Friday, October 04, 2013

Good day!





We are back from the hospital where Joan needed to go and they removed one of the moles but would not do the other two until next month on the 22nd.  It was rather fast.  She had an appointment at 9:30 and by 10:00 she was finished. Everything went well and there was no problem. While she was waiting I had my quarterly blood test done and will return on Monday for the results. Hopefully there will be no significant change in my PSA.

On our way home we stopped at Kandulski's for coffee and while we were waiting the saleslady brought a tray for another table where there was a young man and woman talking about a wedding cake for their wedding with the head baker. They were so busy they did not hear that the tray was for them although the saleslady told them twice. I walked up to the counter, took their tray and delivered it to their table. They were very surprised and so I told them I was the new waiter. They all laughed and thanked me for the service because they knew there are no waiters there. In return, when our tray with coffee was ready, the young man served it to us. It was a funny and enjoyable occasion.

At home and parking the car we met, again, Przemysław, a man who owns one of the garages in our building but doesn't actually live in the building. I think I mentioned him earlier. He was a professor at the University of Notre Dame in South Bend, Indiana 10 years ago but returned to Poland. We told him we would like to invite him to our flat in the near future and he gave me his address. He apologized for his English and I assured him it was much better than my Polish. I think it would be interesting to talk with him and he might even know my cousin Tom Burzcyki's wife, Ann, as she is very active in the Polish community in South Bend.

Today we have beautiful fall weather with sunshine and temperature of 12c. On Sunday it is suppose to be 17c and the whole weekend without rain. On that day also we will take a trip to meet with a friend from Pennsylvania who is building a house in Przyjma, a village close to Golina. My grandfather Adam was born in that place and we have been there before. On our first trip to Poland in 2003, my cousin Anna Szumańska arranged for a horse drawn carriage to take us on a ride from Golina to Przyjma and then through the forest back to Golina. It is a trip I will never forget.

Wróciliśmy ze szpitala, do którego Joan musiała dzisiaj pójść i usnęli jej jeden z pieprzyków, ale nie usunęli pozostałych dwóch, zrobią to dopiero 22 listopada. Zabieg przebiegł sprawnie. Miała spotkanie o 09:30 i 10:00 skończyła. Wszystko poszło dobrze i nie było problemu. Podczas gdy żona czekała, ja miałem moje kwartalne badanie krwi i wrócę w poniedziałek po wyniki. Mam nadzieję, że nie będzie znaczącej zmiany w moim PSA .

W drodze do domu zatrzymaliśmy się u Kandulskich na kawę i kiedy czekaliśmy na zamówienie, sprzedawczyni postawiła na ladzie tacę dla innego stolika, gdzie siedzieli młody mężczyzna i kobieta i rozmawiali na temat tortu na ślub z szefem cukierników . Byli tak zajęci, że nie słyszeli, jak sprzedawczyni oznajmiła, że ich zamówienie jest gotowe, chociaż powtórzyła dwa razy. Podszedłem do lady , wziąłem ich tacę i dostarczyłem do ich stolika. Byli bardzo zaskoczeni, a więc powiedziałem im, że jestem  nowym kelnerem . Wszyscy śmiali się i podziękowali mi za usługę, ponieważ wiedzieli, że tam nie ma kelnerów. W zamian, gdy nasza taca z kawą była gotowa, młody człowiek zrewanżował się . To było zabawne i przyjemne wydarzenie.

W domu, na terenie parkingu samochodowego spotkaliśmy ponownie Przemysława - osobę, która jest właścicielem jednego z garaży w naszym budynku, ale faktycznie nie mieszka w naszym bloku. Myślę, że wspominałem o nim wcześniej. Był profesorem na Uniwersytecie Notre Dame w South Bend, Indiana 10 lat temu, ale wrócił do Polski. Powiedzieliśmy mu, że chcielibyśmy go zaprosić do naszego mieszkania w najbliższej przyszłości, a on dał mi swój adres . Przeprosił za swój angielski, a ja zapewniłem go, że jest o wiele lepszy niż mój polski. Myślę, że byłoby dobrze  porozmawiać z nim, a może on nawet zna, żonę mojego kuzyna Toma Burzcykiego – Ann, która bardzo aktywnie działa w społeczności polskiej w South Bend.

Dzisiaj mamy piękną, jesienną, słoneczną pogodę i temperaturę 12C . W niedzielę jest przypuszczają ma być 17C i cały weekend bez deszczu. W niedzielę również wybieramy się na wycieczkę , aby spotkać się z przyjacielem z Pensylwanii , który buduje dom w Przyjma, wsi niedaleko Golina . Mój dziadek Adam urodził się w tym miejscu i byliśmy tam wcześniej. W czasie naszej pierwszej podróży do Polski w 2003 roku , moja kuzynka Anna Szumańska zorganizowała dla nas  przejażdżkę powozem  z Golina do Przyjma , a następnie przez las z powrotem do Golina. To była podróż, której nigdy nie zapomnę
.

Thursday, October 03, 2013

Window day.

It was window washing day for me and clothes washing day for Joan. With the cooler temperatures the drying rack stays in the house now close to a radiator so they dry faster. I've been wanting to wash the windows for some time but just never took the time so today was it. They are all done now and, of course, they look much better.

It was a nice day and we probably should have gone out somewhere but we had to be domestic for one day.

