Monday, April 06, 2020

Day 6-at home.

I knew this wouldn't be easy, caring for Joan at home, but after a week I now it's harder than I imagined. It's not just the physical movement of her, although that is not easy, the mental strain of trying to communicate is harder. The aphasia from the stroke has done damage to that. We always had excellent communication on the same level and now her level is very low. Most times she cannot complete a sentence because she can't find the words to say. It is heartbreaking for me. I don't really know if it's the aphasia or the stroke progressed her dementia. Either way, it sucks. Sometimes I get so mad I  just have to take a quick break to get over it. I don't ever want her to know I feel that way. I keep reassuring her everything will be ok in time but I don't really know. No one can predict her future. If they did and it was negative, I still wouldn't believe it. I, absolutely, cannot let negativity into our lives now.....or ever.

I know this isn't the blog I have been writing for the past 12 years. No travel stories, political views, pictures of where we've been and so forth. Now it is all about Joan so if I'm losing readers, thank you for reading in the past. Joan is the only thing on my mind now.

We started the day with musli and fresh bananas. After it was over, we did physical exercises, then after a break we did some exercises for aphasia. I don't know which ones will take longer to have any effect. Her legs are a little stronger when getting her out of bed so there is a little progress. The bed she sleeps in is on roller wheels so I can move the bed right next to mine and with a night light on, she is always visible to me. Joan usually is in bed about 22:00 now and it gives me time to answer emails and write this blog if I hadn't done it earlier. 

I was listening to a video report from Checia where EVERYBODY is required to wear a mask when they go outside. It credits that one simple thing to do with keeping the cases of Corona down. It amazes me how people do not pay attention to that. Just walking 2 blocks, I avoided 14 people and only 2 had masks. Why don't they wear them? Some use the excuse you can't buy them anyone but the Apteka very closeby has them. 4,201 confirmed cases in Poland and who knows how many carriers there are and people still aren't wearing masks.

Wiedziałem, że to nie będzie łatwe, jeśli chodzi o opiekę nad Joan w domu, ale po tygodniu jestem teraz trudniejszy, niż sobie wyobrażałem. To nie tylko jej ruch fizyczny, choć nie jest to łatwe, trudność umysłowa związana z próbami komunikowania się jest trudniejsza. Afazja po udarze wyrządziła temu szkodę. Zawsze mieliśmy doskonałą komunikację na tym samym poziomie, a teraz jej poziom jest bardzo niski. W większości przypadków nie może dokończyć zdania, ponieważ nie może znaleźć słów do powiedzenia. To jest dla mnie bolesne. Naprawdę nie wiem, czy to afazja, czy udar spowodował demencję. Tak czy inaczej, jest do bani. Czasami tak się wściekam, że muszę po prostu zrobić sobie przerwę, żeby sobie z tym poradzić. Nigdy nie chcę, żeby wiedziała, że ​​tak się czuję. Zapewniam ją, że z czasem wszystko będzie w porządku, ale tak naprawdę nie wiem. Nikt nie może przewidzieć jej przyszłości. Gdyby tak zrobili, a to było negatywne, nadal nie uwierzyłbym. Absolutnie nie mogę wpuścić negatywności do naszego życia teraz ..... ani nigdy.

Wiem, że to nie jest blog, który piszę od 12 lat. Żadnych opowieści z podróży, poglądów politycznych, zdjęć tego, gdzie byliśmy i tak dalej. Teraz chodzi o Joan, więc jeśli tracę czytelników, dziękuję za przeczytanie w przeszłości. Joan jest teraz jedyną rzeczą, o której myślę.

Dzień rozpoczęliśmy od musli i świeżych bananów. Po tym wszystkim ćwiczyliśmy, a po przerwie ćwiczyliśmy afazję. Nie wiem, które z nich będą działać dłużej. Jej nogi są trochę silniejsze, gdy podnosi się z łóżka, więc jest niewielki postęp. Łóżko, w którym śpi, jest na kółkach, więc mogę przesunąć łóżko obok mojego, a przy włączonym nocnym świetle zawsze jest dla mnie widoczna. Joan zwykle jest teraz w łóżku około 22:00 i daje mi czas na odpowiadanie na e-maile i pisanie tego bloga, jeśli wcześniej tego nie zrobiłam.

Słuchałem relacji wideo z Checi, gdzie KAŻDY musi nosić maskę, kiedy wychodzą na zewnątrz. Przyznaje, że jedną prostą rzeczą jest utrzymanie przypadków Korony na niskim poziomie. Dziwi mnie, że ludzie nie zwracają na to uwagi. Po przejściu 2 bloków uniknąłem 14 osób i tylko 2 miały maski. Dlaczego ich nie noszą? Niektórzy używają wymówki, że nie można ich nikomu kupić, ale ma je bardzo blisko Apteka. 4 201 potwierdzonych przypadków w Polsce i kto wie, ilu jest przewoźników, a ludzie nadal nie noszą masek.

Sunday, April 05, 2020

Day 5

"I miss the Earth, I miss my wife. It's lonely out in Space". I feel those words from Elton John's song Rocketman. I miss the possibility to walk around and see Spring coming onto the planet here. We have done that every Spring, usually starting with a botanical garden walk. I miss having conversations with Joan on any subject. This aphasia has severely limited that. I tried playing a game of Scrabble with her but she was incapable of making even the simplest words like Yes and No. After 10 minutes she wanted to quit because she said she could not focus or remember words. It put a heavy sadness on my heart to see this. Her mind was always so active and brilliant in many areas and she usually won the game. I can see the look of confusion in her eyes and at times, tears. I just keep telling her we will work on it together and she will get better, not knowing if she really will. I do feel like I am out in Space now. Without actual contact, only internet and phone, it's just not the same as millions of us know now.

For breakfast, I made Bulgar with fresh plums cut up and then I put her coat on and took her out on the balcony for fresher air. For lunch she ate a whole ham sandwich with water. At 16:00, the doorbell rang and there was the neighbor with 2 plates of food for dinner and ciastko(pastries). We had salmon patties, boiled potatoes, and salad.

My friend in Bydgoszcz is taking care of her 97-year-old father and 85-year-old aunt. Her father became sick yesterday and she tried to get help but no doctor would come to her. Finally, she reached an on-call doctor who prescribed antibiotics over the phone. I hope they work well for her father. All medical staff is concentrated on Covid-19 and anything else is not getting much attention.

„Tęsknię za Ziemią, tęsknię za moją żoną. Jest samotna w Kosmosie”. Czuję te słowa z piosenki Eltona Johna Rocketmana. Brakuje mi możliwości chodzenia i zobaczenia wiosny zbliżającej się tutaj na planetę. Robiliśmy to każdej wiosny, zwykle zaczynając od spaceru po ogrodzie botanicznym. Brakuje mi rozmów z Joan na dowolny temat. Ta afazja poważnie to ograniczyła. Próbowałem z nią grać w Scrabble, ale nie była w stanie wypowiedzieć nawet najprostszych słów, takich jak „Tak” i „Nie”. Po 10 minutach chciała odejść, ponieważ powiedziała, że ​​nie może się skupić ani zapamiętać słów. Widząc to, wywołało u mnie silny smutek. Jej umysł był zawsze tak aktywny i błyskotliwy w wielu obszarach i zwykle wygrywała grę. Widzę w jej oczach wyraz zmieszania, a czasem łzy. Po prostu mówię jej, że razem nad tym popracujemy, a ona się poprawi, nie wiedząc, czy naprawdę to zrobi. Mam wrażenie, że jestem teraz w kosmosie. Bez faktycznego kontaktu, tylko internet i telefon, to nie to samo, co miliony z nas obecnie.

Na śniadanie przygotowałem Bulgara ze świeżymi śliwkami, a następnie założyłem płaszcz i zabrałem ją na balkon, aby uzyskać świeższe powietrze. Na lunch zjadła całą kanapkę z szynką z wodą. O 16:00 zadzwonił dzwonek do drzwi i był sąsiad z 2 talerzami jedzenia na obiad i ciastko (ciastka). Mieliśmy placki z łososia, gotowane ziemniaki i sałatkę.

Moja koleżanka z Bydgoszczy opiekuje się jej 97-letnim ojcem i 85-letnią ciotką. Jej ojciec zachorował wczoraj i próbowała uzyskać pomoc, ale nie przyszedł do niej żaden lekarz. W końcu dotarła do lekarza na wezwanie, który przepisał antybiotyki przez telefon. Mam nadzieję, że dobrze działają dla jej ojca. Cały personel medyczny koncentruje się na Covid-19 i nic innego nie zyskuje dużej uwagi.

Saturday, April 04, 2020

Day 4

I have a firm commitment from a physiotherapist to come 3 times a week to work with Joan after the ban is lifted.  She was the first one who came to show me exercises and Joan really liked her, me too. Maybe it won't be too long a wait. The restrictions will be reviewed April 11th and hopefully, the ban will be lifted. She said I should get a walker with 4 wheels to be used as Joan progresses.

My neighbor knocked on the door at 14:00 and gave me 2 pieces of cake and chocolates. She said she would be back later with dinner for us, Bigos. Joan likes bigots. We are so fortunate to have them as neighbors.

I did my usual things, laundry, wash dishes, change Joan, move her several times, exercise with Joan, took a little break or a walk while she was safe sleeping in bed. went to the Apteka, answered emails, thanked all who wrote to us but didn't have to think about what to make for dinner.

It's such a beautiful day today. If it is like this tomorrow I think I will wrap Joan up well and take her out on the balcony in the sun for a little while. After that, I should give her a sponge bath. I am sure it has been some time since she had one. That should be interesting.



Jestem głęboko zaangażowany przez fizjoterapeutę, aby przychodził 3 razy w tygodniu do pracy z Joan po zniesieniu zakazu. Była pierwszą, która przyszła mi pokazać ćwiczenia i Joan bardzo ją lubiła, ja też. Może to nie potrwa długo. Ograniczenia zostaną przejrzane 11 kwietnia i mam nadzieję, że zakaz zostanie zniesiony. Powiedziała, że ​​powinienem kupić walker z 4 kołami, który będzie używany w miarę postępów Joan.

Mój sąsiad zapukał do drzwi o 14:00 i dał mi 2 kawałki ciasta i czekoladek. Powiedziała, że ​​wróci później z kolacją dla nas, Bigos. Joan lubi bigoty. Mamy szczęście, że mamy ich jako sąsiadów.

Robiłam swoje zwykłe rzeczy, prałam, myłam naczynia, zmieniałam Joan, kilkakrotnie ją ruszałam, ćwiczyłam z Joan, robiłam sobie małą przerwę lub spacer, kiedy mogła bezpiecznie spać w łóżku. poszedł do Apteka, odpowiedział na e-maile, podziękował wszystkim, którzy do nas napisali, ale nie musiałem myśleć o tym, co zrobić na obiad.

Dziś jest taki piękny dzień. Jeśli tak będzie jutro, myślę, że dobrze opakuję Joan i zabiorę ją na słońce na balkon. Potem powinnam ją wziąć gąbczastą kąpiel. Jestem pewien, że minęło trochę czasu, odkąd ona miała. To powinno być interesujące.

Friday, April 03, 2020

Day 3

Day 3. I hope the next 50 are much, much better than the first 53. Sitting here with Joan, watching an Elton John concert, it almost feels normal again, almost. But then I see the "new" bed and wheelchair and it all comes back. We did the exercises twice today, she was too tired this evening so I gave her a rest.

My friend, Radek, did the food shopping for us for the next week. He didn't have latex gloves to wear so I gave him a pair to keep him and others safer. Is this God's way of telling the world it better start working together or we will all die because of it? Who is listening? I don't blame him, I'm also tired of phony governments, politicians, and people.

