Thursday, September 20, 2018

I have them!!!

A day before the "official" beginning of Autumn but it has already begun here several days ago. The various shades of brown, red, orange and yellow have appeared already and will only increase in the days coming. I like Autumn for it's changing of the colors. In Michigan where we live they were spectacular, here not quite so dramatic but still pretty.

I received news today the last documents have arrived in Poznań post office and should be delivered in the next few days. It has been a long. Just now.................they have been delivered. The collection of the required documents, my and Joan's birth certificates, our marriage license, her marriage license to her first husband, all with apostille letters, took 5 months though the mail. All these documents were needed just to register my birth in the Polish Civil Registry BEFORE I could apply for Polish citizenship. Now it's time to return to that office and see if this is enough.

We went to Piotr & Paweł to buy ground meat for hamburgers, lunch meat and bread and I was able to make the lady in the meat department smile by having her teach me how to say, "Please, grind 1/2 kilo of wołowina".

 Dzień przed "oficjalnym" początkiem jesieni, ale tutaj ona zaczęła się już kilka dni temu. Różne odcienie brązu, czerwieni, pomarańczowego i żółci już się pojawiły i będzie ich przybywać w nadchodzących dniach. Lubię jesień, bo zmienia kolory. W Michigan, gdzie mieszkaliśmy były widowiskowe, tutaj nie do końca oszałamiające, ale wciąż ładne.


Otrzymałem wiadomość, że dziś ostatnie dokumenty doszły do poznańskiego urzędu pocztowego i powinny zostać dostarczone w ciągu kilku następnych dni. To było długo. Właśnie teraz ................. zostały dostarczone. Zbiór wymaganych dokumentów takich , jak moje i Joanny świadectwo urodzenia, akt naszego małżeństwa, jej akt pierwszego małżeństwa, wszystkie z pieczęcią apostille, zabrało poczcie 5 miesięcy, aby je dostarczyć. Wszystkie te dokumenty były potrzebne tylko po to, aby zarejestrować mój akt urodzenia w polskim USC, przed ubieganiem się o polskie obywatelstwo. Teraz nadszedł czas, aby wrócić do tego biura i sprawdzić, czy to wystarczy.


Poszliśmy do Piotra & Pawła, aby kupić mięso mielone na hamburgery, mięso na lunch oraz chleb, a ja spowodowałem, że pani w dziale mięsnym - po tym, jak wcześniej nauczyła mnie, jak powiedzieć: "Proszę, zmielić 1/2 kilograma wołowiny" - uśmiechnęła się.

Wednesday, September 19, 2018

Postal service.

Service-a system supplying a public need such as transport, communications, or utilities.

What is with government postal services? My friend Anna, in Florida,  used the U.S. Postal Services First Class mail on Sept. 5th to send 2 documents with apostille's to me. They arrived in Frankfurt, Germany on Sept. 8th, 11 days ago, and still have not reached us. I checked the tracking system and all it says is that they are in transit. Frankfurt is about 3 hours drive from where we live and yet we have no documents.

Today had to be shopping day because we had nothing on the house to eat after our trip and several essentials were also missing. It was a record day, 186 PLN because we also had to replace toilet paper, water, salt, pepper, flour, dish washing soap and napkins. Joan added 2 new things to this weeks menu and they also required food we don't normally buy.

We met with Zbyszek in Sowa's, talked about our travels, the meeting of President Duda and "Orange Head", the possibility of an American military base in Poland and a few other subjects.

Usługa – to system zaspokajający potrzeby publiczne, takie jak transport, komunikacja lub media.

Jak to jest z rządowymi usługami pocztowymi? Moja przyjaciółka Anna z Florydy skorzystała z usługi U.S. Postal Services First Class w dniu 5 września, aby wysłać mi 2 dokumenty z apostille. Dokumenty zostały dostarczone do Frankfurtu w Niemczech 8 września, 11 dni temu, i nadal nie dotarły do nas. Sprawdziłem system monitorujący, który mówi, że są w „drodze”. Frankfurt jest około 3 godziny jazdy od miejsca, w którym mieszkamy, a jednak nie mamy żadnych dokumentów.

Dzisiejszy dzień musiał być dniem zakupów, ponieważ po naszej podróży nie mieliśmy w domu nic do jedzenia, a także brakowało kilku podstawowych rzeczy. To był rekordowy dzień, 186 zł, ponieważ musieliśmy uzupełnić papier toaletowy, wodę, sól, pieprz, mąkę, płyn do zmywania naczyń i serwetki. Joan dodała 2 nowe rzeczy do tygodniowego menu, które wymagało produktów, których zwykle nie kupujemy.

Spotkaliśmy się ze Zbyszkiem u Sowy, rozmawialiśmy o naszych podróżach, spotkaniu Prezydenta Dudy i "Pomarańczowej Głowy", możliwościach amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce i na kilka innych tematów.

Tuesday, September 18, 2018

A surprise.

85F today and a good day to be outside but the morning was spent at Radek's. We talked about his upcoming 3 week trip to Serbia and Bulgaria with 3 friends by car. These are 2 countries he hasn't been to yet so he is excited for the adventure.

After that, I told him about our "adventure" to Versailles and he agreed that it is a tragedy that Poland cannot provide a good plane service and yet would like to compete with Berlin or Paris as a major international airport. I don't think that will happen in the near future the way things are going. When we were done it was time for me to go for my 6 week haircut at LeGrande.

I returned home at 14:30, decided Joan needed some "outside" time so we went to the kawiarnia in front of Empik for coffee and people watching.

One thing did surprise me today. As I was on my way to LeGrand someone called my name and walked up to me. There stood a pretty, blond woman in her 30's who obviously knew me and Joan but I couldn't remember who she was. It took me several minutes to remember it was Anna Frysiak, wife of cousin Janusz. That has never happened to me before, not recognizing a family member but it has been some years since I last saw her so I will use that as my excuse.

Dzisiaj jest 85F i dobry dzień, aby być na zewnątrz, ale poranek spędziłem u Radka. Rozmawialiśmy o jego nadchodzącej 3. tygodniowej podróży samochodem do Serbii i Bułgarii z 3. znajomymi. To są 2 kraje, w których jeszcze nie był, więc jest podekscytowany przygodą.

Potem opowiedziałem mu o naszej "przygodzie" w czasie podróży do Wersalu i zgodził się, że to tragedia, że Polska nie może zapewnić dobrej obsługi podczas lotu samolotem, a mimo to chce konkurować z Berlinem lub Paryżem jako ważne międzynarodowe lotnisko. Nie sądzę, że to się stanie w bliskiej przyszłości, skoro tak się dzieje. Kiedy skończyliśmy, przyszedł czas na mnie, aby pójść na co 6. tygodniowe strzyżenie do LeGrande.

Kiedy wróciłem do domu o 14:30, zdecydowałem, że Joan potrzebuje trochę czasu "na zewnątrz", więc poszliśmy do kawiarni przed Empik na kawę i obserwowanie ludzi.

Jedna rzecz zaskoczyła mnie dzisiaj. Gdy byłem w drodze do LeGrand, ktoś zawołał moje imię i podszedł do mnie. Przede mną stała ładna blondynka, kobieta po trzydziestce, która oczywiście znała mnie i Joan, ale nie mogłem sobie przypomnieć, kim ona jest. Kilka minut zajęło mi, aby sobie przypomnieć, że to Anna Frysiak, żona kuzyna Janusza. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało, aby nie rozpoznać członka rodziny, ale minęło kilka lat, odkąd ostatni raz ją widziałem, więc wykorzystam to jako moją wymówkę.

Monday, September 17, 2018

An excellent meeting.

Nothing like exhaustion to help you sleep through the night without waking up once and that's what we did Saturday night after returning home.