Tomorrow Joan is going to a local hospital to have two moles removed at 9:30 so we will probably spend the morning there. I told her to take a book to read because I'm positive she will have to wait a while to have it done. It's more of a cosmetic out-patient surgery but you have to go to the oncology hospital on Garbary street to have it done. 

I upgraded my Family Tree Maker to the 2014 version and as usual there is a problem moving all of the face photos into the new version. I wrote to five different FTM help sites but no one has answered to tell me how to fix the problem. You would think that they test the new versions to make sure everything is working the way it did before but that is rarely the case.

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem mycia okien dla mnie i prania rzeczy dla Joan. Przy niższych temperaturach suszarka do bielizny pozostaje w domu, teraz ustawiona blisko kaloryfera, więc schną szybciej. Od jakiegoś czasu chciałem umyć okna, ale po prostu nigdy nie miałem czasu, więc dzisiaj w końcu się zabrałem. Wszystkie są umyte i teraz, oczywiście wyglądają znacznie lepiej.
 
To był miły dzień i prawdopodobnie powinniśmy gdzieś pójść, ale musieliśmy zająć się domowymi sprawami przez jeden dzień.
 
Jutro Joan idzie do lokalnego szpitala na 9:30 aby usunąć dwa pieprzyki, więc prawdopodobnie tam spędzimy poranek. Powiedziałem jej, aby wzięła książkę do czytania, bo jestem pewien, że będzie musiała trochę poczekać na wykonanie zabiegu. To bardziej ambulatoryjno-kosmetyczny zabieg, ale trzeba iść do szpitala onkologicznego na ulicy Garbary, aby to zrobić.
 
Zaktualizowałem mój program Family Tree Maker do wersji 2014 i jak zwykle jest problem przeniesienia wszystkich portretów do nowej wersji. Napisałem do pięciu różnych miejsc w Internecie, aby uzyskać pomoc, ale nikt nie odpowiedział, aby poradzić mi,  jak rozwiązać ten problem. Można by pomyśleć, że oni testują nowe wersje, aby upewnić się, że wszystko działa, jak to się bywało wcześniej, ale to raczej rzadki przypadek.
 
 

Wednesday, October 02, 2013

Meeting without Z.


Yes, sorry I missed writing yesterday. After talking with cousin Andrzej it just skipped my mind. I usually try to get it done before it's too late but this time I didn't.

Today was suppose to be our meeting with Zbyszek but I called just to make sure and discovered he is still in the sanatorium until tomorrow so Joan and I had to go to Kandulski's without him. I had the peach cheesecake and Joan had a little raspberry pie called Tartinka.

On the way home we stopped at Carrefour to buy some meat and bread and Joan wanted to check if they had blueberries or frozen blueberries so she could make blueberry pancakes for breakfast. They didn't have fresh blueberries but they did have frozen blueberries. So, tomorrow we will have blueberry pancakes for breakfast.

I found out today that there is a shop in Poznań that sells the boots I bought in Zakopane.  They are made in Poland and the name of the brand is Hanzel. They have another pair I like called Hunter boots but I don't think I need two pairs of boots.

Tak, przepraszam, wczoraj pominąłem pisanie bloga. Po rozmowie z kuzynem Andrzejem po prostu wyleciało mi z głowy. Zwykle staram się to zrobić, zanim będzie za późno, ale tym razem nie.

Dziś miało się odbyć nasze spotkanie ze Zbyszkiem, ale zadzwoniłem by upewnić się czy tak jest rzeczywiście, i odkryłem, że jest jeszcze w sanatorium do jutra, tak że Joan i ja musieliśmy iść do Kandulskich bez niego. Jadłem sernik brzoskwiniowy i Joan ciasto malinowe o nazwie Tartinka.

W drodze do domu zatrzymaliśmy się w Carrefour by kupić trochę mięsa i chleba, a Joan chciała sprawdzić, czy mają świeże lub mrożone jagody, żeby mogła zrobić naleśniki jagodowe na śniadanie. Oni nie mieli świeżych jagód, ale zamrożone. Tak więc jutro będziemy mieć naleśniki jagodowe na śniadanie.

Dowiedziałem się dzisiaj, że jest sklep w Poznaniu, który sprzedaje buty, takie jakie kupiłem w Zakopanem. One są produkowane w Polsce, a nazwa marki to Hanzel. Mają także inny model butów o nazwie Hunter, które również lubię , ale nie sądzę, że potrzebuję dwie pary butów.

Monday, September 30, 2013

Back home again.

Cousin Jozef and family

Cousin Edward & Stanislawa
We left Saturday morning for our drive to Jankowice only to find out that route 44 was blocked and we had to take another way delaying our arrival until 2:30PM at my first cousins house. I called ahead and told him we would be late so it wasn't a problem.  We finally arrived and were greeted by Józef who was riding his bicycle on the street waiting for us.  We went into his house, met his wife, Zofia, daughter Ewelina and her two children. I talked with him for about an hour about family history and how we are connected and he told me about a letter to the local authorities in Babice pertaining to the property formerly owned by my great grandfather and grandfather. It seems as though  cousin is trying to gain control of the property now even though he is not a direct descendent of the original owner.

