Friday, November 24, 2017

The Family.

The Dittenber Family, Ben, Darren, Kim, Bree and Blake on Thanksgiving Day. They are part of the Michigan Rajewski clan of relatives. This year only about 25 could be at the family gathering, not the usual 50 or so people. We have met some of them, both in Michigan and here in Poland when they visited but there are many we have not. The next time we go to the U.S. we will make time to go to Michigan to meet more of them. The matriarch of the family, Genevieve Rajewski, passed away last year but her 4 daughters and 1 son do an excellent job of keeping the family members connected.

My new Polish reader  book came in today and the first two stories had 85 vocabulary words of which I knew them all. It also had the website where I can hear the audio of each story and I listened to pronunciations. It helped clean my speech up a little. I'm not rushing through this book. In the first story it's already helping me say the difference in cases without having to know the rules or memorize the many endings. I think I've needed this kind of study book for a long time. It's more practical application in a story form. I like it.

My sister and her friend in the U.S. are making pierogis today. They have known each other for a long time and keep in touch. We had a brief chat before they started their task.

Rodzina Dittenberów, Ben, Darren, Kim, Bree i Blake w Święto Dziękczynienia. Są częścią klanu krewnych Michigan Rajewski. W tym roku na zebraniu rodzinnym mogło być tylko około 25 osób, a nie około 50 osób. Spotkaliśmy niektórych z nich, zarówno w Michigan, jak i tutaj, w Polsce, kiedy odwiedzili nas, ale jest ich wiele, których nie mieliśmy. Następnym razem, gdy pojedziemy do USA, będziemy mieli czas, aby udać się do Michigan, aby spotkać ich więcej. Matriarcha rodziny, Genevieve Rajewski, zmarła w zeszłym roku, ale jej 4 córki i 1 syn wykonują świetną robotę utrzymując członków rodziny w łączności.
Moja nowa polska książka dla czytelników pojawiła się dzisiaj, a pierwsze dwie historie zawierały 85 słówek, z których wszystkie znałem. Miał także stronę internetową, na której słyszę audio z każdej opowieści i słuchałem wymowy. Pomogło mi to trochę uprzątnąć moją przemowę. Nie spieszę się z tą książką. W pierwszym opowiadaniu pomaga mi już odróżnić przypadki bez znajomości zasad lub zapamiętania wielu zakończeń. Myślę, że od dawna potrzebuję tego rodzaju książki do nauki. Jest to bardziej praktyczne zastosowanie w formie opowieści. Lubię to.


Moja siostra i jej przyjaciółka z USA robią dziś pierogi. Znali się od dawna i utrzymywali kontakt. Rozmawialiśmy krótko, zanim zaczęli swoje zadanie.

Thursday, November 23, 2017

Wiosna? Spring?

Turkey day in America and a Spring-like day in Poznań. 11C(54F), cloudy but still a warm day considering the month. Of course, where we are going in January it is 19C and sunny but that doesn't matter because we enjoy this day, here.

I was more than a little surprised that on FB NOBODY mentioned John F. Kennedy except me. Maybe because the world is so overwhelmed with "Orange Head" and they forgot that at one time there was a great President in the U.S.

Shopping costs were high today, 173 zl, because we needed extra things like toilet paper, paper towels, dish soap and water. However, it is evident that prices of basic foods are rising but wages are not.

Dzień Turcji w Ameryce i wiosenny dzień w Poznaniu. 11C (54F), zachmurzenie, ale wciąż ciepły dzień zważywszy na miesiąc. Oczywiście, kiedy jedziemy w styczniu, jest 19C i słonecznie, ale to nie ma znaczenia, ponieważ cieszymy się tym dniem, tutaj.


Byłem bardzo zaskoczony, że na FB nikt wspomniano o Johnie F. Kennedym, oprócz mnie. Może dlatego, że świat jest tak przytłoczony "Pomarańczową Głową" i zapomnieli, że kiedyś był wielki prezydent w USA.


Koszty zakupów były dziś wysokie, 173 zł, ponieważ potrzebowaliśmy dodatkowych rzeczy, takich jak papier toaletowy, ręczniki papierowe, mydelniczki i woda. Jest jednak oczywiste, że ceny podstawowych artykułów żywnościowych rosną, ale płace nie są.

Wednesday, November 22, 2017

Even now.

 
 

Shortly after noon on November 22, 1963, President John F. Kennedy was assassinated as he rode in a motorcade through Dealey Plaza in downtown Dallas, Texas. He was the last great President of the United States.

I was 19 years old, in the U.S. Navy and stationed in Rota, Spain working at the military base radio station as a DJ. When we received the news, it was chaos. The base was put on high alert and all personnel of the base were recalled immediately. Everyone was in shock. For the next week and even after the funeral the sadness of losing him was felt by everyone. Even now, 54 years later, that day is very clear in my mind so I wrote about it today.

Krótko po południu 22 listopada 1963 r. Prezydent John F. Kennedy został zamordowany, jadąc samochodem przez Dealey Plaza w centrum Dallas w Teksasie. Był ostatnim wielkim prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Miałem 19 lat, byłem w amerykańskiej marynarce wojennej i stacjonowałem w Rota w Hiszpanii pracując w radiowej bazie wojskowej jako DJ. Kiedy otrzymaliśmy wiadomość, pojawił się chaos. Baza została postawiona w stan najwyższej gotowości i wszyscy pracownicy bazy zostali natychmiast odwołani. Wszyscy byli w szoku. Przez następny tydzień, a nawet po pogrzebie, wszyscy odczuwali smutek z powodu straty. Nawet teraz, 54 lata później, ten dzień pojawia się wyraźnie w mojej pamięci, dlatego dzisiaj o tym napisałem.

Tuesday, November 21, 2017

I'm back.

NO, I wasn' sick. Since last Saturday night I have had a connection problem to the internet. Sunday morning an orange light was on my modem and router meaning NO connection to Echostar, my provider. Naturally, they have no 24-7 service department for help so I had to wait until Monday morning to contact them. At first I thought it was the Wi-Fi router because it also had an orange light. However, when I connected the cable directly from the modem to the laptop and all the lights were green, I still had no internet.

I called Echostar, told them the problem and they said someone would call me back. 2 hours passed and no call. They are only 15 minutes away so I took the old modem and went to them. They gave me a new one and I returned home to connect it. Problem solved? NOT AT ALL. It was exactly the same. Back to Echostar where they told me they showed I was connected to the internet now and to try again. At home, No change, NO internet. Third time back to Echostar where, after a long conversation, they finally agreed to send a technician to our flat to fix the problem. Two and a half days without internet. It did show me one thing, I am relying on this computer far to much and have to diminish my use of it. So that must be the bright side of this whole experience.

The technician showed up at 17:00 and spent time diagnosing the problem that he said was the router, not the modem. He said I had to buy a new one. Then after a call to the service department it seems they no longer had the registration number of my router in their system so it didn't recognize it any longer. Through his persistence they re-entered the number, he showed me how to re-enter the new ID number with password and finally I had the internet back. It saved me about 250 zl for a new router. Before he left I turned on the 2nd laptop, entered the new router ID's and it also worked so I am back in business.


Last week I ordered, from Amazon.UK, three new books; First Polish Reader and 2 books of childrens stories in Polish. The Reader is a collection of various stories that I'm going to start my day with. I need a new regimen of Polish studies and I got this idea from a YouTube video one of my readers sent to me.

