Wednesday, July 29, 2015

Saying goodbye.


Me, Gerry, Rita, Bridget, Elaine, Marilyn and Mary Ann. 

We celebrated Marilyn's 73rd birthday today by picking her up at 9AM at the Novotel hotel and taking her to our flat. Joan was waiting with coffee and a celebratory Rogala, something Marilyn never had before. She thought it was excellent. She looked at my genealogy chart on the wall and pointed out some additions I need to add and I will do that. It's always good to make corrections or additions when I have new information. Of course we talked about genealogy research and how disappointing it is when you have relatives who don't want to stay in touch. We both don't understand why and probably never will but we both agreed that all we can do is keep trying.

At 11AM we took her to the rynek where she met up with her sisters who were finishing the tour in front of the city hall in time to see the two mechanical goats come out, butt heads and then go back in. I suppose it's interesting for tourists but we have seen it enough times. After it was over we said goodbye to all, stopped for a coffee and returned home to study Polish and Spanish. Ola called from Warsaw where she had her student visa interview and was happy to tell us she got it. Now her departure for the U.S. is Friday night, August 7th. It's great news for her but a little sad for us because we will miss her.

All in all, our visit with Michigan relatives was a very good experience and I am confident they will stay in touch with us through the various medias.

Obchodziliśmy Marilyn 73-ci urodziny, wybierając ją na 9 rano w hotelu Novotel i biorąc ją do naszego mieszkania. Joanna czekała z kawą i kawiarnią Rogala, coś Marilyn nigdy przedtem. Pomyślała, że ​​to było bardzo dobre. Spojrzała na mój wykres genealogiczne na ścianie i zwrócił uwagę na kilka dodatków trzeba dodać i zrobię to. Zawsze dobrze jest dokonać poprawek lub uzupełnień, gdy mam nowe informacje. Oczywiście rozmawialiśmy o badaniach genealogicznych i jak rozczarowujące jest, gdy masz krewnych, którzy nie chcą pozostać w kontakcie. Oboje nie rozumiem, dlaczego i prawdopodobnie nigdy nie będzie, ale oboje uznaliśmy, że wszystko, co możemy zrobić, to próbować.
O 11 rano zabraliśmy ją do rynek, gdzie spotkała się z siostrami, którzy kończyli trasę przed ratuszem w czasie, aby zobaczyć dwie kozy mechaniczne wychodzą, głowy tyłek, a potem wrócić. Myślę, że to interesujące dla turystów, ale widzieliśmy go tyle razy. Po to było ponad pożegnaliśmy się z tym wszystkim, zatrzymał się na kawę i wrócił do domu do nauki polskiego i hiszpańskiego. Ola z Warszawy, gdzie nazywa ona miała wywiad wizę studencką i był szczęśliwy, aby powiedzieć nam, że dostał. Teraz jej wyjazd do USA to w piątek wieczorem, 07 sierpnia. To świetna wiadomość dla niej, ale trochę smutny dla nas, bo będziemy za nią tęsknić.
W sumie, nasza wizyta u krewnych Michigan było bardzo dobre doświadczenie i jestem przekonany, będą one pozostać w kontakcie z nas przez różne media.

Tuesday, July 28, 2015

Surprised call.



A beautiful day today and we made the right decision to go to the tourist center in the rynek to see if they had a picture book in English. I thought it would be a nice gift to give to the cousins who will visit from Michigan. They did have such a book, actually three different ones, and I bought three of them. Since we were there already and the weather was superb, we stopped for coffee. On the way home we got a surprise call from cousin Marilyn who said they would be here tonight instead of tomorrow and could we come to the Novotel hotel tonight at 8PM to meet everyone. Naturally we said yes and changed our prior evening plan. Tomorrow I will pick up just Marilyn and bring her to our flat to talk while the rest of them go on a tour of Poznań in the morning. My camera is ready and I'm looking forward to tonight.

So we met with Marilyn Mapes, Elaine Brothers, Mary Ann Bergevin, Gerry, Rita and Bridget McAvoy tonight, all cousins from Michigan at their hotel. Marilyn, Elaine and Rita are sisters from the bloodline Kazimier Rajewski, brother of my great grandmother, Ludwika Rajewskai. Marilyn and I have been communicating for about eight years now and Mary Ann we met about 10 yeaars ago but the rest I have never physically met. It was really a great meeting.

The bus was a little late getting in but we greeted them when they go off the bus. After they got their room numbers and put their luggage away they came back to the lobby where we were waiting for them. The only place where it was quiet enough to sit and talk was in the restaurant so that is where we went. They were still full of food from the supper they had before arriving so we just ordered coffee and a few had drinks. The whole group of them were so enjoyable to talk with. They told us about what they had seen so far and how much they liked Poland. Some were a little amazed at how big Poznań is and they will get a better view of more of it when they go on a tour, all except Marilyn who I will pick up at 9AM and bring to our house. I like them all and Gerry, Rita's husband is a fan of Bernie Sanders so we hit it off immediately. Bridget, their daughter, was very nice and we talked about her trips to Spain. She didn't like them so much but she was only to Mallorca and another island but not to the mainland. We told her about Estepona and said she had to visit there and Croatia also. They all like the picture books of Poznań that we gave them along with a tour guide book.

 Piękny dzień dziś i podjęliśmy właściwą decyzję, aby przejść do centrum turystycznego na Rynku, aby zobaczyć, czy mają książki z obrazkami w języku angielskim. Myślałem, że będzie to miły prezent dać do kuzynów, którzy odwiedzą z Michigan. Oni mają taką książkę, właściwie trzy różne z nich, i kupiłem trzy z nich. Ponieważ byliśmy tam już i pogoda była wspaniała, zatrzymaliśmy się na kawę. W drodze do domu dostaliśmy telefon od kuzyna Marilyn niespodzianka, która twierdzi, że byłoby tu dzisiaj zamiast jutro i możemy dojść do hotelu Novotel dzisiaj o 8 wieczorem spotkać każdego. Oczywiście, że tak i my zmieniliśmy nasz uprzedniej planu wieczorem. Jutro mogę odebrać tylko Marilyn i zabierz ją do naszego mieszkania, aby porozmawiać, podczas gdy reszta z nich wybrać się na wycieczkę po Poznaniu w godzinach porannych. Mój aparat jest gotowy i nie mogę doczekać się dzisiejszej nocy.
Więc spotkaliśmy się z Marilyn Mapes, Elaine Braci, Mary Ann Bergevin, Gerry, Rita i dzisiaj Bridget McAvoy, wszystkie kuzynów z Michigan w ich hotelu. Marilyn, Elaine i Rita są siostry z rodu Kazimier Rajewski, brat mojej prababki, Ludwiki Rajewskai. Marilyn i ja komunikowania się około ośmiu lat i Mary Ann spotkaliśmy około 10 yeaars temu, ale reszta nigdy nie fizycznie spełnione. To było naprawdę świetne spotkanie.
Autobus był trochę późno się w ale powitał ich, kiedy idą z autobusu. Po dostali swoje numery pokojów i umieścić swój bagaż dala wrócili do holu, gdzie czekali na nich. Jedynym miejscem, gdzie było cicho siedzieć i rozmawiać był w restauracji, więc to tam pojechaliśmy. Nadal były pełne jedzenia z kolacji mieli przed przybyciem więc po prostu zamówił kawę i kilka mieliśmy napoje. Cała grupa z nich były tak przyjemne rozmawiać. Powiedzieli nam o tym, co widzieli do tej pory i jak bardzo im się podobało w Polsce. Niektórzy byli trochę zaskoczeni, jak duże Poznań to i będą mieć lepszy widok jej więcej, gdy udają się na wycieczkę, wszystkie z wyjątkiem Marilyn który będzie odebrać od 9 rano i wprowadzają do naszego domu. Lubię je wszystkie i Gerry, mąż Rity jest Bernie Sanders fanem więc zgodzić się natychmiast. Bridget, ich córka, był bardzo miły i rozmawialiśmy o jej wycieczki do Hiszpanii. Nie lubiła je tak bardzo, ale była tylko Mallorca i innej wyspie, ale nie jest z lądem. Powiedzieliśmy jej o Estepona i powiedziała, że ​​musi tam i Chorwacja również odwiedzić. Wszyscy jak książki z obrazkami Poznania, że ​​daliśmy im wraz z książki przewodnika.

Monday, July 27, 2015

Good night!




Joan's cold Bing cherry soup for dinner.
 