After we were done talking, having coffee, cognac and ciastko, Józef took his bike and showed me where the other cousin lived and we went and spent another hour and a half talking with him about family matters, we had coffee and ciastko with his wife, Stanisława and then went to Alwernia where we were to spend the night.
Sunday morning we were up early and left for Pzcszyna at 9:00 in order to stop for breakfast before we arrived there. We planned on spending most of the day there because it has one of the better preserved palaces in southern Poland and I wanted to have time to take a lot of pictures.  We did that, bout 150 of them of the outside and inside. The outside is not really elaborate compared to others we've seen but inside it was gorgeous. Last year we saw Książ palace, also owned by the same family as the one we were to see today. We spent about three hours using audioguides to tell us all about each room we saw and there were a lot of them.  When we were done we took a walk aroung the rynek, went back to our car and headed to Jankowice to meet, once again, with cousin Józef to clear up some problems I had with our family connection.  He was very welcoming and it only took about 20 minutes for me to finally see how we are connected.  I like both of these cousins very much. They and their families were very warm and friendly and I will go back and visit with them again.

This morning we woke up at 9:00, put our luggage in the car, said goodbye to our host family and drove back to Poznań using the route through Wrocław. We didn't want to a chance using the Łódz route because it took too long and returning home we like to do it as quickly as possible. We arrived home at 4PM and now it's just a matter of putting clothes away, writing this blog, posting pictures and then relaxing.

It was a good trip but, for me, the most enjoyable part was the meetings with my two cousins in Jankowice and getting to know more about my lost family here in Poland.
Wyjechaliśmy w sobotę rano na naszą drogę do Jankowic, tylko po to, by dowiedzieć się, że droga nr 44 została zablokowana i trzeba było wybrać inną drogę, co spowodowało opóźnienie naszego przyjazdu aż do godziny 14:30 do pierwszego domu moich kuzynów . Zadzwoniłem wcześniej i powiedziałem jemu mu, że jest opóźnienie, więc nie było problemu. W końcu dotarliśmy i zostaliśmy przywitani przez Józefa , który jechał na rowerze na ulicy czekając na nas . Udaliśmy się do jego domu , poznaliśmy jego żonę Zofię , córkę Ewelinę i jej dwoje dzieci . Rozmawiałem z nim przez około godzinę o historii rodziny i jak jesteśmy spokrewnieni , a on powiedział mi o liście do lokalnych władz w Babicach dotyczącego nieruchomości będącej niegdyś własnością mojego pradziadka i dziadka . Wydaje mi się, że kuzyn próbuje teraz przejąć kontrolę nieruchomości , mimo że nie jest bezpośrednim potomkiem pierwotnego właściciela .

Po  rozmowie przy kawie, koniaku i ciastku Józef wziął rower i pokazał mi , gdzie mieszka inny kuzyn, po czym udaliśmy się do niego i spędziliśmy kolejne półtorej godziny rozmawiając z nim i żoną Stanisławą o sprawach rodzinnych przy  kawie i cieście , a następnie udaliśmy się do Alwerni , gdzie spędziliśmy noc .

W niedzielę rano wstaliśmy wcześnie i wyjechaliśmy do Pszczyny o 9:00 by zjeść gdzieś śniadanie, zanim tam dojedziemy. Planowaliśmy spędzać tam większość dnia dlatego, że jest tam jeden z lepiej zachowanych pałaców w południowej Polsce  i chciałem mieć czas , aby zrobić dużo zdjęć . Zrobiliśmy około 150  na zewnątrz i wewnątrz . Z zewnątrz nie jest tak naprawdę okazały w porównaniu do innych , które widzieliśmy , ale wewnątrz był wspaniały . W zeszłym roku widzieliśmy pałac w Książu, również należący do tej samej rodziny , jak ten, który zobaczyliśmy dziś . Spędziliśmy około trzech godzin używając nagrania audioguide, które wyjaśniło nam wszystko o każdym pokoju, który widzieliśmy, a  było ich sporo. Kiedy skończyliśmy, poszliśmy na spacer wokół rynku, wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Jankowic spotkać się po raz kolejny z kuzynem Józefem , aby wyjaśnić pewne problemy, jakie miałem w ustaleniu pokrewieństwa w naszej rodzinie . Był bardzo przyjazny i  potrzebowałem zaledwie około 20 minut, by w końcu zrozumieć rodzinne powiązania .Bardzo lubię obu kuzynów. Oni i ich rodziny były bardzo ciepłe i serdeczne, przyjadę ponownie, by ich odwiedzić.

Dziś rano obudziliśmy się o 9:00 , umieściliśmy bagaże w samochodzie , pożegnaliśmy się z naszą rodziną i pojechaliśmy z powrotem do Poznania trasą przez Wrocław . Nie chcieliśmy korzystać z trasy przez Łódź , ponieważ jest zbyt długa, a chcieliśmy wrócić do domu możliwie jak najszybciej.  Przyjechaliśmy do domu o godzinie szesnastej, a teraz to tylko kwestia przebrania się , pisanie tego bloga , publikacja zdjęć i relaks .

To była dobra podróż , ale dla mnie najprzyjemniejsze było spotkania moich dwóch kuzynów w Jankowicach i dowiedzenie się więcej o mojej utraconej rodzinie, tutaj w Polsce.