Speaking of my readers, I received another email from a man married to a Polish woman from Poznan. They live in the U.S. but his wife comes back each year for a visit. This year they are coming for 3 weeks during Christmas and would like to meet with Joan and I. They plan to retire to Poland in a year. He has a great first name.....David. :-) Of course we will gladly meet with them and share our moving experience.

NIE, nie byłem chory. Od ostatniej sobotniej nocy miałem problem z połączeniem z internetem. W niedzielę rano pomarańczowe światło świeciło na moim modemie i router oznaczał brak połączenia z Echostarem, moim dostawcą. Oczywiście nie mają działu pomocy 24-7, więc musiałem czekać do poniedziałku rano, aby się z nimi skontaktować. Na początku myślałem, że to router Wi-Fi, ponieważ ma również pomarańczowe światło. Jednak kiedy połączyłem kabel bezpośrednio z modemu do laptopa, a wszystkie światła były zielone, nadal nie miałem internetu.

Zadzwoniłem do Echostara, powiedziałem im problem i powiedzieli, że ktoś do mnie oddzwoni. Minęły dwie godziny i brak połączenia. Są tylko 15 minut stąd wziąłem stary modem i poszedłem do nich. Dali mi nowy, a ja wróciłem do domu, żeby go podłączyć. Problem rozwiązany? ANI TROCHĘ. To było dokładnie to samo. Wróciłem do Echostara, gdzie powiedzieli mi, że pokazałem, że jestem podłączony do internetu i spróbuję ponownie. W domu, bez zmian, bez internetu. Po raz trzeci wróciliśmy do Echostar, gdzie po długiej rozmowie ostatecznie zgodzili się wysłać technika do naszego mieszkania, aby rozwiązać problem. Dwa i pół dnia bez internetu. Uświadomiło mi to jedno, polegam na tym komputerze daleko, dużo i muszę zmniejszyć jego użycie. To musi być jasna strona tego całego doświadczenia.

Technik pojawił się o 17:00 i spędził czas diagnozując problem, o którym mówił, że jest routerem, a nie modemem. Powiedział, że muszę kupić nowy. Potem, po wywołaniu w dziale serwisowym, wydaje się, że nie mają już numeru rejestracyjnego mojego routera w swoim systemie, więc nie rozpoznawali go dłużej. Przez jego wytrwałość ponownie wpisali numer, pokazał mi, jak ponownie wprowadzić nowy numer identyfikacyjny za pomocą hasła, a wreszcie odzyskałem internet. Zaoszczędził mi około 250 zł na nowym routerze. Zanim odszedł, włączyłem drugi komputer, wprowadziłem nowy identyfikator routera i zadziałało, więc wróciłem do pracy.

W ubiegłym tygodniu zamówiłem, z Amazon.UK, trzy nowe książki; Pierwszy polski czytelnik i 2 książki opowiadań dla dzieci w języku polskim. Czytelnik to zbiór różnych historii, od których zamierzam zacząć dzień. Potrzebuję nowego schematu polonistyki i dostałem ten pomysł z filmu na YouTube, jednego z moich czytelników wysłanych do mnie.

Mówiąc o moich czytelnikach, otrzymałem kolejną wiadomość e-mail od mężczyzny, który poślubił Polkę z Poznania. Mieszkają w USA, ale jego żona wraca co roku z wizytą. W tym roku przyjeżdżają na 3 tygodnie w czasie świąt Bożego Narodzenia i chcieliby spotkać się z Joan i I. Planują przejść na emeryturę do Polski w ciągu roku. Ma świetne imię ... David. :-) Oczywiście chętnie się z nimi spotkamy i podzielimy się z nami doświadczeniem.

Saturday, November 18, 2017

Obiad

 
 
Today we had the pleasure of having obiad with Hania Śmigielska and Daniel and Mirka McDonald.  We know Mirka and Dan from Zelona Gora and they introduced us to Hania some time ago. She invited us to her place for obiad.

We had goose, red cabbage, barley and salad, all prepared by Hania. Everything was delicious. I had a chance to speak to Hania in Polish, which I like.

After obiad we went into the living room for coffee and rogala's.  Mirka told us about the wedding the U.S. which her and her husband, Dan, attended.  We talked about other things as well and when it was time for us to leave, Mirka gave us a bag containing Chili-o mix, Ranch Dip and A-1 sauce that she had bought for us while in the U.S. Joan and I were very happy.

I didn't know I had so much influence in Poznań!  :-) After writing last night about the Americanization of Poland, today I read that the oldest McDonald's fast food location in Poznań will close on December 27th. The first McDonald restaurant was opened in 1994 and will disappear from the map of the city.

Then on the ground floor of Domar Handlowy, Domar was the first McDonald's in Poznań.  Now - as Radio Poznan informed - the restaurant will be closed. The last hamburger will be sold on November 30th. It is unknown what caused the closure of the restaurant or what will be in its place.

Dziś mieliśmy przyjemność zjeść obiad z Hanią Śmigielską, Danielem i Mirką McDonald. Znamy Mirkę i Dana z Zelony Góry, a jakiś czas temu przedstawili nas Hani. Zaprosiła nas do siebie na obiad.

Mieliśmy gęś, czerwoną kapustę, jęczmień i sałatkę, wszystko przygotowane przez Hanię. Wszystko było pyszne. Miałem okazję rozmawiać z Hania po polsku, co lubię.

Po kolacji poszliśmy do salonu na kawę i rogalę. Mirka powiedziała nam o ślubie w Stanach Zjednoczonych, w którym uczestniczyła jej i jej mąż, Dan. Rozmawialiśmy również o innych rzeczach i kiedy przyszedł czas, abyśmy wyszli, Mirka dała nam torbę zawierającą mix Chili-o, Ranch Dip i sos A-1, który kupiła dla nas, podczas gdy w USA Joan i ja byliśmy bardzo szczęśliwy.

Nie wiedziałem, że mam tak wielki wpływ w Poznaniu! :-) Po napisaniu zeszłej nocy o amerykanizacji Polski, dziś czytam, że najstarszy lokal fast food McDonald's w Poznaniu zamknie się 27 grudnia. Pierwsza restauracja McDonald została otwarta w 1994 roku i zniknie z mapy miasta.

Następnie na parterze Domaru Handlowego Domar był pierwszym McDonaldem w Poznaniu. Teraz - jak poinformował Radio Poznań - restauracja będzie zamknięta. Ostatni hamburger zostanie sprzedany 30 listopada. Nie wiadomo, co spowodowało zamknięcie restauracji lub co będzie na jej miejscu.

Friday, November 17, 2017

Disgusting.

 

 


We went food shopping yesterday. 170 zl. Coffee, butter, milk, yogurt, chicken, all were higher in price but that is not what was so disgusting. It was the stores in the shopping center. They are all decorated for Christmas and it's only November 17th.  It's the Americanization of Poland I dislike. Yes, there are some good things to adopt from America but this is Poland and it's customs or traditions shouldn't become American ones. If they have to play Christmas carols, what is wrong with Polish carols besides the fact that they are not played a month before Christmas. It's the same thing for Halloween. It doesn't belong in Poland. Most of America doesn't celebrate Wigilia or Nov. 1st like in Poland so why do we observe American customs?