Good evening last night. I chatted via FB with my sister for an hour and a half and she told me both of her sons are getting married next year.  It was great talking with her again. We've only talked when I call at Christmas or Easter and then, on a cell phone, I can't really talk for a long time. Unfortunately she doesn't have a video cam on her computer and no Skype installed yet so all we could do was type and wait for a reply. It kind of breaks the continuity of the conversation. I'll try to convince her to buy a camera and install Skype but at least now we have FB and another chat set up for August 7th.

After that we talked via Skype for an hour with Joan's kids and grand kids for an hour. It turns out our grandson will be attending the same college as the two young men from Poland. I'm trying to arrange a meeting for them. It was good to see the kids and grandkids and talk with them about their plans for their future. Nikki is very artistic and I told her she should think attending the school of art in Chicago after she graduates in two years.

We're back into autumn temperatures with a high of about 21c all last week. The forecast for this week is about the same.

„Dobry wieczór” przez cały wczorajszy wieczór. Rozmawiałem z moją siostrą przez FB przez półtorej godziny, a ona mi powiedziała, że obaj jej synowie biorą ślub w przyszłym roku.  Świetne było porozmawiać z nią ponownie. My tylko rozmawialiśmy, kiedy dzwoniłem na Boże Narodzenie lub Wielkanoc, a następnie na telefon komórkowy, ale naprawdę nie mogę  długo rozmawiać. Niestety ona nie ma kamery wideo na swoim komputerze, ani zainstalowanego Skype,  więc wszystko co możemy zrobić, to pisać i czekać na odpowiedź. To rodzaj przerwy w trakcie rozmowy. Postaram się ją przekonać do zakupu kamery i zainstalowania Skype, ale przynajmniej teraz mamy FB i następny czat ustalony na 7 sierpnia.

Potem, przez następną godzinę rozmawialiśmy przez Skype z dziećmi i wnukami Joan. Okazuje się, że  nasz wnuk będzie uczęszczać do tego samego college'u jak dwóch młodych mężczyzn z Polski. Próbuję zorganizować im spotkanie. Dobrze było zobaczyć dzieci i wnuki i porozmawiać z nimi o ich planach na przyszłość. Nikki jest uzdolniona artystycznie i powiedziałem jej, że jak za 2 lata będzie absolwentką, powinna pomyśleć o ukończeniu szkoły artystycznej w Chicago.

Wróciliśmy do jesiennych temperatur z najwyższą około 21C w ciągu ubiegłego tygodnia. Prognoza na ten tydzień jest prawie taka sama.

Sunday, July 26, 2015

Thanks Tori.

Tori, thank you for telling me about the problem of not being able to see the Rogalin pictures. While creating the slideshow I forgot to change the setting to allow readers to view them. It's fixed now.

One thing I really like living in Poland is seeing the relationships between grandparents and grandchildren.  Today, for example, I had to walk across the street to the local store and on the way, sitting on the curb, sat a 4 year old boy and next to him was his grandfather. They were just sitting there eating ice cream and talking. The grandfather listened very carefully when the little boy talked and then he answered him. It would have made a good picture but I didn't have my camera with me.

It's been a restful Sunday with nothing special to be done other that study languages and Joan's deciding what to make for supper. Tonight I will chat with my sister at 7PM and then at 8:30PM we'll Skype with Joan's kids and grandchildren.

Tori, dziękuję, że mi o problem nie jest w stanie zobaczyć zdjęcia Rogalinie. Podczas tworzenia pokazu slajdów zapomniałem zmienić ustawienia, aby umożliwić czytelnikom je zobaczyć. To teraz naprawić.

Jedną z rzeczy, bardzo lubię życie w Polsce jest zobaczyć relacje między dziadkami i wnukami. Dzisiaj, na przykład, musiałem przejść przez ulicę do lokalnego sklepu i po drodze, siedząc na krawężniku, usiadł 4-letni chłopiec, a obok niego był jego dziadek. Oni po prostu siedzi tam jedzenie lodów i rozmawiając.Dziadek słuchał bardzo uważnie, gdy mały chłopiec mówił, a potem odpowiedział mu. Byłoby to dobry obraz, ale ja nie mam ze sobą aparat.

To był spokojny niedziela, nic specjalnego do zrobienia innych, że języki studyjne i Joan zdecydować, co zrobić na kolację. Dziś w nocy będę rozmawiać z moją siostrą na godzina dziewiętnasta, a następnie na 20:30 będziemy Skype z Joan dzieci i wnuków.

Saturday, July 25, 2015

News!

Thanks for all the messages on FB about Joan's picture. She was happy when I showed them to her.

I received news from the two young men who are now in Chicago. They have finished their applications and will take placement tests next week for Elgin Community College. Classes begin on August 24th for them. They have new phones so I called to make sure they were working and they are. Kuba said they were cutting the grass and it was hot there, 32c. I told him it was 25c here and sunny.

Today I learned a few new words in Spanish and how easy it is to convert English words ending in..tion..to Spanish. All you do is change..tion..to..cion. Example: education becomes educacion. How easy is that? I saw a new pyramid type statistic which said Polish is the hardest language to learn and the next were Finnish, Hungarian and Estonian. It doesn't change my determination to learn Polish.

Dziękujemy za wszystkie wiadomości na FB o zdjęciu Joanny. Była szczęśliwa, kiedy pokazałem je do niej.

Otrzymałem wiadomość od dwóch młodych mężczyzn, którzy są teraz w Chicago. Skończą swoje aplikacje i podejmie próby umieszczania w przyszłym tygodniu na Elgin Community College. Zajęcia zaczynają się 24 sierpnia o nich. Mają nowe telefony więc zadzwoniłem, aby upewnić się, że pracują i są. Kuba powiedział, że cięcia trawy i było gorąco tam, 32c. Powiedziałem mu, że to 25c tutaj i słonecznie.

Dziś dowiedziałem się kilku nowych słów w języku hiszpańskim i jak łatwo jest przekształcić angielskie słowa kończące in..tion..to hiszpańskim. Wszystko co musisz zrobić to change..tion..to..cion. Przykład: edukacja staje educacion. Jak łatwo jest? Widziałem nowy typ piramidy statystykę który powiedział polski jest najtrudniejszy język do nauki i następne były fiński, węgierski i estoński. Nie zmienia moją determinację do nauki języka polskiego.

Friday, July 24, 2015

Service?

 
 
It seems like our granddaughter gets prettier by the month. Here she is at a White Sox game in Chicago this week. She's only 15 years old.

You're right, John, about the hospitals and doctors in the U.S. They know how to behave and treat a patient, something very lacking with most hospitals and doctors here. One thing that Poland is way behind in is customer service or patient service. I should open a business that teaches those things. It's improved in the eight years we've been here but still has a long way to go. Lack of customer service is evident in many of the different kinds of stores you shop also.

As you can see from the picture above, Joan is reading for a great vacation trip to Budapest in September. She is not the only one anticipating this trip. The ancestry of my nephew;s wife, Anne, is Hungarian but she has never been there. I can't think of any place better to visit than Budapest.

Wydaje się, że nasza wnuczka zrobiła się ładniejsza przez miesiąc. Oto ona na meczu Chicago White Sox w tym tygodniu. Ma tylko 15 lat.

Masz rację, John, co do  szpitali i lekarzy w USA. Oni wiedzą, jak się zachować i traktować  pacjenta, to jest coś, co bardzo brakuje tutaj w większości szpitali i lekarzom.  Polska jest daleko w tyle, jeżeli chodzi o serwis obsługi klienta lub pacjenta. Powinienem otworzyć firmę, która uczy tych rzeczy. Odkąd tutaj jesteśmy, w ciągu ośmiu lat obsługa poprawiła się,  ale jeszcze długa droga do przejścia. Brak obsługi klienta jest widoczny w wielu różnych rodzajach sklepów, gdzie robi się zakupy.

Jak widać na zdjęciu powyżej, Joan czyta coś, co dotyczy wielkiej wakacyjnej wycieczki do Budapesztu we wrześniu. Ona nie jest tylko jedną oczekującą na tę podróży. Przodkowie żony mojego bratanka Anny są Węgrami, ale ona nigdy tam nie była. Nie mogę myśleć o lepszym  miejscu na odwiedziny niż Budapeszt.