Friday, September 27, 2013

Morskie Oko





Well, the sun was out so we headed to Morskie Oko, very close to the Slovak border. It only took about 30 minutes up the twisting and curving mountain road to the parking place where the real journey begins. It says it's only 10 kilometers to the lake but it's all uphill and took us about three hours to get there. We were, to say the least, exhausted when we arrived at the lake and had to take a long break before returning to the parking place.  There is the possibility of taking a horse drawn tourists carriage for 40zl per person, one way, and so we opted to walk up.  A big mistake.

It was long and arduous for us but the views of the mountains on the way up were spectacular and being back in nature always has it's own rewards for us. Around every curve there was a beautiful view of a new mountain side and along the way we crossed many babbling brooks. Some of the mountain caps already had snow on them although we didn't encounter any at the lower level. I took as many pictures as I could but was somewhat disappointed that the sun reflected too strongly into my camera lens and so the pictures of the actual lake seem a bit hazy.  I suppose the best time would be very early morning when the sun is shining directly on the mountains behind the lake. Next time I'll know better.

When  it was time to head back down and facing another long walk we bit the bullet and took the horse drawn carriage ride. Much faster and certainly less strenuous.

We went back to Zako for coffee and refreshments and then walked to Koscielska street to view the oldest wooden church in Zakopane. Unfortunately, it's under renovation and was closed but behind it is one of the most interesting cemeteries we've seen. It's not the most famous one in Poland but certainly in the top five. Many famous artists, writers, painters and patriots are buried there and the monuments are the most unique I've seen yet.  You can see what I mean in the blog pictures.

This ends our stay in Zakopane and tomorrow we head to Jankowice to visit with my two cousins.  A a side note....the driver of our carriage down the mountain looked almost exactly like my father. I should have taken a picture of him.

No cóż, słońce świeciło więc udaliśmy się do Morskiego Oka, w pobliżu granicy ze Słowacją. To tylko około 30 minut krętą, górską drogą do miejsca parkingowego, skąd zaczyna się prawdziwa wędrówka. Mówi się, że do jeziora jest 10 km, ale pod górę i aby się tam dostać zabrało nam około trzy godziny. Byliśmy, co najmniej, wyczerpani, kiedy dotarliśmy nad jezioro i musieliśmy wziąć dłuższą przerwę przed powrotem na parking. Dla turystów istnieje możliwość podjazdu bryczką po 40zł za osobę w jedną stronę, ale  zdecydowaliśmy się iść w górę. Duży błąd.
 
To była dla nas długa i męcząca droga, ale widok gór po drodze był nadzwyczajny i natura wynagrodziła nas, jak zawsze, kiedy do niej wracamy. Wokół każdego zakrętu był piękny widok na nową odsłonę gór, a po drodze przeszliśmy wiele szemrających strumyków. Na niektórych szczytach górskich już jest śnieg, chociaż nie mieliśmy go na niższym poziomie. Zrobiłem tyle zdjęć, jak tylko mogłem, ale byłem nieco rozczarowany, że słońce zbyt mocno odbijało się od mojego obiektywu i tak zdjęcia rzeczywiste jeziora wydają się nieco zamglone. Przypuszczam, że najlepszy czas na robienie zdjęć byłby bardzo wcześnie rano, gdy słońce świeci bezpośrednio na góry zza jeziora. Następnym razem będę wiedział lepiej.
 
Kiedy nadszedł czas zejścia w dół i kolejnego długiego spaceru zacisnęliśmy zęby i wzięliśmy przejażdżkę dorożką. Znacznie szybciej i na pewno mniej męczące.
 
Wróciliśmy do Zakopanego na kawę i przekąski, a potem poszedłem na ulicę Kościelska, aby zobaczyć najstarszy drewniany kościół w Zakopanem. Niestety, jest w remoncie i był zamknięty, ale za to za nim widzieliśmy  jeden z najciekawszych cmentarzy. Nie jest to najbardziej znany w Polsce, ale na pewno znajduje się w pierwszej piątce. Wielu znanych artystów, pisarzy, malarzy i patriotów jest tam pochowanych, a pomniki bardzo wyjątkowe, jakich jeszcze nie widziałem. Możesz zobaczyć, co mam na myśli oglądając zdjęcia na blogu.

Thursday, September 26, 2013

Zakopane Rainy day 3




Today was not a good day for picture taking, rainy, cloudy, no sun and in general, miserable. However, we still went back to Zakopane when Joan found some great winter socks called homesocks. They are made out of virgin wool and have a sole on them for wearing around the house and she just loves them. I bought her two pair for when the first pair wears out. Many, many years ago I had the same kind of socks and so I bought the black pair for myself as well.  While we were shopping I found a pair of hi-top winter boots, thermal insulated and made of leather so I bought them also. I have been wanting a pair a real winter boots but haven't found any like this before in the shoe stores and these are made in Poland.

Before the rain became heavy we took a ride south to the Slovakian border and found the parking place for accessing Morskie Oko but because it was raining we decided to wait until tomorrow to make the 10 kilometer walk to the lake. The forecast for tomorrow is no rain and sunshine and if that is the case we will go tomorrow.  If not, we will have to see it on another trip because Saturday we go to Jankowice to see my two cousins.