The other day when I went to the hospital to get the MRI results I passed by an empty mansion right next to it. It is big and beautiful in architecture and still in good shape with all doors, windows and roof in tact. I didn't have my camera with me so I'll go back when we have a good weather day and take pictures. Maybe I can find an opening to get inside of it. I would love to look around inside. There is a brick fence with gate facing the street but the back of the house does not appear to be blocked.

The mansion was built by Bruno Hermann in 1895. He was one of the first industrialists who industrialized the Wilda area in the nineteenth century (he worked in the wood industry). Together with the wood processing plants, the area with mansion  was a complex of residential and factory architecture. After Hermann, the owner was Bruno Toussaint. For many years after the Second World War, there was a nursery of the nearby HCP hospital functioning in the building. Now the mansion is empty, waiting for a change of use.

Taking the advice from friend Zbyszek, we went to JYSK, a store similar to Ikea but much closer and found a replacement chair for the computer. Cost....195 zl. They ranged in price from 150-500 zl but the one I bought will serve me well.


 Wczoraj poszliśmy na zakupy spożywcze. 170 zł. Kawa, masło, mleko, jogurt, kurczak, wszystko było w cenie, ale to nie było tak obrzydliwe. To był sklep w centrum handlowym. Wszystkie są urządzone na Boże Narodzenie i jest dopiero 17 listopada. To jest amerykanizacja Polski, której nie lubię. Tak, są pewne rzeczy, które należy przyjąć z Ameryki, ale to jest Polska, a zwyczaje czy tradycje nie powinny stać się amerykańskie. Jeśli mają grać kolędy, to co jest nie tak z kolędami, poza tym, że nie są rozgrywane miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia. To samo dotyczy Halloween. Nie należy do Polski. Większość Ameryki nie obchodzi Wigilii ani 1 listopada jak w Polsce, więc dlaczego obserwujemy amerykańskie zwyczaje?


Pewnego dnia, kiedy poszłam do szpitala, aby uzyskać wyniki, minąłem pustą posiadłość tuż obok. Jest duży i piękny w architekturze i nadal w dobrej formie z wszystkimi drzwiami, oknami i dachem. Nie miałem przy sobie aparatu, więc wrócę, gdy będziemy mieć dobry dzień i robić zdjęcia. Może znajdę otwór, żeby dostać się do środka. Chciałbym rozejrzeć się dookoła. Jest murowany płot z widokiem na ulicę, ale nie wydaje się być zablokowany.


Dwór został zbudowany przez Bruna Hermanna w 1895 roku. Był jednym z pierwszych przemysłowców, którzy uprzemysłowili teren Wilda w XIX wieku (pracował w przemyśle drzewnym). Wraz z zakładami obróbki drewna, teren z kompleksem architektury mieszkalnej i fabrycznej. Po Hermannu właścicielem był Bruno Toussaint. Przez wiele lat po drugiej wojnie światowej w budynku działało przedszkole szpitala HCP. Teraz rezydencja jest pusta, czekając na zmianę użytkowania.


Zbyszek poradził mi, bym poszedł do JYSK, sklepu podobnego do Ikei, ale znacznie bliżej i znaleźliśmy zamiennik dla komputera. Koszt .... 195 zł. Ceny wahały się od 150-500 zł, ale ten, który kupiłem, dobrze mi posłuży.

Thursday, November 16, 2017

Lo siento!

Sorry about the last two days absence. Those headaches I had last year came back and I wasn't in good condition to write.  Last year the neurologist called them "cluster" headaches and research on my part says they reoccur. They started last month on the 9th and I had 12 during the rest of the month. This month I've already had 13. I've just gone through another series of tests including an MRI to rule out any more serious problems.

On the bright side, the weather forecast for Poznań for the next 5 days is a high of 6c, cloudy with rain but in Spain, where we are going, it is 22c and sunny. Now that's what I call the bright side, knowing we are going to escape 2 months of winter, not to mention practice our Spanish language skills.

Also, we've been invited south to spend Christmas with friends near Kraków and we've accepted the invitation. It will also give me the opportunity to visit Piekarczyk cousins. So, things are looking good. 41 days to Christmas, then 2 weeks at home and then off to Spain.

I met with the PZU adjuster and got the estimate cost of repairing the car, 3,326 zl($925). It will take 3 days during which time PZU will provide a car for our use. Now I just have to wait for the replacement parts to arrive.

Przepraszam za ostatnie dwa dni nieobecności. Te bóle głowy, które miałem w ubiegłym roku, wróciły i nie byłem w dobrym stanie do napisania. W ubiegłym roku neurolog nazwał je "klasterowymi" bólami głowy, a badania z mojej strony mówią, że powracają. Zaczęli w zeszłym miesiącu w dniu 9, a ja przez pozostałą część miesiąca miałem 12. W tym miesiącu miałem już 13. Właśnie przeszedłem kolejną serię testów, w tym MRI, aby wykluczyć poważniejsze problemy.

Z drugiej strony, prognoza pogody dla Poznania na następne 5 dni to 6c, pochmurno z opadami deszczu, ale w Hiszpanii, gdzie jedziemy, jest 22c i słonecznie. Teraz to właśnie nazywam jasną stroną, wiedząc, że zamierzamy uciec 2 miesiące zimy, nie wspominając o ćwiczeniu naszych umiejętności w języku hiszpańskim.

Ponadto zostaliśmy zaproszeni na południe, aby spędzić święta ze znajomymi pod Krakowem, a my przyjęliśmy zaproszenie. Będzie to także okazja do odwiedzenia kuzynów piekarskich. A więc wszystko wygląda dobrze. 41 dni na Boże Narodzenie, potem 2 tygodnie w domu, a następnie na Hiszpanię.

Spotkałem się z regulatorem PZU i otrzymałem szacunkowy koszt naprawy samochodu, 3 326 zł (925 dolarów). Zajmie to 3 dni, podczas których PZU dostarczy samochód do naszego użytku. Teraz muszę tylko poczekać na przybycie części zamiennych

Monday, November 13, 2017

Grand daughter.

Our grand daughter is very artistic. She works during the summer at an entertainment center doing face paintings. She did herself the other day as a lion. In her first year of university, she should be in an art school.  She is excellent at doing portraits.


Nasza wnuczka jest bardzo artystyczna. Pracuje w lecie w centrum rozrywki, robiąc malowidła na twarz. Sama kiedyś zrobiła jak lew. Na pierwszym roku studiów powinna być w szkole artystycznej. Jest świetna w robieniu portretów.

Sunday, November 12, 2017

Celebrity?


We have a potential future celebrity in our family. Our young cousin, 10 year old Cooper Nelson, son of Charles and Heather Nelson, great great grandson of Adam and Rosalja Kaźmierczak, has an acting part in a new TV series pilot, Xteam. Cooper had already been doing modeling and auditioned for the part. Yesterday his parents were notified that he got the part. A pilot for a series is just a test episode shown to a group of people to see if it generates enough interest to make more episodes to put on TV.

I went to Ikea but the lace was packed with people and all parking lots were full. You would think it was just before Christmas there were so many people there. I didn't stay. I'll go back during a week day when the worker bees are at work.

Joan stayed home and started learning about using the past tense in Spanish. I found several good examples on the net and put them together to make it more understandable for her.

