Saturday, February 29, 2020

Day 19 & 20

Yesterday was pretty much a replay of the last 2 days before that. Joan only woke up to eat and for therapy. The therapy wasn't good because she was so tired. Her face cheeks, chin, and neck were reddish in color during the day. I thought she had a fever but it was just the opposite, hypothermia. The normal body temperature should be close to 37C, Joan has a temperature of 28.2. They put her on an IV drip of paracetamol. B. So far, there has been no change.

When I arrived today around 10:00 she was soundly sleeping and it was difficult to keep her awake during lunch. She was too confused to feed herself so I did it. The same occurred during the 4:00 snack. About an hour before I left, she woke up and said good morning. I mentioned she was a little late and that it was actually almost night time. Earlier she didn't know who I, her daughter and grandkids were from pictures. This awakening, she did. The tremors in her hands are a bit concerning now. They are much worse than mine. I hope it is because of hypothermia.

I didn't write last night because my friends picked me up and took me to the language club meeting. We stayed at the cafe for about an hour and then went for the Chinese dinner. I had spring rolls, lemon chicken, fried rice, ice cream and 2 glasses of red wine. It was past midnight when I got home and too late to post. I went to bed.

Wczoraj było powtórką z ostatnich 2 dni wcześniej. Joan obudziła się tylko po to, żeby zjeść i na terapię. Terapia nie była dobra, ponieważ była tak zmęczona. Jej twarz, policzki, podbródek i szyja były czerwonawe w ciągu dnia. Myślałem, że ma gorączkę, ale wręcz przeciwnie, hipotermia. Normalna temperatura ciała powinna być zbliżona do 37 ° C, Joan ma temperaturę 28,2. Podali jej kroplówkę z paracetamolem dożylnie. B. Do tej pory nie było zmian.

Kiedy przybyłem dziś około godziny 10:00, mocno spała i trudno było jej nie zasnąć podczas lunchu. Była zbyt zdezorientowana, żeby się wyżywić, więc to zrobiłem. To samo miało miejsce podczas przekąski o 4:00. Około godziny przed moim wyjazdem obudziła się i powiedziała dzień dobry. Wspomniałem, że się trochę spóźniła i że jest już prawie noc. Wcześniej nie wiedziała, kim jestem ja, jej córka i wnuki ze zdjęć. To przebudzenie zrobiła. Drżenia w jej rękach są teraz trochę niepokojące. Są znacznie gorsze niż moje. Mam nadzieję, że dzieje się tak z powodu hipotermii.

Nie pisałem wczoraj wieczorem, bo moi przyjaciele mnie zabrali i zabrali na spotkanie w klubie językowym. Mieszkaliśmy w kawiarni przez około godzinę, a potem poszliśmy na chińską kolację. Miałem sajgonki, kurczaka z cytryną, smażony ryż, lody i 2 szklanki czerwonego wina. Było już po północy, kiedy wróciłem do domu i było już za późno, żeby pisać. Poszedłem do łóżka.


Friday, February 28, 2020

Day 19

Postponed until tomorrow.

Thursday, February 27, 2020

Day 18

At last, some good news. I have arranged for Joan's care when we return to Poland.

I called our old neurologist who moved from Poznań to Świebodzin 2 years ago. I just wanted some advice on what to do when we return. He said because we don't have a "family" neurologist in Poznań right now, it will take time to get Joan into a national health care rehab center quickly. The other option is private. However, you still need to have a neurologist recommendation.

He said he would take Joan and put her in his hospital for 2 days, write a report on her and recommend rehabilitation. There are 2 facilities the hospital works with. Both are 1 1/2 hours drive from Poznań and private. It looks like our savings account is going to take a serious hit but I thank God we have it for this. She shouldn't have to wait long to get in. The sooner the better.

I'm still working on a therapist here. So far, no luck finding home visits.

The result from the MRI yesterday was negative in that there was no change in the blood clot. However, her left hand has developed an occasional tremor. Her voice was deeper, quieter than yesterday, almost like she has a cold but no temperature. The therapist didn't come today.