Dzisiaj nie był dobry dzień na robienie zdjęć, deszczowo, pochmurnie, żadnego słońca i ogólnie opłakanie. Jednak nadal wracamy do Zakopanego, gdzie Joan znalazła jakieś wielkie skarpety zimowe zwane skarpetami domowymi. Są wykonane z czystej wełny i mają podeszwę, by chodzić w nich po domu i Joan po prostu je polubiła. Kupiłem jej dwie pary, gdy pierwsza para się zużyje. Wiele, wiele lat temu miałem ten sam rodzaj skarpetek , więc również dla siebie kupiłem czarne. Podczas  zakupów znalazłem parę butów zimowych typu hi-top zrobionych ze skóry oraz z izolacją cieplną, więc również je kupiłem. Chciałem parę prawdziwych, zimowych butów, ale nie znalazłem żadnych takich wcześniej w sklepach obuwniczych, a ta para jest wykonana w Polsce.

Zanim deszcz rozpadał się na dobre pojechaliśmy na południe do granicy ze Słowacją i znaleźliśmy miejsce parkingowe z dostępem do Morskiego Oka, ale z powodu padającego deszczu zdecydowaliśmy się poczekać do jutra, aby zrobić 10 km spacer do jeziora. Prognoza pogody na jutro przewiduje brak deszczu, za to słońce, a jeśli tak będzie, to pójdziemy jutro. Jeśli nie, będziemy musieli poczekać na kolejną podróż, bo w sobotę jedziemy do Jankowic, aby zobaczyć się z moimi dwoma kuzynami.

Wednesday, September 25, 2013

Zakopane plus.





Miraculously we woke up to a mostly sunny day at 8AM and wanted to take advantage of the sun so we quickly got up, dressed and headed to Zakopane to see a few sites and then later to Koscielinsko.

We got there a little early for breakfast so we first made a visit to Our Lady of Fatima church just north of the city center and probably the largest one. It's impressive inside because of the many wooden carvings, the benches, walls, statues and the inside dome itself behind the altar.

From there we went and ate breakfast at the place we were before and then decided to take the cable tram to the top of Głubówka and get a more panoramic view of the city.  We could have walked up and then down but decided to spend the 14zl and ride both ways. I'm glad we did. With all the rain the last two days, the walking trail was mostly muddy and would  have been much more difficult.  The view from the top is spectacular and you can see many of the more famous peaks

From there we drove a short distance to the village of Koscielinsko to a national park and spent the next three hours walking through a low valley surrounded by mountains and a river.  It was an easy walk and we enjoyed the valley walk very much.

Cudem obudziliśmy się o 8 rano w słoneczny dzień i chcieliśmy skorzystać ze słońca, więc szybko wstaliśmy, ubraliśmy się i udaliśmy do Zakopanego, aby zobaczyć kilka miejsc, a później dalej do Kościeliska.
 

Zjawiliśmy się tam trochę za wcześnie na śniadanie, więc najpierw złożyliśmy wizytę w kościele Matki Bożej Fatimskiej , położonego na północ od centrum miasta i prawdopodobnie jednego z największych. Wnętrze robi wrażenie z powodu wielu rzeźbionych drewnianych ławek, ścian, rzeźb i wnętrza samej kopuły za ołtarzem.

 

Stamtąd poszliśmy i zjedliśmy śniadanie w miejscu, w którym byliśmy wcześniej, a następnie postanowiliśmy pojechać kolejką linową na Gubabówkę, żeby zobaczyć panoramę miasta. Mogliśmy podejść na górę, a następnie zejść w dół ale postanowiliśmy wydać 14zł i pojechać w obie strony. Cieszę się, że to zrobiliśmy. Po opadach przez ostatnie dwa dni szlak pieszy był przeważnie błotnisty i byłoby o wiele trudniej. Widok z góry jest wspaniały i można zobaczyć wiele bardziej znanych szczytów.

 

Stamtąd w krótkim czasie dojechaliśmy do miejscowości Kościelisko do parku narodowego i spędziliśmy następne trzy godziny spacerując po niskiej dolinie otoczonej przez góry i rzekę. To był łatwy spacer, a dolina bardzo nam się podobała.






Tuesday, September 24, 2013

Zakopane day 1


 
Well, I guess we were more tired than expected from yesterday's drive because we didn't wake up today until noon. We slept more than 13 hours, more than I can remember in a long time.  It didn't really affect our day however because it was gray, raining and a little cold outside, not the best day for walking around Zakopane but we went anyway.
 
First we found a restaurant on Krupowki street which is the main street full of tourists and visitors. It's closed to cars so walking is safe and easy. We only walked the lower part of the street before the heavy rains started and then we decided to head back to our room and wait until later to see if the rain would stop.
 
Finally about 5:30 in the evening it did so we went back, found a nice traditional Zakopane restaurant and had dinner.  The place even employed three musicians who played traditional mountain music and sang. I like their music. They play and sing with more emotion than others I've heard.
 
Tomorrow the forecast is for a sunny day and so that will be great for taking pictures and returning to Zakopne from where we are.  We're staying on a hill overlooking a valley in Wliczarow Górny. It's a very typical small community with many tourists type houses available. 
 
Cóż, myślę, że byliśmy bardziej zmęczeni, niż można się było spodziewać po wczorajszej jazdzie, ponieważ obudziliśmy się dzisiaj w południe. Spaliśmy więcej niż 13 godzin, więcej niż pamiętam od dłuższego czasu. Tak naprawdę nie wpłynęło to na nasz dzień, ponieważ na zewnątrz było szaro, padał deszcz i było trochę zimno, czyli nie najlepszy dzień na spacery po Zakopanem, a i tak i tak udaliśmy się na przechadzkę.