Mamy potencjalną przyszłą gwiazdę w naszej rodzinie. Nasz młody kuzyn, 10-letni Cooper Nelson, syn Charlesa i Heather Nelson, wielki prawnuk Adama i Rosalji Kaźmierczak, ma udział w nowym serialu telewizyjnym Xteam. Cooper już wcześniej zajmował się modelowaniem i przesłuchaniami w tej roli. Wczoraj jego rodzice zostali powiadomieni, że dostał tę rolę. Pilot do serialu to tylko odcinek testowy, pokazany grupie ludzi, aby sprawdzić, czy generuje wystarczające zainteresowanie, aby zrobić więcej odcinków, aby umieścić go w telewizji.


Poszedłem do Ikei, ale koronki były pełne ludzi i wszystkie miejsca parkingowe były pełne. Można by pomyśleć, że tuż przed Bożym Narodzeniem było tam tylu ludzi. Nie zostałem. Wrócę w ciągu tygodnia, kiedy pszczoły pracujące są w pracy.


Joan została w domu i zaczęła się uczyć o używaniu czasu przeszłego po hiszpańsku. Znalazłem kilka dobrych przykładów w sieci i ułożyłem je, aby było dla niej bardziej zrozumiałe.


Saturday, November 11, 2017

Broken back.

After 6 years the back of my computer chair broke so it's time to go to Ikea and find a new one. I looked online what's available so tomorrow I will go and buy the one I want....or can afford I should say.

We only bought 2 Rogala's today.  There was a man in front of me who bought 150 zl's worth of Rogala's. He must have a large family or a lot of friends.  He had 3 large bags to carry out.

In Poznań they are changing the name of Roosevelt street to Kaczyński street. The President of Poznań was not going to do it but he was overruled by the regional government. The reason was Roosevelt was one of the signers of the Yalta treaty that gave Russia control of Poland after WWII.

Po 6 latach zepsuło się krzesło mojego komputerowego komputera, więc czas iść do Ikei i znaleźć nowy. Spojrzałem w Internecie, więc o co chodzi, więc jutro pójdę i kupę, którego chcę ... albo mogę sobie pozwolić, że powiem.


Kupiliśmy dzisiaj tylko 2 rogale. Przede mną był mężczyzna, który kupił od Rogali 150 dol. Musi mieć dużą rodzinę lub wielu przyjaciół. Miał do wykonania 3 duże torby.


W Poznaniu zmieniają nazwę ulicy Roosevelta na ulicę Kaczyńskiego. Prezydent Poznania nie zamierzał tego zrobić, ale został on unieważniony przez władze regionalne. Powodem było to, że Roosevelt był jednym z sygnatariuszy traktatu jałtańskiego, który dał Rosji kontrolę nad Polską po II wojnie światowej.

Friday, November 10, 2017

Rogala

A week ago, epoznan.pl,  asked their readers where in Poznan can you buy the best Rogala Marciński.

The results of the poll, which was voted on by almost 2000 Internet users, number one is croissants from Cukiernia Jagódka (27% of all votes). Among special shops were the Elite (11%) and Społem Expressowa (11%). Also, Zagrodnicza(9%). A lot of people have opted for Another Cake Shop (21% of the vote). In comments readers recommend croissants, from the Hotel Roma and the Mercure Hotel.

For those who want to try croissants from different cafes on Saturday, it's recommended to go to the rogal fair which will be held in the region of CK Castle on  St. Martin Street.


Tydzień temu, epoznan.pl, zapytali swoich czytelników, gdzie w Poznaniu można kupić najlepsze rogale świętomarcińskie.

Wyniki sondy, w której głos oddało prawie 2000 internautów. Numerem jeden według Was są rogale z Cukierni Jagódka (uzyskała 27% wszystkich głosów). Wśród konkretnych cukierni drugie miejsce zajęły cukiernie Elite i Społem Expressowa (po 11%), a na trzecim miejscu znalazła się Zagrodnicza (9%). Wiele osób wybrało opcję Inna cukiernia (21% głosów). W komentarzach czytelnicy polecają rogale m.in. z Hotelu Rzymskiego i Hotelu Mercure.

Wszystkim osobom, które chcą w sobotę spróbować rogale z różnych cukierni, polecamy wybranie się na rogalowy kiermasz, który będzie się odbywać w rejonie CK Zamek z okazji Imienin Ulicy Święty Marcin.

Thursday, November 09, 2017

Success.

It's confirmed. We will be spending Jan 11th to March 8th in San Javier, Spain. It's about 12km south of Murcia. We finally got the answer we were waiting for last night and I immediately booked the flights to Alicante. From there we will take the train to Murcia and then a taxi 12km to the house. Hallelujah!! Our neighbors next door will keep an eye on our place and check it from time to time to make sure the heating is working. Now I will have to let the owner know of our plans.

To jest potwierdzone. Spędzimy 11 stycznia do 8 marca w San Javier w Hiszpanii. To około 12 km na południe od Murcji. W końcu otrzymaliśmy odpowiedź, na którą czekaliśmy ostatniej nocy i natychmiast zarezerwowałem loty do Alicante. Stamtąd pociągiem do Murcji, a następnie taksówką do domu 12 km. Alleluja !! Nasi sąsiedzi obok będą mieć oko na nasze miejsce i sprawdzać je od czasu do czasu, aby upewnić się, że ogrzewanie działa. Teraz będę musiał poinformować właściciela o naszych planach

Wednesday, November 08, 2017

Good night!



Any day is made special when we get a visit from a cousin. Last night was one of those days.

Cousin Artur Kupiński came to visit us about 17:45 and stayed until 19:30. Even though he lives in Poznań, life gets in the way of visiting people sometimes. He told us what's been happening in his life and showed us the latest pictures of his 2 children. They have grown a lot since the last time we saw them.

We told him about our adventures and travels, talked about family, about his jod, his new flat, etc.

Każdy dzień jest wyjątkowy, kiedy odwiedzimy kuzyna. Ostatnia noc była jednym z tych dni.


Kuzyn Artur Kupiński przyszedł do nas około 17:45 i pozostał do 19:30. Mimo że mieszka w Poznaniu, życie czasami przeszkadza w odwiedzaniu ludzi. Opowiedział nam, co działo się w jego życiu, i pokazał nam najnowsze zdjęcia jego dwójki dzieci. Rozrosły się bardzo, odkąd widziałyśmy je po raz ostatni.


Opowiedzieliśmy mu o naszych przygodach i podróżach, rozmawialiśmy o rodzinie, o jego jodle, jego nowym mieszkaniu, itp.

Tuesday, November 07, 2017

Nov. 11.

In 4 days we celebrate National Independence Day.  It is a national day in Poland celebrated on 11 November to commemorate the anniversary of the restoration of Poland's sovereignty as the Second Polish Republic in 1918, after 123 years of partition by Russia, Prussia and the Hapsburg Empire. It is a non-working day in Poland. In 1989–1991, Poland engaged in a democratic transition which put an end to the People's Republic of Poland and led to the foundation of a democratic government, known as the Third Polish Republic (following the First and Second Polish Republics.

Of course, all major cities/towns of Poland were devastated by WWII. I found and posted a collection of Poznań photographs that show the destruction and what that same place looks like today. 

On the bright side, it's also the day of Rogala Marcińskiego, that wonderful pastry of Poznań. It's the day when tons of it will be sold in sweet shops, bakeries, on street corners and just about everywhere you go.