Thursday, July 23, 2015

NFZ=No Fun Zone

Today we experienced what many people do in Poland with the health care system. Joan had an appointment at 11:35 to see a doctor about a sore on her leg that has gotten bigger over the last three months. At first it was very small but as time passed it continued to grow. I was more concerned about it than her and her, being stubborn, didn't want to go to a doctor. Finally, I just made an appointment and told her she was going. Her patient number was 40 and when we arrived there were about 30 people waiting but not all for the same doctor.  I knocked on the door, showed the form to the girl who opened the door and, as usual, she said sit down and wait. We waited....and waited...and waited for an hour and twenty minutes before it was her turn to enter.  The doctor looked at it, said it was a benign growth and she should have it removed next month on the 28th of August at 8:30AM.  The ridiculous part is that everyone has a patient number but you don't go around asking everyone their number, you just sit and wait. When one patient is done, no one comes out to call the next number so if you're not fluent in the Polish language you don't know what is going on. Fortunately a lady came into the waiting room, knew we didn't speak enough Polish and explained to us that Joan was the next person to go in.  This was at 12:45. After eight years living in Poland it is still beyond my comprehension why they don't realize they need a better system for patient access. Is it too much to install a electronic sign with the number of the next patient to go in? They do that quite nicely when you register at the hospital but doctor's offices....NO. In general, I have no problem with the health system but this waiting is crazy. It's like in the post office with the glass between you and the clerks, you have to bend over to talk with them. What is the point of that?

Anyway, the good news is Joan will be alright and there is no need to worry about her health. Plans are moving along with my nephew's visit and it looks like they will arrive on September 24th and stay until October 6th. They will fly into Warsaw on Lot airlines and then take the fast train to Poznań. We'll go to Budapest on the 27th, stay for three or four days and return to Poland. The remaining time we'll spend in Poznań, Wrocław, Berlin and maybe Kraków if Jeff has an interest in meeting Piekarczyk relatives. It's going to be a great time and I know they will very much like their vacation.

Dziś doświadczyliśmy tego, co wielu ludzi w Polsce robi, jeżeli chodzi o system opieki zdrowotnej. Joan była umówiona na wizytę u lekarza na 11:35 w związku z jej raną na nodze, która powiększyła się w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Na początku była bardzo mała, ale w miarę upływu czasu wciąż rosła. Byłem bardziej zaniepokojony niż ona, a ona uparła się i nie chciała iść do lekarza. Wreszcie, po prostu umówiłem ją i powiedziałem jej, że idzie. Miała 40 numerek, a kiedy przyjechaliśmy czekało tam już około 30 osób, ale nie wszyscy do tego samego lekarza. Zapukałem do drzwi i dziewczynie, która je otworzyła, jak zwykle pokazałem formularz, a ona powiedziała, żeby usiąść i czekać. Czekaliśmy i czekaliśmy ... .... i czekaliśmy przez godzinę i dwadzieścia minut, kiedy nadeszła kolej na Joan, aby wejść. Lekarz spojrzał na narośl, powiedział, że to jest nowotwór łagodny i powinien być usunięty (w przyszłym miesiącu, 28 sierpnia o godzinie 08:30). Śmieszne w tym wszystkim jest to, że każdy  pacjent ma numerek, ale nie jest proszony wg niego, tylko po prostu siedzi i czeka. Gdy jeden pacjent jest załatwiony, nikt nie wychodzi poprosić następną osobę z numerem, więc jeśli nie jesteś biegły w języku polskim, nie wiesz, co się dzieje. Na szczęście jedna  pani weszła do poczekalni, która wiedziała, że nie mówimy wystarczająco dobrze po polsku i wyjaśniła nam, że Joan jest następną osobą, która wejdzie. To było o 12:45. Po ośmiu latach spędzonych w Polsce nadal nie rozumiem, dlaczego oni nie zdają sobie sprawy, że potrzebują lepszego systemu dostępu pacjenta do lekarza. Czy to zbyt wiele, aby zainstalować  elektroniczny sygnał z numerem kolejnego pacjenta, który czeka? Całkiem dobrze odbywa się to podczas rejestracji w szpitalu, ale do gabinetów lekarskich .... NIE. W ogóle, nie mam problemu z systemem opieki zdrowotnej, ale to czekanie jest szalone. To jak na poczcie, gdzie ciebie i urzędnika dzieli szyba i trzeba się zginać z nim rozmawiać. Jakie to ma znaczenie?

W każdym razie, dobrą wiadomością jest to, że z Joan będzie wszystko w porządku i nie ma potrzeby martwić się o jej zdrowie. Plany obracają się wokół wizyty mojego bratanka i wygląda na to, że on przyjedzie 24 września i zostanie do 6 października. Będą lądować w Warszawie (Linie Lotnicze LOT), a następnie wsiądą do pociągu pośpiesznego do Poznania. Do Budapesztu pojedziemy  27 września na 3-4 dniowy pobyt i wrócimy z powrotem do Polski. Pozostały czas spędzimy w Poznaniu, Wrocławiu,  Berlinie i być może w Krakowie, jeśli Jeff będzie zainteresowany spotkaniem z krewnymi z rodziny Piekarczyk. To będzie wspaniały czas i wiem, że te wakacje bardzo będą im się podobać.

Wednesday, July 22, 2015

Good week.


A normal Wednesday. Two conversations in the morning, therapy and then to Kandulski's without Zbyszek. We both had a new cherry cheesecake, biggers portions than we should have.

It's been a good week so far. I received news my nephew will visit us in September and then the biggest miracle of all, my sister, Tami, finally joined FB and now I will be able to chat with her. She's been resistant to the idea for some years but finally gave in. In the past I've written messages to her delivered by her daughter, Jacqlyn. Now, if we can find a mutual time, we can actually chat in real time. Thank you God. The last time I saw her was two years ago and we had too many years go by without contact.

Normalna środa. W godzinach porannych dwie rozmowy na Skypie,  następnie  terapia, później do Kandulskich -  bez Zbyszka. Oboje jedliśmy nowy sernik z wiśniami i większe porcje, niż powinniśmy mieć.

To jest dobry tydzień, jak do tej pory. Otrzymałem wiadomość, że mój bratanek odwiedzi nas we wrześniu. A następny, największy cud ze wszystkiego to to, że moja siostra, Tami, wreszcie dołączyła do FB i teraz będę mógł z nią porozmawiać. Ona była oporna wobec tego pomysłu przez kilka lat, ale w końcu uległa. W przeszłości pisałem do niej wiadomości,  które były dostarczane przez jej córkę, Jacqlyn. Teraz, jeśli uda nam się znaleźć wzajemne czas, możemy rozmawiać w czasie rzeczywistym. Dzięki ci, Boże. Ostatni raz, kiedy ją widziałem, to było dwa lata temu i mieliśmy zbyt wiele  lat, które mijają bez kontaktu

Tuesday, July 21, 2015

Rogalin and deluge.



I promised Joan last Sunday we would go to Rogalin today and we did. Because of my therapy we got a late start and didn't get there until 2:50PM but the have tours that start every fifteen minutes so we made it in time for the 3:15 tour. The cost for two retired people was 20zl($7.50) to see just the palace and that included an audio guide that was really good. Most audio guides have to be started each time you enter a room but this guide has a sensor and as soon as you enter a new room it starts all by itself to tell you about the room you are in. We didn't have time to see the picture gallery, mausoleum or coach house but the place has been beautifully renovated. The price also includes a book guide in English that tells you about each room.

Built originally by Kazimierz Raczyński(1739-1824) he was the owner from 1766-1784. He was the crown marshall to King Poniatowski. After marriage he had only two daughters so in order to keep the palace in the family name, he married his youngest daughter to his coudin, Filip. It remained in the family name until 1939. The last Raczyński owner was Edward Bernard Raczyński. He was the President of the Republic of Poland in Exile from 1979-1986. After his brother's death, he established rhe Raczyński Foudation. He is buried in the mausoleum along with ashes of his brother.  Now it is part of Poland's National Historical Places and open to the public.

After our visit, even with storm clouds in the west, we went to the rynek for refreshments. The clouds finally caught up with us. First it was a light rain but then it got heavier. We were sitting under the canopies and I sat directly below where two of tchem joined. A heavy downpour of water was too much for the canopies to hold and all of a sudden the two above me seperated and I was immediately drenched with water. My shirt, head annd pants were soaked and people started laughing because |I guess it was funny. They started clapping for me, I stood up and took a bow and finished my coffee. When the rain let up, Joan and I walked back to our car and I came home to dry off and put on dry clothes. It was kind of funny so I didn't object to the clapping.