 Po pierwsze znaleźliśmy restaurację na Krupówkach głównej ulicy pełnej turystów i gości. Jest zamknięta dla samochodów więc chodzenie po niej jest bezpieczne i łatwe. Spacerowaliśmy tylko dolną częścią ulicy zanim zaczął padać ulewny deszcz i zdecydowaliśmy się wrócić do naszego pokoju i poczekać aż późniejprzestanie padać.

Wreszcie o 17:30 wieczorem deszcz przestał padać więc wróciliśmy na Krupówki, znaleźliśmy piękną tradycyjną zakopiańską restaurację i zjedliśmy obiad. Właściciel nawet zatrudnił trzech muzyków, którzy grali tradycyjną, regionalną muzykę i śpiewali. Lubię ich muzykę. Grają i śpiewają z większą ekspresją niż inni, których słyszałem.
Na jutro prognoza pogody przewiduje słoneczny dzień, a więc będzie świetny do robienia zdjęć oraz powrotu do Zakopanego z miejsca, w którym teraz jesteśmy. Przebywamy na wzgórzu z widokiem na dolinę w Wliczarowie Górnym. To bardzo typowa mała społeczność z wieloma domami dostępnymi dla turystów .

Monday, September 23, 2013

Drive to Zakopane.

Well, our trip started out very unusually at 10:00 today. When I was locking the second lock on our door the key broke off and I couldn't get it out no matter what I tried. In the end, we had to call a local locksmith to come and fix the problem.

Instead of going from Poznań through Wrocław to Zakopane I thought we would take a different route through Łódz, around Kraków and then to our destination.  The ride to Łódz was fine, fast with no problems but from Łódz to Katowice we encountered 3 long traffic delays and what was suppose to be an 8 hour trip ended after 11hours.  By the time we got close to our destination it was raining very hard, fog covered everything and it was hard to see the road. I had to drive slowly around the curves going up and down the mountains and it was stressful.

When we did arrive we couldn't find the exact house we needed and because of my lack of speaking enough Polish, even talking with the owner on the phone for directions didn't resolve the problem for about a half hour.  Finally, he came out into the road near his house in the pouring rain so I could see him and we finally made it to our room.

If tomorrow's weather is like tonight's, we just might spend our first day laying in bed and reading.

Cóż, nasza podróż rozpoczęła się bardzo nietypowo, bo dzisiaj o 10:00. Kiedy zamykałem drugi zamek w naszych drzwiach, klucz odłamał się i nie mogłem go wyjąć bez względu na to, jak się starałem. W końcu musieliśmy zadzwonić do lokalnego ślusarza, żeby przyszedł i rozwiązał problem.

Zamiast jechać z Poznania przez Wrocław do Zakopanego pomyślałem, że obierzemy inną trasę przez Łódź, objeżdżając Kraków, a następnie do naszego miejsca docelowego. Przejazd do Łodzi był w porządku, szybko, bez problemów, ale z Łodzi do Katowic napotkaliśmy 3 długie opóźnienia w ruchu i to, co miało być 8. godzinną podróżą zakończyło się po 11. godzinach. W czasie, kiedy coraz bardziej zbliżaliśmy się do naszego celu podróży padało bardzo mocno, mgła pokryła wszystko i trudno było zobaczyć drogę. Musiałem jechać powoli przez zakręty w górę i w dół i czułem się zestresowany.

Gdy udało nam się w końcu dotrzeć, nie mogliśmy znaleźć dokładnie domu, o jaki nam chodziło, a ze względu na moje braki w mówieniu po polsku, nawet rozmowy z właścicielem przez telefon o kierunku jazdy nie rozwiązały problemu przez około pół godziny. Wreszcie wyszedł na drogę w pobliżu jego domu w strugach deszczu, więc mogłem go zobaczyć i w końcu trafiliśmy to do naszego pokoju.

Jeśli jutrzejsza pogoda będzie taka, jak dzisiejszego wieczoru, my spędzimy nasz pierwszy dzień leżąc w łóżku i czytając.

Sunday, September 22, 2013

Ready.

Ok, we're all packed and ready for our trip. Earlier today I checked out the new GPS to make sure it's working and it is. It was nice of TOMTOM to give me a new one since they couldn't fix the old one still under warranty by two months.  Tomorrow morning at 10:00 we start our next adventure to the new location, Zakopane. The maximum temperature forecast now for that area is 8c during the week so we had to pack sweaters, gloves, hats, etc. and we even took winter coats. A friend said they had 10cm of snow in the mountains so who know exactly what it will be like but we're prepared.

Ok, mamy wszystko zapakowane i gotowe do naszej podróży. Wcześniej dzisiaj Sprawdziłem nowe GPS, aby upewnić się, że to działa i to jest. To miło z TOMTOM dać mi nową, ponieważ nie może naprawić starą jeszcze na gwarancji przez dwa miesiące. Jutro o 10:00 rozpoczynamy kolejną przygodę w nowej lokalizacji, Zakopane.Maksymalna temperatura prognoza teraz na tym obszarze jest 8c w ciągu tygodnia, więc musieliśmy się pakować swetry, rękawiczki, czapki, itp. i nawet zrobiliśmy zimowe płaszcze. Znajomy powiedział, że miał 10 cm śniegu w górach, więc kto wie dokładnie, co to będzie, ale jesteśmy przygotowani.