Za 4 dni obchodzimy Narodowy Dzień Niepodległości. Jest to święto narodowe w Polsce obchodzone 11 listopada dla uczczenia rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w II Rzeczypospolitej w 1918 roku, po 123 latach rozbiorów przez Rosję, Prusy i Imperium Habsburgów. Jest to dzień wolny od pracy w Polsce. W latach 1989-1991 Polska była zaangażowana w przemiany demokratyczne, które położyły kres PRL i doprowadziły do powstania demokratycznego rządu, znanego jako III Rzeczpospolita.



Oczywiście wszystkie główne miasta Polski zostały zdewastowane przez II Wojnę Światową. Znalazłem kolekcję poznańskich fotografii ukazujących zniszczenie i to, jak wygląda dziś to miejsce.



Z drugiej strony, to także dzień Rogala Marcińskiego, to cudowne ciasto Poznania. Jest to dzień, w którym tony będą sprzedawane w słodkich sklepach, piekarniach, rogach ulic i praktycznie wszędzie.

Monday, November 06, 2017

Chili=O day.

Today was a day at the repair shop making arrangements to get the car fixed. As usual, it was not a quick time. Phone calls to PZU, wait for return calls, call to the adjuster and still waiting for him to call. Things are not done quickly here. So much disorganization.

On the bright side, our friend Mirka sent us a package containing some Chili-O mix that Joan uses. Mirka actually brought back 41 packages for us but we won't meet until the 17th so she was kind enough to send us the "care" package. 41 should get us through the winter.

Dziś był dzień w warsztacie naprawczym, żeby naprawić samochód. Jak zwykle nie był to szybki czas. Zadzwoń do PZU, czekaj na połączenia zwrotne, dzwoń do regulatora i wciąż czekaj, aż zadzwoni. Sprawy nie są szybko wykonywane tutaj. Tyle dezorganizacji.


Z drugiej strony, nasza przyjaciółka Mirka przysłała nam paczkę zawierającą mieszankę Chili-O, której używa Joan. Mirka faktycznie sprowadziła dla nas 41 paczek, ale nie spotkamy się do 17-tego, więc była na tyle uprzejma, aby wysłać nam pakiet "opieki". 41 powinno nas zmusić do przetrwania zimy.

Sunday, November 05, 2017

Determination.

 Mickiewicz University
 Hotel Bazaar
Stary Rynek
 
We've officially made Sunday, "Football Sunday", for us now until the college football season is over in January. That, and college basketball, have been missed living in Poland.  But with YouTube we have the ability to watch full games the next day. It's better than nothing.

On FB was a website showing the destruction of Poznan after WWII and what the building or street looks like today.  Its shows the fortitude and determination of the Polish people.

Oficjalnie przygotowaliśmy dla nas niedzielę "Niedzielę piłkarską", aż do zakończenia sezonu futbolowego w styczniu. Że i koszykówkę w college'u brakowało życia w Polsce. Ale dzięki YouTube mamy możliwość oglądania pełnych gier następnego dnia. To jest lepsze niż nic.


Na stronie FB powstała strona internetowa przedstawiająca zniszczenie Poznania po II wojnie światowej i wygląd budynku lub ulicy. Pokazuje hart ducha i determinację Polaków

Saturday, November 04, 2017

Lazy.

This picture is Joan's daughter and grand daughter. What you don't know is the dress Karen has on is Joan's dress from 40 years ago. It was considered a very short dress back then and I loved it. In high heels and nylons, it looked even better.

A lazy day for us. Joan has a Skype tomorrow night with her daughter at 17:00. A lazy day means we read, studied a little, watched a movie. answered some emails and just rested.

To zdjęcie jest córką Joanny i wnuczką. To, czego nie wiesz, to sukienka, którą Karen ma na sobie to sukienka Joana sprzed 40 lat. Uznano wtedy, że była to bardzo krótka sukienka i uwielbiałem ją. Na wysokich obcasach i nylonach wyglądało to jeszcze lepiej.
Leniwy dzień dla nas. Joan ma jutro wieczór ze Skype z córką o 17:00. Leniwy dzień oznacza, że czytamy, studiujemy trochę, oglądamy film. odpowiedziałem na niektóre e-maile i po prostu odpocząłiśmy.

Friday, November 03, 2017

Results.

Blood test at 8:00, then home for breakfast and a Spanish conversation at 12:00. After that it was off to food shopping, spending 142 zl for the week. Back home I was able to go online for the test results and everything was normal for a young man with 73 years of age. :-) It's nice not having to go back to the clinic just to get results.

Próba krwi o 8:00, a następnie o śniadanie i hiszpańską rozmowę o godzinie 12:00. Po tym zaczęły się zakupy żywności, wydając 142 zł na tydzień. Wróciłam do domu Udało mi się pojechać online do testów i wszystko było normalne dla młodego mężczyzny, który miał 73 lata. :-) Miło jest nie musieć wracać do poradni po to, aby uzyskać wyniki.

Thursday, November 02, 2017

2 surprises!






 Ambrozy & Paweł Mejer
 Cousin Kazia
 Krzysztof & I
Joan. Krzysztof & Wiesa
 
The first, upon arriving at the Golina cemetery, is it's looks very different now. It seems the priest in charge of the property decided the old, beautiful trees were now a danger tp people visiting graves and had the all but one, cut down. That was one reason he gave. The other was people complained about having to remove fallen leaves from graves and surrounding areas. Very close to where my main relatives lie was  beautiful tree, now there is only a large stump left. I very much do not like this change not do my cousins living in Golina. That was the first surprise. The second came later.

After putting the candles down and walking around to take pictures, as we approached the grave of Jagoda Mejer, we were greeted by her husband, Ambrozy, and his son, Paweł.  When we were done talking, Ambrozy invited us to his house for coffee. I said we had cousin Kazia to visit first and then cousin Krzysztof in Konin. If we had time and it was not too late we would stop.

We went to Kazia's and talked with her and her son, Andrzej, for about 2 hours. Next was a short drive to Konin.

Cousin Krzysztof greeted us at the door of his house and we went in. Inside we wished his wide, Wiesa. a Happy Birthday and  gave her a pink rose. The table was ser for 12 people but we were the only ones there at 15:00. Krzysztof said other would come when they were done visiting various cemeteries. We had obiad consisting of salad, meat, a zucchini dish of some kind and  dumplings. After, there was coffee, cheesecake and another cake made by Wiesa's mother. Here too we stayed for two hours, then returned to the Golina cemetery so I could make a movie walking around the cemetery. After viewing the movie, I should have been there earlier when it was lighter outside.

The 2nd surprise came as I was driving between Słupca and Staw on a dark road. All of a sudden a wild boar ran across the road and before I could come to a complete stop, my car hit the rear of the boar. It didn't phase him much as he kept running into the woods but the impact cracked the bumper and left panel of the car. It also broke the left running light. Everything else was intact so we were able to drive home unharmed. Now I will have to deal with PZU to get the car repaired.

Po pierwsze, po przybyciu na cmentarz Golina, teraz wygląda zupełnie inaczej. Wygląda na to, że ksiądz zarządzający nieruchomością zdecydował, że stare, piękne drzewa są teraz zagrożeniem dla ludzi odwiedzających groby i zlikwidowanych wszystkich oprócz jednego. To był jeden z powodów, dla których dał. Drugim było to, że ludzie skarżyli się na usunięcie liści opadłych z grobów i okolic. Bardzo blisko, gdzie leżeli moi krewni krewni, było piękne drzewo, teraz jest tylko duży kikut. Nie lubię tej zmiany, nie robię moich kuzynów mieszkających w Golinie. To była pierwsza niespodzianka. Druga przyszła później.

