Sunday, November 22, 2009

Surprise!





Surprising day. First, cousin Luka sent an email and said she couldn't come to our flat for the scheduled visit because her husband had a meeting after church and it was outside of Poznań and it would be too late when they returned. That was a disappointment.

We decided to go to Stary Browar because Joan needed to buy something at one of the shops there and I wanted to see how the place was decorated for Christmas. So far the decorations are minimal but I took a few pictures anyway.

On the way back we stopped at cousin Marcelina's flower shop to buy some flowers for her mother's nameday. We got there just as she was closing for the day at 3PM, bought some little roses, talked a little and then came home to change clothes. At 4PM, we drove to Cecylia's house on the other side of Poznań to give her the flowers and wish her a happy nameday.

As we arrived, her son, Tomasz, also arrived with his wife, Ika, two daughters and two grandchildren. That made up for the missed meeting with Luka because we have only seen him once since we moved to Poland and it was a good chance to talk with every one.

Cecylia served obdiad of carrots, kapusta and cutlets followed by ciasto and coffee. We stayed for about and hour and a half, took pictures and then said our goodbyes.

Zadziwiający dzień. Pierwszy, kuzyna Luka wysłał email i powiedział, że ona nie mogłaby przyjść do naszego mieszkania dla zaplanowanej wizyty ponieważ jej mąż miał spotkanie po kościele i to było na zewnątrz Poznań i to byłoby za późno kiedy oni wrócili. To było rozczarowanie.

Zdecydowaliśmy się pójść do Stary Browar ponieważ Joan potrzebna by kupić coś przy jednym ze sklepów tam i chciałem zobaczyć jak miejsce było dekorowane przez Boże Narodzenie. Dotychczas ozdoby są minimalne ale zrobiłem kilka zdjęć w każdym razie.
W drodze w tył zatrzymaliśmy przy kuzynie Marceliny sklep kwiatu by kupić kilka kwiatów dla jej matki nameday. Dostaliśmy się tam właśnie jak ona zamykała przez dzień przy 3PM, kupiła kilka małych różów, powiedziała trochę i wtedy przybyła do domu zmienić ubranie. Przy 4PM, popędziliśmy do domu Cecylia na innej stronie Poznań by dać jej kwiaty i zapragnąć jej szczęśliwy nameday.

Jak przybyliśmy, jej syn, Tomasz, też przybyliśmy z jego żoną, Ika, dwoma córkami i dwoma wnukami. Które nadrobiło chybione spotkanie z Luka ponieważ tylko zobaczyliśmy go raz odkąd ruszyliśmy się do Polski i to była dobra szansa by powiedzieć z każdym.
Cecylia posłużył obdiad marchwi, kapusta i kotletów mający za sobą ciasto i kawa.

Pozostaliśmy dla około i godzina i pół, zrobiliśmy zdjęcia i wtedy powiedzieliśmy nasze pożegnania.

Saturday, November 21, 2009

Moving on!

Joan's daughter, Karen and grandson, Joseph.
Karen's husband, Virgil and grandkids, Nikki and Joseph

OK, enough of the doctor stuff and my health.

A beautiful day today, warmer, about 11c with no clouds and sun. We needed to buy a blanket, pillow and pillow cases for the roll out bed in our living room so we went to Ikea once again. The pillow department has more pillows than I could count so I left it up to Joan which one to buy and just followed her like a dutiful husband. The selection of blankets was much less because they use more quilts than blankets here but Joan found one she liked, thought it would be warm enough and I added it to our cart. The pillow cases were easier to selelct, she picked one pattern she liked and we bought two of them. The pillow case was 20zl($7.25), the pillow 100zl($36) and the blanket 140zl($51).

Tomorrow is a big day. Cousin Luka is coming to visit with her husband Marek and daughter Bożenka. I think it's been a year since they last visited us even though they only live on the other side of town. After the visit we will go to cousin Cecylia's to give her flowers on her nameday celebration day. Cecylia and her husband, Leszek, were here a few months ago but Luka has not seen our new apartment yet.

The malls are all decorated for Christmas already. This year Joan will get the best Christmas present since we moved here. It is something I have been working on for a month and hope to have everything in place by next week. I can't say what is but she will be so happy with it. It will be wonderful to see her face when she sees it.