W ostatnią niedzielę obiecałem Joan, że pojedziemy do Rogalina i dzisiaj to zrobiliśmy. Z powodu uczęszczania na moją terapię, nasz start był opóźniony i nie byliśmy tam przed 14:50, ale oni mają wycieczki, które zaczynają się co piętnaście minut, więc zdążyliśmy na wycieczkę o 15:15. Koszt dla dwóch emerytów wyniósł 20zl (7,50 dolarów), aby zobaczyć pałac. W cenę był wliczony audio przewodnik, który był naprawdę dobry. Większość przewodników audio musi być uruchamiana za każdym razem, gdy wchodzisz do pomieszczenia, ale ten przewodnik ma czujnik i jak tylko wkroczysz do nowej sali, włącza się automatycznie, by opowiedzieć o miejscu, w którym jesteś. Nie mieliśmy czasu, aby zobaczyć galerię obrazów, mauzoleum lub powozownię,  ale to miejsce zostało pięknie odnowione. W cenę biletu wliczony jest również przewodnik w języku angielskim, który opowiada historię każdego pomieszczenia.

Pałac został zbudowany przez Kazimierza Raczyńskiego (1739-1824), który był właścicielem w latach 1766-84. On był marszałkiem koronnym króla Poniatowskiego. Po ślubie miał tylko dwie córki, więc aby zatrzymać pałac w rękach rodziny, swoją najmłodszą córkę wydał za mąż za swojego kuzyna, Filipa. Pałac pozostał w rodzinie do 1939 roku. Ostatnim właścicielem był Edward Bernard Raczyński . On był prezydentem RP na uchodźstwie  w latach 1979-86. Po śmierci brata, założył Fundację Raczyńskich. Został pochowany w mauzoleum wraz z prochami brata. Teraz jest to część Polskiego Dziedzictwa Narodowego i jest dostępne dla publiczności.

Po naszej wycieczce, nawet z widocznymi burzowymi chmurami na zachodzie, poszliśmy na Rynek, aby się czegoś napić. Chmury w końcu nas dogoniły. Najpierw był lekki deszcz, ale potem zrobiło się gorzej. Siedzieliśmy pod zadaszeniem, a ja siedziałem tuż pod złączeniem dwóch z nich. Ciężka ulewa, to było zbyt wiele dla daszków do utrzymania wody i nagle dwa nade mną rozdzieliły się, a ja natychmiast zostałem zlany wodą. Moja koszula, głowa i spodnie były mokre, a ludzie zaczęli  się śmiać, ponieważ, jak myślę,  to było zabawne. Zaczęli mi klaskać, a ja wstałem,  ukłoniłem się i skończyłem kawę. Kiedy deszcz osłabł, Joan i ja wróciliśmy do naszego samochodu i wróciliśmy do domu, aby wysuszyć ubrania i ubrać suche. To było zabawne, więc nie sprzeciwiłem się oklaskom.

Monday, July 20, 2015

Mixed emotions.

Today was a day of mixed emotions. The weather was beautiful but it was the day I was to meet with the two young men who are leaving Thursday for the U.S.  As I mentioned before I've known them for five years and grown fond of them. So it was with a heavy heart when we were done talking and it was time to say goodbye. They will return for Christmas so I will see them then and we'll try to stay in touch via Skype. In another two weeks I'll have to go through this again when Ola leaves for the U.S.

My therapy continues but so far I have seen no improvement. Maybe after the ten sessions are finished it will be better. I hope so.

Last night we had a tremendous wind and rain storm and many trees were blow over, even big trees. Everywhere you drive you can see the effects of this storm. In one village the winds were up to 117km an hour. I think the owners of the outside cafe's learned their lesson from the last wind storm and put down the canopies so they would not be damaged. This afternoon we didn't see any damage to them in the rynek.

Dzisiaj był dzień z mieszanymi uczuciami. Pogoda była piękna, ale to był dzień, kiedy spotkałem się z dwoma młodymi mężczyznami, którzy w  czwartek lecą do USA . Jak wspomniałem wcześniej, znam ich od pięciu lat i polubiłem ich. Było mi ciężko na sercu, kiedy skończyliśmy rozmawiać i nadszedł czas, aby się pożegnać. Wrócą na święta, więc  wtedy ich zobaczę; postaramy się być w kontakcie przez Skype. Za kolejne dwa tygodnie będę musiał przejść przez to ponownie, gdy Ola wyjedzie do USA.

Moja terapia trwa, ale do tej pory nie widzę żadnej poprawy. Może po zakończeniu 10. sesji  będzie lepiej. Mam nadzieję.

Ostatniej nocy mieliśmy ogromny wiatr, deszcz i burzę i wiele drzew przewróciło się pod naporem wiatru, nawet duże drzewa. Wszędzie, gdzie pojedziesz,  można zobaczyć skutki tej burzy. W jednej z miejscowości wiatr wiał do 117 kilometrów na godzinę. Myślę, że właściciele otwartych kawiarni wyciągnęli wnioski  z ostatniego huraganu i złożyli zadaszenia, żeby nie uległy uszkodzeniu. Tego popołudnia nie widzieliśmy żadnych uszkodzeń tego typu na Rynku.

Sunday, July 19, 2015

No visit.

"If at first you don't succeed, try, try again" We did that today as we started out for the Rogalin Palace. The weather was cooler today so it was a good day to be able to walk around without being hot. Instead of having breakfast at home we decided to have it at the Poczta Café in the rynek. I ordered what they call a Polish breakfast, 4 sausages, 1 hard boiled egg, horseradish, tomatoes, pickles, buns and lettuce. It isn't really a Polish breakfast because that is usually yogurt, ham, kielbasa, tomatoes, cheese and bread. Anyway, it wasn't that good because the pickles were sweet pickles, the kielbasa was mediocre and the bread wasn't good. To drink I had cold coffee which I inadvertently spilled on my shorts and the floor. Joan had scrambled eggs that were overcooked so she didn't like that either. It's not a place I would recommend if you're in Poznań.

OK. so after that fiasco was over we did what I have done many Times in my life and with my life, I took the road less travelled.....to Rogalin where the palace is. It's only 20 minutes south of poznań so it's not a long drive. The road I chose took us through some small villages and through the forest also. It was a nice drive.  Upon arriving there were two huge tourist busses parked and as a result the line to get tickets to see the palace was VERY long. Both of us not being fond of waiting in lines, we decided it wasn't our day to see the palace and instead just went for a ride in the countryside. I should have thought about the weekend being the biggest time for visitors but I didn't. We decided to see what the weather will be like this Tuesday and maybe go there after my therapy. Hence, we're going to try again.

"Jeśli w pierwszym nie uda, spróbuj, spróbuj ponownie" Zrobiliśmy to dzisiaj, kiedy rozpoczął się dla Pałac w Rogalinie. Pogoda była chłodniejsza dzisiaj więc to dobry dzień, aby być w stanie chodzić bez gorąco. Zamiast śniadania w domu, zdecydowaliśmy się go na Poczcie Kawiarnia w Rynku. Zamówiłem co nazywają polskim śniadanie, 4 kiełbaski, 1 jajko na twardo, pomidory, chrzan, ogórki, bułki i sałaty. To naprawdę nie jest polska śniadanie, ponieważ to zwykle jogurt, szynka, kiełbasa, pomidory, ser i chleb. W każdym razie, to nie był dobry, ponieważ ogórków były słodkie ogórki, kiełbasa była przeciętna, a chleb nie było dobre. Pić zimną kawę miałem przypadkowo rozlany które na moje szorty i podłodze. Joan była jajecznica, że ​​były rozgotowane tak, że nie lubi, że albo. To nie jest miejsce które polecam, jeśli jesteś w Poznaniu.
OK. tak po tym fiaskiem skończyła zrobiliśmy to, co mam zrobić wiele razy w moim życiu i życiu, wziąłem drogę mniej uczęszczaną ..... do Rogalina, gdzie pałac. To tylko 20 minut na południe od Poznania, więc nie jest to długa droga. Droga wybrałem zabrał nas przez kilka małych wiosek i przez także las. To był miły jazdy. Po przybyciu były dwa ogromne autobusy turystyczne zaparkowane iw rezultacie linia dostać bilety, aby zobaczyć pałac był bardzo długi. Oba z nas nie jest lubiący czekają w kolejkach, zdecydowaliśmy, że nie był nasz dzień, aby zobaczyć pałac i zamiast po prostu poszedł do jazdy na wsi. Powinnam pomyśleć o weekendzie będącego największym czas dla zwiedzających, ale ja nie. Postanowiliśmy zobaczyć, co pogoda będzie jak ten wtorek i może tam po mojej terapii. W związku z tym, mamy zamiar spróbować ponownie.

Saturday, July 18, 2015

Hot Day

I woke up at 9AM and it was already 29c so I knew it was going to be a hot day. By 1:30 in the afternoon it was 39c and we decided to stay in our flat where it was cooler because of the breeze flowing through it.