Sunday was a new day of sunshine, good traveling weather and we started on the road to Słupca to visit with the Bekalarek family at 11:30. I took the old route #92 through the small villages, past the birthplace of my great grandmother and we arrived on time at 13:00.

The 3 young daughters, Nora, Chiara and Vivien were all at the tennis courts so we were greeted by their parents, Norbert and Wioletta. We hadn't been there for about 7 or 8 years so it was interesting to see the changes in the house and the new garden they had developed behind the house.  Now there was a staircase in the house leading down to the lower floor which had been turned into living quarters where their oldest daiughter, Nora and her new husband, Kuba, were living. The other 2 daughters live in Poznań but come home to visit on the weekends. All 3 were home today.

I talked with the parents, in Polish, and translated for Joan to understand. We had coffee and about 20 minutes later the 2 younger girls arrived. Shortly after that, Nora and her husband came in also. We were introduced to him.

The conversations were both in English and Polish so Joan felt comfortable that she could understand what was being said most of the time. That was important for me, for her to like being there. Maybe an hour later we all had obiad(lunch), prepared by Wioletta, that was delicious. It was boiled potatoes, salad and rolada with gravy. When it was done, Wioletta brought out a Torte Bezowy that she had made. It was a cake made of red currents. mascarpone cheese, meringue on top and other ingredients. It was fantastic! You will have to look at the pictures to get a better idea of what it looked like.

We sat at the table and talked on several subjects, like traveling, future plans, how life is now, learning new languages, how things have changed since our last meeting, etc. It was a very good meeting and we were happy that we had the opportunity to meet again.

Kuba was kind enough to make a copy of a film of the wedding and give it to us before we left. My first impression is that Nora made an excellent choice for a husband. He seems very nice to me.

Nic tak nie działa, jak wyczerpanie, które pomoże ci przespać całą noc, nie budząc się ani razu i to zrobiliśmy w sobotnią noc po powrocie do domu.

Niedziela to nowy słoneczny dzień , dobra pogoda na czas podróży, którą zaczęliśmy o 11:30 na drodze do Słupcy, aby odwiedzić rodzinę Bekalarek. Wybrałem starą drogę nr 92 przez małe wioski, obok miejsca urodzenia mojej prababki i dotarliśmy na czas, na godzinę 13:00.

Trzy córki w młodym wieku, Nora, Chiara i Vivien były na kortach tenisowych, więc zostaliśmy przywitani przez ich rodziców, Norberta i Wiolettę. Nie było nas od około 7. czy 8. lat, więc było ciekawie zobaczyć zmiany w domu i nowym ogrodzie, który urządzili za domem. Teraz w domu znajdowały się schody prowadzące na niższy poziom, który został zamieniony w pomieszczenia mieszkalne, w których mieszka ich najstarsza córka Nora i jej mąż Kuba. Pozostałe 2 córki mieszkają w Poznaniu, ale na weekendy wracają do domu. Wszystkie 3 były dziś w domu.

Rozmawiałem z rodzicami po polsku i tłumaczyłem na angielski dla Joanny, aby mogła zrozumieć. Piliśmy kawę i około 20. minut później przybyły 2. młodsze dziewczynki. Krótko po tym Nora i jej mąż również weszli. Zostaliśmy mu przedstawieni.

Rozmowy odbywały się zarówno po angielsku, jak i po polsku, więc Joan poczuła się pewnie, że potrafi zrozumieć, co mówi się przez większość czasu. To było dla mnie ważne, aby czuła się tam dobrze. Może godzinę później wszyscy jedliśmy pyszny obiad (lunch) przygotowany przez Wiolettę. Były gotowane ziemniaki, sałatka i rolada z sosem. Kiedy skończyliśmy, Wioletta przyniosła zrobiony przez siebie tort bezowy. To był tort z czerwonych porzeczek, serka mascarpone, bezy na wierzchu i innych składników. To było fantastyczne! Będziesz musiał spojrzeć na zdjęcia, aby uzyskać lepsze wyobrażenie tego, jak wyglądał.

Siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy na kilka tematów, takich jak podróże, plany na przyszłość, jak wygląda życie, uczenie się nowych języków, co się zmieniło od czasu naszego ostatniego spotkania itd. To było bardzo dobre spotkanie i byliśmy szczęśliwi, że mieliśmy możliwość ponownego widzenia się.

Kuba był na tyle uprzejmy, aby zrobić kopię filmu ze ślubu i dać go nam przed wyjazdem. Moim pierwszym wrażeniem jest to, że Nora dokonała doskonałego wyboru jeśli chodzi o męża. Wydaje mi się bardzo miły.

Sunday, September 16, 2018

Return from Versailles.--FUBAR!

If you have seen the movie..Private Ryan,, you know what FUBAR means.

I tend to give everything bad 3 chances before I write them off. Our return flight from Paris on LOT airlines was the LAST STRAW. We arrived ar Charles De Gaulle airport the required 2 hours ahead of time to find ourselves at the end of the long line of people waiting to check in. Then came the announcement the flight would be delayed 2 hours because the plane had a malfunction in Warsaw before flying to Paris in the morning. The plane arrived at 12:30 but we couldn't board until 13:30 and it finally took off at 14:20. It arrived in Warsaw at 16:40, 2 hours AFTER our connecting flight to Poznan. They announced we had to go to the transfer desk to make other arrangements.

There was NOT another flight until the next day, Sunday. So, they suggested giving us a voucher for a taxi to drive us to Poznan, a 3 hour drive. By the time we had the voucher, got the taxi, made the long drive and arrived at home, it was 20:00. Originally, we were suppose to be home at 14:30.

There was a second option, a voucher to spend the night in a hotel in Warsaw with dinner and then take the plane back to Poznan on Sunday. However, we have a meeting in Slupca with family on Sunday which we would have had to cancel and I did not want to do that. So, we took the taxi ride home.

That was our third bad experience with LOT. It will be a long time before I consider using that airline again.

Jeśli widziałeś film ... Prywatne Ryan, wiesz co oznacza FUBAR.

Staram się dać wszystko złe 3 szanse zanim je wypiszę. Nasz lot powrotny z Paryża liniami LOT był LAST STRAW. Przyjechaliśmy na lotnisko Charles De Gaulle wymagane 2 godziny wcześniej, aby znaleźć się na końcu długiej linii osób oczekujących na odprawę. Potem przyszło ogłoszenie, że lot będzie opóźniony o 2 godziny, ponieważ samolot miał awarię w Warszawie przed wylotem do Paryża rano. Samolot przyleciał o 12:30, ale nie mogliśmy wejść na pokład do 13:30 i ostatecznie wystartowało o 14:20. Przyleciał do Warszawy o 16:40, 2 godziny po naszym lotem do Poznania. Ogłosili, że musimy udać się do stanowiska transferowego, aby dokonać innych ustaleń.Nie było innego lotu do następnego dnia, w niedzielę. Zaproponowali nam więc voucher na taksówkę, która zawiezie nas do Poznania, w 3 godziny. Zanim dostaliśmy kupon, wzięliśmy taksówkę, przejechaliśmy długą drogę i dotarliśmy do domu, było 20:00. Pierwotnie mieliśmy być w domu o 14:30.Była druga opcja, voucher na nocleg w hotelu w Warszawie z kolacją, a następnie w niedzielę samolot wraca do Poznania. Mamy jednak spotkanie w Slupca z niedzielą, którą musielibyśmy anulować i nie chciałem tego zrobić. Tak, wzięliśmy taksówkę do domu.To było nasze trzecie złe doświadczenie z LOT. Minie sporo czasu, zanim ponownie rozważę skorzystanie z tej linii lotniczej

Saturday, September 15, 2018

Versailles Part 2

So, day 2 was much better after sleeping enough to be rested. I had to get up early in order to move the car from the free parking area close to our flat by 8:00 or pay. The flat has an escellent location in regards to the palace, only 1 ½ blocks away and and also has a very nice small restaurant right on the corner close to it. We had dinner there last night and it was excellent and the atmosphere also.