Saturday, September 21, 2013

I did it!!


OK, I finally made a decision this morning and called to my "new" Piekarczyk cousins in Jankowice and spoke to both of them. They were very happy I called and agreed to meet with Joan and I next Saturday, the 28th, in their homes. I called Józef first but he was out in the forest picking mushrooms so I called Edward. We spoke for a few minutes and he said I will have to excuse the mess in his house because he is renovating it but invited us nevertheless.  Later in the afternoon, I called back to Józef and spoke with him and we set a meeting time of 13:00(1PM) for Saturday. We will visit each of them for a few hours and once again stay at the home in Alwernia where we were about a month ago.  We were going to return to Poznań on Sunday but only an hours drive away in Psyczynie is a beautiful palace that we have wanted to visit so on Sunday morning we will go there, return in the afternoon to Alwernia for the night and then return home on Monday I called the home owner in Alwernia and he said it was no problem to put us up for the two nights so our plan is all set. I only hope my Polish language will be enough to make this a fruitful trip and I can learn more about the family from my fathers side and continue the search with new information.

Of course, for Joan it will be a long afternoon with my relatives but she is always willing to do this for me and it makes it easier. What can I say............maybe something she told me today in Polish....Kochamy się wzajemnie......we love each other. I guess that says it all.  Maybe she is not as "dedicated" as I am to learning the language but she still persists in her own way to make progress.

OK, ale w końcu podjął decyzję, to rano i zadzwonił do moich "nowych" kuzynów Piekarczyk w Jankowicach i przemówił do nich obu. Byli bardzo szczęśliwi zadzwoniłem i zgodził się na spotkanie z Joan i ja najbliższą sobotę, 28., iin swoje domy. Zadzwoniłem Józef pierwszy, ale był w lesie, zbieranie grzybów, więc zadzwoniłem Edward. Rozmawialiśmy przez kilka minut, a on powiedział, że będzie mi wybaczyć bałagan w domu, bo jest remont, ale zaprosił nas jednak. Po południu, zadzwoniłem do Józefa i rozmawiał z nim i ustalić godzinę spotkania z 13:00 (godzina trzynasta) na sobotę. Odwiedzimy każdy z nich na kilka godzin i po raz kolejny pobyt w domu w Alwerni, gdzie byliśmy około miesiąc temu. Mieliśmy zamiar wrócić do Poznania w niedzielę, ale tylko godziny jazdy od hotelu w Psyczynie jest piękny pałac że my chcieliśmy odwiedzić, więc w niedzielę rano pojedziemy tam, powrót w godzinach popołudniowych do Alwerni na noc, a następnie wrócić do domu poniedziałek zadzwoniłem do właściciela domu w Alwerni, a on powiedział, że nie ma problemu, aby umieścić nas na dwie noce, więc nasz plan jest ustawiony. Mam tylko nadzieję, że mój język polski będzie wystarczające, aby ten owocnej podróży i mogę dowiedzieć się więcej o rodzinie z mojej strony ojca i kontynuować poszukiwania z nowych informacji.

Oczywiście, dla Joanny to będzie długie popołudnie z moich krewnych, ale ona zawsze jest w stanie zrobić to dla mnie, a to sprawia, że łatwiej. Co mogę powiedzieć ............ może coś powiedziała mi dziś w języku polskim .... Kochamy Się wzajemnie ...... kochamy się nawzajem. Może nie jest "dedykowany" jak ja do nauki języka, ale wciąż utrzymuje się na swój własny sposób, aby poczynić postępy.

Friday, September 20, 2013

A little trip.






Today we took a little trip to Empik, a book store like Barnes & Noble, so Joan could find a new book to read during our drive to Zakopane.  It was Buy2-Get a 3rd for free" day so Joan chose two books and I took a book I've been wanting to read for some time "Poland" by Adam Zamoyski. He is a descendent of one of the oldest families of nobility.

Zamojski is the surname of an important Polish nobility family of the Jelita coat of arms. The name is sometimes spelled Zamoyski. It is the Polish for "de Zamość" - the name they originally wore as lords of the place. The family was influential in Polish politics for several centuries, and its members held various official titles, including those of Count and Countess. Adam holds the title of Count. The family traces its origins to the Łaźiński family. In 15th century Tomasz Lazninski bought an estate in Stary (Old) Zamość. His sons Florian (died 1510) and Maciej assumed the name Zamojski.

It's interesting for me to read this account of Poland by a living member of a royal family because last year we visited one of the palaces previously owned by his family in Kozłowka.. I read that he came back to Poland for the opening of their former residence as a museum and it was the first time he had been back there in 60 years. He was born in 1949 so he must have so it must have brought back some interesting memories for him.

Dziś zrobiliśmy małą wycieczkę do Empiku, księgarni jak Barnes & Noble, więc Joan mogła znaleźć nową książkę do czytania w czasie naszej podróży do Zakopanego. Akurat była promocja ”Kup 2 książki – 3 dostaniesz za darmo ", tak więc Joan wybrała dwie książki, a ja wziąłem książkę „Polska " Adama Zamoyskiego, na przeczytanie  której czekałem już jakiś czas. Autor jest potomkiem jednego z najstarszych rodów szlacheckich .