We listened to Leszek Możdżer's newest album, "Polska". Jazz is alive and doing well in Poland and he is the finest example of an excellent pianist. We also did a little studying and watched a couple of old movies. Joan decided to make the Cobb salad for dinner because it's too hot for anything else so she's in the kitchen preparing it now.

I looked in Empik the other day for a picture book of Poznań but couldn't find one and when I asked the sales clerk where to find it she said there wasn't one. I can't believe that no photographer or publisher has created one. Even Koszalin has a book about their city and Poznań is much bigger than that one. Next time we're in the rynek I'll stop in the tourist office to see if they have one.

Obudziłam się o 9 rano i było już 29c, więc wiedziałem, że to będzie gorący dzień. Od 1:30 po południu było 39c i zdecydowaliśmy się na pobyt w naszym mieszkaniu, gdzie było chłodniej, ponieważ bryzy przez niego przepływające.

Słuchaliśmy najnowszej płyty Leszka Możdżera, "Polska". Jazz jest żywy i dobrze w Polsce i jest najlepszym przykładem doskonałego pianisty. Zrobiliśmy też trochę nauki i oglądałem kilka starych filmów. Joan postanowiłem zrobić sałatkę Cobb na obiad, ponieważ jest zbyt gorąco na nic innego, więc ona jest w kuchni przygotowując go teraz.

Spojrzałem w Empiku drugi dzień na książki z obrazkami w Poznaniu, ale nie mógł znaleźć, a kiedy zapytałem spredawcę gdzie ją znaleźć powiedziała, nie było ani jednego. Nie mogę uwierzyć, że nie ma fotografa lub wydawca stworzył jedną. Nawet Koszalin ma książkę o swoim mieście, a Poznań jest znacznie większy, niż ten jeden. Następnym razem jesteśmy w Rynku będę zatrzymać się w biurze turystycznym, aby sprawdzić, czy nie ma.

Friday, July 17, 2015

Fantastic!


FANTASTIC news today arrived this morning that my nephew, Jeff Piekarczyk and his wife, Anne, will be coming this September to visit us for 10 days. They wanted to come last year but financially couldn't and, saving money for the last year, now they can. Anne, like Joan, has Hungarian ancestry and so during their stay we will make a trip to Budapest once again. During their time in Poland they will stay with us and sleep on our couch that opens into a bed. It's never been used but has a thick foam mattress that is very comfortable. Of course, we'll show him as much of Poland as we can, maybe make a one day trip to Berlin, introduce him to some cousins, show him Poznań and the surrounding areas. This is turning out to be a good year for relatives visits from the U.S, 5 cousins from Michigan on July 29th and then Jeff and Anne in September. I think it will be early September because the Poznań airport will be completely closed from Sept. 21st to Oct. 11th for runway repairs.

After my Polish lesson and therapy we went to the rynek for coffee and to talk about a tentative plan of what to do when my nephew comes. It is a warm day, 30c, and the Café Mrozone tasted very nice and cold. After an hour we went food shopping and spent 121 zl for this weeks food. Back at home Joan put the food away while I continued checking flight costs from Chicago to us. It seems like Scandanavian Airlines has the lowest fares, $1,700 for two people, round trip but it flies first to Copenhagen, then a 6 hour wait for the plane to Poznań. Lot  Airlines cost $2,200 but only a 10 hour flight straight to Warsaw, then to Poznań. Jeff will have to decide which is better for them.

Dzisiaj rano przyszła fantastyczna wiadomość , że we wrześniu tego roku  mój bratanek  Jeff Piekarczyk i jego żona Anne przyjadą na 10 dni, aby nas odwiedzić. Oni chcieli przyjechać w zeszłym roku, ale nie mogli z powodu finansowych, a teraz jest to możliwe, bo oszczędzali pieniądze  przez ostatni rok. Anne, jak Joanna, ma węgierskie pochodzenie, więc w czasie ich pobytu po raz kolejny pojedziemy na wycieczkę do Budapesztu. Podczas pobytu w Polsce będą z nami  mieszkać i spać na kanapie, która rozkłada się jako łóżko. Ona nigdy nie była używana, ale ma gruby piankowy materac, który jest bardzo wygodny. Oczywiście, pokażemy jemu tak dużo Polski ile możemy, może na  jeden dzień pojedziemy na wycieczkę do Berlina, przedstawimy mu kuzynów, pokażemy mu Poznań i okolice. Ten roku okazuje się być dobrym na wizyty z USA: 29 lipca przyjedzie 5. kuzynów z Michigan, a potem we wrześniu Jeff i Ann. Myślę, że to będzie  początek września, ponieważ lotnisko w Poznaniu będzie całkowicie zamknięte od 21 września do 11 października z powodu remontu pasa startowego.

Po mojej lekcji polskiego i terapii, poszliśmy na Rynek na kawę i porozmawiać o wstępnym planie, co będziemy robić, gdy przyjedzie mój bratanek. Był ciepły dzień, 30C i  mrożona kawa smakowała bardzo dobrze i chłodziła. Po godzinie poszliśmy na zakup żywności i wydaliśmy na nie 121 zł. Po powrocie do domu, Joan odkładała produkty na miejsce, podczas gdy ja sprawdzałem koszty przelotu z Chicago do nas. Wydaje się, że skandynawski Airlines ma najniższe taryfy, 1.700 dolarów dla dwóch osób w obie strony, z przesiadką Kopenhadze, gdzie trzeba czekać 6 godzin na samolot do Poznania. Bilety LOT-u kosztują 2,200 dolarów, ale jest tylko 10 godzin bezpośredniego lotu do Warszawy, a potem do Poznania. Jeff będzie musiał zdecydować, co jest dla nich lepsze.


Thursday, July 16, 2015

Therapy



First day of therapy was easy. Only fifteen minutes of muscle stimulation with electricity and the fifteen minutes of heat radiation. Didn't seem like much to me. According to the doctors prescription it should have been 1/2 of each. Maybe tomorrow it will be longer.

I picked up Ola at 1PM and took her home to talk with Joan and I about her upcoming trip to France for a week. She will return home for two weeks before leaving for the U.S. on about August 8th. Her university orientation will start on August 10th and last one week. University starts on the 24th. Naturally, she is excited about going to both places and can't believe her dream since she was 13 is actually coming true. We talked about three hours and then I took her back home to an empty flat since her mother is in Barcelona on vacation. Her student visa is in the final stage of approval and that may be the last problem she has for going to school there.

I think this weekend, if the weather is good, we're going to Rogalin to see the newly renovated palace now that it is finally open again. We've been there twice and each time it was under renovation. Rogalin is primarily famous for its 18th-century baroque palace of the Raczyński family, and the adjacent Raczyiński Art. Gallery,  housing a permanent exhibition of Polish and international paintings.  The last owner of the estate was Count Edward Bernard Raczyński, who in 1979–1986 was President of the Polish Republic in exile. His sarcophagus is deposited in the Raczyński Mausoleum, under the church in Rogalin. In his testament, Count Raczyński bequeathed his estate in Rogalin (including the family palace, gallery, library, and church) to the Polish people.

Thanks, Linda, for your comments about the hydraingia's  They are beatuiful flowers and I'm happy they brought back a memory for you.

Pierwszy dzień rehabilitacji był łatwy. Tylko piętnaście minut stymulacji mięśni energią elektryczną i piętnaście minut promieniowania cieplnego. Wydawało mi się, że to niedużo. Według zalecenia lekarzy powinno być po 1/2 godziny na każde. Może jutro będzie dłużej.

O godzinie 13:00 odebrałem Olę i zabrałem ją do domu, abyśmy wspólnie z Joan porozmawiali o jej zbliżającej się tygodniowej podróży do Francji. Ona wróci do domu na dwa tygodnie przed wyjazdem do USA, który jest datowany na około 08 sierpnia. Jej kurs wprowadzający dla studentów rozpocznie się 10 sierpnia i potrwa tydzień. Zajęcia uniwersyteckie zaczynają się 24 sierpnia. Oczywiście, że ona jest podekscytowana wyjazdami do obu miejsc i nie może uwierzyć, że marzenie, które pojawiło się odkąd skończyła 13 lat, właśnie się spełnia. Rozmawialiśmy około trzech godzin, a potem odwiozłem ją z powrotem do domu, do pustego mieszkania, ponieważ jej matka jest na wakacjach w Barcelonie. Jej wiza studencka jest w końcowym etapie zatwierdzania i to może być ostatni problem , jaki ona ma przed wyjazdem do szkoły.