We were up about 9:30 and I gave Joan breakfast of Musli with various fresh fruits cut up and put in it. For dinner, I made the first try at making zucchini soup from Mirka's recipe. It turned out OK except I peeled the zucchini so the color wasn't green like normal. Joan had no bad comment about it. :-)

Dzień 3. Mam nadzieję, że następnych 50 będzie dużo, dużo lepszych niż pierwsze 53. Siedząc tutaj z Joan, oglądając koncert Eltona Johna, czuję się znowu prawie normalnie, prawie. Ale potem widzę "nowe" łóżko i wózek inwalidzki i to wszystko wraca. Ćwiczyliśmy dziś dwa razy, ale dziś wieczorem była zbyt zmęczona, więc dałem jej odpocząć.

Mój przyjaciel, Radek, zrobił nam zakupy żywności na następny tydzień. Nie miał na sobie lateksowych rękawiczek, więc dałam mu parę, żeby był bezpieczny. Czy w ten sposób Bóg mówi światu, że lepiej zacznijmy pracować razem, czy, że przez to wszyscy zginiemy? Kto słucha? Nie winię go, jestem też zmęczony fałszywymi rządami, politykami i ludźmi.

Wstaliśmy około 9:30 i podałem Joan śniadanie z musli z różnymi świeżymi i pokrojonymi owocami. Na kolację podjąłem pierwszą próbę zrobienia zupy z cukinii wg przepisu Mirki. Okazało się, że jest w porządku, z wyjątkiem tego, że obrałem cukinię, więc kolor nie był zielony jak zwykle. Joan nie miała złego zdania na ten temat. :-)

Thursday, April 02, 2020

Day 2

Yesterday was the happiest day in the last 52 days. Having Joan back home was a good idea. It isn't easy, by any imagination, having to move her around without the ability to stand or walk and takes all of my energy and strength each time. I know I will take better care of her than any hospital. My love for her gives me what I need to do it. Just to be able to hold her hand and tell her how much I love her is a healing power no one can match.

The man arrived at 8:00, made 7 trips up to our flat with bed parts and put it all together. H showed me how to work the controls, I paid him and signed a contract of rental for 140 PLN per month, cancellable at any time. It's a movable bed so I can have her right next to me when we sleep.

At 3:00, the person arrived to show me what exercises Joan needed and said Joan was stronger than most stroke victims and see thought that if we did he exercises 3 times a day, in a week she would stand and possibly in 2-3 weeks start walking.again. The woman has been working with stroke victims for 5 years, has a lot of experience and I believe her.

These 2 days have been exhausting days for me. It takes so much energy to move Joan about but the new bed makes it so much easier to get her in and out of bed. It is more than worth the money of rental just to have some relief from that. Without it, I don't know how long I would be able to keep it up. The woman was fantastic and Joan really liked her. I hope she is available when the ban is lifted in Poland. I took a few pictures to post.

Wczoraj był najszczęśliwszym dniem w ciągu ostatnich 52 dni. Powrót Joan do domu był dobrym pomysłem. Nie jest łatwo, w najśmielszych wyobrażeniach przenosić ją bez umiejętności stania lub chodzenia i za każdym razem zabiera to całą moją energię i siły. Wiem, że zaopiekuję się nią lepiej niż jakikolwiek szpital. Moja miłość do niej daje mi to, czego potrzebuję, by to robić. Tylko po to, by móc trzymać ją za rękę i powiedzieć jej, jak bardzo ją kocham, jest uzdrawiającą mocą, której nikt nie jest w stanie dorównać.

Mężczyzna przyjechał o 8:00, 7 razy wracał do naszego mieszkania z częściami łóżka i wszystko to razem poskładał. Pokazał mi, jak działa układ sterowania, zapłaciłem mu i podpisałem umowę najmu na 140 zł miesięcznie, którą można w każdej chwili anulować. Jest to mobilne łóżko, więc mogę mieć ją tuż obok siebie,

O 15:00 przyszła osoba, która pokazała mi, jakich ćwiczeń Joan potrzebuje i powiedziała, że Joan jest silniejsza od większości ofiar udaru i pomyślała, że jeśli będziemy ćwiczyć 3 razy dziennie, to w ciągu tygodnia powinna stać i może za 2-3 tygodnie znów zacząć chodzić. Kobieta pracuje z ofiarami udaru od 5 lat, ma duże doświadczenie i wierzę jej.

Te 2 dni były dla mnie wyczerpujące. Potrzeba tyle energii, aby przenieść Joan, ale nowe łóżko sprawia, że o wiele łatwiej jest jej wejść i wyjść. To więcej warte niż pieniądze z wynajmu i tylko po to, by mieć jakąś pomoc. Bez tego nie wiem, jak długo byłbym w stanie kontynuować opiekę. Kobieta była fantastyczna, a Joan naprawdę ją polubiła. Mam nadzieję, że będzie osiągalna, gdy ograniczenia w Polsce zostaną zniesione. Zrobiłem kilka zdjęć, by je opublikować.

Wednesday, April 01, 2020

Day 1(53)

An Angel chatted with me last night, a physiotherapist. She said she would come and show me the basics to work with Joan while I wait for the virus to weaken in Poland. I am so grateful to her. I was terrified I might be doing the wrong things. Now I am just waiting for Joan to arrive. I rented a rehabilitation bed for Joan and they will deliver it tomorrow. It is just like a hospital bed. It will be delivered and set up tomorrow morning at 8:00.

Last night I moved out the dressers from our bedroom to make room for the new bed. I washed clothes, cleaned the house, did the dishes and went to bed at midnight. Now, I am waiting. Terrified I won't be able to care for her well enough.

14:30-The ambulance arrived and they carried her upstairs and put her in her reclining chair. She was hungry so I gave her yogurt and made Joan a peanut butter and banana sandwiches with water. She loved it. I made sure she was warm enough and then we watched the movie, JoJo Rabbitt. After that, I connected her, via phone, with her daughter so they could talk. I am so happy she is home. She surprised me with her ability to sit up.

Środa. Zeszłej nocy rozmawiał ze mną Anioł - fizjoterapeutka. Powiedziała, że przyjedzie i pokaże mi podstawy pracy z Joan, podczas gdy ja będę czekać na osłabienie wirusa w Polsce. Jestem jej tak bardzo wdzięczny. Byłem przerażony, że mógłbym wykonać coś nieprawidłowo. Teraz czekam tylko na przybycie Joan. Wynająłem dla Joan łóżko rehabilitacyjne, które jutro zostanie dostarczone. To jest jak łóżko szpitalne. Dostarczą je i ustawią jutro rano o 8:00.

Ostatniej nocy wyniosłem komody z naszej sypialni, żeby zrobić miejsce na nowe łóżko. Wyprałem ubrania, sprzątnąłem mieszkanie, umyłem naczynia i poszedłem spać o północy. Teraz, czekam. Przerażony, że nie będę w stanie zadbać o nią wystarczająco dobrze.

Godzina 14:30 - Przyjechała karetka, ekipa wniosła ją na górę i położyła na rozkładanym fotelu. Była głodna, więc dałem jej jogurt i zrobiłem kanapkę z masłem orzechowym i bananem oraz podałem wodę. Smakowało jej. Upewniłem się, że jest jej wystarczająco ciepło i wtedy obejrzeliśmy film, JoJo Rabbitt. Potem telefonicznie połączyłem ją z córką, żeby mogły porozmawiać. Tak się cieszę, że jest w domu. Zaskoczyła mnie swoją zdolnością do siedzenia.

Tuesday, March 31, 2020

Day 52

7:20-I dislike waking up with negative thoughts but after last night's phone call I have them. A friend who has been helping me communicate with the medical staff at the hospital told me they want to transfer Joan out of the neurological department into a patient ward. It means that, basically, Joan will be laying in bed each day, 23/7 except for 1 hour of therapy. I don't know if my daily phone calls will be accepted then. The therapist said Joan is NOT making much progress. There was NO mention of transferring her to the Piaski Rehab hospital.  It seems like they have given up on her. So I can agree to that or ask to have her brought home. At home, it is going to be difficult to care for her because of the immobility of even just being able to move her from the bed to a chair. However, at least at home, I can keep her spirits up and she will be with someone who loves her. I will need to find a physiotherapist who will come to the house and work with her at least 3 times a week. In this unusual time, most of them are staying isolated but I have found 1 so far who will. He even lives in our neighborhood. However, he has not been tested for Corona and has a "group risk" factor. That means he had cancer 2 years ago and his chances of getting Corona are higher. Because of that, he is reluctant to come until the Corona danger is over and that could be some time as we are all told. I spoke with him yesterday and asked if the longer Joan lays in bed, the harder it will be to recover and he said in stroke patients it's the first 2 years. Someone just emailed me another name which I will call today after talking with her main doctor to get better information about Joan.

It just doesn't end. Just when I think Joan is in a good place and doing better, the floor drops out from underneath me. I think the longer Joan stays in hospitals, the greater the chance of her getting the virus. On the other hand, I don't want to expose us to someone who might be a "carrier" of the virus.

I found out that Śrem does not co-operate with Piaski.

10:52-My head is pounding and I'm already ready exhausted. The doctor said Joan is neurologically stable so they want to move her to the rehabilitation department. It's not possible to send her to Piaski because she is stable. From this day forward, I pay for everything. The other option is to send her home. The cost in the hospital is  250 PLN  each day. Marcin talked to a second doctor there who said it doesn't make sense to put her in their rehab ward. She is nervous when she doesn't understand their English. He said it would be better to bring her back home. Also, he said the head of his department insisted she stay there. I am going to tell them I want her back home. She comes home tomorrow.

Wtorek, 7:20. Nie lubię budzić się z negatywnymi myślami, ale mam je po wczorajszym telefonie. Przyjaciel, który pomagał mi porozumieć się z personelem medycznym w szpitalu, powiedział mi, że chcą przenieść Joan z oddziału neurologicznego na oddział dla pacjentów. Oznacza to, że w zasadzie Joan będzie leżała w łóżku każdego dnia 23/7 z wyjątkiem 1 godziny terapii. Nie wiem, czy moje codzienne rozmowy telefoniczne będą wtedy akceptowane. Terapeuta powiedział, że Joan nie robi dużych postępów. Nie było żadnej wzmianki o przeniesieniu jej do szpitala Piaski Rehab. Wygląda na to, że z niej zrezygnowali. Więc mogę się na to zgodzić lub poprosić o sprowadzenie jej do domu. W domu trudno będzie się nią zaopiekować z powodu bezruchu, nawet samego przeniesienia jej z łóżka na krzesło. Jednak przynajmniej w domu mogę podtrzymać ją na duchu, a ona będzie z kimś, kto ją kocha. Będę musiał znaleźć fizjoterapeutę, który będzie przychodził do domu i pracował z nią co najmniej 3 razy w tygodniu. W tym nietypowym czasie większość z nich pozostaje w izolacji i jak dotąd znalazłem 1 osobę, która przyjdzie. On nawet mieszka w naszej okolicy. Nie został jednak przebadany pod kątem koronawirusa i ma czynnik "grupy ryzyka". To znaczy, on miał raka 2 lata temu i jego szanse na podłapanie wirusa są większe. Z tego powodu nie ma ochoty do nas przyjść, dopóki nie skończy się zagrożenie wirusem, a to może potrwać jakiś czas, jak nam wszystkim powiedziano. Rozmawiałem z nim wczoraj i zapytałem, czy im dłużej Joanna leży w łóżku, tym trudniej będzie wyzdrowieć, a on powiedział, że u pacjentów z udarem istotne są pierwsze 2 lata. Ktoś właśnie wysłał mi maila z innym nazwiskiem, do którego zadzwonię dziś po rozmowie z lekarzem prowadzącym , aby uzyskać lepsze informacje o Joan.