Po odłożeniu świec i chodzeniu po okolicy, gdy zbliżaliśmy się do grobu Jagody Mejer, powitał nas jej mąż, Ambrozy i jego syn Paweł. Kiedy skończyliśmy rozmawiać, Ambrozy zaprosił nas do swojego domu na kawę. Powiedziałem, że mamy kuzynkę Kazia, aby odwiedzić pierwszą, a potem kuzynkę Krzysztofa w Koninie. Gdybyśmy mieli czas i nie było za późno, przestaniemy.


Pojechaliśmy do Kazii i rozmawialiśmy z nią i jej synem, Andrzejem, przez około 2 godziny. Dalej był krótki przejazd do Konina.


Kuzyn Krzysztof przywitał nas u drzwi swojego domu i weszliśmy do środka. Wewnątrz chcieliśmy jego szerokiej, Wiesi. z okazji urodzin i dał jej różową różę. Stół był dla 12 osób, ale byliśmy jedynymi tam o 15:00. Krzysztof mówił, że inni przyjdą, kiedy zrobili wizytę w różnych cmentarzach. Mieliśmy obiad składający się z sałatki, mięsa, danie z cukinii jakieś pierogi i kluski. Po niej była kawa, sernik i inne ciasto zrobione przez matkę Wiesy. Tutaj też zostaliśmy na dwie godziny, po czym wróciliśmy na cmentarz w Golina, aby zrobić film spacerujący po cmentarzu. Po obejrzeniu filmu powinienem był tam wcześniej, gdy był lżejszy na zewnątrz.


2. niespodzianka przyszła podczas jazdy po Słupcy i Stawu na ciemnej drodze. Nagle dzik przebiegł przez drogę i zanim zdążyłem całkowicie się zatrzymać, mój samochód uderzył w tył dzika. To go nie zmieniło, kiedy uciekał w las, ale uderzenie pękło w zderzak i lewy panel samochodu. To również złamało lewe światło. Wszystko inne było nienaruszone, więc udało nam się wrócić do domu bez szwanku. Teraz będę musiał zająć się PZU, aby naprawić samochód.

Tuesday, October 31, 2017

Almost time.

No more waiting, well just a few hours now. We bought the candles and flowers, driving past the many parked cars along the road of the local cemetery. Tomorrow there will be long delays getting past the large cemeteries of Miłostowo and Junikowo in Poznań. We will take alternate routes around them to get to Golina.  We should be there by 12:30, stay until 14:30, then drive to Konin, 15 minutes away, to visit with cousin Krzysztof and his family. Yes, they are short visits but I would need 2 days of 2 hour visits to see all the cousins in Golina and Konin. Hopefully I will meet some of them in the cemetery tomorrow.

Today the high temperature was 10c. in Calpe, Spain it was 19c and sunny,

Yesterday, checking round trip flights, leaving n Jan. 4th and returning March 1st, the total cost for 2 people was 2,100 zl. Out of curiosity, I checked the same flights 1 week later and was very surprised to see the price was 1,100 zl. If that is true, we will take the later flights. I am only waiting for confirmation of our stay before I book the flights.

Już nie czekałem, tylko kilka godzin. Kupiliśmy świeczki i kwiaty, prowadząc przez wiele zaparkowanych samochodów na drodze lokalnego cmentarza. Jutro w Poznaniu będą duże przysmaki Miłostowa i Junikowo. Będziemy alternatywnych tras dotrzeć do Golina. Będziemy tam o 12:30, pozostańcie do 14:30, a potem 15 minut drogi do Konina, aby odwiedzić kuzyna Krzysztofa i jego rodzinę. Tak, są krótkie wizyty, ale potrzebuję 2 dni 2 godziny, aby zobaczyć wszystkich kuzynów w Golina i Koninie. Mam nadzieję, że jutro spotkam się z nimi na cmentarzu.

Zgodnie z wysokimi wysokościami to 10c. w Calpe, Hiszpania było 19c i słonecznie,

Wczoraj, sprawdzając loty okrągłodenne, pozostawiając 4 stycznia i wracając 1 marca, całkowity koszt dla 2 osób wynosi 2.100 zł. Z ciekawości sprawdziłem te same loty 1 tydzień później i byłem bardzo zaskoczony, że cena wynosiła 1100 zl. Jeśli to prawda, zabierzemy później loty. Czekam tylko na potwierdzenie naszego pobytu przed zarezerwowaniem lotów.

Sunday, October 29, 2017

Football Sunday

 Kim with son, Blake.
Kim and Darren.
 
Well, NO hurricane, No high wind, very little rain. Instead, mostly calm, partly cloudy with some sun and 11c.

Thanks to YouTube we were able to watch yesterday's Michigan football game and favorite college team, attended by our Dittenber cousins. The stadium was filled, as usual, with over 110,000 people. It normal when Michigan plays at home, it's been like that for years. Actually, we spent the whole day watching different games.

Cóż, nie ma huraganu, nie ma dużego wiatru, bardzo mało deszczu. Zamiast tego przeważnie uspokaja się, częściowo zachmurzone przy słońcu i 11c.


Dzięki YouTube mogliśmy oglądać wczorajszą grę w piłce nożnej w Michigan i ulubiony zespół kolegów z udziałem naszych kuzynów Dittenber. Stadion był wypełniony, jak zwykle, z ponad 110 000 osób. To normalne, gdy Michigan gra w domu, tak od lat. Właściwie spędziliśmy cały dzień oglądając różne gry.

Saturday, October 28, 2017

Bad weather.

I guess the big news today is a storm is headed our way with winds up to 80KM per hour. Some people are calling it our first hurricane but I've seen nothing about it on the news or weather forecast.That's only 50mph so I would hardly call it a hurricane. It's suppose to start tonight with the main force on Sunday. Thank goodness we have no place to go tomorrow.

I was talking with a teenager here who went to a Halloween party and she told me the latest craze....drinking from a syringe filled with vodka. I guess drinking from a glass or bottle is "old school" now. She listens to Spanish lessons while she prepares the food.

Joan is in the kitchen preparing a walnut pasta salad for tonight. We haven't turned into vegetarians but we eat very little meat compared to a few years ago. We're looking forward to our Spain stay with the availability of real daily fresh fish.

Myślę, że duża wiadomość jest dzisiaj burza zmierza ku nam wiatrom do 80 km / h. Niektórzy ludzie nazywają to naszym pierwszym huraganem, ale nie widziałem nic o tym w wiadomościach lub prognozie pogody. To tylko 50 mph, więc trudno nazwać to huraganem. Założę się, że w niedzielę rozpoczną się główne siły. Dzięki Bogu nie mamy już miejsca, aby jutro.


Rozmawiałam z nastolatką, która poszła na imprezę Halloween, a ona powiedziała mi, że ostatnia szaleńczość ... picie z strzykawki wypełnionej wódką. Myślę, że picie ze szklanki lub butelki to "stara szkoła". Słucha hiszpańskich lekcji podczas przygotowywania posiłków.