Myślę, że w ten weekend, jeśli pogoda będzie dobra, pojedziemy do Rogalina, aby zobaczyć niedawno odnowiony pałac, który jest ponownie otwarty. Byliśmy tam dwa razy i za każdym razem był w remoncie. Przede wszystkim Rogalin słynie z 18. wiecznego barokowego pałacu Raczyńskich, a sąsiadującą z nim Galeria Raczyńskich jest siedzibą stałej wystawy malarstwa polskiego i międzynarodowego. Ostatnim właścicielem majątku był hrabia Edward Raczyński, który w latach 1979-1986 był Prezydentem  Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Jego sarkofag jest złożony w Mauzoleum Raczyńskich mieszczącym się pod kościołem w Rogalinie. W swoim testamencie, hrabia Raczyński przekazał swój majątek w Rogalinie (w tym pałac rodzinny, galerię, biblioteke i kościół) narodowi  polskiemu.

Dziękuję Linda za Twój komentarz na temat hortensji. To są piękne kwiaty i cieszę się, że przywołały w Tobie wspomnienia.

Wednesday, July 15, 2015

Flowers





 
Thank you Tori for your comment about Dobrzycza. It is a nice place to visit, similar to our botanical gardens in Poznań.
 
I finally took pictures of the hydraingia's in front of our flat. Aren't they beautiful in color. Every time I leave or come home I can't help but stop and look at them for a little while. I should make an enlargement of one of the pictures and add it to the wall in front of our bed. I have four different pictures of flowers and the rainbow over the opera fountain. This would make a good addition. It's nice to wake up to them and see something beautiful, besides my wife, when I wake up.
 
Our usual weekly meeting with Zbyszek today and he said we have a two week break in lessons starting next week when he will spend time with his grandchildren. I'm sure he will give me enough homework to keep me busy during this time. He may have a break but I don't think it will stop homework.
 
I saw that Andrea Bocelli will be performing in Gdańsk in the future and we would like to see him but it's too far and the cost of the tickets are too high. I'm thankful there are concerts of him on YouTube that we can see in our flat on large screen TV with a good sound system. In some ways it's even better than going to a concert because the camera work is very good.
 
Tomorrow I start my 10 sessions of physiotherapy on my lower back and it will be interesting to see what they do and if it has any good effect on me.

 
Dziękuję Tori za komentarz na temat Dobrzycy. Jest to ładne miejsce, by je odwiedzić, podobne do naszych ogrodów botanicznych w Poznaniu.
 
W końcu zrobiłem zdjęcia hortensjom naprzeciwko naszego mieszkania. Czyż nie są piękne w kolorze. Za każdym razem kiedy wychodzę z domu lub do niego wracam, zatrzymuje się i spoglądam na nie przez chwilę. Powinienem zrobić powiększenie jednego ze zdjęć i dać je na ścianę nad naszym łóżkiem. Mam cztery różne zdjęcia kwiatów i jedno z tęczą nad fontanną przed operą. To zdjęcie byłoby dobrym dodatkiem. To miło obudzić się naprzeciwko nich i zobaczyć coś pięknego, oprócz mojej żony, kiedy się obudzę.
 
Dzisiaj odbyło się nasze zwykłe tygodniowe spotkanie ze Zbyszkiem, który powiedział, że od przyszłego tygodnia możemy mieć przerwę w lekcjach  przez 2 tygodnie, kiedy on będzie  spędzał czas z wnukami. Jestem pewien, że da mi wystarczająco dużo lekcji, abym był zajęty w tym czasie. On może mieć przerwę, ale nie sądzę, że ten fakt  powstrzyma go przed zadaniem mi pracy domowej.
 
Zobaczyłem, że Andrea Bocelli  niedługo wystąpi w Gdańsku  i chcielibyśmy go zobaczyć, ale to jest zbyt daleko i koszt biletów jest zbyt wysoki. Jestem wdzięczny, że jego koncerty są na YouTube, które możemy zobaczyć w naszym mieszkaniu na dużym ekranie telewizora i z dobrym nagłośnieniem. W pewnym sensie to nawet lepiej, niż pójście na koncert, bo praca kamery jest bardzo dobra.
 
Jutro zaczynam moją 10. sesję fizjoterapii na dolną część pleców i to będzie interesujące zobaczyć, co robią i jeśli to nie ma na mnie żadnego dobrego wpływu.

Veggie.

Today was vegetable salad day so I helped Joan cut up the pickles, potatoes, eggs, peas, parsnips and onion and then she prepared the salad dressing that you mix them all with. It's a typical Polish salad and very delicious. We usually just eat it with fresh bread for our evening meal. I wish we had a jar of those pickles we had on our last trip to use. They were awesome.

Most of the day we spent studying Spanish or Polish. I listened to two Polish podcasts and watched a short film in Polish, still not able to understand enough of what was said. Joan also did some laundry and we talked about getting the rugs in our flat cleaned. I'll have to investigate how to do that.

I made arrangements for us to meet with Ola on Thursday before she takes off on her next trip, this time to France. She is quite an adventurous person and I don't know anyone in her age that has seen so many countries this summer.

Dzisiaj był dzień na sałatkę jarzynową, więc pomogłem Joan pokroić ogórki, ziemniaki, jajka, groszek, cebula i pasternak, a wtedy ona przygotowała sos do sałatki i wszystko razem wymieszała. Jest to typowa, bardzo smaczna polska sałatka. Zwykle,  po prostu jemy ją ze świeżym pieczywem jako nasz wieczorny posiłek. Chciałbym, żebyśmy mieli do wykorzystania słoik tych ogórków, które mieliśmy ostatniej podróży. Były fantastyczne.

Większość dnia spędziliśmy ucząc się hiszpańskiego lub polskiego. Słuchałem dwóch polskich podcastów i obejrzałem krótki film w języku polskim, wciąż nie jestem w stanie zrozumieć tyle, co zostało powiedziane. Joan zrobiła także pranie i rozmawialiśmy o czyszczeniu dywanów w naszym mieszkaniu. Będę musiał zastanowić się, jak to zrobić.

Umówiłem nas na czwartek na spotkanie z Olą przed jej kolejną podróżą, tym razem do Francji. Ona jest dość śmiałą osobą, a ja nie znam nikogo w jej wieku, który widział tak wiele krajów tego lata.

Monday, July 13, 2015

Updating

I spent three hours this morning updating the family reports on the blog with new pictures, new births, etc. Last time I did it was about 6 months ago so I thought it was time. First I publish the information in my tree to a file system I have, then add new pictures to slideshows, copy the files to a host server and then edit each individual report that can be read by relatives who have any interest. Of course, very few do and it always brings up the question why I keep doing it. Probably because there is only one other person who does have interest enough in our mutual family history to spend some of his time doing the same because we feel someday some generation will want to know where they came from and we will have done all of the work for them.  Personally, I would have liked very much to have a documented history of our family a long time ago but no one had the time or interest to pursue it. I could have learned a lot more from aunts, uncles, grandfathers and grandmothers when I was young but that was the problem, I was young.

I was checking the weather in Estepona, Spain and it will be in the low 90's all week. That's way to hot for me. Now we have 22c with cloudy skies and that's fine. The hydraingia's in front of flat are almost all in full bloom and they look beautiful.

Tego ranka spędziłem 3 godziny nad aktualizowaniem blogu o nowe zdjęcia członków rodziny, także  tych nowo narodzonych itp Ostatni raz, kiedy to robiłem to było około 6 miesięcy temu, więc pomyślałem, że  czas to zrobić. Najpierw publikuję informacje w moim drzewie do systemu plików, który  mam, a następnie dodaję nowe zdjęcia do pokazu slajdów, kopiuję pliki na serwer, a następnie edytuję każdą indywidualną informację, która może być odczytana przez krewnych, którzy są tym zainteresowani. Oczywiście, bardzo niewielu z nich to robi i ten fakt zawsze wywołuje pytanie, dlaczego ja to kontynuuję. Prawdopodobnie dlatego, że jest jeszcze jedna osoba, która interesuję się na tyle naszymi wzajemnymi , rodzinnymi powiązaniami , że spędza trochę czasu robiąc to samo, co ja, ponieważ czujemy, że  kiedyś któraś z  generacji będzie chciała wiedzieć, skąd  pochodzi, a my przygotowaliśmy dla nich tę pracę. Osobiście, chciałbym bardzo posiadać udokumentowaną historię naszej rodziny dawno temu, ale nikt nie miał czasu ani ochoty, aby ją realizować. Mógłbym był wiele nauczyć się od ciotek, wujków, dziadków i babć, kiedy byłem młody, ale problemem było to, że byłem młody.