To po prostu nie koniec. Po prostu kiedy myślę, że Joan jest w dobrym miejscu i ma się lepiej, urywa mi się podłoga pod stopami. Myślę, że im dłużej Joan przebywa w szpitalu, tym większe są szanse, że dostanie wirusa. Z drugiej strony, nie chcę narażać nas na kontakt z kimś, kto może być "nosicielem" wirusa.

Dowiedziałem się, że Śrem nie współpracuje z Piaskami.

10:52. W głowie mi huczy i jestem już zupełnie wyczerpany. Lekarz powiedział, że Joan jest neurologicznie stabilna, więc chcą ją przenieść na oddział rehabilitacji. Nie można jej wysłać do Piasek, bo jest stabilna. Od tego dnia płacę za wszystko. Inną możliwością jest odesłanie jej do domu. Koszt w szpitalu wynosi 250 zł dziennie. Marcin rozmawiał tam z drugim lekarzem, który powiedział, że nie ma sensu umieszczać jej na oddziale rehabilitacyjnym. Jest zdenerwowana, gdy nie rozumie ich angielskiego. Powiedział, że lepiej będzie sprowadzić ją do domu. Powiedział też, że ordynator jego oddziału nalegał, żeby tam została. Powiem im, że chcę ją z powrotem do domu. Jutro wraca do domu.

Monday, March 30, 2020

Day 51

I had the connection problem to Joan again. The phone battery was dead. The nurse said she would keep the phone at the nurse's station to charge it and call back in an hour.

I needed to buy more aspirin today and discovered I didn't have my ATM card. I searched everywhere, twice, but couldn't find it. So, I put a load of clothes in the washing machine, including the shirt I wore from yesterday and searched again. It was nowhere to be found. I called the bank to block the card and ordered a new one. Back at the washing machine, I opened the door to see my card. I must have put it in my shirt pocket and didn't think to search it before I started the wash. It's too late now, the card is blocked. At least I had Joan's card at home and it worked to get money.

Outside the post office was a line of people, socially distanced, waiting to go in, one at a time. I got in line because I needed to get a form that would verify when immigration receives my renewal application. They still don't answer the phone or my emails.

15:34 I talked with Joan who sounded good, normal voice. She had physical therapy earlier but wasn't tired. She said she sat up by herself but I'm not certain if she meant with help or without. They haven't tried standing yet. In general, she sounded good, all things considered. I'm going to try and talk with her doctor tomorrow.

Znowu miałem problem z połączeniem się z Joan. Padła bateria. Pielęgniarka powiedziała, że będzie trzymać telefon w dyżurce pielęgniarek, żeby go naładować i oddzwonić za godzinę.

Dzisiaj musiałem kupić więcej aspiryny i odkryłem, że nie mam swojej karty bankomatowej. Szukałem wszędzie, dwa razy, ale nie mogłem jej znaleźć. Wrzuciłem do pralki porcję ubrań, łącznie z koszulą, którą wczoraj nosiłem i przeszukałem ponownie. Nigdzie jej nie znalazłem. Zadzwoniłem do banku, żeby zablokować kartę i zamówiłem nową. Wróciłem do pralki, otworzyłem drzwi ale tylko po to, aby zobaczyć moją kartę. Musiałem ją włożyć do kieszeni koszuli i nie pomyślałem o jej przeszukaniu, zanim zacząłem prać. Teraz jest już za późno, karta jest zablokowana. Przynajmniej miałem w domu kartę Joan i udało mi się wybrać pieniądze.

Na zewnątrz poczty była kolejka ludzi, stojących w odpowiedniej od siebie odległości i czekających na wejście, jeden po drugim. Ustawiłem się w kolejce, bo musiałam dostać formularz, który potwierdzałby, że biuro ds imigracji otrzyma mój wniosek o przedłużenie ważności pobytu. Nadal nie odbierają telefonu ani nie odpowiadają na moje e-maile.

O 15:34 rozmawiałem z Joan, która mówiła dobrze, swoim normalnym głosem. Wcześniej miała fizykoterapię, ale nie była zmęczona. Powiedziała, że usiadła sama, ale nie jestem pewien czy chodziło jej o to, że z pomocą, czy bez niej. Nie próbowała jeszcze stać. Ogólnie rzecz biorąc i wszystko rozpatrując jest nieźle. Jutro spróbuję porozmawiać z jej lekarzem.

Sunday, March 29, 2020

Day 50

My door buzzer sounded at about 13:30 and there stood the neighbor and his daughter, Zuzannah.  She is about 13 years old now. I used to help her with her English lessons from school last year. In his hand was a plate with cheesecake and 4 cookies. He said his wife would be making obiad(dinner) for me this weekend and he would bring it over later(16:00). He did. It was chicken soup with lots of noodles, chicken, and vegetables. I REALLY hope Joan recovers enough to walk and do stairs, These neighbors have been outstanding. Not just now but ever since we've moved in 10 years ago and we love this apartment and location. It has almost everything very close, within walking distance, not to mention the forest and lakes. It has expanded a lot in the last 2 years with many more flats being built in what were once open fields. We are only 10 minutes to the center of town but still removed from it. I really don't want to move but will if necessity dictates.

Last night the headache finally went away about 11:30. That is the longest one I have had and I hope it doesn't repeat, especially when I am talking with Joan. I basically just sat in my chair and listened to the music of Chopin, Ravel, Segovia and classical guitarists turned down low while my head was covered with an ice bag. If not for the headache, it would have been a very relaxed evening. Of course, without the headache, I probably would have been doing something else like studying. I went to bed at 1:00, woke up at 4:00 and am watching a watch party on FB with someone singing and taking requests in the U.S. It was interesting. I went back to sleep at 5:00.

Only sleeping for an hour, my brain woke me up at 6:00 which was actually 7:00 because the clocks changed today. During that "sleep" hour I had this crazy dream.

I was at home and ready to make dinner but now in the kitchen, there's an "island" with a large table cloth over it, both sides covered by the overhang of the tablecloth.  I turned on the heating pads on the electric stove and put meat, potatoes, and vegetables on each pad.   Then I realized I put them all directly on the pads, not in pans first. As I was removing them I heard my cousin Harry talking to me. He's been dead for 3 years. I looked under the "island" and he was crouching underneath it. As he was coming out, his brother Don came in to cook his dinner and put his food on the stove to cook,I asked him didn't he see my food sitting there and he said no. He started talking with his brother and I said, "Fine, I'll just take Joan and go out to eat". Harry said, "You can't. Joan is in the hospital and we can't leave the house because of the virus". This damn virus is even in my dreams now.

At about 14:30 I talked with Joan and saw her face for a few minutes until she turned the phone around. I tried to tell how to return it to a position so I could see her again but all I could see were her legs uncovered. Normally, that would be good enough to look at but I really wanted to see her face.  She said she was a little tired so our conversation was short.

Niedziela. Dzwonek u drzwi zabrzmiał około 13:30, a tam stał sąsiad i jego córka, Zuzanna. Ona ma teraz około 13 lat. W zeszłym roku pomagałem jej w zadaniach z angielskiego, które miała w szkole.W jego ręce był talerz z sernikiem i 4 ciasteczkami. Powiedział, że jego żona zrobi dla mnie obiad (kolację) w ten weekend, a on przyniesie go później (o16:00). Zrobił to. Była zupa z kurczaka z dużą ilością makaronu, kurczakiem i warzywami. Naprawdę mam nadzieję, że Joan wyzdrowieje na tyle, że będzie mogła chodzić i pokonywać schody. Ci sąsiedzi byli i są wyjątkowi. Nie tylko teraz, ale od kiedy wprowadziliśmy się 10 lat temu i kochamy to mieszkanie i jego lokalizację. Stąd prawie wszystko jest bardzo blisko, w odległości spaceru, nie wspominając o lesie i jeziorach. W ciągu ostatnich 2 lat dzielnica bardzo się rozrosła, a na terenach, które niegdyś były polami uprawnymi, powstało jeszcze wiele innych mieszkań. Jesteśmy tylko 10 minut od centrum miasta, ale wciąż od niego oddaleni. Naprawdę nie chcę się przeprowadzać, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to tak będzie.

Zeszłej nocy, około 23:30 ból głowy w końcu minął. To najdłuższy, jaki miałem i mam nadzieję, że się nie powtórzy, zwłaszcza gdy rozmawiam z Joan. W zasadzie po prostu siedziałem w fotelu i słuchałem ściszonej muzyki Chopina, Ravela, Segovii i gitarzystów klasycznych, podczas gdy na mojej głowie był worek z lodem. Gdyby nie ból głowy, to byłby to bardzo relaksujący wieczór. Oczywiście, bez bólu głowy prawdopodobnie robiłbym coś innego, jak uczenie się. Poszedłem spać o 1:00, obudziłem się o 4:00 i dołączyłem do watch party na FB z kimś, kto śpiewa i przyjmuje wnioski do USA. To było interesujące. Wróciłem do łóżka o 5:00.

Spałem tylko przez godzinę, mój mózg obudził mnie o 6:00, a właściwie o 7:00, ponieważ dziś zmienił się czas. Podczas tej godziny "snu" miałem ten zwariowany sen.

Byłem w domu i gotowy do robienia kolacji, ale teraz w kuchni jest "wyspa" z dużym obrusem, zakrywającym ją z obu stron. Włączyłem płyty grzewcze na kuchence elektrycznej i na każdej z nich położyłem mięso, ziemniaki i warzywa. Potem zdałem sobie sprawę, że kładę je wszystkie bezpośrednio na płytach, a nie najpierw na patelniach. Gdy je zdejmowałam, słyszałam, jak mój kuzyn Harry coś do mnie mówi. On nie żyje od 3 lat. Spojrzałem pod "wyspę", a on kucał pod nią. Kiedy wychodził, jego brat Don przyszedł ugotować obiad i kiedy położył jedzenie na kuchence zapytałem go, czy nie widzi mojego jedzenia, a on zaprzeczył. Zaczął rozmawiać z bratem, a ja powiedziałem: "Dobrze, wezmę tylko Joan i wyjdę na kolację". Harry powiedział, "Nie możesz. Joan jest w szpitalu i nie możemy wyjść z domu z powodu wirusa". Ten cholerny wirus jest teraz nawet w moich snach.

Około 14:30 rozmawiałem z Joan i widziałem jej twarz przez kilka minut, aż odwróciła telefon. Próbowałem jej powiedzieć, jak przywrócić go do pozycji, żebym mógł ją znowu zobaczyć, ale jedyne co widziałem, to jej odkryte nogi. Normalnie, to było by dobre, żeby na nie patrzeć, ale naprawdę chciałem zobaczyć jej twarz. Powiedziała, że jest trochę zmęczona, więc nasza rozmowa była krótka.

Saturday, March 28, 2020

Day 49

7 WEEKS IN HOSPITALS. UNBELIEVABLE!. Yet, there is no end in sight. At least we have some communication now so that is some consolation. Later, after my call yesterday, Joan's daughter called and talked with her so she was also relieved a little. Although Karen is 5000 miles away and I am much closer, we still can't visit Joan so it is just as hard on both of us.  Karen's situation is that she is working at home for her company so that is a good thing, less contact with other people. Because the virus has closed the schools and colleges, the adult grandkids are finally learning the value of a brother or sister. They spend all the days together now.