W porządku, dość rzeczy doktora i moje zdrowie.

Piękny dzień dzisiaj, cieplejszy, o 11c z żadnymi chmurami i słońce. Potrzebny by kupić koc, poduszkę i przypadki poduszki dla listy poza łóżko w naszym pokoju mieszkalnym tak poszliśmy do Ikea jeszcze raz. Dział poduszki ma więcej poduszek niż mógłbym liczyć się tak zostawiłem to do Joan, który by kupić i właśnie poszedłem za jej coś podobnego posłusznego męża. Wybór koców był dużo mniej ponieważ oni używają więcej kołder niż koce tutaj ale Joan znalazła jedną ona polubiła, pomyślała, że to byłoby dość ciepłe i dodałem to do naszego wozu. Przypadki poduszki były łatwiejsze do selelct, ona wybrała jeden wzór, który ona polubiła i kupiliśmy dwa z nich. Przypadek poduszki był 20zl($7.25), poduszki 100zl($36) i ogólny 140zl($51).

Jutro jest duży dzień. Kuzyna Luka przychodzi bywać z jej męża Marek i córki Bożenka. Myślę, że to było rok od oni ostatnio odwiedził nas nawet gdyby oni tylko żyją z innej strony miasta. Po wizycie pójdziemy do kuzyna Cecylia by dać jej kwiaty w jej nameday dniu celebrowania. Cecylia i jej mąż, Leszek, był tutaj kilka miesięcy temu ale Luka nie zobaczył naszego nowego apartamentu jeszcze.

Strefy dla pieszych są wszystkie dekorowane dla Bożego Narodzenia już. Tego roku Joan pokona prezent gwiazdkowy odkąd ruszyliśmy się tutaj. To jest coś, czym pracuję nad od miesiąca i spodziewam się mieć wszystko na miejscu do w przyszłym tygodniu. Nie mogę powiedzieć, że co jest ale ona będzie tak szczęśliwa z tym. To będzie cudowne by zobaczyć jej twarz kiedy ona zobaczy to.

Friday, November 20, 2009

Appointment?

Kim Dittenber and husband, Darren.
Cousins in Michigan.

I was waiting until this mornings meeting with the urologist to get more answers to my problem before I wrote so yesterday I missed writing.

Well, what can I tell you? Today was more like "A Day in the life of a patient in this medical system". My appointment was at 8AM in a hospital on Swajczarska street, on the other side of town. I got there at 7:45, found the doctors secretary office, told her who I was and had an appointment at 8AM. She went to find the doctor and returned. He took me into an exam room, asked me my problem, told me on the basis of my urine and blood tests I needed a USG and a biopsy taken but that he had no time to do any of that now because he had to go to surgery. He told me to go home, call him Sunday night and he would tell me what time on Monday to come in for the USG and to bring my paperwork from NFZ as proof I had a contract with them. So basically it was a wasted trip, nothing accomplished and nothing learned. A year ago I had a much more favorable opinion about this system but in the last year it has been on a steady decline. Once the USG is done, I will have to register at the office and be given a date for the biopsy to be taken. God only knows how long that will take.

Of course, my problem with all this is that I lived in the U.S. before and an appointment with a doctor meant that the time was reserved for you. They weren't always on time but they didn't just say "I can't see you now, call me later and we'll meet another day". Once you were in the doctors office your problem was talked about, examined and a solution looked for.

Czekałem aż do tych ranków spotykających się z urologiem by otrzymać więcej odpowiedzi mojemu problemowi zanim napisałem tak wczoraj chybiłem pisania.