We started out at a Creperie for breakfast because we wanted to same French crepes. What a dissapointment!!.. They were served browned, like over-cooked of fried, like scrambled eggs when they turn brown from too much heat. I couldn't believe it. They didn't come rolled up with the ingredients inside, they were just laid flat on the plate and what ever you wanted in the crepe was put in the center of it. How strange it was! I ordered a apricot crepe with apricot jam, banana, walnuts, vanilla ice cream and whipped cream. They served it in a glass like a big sundae and they called it a apricot crepe. I always thought the French invented the crepe but if the brown version is the original, I prefer the Polish version.

After breakfast, since the sun was out, we went back to the palace to take a few more ourdoors, sun shining, pictues of it, the crowds of people waiting to in, that building with the 3d painted walls and people.

By 16:00 we returned to our little space for a rest. We decided to try the little restaurant on the corner for dinner at 19:30. We got there just in time to get the last, free table for 2. Everything else was reserved. It is a nice small, local restaurant with about 20 small tables in all and good service. I had veal with mozzarella, walnuts,and fine spaghetti. For dessert I had apricot tiramisu.

We were in bed by midnight to get enough sleep for the trip back home. BUT WAIT..................there's still more tomorrow.
:-)

 A więc dzień 2 był znacznie lepszy po spaniu na tyle, by odpocząć. Musiałem wcześnie wstać, aby przenieść samochód z darmowego parkingu blisko naszego mieszkania o 8:00 lub zapłacić. Mieszkanie ma wyjątkową lokalizację w stosunku do pałacu, tylko 1 ½ przecznic dalej, a także ma bardzo ładną małą restaurację tuż przy rogu. Udaliśmy się tam na kolację ostatniej nocy i to było doskonałe, a atmosfera również.

Zaczynaliśmy w Creperie na śniadanie, ponieważ chcieliśmy zrobić te same francuskie naleśniki. Cóż za niezadowolenie !! .. Podawano im zrumienione, jak przesadzone smażone, jak jajecznica, kiedy stają się brązowe z powodu zbyt wysokiej temperatury. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie zostały zwinięte ze składnikami w środku, po prostu leżały płasko na talerzu, a to, co chciało się w kremie, zostało umieszczone pośrodku. Jakie to było dziwne! Zamówiłem morelową krepę z dżemem morelowym, bananem, orzechami, lodami waniliowymi i bitą śmietaną. Podali ją w szklance jak duży lody i nazwali ją morelową krepą. Zawsze myślałem, że Francuzi wymyślili krepę, ale jeśli wersja brązowa jest oryginalna, wolę wersję polską.


Po śniadaniu, odkąd słońce się skończyło, wróciliśmy do pałacu, by wziąć jeszcze kilka naszych drzwi, słońce, jego obrazy, tłumy ludzi czekających w środku, budynek z pomalowanymi na 3d ścianami i ludźmi.


Do 16:00 wróciliśmy do naszej małej przestrzeni na odpoczynek. Postanowiliśmy spróbować małej restauracji na rogu na kolację o 19:30. Dotarliśmy na czas, aby uzyskać ostatni, darmowy stolik dla 2. Wszystko inne zostało zarezerwowane. Jest to miła, mała, lokalna restauracja z około 20 stolikami i dobrą obsługą. Miałem cielęcinę z mozzarellą, orzechami i delikatnym spaghetti. Na deser miałem tiramisu z moreli.


Byliśmy w łóżku do północy, żeby się wyspać. ALE POCZEKAJ! .................. jest jeszcze więcej jutro.:-)

Friday, September 14, 2018

Late

It's late, I'll write more about Versailles tomorrow when we get home.

Thursday, September 13, 2018

Versailles, Part 1--FUBAR!!!

A beautiful turns into a nightmare experience.

We WERE suppose to leave Poznan at 14:55. Check-in was easy and then off to customs for security search. Just before it was our turn to go through, an unattended bag was discovered prompting security to close and push everybody back into the adjacent terminal while waiting for the bomb squad to arrive. 45 minutes later all was cleared, 10 minutes before our flight was scheduled to leave. We barely made it through customs when our name was called over the speakers saying it was last call for the flight. As we went thrugh the custom gate, someone was waiting for us to rush us to the plane.

In Warsaw, as we sat on the runway, there was a malfunction of the planes computer navigation system resulting in a delay of departure for one hour.

Arriving in Paris, Lot airlines had managed to put our bags on the wrong flight so we had no clothing for the next three days. We filed a report and the nice man there said there was a good possibility our bags would be on the next flight from Warsaw at 23:00 and we should wait.

We left our house at 10:30 and now it was going to be 13 hours later, still waiting to go to Versailles. I couldn't call Airbnb to let the man know all of this because my provider, Orange, didn't work in France. Again, the man helped and made the call on his phone to let them know what was going on.

The flight arrived, our bags were on it, we got the rental car, put the address into GPS and started driving. Where it took us was the wrong place. By now it was 1:00 in the morning. I tried an alternate route and still the same result. I used a pay phone to call the owner of the flat to tell him what was going on and he said I was stll in Paris because there is a location there with the same address. He said go to a small town near Versailles and then put in the address. I did that and finally, at 3:30 in the morning, we were there. We had 4 ½ hours of sleep before we had to get up and get ready to go to the Palace. It was a nightmarish day.

Piękno zamienia się w koszmarne doświadczenie.

Mieliśmy wyjechać z Poznania o 14:55. Odprawa była łatwa, a następnie do bramki bezpieczeństwa. Tuż przed tym, jak nadeszła nasza kolej, odkryto bezpańską torbę, co spowodowało zamknięcie bramki bezpieczeństwa, przesunięcie wszystkich do sąsiadującego terminalu i czekanie na przybycie zespołu saperów. 45 minut później wszystko zostało wyjaśnione, akurat na 10 minut przed odlotem naszego samolotu. Ledwo udało nam się przejść przez odprawę celną, gdy wywołano nasze nazwisko, że to ostatnie wezwanie do samolotu. Kiedy szliśmy przez bramę, ktoś czekał, żeby nas pośpieszyć do samolotu.

W Warszawie, gdy siedzieliśmy w samolocie na pasie startowym, nastąpiła usterka komputerowego systemu nawigacyjnego samolotów skutkująca opóźnieniem wylotu o jedną godzinę.

Po przybyciu do Paryża okazało się, że linie Lotu skierowały nasze bagaże na niewłaściwy lot, więc nie mieliśmy odzieży na następne trzy dni. Złożyliśmy raport, a miły człowiek powiedział, że możliwe będzie, że nasze torby będą w następnym locie z Warszawy o 23:00 i powinniśmy poczekać.

Opuściliśmy nasz dom o 10:30 i teraz 13 godzin później, wciąż czekamy na wyjazd do Wersalu. Nie mogłem zadzwonić do Airbnb, aby powiadomić tego człowieka, ponieważ mój operator Orange nie działa we Francji. Ten sam człowiek pomógł i zadzwonił ze swojego telefonu, żeby dać znać, co się dzieje.

Przyleciał samolot z naszymi torbami, dostaliśmy wynajęty samochód, umieściliśmy adres w GPS i zaczęliśmy podróż samochodem. GPS poprowadził nas w złe miejsce. W tym momencie była godzina 1 nad ranem. Próbowałem alternatywnej trasy i wciąż taki sam wynik. Użyłem automatu telefonicznego, aby zadzwonić do właściciela mieszkania, aby powiedzieć mu, co się dzieje, a on powiedział, że jestem w Paryżu, ponieważ tam jest miejsce z tym samym adresem. Powiedział, jedź do małego miasteczka w pobliżu Wersalu, a następnie wpisz adres. Zrobiłem to i wreszcie o 3:30 rano byliśmy na miejscu. Mieliśmy 4 ½ godziny snu, kiedy musieliśmy wstać i przygotować się do wyjścia do Pałacu. To był koszmarny dzień.