I wrapped myself up in a mask, scarf,  hat, and coat on this warmer day and went for a walk to empty places. I have to admit my legs felt a little weak. My headaches persist, 2 more yesterday and 1 this morning after I woke up.

2:14-I tried calling Joan but again was a connection problem to her phone. I am waiting for Marcin to help clear up the problem.

3;30-Finally got through to Joan but a headache started that was so bad I had to go and lay down. It's still not over at 6:30. 6 aspirins and icebag.

7 tygodni w SZPITALACH. NIEWIARYGODNE! Nie widać końca. Przynajmniej teraz trochę się komunikujemy, więc jest małe pocieszenie. Po moim wczorajszym telefonie, zadzwoniła do Joan jej córka i porozmawiała z nią, więc też trochę jej ulżyło. Chociaż Karen jest 5000 mil stąd, a ja jestem znacznie bliżej, nadal nie możemy odwiedzić Joan, więc jest to dla nas obojga równie trudne. Sytuacja Karen jest taka, że pracuje w domu dla swojej firmy, więc mniej kontaktu z innymi ludźmi to dobra rzecz. Ponieważ z powodu wirusa zamknięto szkoły i uczelnie, dorosłe wnuki w końcu poznają wartość z posiadania brata lub siostry. Teraz wszystkie dni spędzają razem.

Ubrałem maskę, szalik, kapelusz i płaszcz w ten cieplejszy dzień i poszedłem na spacer, gdzie nie było ludzi. Muszę przyznać, że moje nogi były trochę słabe. Moje bóle głowy jeszcze się utrzymują - 2 wczoraj i 1 dziś rano po przebudzeniu.

O 14:14 próbowałem zadzwonić do Joan, ale znowu był problem połączenia się z jej telefonem. Czekam na pomoc Marcina w rozwiązaniu tego problemu.

O 15:30 w końcu udało mi się połączyć z Joan, ale zaczął się ból głowy, który był tak silny, że musiałam iść i położyć się. To jeszcze nie koniec o 18:30. 6 aspiryn i worek z lodem.

Day 48

Yesterday, a little problem contacting Joan this morning. The battery already was dead after only 2 days and 3 conversations. I had to call Marcin who called the nurses.  They charged the phone and said to call Joan in 1/2 hour after lunch is over.

I checked the application for my residency card and I had it half-filled out before we went to Spain.  The last 2 parts had to be statements written by me but in Polish. I wrote them out in English and my friend, Gosia, is now translating them to Polish. A problem though is delivering them to the office. It is closed because of the virus. I checked the website and it had a number to call. I did, several times this morning and afternoon, but guess what?  Nobody answers the phone. I've seen emails to them now and HOPE for a reply. Once I figure out how to get the documents to them with the proof they received them, then I can tackle the problem of filing my Polish taxes.

I see that the U.S. now is #1 in confirmed cases of Covid-19. They are just above Italy and Spain but only report 252 deaths while Italy has over 10,000 and Spain, 7,000. I don't think their number is correct but then what can you expect. The person in charge is somewhat of a liar. No, not SOMEWHAT, more like PATHOLOGICAL.

So, I just video-talked with Joan and she said she had a great lunch, peanut and jelly sandwiches, her favorite. We talked for about 15 minutes. She said she has therapy every day and doesn't feel tired. She asked when she was coming home and I told her I didn't know, it depended on her progress. She looked as good as you can in a hospital. 

Cóż, dziś rano wystąpił mały problem z połączeniem się z Joan. Po zaledwie 2 dniach i 3 rozmowach, bateria była już wyczerpana. Musiałem zadzwonić do Marcina, który zadzwonił do pielęgniarek. Naładowali telefon i powiedzieli, żeby zadzwonić do Joan pół godziny po zakończeniu lunchu.

Sprawdziłem wniosek o kartę pobytu i miałem ją wypełnioną do połowy przed wyjazdem do Hiszpanii. Ostatnie 2 części musiały być oświadczeniami napisanymi przeze mnie, ale w języku polskim. Wypisałem je po angielsku, a moja przyjaciółka, Gosia, tłumaczy je teraz na polski. Problemem jest jednak dostarczenie ich do biura. Jest zamknięte z powodu wirusa. Sprawdziłem stronę internetową, który podawał numer telefonu. Wykonałem telefon kilka razy dzisiaj rano i po południu, ale zgadnij co? Nikt nie odbiera telefonu. Wysłałem do nich maile i MAM NADZIEJĘ na odpowiedź. Jak tylko dowiem się, jak dostarczyć im dokumenty z dowodem, że je otrzymali, to mogę zająć się problemem rozliczania podatków w Polsce.

Widzę, że USA jest teraz numerem 1 w potwierdzonych przypadkach Covid-19. Są one przed Włochami i Hiszpanią, ale zgłaszają tylko 252 zgony, podczas gdy Włochy mają ponad 10.000, a Hiszpania 7.000. Nie sądzę, aby ich wyliczenia były prawidłowe, ale czego można się spodziewać. Dowodzący jest trochę kłamcą. Nie, nie NIECO, bardziej PATOLOGICZNYM.

Więczorem, właśnie miałem videorozmowę z Joan, która powiedziała, że miała świetny lunch, kanapki z masłem orzechowych i dżemem, jej ulubione. Rozmawialiśmy przez jakieś 15 minut. Powiedziała, że codziennie ma terapię i nie czuje się zmęczona. Zapytała, kiedy wraca do domu, a ja jej odpowiedziałem, że nie wiem, to zależy od jej postępów. W szpitalu wyglądała tak dobrze, jak można tam wyglądać.


Thursday, March 26, 2020

Day 47

Another necessary trip to Śrem, this time to deliver a charger for Joan's phone.  I spoke with her twice today. The first time she was in the middle of therapy so it was short. The second time the nurse made it a video call so we could see each other. She said the therapy didn't make her tired, it made her energetic. Dinner was being served so we had to make it a short call.  When I called her, I thought the nurse would answer but Joan did. That was a nice surprise. I talked with Joan's daughter and she said she would call her also. You can only imagine how much better I feel being able to see and talk with Joan now. Maybe these headaches I've been having will go away.

Kolejna konieczna podróż do Śremu, tym razem po to, by dostarczyć ładowarkę do telefonu Joan. Dzisiaj rozmawiałem z nią dwa razy. Za pierwszym razem była w trakcie terapii, więc była krótka. Za drugim razem pielęgniarka przygotowała rozmowę wideo, żebyśmy mogli się zobaczyć. Joan powiedziała, że terapia jej nie zmęczyła, tylko dodała energii. Obiad był podawany, więc musieliśmy odbyć krótką rozmowę. Kiedy do niej zadzwoniłem, myślałem, że pielęgniarka odbierze, ale Joan to zrobiła. To była miła niespodzianka. Rozmawiałem z córką Joan, która powiedziała, że też do niej zadzwoni. Możesz sobie tylko wyobrazić, o ile lepiej czuję się teraz, kiedy jestem w stanie widzieć Joan i z nią rozmawiać. Może te bóle głowy, które miałem, odejdą.

Wednesday, March 25, 2020

Day 46-FINALLY, A GOOD DAY

Thanks to my friend, Marcin, who spoke to the nurse's station at the hospital, I was able to deliver Joan's phone today and call to speak with her. They said I could call every day between 2:30 and 3:00 and they would take the phone and help Joan to answer it to speak with me.  For me, and for Joan, this is a very big thing. At least now I have some way to be connected again to her. We are not relieved of the bigger problem but now it makes it a little,  a little, easier to handle.

2:10-On the drive back home, my cell phone rang. I thought it was Marcin so I pulled off the road. To my GREAT surprise, the phone said JOAN. The nurse said she would connect me to Joan. At last, after 5 days I could at least hear her voice. It was clear, strong, responsive, and made sense. She even laughed 3 times while we were talking for about 15 minutes. She said she was in a private room, the food was much better than in the previous hospital, she missed me, she knew I would be with her if I could, her main doctor was a woman, the nurses were very nice and a few spoke English also and she wanted to come home. We talked about how it is necessary for her to be in better condition before that can happen but she still wants to be with me. I told her how much I love her and will be at her side the second this virus is diminished. I told her about the kids and grandkids and that they send their love to her. I also told her the nurse said we can talk every day now. That was a big sigh of relief for her. It doesn't resolve the big problem but it does give me a little less stress now. I can't thank Marcin enough for making this all happen. This is the best day out of the 46 days of hell.

Dzięki mojemu przyjacielowi Marcinowi, który połączył się z dyżurką pielęgniarek w szpitalu, mogłem dziś dostarczyć Joan telefon i zadzwonić, żeby z nią porozmawiać. Powiedziały, że mogę dzwonić codziennie między 2:30 a 3:00, one odbiorą telefon oraz pomagą Joan w rozmowie ze mną. Dla mnie i dla Joan jest to bardzo duża sprawa. Przynajmniej teraz mam jakiś sposób, żeby znów się z nią połączyć. Nie uwalnia nas to od większego problemu, ale teraz sprawia, że trochę, trochę łatwiej można sobie z nim radzić.

O 14:10, w trakcie drogi powrotnej do domu, zadzwonił mój telefon komórkowy. Myślałem, że to Marcin, więc zjechałem z trasy. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, na ekranie telefonu był napis: JOAN. Pielęgniarka powiedziała, że połączy mnie z Joan. W końcu, po 5 dniach, mogłem przynajmniej usłyszeć jej głos. Był wyraźny, silny, czuły i brzmiał sensownie. Śmiała się nawet 3 razy, gdy rozmawialiśmy przez około 15 minut. Powiedziała, że jest w prywatnym pokoju, jedzenie było o wiele lepsze niż w poprzednim szpitalu, tęskni za mną, wie, że byłbym z nią, gdybym mógł, jej lekarz jest kobietą, pielęgniarki są bardzo miłe i kilka z nich mówi również po angielsku, a ona chciałaby wrócić do domu. Rozmawialiśmy o tym, że jest konieczne, żeby była w lepszym stanie, zanim to nastąpi, a ona nadal chce być ze mną. Powiedziałem jej, jak bardzo ją kocham i będę u jej boku, gdy tylko ten wirus osłabnie. Powiedziałem jej o dzieciach i wnukach, że przesyłają jej uczucia miłości. Powiedziałem jej też, że pielęgniarka powiedziała, że możemy teraz rozmawiać codziennie. To było dla niej wielka ulga. To nie rozwiązuje wielkiego problemu, ale daje mi teraz trochę mniej stresu. Nie mogę wystarczająco podziękować Marcinowi za to wszystko. To jest najlepszy dzień z 46 dni piekła.

Tuesday, March 24, 2020

Day 45

My friend, Joanna, got a call from the health center and they said she isn't under quarantine. That is good news.

Mixed messages yesterday about Joan. The nurse said by Friday Joan would be moved to the rehab but later in the evening, I heard the doctor said she would be moved today.

The final message is that Joan will stay in Śrem for now until she improves. I finally got her phone fixed so I will deliver it tomorrow so at least I can talk to her with the help of a nurse.

In Poland, we have Tuesday announcements of further restrictions related to the coronavirus pandemic.
Prime Minister Mateusz Morawiecki announced during a press conference that from Wednesday you will be able to leave home only for work, shopping, pharmacy, to the doctor or for a walk with the dog. The traffic ban does not cover the help of loved ones, so it will be possible to travel by car to family members, for example.

In addition, only the number of all equal seating positions divided by two will be allowed in the public transport vehicle.

There will also be a ban on assemblies involving more than two people. It will not apply to household members. In total, a maximum of 5 people will participate in masses and funerals, not counting priests and employees of funeral companies.

The restrictions introduced on Wednesday must be valid until Saturday, April 11.

