Grace and Frankie" because it is funny and makes us laugh. Later we took a short trip to Piotr & Paweł where we bought a small piece of smoked bacon to be used in tonight's dinner. Yesterday Joan made blueberry muffins which we had with breakfast this morning. They are very good. Now she is preparing the Cobb salad for tonight's dinner that we will eat at about 7PM.

Tomorrow I'll meet with two young friends who just came back from Spain and listen to the stories of their adventures there. Ola comes back on Wednesday and then Joan and I will meet with her to listen to her stories of adventures she has had. It's always interesting to hear the opinions of young people of places where they have visited compared to our opinions of the same places. I'm particularly interested in their opinions of the Alhambra in Granada. Thinking back, a long time ago, when I was their age I also had experiences of different places or foreign places but it was only because I was in the U.S. Navy for four years and they placed me in those places. These young people make their own decisions as to where to go. I didn't really value the experiences I had until I was older.  Living in Spain at age 18, I could have done so much more than I did but I was only interested in young women, not the culture or history of the country. I could have easily learned the Spanish language and so now, at age 71, I'm, just beginning. Young people here in Europe, in most countries, already speak two or three languages by the time they are 18. Our grandson was suppose to come and stay with us for this month but finances prevented his visit. We thought it would be a life experience for him to visit Europe and see a completely different world then he knows. It's a pity he couldn't make it.

Absolutnie nic zrobić dzisiaj, prawdziwy dzień odpoczynku. Zwykle w ciągu tygodnia nie ma wymiany, codzienne rozmowy lub dwa spotkania z ludźmi i rzeczami całym mieszkaniu, które muszą być zadbane, ale zdecydowaliśmy, że niedziela powinna być tylko czas dla nas. Nawet nie wstać z łóżka aż do 09:30, a potem siedział i patrzył na kilka odcinków serialu "Grace i Frankie", ponieważ jest zabawny i czyni nas śmiać. Później pojechaliśmy na krótką wycieczkę do Piotra i Pawła, gdzie kupiliśmy kawałek wędzonego boczku do wykorzystania w dzisiejszej kolacji. Wczoraj Joan babeczki z jagodami, które mieliśmy ze śniadaniem rano. Są bardzo dobre. Teraz przygotowuje sałatkę Cobb dla dzisiejszej kolacji, które jemy na około godzina dziewiętnasta.
Jutro spotkamy się z dwóch młodych przyjaciół, którzy właśnie wrócili z Hiszpanii i posłuchać opowieści o swoich przygodach tam. Ola wraca w środę, a następnie Joan i ja się z nią spotkać, aby słuchać jej opowieści o przygodach ona miała. To zawsze ciekawe usłyszeć opinie młodych ludzi z miejsc, gdzie odwiedziłem w porównaniu z naszymi opiniami tych samych miejscach. Jestem szczególnie zainteresowany w ich opinii Alhambra w Granadzie. Wracając, dawno temu, gdy byłem w ich wieku Miałem również doświadczenia różnych miejscach lub obcych miejscach, ale to tylko dlatego, że był w US Navy na cztery lata i umieścili mnie w tych miejscach. Ci młodzi ludzie podejmowania własnych decyzji o tym, gdzie się udać. I tak naprawdę nie cenią doświadczenia miałem aż byłem starszy. Życie w Hiszpanii w wieku 18 lat, mogłem zrobić o wiele więcej niż ja, ale byłem zainteresowany tylko młodych kobiet, a nie kultury i historii kraju. Mógłbym łatwo nauczyć się języka hiszpańskiego i tak teraz, w wieku 71, jestem, tylko początek. Młodzi ludzie tu, w Europie, w większości krajów już mówić dwa lub trzy języki do czasu, kiedy to 18. Nasz wnuk był przypuszczać, aby przyjść i pozostać z nami w tym miesiącu, ale finanse zapobiec wizytę. Myśleliśmy, że będzie to dla niego doświadczenie życiowe, aby odwiedzić Europę i zobaczyć to zupełnie inny świat, że wie. Szkoda, że ​​nie mógł zrobić.

Saturday, June 20, 2015

Clouds



"
"I've looked at clouds from both sides now,
from up and down, and still somehow
it's cloud illusions I recall.
I really don't know clouds at all".(Joni Mitchell)
 
I met her many years ago at the BackDoor club in Wahington D.C. when she was promoting her first album and from that time I became a lifelong fan of hers. I still listen to her songs and many lyrics touch my heart. To me, the song is about how your perception changes, as life's realities shatter the optimistic illusions you have when you start out but the thing I love about it, is the conclusion of optimism - "and still somehow, it's life's illusions I recall" Today the sky is full of clouds of different shapes and clouds always remind me of her.
 