 Sprawdzałem pogodę w Estepona w Hiszpanii i przez cały tydzień będzie mniej niż  90F (32C). To i tak dla  mnie za gorąco. Teraz mamy 22C, zachmurzone niebo i to jest w porządku. Hortensje naprzeciwko  naszego mieszkania są prawie wszystkie w pełnym rozkwicie i pięknie wyglądają.

Sunday, July 12, 2015

Sunday day of rest.

That's what we did except watch a campaign meeting of Bernie Sanders.So far, he will get our votes.

To, co zrobiliśmy z wyjątkiem oglądać spotkanie kampanii Bernie Sanders. Jak dotąd, otrzyma nasze głosy.

Saturday, July 11, 2015

England

So, this morning I booked round trip flights for Joan and I to Bristol, England, leaving Oct 21st and returning Oct. 25th. Our friends live one hour from Bristol and they will pick us up at the airport and take us to their home. It will be good to see them again. They use to live in RedHill, close to London but have now bought a house in the country where life is more relaxing and at a slower pace. I think three days and four nights is enough to renew friendships and yet not impose on the hosts. October is a good time to go, the weather is still a little warm and the flight costs are way lower.

Even with an aching back pain it was too nice outside to stay and sit at home all day so we made an afternoon trip to our usual spot in the rynek for cold coffee. It was 23c and sunny all day and we just had to go out and enjoy it. There were a sufficient amount of tourists from different countries to make it a profitable day for the café owners and all of the damaged canopies from the storm have been replaced already.

Tak, to rano I zarezerwowane loty wycieczka dla okrągłych Joan i ja do Bristolu, w Anglii, pozostawiając 21 października i powrót 25 października. Nasi przyjaciele żyją jedna godzina z Bristolu i będą nas odebrać z lotniska i zabierze nas do domu. To będzie dobre, aby zobaczyć ich ponownie. Używają oni żyć w RedHill, w pobliżu Londynu, ale teraz kupił dom w kraju, gdzie życie jest bardziej relaksujące i wolniej. Myślę, że trzy dni i cztery noce wystarczy odnowić przyjaźnie, a jednak nie nakładają na gospodarzy. Październik to dobry czas, aby udać, pogoda jest jeszcze trochę za ciepły, a koszty są sposobem niższe lotu.
Nawet bóle pleców ból był zbyt miły i pozostać na zewnątrz siedzieć w domu cały dzień, więc zrobiliśmy wycieczkę po południu do naszego zwykłego miejscu w Rynku do zimnej kawy. To było 23c i słoneczne przez cały dzień i po prostu musieliśmy wyjść i cieszyć się nim. Nie było wystarczającej ilości turystów z różnych krajów, aby to opłacalne dni dla właścicieli kawiarni i wszystkich uszkodzonych zadaszenia od burzy zostały już wymienione.

Friday, July 10, 2015

Future trip.




 Ola
 Max
 Kuba
 Max, me, Kuba, Maciek

The party was very nice even with cooler temperatures outside. In typical Polish style there was plenty of good food to be eaten and people to talk with. We were the first to arrive but then about 25 more people came. It was a good chance to spend some time with young people who I have had the privilege to watch grow up since the age of 13. Now they are young adults and ready to take their next step in life to universities. I didn't realize how much I would miss them until we were driving home and I thought about all the experiences and times we had spent together. I am fortunate that they consider me their friend and I am sure we will stay in touch via Skype or FB as they begin their adventure in America. It must be like watching your own son or daughter leaving the nest, wanting them to have their own life but still wanting to keep them with you. You can view the slideshow of the party on the right side of this blog.

Talking with our friends in England we have settled on another trip there on October 21st for four days. We have known Jackie and Tony for five years since the time when he worked in Poznań and we became friends. Even though they are retired now, they keep a busy volunteer schedule so it was easier for us to go to them.

Przyjęcie  było bardzo miłe mimo niższej temperatury na zewnętrz. Było mnóstwo dobrego jedzenia do skonsumowania w typowym polskim stylu i ludzi, z którymi można było porozmawiać. Byliśmy pierwszymi, którzy przyjechali, ale potem przyszło więcej niż 25 osób. To była dobra okazja, aby spędzić trochę czasu z młodymi ludźmi, którzy miałem zaszczyt oglądać, jak dorastali od 13.roku życia.  Teraz są to młodzi dorośli, gotowi do podjęcia kolejnego kroku w ich życiu na uczelni. Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo będę za nimi tęsknić  do momentu, jak jechaliśmy do domu i myślałem o tych wszystkich doświadczeniach i czasie, jaki razem spędziliśmy. Mam szczęście, że uważają mnie za swojego przyjaciela i ośmielam się myśleć, że będziemy w kontakcie przez Skype lub FB, kiedy zaczną swoją przygodę w Ameryce. To tak, jak oglądanie własnego syna lub córki opuszczającego gniazdo, chcesz, by mieli swoje własne życie, ale nadal chcesz ich zatrzymać przy sobie. Możesz zobaczyć pokaz slajdów z przyjęcia po prawej stronie tego bloga.

Po rozmowie z naszymi przyjaciółmi w Anglii ustaliliśmy, że nasza kolejna 4. dniowa podróż będzie 21 października właśnie do Anglii. Znamy Jackie i Tony od pięciu lat, to jest od czasu, gdy on pracował w Poznaniu i zostaliśmy przyjaciółmi. Mimo że są na emeryturze, mają jako wolontariusze napięty harmonogram, więc nam jest  łatwiej pojechać do nich.

Thursday, July 09, 2015

Bydgoszcz



Last Monday came and it was time to leave for Bydgoszcz after another good breakfast with Czesław. His wife prepared it but had already eaten and was preparing to go to work. We thanked her for her hospitality and she gave us a nice present of a hard covered book about Koszalin written in Polish and English. We left at 6:00, programmed the GPS and took a lot of back roads to Bydgoszcz arriving there at 12:00.

Lila was waiting for us with a prepared meal of meat, fish, bread, salad,coleslaw and desert. She is an amazing woman so full of energy and we talked about learning languages, politics, vacations aand a few other subjects. About 3PM we started our journey back home and finally arrive home about 6:45 in the evening, tired and needing to relax from the drive. She will be taking another trip to Istanbull soon and we should decide on where to go next. This was the hottest weekend yet this summer and only on Monday was the temperature in the comfortable range for us. The heat takes to much energy out of us, especially when you are out and walking in it.

Tomorrow  night we are invited to a farewell party for two young men going to the U.S. For studies. It will be a happy/sad affair for us, happy that they have the opportunity to go but sad because we won't see them for a long time. It will be the same when Ola goes.

Nadszedł poniedziałek i czas na wyjazdu do Bydgoszczy - po kolejnym dobrym śniadaniu z Czesławem. Śniadanie przygotowała żona Czesława, która zjadła je już wcześniej i przygotowywała się do wyjścia do pracy. Podziękowaliśmy jej za gościnność, a ona dała nam piękny prezent w postaci książki w twardej oprawie o  Koszalinie napisanej w języku polskim i angielskim. Wyjechaliśmy o 6:00, zaprogramowaliśmy  GPS i pojechaliśmy bocznymi drogami drogami do Bydgoszczy , do której przybyliśmy o 12:00.

Lila czekała na nas z przygotowanym posiłkiem złożonym z mięsa, ryby, chleba, sałatki, surówki  i deseru. Ona jest wyjątkową kobietą  pełną energii; rozmawialiśmy o nauce języków, polityce, wakacjach i na kilka innych tematów. O godzinie 15:00 zaczęliśmy naszą podróż do domu, aby dojechać na miejsce o 18:45, zmęczeni i pragnący odpocząć  po podróży. Lila jest przed kolejną podróżą do Istanbulu, a my powinniśmy zdecydować, gdzie pojechać następnym razem. To był najgorętszy weekend tego lata i dopiero w poniedziałek  temperatura była dla nas dogodna. Upał powoduje dużą utratę energii , zwłaszcza gdy jesteśmy na zewnątrz i spacerujemy.

W piątek wieczorem jesteśmy zaproszeni na przyjęcie pożegnalne organizowane dla dwóch młodych mężczyzn, którzy udają się do USA na studia. To będzie szczęśliwy / smutny fakt dla nas, szczęśliwy, bo mają możliwość wyjazdu, ale smutny, bo nie zobaczymy ich przez długi czas. Tak samo będzie, gdy Ola wyjedzie.