Dobrze, co może powiedzieć tobie? Dzisiaj był więcej jak" Dzień w życiu pacjenta w tym medycznym systemie". Mój umówiony termin był przy 8AM w szpitalu na Swajczarska ulicy, na innej stronie miasta. Dostałem się tam o 7:45, znalezieni biuro sekretarza doktorów , powiedzieli jej, którą byłem i miałem umówiony termin przy 8AM. Ona poszła znaleźć doktora i wróciła. On brał mnie do pokoju egzaminu , pytał mi mój problem, mówił mi na bazie mojej uryny i badań krwi ja potrzebny USG i biopsja wzięta ale, że on nie ma żadnego czasu by robić jakikolwiek z tak teraz ponieważ on musiał pójść do chirurgii. On powiedział, żebym poszedł do domu, zawołać go noc niedzieli i on powiedziałby mi jaki czas w poniedziałek by spotkać się z USG i by przynieść moją papierkową robotę z NFZ jak odporny miałem kontrakt z nimi. Tak zasadniczo to była zmarnowana podróż, nic znakomity i nic nie nauczyło się. Rok temu miałem dużo bardziej sprzyjającej opinii o tym systemie ale we w ubiegłym roku to było na stałym upadku. Raz USG jest zrobiony, będę musiał zarejestrować przy biurze i być dany data dla biopsji by być wzięty. Bóg tylko zna jak długo, który weźmie.

Oczywiście, mój problem z całym tym jest, że zamieszkałem w Stanach Zjednoczonych przedtem i umówiony termin z doktorem oznaczonym, że był czas zarezerwowany dla ciebie. Oni nie byli zawsze na czas ale oni właśnie nie mówili, że " nie mogę zobaczyć ciebie teraz, zawołać mnie później i będziemy spotykać się inny dzień". Raz byłeś w biurze doktorów twój problem był powiedziany o dookoła, badany i rozwiązanie poszukane.

Wednesday, November 18, 2009

Blood

Spent the whole day at Wielkapolska Centrum Oncologi building in Poznań. I was lucky enough to find the doctors office just as he was walking out with a patient. I gave him my printed results of the blood/urine tests from the clinic, he read them and said they were not really good enough to tell him anything specific and told me to take this plastic cup, make another sample right now and then go to the lab for bloodwork of a specific nature which he wrote instructions for. While I was waiting I felt a little weak from standing so long, went into the hallway and sat down against the wall. Within a minute there were 5 nurses in front of me, one with a wheelchair, lifting me up and putting me in the chair. I told them I was just tired but they rolled me into a room with a bed and put me on it. The doctor came right in, asked what happened and I said I was just tired and wanted to sit down. They took my blood pressure, it was normal. The doc said they needed my account number with national health care in order to make the appointment with the urologist. I called Joan, got the number, gave it to them and 20 minutes later they said NFZ did not recognize the number and wanted to see a copy of the contract. I had no choice but to drive back home, get the contract and return to the hospital.

They made a copy, said it was fine and then 1/2 later said they needed proof I had paid last months premium since we pay a month late here. Again, get up, get in the car, drive home, get the bank receipt copy of the acceptance of the payment, go back to the hospital, get a copy made and then everything was fine. The doctor had the first results of the tests and his first impression is that I have a high inflammation of the urinary tract. He doesn't know what I have it but all signs point in that direction. White blood cell, red blood cell, hemoglobin are all with the normal range but the protein count in the blood which should be from 5 to 25 normally, is 335 in my case. So tomorrow I must return to hospital for more blood work at 8AM and then take it from there. This sure is fun :_(

Wyczerpany cały dzień w Wielkapolska Środka Oncologi wbudowującym Poznań. Byłem dość szczęśliwy by znaleźć biuro doktorów właśnie jak on wychodził z pacjentem. Dałem mu moje wydrukowane wyniki krwi/uryny testów od kliniki, on przeczytał ich i powiedział, że oni nie są naprawdę dość dobrzy by powiedzieć mu czegoś określonego i powiedzieli, żebym wziął tę plastyczną filiżankę, zrobić inną próbkę właśnie teraz i wtedy pójść do laboratorium dla bloodwork określonej natury, którą on napisał instrukcje dla. Podczas gdy czekałem poczułem się trochę słabego od stania tak długo, poszedłem do korytarza i siadałem przeciw ścianie. W granicach minuty tam były 5 pielęgniarek przede mną, jedną z wózkiem inwalidzkim, podnosząc mnie i kładące mnie w krześle. Powiedziałem im byłem właśnie zmęczony ale oni potoczyli mnie do pokoju z łóżkiem i kładą mnie na tym. Doktor przyszedł w prawo w, pytał co zdarzone się i powiedziałem, że jestem właśnie zmęczony i chciałem siadać. Oni wzięli moje ciśnienie krwi, to było normalne. Doktor powiedział oni potrzebny mój numer konta z narodową opieką medyczną by zrobić umówiony termin z urologiem. Zawołałem Joan, dostałem liczbę, dałem to im i 20 minut później oni powiedzieli, że NFZ nie rozpoznaje liczby i chciał zobaczyć kopię kontraktu. Nie miałem żadnego wyboru ale by pojechać z powrotem do domu, dostać kontrakt i wrócić do szpitala.