Joanna jest w kuchni przygotowując sałatkę z orzechu włoskiego na dzisiejsze wieczory. Nie zmieniliśmy się we wegetarianki, ale jedziemy bardzo mało mięsa w porównaniu do kilku lat temu. Czekamy na nasz pobyt w Hiszpanii z dostępnymi prawdziwymi codziennie świeżymi rybami.

Friday, October 27, 2017

Rip Van Winkle

I've not been sleeping well this past week so I took a Melatonin pill at 23:00 last night. Today I didn't wake up until 13:30. I can't remember ever sleeping 14 1/2 hours.

After a quick breakfast we went food shopping and spent 163 zl for the week. Joan had to buy clothes washing soap and fabric softener so the cost was a little higher than normal.

Naturally, it was another dreary day.

W zeszłym tygodniu nie spałem dobrze, więc wczoraj o 23:00 wziąłem tabletkę z melatoniną. Dziś nie obudziłem się przed 13:30. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek spałem 14 i pół godziny.

Po szybkim śniadaniu pojechaliśmy na zakup żywności i wydaliśmy 163 zł . Joan musiała kupić środki do prania ubrań myjące i zmiękczania tkanin, więc koszt był trochę wyższy od normalnego.

Oczywiście, ponownie dzisiaj był ponury dzień.

Thursday, October 26, 2017

Another memory.





I was thinking about the first time we came to Poland in 2003 and how different it was then in many ways.

We were greeted in Poznań at the small airport by about 10 cousins, a few of which I had been corresponding with. They greeted us with flowers and a banner welcoming us. Cousin Małgorzata and her husband, Marek, even arranged for a local musician to be there playing folk tunes on a Polish "bagpipe". Afterwards we all went to their house, where we would stay, for food and drink. They had a beautiful 2 year old daughter, Bożenka, who I immediately fell in love with. The next morning Joan and I went for a walk around the neighborhood and we were amazed to see commercial enterprises like a small food store or a bakery in between normal houses. It was before Poland joined the European Union and many houses were still painted gray. Even the air smelled differently.

After a few days we went to Golina for my first visit to dear cousin Kazia. I had been writing to her during the previous year so we weren't exactly strangers. We stayed with her for 3 days and she introduced us to other family members living in Golina. I made my first very emotional visit to the cemetery to pay my respect to my great aunt and great grandmother. We visited the old wooden church where my great grandparents attended, saw the crematorium built by the Nazi's, the place where once stood a Jewish cemetery only to be completely obliterated by that evil group,, the school where my cousins attended and relatives from my great grandmothers side of the family.

We visited Grodzieć, the village where my great grandparents once lived and my great grandfather worked at the palace there as a "smith". I had my first cup of coffee, village style, where hot water is poured into a glass and coffee grounds are put on the top. You have to wait until they settle before you can drink it. You really need to be wearing gloves to hold the glass, the water is so hot.

Back in Poznań we visited many historical places and met with many cousins. The city itself looked rather dreary because most building were gray, dirty or in need of repair. Since Joining the EU that has mostly changed and it is a vibrant city once again. There are still some buildings or places in need of repair but, for the most part, the city looks very good.

Myślałem o tym, jak po raz pierwszy przyjechaliśmy do Polski w 2003 roku i jak pod wieloma względami  było inaczej.

Zostaliśmy przywitani w Poznaniu na małym lotnisku przez około 10 kuzynów, z których z kilkoma korespondowałem. Przywitali nas z kwiatami i banerem nas witającym. Kuzynka Małgorzata i jej mąż Marek zorganizowali nawet lokalnego muzyka, żeby grał ludowe melodie na polskich "dudach". Potem wszyscy poszliśmy do ich domu, gdzie zostaliśmy, aby coś zjeść i wypić. Mieli piękną 2-letnią córkę Bożenkę, w  której natychmiast się zakochałem. Następnego ranka Joan i ja poszliśmy na spacer po okolicy i byliśmy zaskoczeni widząc pomiędzy normalnymi domami komercyjne prywatne interesy, takie jak mały sklep spożywczy lub piekarnia. To było przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej i wiele domów nadal było pomalowanych na szaro. Nawet powietrze pachniało inaczej.

Po kilku dniach pojechaliśmy do Goliny na pierwszą wizytę u drogiej kuzynki Kazi. Pisałem do niej przez wiele lat, więc nie byliśmy zupełnie obcy. Zostaliśmy z nią przez 3 dni, a ona przedstawiła nas  innym członkom rodziny mieszkających w Golinie. Zrobiłem pierwszą, bardzo wzruszającą wizytę na cmentarzu, aby oddać szacunek mojej ciotce i prababce. Odwiedziliśmy stary drewniany kościół do którego uczęszczali moi dziadkowie, widzieliśmy krematorium zbudowane przez nazistów, miejsce, w którym stał kiedyś cmentarz żydowski zrównany z ziemią przez tę nikczemną  grupę, szkołę, do której uczęszczali moi kuzyni i krewni z rodziny prababci.

Odwiedziliśmy Grodziec, wioskę, gdzie mieszkali moi dziadkowie, a mój pradziadek pracował w  pałacu jako "kowal". Piłem pierwszą filiżankę kawy w wiejskim stylu, gdzie gorąca woda wlewana jest do szklanki i fusy z kawy gromadzą się na górze. Musisz poczekać, aż osiądą zanim będzie można pić. Naprawdę musisz nosić rękawiczki, aby trzymać szklankę w ręce, kiedy woda jest tak gorąca.

W Poznaniu odwiedziliśmy wiele historycznych miejsc i spotkaliśmy się z wieloma kuzynami. Samo miasto wyglądało raczej ponuro, ponieważ większość budynków była szara, brudna lub potrzebowała remontu. Od momentu przystąpienia do UE , co spowodowało zmiany i teraz Poznań jest tętniącym życiem miastem. Nadal istnieją budynki lub miejsca potrzebujące remontu, ale w przeważającej mierze miasto wygląda bardzo dobrze.

Wednesday, October 25, 2017

Memories

In emails between my cousin Sandy(Kazmierczak)Drury and I, we wrote about old memories of the family. She is the oldest daughter of Adam, my grandfather's oldest son(deceased).

I have memories back to when my brother Wally was attending St. Casimir's school behind the grandparents rented brick house. I was 3-4 years old.  I use to walk down the sidewalk to the back gate, climb up to the bottom board and watch him go to school. At the back of the yard on the left was planted corn and on the right, vegetables that grandma canned. I have a vivid memory of her standing by the kitchen stove
with a long apron on. Also the bathroom where the door immediately across from the toilet led to a winding staircase to the attic. The kitchen table was in front of the window that overlooked the church, to the right a built-in china cabinet and then grandpa's bedroom. Grandma's bedroom was just to the left of the kitchen stove. On the back porch was the icebox. The side yard was lower in elevation and we used to play there. In front of it, facing Cameron street, was a row of bushes. I remember attending the funerals of both grandparents across the street in Dziadowicz's funeral home.

In those days, many people who smoked, like my grandfather, rolled their own cigarettes. They bought a small cloth bag of tobacco and cigarette papers to make the cigarettes. My grandfather amazed me because he could hold the paper in his left hand between the thumb and first finger and open the bag with his teeth, pour in a little tobacco, roll the paper in his left hand into a cigarette, lick the paper with his tongue and squeeze the papers together to form a cigarette. It always seemed like a magic trick to me.