I finally found another Spanish person to converse with on Skype and we had our first talk today. She lives in Toledo, Spain, once place we haven't visited yet.
 
Joan was a little tired after preparing chłodnik this afternoon so she took an hour nap and now she's studying Spanish.
 
Poznałem ją wiele lat temu w klubie Backdoor w Wahington DC kiedy promuje swój pierwszy album i od tego czasu stałem się przez całe życie fanem jej. Wciąż słucham jej piosenek i wiele teksty dotknąć mojego serca. Dla mnie piosenka jest o tym, jak wprowadzone zmiany percepcji, a realia życiowe rozbicia optymistyczne złudzeń masz, gdy zaczynasz, ale co kocham o tym, jest zawarcie optymizmu - "i jeszcze w jakiś sposób, to iluzje życiowe Pamiętam" dziś niebo pełne chmur o różnych kształtach i chmury zawsze przypominają mi o niej.

W końcu znalazłem innego hiszpańskiego osobę rozmawiać z Skype i mieliśmy dziś naszą pierwszą rozmowę. Mieszka w Toledo w Hiszpanii, gdy miejsce jeszcze nie odwiedził.

Joan był trochę zmęczony po południu przygotowania Chłodnik więc wziął godziny drzemkę, a teraz studiuje hiszpański.

Friday, June 19, 2015

INCREDIBLE!!

I dislike very much when people tell me I am too old to do something. I just read an incredible story about a Polish man, Alexsander Doba, a 68 year old man who just completed travelling 7,718 miles from Lisbon, Portugal, over the Atlantic Ocean, to Florida. Most incredible of all was that he did it paddling a kayak. You should read his story from the National Geographic...............http://adventure.nationalgeographic.com/adventure/adventurers-of-the-year/2015/aleksander-doba/

Nie lubię, gdy ludzie bardzo mi powiedzieć, że jestem za stary, żeby coś zrobić. Właśnie przeczytałem niesamowitą historię o Polaka, Alexsander Doba, 68 lata stary człowiek, który właśnie ukończył podróży 7718 mil od Lizbony, w Portugalii, nad Oceanem Atlantyckim, na Florydzie. Najbardziej niesamowite było to, że on to zrobił brodzik kajak. Należy przeczytać jego historię od NarodowegoGeographic...............http://adventure.nationalgeographic.com/adventure/adventurers-of-the-year/2015/aleksander-doba/

Thursday, June 18, 2015

She returns.



Food shopping day was not that expensive, even with a trip to Bistry to buy kabanosa and lunch meat, 105zl. We're not big on eating and it's only a necessity to continue living unlike many people who seem to live to eat.

Next week our "adopted" granddaughter returns from vacation and we are excited to see her again. It's been a long time since her last visit and she'll have a lot to tell us.

Talking with the two ladies last Tuesday night over dinner it was sad to hear that the city of Poznań has cancelled Noc Kupaly. That' the night each year when hundreds of people gather by the Warta river and release lanterns into the sky. The main reason given was that no city department will take responsibility for the clean up afterwards. It's a pity because it was such a beautiful event that brought people together. Maybe if there had been a group of volunteers who would have taken the responsibilty it might have continued. Now all you can do is looks at past years on YouTube to see it.

Dzisiejsze zakupy żywności  nie były takie drogie – 105 pln, mimo zakupu u Bistry kabanosów i mięsa na obiad. W przeciwieństwie do wielu ludzi, którzy wydają się żyć aby jeść, my nie jemy dużo,  tylko z konieczności, by żyć
W przyszłym tygodniu nasza "adoptowana"
wnuczka wraca z wakacji i jesteśmy podekscytowani, aby znowu ją zobaczyć . Minęło sporo czasu od jej ostatniej wizyty i będzie miała wiele do powiedzenia.

Po wtorkowym wieczornym obiedzie rozmawiając  z dwoma paniami, smutno było słyszeć, że miasto Poznań odwołało Noc Kupały. To jest noc, obchodzona każdego roku, kiedy setki ludzi gromadzą nad Wartą i wypuszczają lampiony do nieba. Głównym powodem było to, że żadny wydział miasta nie weźmie  odpowiedzialności za uporządkowanie terenu po imprezie. Szkoda, bo to było takie piękne wydarzenie, które gromadziło ludzi. Może gdyby była grupa wolontariuszy, która wzięłaby odpowiedzialność , impreza mogłaby być kontynuowana. Teraz wszystko, co możesz zrobić, to oglądać na YouTube filmiki z poprzednich lat .