Do mojej przyjaciółki Joanny, zadzwonionio z centrum zdrowia i powiedziano, że kwarantanna jej nie dotyczy. To dobre wieści.

Wczoraj były mieszane wiadomości o Joan. Pielęgniarka powiedziała, że do piątku Joanna zostanie przeniesiona na rehab, ale później, wieczorem, usłyszałem, że lekarz powiedział, że zostanie przeniesiona dzisiaj.

Ostateczna wiadomość jest taka, że Joan zostanie na razie w Śremie, dopóki nie poprawi się jej stan. W końcu naprawiłem jej telefon, więc jutro go dostarczę, żeby przynajmniej móc z nią porozmawiać z pomocą pielęgniarki.

W Polsce, mamy wtorkowe zapowiedzi kolejnych ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział podczas konferencji prasowej, że od środy będzie można wychodzić z domu tylko do pracy, na zakupy, do apteki, do lekarza lub na spacer z psem. Zakaz ruchu drogowego nie obejmuje pomocy najbliższym, więc będzie można podróżować samochodem np. do członków rodziny.

Ponadto, tylko liczba wszystkich miejsc siedzących podzielona przez dwa będzie dozwolona w pojeździe transportu publicznego.

Wprowadzony zostanie również zakaz organizowania zgromadzeń, w których uczestniczą więcej niż dwie osoby. Nie będzie on miał zastosowania do członków gospodarstw domowych. W sumie w zgromadzeniach i pogrzebach uczestniczyć będzie maksymalnie 5 osób, nie licząc księży i pracowników firm pogrzebowych.

Ograniczenia wprowadzone w środę będą ważne do soboty, 11 kwie

Monday, March 23, 2020

Day 44

My friend, Joanna, talked with the hospital and they said Joan needed running shoes for when she can stand again, body cream, a cup, kleenex, a letter from me, and paper towels. So, this morning I had to go out, buy the things I didn't have at home and then drive to Śrem to deliver to the tent that accepts packages. I carry my document from the hospital that says I am Corona free with me, just in case I get stopped by the police for being in Śrem from Poznań.

Again, last night my neighbor knocked on my door and gave me dinner for tonight. 3 others have offered to do the food shopping for me. It's difficult being away from Joan and not being able to see and talk with her.

My friend, Joanna, a doctor, said that now she is in quarantine because she had contact with another doctor who now has Corona and she is in Quarantine at home but no testing so far. There are not enough tests for the general public, only if you are admitted to the hospital where we were in Poznań. More has to be done to protect the healthcare workers as well as the general public.

Back from the hospital. I found out she is still having trouble sitting up. They will work with her this week on that and if successful, they will transfer her to another hospital farther away in Piaski, near Gostyn. It's a rehab hospital run by Benedictine monks. It's at least a 2-hour drive south of Poznań. She just keeps getting farther from me.

Moja przyjaciółka, Joanna, rozmawiała z kimś ze szpitala, kto powiedział, że Joan potrzebuje butów treningowych, kiedy będzie mogła znowu stanąć, kremu do ciała, kubka, chusteczek, listu ode mnie i papierowych ręczników. Więc dziś rano musiałam wyjść, kupić rzeczy, których nie miałam w domu, a potem jechać do Śremu, żeby dostarczyć do namiotu, który przyjmuje paczki. Mam przy sobie dokument ze szpitala, który mówi, że nie jestem zakażony , na wszelki wypadek, gdyby policja zatrzymała mnie za bycie w Śremie, a nie w Poznaniu.

Zeszłego wieczoru mój sąsiad ponownie zapukał do moich drzwi i dał mi kolację na dzisiejszy wieczór. Trzy inne osoby zaoferowały, że zrobią za mnie zakupy żywności. Trudno jest być z dala od Joan i nie móc się z nią zobaczyć i porozmawiać.

Moja przyjaciółka, Joanna, lekarz, powiedziała, że teraz przebywa na kwarantannie w domu, ponieważ miała kontakt z innym lekarzem, który ma teraz wirusa, ale na razie nie ma badań. Nie ma wystarczająco dużo testów dla ogółu społeczeństwa, wykonuje się je tylko wtedy, gdy jest się przyjętym do szpitala, tak jak my byliśmy w Poznaniu. Trzeba zrobić więcej, aby chronić zarówno pracowników służby zdrowia, jak i ogół społeczeństwa.

Wracając do szpitala. Dowiedziałem się, że Joan nadal ma problemy z utrzymaniem pozycji siedzącej. W tym tygodniu będą z nią nad tym pracować, a jeśli się uda, przeniosą ją do innego szpitala, w Piaskach, niedaleko Gostynia. To szpital rehabilitacyjny prowadzony przez benedyktynów. To co najmniej 2 godziny jazdy na południe od Poznania. Ona po prostu coraz bardziej oddala się ode mnie.

Sunday, March 22, 2020

Day 43

Good news last night from our friend, Joanna, an ophthalmologist in Poznań. She is friends with the neurologist in Śrem who will be taking care of Joan. She also has a connection to the physiotherapist. So I should be able to know what is going on with Joan on a regular basis. However, there is still this 3-4 week future without Joan that hangs over my head like a dark cloud.

I could not accomplish the refund of plane tickets because the Ryanair website does not work. I've been trying for 3 days and nothing. So, I went to the airport to talk to someone from Ryanair but found the airport is totally closed. I went to Live Chat but all they have is a robot who cannot help. Maybe this is how Ryanair saves money.

This morning a 37-year-old woman died in a single-name hospital in Poznań who went to a hospital in a serious condition with concomitant diseases. The patient was transported from the hospital in Wolica near Kalisz - said Tomasz Stube from the provincial office. Studies have confirmed that the woman was infected with the coronavirus. "We're waiting for doctors to diagnose the causes of death," added Stube. The hospital in Wolnica, from which the 37-year-old was transported on Friday, was closed. Currently, no one can leave or enter it. 68 people from this hospital, including 54 patients, undergo quarantine.

This is the second person in our region who died after detecting coronavirus.

The Ministry of Health confirmed 11 new cases of coronavirus in the country. In total, positive test results have been reported so far in 547 patients.

Our neighbor knocked on the door and, standing a distance away, gave me 2 ciasto. He said he would be back later at dinner time that his wife would prepare for me also.


Zeszłego wieczoru nadeszły dobre wieści od naszej przyjaciółki, Joanny, okulistki w Poznaniu. Ona przyjaźni się z neurologiem w Śremie, który zajmie się Joanną. Ma też kontakt z fizjoterapeutą. Powinienem więc wiedzieć na bieżąco, co się dzieje z Joan. Jednak będą jeszcze 3-4 tygodnie bez Joan i ta przyszłość wisi mi nad głową, jak ciemna chmura.

Nie mogłem uzyskać zwrotu pieniędzy za bilety lotnicze, ponieważ strona internetowa Ryanair nie działa. Próbuję od 3 dni i nic. Więc, pojechałem na lotnisko, żeby porozmawiać z kimś z Ryanair, ale okazało się, że lotnisko jest całkowicie zamknięte. Wszedłem na Live Chat, ale wszystko co mają to automat, który nie może pomóc. Może w ten sposób Ryanair oszczędza pieniądze.

Dziś rano, w szpitalu w Poznaniu, zmarła 37-letnia kobieta, która przyjechała w ciężkim stanie z chorobami towarzyszącymi . Pacjentka została przewieziona ze szpitala w Wolicy koło Kalisza - powiedział Tomasz Stube z urzędu wojewódzkiego. Badania potwierdziły, że kobieta została zakażona koronawirusem. "Czekamy na lekarzy, którzy zdiagnozują przyczyny zgonu" - dodał Stube. Szpital w Wolnicy, z którego w piątek przewieziono 37-latkę, został zamknięty. Obecnie nikt nie może go opuścić ani wejść do niego. 68 osób z tego szpitala, w tym 54 pacjentów, przechodzi kwarantannę.

Jest to druga osoba w naszym regionie, która zmarła po wykryciu koronawirusa.

Ministerstwo Zdrowia potwierdziło 11 nowych przypadków koronaawirusa w kraju. Łącznie dodatnie wyniki testów odnotowano do tej pory u 547 pacjentów.

Nasz sąsiad zapukał do drzwi i stojąc w pewnej odległości dał mi 2 ciasta. Powiedział, że wróci później w porze obiadu z porcją, którą jego żona przygotuje również dla mnie.

Saturday, March 21, 2020

Day 40-42

Thursday Day 40- Today the doctor said we both are Corona FREE. The blood, nose, throat, and temperature tests all came back negative, so tomorrow Joan will be transferred to the hospital neurological department in Srem, an hour south of me.  They said I will have to return home alone, without quarantine. I tried to get them to allow me to go with Joan because I am worried about how she will be, alone, in the new hospital without me. She was very scared of that. Besides her physical state, I'm more worried about her mental state. I just don't want her to be alone.

Friday Day 41-The doctor came early and said Joan would be going to Srem shortly and I was to go home, without quarantine.He said it wasn't possible for me to go with her and stay.  The ambulance arrived and I tried to convince Joan this was the best thing for her now. I hated it, leaving her alone with no one to comfort her. I could see the look in her eyes when she said, "Help me". It crushed my heart. The only way home was by taxi but when I called for one, they were closed for business because of the virus. It was a 10 mile walk with 3 suitcases and a wheelchair. It was impossible. I called my friend Radek and he found a taxi service open and it arrived to take me home.

In the Srem hospital, Neurology department, Patients are supervised by a professional medical team consisting of:


Head - medicine med Monika Zdrojewska - specialist in medical rehabilitation,

bow. med. Gustaw Knitter,
physiotherapists, speech therapist, psychologist, occupational therapists.
In addition, a departmental nurse Mrs. Róża Mikołajczak and the nurse supervise with
a team of nurses and indoor nurses.
The branch has 9 double rooms, including an intensive supervision room and a three-person room. It also has an exercise room, a speech therapist and psychologist's office, and an occupational therapy workshop.

Since April 2013, a modern therapeutic method has been introduced at the Department of Neurological Rehabilitation - mirror therapy. It consists in the fact that the patient places the affected limb in the so-called mirror box, and a healthy one in front of the mirror. Then the patient observes the movements of the healthy limb in the mirror, while the sick limb is hidden. Observation of proper movement of a healthy hand causes stimulation of the part of the brain that is responsible for moving the affected limb. Thanks to this method, stroke patients present greater improvement in terms of substantive limb function. We hope that this method will also work in the Śrem hospital and bring positive results in treatment.


Saturday Day 42-I woke up just before 8:00 and my first thought was what was Joan thinking now.  I don't know which one of us this separation will be the hardest on. At 9:00 I tried again online to fill out the form for Ryanair to get a refund for our return flights. They sent emails saying it was possible because of the virus. However, their website does not respond. I've been trying for 2 days to do this. My only other option is to go to the airport and see if their office is open.


By 10:00 I was on my way to Rossman's to buy the things the hospital said I needed to bring for Joan; 2 towels, liquid soap, slippers, comb, toothbrush, toothpaste, baby wipes, 2 pairs of pajamas, small bottles of water without gas, and I put in hand creme and my letter to her with my picture. 


I have to say that my friends in Poland are equal to the kindness shown to Joan and me from our Spanish friends. Zbyszek called to tell me the government has decreed a 30,000 PLN fine for anyone who breaks quarantine.  That was significant because another friend, Marcin, said he would pick me up and drive me to Srem today. I didn't know if he was under house quarantine or not. I called him to find out and he wasn't. He arrived about 12:00 with food from his wife, Dorota, who had prepared food for me for 2 days.