Nareszcie jakieś dobre wieści. Załatwiłem opiekę nad Joan, kiedy wrócimy do Polski.

Zadzwoniłem do naszego starego neurologa, który 2 lata temu przeprowadził się z Poznania do Świebodzina. Chciałem tylko rady, co zrobić, gdy wrócimy. Powiedział, że ponieważ nie mamy teraz w Poznaniu "rodzinnego" neurologa, potrzeba będzie czasu, aby Joanna szybko trafiła do państwowego ośrodka rehabilitacji zdrowotnej. Druga opcja jest prywatna. Trzeba jednak mieć jeszcze rekomendację neurologa.

Powiedział, że zabierze Joan i umieści ją w swoim szpitalu na 2 dni, napisze o niej raport i zaleci rehabilitację. Są 2 placówki, z którymi szpital współpracuje. Oba są oddalone o 1,5 godziny jazdy od Poznania i prywatne. Wygląda na to, że nasze konto oszczędnościowe otrzyma poważny cios, ale dziękuję Bogu, że mamy je na to. Nie powinna długo czekać, żeby się tam dostać. Im szybciej, tym lepiej.

Wciąż pracuję nad znalezieniem tutaj terapeuty. Jak na razie, nie ma szczęścia w poszukiwaniu wizyt domowych.

Wynik wczorajszego rezonansu był negatywny, ponieważ nie było żadnych zmian, jeżeli chodzi o skrzepy krwi. Jednak w lewej ręce pojawiły się sporadyczne drżenia. Jej głos był głębszy, cichszy niż wczoraj, prawie jakby była przeziębiona, ale nie miała temperatury. Terapeuta dzisiaj nie przyszedł...

Wednesday, February 26, 2020

Day 16 & 17

Yesterday, Joan slept for most of the day. It was the first time she wasn't awake most of the time. I just thought she must have had a bad night. The physio man did come and work with her with about the same results. However, the neurologist, a substitute, said it wasn't necessary to release Joan on Wednesday like the other one said on Monday.

Today they have decided to do another MRI tomorrow and compare it to the last one to see if there are any changes. If not, probably Friday she will be released. I'm trying to arrange a physiotherapist to come to our house 3 times a week until we fly back to Poland on March 22nd. I hope he can perform a small miracle. 9:29 PM

I did something today I haven't done before...I cheated on Joan.9:36 PM Joan slept all day yesterday and today was the same. I decided to take the bus back to the house in Ribera, 2 hours earlier in order to change the bedding and get the house in more order when she returns. I felt guilty about not watching her sleep for the next 2 hours. She probably woke up once or twice during that time and I wasn't there. I hate that. But I don't know if she even realized it. THAT is what saddens me. I can't really explain it to you without you really knowing her during her life but......................................................................................................................... I'm trying.

I did what I had to do by 9:00 PM and walked down to the tapas place for albondingas and patatas con ajo, and a copa de vino tinto(red wine). That's small meatballs in a tomato paste mixture and boiled potatoes in a garlic sauce with coffee and cream. To give you an example of my Spanish, the waiter thought I said, "Agua con Gas", instead of "Albondingas". Aqua is .water, Ahl--bone---ding-gahs) is a meatball(small). I sat for a while and tried desperately to get my mind off of Joan but it didn't happen. OR>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>it did and it was so short I can"t remember it.t

Wczoraj Joan spała przez większą część dnia. Po raz pierwszy nie obudziła się przez większość czasu. Pomyślałem tylko, że musiała mieć złą noc. Fizjoterapeuta przyszedł i pracował z nią z takimi samymi rezultatami. Jednak neurolog, zastępca, powiedział, że nie trzeba wypisać Joanny w środę, jak ten drugi lekarz powiedział w poniedziałek.