Wednesday, September 12, 2018

And we go!

A beautiful weather day to fly to Versailles...and we are leaving.

Piękny dzień pogody na lot do Wersalu ....... i wyjeżdżamy.

Tuesday, September 11, 2018

Repetition.

It is not a day to be forgotten, nor are September 1st, 1939, December 7th, 1941 and other dates for countrymen and women of their respective countries. Maybe what should also be remembered is that there have always been dangerous times in the world. Violence and war in this world has been part of it's history since Cain killed his brother, Abel.  It has not changed since then, only escalated. Millions have died for peace yet we have none. I don't see an end to it.

After writing this blog every day for the last 11 years it's hard not to repeat an old topic and for that I apologize. I don't like reading the same thing over and over again either.

However, here we go again. I just came back from the apteka where I got my refill of the meds I must take everyday. It's a 3 month supply of 3 different ones and the TOTAL cost was 43.98PLN($12). That's $4 a month folks. One med, Propranolol, 50 tablets, costs $75 in the U.S. I bought the same here for $1.86.

Nie jest to dzień, o którym można zapomnieć, tak samo jak nie o 1. września 1939 r., czy o 7. grudnia 1941 r., jak i o innych datach istotnych dla rodaków i kobiet w ich krajach. Być może należy również pamiętać, że na świecie zawsze istniały niebezpieczne czasy. Przemoc i wojna na tym świecie były częścią jego historii, odkąd Kain zabił swojego brata Abla. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, tylko eskalowało. Miliony giną dla pokoju, ale żadnego nie mamy. Nie widzę końca tego.

Podczas codziennego pisania tego bloga przez ostatnie 11 lat trudno nie powtarzać starego tematu i za to przepraszam. Nie lubię w kółko czytać tego samego.

Wróćmy do dnia dzisiejszego. Właśnie wróciłem z apteki, gdzie otrzymałem mój zapas medykamentów, które muszę brać codziennie. Jest to 3-miesięczne zaopatrzenie w 3 różne leki których całkowity koszt wyniósł 43,98PLN (12 USD). To 4 dolary na miesiąc. Jeden lek, Propranolol, 50 tabletek kosztuje 75 USD z Stanach. Tu kupiłem to samo za 1,86 USD.

Monday, September 10, 2018

Another "Sunday"

Another Sunday like day. Slept late, nothing special to do except see the "baby" doctor downstairs at 16:00 to get some prescription refills. More studying, of course, but that happens everyday even on rest days.  Watched the disappointing highlights of the Chicago Bears lose their first game of the football season to their arch rivals, the Green Bay Packers, at the end of the game even when they were leading by 20 points.

One more day tomorrow and then we leave for Versailles.

Kolejna niedziela jak dzień. Spał późno, nic szczególnego do zrobienia, z wyjątkiem wizyty u lekarza "dziecięcego" na dole o 16:00, aby zdobyć trochę zapasów na receptę. Oczywiście więcej nauki, ale zdarza się to codziennie, nawet w dni odpoczynku. Oglądane rozczarowujące wydarzenia z Chicago Bears straciły swoją pierwszą grę w sezonie piłkarskim do swoich rywalizujących ze sobą arcymistrzów, Green Bay Packers, pod koniec gry, nawet gdy prowadzili przez 20 punktów.

Jeszcze jutro, a potem wyjeżdżamy do Wersalu.

Sunday, September 09, 2018

Our Sunday.

Sunday. Day of rest. Slept until 9:00. Had breakfast, watched a repeat of yesterday's Michigan vs Western Michigan football game(49-3),studied a little, went to Empik for coffee, cake and people watching, then returned home by 17:00 for Joan's Skype call with her daughter.  After that we watched a few episodes of season 4, "Sons of Anarchy".

Only 2 more days and then we are going to France to visit the palace in Versailles. My batteries are charged for the camera, I have 3.  I probably won't post the blog from the 13th to the 15th but I'm not sure yet if I will take my laptop or not. I know I will take a lot of pictures and it takes time to set everything up for the blog so I like to do it each night.

First I have to create a new folder for the photos in Window Explorer under Poland 2018, by the month. Then download them from the camera to the folder on the laptop and resize them.

In Google Photo I have to create a new album and upload photos. Next I have to pick one photo for the album cover and get the URL location of the album. Back on the blog I have to add the new link to places visited in 2018, either inside or outside of Poland. IF all of that goes smoothly, then I can write the blog, translate it to Polish and post it. It takes time.

Niedziela. Dzień odpoczynku. Spał do 9:00. Zjadł śniadanie, obejrzał powtórkę z wczorajszego meczu Michigan vs Western Michigan (49-3), trochę się uczył, poszedł do Empik po kawę, ciastko i ludzi obserwujących, a następnie wrócił do domu o 17:00, by zadzwonić Joan do Skype z córką. Następnie obejrzeliśmy kilka odcinków sezonu 4, "Synowie Anarchii".

Jeszcze tylko 2 dni, a potem jedziemy do Francji, aby odwiedzić pałac w Wersalu. Moje baterie są naładowane za aparat, mam 3. Prawdopodobnie nie będę publikować bloga od 13 do 15, ale nie jestem jeszcze pewien, czy wezmę swój laptop, czy nie. Wiem, że wezmę dużo zdjęć i zajmie to trochę czasu, aby ustawić wszystko na blogu, więc lubię to robić każdej nocy.


Najpierw muszę utworzyć nowy folder dla zdjęć w Eksploratorze Windows pod Polską 2018, do miesiąca. Następnie pobierz je z aparatu do folderu na laptopie i zmień ich rozmiar.


W Google Photo muszę utworzyć nowy album i przesłać zdjęcia. Następnie muszę wybrać jedno zdjęcie na okładkę albumu i uzyskać lokalizację adresu URL albumu. Wracam na blogu, muszę dodać nowy link do miejsc odwiedzonych w 2018 roku, zarówno w Polsce, jak i poza nią. JEŚLI wszystko idzie gładko, mogę napisać blog, przetłumaczyć go na język polski i opublikować. To wymaga czasu.

Saturday, September 08, 2018

2 conversations.

I had 2 interesting conversations today. The first was with an opthamologist about driver vision tests in Poland. I was somewhat shocked to find out that the ONLY vision test for drivers is given the very first time a person applies for a drivers license. There is NO other mandatory test given after that, even when renewing your license or reaching a certain age. So even with poor vision  you can still drive a car when you are old. To me this is absurd. In comparison, in the U.S., every time you renew your license you MUST pass a vision test as part of the renewal procedure. Certainly this must be a contributing factor to the high accident rate in Poland.

The other conversation was with her 16 year old son in his second year of high school. Already he has a future plan for his life. At first he thought he would follow in the footsteps of his mother and become an opthamologist also. However, now he is headed in the direction of 2 specializations as a doctor.

The first is pediatrics and the second as an oncological surgeon. What is amazing is that at 16 years old he has any plan at all for his life. When I was his age I thought only when was the next school football game or what would I do on the weekend. To know what I wanted to be doing 10-12 years in the future never entered my mind. However, I have encountered this with other young people here. More of them seem to be more mature than my generation was at that age. Maybe it's a sign of the times, that they are forced to think about the future more now in these perilous years. We had our Cuban Missile crisis and Vietnam but this generation has terrorism........... and it strikes everywhere, at anytime.