Wednesday, July 08, 2015

Dobrzycza





Last Sunday it started out with clouds and cooler temperature for our trip to Dobrzycza and we thought that was a good sign. It's only 20 minutes from Koszalin using back roads so there was no traffic. We arrived about 10:30, bought our tickets, 27zl per person to see both parts of the gardens. First we went to see the labyrinth and the tower that gives you a good view of the labyrinth from high about. It wasn't a real high tower but Joan decided to wait with her friend on the bench so Czesław, Krystyna and I made the tip to the top of the tower. They actually have someone standing on the top who directs people how to get through the labyrinth to the tower. When we were done taking pictures we went back down to meet Joan and see some interesting flowers.

Part two of the trip are the main gardens designed in different style like a Japanese, French, English and Italian gardens. By this time the clouds had gone away and the temperature was up again to 33c so it was a hot walk. We spent about three hours in all there and I was impressed with how many local people now have jobs because of the idea to create this garden in a small village. I know that when they first opened it was free to enter and now it is not but it gives jobs so I didn't mind paying.

On our way back home we went to the highest point in the forest where there is a very old chapel even though it doesn't look like it now because it's been renovated. I think they should have left the outside the way it was.

Today, Wednesday, we had to go to hospital to get Joan and appointment to see about a sore on her leg that she has had for a few months. We thought it would take a long time to register and see a doctor but instead she registered and got an appointment for the 23rd of July at 11:45 so we have to return then. We were right next to the rynek so we stopped for coffee and was a little surprised to see the damage done last night by a wind storm. Several of the cafe's had their canopies destroyed, either the metal poles were bent or they were completely gone. I think it will take a little while to repair the damage.

Ostatnia niedziela zaczęła się od pochmurnego nieba i niższej temperatury, więc myśleliśmy, że to dobry znak dla naszej wycieczki do Dobrzycy. To tylko 20 minut od Koszalina przy użyciu bocznych dróg, więc nie było ruchu. Przyjechaliśmy o 10:30, kupiliśmy bilety, 27zł od osoby, aby zobaczyć obie części ogrodów. Najpierw udaliśmy się do labiryntu i na wieżę, z wysokości której jest dobry widok na labirynt. To nie była prawdziwa wieża, ale Joan postanowiła poczekać z koleżanką na ławce, tak więc Czesław, Krystyna i zrobiliśmy wyprawę na szczyt wieży. Oni rzeczywiście mają kogoś stojącego na szczycie, który kieruje ludźmi, jak przejść przez labirynt do wieży. Gdy skończyliśmy robić zdjęcia, udaliśmy się z powrotem na dół, aby spotkać Joan i zobaczyć ciekawe kwiaty.

Druga część wyprawy to głównie ogrody zaprojektowane w różnych stylach, jak: japoński, francuski, angielski i włoski. W tym czasie chmury rozeszły się, a temperatura ponownie podskoczyła do 33C,  tak że w trakcie spaceru  było gorąco. Spędziliśmy tam około trzech godzin i byłem pod wrażeniem, jak wielu mieszkańców ma teraz pracę w wyniku pomysłu utworzenia tego ogrodu w małej wiosce. Wiem, że kiedy po raz pierwszy ogród został otwarty można było wejść bezpłatnie, ale teraz już tak nie jest, ponieważ on  daje ludziom zatrudnienie, więc nie miałem nic przeciwko zapłaceniu za wstęp.

W drodze powrotnej do domu poszliśmy do najwyższego punktu w lesie, gdzie jest bardzo stara kaplica, mimo że teraz na to nie wygląda, ponieważ została odnowiona. Myślę, że jej zewnętrzny wygląd powinien zostać zachowany bez zmian.

Dziś środa, musieliśmy udać się do szpitala, aby umówić Joan na wizytę, po to, by lekarz zobaczył ranę na nodze, którą ma  już od kilku miesięcy. Myśleliśmy, że dużo czasu zajmie zarejestrowanie się i oczekiwanie na lekarza, ale zamiast tego rejestratorka  zarejestrowała Joan na 23 lipca o 11:45, więc musimy ponownie tam  przyjść. Byliśmy tuż obok Rynku, więc zatrzymaliśmy się na kawę i byłem trochę zaskoczony, kiedy zobaczyłem szkody wyrządzone przez wczorajszy huragan. Zadaszenie kilku kawiarni było  zniszczone, albo słupy metalowe były wygięte lub  całkowicie zniknęły. Myślę, że naprawienie szkód  zajmie trochę czasu.

Tuesday, July 07, 2015

Day 2-Koszalin






Last Saturday after an excellent breakfast of freshly made bread, cheese, buns and lunch meat, we went with Czesław to the center of town to view things of interest. First was the park with nice old tree, a river running through it and a few ponds. From there we went to see one of the oldest chapels that dates back to the 15th century. It was closed so we took some pictures outside of it. The most interesting building was the miller's museum.. It's actually called the Miller's palace and is from the 19th century. The mill was constructed in the 12th century and was one of the few buildings to survive the fire of 1601. The new mill was built between 1838-1842 and was equipped with American machinery. Within the period of 1890-1897, a palace was attached to the mill and performed as an administration function of the mill.

Along with the mill are two other structures, a building with fishing nets, a blacksmith area and other items and the second building which is an actual house from 1869 and brought to Koszalin from Dąbki. The house is equipped with furniture from that era and also has the famous straw roof from that period. People were much shorter back then as you can see from the picture with Joan in them if you look how close the ceiling beams are to her head.

It was another hot day and after walking for two and a half hours we were happy to go back to the house where it was cooler inside. A short time after arriving the grill was ready, Krystyna's mother arrived and we sat down to a typical Polish feast of many different kinds of food; salad, pickles, kiełbasa(white and smoked), kiszka and a sausage I never had before stuffed with potatoes and bacon. After the lunch we went back inside to a cooler place and talked the rest of the evening.
 
Another thing of interest was the monument with the two tall pillars that use to be in the main square but was moved into the park. It is a three sided monument that has a big significance for people because it says...We were, We are  and We will be. It was erected after WWII.

Po doskonałym śniadaniu ze świeżo upieczonym chlebem, serem, bułkami i wędliną, poszliśmy z Czesławem do centrum miasta, aby zobaczyć interesujące rzeczy. Pierwszą był  park z ładnym starym drzewem oraz rzeczką przez niego przepływającą i kilkoma stawami. Stamtąd poszliśmy zobaczyć jedną z najstarszych kaplic, której historia sięga 15 wieku. Była zamknięta, więc zrobiłem kilka zdjęć z zewnątrz. Najbardziej interesującym budynkiem było muzeum młynarza. Tak naprawdę nazywa się to pałac Millera i pochodzi z 19 wieku. Młyn został zbudowany w 12 wieku i był jednym z nielicznych budynków, który przetrwał pożar w  1601 roku. Nowy młyn został wybudowany w latach 1838/42 i został wyposażony w amerykańskie maszyny. W okresie 1890-1897 pałac został dołączony do młyna i pełnił jego  funkcje administracyjne.

Razem z młynem koegzystują dwa inne zabudowania, budynek z  sieciami rybackimi, kuźnią i innymi przedmiotami oraz drugi budynek, którym jest oryginalny dom z 1869 przywieziony do Koszalina z Dąbek. Dom wyposażony jest w meble z tamtej epoki, a także posiada słynny dach ze słomy z tamtego okresu. Ludzie byli wtedy o wiele niżsi, jak widać na zdjęciu z Joan, jeżeli spojrzysz,  jak blisko od jej głowy są belki stropowe.

To był kolejny gorący dzień i po dwu i pół godzinnym spacerze byliśmy zadowoleni z powrotu do domu, gdzie wewnątrz było chłodniej. Krótko po naszym przybyciu, grill był gotowy, przyjechała matka Krystyny  i usiedliśmy do typowej polskiej uczty z wieloma różnymi rodzajami pożywienia: sałata, ogórki, kiełbasa (białe i wędzone), kiszka i kiełbasa nadziewana ziemniakami i boczkiem, której  nigdy wcześniej nie jadłem. Po obiedzie udaliśmy się z powrotem do chłodniejszego miejsca i rozmawialiśmy przez resztę wieczoru

Inną rzeczą zainteresowania był pomnik z dwóch wysokich filarach, które używają być na głównym placu, ale został przeniesiony do parku. To trójstronne pomnik, który ma duże znaczenie dla ludzi, bo mówi ... Byliśmy, jesteśmy i będziemy. Został wzniesiony po II wojnie światowej.