Oni zrobili kopię, powiedzieli, że to czuje się świetnie i wtedy 1/2 później powiedzieli oni potrzebny dowód, który zapłaciłem ostatniej nagrodzie miesięcy ponieważ płacimy miesiąc późno tutaj. Znowu, wstań, zbierz samochód, popędź do domu, dostań kopię pokwitowania bankowego akceptacji zapłaty, wróć do szpitala, dostań kopię zrobioną i wtedy wszystko czuło się świetnie. Doktor miał pierwsze wyniki testów i jego pierwsze wrażenie jest, że mam wysokie zapalanie obszaru moczowego. On nie zna czego mam to ale cały znaków punkt w tamtym kierunku. Krwinka biała, krwinka czerwona, hemoglobina są wszystko z normalnym zasięgiem ale białko wliczają krew, która powinna być od 5 do 25 normalnie, jest 335 w moim przypadku. Tak jutro, którego muszę zwrócić do szpitala dla więcej pracy krwi przy 8AM i wtedy wziąć to stamtąd. To pewnie jest zabawa :_(

Tuesday, November 17, 2009

Back from the doctor who confirmed I had the flue but also has blood in my urine. She prescribed Anitbiotics and recommended I go see a urologist right away. On National health care "right away" is 4 weeks later so I will see someone privately. Fortunately, I know the head of the Oncolology department in Poznań and he works closely with Urologist so he will recommend one to me.

I'm still exhausted, not eating much, laying in bed all the time. without energy,.

W tył od doktora, który potwierdził, że miałem grypę ale też ma krew w mojej urynie. Ona przepisała Anitbiotics i poleciła, że idę widzę urologa bezzwłocznie. Na Narodowej opiece medycznej "bezzwłocznie" są 4 tygodnie później tak zobaczę kogoś prywatnie. Na szczęście, znam głowę działu Oncolology w Poznań i on pracuje dokładnie z Urologiem tak on poleci dalej do mnie.

Jestem jeszcze wyczerpany, nie jedząc dużo, kładąc w łóżku cały czas. bez energii,.

Monday, November 16, 2009

Not so good.

Unfortunately, the draining of my energy from Saturday night got worse, a fever broke out in the night and by Sunday I was too weak to even get out of bed. Only, finally, today was I able to stand and walk a little. It happened all so suddenly, Saturday I felt great and Sunday I felt like I was dieing. I have an appt. with the doctor at 3PM tomorrow to get the ususal drugs to deal with this problem but I must say I am getting a little tired of these Polish germs.

Niestety, wyciekanie z mojej energii od nocy soboty dostanej gorzej, gorączka zrujnowana poza w nocy i do niedzieli byłem zbyt słaby do nawet dostaję się z łóżka. Tylko, w końcu, dzisiaj byłem zdolny by stanąć i chodzić trochę. To zdarzyło się wszystko tak nagle, sobota poczułem się wielki i niedziela poczułem ochotę na umierałem. Mam wyznaczają z doktorem przy 3PM jutro by dostać, żeby zwykłe narkotyki miały do czynienia z tym problemem ale muszę powiedzieć, że dostaję trochę zmęczony tych polskich zarodków.

Saturday, November 14, 2009

Funeral



If it's possible to have a beautiful day for a funeral, then today was that day, as far as the weather was concerned. It was sunny all day, the temperature was warm, 11 celsius and it didn't rain.

We woke up at 7AM, got dressed and then I drove to pick up the beautiful flower arrangement made by cousin Marcelina. I planned to take a picture of it but the thought got lost in the activity of the morning.