Miałem dziś 2 ciekawe rozmowy. Pierwszy był z opthamologist o testach wzroku kierowcy w Polsce. Byłem nieco zszokowany, gdy dowiedziałem się, że TYLKO test wzrokowy dla kierowców jest przyznawany po raz pierwszy, gdy osoba stara się o prawo jazdy. Nie ma żadnego innego obowiązkowego testu podanego po tym, nawet przy odnawianiu licencji lub osiągnięciu określonego wieku. Więc nawet przy słabym wzroku nadal możesz prowadzić samochód, gdy jesteś stary. Dla mnie jest to absurd. Dla porównania, w USA za każdym razem, gdy odnawiasz licencję, MUSISZ przejść pozytywnie test wzrokowy w ramach procedury odnowienia. Z pewnością musi to być czynnikiem przyczyniającym się do wysokiej liczby wypadków w Polsce.

Druga rozmowa odbyła się z jej 16-letnim synem w drugim roku liceum. Już ma plan na przyszłość. Początkowo myślał, że pójdzie w ślady swojej matki i zostanie także opthamologist. Teraz jednak zmierza w kierunku 2 specjalizacji jako lekarz.


Pierwszy to pediatria, a drugi chirurg onkologiczny. Niesamowite jest to, że mając 16 lat ma w życiu jakikolwiek plan. Kiedy byłam w jego wieku, myślałam tylko wtedy, gdy był następny szkolny mecz piłkarski lub co robiłbym w weekend. Wiedzieć, co chciałem robić 10-12 lat w przyszłości, nigdy nie weszło mi do głowy. Jednak spotkałem się z tym z innymi młodymi ludźmi tutaj. Więcej wydaje się być bardziej dojrzałych niż moje pokolenie było w tym wieku. Być może to znak czasów, że zmuszeni są myśleć o przyszłości bardziej teraz w tych niebezpiecznych czasach. Mieliśmy kryzys kubański i Wietnam, ale to pokolenie ma terroryzm ........... i uderza wszędzie, w każdej chwili.

Friday, September 07, 2018

A good day.

Busy day. First a 2 hour meeting with Radek, then a meeting with John and Maria in the rynek, later a 1 1/2 Spanish conversation with Carmelo.

John is the friend from Pennslyvanis who built a house just north of Golina in Przyjma. He is here now until the end of October and then his visa has only 30 days left on it for him to come back for Christmas. He has also applied for Polish citizenship and from what he told me, it was easier to apply for in the U.S. He also must wait for the Presidents signature he has the impression it will not take 2 years. I'm still waiting for those final 2 documents to arrive to give to Civil Registry before I can apply.

The conversation with Carmelo is always a pleasure. He is very positive in his attitude and I learn a lot about the correct way to speak words and phrases from him. Usually we speak for an hour but there is no time limit and if there is something interesting to pursue we just keep talking, like today. He, like myself, is looking forward to our return to Spain.

Zajęty dzień. Najpierw dwugodzinne spotkanie z Radkiem, potem spotkanie z Janem i Marią na rynku, później 1 1/2 hiszpańskiej rozmowy z Carmelo.

John jest przyjacielem z Pennslyvanis, który zbudował dom na północ od Golina w Przyjma. Jest tutaj do końca października, a jego wiza pozostawia mu tylko 30 dni na powrót na święta. Wystąpił także o obywatelstwo polskie i z tego, co mi powiedział, łatwiej było ubiegać się w USA. Musi także poczekać na podpis prezesa, który on ma wrażenie, że nie potrwa to 2 lata. Nadal czekam, aż te dwa ostatnie dokumenty nadejdą, aby przekazać je do rejestru cywilnego, zanim będę mógł złożyć wniosek.


Rozmowa z Carmelo jest zawsze przyjemnością. Jest bardzo pozytywny w swojej postawie i dużo się uczę o prawidłowym sposobie mówienia słów i zwrotów od niego. Zwykle mówimy przez godzinę, ale nie ma limitu czasu i jeśli jest coś interesującego do kontynuowania, po prostu rozmawiamy, jak dzisiaj. On, podobnie jak ja, nie może się doczekać powrotu do Hiszpanii.

Thursday, September 06, 2018

SHOPPING

Yes, shopping day, 123 PLN($33) spent for next weeks food.

2 Polish conversations and studied Spainsh.

Tak, zakupy, 123 PLN (33 USD) wydane na jedzenie w przyszłym tygodniu.

2 polskie rozmowy i studiowałem Spainsh.

Wednesday, September 05, 2018

On their way!!

I received the good news the final 2 documents are on their way to us now.  Not bad, only 5 months to collect 5 documents :-(  I could have done it all in one week if I had been in the U.S.. Maybe by Christmas the application will actually be started, then it's just a matter of waiting for approval from each department on it's way up to the President. Any disapproval before it gets to him means an appeal through the courts. God help me if that happens. I could be dead before it gets through our court system.

Today has become Sowa day and prepare the shopping list day. Tuesday & Friday are Radek days. Monday and Thursday are Mat days, Tues. & Thurs. nights are Andrzej nights. Sat. or Sunday-Carmelo. That's kind of how I define my week. All are changeable from week to week depending on circumstances. It's not a 9-5  or 8-4 day, usually just 2 or 3 hours. Joan's making that new salad for dinner tonight with chicken, shallots, almonds, watermelon and some other things. Should be interesting.

 Otrzymałem dobrą wiadomość, że ostatnie 2 dokumenty są już w drodze. Nieźle, tylko 5 miesięcy na zebranie 5 dokumentów :-( Mógłbym to zrobić w jeden tydzień, gdybym był w USA. Może przed Bożym Narodzeniem aplikacja zostanie faktycznie uruchomiona i tylko kwestia czekania na zatwierdzenie przez każdy departament na drodze do gabinetu prezydenta. Każda dezaprobata, zanim do niego dojdzie, oznacza apelację przez sądy, niech Bóg mi pomoże, jeśli to się wydarzy, mogę nie żyć, zanim przejdzie przez nasz system sądowniczy.

Dzisiejszy dzień to dzień u Sowy i dzień na przygotowanie listy zakupów. Wtorek i piątek to dni z Radkiem. Poniedziałek i czwartek to dni Mat, wt. i czw. to wieczory z Andrzejem. Sobota lub niedziela -Carmelo. Tak definiuję mój tydzień. Wszystkie terminy są zmienne z tygodnia na tydzień w zależności od okoliczności. To nie jest rozkład godzin , np 9-5 lub 8-4, zwykle tylko 2 lub 3 godziny. Dziś Joan przygotowuje na kolację nową sałatkę z kurczakiem, szalotkami, migdałami, arbuzem i innymi rzeczami. Powinna być interesująca.

Tuesday, September 04, 2018

Slow day.

A  Spanish conversation at 9:00, a meeting with Radek at 11:00 and the rest of the day at home studying and doing things around the flat. NOT too exciting.

Hiszpańska rozmowa o 9:00, spotkanie z Radkiem o 11:00 i reszta dnia w domu, nauka i robienie rzeczy po mieszkaniu. NIE jest zbyt ekscytujące.

Monday, September 03, 2018

GO Michigan!

Joan had a "successful" experience with the dentist after a full mouth x-ray of her teeth. One tooth was drilled and filled and she had no pain after the initial shot of novacaine.  It took about 1/2 hour for the treatment and we were out of the office by 11:30. I took the opportunity to make an appointment for myself in 2 weeks.

Still nice weather, so after the novacaine wore off we went to watch the people in front of Empik and have a coffee. It seemed like a good way to spend some time outdoors and observe the human population.  Strange creatures, these humans. No wonder the "aliens" don't want to show themselves to us, seeing what we do to each other. Not to mention what we are doing to the planet that we inhabit.

For entertainment, in the evening we watched our favorite college football team, the University of Michigan, get beat 24-17 in the first game of the new season. It wasn't very entertaining.