Dzisiaj postanowili zrobić kolejny rezonans magnetyczny jutro i porównać go z ostatnim, aby sprawdzić czy nie ma żadnych zmian. Jeśli nie, to prawdopodobnie w piątek zostanie wypisana. Próbuję załatwić fizjoterapeutę, który będzie przychodził do nas 3 razy w tygodniu, aż do naszego powrotu do Polski 22 marca. Mam nadzieję, że uda mu się dokonać małego cudu.

Zrobiłem dzisiaj coś, czego nie robiłem wcześniej... zdradziłem Joan. Joan spała cały wczorajszy dzień, a dzisiaj było tak samo. Postanowiłem wrócić do domu w Riberze autobusem o 2 godziny wcześniej, aby zmienić pościel i uporządkować dom, kiedy wróci. Czułem się winny, że nie obserwowałem jej snu przez następne 2 godziny. Pewnie obudziła się raz czy dwa razy w tym czasie, a mnie tam nie było. Nienawidzę tego. Ale nie wiem, czy w ogóle zdała sobie z tego sprawę. To jest to, co mnie smuci. Nie mogę ci tego naprawdę wyjaśnić, skoro nie znałeś jej w życiu, ale.......................................................................................................... staram się.

Zrobiłem to, co musiałem zrobić przed 21:00 i zszedłem na dół do tapas na albondingas i patatas con ajo, i copa de vino tinto(czerwone wino). To małe klopsiki w mieszaninie z pastą pomidorową i gotowanymi ziemniakami w sosie czosnkowym oraz kawa ze śmietaną. Aby dać wam przykład mojego hiszpańskiego, kelner pomyślał, że powiedziałem "Agua con Gas", zamiast "Albondingas". Aqua to .woda, Ahl--bone---ding-gahs) to klopsik (mały). Usiadłem na chwilę i desperacko próbowałem oderwać myśli od Joanny, ale tak się nie stało. Albo>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> zrobiłem, ale to było tak krótkie, że tego nie pamiętam .

Tuesday, February 25, 2020

Day 16.

I'm just too tired tonight. My apologies.

Po prostu jestem dziś zbyt zmęczona. Przepraszam.

Monday, February 24, 2020

Day 15

Monday morning, 10:05 I arrived. That is around the time the bus gets to the hospital and then I am there.

As usual, she was awake and staring out of the window to her right side. Is that right? staring out? OR should it be, "staring through"? What is the difference?

It was good to have her warm hand in mine again. These nights have been fast and tremendously long. I try to escape them. I come home, turn on the TV with my external drive attached, go to my music folder and there are about45-50 concerts I have to watch. Tonight it is WEATHER REPORT RE-UNITED.

There was a good therapist today, Enrique,  and I need to find out if he does it outside the hospital, privately, also. Especially, if he makes house calls. Joan needs it just to stand and walk a little.

The hospital was going to dismiss her tomorrow but I managed to move it to Wednesday. I need tomorrow afternoon to shop for food and anything else that would make me leave the house. I just hate not being with her during that time

OMG! Joan is going to have to eat my cooking. :-)

Poniedziałek, 10:05 Przyjechałem. To mniej więcej w tym czasie autobus dojeżdża do szpitala, a ja tam jestem.

Jak zwykle nie spała i patrzyła przez okno na prawą stronę. Czy to prawda? gapić się? A może powinno to być „wpatrywanie się”? Jaka jest różnica?

Dobrze było mieć jej ciepłą rękę w mojej dłoni. Te noce były szybkie i niezwykle długie. Próbuję uciec od nich. Wracam do domu, włączam telewizor z podłączonym dyskiem zewnętrznym, idę do folderu z muzyką i jest około 45-50 koncertów, które muszę obejrzeć. Dzisiaj jest RAPORT POGODOWY PONOWNIE ZJEDNOCZONY.

Dzisiaj był dobry terapeuta, Enrique, i muszę się dowiedzieć, czy robi to poza szpitalem, również prywatnie. Zwłaszcza jeśli dzwoni do domu. Joan potrzebuje tego, żeby trochę wstać i chodzić.