We drove to Srem and delivered the things I bought for Joan to the tent that was set up outside of the hospital to receive packages for patients. When we were inside the tent one of the hospital volunteers came in, heard I was Joan's husband and said she had just finished combing Joan's hair and that Joan ate well. She said she would deliver the package to her. That was comforting to me. It seemed sadly strange to be so close to Joan but not able to actually see her.  Marcin also called the doctor, explained who he was and the doctor said to call back on Monday and he could give him more information about Joan but, for now, she was stable. Also a good thing, the doctor also spoke English so he could talk with Joan.


As of yesterday, there were 425 Corona cases in Poland and the official death toll was 5.

On Friday a sixth patient, a 27-year-old woman who was infected, has also died, but a health ministry spokesman said the direct cause of death was sepsis rather than the coronavirus. The health ministry said it was not including that death in its fatality figures.
The Polish health ministry reported a day earlier that 871 people with suspected coronavirus infection were in hospitals nationwide, with a further 28,440 quarantined, 48,324 ordered to self-isolate after arriving from abroad, and 48,660 under epidemiological supervision. I posted some pictures from last week, "Miscellaneous".
Czwartek dzień 40. Dziś lekarz powiedział, że oboje jesteśmy Corona FREE. Badania krwi, nosa, gardła i temperatury wyszły negatywnie, więc jutro Joan zostanie przeniesiona na szpitalny oddział neurologiczny w Śremie, godzinę na południe ode mnie. Powiedzieli, że będę musiał wrócić do domu sam, z pominięciem kwarantanny. Próbowałem ich przekonać, żeby pozwolili mi jechać z Joan, bo martwię się o to, jak ona będzie się czuła sama w nowym szpitalu beze mnie. Bardzo się tego bała. Poza jej stanem fizycznym, bardziej martwię się o jej stan psychiczny. Po prostu nie chcę, żeby była sama.

Piątek, dzień 41. Tego dnia lekarz przyszedł wcześnie i powiedział, że Joanna niedługo pojedzie do Śremu, a ja mam wrócić do domu, bez potrzeby kwarantanny. Powiedział, że nie mogę z nią jechać i zostać. Przyjechała karetka, a ja próbowałem przekonać Joan, że to dla niej najlepsza rzecz. Nienawidziłem tego, zostawiając ją samą z nikim, kto mógłby ją pocieszyć. Widziałem to spojrzenie w jej oczach, kiedy mówiła: "Pomóż mi". To zmiażdżyło moje serce. Jedyną sposobem, by dostać się do domu było zamówić taksówkę, ale kiedy po nią zadzwoniłem, kkorporacja zawiesiła działalność z powodu wirusa. To był 10 milowy spacer z 3 walizkami i wózkiem inwalidzkim. To było niemożliwe. Zadzwoniłem do mojego przyjaciela Radka, który znalazł czynną korporację i taksówka przyjechała, aby zabrać mnie do domu.


W szpitalu w Śremie, na oddziale neurologicznym, pacjenci są nadzorowani przez profesjonalny zespół medyczny w składzie:


Kierownik - dr medycyny Monika Zdrojewska - specjalista w zakresie rehabilitacji medycznej,


Lekarz med. Gustaw Knitter,


fizjoterapeuci, logopedzi, psycholodzy, terapeuci zajęciowi.


Ponadto, pielęgniarka oddziałowa Pani Róża Mikołajczak i pielęgniarka nadzorująca zespół pielęgniarek i pielęgniarek wewnętrznych.


Oddział posiada 9 pokoi dwuosobowych, w tym pokój intensywnego nadzoru oraz pokój trzyosobowy. Posiada również salę ćwiczeń, gabinet logopedy i psychologa oraz warsztat terapii zajęciowej.



Od kwietnia 2013 roku w Klinice Rehabilitacji Neurologicznej wprowadzono nowoczesną metodę terapeutyczną - terapię lustrem. Polega ona na tym, że pacjent umieszcza dotkniętą chorobą kończynę w tzw. pudełku lustrzanym, a zdrową przed lustrem. Następnie pacjent obserwuje ruchy zdrowej kończyny w lustrze, podczas gdy chora kończyna jest niewidoczna. Obserwacja prawidłowych ruchów zdrowej ręki powoduje stymulację tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za poruszanie kończyną dotkniętą chorobą. Dzięki tej metodzie chorzy z udarem wykazują większą poprawę funkcji konkretnej kończyny. Mamy nadzieję, że ta metoda sprawdzi się również w szpitalu w Śremie i przyniesie pozytywne efekty w leczeniu.

Sobota, dzień 42. Obudziłem się tuż przed 8:00 i pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy było to, co teraz myśli Joan. Nie wiem, na którego z nas ta rozłąka będzie najtrudniejsza. O 9:00 znów próbowałam online wypełnić formularz dla Ryanair, aby otrzymać zwrot pieniędzy za nasze loty powrotne. Wysłali maile, że to możliwe z powodu wirusa. Jednak ich strona internetowa nie odpowiada. Próbuję to zrobić od 2 dni. Moja jedyna inna opcja to pojechać na lotnisko i sprawdzić, czy ich biuro jest otwarte.


Przed 10:00 byłem w drodze do Rossmana, aby kupić rzeczy, które szpital podał, że muszę przynieść dla Joan; 2 ręczniki, mydło w płynie, kapcie, grzebień, szczoteczka do zębów, pasta do zębów, chusteczki nawilżające dla dzieci, 2 piżamy, małe butelki wody niegazowanej, a ja od siebie włożyłem krem do rąk i list do niej z moim zdjęciem.


Muszę powiedzieć, że moi przyjaciele w Polsce są równi życzliwości okazywanej Joan i mnie, jak nasi hiszpańscy przyjaciele. Zbyszek zadzwonił, żeby mi powiedzieć, że rząd zarządził karę 30.000 zł dla każdego, kto złamie kwarantannę. To było o tyle istotne, że inny przyjaciel, Marcin, powiedział, że dziś po mnie podjedzie i zawiezie do Śremu. Nie wiedziałem, czy jest pod kwarantanną domową, czy nie. Zadzwoniłem do niego, żeby się dowiedzieć, ale nie jest. Przyjechał około 12:00 z jedzeniem od żony, Doroty, która przygotowywała dla mnie jedzenie na 2 dni.


Pojechaliśmy do Śremu i rzeczy, które kupiłem dla Joanny dostarczyliśmy do namiotu, który został rozstawiony poza szpitalem, aby odbierać paczki dla pacjentów. Kiedy byliśmy w namiocie, jedna z wolontariuszek ze szpitala weszła do środka, usłyszała, że jestem mężem Joan i powiedziała, że właśnie skończyła czesać jej włosy i że Joan dobrze zjadła. Powiedziała, że dostarczy jej paczkę. To było dla mnie pocieszające. Wydawało mi się dziwnie smutne, że jestem tak blisko Joan, ale ostatecznie nie mogę jej zobaczyć. Marcin zadzwonił również do lekarza, wyjaśnił, kim jest, a lekarz powiedział, żeby oddzwonić w poniedziałek, kiedy będzie mógł dać więcej informacji o Joan - na razie jest stabilna. Dobrze, że lekarz mówił też po angielsku, więc będzie mógł porozmawiać z Joan.


Na wczoraj, w Polsce, było 425 przypadków korony, a oficjalna liczba zgonów wynosiła 5.


W piątek zmarła też szósta pacjentka, 27-letnia kobieta, która była zakażona, ale rzecznik ministerstwa zdrowia powiedział, że bezpośrednią przyczyną zgonu była sepsa, a nie koronawirus. Rzecznik prasowy ministerstwa zdrowia powiedział, że nie uwzględnił tej śmierci w swoich danych dotyczących śmiertelności.



Polskie ministerstwo zdrowia poinformowało dzień wcześniej, że 871 osób z podejrzeniem zakażenia koronawirusem przebywało w szpitalach na terenie całego kraju, kolejne 28,440 poddano kwarantannie, 48,324 nakazano samoistną izolację po przybyciu z zagranicy, a 48,660 pod nadzorem epidemiologicznym. Opublikowałem kilka zdjęć z ostatniego tygodnia, "Miscellaneous".

Friday, March 20, 2020

Day 35-39


Saturday-Day 35-I'm actually writing this on day 39, quarantined in the Polish hospital without any internet. On Saturday, we left Los Arcos hospital at 06:00. There was the driver, Jose Ramon, the nurse, Alex, Joan and myself. Joan was in the back on a stretcher bed with the nurse beside her in the beginning. Joan had 2 IV's connected and the nurse had to make sure they were dripping correctly.

Jose Ramon did all of the driving. Every couple of hours we would stop for a break and I changed places with Alex once the IV's were securely in place. It was a long trip but by morning we were at the German border. We stopped there to sleep.

Sunday-Day 36-After another 4 hour drive, we reached the border cross at Frankfurt into Poland. In front of us were 3 lanes packed with cars, vans, and trucks. The lines were at least ½ km long. We arrived at 09:30, by 10:00 we hadn't moved one inch. I thought it ridiculous that an ambulance should wait in this line so I got out, walked all the way to the control points and talked to one of the officials. I explained to him the situation of the ambulance and she was kinds enough to maneuver us to the front of a line. Even with that assistance, we didn't actually start to Poznan until 11:30.

When we got to the hospital we were treated unkindly. The nurse in charge was like a stormtrooper with his commands. Once we were inside after letting us stand out in the cold wind for 20 minutes, Joan was taken in one direction while I was taken another to be tested. Once the preliminary tests were good I joined Joan. She was laying on a stretcher in a diaper she had urinated in a few hours ago. No one made any attempt to take if off and change it. That wasn't their job. They said I had a 14 quarantine at home but Joan had to stay in the hospital, alone. Frankly, It terrified me. The thought of her being here with no one to talk to or comfort her. They said I had to leave and they ordered transport to take me home. I waited 2 hours for transport until a nurse came out to get me. Joan refused to be admitted to the hospital. IT was what I was afraid of. Her mind is in a delicate state right now. She is worried, scared, frightened and does not need to be alone. I explained that to the nurse and she managed to talk to someone who agreed to let me stay with her for the 3 days it takes blood results for the virus. We actually have our own room together. The room doesn't compare with the room in Spain. The beds are smaller and older. When she did arrive to the room and the nurses were trying to change the diaper, one of them was so rough I told her to leave Joan alone. She didn't do anything gently. The nurse she has during the day is more like the nurses in Spain

Monday-Day 37-Not much to say really We are both in quarantine in the hospital. I'm hoping to talk them into letting me stay with Joan for her whole 14 day period. I don't want to leave her alone here with no one to talk to or understand. No one will have the patience to care for her like I do.

Tuesday Day 38- If the Corona doesn't kill us then the food will. How can you exist on lunch meat for breakfast, lunch and dinner, 4 pieces of bread, butter and cream cheese? Is that the Corona diet?

Wednesday Day 39-Medications, they are given to the patient by the spouse. It's a good thing I had all of Joan's with me. You are also expected to bring your own soap and towels. How many people go on vacation and take their own soap and towels? Breakfast was a repeat of last night's dinner. The same 4 slices of bread, butter, lunch meat, oh, and coffee, if you could call it that. Later, someone came in with very large red plastic bags and told me to put everything we had into them. They were moving us to a ground floor room even though we didn't have the final results of the Covid-19 test. The doctor said if both of us test negative then Joan will be moved to a rehab facility in the town of Srem, about an hour south of here. I really hope that is the case.