Wednesday, June 17, 2015

Dobrzycza





Another nice day. Our talk with |Zbyszek was productive regarding our upcoming trip to Koszalin. He told us about a village where two guys bought 20 hectars of land and turned tchem into a beautiful flower parks with labyrinths. There are pictures on this site.........http://www.tripadvisor.co.uk/Attraction_Review-g274728-d4026469-Reviews-Ogrody_Tematyczne_Hortulus-Koszalin_Western_Pomerania_Province_Western_Poland.html#photos It's an interesting story because the two guys are graduates of Poznań Horticulture University and wanted to create something unique so they came up with the plan for this place where now many people visit. Most visitors are local people because it is not well known yet. It's less than a hours drive from Koszalin toward Kołobrzeg so we hope to be able to spend some time there.

Kolejny miły dzień. Nasza rozmowa z | Zbyszek był produktywny dotyczące naszej zbliżającej się podróży do Koszalina. Powiedział nam o wsi, gdzie dwóch facetów kupił 20 ha ziemi i odwrócił tchem w pięknych parków kwiat z labiryntów. Są zdjęcia na ten tematsite.........http://www.tripadvisor.co.uk/Attraction_Review-g274728-d4026469-Reviews-Ogrody_Tematyczne_Hortulus-Koszalin_Western_Pomerania_Province_Western_Poland.html#photos To ciekawa historia, bo dwaj faceci są absolwentami Uniwersytetu Ogrodnictwa w Poznaniu i chciał stworzyć coś wyjątkowego, więc wymyślili plan dla tego miejsca, w którym teraz wiele osób odwiedza. Większość odwiedzających to mieszkańcy, bo to nie jest dobrze znany. Jest to mniej, niż godziny jazdy od Koszalina w kierunku Kołobrzegu, więc mamy nadzieję, że będzie w stanie spędzić tam trochę czasu.

Tuesday, June 16, 2015

Dinner.

Happy birthday to cousin Andrzej Juszczak.

For Joan and I our day was spent in contemplation of dinner tonight wth Marta and Joanna in Hotel Rzymski, across from Plac Wolności. We arrived at 6PM, parked under the Plac and walked to the restaurant. It was a cloudy evening so we took an umbrella but it didn't rain. 
                                                                  Joanna and Marta.


They arrived right after we did and we looked at the menu and ordered our dinners.  It was almost like a private restaruant because nobody else was inside so we chose a table by the window overlooking the tram. I ordered chicken with mozarella cheese, potatoes, asparagus and tomatoes. Joan had a pork tenderloin wrapped in bacon with rice and mushrooms. The other ladies chose a salad with strawberries but thought the sauce on top was too sweet.  We sat and talked for about three hours and then walked to our cars parked under the Plac. Like always, it was great to spend the time with them both and we talked about next time going to the Dark Restaurant for our next meeting.
 
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dla  kuzyna Andrzeja Juszczaka.
 
Nasz dzień upłynął na rozmyślaniu  o dzisiejszej kolacji z Martą i Joanną w Hotelu Rzymskim, naprzeciwko Placu Wolności. Dotarliśmy tam o godzinie 18:00, zaparkowaliśmy pod Placem i poszliśmy do restauracji. Wieczór był pochmurny, więc wzięliśmy parasol, ale nie padało.
 Panie przyszły krótko po nas, przeglądnęliśmy menu i zamówiliśmy nasze dania. To było prawie jak w prywatnej restauracji, bo nikogo innego nie było w środku, więc wybraliśmy stolik przy oknie z widokiem na tramwaj. Zamówiłem kurczaka z serem mozarella, ziemniaki, szparagi i pomidory. Joan miała polędwiczki wieprzowe zawijane w boczku z ryżem i grzybami. Panie wybrały sałatkę z truskawkami, ale sos na wierzchu był zbyt słodki. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez około trzy godziny, a następnie poszliśmy do  naszych samochodów zaparkowanych pod Placem. Jak zawsze,  wspaniale było spędzić  z nimi czas. Rozmawialiśmy także o tym, by następne spotkanie odbyło się w Dark Restaurant.