Szpital jutro ją zwolni, ale udało mi się przenieść go do środy. Potrzebuję jutro po południu na zakupy i wszystko, co zmusiłoby mnie do opuszczenia domu. Po prostu nienawidzę nie być z nią w tym czasie

Sunday, February 23, 2020

Day 14

I tried, in vain, to get Joan to stand up today but it didn't happen. It's like her body is stuck and won't stand all the way upright. She is eating well and we talk some while I am there. I've been bringing things that happened a long time ago and they make her smile or laugh. It's not the same laugh she had. Even laying in a hospital bed,  she is beautiful.

I've known her for more than half of my life. From the beginning when she was a mother supporting herself and 2 children  She was      absolutely         a beautiful woman in mind, intellect, feminism and her body. They all were there, right in front of me. May 24, 1976. I was finished with DePaul University Music school and teaching a lot of students. I walked into a friend's house after teaching 1 day and there she was, sitting on a couch and my mind went blank for a few seconds.

She...'s still there.  I need to open that door again.

Na próżno próbowałem zmusić Joan do wstania dzisiaj, ale tak się nie stało. To tak, jakby jej ciało utknęło i nie będzie stać prosto. Ona dobrze je i rozmawiamy, kiedy ja tam jestem. Przynoszę rzeczy, które wydarzyły się dawno temu i sprawiają, że się uśmiecha lub śmieje. To nie ten sam śmiech, co ona. Nawet leżąc w szpitalnym łóżku jest piękna.

Znam ją od ponad połowy mojego życia. Od samego początku, kiedy była matką, która utrzymywała się i dwoje dzieci, była absolutnie piękną kobietą pod względem umysłu, intelektu, feminizmu i swojego ciała. Wszyscy tam byli, przede mną. 24 maja 1976 r. Ukończyłem szkołę muzyczną Uniwersytetu DePaul i uczyłem wielu studentów. Wszedłem do domu koleżanki po lekcji 1 dzień, a ona siedziała na kanapie, a mój umysł stał się pusty na kilka sekund.


Ona ... wciąż tam jest. Muszę ponownie otworzyć te drzwi.

Saturday, February 22, 2020

Day 13

There was a bright spot in the day even with the sun already shining. I was able to get Joan to sit upright. We did it twice at different intervals. She gets to a certain point and her upper body just doesn't want to go any further. It took a couple of minutes to get her straight but we did it. I can handle the physical part of it but the mental part is being hard to deal with.

The new non-diet went into effect and her lunch was chicken, rice, bread, applesauce, and something else I can"t remember. Considerably better than 8 wafer-thin cookies and a small yogurt. Here, it's pronounced--yo-gurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr, NO T !

I'm just wading through the weekend and I can talk to the doctor. I need to know the plan to plan.


Someone, please

To był jasny punkt w ciągu dnia, nawet gdy słońce już świeciło. Udało mi się nakłonić Joan do siedzenia w pozycji pionowej. Robiliśmy to dwa razy w różnych odstępach czasu. Ciało Joan dochodzi do pewnego punktu, ale jego górna część po prostu nie chce przesunąć się dalej. Kilka minut zajęło jej wyprostowanie się, ale zrobiliśmy to. Poradzę sobie ze stroną fizyczną , ale część psychiczna jest trudna, by sobie z nią poradzić.

Została wprowadzona mowa dieta i jej lunch składał się z kurczaka, ryżu, chleba, sosu jabłkowego i czegoś innego, czego nie pamiętam. Znacznie lepiej niż 8 ciasteczek waflowych i mały jogurt. Tu jest wymawiane--yo-gurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr, BEZ T!

Przebrnę przez weekend i mogę porozmawiać z lekarzem. Muszę znać ustalenia, by zrobić plan.

Friday, February 21, 2020

Day11 & 12

If this day started earlier, it would have been the same. THIS DAY..........started off in a dream. The only thing I remember from that dream was someone shouting, "HEY......JOAN". I woke up. 8:44.
The bus to the hospital is at 9:10. (Actually9:30) I set the alarm but forgot to save it.