Sobota - dzień 35 - piszę to w dniu 39, kiedy zostałem poddany kwarantannie w polskim szpitalu bez internetu. W sobotę, o 6:00 opuściliśmy szpital w Los Arcos. Był kierowca Jose Ramon, pielęgniarka Alex, Joan i ja. Z początku Joan była z tyłu na noszach sanitarnych z pielęgniarką obok. Joan miała podłączone 2 kroplówki i pielęgniarka musiała się upewnić, że prawidłowo dozują.

Jose Ramon zajmował się prowadzeniem pojazdu.. Co kilka godzin zatrzymywaliśmy się na przerwę, a ja zamieniałem się miejscem z Alex, kiedy kroplówki zakończyły się. To była długa podróż, ale rano byliśmy na granicy z Niemcami. Zatrzymaliśmy się tam, żeby się przespać.

Niedziela - dzień 36 - po kolejnych 4 godzinach jazdy dojechaliśmy do Polski do przejścia granicznego we Frankfurcie. Przed nami były 3 pasy wypełnione samochodami, furgonetkami i ciężarówkami. Kolejki miały długość co najmniej ½ km. Dojechaliśmy o 9:30, o 10:00 nie ruszyliśmy się ani o cal. Wydawało mi się śmieszne, że karetka powinna czekać w tej kolejce, więc wysiadłem, przeszedłem całą drogę do punktów kontrolnych i rozmawiałem z jednym z urzędników. Wyjaśniłem sytuację, a ona była na tyle uprzejma, że skierowała nas na początek kolejki. Nawet z tą pomocą ruszyliśmy do Poznania dopiero o 11:30.

Kiedy dotarliśmy do szpitala, zostaliśmy nieuprzejmie potraktowani. Pielęgniarka prowadząca była jak szturmowiec wydający rozkazy. Kiedy już byliśmy w środku, po tym jak pozwolono nam stać na zewnątrz na zimnym wietrze 20 minut, Joanna została zabrana w jednym kierunku, a ja w innym na badania. Gdy wstępne badania nic nie wykazały , dołączyłem do Joan. Leżała na noszach w pampersie, do którego oddała mocz kilka godzin temu. Nikt nie próbował jej tego zdjąć i zmienić. To nie było ich zadanie. Powiedzieli, że mam 14. dniową kwarantannę w domu, ale Joan musi zostać w szpitalu, sama. Szczerze mówiąc, przeraziło mnie to. Myśl o tym, że nie ma tu nikogo, kto mógłby z nią porozmawiać lub ją pocieszyć. Powiedzieli, że muszę wyjść i kazali odwieźć mnie do domu. Czekałem 2 godziny na transport, aż pielęgniarka po mnie wyszła. Joan odmówiła przyjęcia do szpitala. Tego się obawiałam. Jej umysł jest teraz w delikatnym stanie. Jest zmartwiona, przestraszona i nie musi być sama. Wyjaśniłem to pielęgniarce i udało jej się porozmawiać z kimś, kto zgodził się pozwolić mi zostać z nią przez 3 dni, do uzyskania wynikow badań krwi na obecność wirusa. Właściwie to mamy razem swój własny pokój. Ten pokój nie ma porównania z pokojem w Hiszpanii. Łóżka są mniejsze i starsze. Kiedy Joan znalazła się w pokoju, a pielęgniarki próbowały zmienić pieluchę, jedna z nich była tak szorstka, że powiedziałam jej, żeby zostawiła Joan w spokoju. Nie zrobiła nic delikatnie. Pielęgniarka, którą ma w ciągu dnia, jest bardziej podobna do pielęgniarek w Hiszpanii.

Poniedziałek - 37-ty dzień. Niewiele do powiedzenia. Oboje jesteśmy na kwarantannie w szpitalu. Mam nadzieję porozmawiać, żeby pozwolili mi zostać z Joan przez cały jej 14-dniowy okres. Nie chcę zostawiać jej tu samej z nikim, z kim mogłaby porozmawiać lub być zrozumiana. Nikt nie będzie miał tyle cierpliwości, by się nią opiekować, tak jak ja.

Wtorek, dzień 38. Jeśli Korona nas nie zabije, to jedzenie z pewnością. Jak możesz egzystować na obiadowym mięsie na śniadanie, obiad i kolację, 4. kawałkach chleba, maśle i serku śmietankowym? Czy taka jest dieta w czasie koronawirusa?
Wtorek, dzień 38 - Jeśli Korona nas nie zabije, jedzenie to zrobi. Jak możesz jeść na lunchu na śniadanie, lunch i kolację, 4 kawałki chleba, masła i twarogu? Czy to dieta Corona?

Środa Dzień 39 - Lekarstwa, są podawane pacjentowi przez małżonka. Dobrze, że wszystkie dla Joan miałem ze sobą. Masz też przynieść swoje własne mydło i ręczniki. Ile osób jedzie na wakacje i bierze własne mydło i ręczniki? Śniadanie było powtórką wczorajszej kolacji. Te same 4 kromki chleba, masło, mięso obiadowe, oh, i kawa, jeśli można to tak nazwać. Później przyszedł ktoś z bardzo dużymi, czerwonymi, plastikowymi torbami i kazał mi włożyć do nich wszystko, co mamy. Przenosili nas do pokoju na parterze, mimo że nie mieliśmy ostatecznych wyników testu Covida-19. Lekarz powiedział, że jeśli wynik testu będzie negatywny, Joanna zostanie przeniesiona do ośrodka rehabilitacyjnego w Śremie, około godziny na południe stąd. Naprawdę mam nadzieję, że tak będzie.

Friday, March 13, 2020

Day 34

Bronwyn, it does help to write about it on the blog. It's a little release for me.  Trials keep popping up. Our neurologist called tonight, 7 hours before our departure and paid in full, to tell us Poland is closing it's borders to foreigners. Joan and I both have permanent residence cards for the last  10 years, mine is Polish and hers is the European Union. He thinks that will be enough to get us in but then she might be quarantined for 14 days, probably in our flat. If it isn't enough to get us in, we may have to go back the same way to Spain.  There is no way of knowing until we get to the Polish border. This nightmare will not end.

When will this let up?

The difference between 3 days ago and now in Joan's mental ability to think has improved. I could see it in her eyes sometimes and it all made sense when she spoke. You don't know how great that was for me. She even asked me what was in the bag on the floor. FANTASTIC! No improvement in sitting up but they haven't worked with her on a daily basis. That's why she needs to get into a rehab hospital. 14 Days at home wouldn't be good enough or soon enough. She's been dormant for almost 6 weeks. She needs to blossom again like that bird-of-paradise in front of the house. It's almost ready to open but needs a few more hotter days to make it pop. They are both wrapped in this gray shell now but inside there is so much beauty.

Well, this is one of life's events I have emblazoned on my mind, It's more like a volcano melting from the inside, out.

Bronwyn, es útil escribir sobre eso en el blog. Es un pequeño lanzamiento para mí. Los juicios siguen apareciendo. Nuestro neurólogo llamó esta noche, 7 horas antes de nuestra partida y pagó en su totalidad, para decirnos que Polonia está cerrando sus fronteras a los extranjeros. Joan y yo tenemos tarjetas de residencia permanente durante los últimos 10 años, la mía es polaca y la suya es la Unión Europea. Él piensa que eso será suficiente para meternos, pero luego podría estar en cuarentena durante 14 días, probablemente en nuestro departamento. Si no es suficiente para entrar, es posible que tengamos que regresar de la misma manera a España. No hay forma de saberlo hasta que lleguemos a la frontera polaca. Esta pesadilla no terminará.

¿Cuándo va a ceder esto?

La diferencia entre hace 3 días y ahora en la capacidad mental de Joan para pensar ha mejorado. A veces podía verlo en sus ojos y todo tenía sentido cuando hablaba. No sabes lo genial que fue para mí. Incluso me preguntó qué había en la bolsa en el suelo. ¡FANTÁSTICO! No hay mejoría en sentarse pero no han trabajado con ella a diario. Es por eso que necesita ingresar a un hospital de rehabilitación. 14 días en casa no serían lo suficientemente buenos o lo suficientemente pronto. Ella ha estado latente durante casi 6 semanas. Ella necesita florecer de nuevo como esa ave del paraíso frente a la casa. Está casi listo para abrir, pero necesita unos días más calurosos para que destaque. Ambos están envueltos en este caparazón gris ahora, pero por dentro hay tanta belleza.

Bueno, este es uno de los eventos de la vida que he grabado en mi mente. Es más como un volcán derritiéndose desde adentro hacia afuera.

Bronwyn, to pomaga pisać o tym na blogu. To dla mnie mała ulga. Problemy ciągle się pojawiają. Nasz neurolog zadzwonił dziś wieczorem, 7 godzin przed naszym wyjazdem, aby powiedzieć nam, że zapłacił całość oraz, że Polska zamyka swoje granice dla cudzoziemców. Joan i ja mamy karty stałego pobytu od 10 lat, moja jest polska, a Jej Unii Europejskiej. On myśli, że to wystarczy, żeby nas wpuścić, ale wtedy możemy być poddani kwarantannie na 14 dni, prawdopodobnie w naszym mieszkaniu. Jeśli to nie wystarczy, być może będziemy musieli wrócić tą samą drogą do Hiszpanii. Nie ma mowy, żebyśmy się dowiedzieli, dopóki nie dotrzemy do polskiej granicy. Ten koszmar się nie skończy.

Kiedy to się skończy?

Nentalna zdolność myslenia u Joan teraz, a 3 dni temu, poprawiła się. Widziałem to czasem w jej oczach i wszystko, co mówiła, miało sens. Nie wiesz, jakie to było dla mnie wspaniałe. Zapytała mnie nawet, co jest w torbie na podłodze. FANTASTYCZNIE! Nie ma poprawy w siedzeniu, ale nie pracowali z nią na co dzień. Dlatego musi się dostać do centrum rehabilitacji. 14 dni w domu nie byłoby wystarczająco dobre i na czas. Jest w stanie unieruchomienia od prawie 6 tygodni. Musi znów zakwitnąć jak ptak-rajski, ten kwiat przed domem. Jest prawie gotowy by rozkwitnąć, ale potrzebuje jeszcze kilku cieplejszych dni. Oboje są teraz owinięci w szarą skorupę, ale w środku jest tyle piękna.

Cóż, to jedno z życiowych wydarzeń, które uwidacznia się mojej głowie. To bardziej jak wulkan wypływający z wewnątrz na zewnątrz.


Thursday, March 12, 2020

DAy 33

Joan ate and drank most of her food today, Talked a little and made more sense.

Just when I thought I had it all worked out another "wrench" appeared. I talked with Maria from Ambulancias Sanchez about the trip, 30 hours,  That's a long time. However, it's the only way to get her back. I needed to make the payment tonight so they saw it in the morning and started preparing for the trip. Ester, a good friend of ours, has a way she thinks we could stay here with Joan in a health facility.

I went into my account but there is some problem with it accepting the numbers I have. That will delay our departure by 2 days. Nothing happens on the weekends.

Dzisiaj Joan zjadła większość ze swoich posiłków, więcej wypiła, trochę rozmawiała, bardziej sensownie.

Właśnie wtedy, gdy myślałem, że wszystko się ułożyło, pojawiła się kolejna "zagwozdka". Rozmawiałam z Marią z Ambulancias Sanchez o 30. godzinnej podróży. To długo. Ale to jedyny sposób, żeby Joan przywieźć z powrotem. Musiałem zapłacić dzisiaj wieczorem, aby obejrzeli ją rano i zaczęli się przygotowywać do wyjazdu. Ester, nasza dobra przyjaciółka, myśli, że ma sposób, w jaki Joan i ja moglibyśmy zostać tutaj w placówce medycznej.