My grandmother was a kind woman. Whenever I had a cold she would put me in her bed, give me a cup of tea with honey, a shot of whiskey and cover me with her feathered cover. It was heavily filled with goose down and very hot to sleep under. On her dresser was a miniature grotto to the Virgin Mary and she always lit a candle there. I can still see her standing in front of the cooking stove wearing a long apron. So many memories still fill my head. I am glad I have them.

W korespondencji pomiędzy mną a moją kuzynką Sandy (Kazmierczak) Drury, wymienialiśmy dawne wspomnienia o rodzinie. Sandy jest najstarszą córką Adama, najstarszego brata mojego zmarłego dziadka.

Wspomnieniami wracam do czasów, kiedy mój brat Wally uczęszczał do szkoły św. Kazimierza znajdującej się za murowanym domem wynajmowanym przez dziadków. Miałem 3-4 lata. Zwykle chodziłem po chodniku do tylnej bramy, wspinałem się na nią pośrodku i obserwowałem,  jak idzie do szkoły. Na tyłach ogrodu,  po lewej stronie była posadzona kukurydza i po prawej warzywa, które babcia zaprawiała. Mam żywe wspomnienia o tym, jak  ubrana w długi fartuch stoi przy kuchennym piecu. Również o łazience i drzwiach naprzeciwko toalety, skąd  kręte schody prowadziły bezpośrednio na poddasze. Stół kuchenny stał pod oknem, z którego rozpościerał się widok na kościół, po prawej stała wykonana w Chinach szafka, a dalej była sypialnia dziadka. Sypialnia babci była po lewej stronie kuchenki. Na tylnym ganku znajdowała się lodówka.  Podwórko było niżej położone niż budynek i tam bawiliśmy się . Naprzeciwko niego, w stronę ulicy Camerona, był rząd krzaków. Pamiętam, jak uczestniczyłem w pogrzebach dziadków w domu pogrzebowym Dziadowicza, po drugiej stronie ulicy.

W tamtych czasach wiele osób, które paliły, tak jak mój dziadek, zwijało własne papierosy. Kupowali małą torebkę tytoniu i papierki na papierosy. Dziadek mnie zadziwiał, ponieważ mógł trzymać papier w lewej dłoni między kciukiem a palcem wskazującym i zębami otworzyć torebkę z tytoniem, wsypać  trochę tytoniu, zrolować papierek z tytoniem lewą ręką, polizać papier swoim językiem i skleić, aby utworzyć papieros. Zawsze wydawało mi się, że to magiczna sztuczka.

Moja babcia była dobrą kobietą. Zawsze, gdy byłem przeziębiony, układała mnie w swoim łóżku, podawała mi filiżankę herbaty z miodem, kieliszek whisky i przykrywała mnie pokryciem wypełnionym gęsim pierzem, pod którym było gorąco i trudno było spać. Na jej komodzie stała  miniaturowa grota  Panny Marii i Babcia zawsze zapalała świecę. Nadal widzę, jak stoi przed piecem kuchennym w długim fartuchu. Tak wiele wspomnień wciąż wypełnia moją głowę. Cieszę się, że je mam.

Tuesday, October 24, 2017

Dreary day.

Dreary day, what can I say. It's that time of year for it too begin.

Not much to do today except study language and work on restoring the genealogy tree. Had a little scare when it opened again to the old one but LIVE CHAT showed me how to restore the one I wanted.

Ponury dzień, co mogę powiedzieć. Nadszedł ten czas w  roku, kiedy to się zaczyna.

Dzisiaj niewiele do robienia oprócz nauki języka i pracą nad przywróceniem drzewa genealogicznego. Byłem trochę przestraszony, kiedy otworzyło się ponownie na stare, ale LIVE CHAT pokazał mi, jak przywrócić to, którego chciałem.

Monday, October 23, 2017

4928 Reading.



The other day I posted something about Kosciusko on FB and my sister's husband, Jim, remarked that as a kid he played in a park with that name. It turned out it was the same park where my cousin Ron and I used to play.

Ron lived in East Chicago and I in Hammond but a bus ride there was only about a 1/2 hour long. I spent a lot of summers there as a teenager. He lived with his parents at 4928 Reading street. Their phone number was EX-72766   60 some years later and I still  remember the number. Amazing! It's the only one I remember.

The house was rectangular in shape with a front porch. Step up a few stairs and go through the front door into a small entranceway, take 5 steps to the right and you were in the living room with a picture window facing the street. Turn left and the first door on the left was my aunt and uncle's bedroom. Go straight ahead through an archway and you were in the dining room with a buffet on the left and dining table and chairs on the right. Half way up on the left was Ron's bedroom and just before the kitchen on the left was the bathroom. Walk past that through another doorway and your were in the small kitchen with a window overlooking the backyard. To the right was the door leading to the small side porch with stairs leading down to the yard on the side of the house. That was where we use to play catch with a baseball or football. The park was about 10 blocks away and easy to  reach on a bicycle. It was predominantly a Polish neighborhood, hence the park dedicated to Tadeusz Kosciusko. Because it had a swimming pool, we spent many a hot summer day there. Now Ron lives in South Dakota and I in Poland but we keep in touch via email. He is 1 of 6 first cousins, still living,  in the U.S. I keep in touch with 2 fairly often. 2 not so often and 2 almost never.

W innym dniu opublikowałem coś o Kosciusko na FB i mąż mojej siostry, Jim, zauważył, że jako dzieciak grał w parku o tym nazwisku. Okazało się, że to był ten sam park, gdzie był mój kuzyn Ron i ja.
Ron mieszkał we wschodnim Chicago i ja w Hammond, ale jazda autobusem trwała tylko pół godziny. Spędziłem tam dużo latek jako nastolatek. Mieszkał z rodzicami w 4928 ulicy Reading. Ich numer telefonu był kilka lat później EX-72766.  60 i nadal pamiętam numer. Niesamowity! To jedyna, którą pamiętam.
Dom miał prostokątny kształt z przednią werandą. Wstąp kilka schodów i wejdź przez drzwi wejściowe do niewielkiego wejścia, weź 5 kroków w prawo i wejdziesz do pokoju dziennego z oknem z widokiem na ulicę. Skręć w lewo, a pierwsze drzwi po lewej stronie to sypialnia mojego cioci i wuja. Idź prosto przed bramą, a ty byłeś w jadalni z bufetem po lewej stronie i stołem jadalnym i krzesłami po prawej stronie. Po lewej stronie była sypialnia Rona, tuż przed kuchnią po lewej stronie znajdowała się łazienka. Przeszedł obok, przez inne drzwi i byłeś w małej kuchni z oknem z widokiem na podwórko. Po prawej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do małej bocznej ganku z schodami prowadzącymi na dziedziniec z boku domu. Tam właśnie gramy grać w baseball lub piłkę nożną. Park był oddalony o około 10 przecznic od hotelu i łatwo dojechać na rowerze. Było to przede wszystkim polskie sąsiedztwo, stąd park dedykowany Tadeuszowi Kościuszkowi. Ponieważ miał basen, spędziliśmy tam gorący letni dzień. Teraz Ron mieszka w South Dakota i ja w Polsce, ale pozostajemy w kontakcie za pośrednictwem poczty elektronicznej. Jest on jednym z sześciu pierwszych kuzynów, wciąż żyjących, w Stanach Zjednoczonych. Często utrzymuję 2 kontakty. 2 nie tak często i prawie nigdy.