I would hope to be able to tell you something fantastic but this wasn't the day. It was the day for Joan to stand up and walk a little. It didn't happen. She can not stand straight up and leans about 30% backward making it impossible to walk.  The hospital said she has been stable for 4 days and nothing new has developed so they will release her to me. The stroke was bad enough but now this also.....................................

That was yesterday.

Today she was sitting in a chair for a while.  Sometimes it's like her eyes are behind her eyes and I can't see Her.

She looks at me and I don't know if she sees me.

I tried twice to stand her up but neither attempt was successful. Most of the time I'm just holding her hand  It's not enough!

Gdyby ten dzień zaczął się wcześniej, byłby taki sam. TEN DZIEŃ .......... zaczął się we śnie. Jedyne, co pamiętam z tego snu, to ktoś krzyczący „HEJ ...... JOAN”. Obudziłem się. 8:44.

Autobus do szpitala jest o 9:10. (Właściwie 9:30) Ustawiłem alarm, ale zapomniałem go zapisać.

Mam nadzieję, że będę mógł ci powiedzieć coś fantastycznego, ale to nie był ten dzień. To był dzień, w którym Joan wstała i poszła trochę. To się nie stało Nie może stać prosto i pochyla się o 30% do tyłu, uniemożliwiając chodzenie. Szpital powiedział, że jest stabilna przez 4 dni i nic nowego się nie rozwinęło, więc mi ją wydadzą. Udar był wystarczająco zły, ale teraz to też .....................................



To było wczoraj.



Dziś przez chwilę siedziała na krześle. Czasami to tak, jakby jej oczy były za jej oczami, a ja jej nie widzę.



Patrzy na mnie i nie wiem, czy mnie widzi.



Dwukrotnie próbowałem ją podnieść, ale żadna próba się nie udała. Przez większość czasu trzymam ją za rękę. To za mało!

Wednesday, February 19, 2020

Day10

Thanks, Lucie, for your comment.

Joan seems to have lost the last 7 years in memory so far. She thinks it's 2011, we live in Chicago and work for Market Facts. There were no doctors for me to talk with so I have to wait until tomorrow.  It's like a small heart attack for me, to hear her say that. I just feel so bad for her. For weeks, months I've prayed for nothing to happen to her.

Dzięki, Lucie, za twój komentarz.

Wydaje się, że Joan chyba straciła pamięć o ostatnich 7 latach. Ona myśli, że jest rok 2011, mieszkamy w Chicago i pracujemy dla Market Facts. Nie było żadnych lekarzy, z którymi mógłbym porozmawiać, więc muszę poczekać do jutra. Kiedy słyszę, jak ona to mówi, to jest to dla mnie, jak mały atak serca. Współczuję jej. Od tygodni, miesięcy modliłem się, żeby nic jej się nie stało.


Tuesday, February 18, 2020

Day 9

 I don't remember the bus ride to the hospital for now. That is strange!

I arrived at about 10:00 this morning. It was a dreary ride in a foggy morning to the other side of San Javier. Joan was awake and happy to see me. She was awake most of the time until I had to leave at 20:30(8:30PM) to get the last bus to Ribera.

She still wants to go home all the time or get up but her legs are too weak to hold her up.

I tried to tell me you more but not much is new. Oh, Wait! The MRI from today compared to the one from yesterday showed that lesion had grown a little but it was a normal occurrence after a stroke. They are keeping her in the hospital and maybe Thursday they will do another MRI.

And.....if you have never heard of Leszek Mozder, pianist, from Poland, do yourself a BIG favor, YouTube his name and listen to one of his ideas of music. In a quiet place. No distractions.

Na razie nie pamiętam jazdy autobusem do szpitala. To jest dziwne!

Przyjechałem około 10:00 dzisiaj rano. To była ponura jazda we mglistym poranku na drugą stronę San Javier. Joan obudziła się i cieszyła się, że mnie widzi. Nie śpi przez większość czasu, aż do momentu mojego wyjazdu o 20:30 (8:30 PM), aby dostać się ostatnim autobusem do Ribery.