Wszedłem na swoje konto, ale jest pewien problem z zaakceptowaniem numerów, które mam. To opóźni nasz wyjazd o 2 dni. W weekendy nic się nie dzieje.


Wednesday, March 11, 2020

Day 32

Yesterday was a Dark day. Especially the news that Joan could ONLY be transported back to Poland by ambulance with a nurse accompanying. Cost 7,500 Euro. It will take 2 drivers, the nurse, Joan and myself. What am I to do?

Then there was the news talking with my neurologist in Poland that the country is cutting back on visitors because of the virus and schools close Monday for 2 weeks. I want her back to Poland in case the government decides to close the borders. He will arrange everything for us based out of his hospital in Świebodzin. It's unfortunate the rehab centers are not close to Poznań One is in Zielona Gora and the other in Międzyrzecz. Both are about 1 1/2 hours away. I don't think I can make that drive every day. Maybe I can find an agrotourism room near the one she will be in.

Tuesday, March 10, 2020

Day 30 & 31

Day 30-IF I get through this. That is ..I will work it out but it is taking a lot off energy from me. I can feel it when I walk, even. I am basically just sitting there by her bed or in the chair when I can do that. I get home about 7, depending on the bus driver, look at the emails, decide if I'm going to eat dinner or not, and then sometime after 8, if I am eating that night, I walk for 3 minutes to 4 restaurants/bars nearby.

I ate in a Tapas restaurant, outside. There were about 8 tables. We've been there before. 2 tapas and coffee is enough for dinner at about 21:00(9 PM). I came back to write this but the Server is down again so I am REALLY writing this on Monday Night. In OPEN OFFICE and in a minute I will transfer it to the first of 2 days. It wasn't because of me this time.

The attached cafe building has about 5 tables in it and a tapas bar where you can see the variety of tapas they make to eat. All along the bar. I remember 55+ years ago when I was living in Spain, a copa of wine was 3 pesetas(I don't remember the exchange rate, but it was good) It was a small (Short) glass. Tío Pepe was the one.

Someone I knew opened a bar on the beach with the tiled balcony overlooking everything. We(friends used drifted in that direction when we went into town. We played mainly jazz music. My brother introduced me to jazz WHEN I WAS 15 OR 16.

People don't really die until you do.

Day 31-Today was another "monkey-wrench" day. This time in the form of our EU Health cards, They both expire March 27th. I thought to renew them as soon as we got back. Now it looks like we may not be back in time if Joan is not able to travel. I will call the Consulate lady tomorrow in Poznan to see if she can help me. Just another brick in the wall.

Joan has an infection now and they are treating it with anti-biotics. The doctor was there before I arrived at 10:00 so I didn't get to talk to her.

Dzien 30-Jeżeli przez to przebrnę... To znaczy ..rozpracuję to, ale zabiera mi to dużo energii. Nawet czuję to, kiedy chodzę. Po prostu siedzę tam przy jej łóżku lub na krześle, kiedy mogę to robić. Wracam do domu około 7, w zależności od kierowcy autobusu, patrzę na maile, decyduję czy zjem kolację czy nie, a potem po 8, jeśli jadam tego wieczoru, idę pieszo przez 3 minuty do 4 restauracji/barów w pobliżu.

Jadłem na zewnatrz restauracji Tapas. Było tam około 8 stolików. Byliśmy tam już wcześniej. 2 tapas i kawa wystarczą na kolację około 21:00(9:00). Wróciłem, żeby to napisać, ale serwer znowu nie działał, więc NAPRAWDĘ piszę to w poniedziałek w nocy. Używam OPEN OFFICE i za minutę przetransferuję pierwszy z 2 dni. Tym razem to nie było przeze mnie.

W dołączonej do budynku kawiarni znajduje się około 5 stołów i bar tapas, gdzie można zobaczyć różne rodzaje tapas, jakie przygotowują do jedzenia. Wzdłuż całej lady. Pamiętam 55+ lat temu, kiedy mieszkałem w Hiszpanii, copa z winem kosztowała 3 peso (nie pamiętam kursu, ale był dobry) To był mały kieliszek. Jednym było Tío Pepe.

Ktoś kogo znałem otworzył bar na plaży z kaflowym balkonem i widokiem na wszystko. My (przyjaciele) dryfowaliśmy w tym kierunku, kiedy wychodziliśmy do miasta. Głównie grałyśmy muzykę jazzową. Mój brat zapoznał mnie z jazzem, KIEDY MIAŁEM 15 LUB 16 lat.

Ludzie tak naprawdę nie umierają, dopóki ty tego nie zrobisz.

Dzien 31-Dzisiaj był kolejny dzień "złotej rączki" . Tym razem chodziło o nasze karty ubezpieczenia EKUZ, obie tracą ważność 27 marca. Myślałem o tym, żeby je odnowić, jak tylko wrócimy. Teraz wygląda na to, że możemy nie wrócić na czas, jeśli Joan nie będzie mogła podróżować. Zadzwonię jutro do pani konsulatu w Poznaniu, żeby sprawdzić, czy może mi pomóc. Jeszcze jedna cegła w murze.

Joan ma teraz infekcję i leczą ją antybiotykami. Lekarz był u Niej o 10:00, przed moim przyjazdem, więc nie mogłem z nią rozmawiać.

Monday, March 09, 2020

Day 29

Every day I try to find 1 thing to be positive about with Joan. Today I failed. It's the fault of the neurologist. She came in, said she read the weekend report about Joan, did a little examination about Joan and sai she was ordering a blood test and chest x-ray. In her opinion, Joan was in worse condition than last Friday. Now she doesn't respond to things like "Open/close your mouth", "Lift your right leg" simple things. She won't open her mouth to eat, drink or take her medicine. When I ask her to open her mouth, she says OK but nothing happens.  As a result, the doctor said Joan isn't well enough to fly back to Poland on a commercial airline. This creates a huge problem, I can't rent a medical airplane to fly just her back and haven't found a service that flys to Poland. Tomorrow  I will call the American Consulate in Poznan and see what they can tell me.

Just when I thought I had worked everything out, this shit happens. Why? How many trials do we have to go through? Just take us both together and be done with it.  "Cause I'm trapped in a web of a Dark light, won't you please be my bridge into daylight, 'cause when I know I am loved I am alright...so try to find me".

Każdego dnia staram się znaleźć jedną rzecz, która mogłaby być pozytywna w przypadku Joan. Dzisiaj mi się nie udało. To wina neurologa. Weszła, powiedziała, że ​​przeczytała weekendowy raport o Joan, zrobiła małe badanie na temat Joan i Sai zamówiła badanie krwi i prześwietlenie klatki piersiowej. Jej zdaniem Joan była w gorszym stanie niż w zeszły piątek. Teraz nie reaguje na takie rzeczy jak „Otwórz / zamknij usta”, „Podnieś prawą nogę”, proste rzeczy. Nie otworzy ust, żeby jeść, pić lub przyjmować lekarstwa. Kiedy proszę ją o otwarcie ust, mówi OK, ale nic się nie dzieje. W rezultacie lekarz powiedział, że Joan nie jest wystarczająco dobra, aby lecieć z powrotem do Polski komercyjną linią lotniczą. Stwarza to ogromny problem, nie mogę wynająć samolotu medycznego, by odlecieć tylko z jej powrotem i nie znalazłem usługi, która poleciałaby do Polski. Jutro zadzwonię do konsulatu amerykańskiego w Poznaniu i zobaczę, co mogą mi powiedzieć.

Właśnie kiedy pomyślałem, że wszystko załatwiłem, to gówno się zdarza. Dlaczego? Ile prób musimy przejść? Po prostu połącz nas oboje i skończ z tym. „Bo jestem uwięziony w sieci Ciemnego światła, czyż nie będziesz moim mostem w świetle dziennym, bo kiedy wiem, że jestem kochany, wszystko w porządku… więc spróbuj mnie znaleźć”.

Sunday, March 08, 2020

Day 28

The morning didn't start off well. Her morning medications were still sitting on the tray from breakfast and she did not eat anything. I tried to give her some yogurt but she wouldn't open her mouth. No matter what I did, she just wouldn't open up or drink any water.  I finally managed to get one pill into her mouth but it just sat there, slowly dissolving.  She only moaned during this time, without saying a word.

The afternoon was better but still, she wouldn't eat. She did say some words, answered some questions and I managed to get her medication into her. I played the song for her and there were tears in her eyes and mine. I couldn't hide them from here. I told her I would find her again. And I WILL.

Poranek nie zaczął się dobrze. Jej poranne lekarstwa nadal leżały na tacy od śniadania i nic nie zjadła. Próbowałem dać jej trochę jogurtu, ale nie chciała otworzyć ust. Nieważne, co robiłem, po prostu nie otwierała ani nie piła wody. W końcu udało mi się włożyć jedną pigułkę do jej ust, ale ona po prostu tam pozostała, powoli się rozpuszczając. Tylko pojękiwała w tym czasie, bez słowa.

Popołudnie było lepsze, ale i tak nie chciała jeść. Powiedziała kilka słów, odpowiedziała na kilka pytań i udało mi się spowodować, by wzięła leki. Zagrałem dla niej piosenkę, a w jej i moich oczach były łzy. Nie mogłem ich ukryć. Powiedziałem jej, że znów ją znajdę. ZNAJDĘ.

Saturday, March 07, 2020

Day 27

I heard this again last night and I know it's what Joan is trying to say to me. I'm trying the best I can. I can't stop tears rolling when I think of her trapped like she is. I want to run to the hospital, putting my arms around her and tell her I will find her again. We've been lost twice already, this third time can't be the end. It was written by Graham Nash.

I'm In Here,
With A Lonely Light, But Maybe You Can See Me
But I'm In Here, With My Mind On Fire
Do Your Best............. And Try To Find Me

Under Me, There's A Lovely Life That Screams For A Little Daylight
Oh, And Through My Eyes, I Can See For Sure
And My Soul Shines On. So Try To Find Me

'Cause I'm Trapped In The Web Of A Dark Night
Won't You Please Be My Bridge Into Daylight?
When I Know I Am Loved, I Am All Right. So Try To Find Me
Try 

Oh, Hear My Heart. It's The Same As Yours
But Beats With A Distant Thunder. Oh And I'm Still, I'm still In Here
With My Heart So Pure. I Can Say No More.
Won't You Un...........lock My Door
And Try To Find Me


Słyszałem to jeszcze raz zeszłej nocy i wiem, że Joan próbuje mi to powiedzieć. Próbuję najlepiej jak potrafię. Nie mogę przestać płynąć łzami, kiedy myślę o niej uwięzionej, tak jak ona. Chcę pobiec do szpitala, obejmując ją ramionami i powiedzieć, że znów ją znajdę. Zagubiliśmy się już dwa razy, ten trzeci raz nie może być końcem.

Jestem tu, z samotnym światłem, ale może mnie widzisz
Och, i jestem tu, z moim umysłem w ogniu
Daj z siebie wszystko i spróbuj mnie znaleźć

Pode mną jest cudowne życie, które krzyczy o odrobinę światła dziennego
Och, i na własne oczy widzę na pewno
To świeci moja dusza. Więc spróbuj mnie znaleźć

Bo jestem uwięziony w sieci ciemnej nocy
Czy nie będziesz moim mostem w świetle dziennym?
Kiedy wiem, że jestem kochany, wszystko w porządku. Więc spróbuj mnie znaleźć
Więc spróbuj mnie znaleźć

Och, usłysz moje serce. To to samo co twoje
Ale bije odległy grzmot. Och, wciąż tu jestem
With My Heart So Pure. Nie mogę nic więcej powiedzieć
Czy nie odblokujesz moich drzwi
I spróbuj mnie znaleźć