 Joan miała "udane" doświadczenie z dentystą po pełnym prześwietleniu zębów. Jeden ząb został zaplombowany, a po wcześniejszym zastrzyku z nowokainy nie odczuwała bólu. Leczenie zajęło około 1/2 godziny, a my byliśmy poza gabinetem przed 11:30. Skorzystałem z okazji, aby umówić się na spotkanie w ciągu 2 tygodni.

Wciąż ładna pogoda, więc jak działanie nowokainy ustąpiło poszliśmy oglądać ludzi przed Empikiem i wypić kawę. Wydawało się, że obserwowanie populacji ludzkiej jest dobrym sposobem na spędzenie czasu na świeżym powietrzu i. Ludzie to dziwne stworzenia. Nic dziwnego, że "obcy" nie chcą się nam pokazać, widząc, co ze sobą robimy. Nie wspominając już o tym, co robimy na planecie, którą zamieszkujemy.

Wieczorem, dla rozrywki, obejrzeliśmy naszą ulubioną drużynę piłkarską, University of Michigan, w pierwszej grze nowego sezonu. To nie było bardzo zabawne.

Sunday, September 02, 2018

Children.

After meeting with 4 friends in the morning, Joan and I went to the coffee shop in front of Empik to enjoy the nice day outside having coffee and watching people go by.  I discovered a better way to order our coffee. I usually order large coffee with cream but it comes with half a cup of cream and only half a cup of coffee. Now I order a large coffee with VERY little cream, getting almost a full cup of coffee and a little cream on top, which is enough for us. It's more coffee for the same price.

Of course, there are more people to observe on Sundays, especially little children with their parents. They are so funny, chasing pigeons everywhere or trying to break the bubbles made by the bubble maker. The reaction on their faces when a bubble breaks on their faces is priceless. It's such a shock to them. Not knowing it, they are the future of Poland. May God be good be them.

We stayed about three hours and then returned home for Joan to prepare tonight's dinner, chicken paprakasz, before her Skype with her daughter at 17:00. I'll study while she is talking with her. Tomorrow at 10:30 Joan goes to the dentist.

Po spotkaniu z 4 przyjaciółmi w godzinach porannych, Joan i ja poszliśmy do kawiarni naprzeciwko Empiku, aby - prócz kawy -  cieszyć się ładnym dniem i obserwować ludzi. Odkryłem lepszy sposób zamawiania kawy. Ja zwykle zamawiam dużą kawę ze śmietanką, ale wtedy dostaję pół szklanki śmietany i tylko pół kubka kawy. Teraz zamawiam dużą kawę z bardzo małą ilością śmietany. Dostaję prawie pełny kubek kawy i trochę śmietany na górze, która w zupełności nam wystarcza. To więcej kawy w tej samej cenie.

Oczywiście w niedziele jest więcej osób do obserwowania, zwłaszcza małe dzieci z rodzicami. One są tak zabawne, wszędzie gonią gołębie lub próbują złapać bańki mydlane. Reakcja widoczna na ich twarzach, gdy bańka pęka, jest bezcenna. To dla nich zaskoczenie. Nie wiedząc o tym, są przyszłością Polski. Niech Bóg będzie dobry dla nich.

Spędziliśmy tak około trzech godzin, a następnie wróciliśmy do domu, by Joan zdążyła przygotować dzisiejszy obiad, paprykarz z kurczaka, przed rozmową z córką przez Skype o godzinie 17:00. Będę się uczyć w czasie gdy one będą rozmawiać. Jutro o 10:30 Joan idzie do dentysty.

Saturday, September 01, 2018

Citadela

Saturday in Citadela Park for a walk. We don't go there often enough because Solacki park is so close and very nice but small compared to Citadela.

Citadela sits on a hill just north of the city center where the Winiary fortress stood until 1945. The Winiary fortress was built between 1828 and 1839 on the grounds of two depopulated villages, Bonin and Winiary. It was a classical structure forming part of the so - called new - Prussian system. In 1945 Citadela's fortifications were largely destroyed and in the following years most of what had been left was demolished. In those years a cemetery of Soviet soldiers was created on the southern slope of the hill. In 1962 work was started aiming to create in Citadela a Park. Today the park, together with the cemetery, has an area of around 100 hectares There are two museums and several cemeteries on the southern slope of the hill. There, soldiers of the Polish, French, English, American and Russian soldiers are buried.

One of the most noticeable features of Citadel Park is the Soviet Obelisk located prominently at the top of the grand staircase as you enter the park from Aleja Armii Poznań. The giant Socialist Realism column is dedicated to the Russian soldiers killed during the 1945 siege of the fort, and it's most interesting aspect is perhaps the one you can no longer see: the large red star affixed to the top which disappeared in the dead of night after the fall of communism in Poland in 1989.

W sobotę poszliśmy do parku Cytadela na spacer. Nie chodzimy tam często, ponieważ Park Sołacki jest blisko i jest bardzo ładny, ale mały w porównaniu do Cytadeli.

Cytadela znajduje się na wzgórzu, na północ od centrum miasta, gdzie do 1945 roku stała Twierdza Winiary. Twierdza została zbudowana w latach 1828 i 1839 na ziemiach dwóch wyludnionych wsi: Bonin i Winiary. To była klasyczna struktura stanowiące część tak zwanego nowego systemu pruskiego. W 1945 roku fortyfikacje Cytadeli zostały w znacznym stopniu zniszczone, a w kolejnych latach większość tego, co zostało, zburzono. W tym czasie  na południowym stoku wzgórza  został stworzony cmentarz żołnierzy radzieckich. W 1962 roku rozpoczęto prace zmierzające do przekształcenia Cytadeli w park. Dziś park, wraz z cmentarzem, ma powierzchnię około 100 hektarów znajdują się tu dwa muzea i cmentarz na południowym stoku wzgórza. Tam  zostali pochowani żołnierze polscy, francuscy, angielscy, amerykańscy i radzieccy.

Jednym z najbardziej zauważalnych elementów Parku Cytadela jest radziecki obelisk znajdujący się w widocznym miejscu, na szczycie wielkich schodów, przy wejściu do parku od strony Alei Armii Poznań. Olbrzymia kolumna w stylu socrealizmu upamiętnia radzieckich żołnierzy poległych 1945 w trakcie oblężenia fortu, a tego, co najciekawsze nie można już zobaczyć: była to duża czerwona gwiazda umieszczona na szczycie obelisku, która zniknęła w środku noc,y po upadku komunizmu w Polsce w 1989 roku.

Friday, August 31, 2018

Youth.

When you are young, sometimes you do things on impulse you would never do if you thought more about them. Two things came into my mind today, for some unknown reason, that I experienced.

Many years ago, when I was in my early 30's, Joan, myself and a friend went to a restaurant for lunch. The place was empty of customers except for us and we made our orders. After eating, we asked for the bill and waited for it. We waited and waited and waited. Our friend said, "If there is no one here who wants our money, let's just leave".  In a split second we made up our minds, quickly exited the restaurant, ran quickly to our car and drove rapidly away. It was a stupid thing to do but at the time it seemed funny to us.

The second thing happened a  few years later, also in a restaurant, but without our knowledge. It was a Chinese restaurant and Joan admired the teapot very much. Our friend, a very conservative young man, was with us for dinner. After dinner, we paid the bill and walked outside. On our way back to the car, our friend opened his overcoat, put his hand under it, took out the teapot Joan admired so much and presented it to her as a gift. Needless to say, we hurriedly went to the car and drove away quickly. Both occasions could have caused us problems because they were such irrational actions. They have never happened again.

Why do I write about things like this? It has nothing to do with daily life in Poland or family research but sometimes this blog is also about the way I see things or think about different things in my life. Maybe some of you are right and I should not write about personal things but you know me better when I do. I am not just a page/blog on the internet, I am a real person with interests, feelings, opinions, points of view and so I also write about them.