Ona nadal, przez cały czas, chce wrócić do domu lub wstać, ale jej nogi są zbyt słabe, aby utrzymać ją w pozycji pionowej.

Próbowałem powiedzieć ci więcej, ale niewiele jest nowych informacji. Oh, czekaj! Rezonans magnetyczny z dzisiejszego dnia w porównaniu ze wczorajszym pokazał, że lezja trochę urosła, ale to jest normalne zdarzenie po udarze. Trzymają ją w szpitalu i może w czwartek zrobią kolejny MRI.

I....jeśli nigdy nie słyszałeś o Leszku Możdrzerze, pianiście z Polski, zrób sobie wielką przysługę, podaj na YouTube jego nazwisko i posłuchaj jednego z jego muzycznych pomysłów. W spokojnym miejscu. Bez rozpraszania uwagi.

Monday, February 17, 2020

Day 7 & 8

Actually, I just didn't have the energy last night for this.

Yesterday, Joan was about the same, maybe a little more restless than before. Today she was just persistent about leaving.S had a blood test and an MRI(Magnetic Resonance). Results tomorrow, I hope.

I feel like I'm on the other side of nowhere.

Zeszłej nocy nie miałem na to siły.

Wczoraj, Joan była mniej więcej taka sama, może trochę bardziej niespokojna niż poprzednio. Dzisiaj uporczywie obstawała, by opuścić szpital. Zrobiono jej badanie krwi i rezonans magnetyczny. Wyniki jutro, mam nadzieję.

Czuję, że jestem pośrodku drogi do nikąd.

Saturday, February 15, 2020

Day 6

No ranting today. I don't have a large enough rant in me to eclipse the size of the mountain I'm climbing at the moment.  It obscures everything in my mind. I have even had a couple of dreams about it. Dreams? Not nightmares but not the kind of dreams you want to remember. Definitely not the kind I would write about IF I remembered them.

My morning, afternoon and evening visit with Joan and she was the same as yesterday except for today. She tried, unsuccessfully, to get out of bed. She is not strong enough to stand on her own but she doesn't think about that. She's eating about half of what they bring for meals. So far it's been soft foods and soups. Her eyes had some straight-ahead vision moments so that was good but they still look to the right when she wakes up.

I know there should be more to say about Joan and, believe me, I could write pages about how I feel about this situation. There IS such a thing as a good rant so I could, "good rant",  about 5 extraordinary people.

Joan and I meet with a group of people in a language club on Friday nights. Most of the them are on WhatsApp as a group. When I put a notice to the group what had happened to Joan. Cari, from the group, called to offer immediate help. Living in Cartegna, she met me at the hospital and talked the ambulance driver into taking me to the next Hospital they were taking Joan to. She's talked to me every day and when Joan was transferred to Los Arco without me knowing, I followed them to the new hospital.  They also helped to search for the rental car.

Carmelo and Christina we have known since our first time here. He was the one who called the ambulance for me. After a visit to the Arrixaca, the 4 of us went to the cafe across the bridge from the hospital, where they bought me lunch. Once we decided I would need a car to drive to Murcia every day, they spent an hour on their cell phones checking prices from different car rental agencies until Cari and Juanjo, her husband, arrived and the cheapest one was finally found.

From Poland, Marcin, a man, and his family that I have known for about ten years called my neighbor for me to tell her what had happened and to check if our flat was still ok. He then wrote to me and said IF I ran into any financial difficulties here to let him know immediately.

These are FRIENDS---not family. THEY are worthy of a good rant!

Dzisiaj nie ma rantingu. Nie mam wystarczająco dużego zdania, by zaćmić rozmiar góry, na którą obecnie wspinam się. Ukrywa wszystko w moim umyśle. Miałem nawet o tym kilka snów. Marzenia? Nie koszmary, ale nie takie sny, które chcesz zapamiętać. Zdecydowanie nie taki, o którym bym pisał, gdyby je zapamiętałem.