We left at 9:30AM and arrived at cousin Kazia's house at 11. We gave Kazia money for a mass to be held at a later date for our cousins wife. At 12PM we walked the short distance to the church. In the chapel under the church was cousin Ambrozy's wife, Jadwiga in a wood casket with the top off for viewing. I didn't take pictures there although there were some taking pictures of her but I didn't feel it appropriate to do that. I walked into the chapel, up to cousin Ambrozy and told him how sorry I felt and offered Joan's and my condolences. A short time later the pallbearers came in, put the lid on the casket, lifted it up and began the journey into the church.

Inside were over 100 people, a mass was said, eulogies given and then the casket was again lifted and carried to the cemetery a short walk away. It was laid on wooden planks with two straps under it for lowering. The priests began their prayers and when they were done the casket was lowered into the ground. Then the immediate family took a handful of dirt and threw it on the casket. The flowers were collected from everyone who brought them and set all around the opening in the ground. When everyone had gone, the grave was closed and the flowers placed on top.

A lunch was given by the family for those coming from some distance away at a restaurant near Koniń. We were invited by Ambrozy and couldn't refuse him. Again about 100 people were there and I had the opportunity to become reacquainted with cousins I hadn't seen since 2003, many from Warsaw.

After the lunch we left, returned to cousin Kazia's where we stayed for another two hours talking. Finally, feeling tired and drained of energy from the day, we drove back home.


Jeżeli to jest możliwe mieć piękny dzień dla pogrzebu, wtedy dzisiaj było tamtego dnia, o ile pogoda była zainteresowana. To było słoneczne cały dzień, temperatura była ciepła, 11 Celsjusza i to nie padło.

Budziliśmy się przy 7AM, ubranym się i wtedy popędziłem podnieść piękne rozmieszczenie kwiatu zrobione przez kuzyna Marcelinę. Zaplanowałem zrobić zdjęcie tego ale myśl zgubiła się w działalności ranka.

Wyruszyliśmy o 9:30AM i przybył do kuzyna dom Kazia do 11. Daliśmy pieniądze Kazia dla masy by być trzymani przy późniejszej dacie dla naszej żony kuzynów. Przy 12PM chodziliśmy mała odległość do kościoła. W kaplicy pod kościołem był kuzyn żona Ambrozy , Jadwiga w drewnianej kasecie ze szczytem precz dla podglądu. Nie zrobiłem zdjęć tam chociaż tam byli kilka biorących zdjęć jej ale nie poczułem tego odpowiedni by robić tamto. Chodziłem do kaplicy, do kuzyna Ambrozy i powiedziałem mu jak zmartwiony poczułem się i zaoferowałem Joan i moje kondolencje. Krótki czas później niosący trumnę weszli, kładą wieko na kasecie, podnieśli to i zaczęli podróż do kościoła.

Wewnątrz byli ponad 100 ludźmi, masa była powiedziana, pochwały dane i wtedy kaseta była znowu podniesiona i noszona do cmentarza krótki spacer daleko. To było położone na drewnianych deskach z dwoma rzemieniami pod tym dla obniżania się. Duchowni zaczęli ich modlitwy i kiedy oni byli zrobieni kaseta była obniżona do gruntu. Wtedy najbliższa rodzina wzięła garść brudu i rzuciła to na kasecie. Kwiaty były zebrane od każdego, który przyniósł ich i umieszcza wszystko dookoła otwarcia w gruncie. Kiedy każdy poszedł, grób był zamknięty i kwiaty umieszczone na szczycie.

Posiłek południowy był dany przez rodzinę dla tych pochodzenia z trochę odległości daleko w restauracji blisko Koniń. Byliśmy zaproszeni przez Ambrozy i nie moglibyśmy odmówić go. Znowu około 100 ludzi byli tam i miałem okazję by stać się ponownie zaznajomionym z kuzynami, których nie zobaczyłem od 2003, wielu z Warszawy.

Po posiłku południowym, który zostawiliśmy, wróciliśmy do kuzyna Kazia gdzie pozostaliśmy przez inne dwie godziny mówiące. W końcu, czujące zmęczony i osuszony z energii od dnia, pojechaliśmy z powrotem do domu.