 Kiedy jesteś młody, czasami robisz rzeczy, których nigdy byś nie zrobił, jeśli o nich pomyślisz. Dwie rzeczy przyszły mi dziś do głowy z nieznanego powodu, którego doświadczyłem.Wiele lat temu, kiedy byłem we wczesnych latach trzydziestych, Joan, ja i mój przyjaciel, poszliśmy do restauracji na lunch. Miejsce było puste dla klientów z wyjątkiem nas i zrobiliśmy nasze zamówienia. Po jedzeniu poprosiliśmy o rachunek i czekaliśmy na niego. Czekaliśmy i czekaliśmy. Nasz przyjaciel powiedział: "Jeśli tu nie ma pieniędzy, po prostu odejdźmy". W ułamku sekundy podjęliśmy decyzję, szybko opuściliśmy restaurację, szybko i szybko. To było głupie, gdy robiliśmy to zabawnie.

Druga sprawa wydarzyła się kilka lat później, także w restauracji, ale bez naszej wiedzy. To była chińska restauracja i Joan bardzo podziwiała czajniczek. Nasz przyjaciel, bardzo konserwatywny młody człowiek, był z nami na kolacji. Po obiedzie zapłaciliśmy rachunek i wyszliśmy na zewnątrz szybko. Obie te sytuacje mogły spowodować problemy, ponieważ były to suche działania nieracjonalne. Nigdy więcej się nie wydarzyły.


Dlaczego piszę o takich rzeczach? Ma wiele rzeczy do zrobienia w moim życiu. Nie mogę pisać o tobie, kiedy to robię. Nie jestem tylko stroną, jestem prawdziwą osobą z zainteresowaniami, uczuciami, opiniami, punktami. Piszę też o nich.

Thursday, August 30, 2018

Good experience.

Shopping day at Carrefour, 112 PLN($31) and 48 PLN at Piotr & Paweł for meat, bread and lunch meat. Total for the week, 160PLN($44). Joan is trying a new salad recipe with watermelon, almonds, shallots,  red & yellow peppers and a few other things we don't normally buy. I remember living in the U.S. we use to spend $100((366PLN) per week. Of course, we had a much higher income so it was all relative. Shopping is usually quick and easy on Thursday mornings with few people in the store and Piotr & Paweł sales people always smile when I ask to buy something in the Polish language. I think they smile because at least I try to use the language even if I make mistakes in grammar. Today I practiced saying, "I would like to try something new today" and then told them what I wanted. They understood me and I got what I wanted. It was a good experience.

Today Lila, my friend from Bydgoszcz, taught me the use of 3 new words, zestawienie=to take something off, to put together something, and zniknąć(disappear)-buyers will buy immediately, and poświęciłe-a blessing or to spend time on something. The first and third came about when I was telling her how I put a list together of verbs in Spanish to study and the second when I told I quickly bought tickets to a concert before they were sold.

 Dzień zakupów w Carrefour, 112 PLN (31 USD) i 48 PLN u Piotra i Pawła za mięso, chleb i mięso na lunch. Łącznie za tydzień, 160 PLN (44 USD). Joan próbuje nowy przepisu na sałatkę z arbuzem, migdałami, szalotkami, czerwoną i żółtą papryką i kilkoma innymi rzeczami, których normalnie nie kupujemy. Pamiętam, że kiedy mieszkaliśmy w USA wydaliśmy 100 $ (366PLN) tygodniowo. Oczywiście mieliśmy znacznie wyższe dochody, więc wszystko było względne. W czwartkowe poranki zakupy są zwykle szybkie i łatwe, kiedy jest niewiele osób w sklepie. A w Piotrze i Pawle sprzedawcy zawsze się uśmiechają, gdy pytam o coś, co chcę kupić po polsku. Myślę, że się uśmiechają, bo przynajmniej staram się używać język polski, nawet jeśli popełniam błędy w gramatyczne. Dziś wykonałem ćwiczenie mówiąc: " dzisiaj chciałbym spróbować czegoś nowego ", a następnie powiedziałem im, co chcę. Zrozumieli mnie i dostałem to, co chciałem. To było dobre doświadczenie.

Dzisiaj, moja koleżanka z Bydgoszczy Lila, nauczyła mnie stosowania 3 nowych słów: zestawić coś = 1)usunąć coś z jakiegoś miejsca, 2)połączyć coś/pogrupować coś; zestawienie= wykaz, spis. Znikać = (tu: metaforycznie w odniesieniu do szybkiego rozchodzenia się biletów, znikać ze sprzedaży ). Poświęcić coś=1) pobłogosławić, 2. spędzać, np. czas nad czymś. Pierwsze i trzecie pojawiły się, gdy mówiłem jej, jak tworzyłem listę czasowników w języku hiszpańskim, aby się ich nauczyć, a drugie, kiedy powiedziałem, że szybko kupiłem bilety na koncert, zanim zostały sprzedane.

Wednesday, August 29, 2018

Que fantastica dia-What a fantastic day.

Today was a good, beautiful day of weather and good things. After yesterdays Spanish lesson, last night I spent 3 hours after Joan went to sleep, putting together a chart  of 16 verbs in the present, 2 forms of the past tense and the future tense in the 6 conjugated forms. I was awake until 2:30 doing it but felt good that I did it. Now I don't have to search through books to find the different forms. I made 2 copies of it and today I gave one to Radek who was happy to receive it.

Such a fantastic weather day I had to break the "rule" and go to Empik with Joan, drink coffee and watch the people. I guess the "rule" is don't go to 2 places on the same day because at 15:00 on Wednesday's we go to Sowa's.

Before that I heard news that our favorite Polish orchestra, the Golec uOrkiestrra, would be performing their Christmas show in Poznan on December 29th and tickets were for sale. I checked the internet and bought 2 in a good central location seating, then I told Joan the good news. We really like this group and will enjoy seeing them perform live. So, we see Al DiMeola in November and the Golec uOrkiestra in December and go to Spain in January. Now we just need something for October.

Dzisiaj był dobry i piękny dzień pod względem pogody i dobrych rzeczy. Po wczorajszej lekcji hiszpańskiego, zeszłej nocy po tym, jak Joan poszła spać, spędziłem 3 godziny układając tabelę z 16. czasownikami w czasie teraźniejszym, w 2. formach czasu przeszłego i przyszłego w 6. koniugacjach. Nie spałem do 2:30, ale czułem się dobrze, kiedy to zrobiłem. Teraz nie muszę przeszukiwać książek, aby znaleźć różne formy. Zrobiłem 2 kopie i dziś jedną dałem Radkowi, który był szczęśliwy, że ją otrzymał.

W taki fantastyczny dzień z pogodą musiałem złamać "regułę" i udać się z Joan do Empiku, aby wypić kawę i poobserwować ludzi. Sądzę, że "reguła" to nie iść w 2 miejsca tego samego dnia, bo o 15:00 w środę chodzimy do Sowy.

Wcześniej usłyszałem wiadomość, że nasza ulubiona polska orkiestra, Golec Orkiestra, zaprezentuje swój świąteczny program 29 grudnia w Poznaniu i bilety będą w sprzedaży. Sprawdziłem w Internecie i kupiłem 2 w dobrych miejscach pośrodku, a potem przekazałem Joan dobre wieści. Naprawdę lubimy tę grupę i cieszymy się, że zobaczymy ich występ na żywo. Tak więc, widzimy Al DiMeola w listopadzie i Golec Orkiestrę w grudniu, a w styczniu udajemy się do Hiszpanii. Teraz potrzebujemy tylko czegoś na październik.

Tuesday, August 28, 2018

Changes.