Zamojski to nazwisko ważnej polskiej rodziny szlacheckiej herbu Jelita. Nazwisko czasami pisane jest Zamoyski. W języku polskim "de Zamość" - pierwotnie oznaczało nazwę jaką nosili właściciele posiadłości. Rodzina była wpływową w polskiej polityce od kilku wieków, a jej członkowie nosili różne oficjalne tytuły, w tym hrabiego i hrabiny. Adam posiada tytuł hrabiego. Początki rodziny sięgają śladami do rodziny Łazińskich. W 15 wieku Tomasz Łaziński kupił posiadłość w Starym (Old) Zamościu. Jego synowie Florian (zm. 1510) i Maciej przyjęli nazwisko Zamojski.

To ciekawe dla mnie, aby przeczytać opis Polski przez żyjącego członka rodziny królewskiej, ponieważ w zeszłym roku odwiedziliśmy jeden z pałaców Kozłówce będący uprzednio własnością jego rodziny . Czytałem, że wrócił do Polski na otwarcie swojej dawnej rezydencji jako muzeum i to był pierwszy raz od  60. lat.  Urodził się w 1949 roku, więc musiało to wywołać u niego ciekawe wspomnienia.

Thursday, September 19, 2013

To call or not to call?

Joan wasn't feeling well this morning so we made a quick trip to the doctor we know and it turned out to be only the beginning of a cold. She'll take the medicine prescribed and a lot of Vitamin C and most likely will be well by Saturday. It's pretty rare for her to have a cold and so I think this will pass quickly. She said she felt good enough to do the shopping today and we made up for our missed time at Kandulski's yesterday. 

I still haven't received a reply from the letter I sent some time ago to my two new found Piekarczyk cousins and now am trying to decide if I should call them or not. I would like to visit with them during our stay in Zakopane but I just can't show up at their doors without them knowing. Maybe their interest in our family connection has passed already and I don't want to impose on them.  However, they might be able to tell me more about my fathers side of the family, information of which I do not have much. On my mother's side I have found out a great amount and have it all written down in a family book in case some future generation shows interest in it. So far I haven't found any young cousin who shows interest. It's somewhat disappointing but even in my generation I am the only one interested enough to pursue the matter. Thank goodness there is one cousin a little younger than I who has always lived in Poland and also was gathering information that we have combined into over 800 people found. Without his help there would still be missing information on my mother's side.

The latest forecast of weather in Zakopane is looking a little better with a high some days of 17c.  That's better than the previous forecast of 7c. The main issue is rain, whether it will or will not. Naturally, the temperature in either case isn't so bad as long as it isn't raining. That would hinder walking in the mountains or anywhere for that matter but we will be prepared for both situations.

Joan nie czuła się dobrze dziś rano, więc zrobiliśmy szybki wyjazd do lekarza, którego znamy i okazało się ,że to początek przeziębienia. Weźmie przepisane leki i dużo witaminy C i najprawdopodobniej do soboty wyzdrowieje. Ona bardzo rzadko miewa przeziębienia i myślę, że to szybko minie. Powiedziała, że ​​czuje się wystarczająco dobrze, aby zrobić dzisiaj zakupy, a także wynagrodziliśmy sobie naszą wczorajszą nieobecność u Kandulskich.
 
Wciąż nie mam odpowiedzi na listy, które wysłałem jakiś czas temu do moich dwóch nowo odnalezionych kuzynów Piekarczyków i teraz staram się zdecydować, czy mam do nich zadzwonić , czy nie. Chciałbym odwiedzić ich w czasie naszego pobytu w Zakopanem, ale po prostu nie można pokazać się w ich drzwiach bez ich wiedzy. Może ich zainteresowanie naszymi rodzinnymi powiązaniami już minęło i nie chcę na nich niczego wymuszać. Jednak oni mogą powiedzieć mi coś więcej o mojej rodzinie ze strony ojca, o informacjach, których mam niewiele. O rodzinie ze strony matki znalazłem bardzo dużo informacji i mam to wszystko spisane w księdze rodziny w przypadku, gdyby ktoś z przyszłego pokolenia wykazał tym zainteresowanie. Do tej pory nie znalazłem żadnego młodego kuzyna, który byłby tym zainteresowany. To trochę rozczarowujące, ale nawet w moim pokoleniu jestem jedynym zainteresowanym do prowadzenia tej sprawy. Dzięki Bogu jest jedna kuzynka trochę młodsza ode mnie, który zawsze mieszkała w Polsce, a także zbierała informacje, które przyczyniły się do znalezienia ponad 800 osób. Bez jej pomocy nadal brakowałoby informacji na temat rodziny strony matki.
 
Najnowsza prognoza pogody w Zakopanem wygląda trochę lepiej z przewagą kilku dni z około 17C. To lepiej niż w poprzedniej prognozie 7C. Głównym problemem jest deszcz, czy będzie, czy nie. Oczywiście, temperatura w żadnym przypadku nie jest tak ważna, tak długo dopóki nie pada deszcz. Utrudniałby chodzenie po górach lub gdziekolwiek indziej, ale my będziemy przygotowani na obie sytuacje.