I think the Dittenbers are all safely back at home now after enjoying an incredible experience in Poland. For some it was their first visit. For Marilyn Rajewski Mapes, it was not. Her first visit was in 1984 when Poland had the old governing system of the Soviet Union. She can see the tremendous changes since the downfall of that regime. During our talk last Friday night she told me how she viewed Poland in 1984 and how she views it now, there is a big, positive, difference.  I can only see it from 2003, our first visit, when the new system was in place, but even now in 2018 there is a big difference from 2003.There are those who will disagree and say the only difference is the rich are richer and the poor are poorer. There is no doubt the big cities have benefited the most and the small villages, especially in the east, have not.  However, we have revisited many small villages we saw in 2008-2010 and now the gray houses are painted in colors, the streets are in better condition and have street signs, there are rondo's where needed and some have small shopping centers. So even in some villages there is a benefit.

I met with Radek today and first we talked about the difference genes make in the make-up of humans regarding height and appearance. Then before our normal time we starting talking about Spanish grammar and the use of "was". There are 2 words for "was" in Spanish, era and fuí. Each has an almost definite meaning but can be inter-changed. It takes a little studying to know when to use which. I don't meet him again until next Tuesday because he is going to Warsaw for a Tango event so I have time to study about these two meanings.

 Myślę, że Dittenberowie są bezpieczni w domu po tym, jak cieszyli się niesamowitym doświadczeniem w Polsce. Dla niektórych była to ich pierwsza wizyta. Dla Marilyn Rajewski Mapes nie. Jej pierwsza wizyta miała miejsce w 1984 roku, kiedy w Polsce był stary system rządów Związku Radzieckiego. Widziała ogromne zmiany od czasu upadku tego reżimu. Podczas naszej rozmowy w zeszły piątek wieczorem powiedziała mi, jak postrzegała Polskę w 1984 roku i jak teraz ją postrzega, jest duża, pozytywna różnica. Widzę to tylko od 2003 r., od naszej pierwszej wizyty, kiedy nowy system już trwał, ale nawet teraz w 2018 r. jest duża różnica od 2003 r. Są tacy, którzy nie zgadzają się i mówią, że jedyna różnica polega na tym, że bogaci są bogatsi i biedni są biedniejsi. Nie ma wątpliwości, że największe miasta skorzystały najbardziej, a małe wioski, szczególnie na wschodzie, nie. Jednak odwiedziliśmy wiele małych wiosek, które widzieliśmy w latach 2008-2010, kiedy szare domy zostały pomalowane, ulice są w lepszym stanie i mają znaki drogowe, pojawiły się ronda, a niektóre wsie mają małe centra handlowe. Więc nawet w część wiosek odniosła korzyść.

Dzisiaj spotkałem się z Radkiem i najpierw rozmawialiśmy o różnicach w genach, które
charakteryzują ludzi pod względem wzrostu i wyglądu. Potem, przed naszym normalnym czasem zaczęliśmy mówić o gramatyce hiszpańskiej i używaniu słowa "był". Istnieją 2 słowa "był" w języku hiszpańskim, ery i fuí. Każde ma niemal konkretne znaczenie, ale może być zamienione. To wymaga trochę nauki, aby wiedzieć, kiedy je używać. Nie spotkam się z nim ponownie do następnego wtorku, ponieważ jedzie do Warszawy na maraton tango, więc mam czas, aby przestudiować te dwa znaczenia.


Monday, August 27, 2018

Dittenber's Polish Adventure!

Here's a recap of the Dittenber's adventure into Poland told by Marilyn Rajewski Mapes.............

Adventures ahead.
We are just boarding....final destination----Poland!! Can you believe...a "Polish Wedding" in Poland!! A cousin is getting married! We are so excited!! 😊😊

August 18 at 5:43 AM ·
Sorry, so busy visiting with cousins...no pictures! We had a wonderful meal last night, including homemade pierogi made by our cousin! So good to see everyone!

 My beautiful cousins
August 20 at 2:59 AM ·
Beautiful wedding....gorgeous bride and handsome groom!! Wonderful day


Many cousins.....so much LOVE!!!


Ok, I have a few minutes before we eat AGAIN!! DAY ONE...The wedding was fabulous.....the vodka flowed--for about 3 days now!! The church wedding Mass was at Nora's home parish in Slupca, Poland! We walked to the church from our hotel..about 10 minutes. Mass was at 5:00, after the wedding Mass, a bus picked us up to take us to the reception in another little town about 30 minutes away! We ate and ate and ate all night long, every time they took our used plates a new one was put in it's place! For example at 3:30 am, fish (and all the trimmings) was served! The salmon patties were awesome! Vodka flowed all night and any mixed drink you wanted! We danced from the time we got there til we left! The bus returned at 5:00am to take us back to our hotel..it was just breaking daylight, by the time we got there it was daylight! That's what you call an "all-nighter" of food, drink and dancing! When we crawled into bed the birds were singing!! 


 August 21 at 2:17 AM ·
Wedding in Poland..Day 2! After getting to sleep between 5:30/6:00 am, we had to sleep "fast"! We went back to the bride's parents at 4:00pm for dinner and, of course desserts and wedding cake!! Lots of cousins and friends!! It was a good time for the bride and groom and her parents to relax and enjoy after all the hustle and bustle of the planning and the wedding!! We stayed well into the night and the beautiful Polish "shot glasses" were never empty of vodka! It was a great night of cousins getting to know cousins better, what we do, study, etc....questions from them about our country and us about Poland! Awesome night!!

 August 22 at 2:34 AM ·
Day 3...Poland wedding! We had a very relaxing day! Met our Polish family at their house at 10:00am for a trip to the beach....we all got a little healthy sun!! Put our feet in the lake and just relaxed on lawn chairs with a couple "piwo"! (Beer). I had a special lawn chair....Zywiec is a Polish beer 🍻! On the way back, they showed us an American military base in the area (picture of me and Kuba)! We went back to the house for a late lunch and stayed til evening...saying goodbye to this beautiful family was very hard!! We all love them ❤️‼️. Today on to Krakow for more adventures! All for now..breakfast will be here soon!

Krakow....market square, cloth hall...old town! My favorite...
Auschwitz and Birkenau Nazi Concentration Camps in Occupied Poland....
In Krakow we are staying in a hostel in Old Town...we visited the Jewish area yesterday.....
August 23 at 2:49 AM ·
Heading for Zakopane today...and the mountains!
August 24 at 3:06 AM ·
Only a glimpse of the beautiful sunset in the Tatra mountains of Poland!
 Audust 24 at 2:53 AM ·
It could have been a challenge, but we have our chief "suitcase engineer" (Kim) and she always comes through....6 big suitcases, 6 backpacks and purses---WHEW!! And the "Gramma seat"!

Augusst 25 at 2:27 AM ·
Yesterday was a driving day...left Zakopane after having coffee with our cousins! The bride and groom were in the mountains for wedding photos! We traveled approximately 7 hrs from Zakopane to Poznan....through some of the neatest little villages!! Arrived in Poznan in time to have a very late dinner with cousins....including, David, who moved to Poland from Chicago after retirement! I think about 11 yrs now.....correct me if I'm wrong, David!! Today, on to Berlin for a soccer game!! Time is getting short now! Wonderful trip...loving every minute!!
Friday night in Poznan...cool city and "old town"!
August 26 ·
Oh, my gosh..... soccer game in Berlin!!! AWESOME!! What an experience!! So cool!
  ·
Kim.....styling in her new coat from Germany!!
Sunday in Berlin!!!! First I want to thank my kids/grandkids for walking "slow" so I could keep up on our 7 hour walking tour through Berlin with grandson, Ben, as our guide with all the historical facts!! Including seeing a piece of the East/West Berlin Wall, Checkpoint Charlie, Brandenburg Gate, Jewish Synagogue, Reichstag (government building), a monument dedicated to the local people persecuted during the war and so much more, like happening upon a little local festival and dancing in the local park of another area!! Ended our day with a wonderful dinner!
My Checkpoint Charlie passport stamp! Now leaving Berlin for NY, on to Detroit and Home Sweet Home!! 
Fabulous Vacation!!!!