Moja poranna, popołudniowa i wieczorna wizyta u Joan była taka sama jak wczoraj, z wyjątkiem dzisiejszego dnia. Bezskutecznie próbowała wstać z łóżka. Nie jest wystarczająco silna, aby wytrzymać sama, ale nie myśli o tym. Ona je około połowy tego, co przynoszą na posiłki. Do tej pory było to miękkie jedzenie i zupy. Jej oczy miały momenty bezpośredniego widzenia, więc to było dobre, ale wciąż patrzą w prawo, kiedy się budzi.

Wiem, że powinna być więcej do powiedzenia na temat Joan i, uwierzcie mi, mogłabym pisać strony o tym, co sądzę o tej sytuacji. Jest coś takiego jak dobry rant, więc mógłbym, „dobry rant”, około 5 niezwykłych ludzi.

Joan i ja spotykamy się z grupą ludzi w klubie językowym w piątkowe wieczory. Większość z nich jest na WhatsApp jako grupa. Kiedy zawiadomiłem grupę, co stało się z Joan. Cari z grupy wezwała do udzielenia natychmiastowej pomocy. Mieszkając w Cartegna, poznała mnie w szpitalu i namówiła kierowcę karetki, aby zabrał mnie do następnego szpitala, do którego zabierali Joan. Rozmawiała ze mną codziennie, a kiedy Joan została przeniesiona do Los Arco bez mojej wiedzy, poszedłem za nimi do nowego szpitala. Pomagali również w wyszukiwaniu wynajętego samochodu.

Carmelo i Christina, które znamy od naszego pierwszego pobytu tutaj. To on wezwał dla mnie karetkę. Po wizycie w Arrixaca czwórka z nas poszła do kawiarni po drugiej stronie mostu od szpitala, gdzie kupili mi lunch. Kiedy zdecydowaliśmy, że będę potrzebował samochodu, aby codziennie jechać do Murcji, spędzili godzinę na telefonach komórkowych sprawdzając ceny w różnych wypożyczalniach samochodów, aż Cari i Juanjo, jej mąż, przybyli i ostatecznie znaleziono najtańszą.

Z Polski Marcin, mężczyzna i jego rodzina, których znam od około dziesięciu lat, zadzwonili do mojego sąsiada, aby powiedzieć jej, co się stało, i sprawdzić, czy nasze mieszkanie jest nadal w porządku. Potem napisał do mnie i powiedział, JEŻELI napotkałem tutaj jakiekolwiek trudności finansowe, aby natychmiast go poinformować.

To PRZYJACIELE --- nie rodzina. ONI są godni dobrego wyrażenia!


Friday, February 14, 2020

Day 5

Last night, after I posted my blog, with the real translation into Polish by a lady Joan and I have had the good fortune to meet from the city of Bydgoszcz, I thought how lucky Joan and I have been these last 12 years in retirement. I live in Poland, land of my ancestors and I owe Joan for the suggestion to move. No, I don't owe Joan anything and vice-versa. We love each other, we don't owe it to each other.

Together, we have been to places we only knew from pictures on books. Now we have visited many, most are more beautiful than any picture but some are only as a picture. For years I told Joan I was going back to Spain and told her about the country. Our first trip to Granada and to see the Alhambra was just breath-taking for Joan....and me too. It had been 65 years when I saw it and it was wide open for anyone to walk into. Now, restored, there is a 3-month waiting list to visit. Keep that in mind!

We've gone through Joan's son being crashed into while driving home by a drunk driver. The damage to him was life-changing. He was to become a lawyer but he could never finish his last year. We've been through the deaths of both of our mothers. Ironically enough, before we met, both of our brothers died in the same year at the same age. The death of my own son, 2 years ago, was another thing. NOT to mention all the bureaucracy for the last 12 years. However, the big moments like seeing the Panorama painting in Wroclaw, the Botanical Gardens, little kids on the sidewalk and the little moments like a cup of coffee sitting in front of Empik and watching the people make it worthwhile.

I couldn't have done it without Joan. I left her once, when I moved, alone, to the forest and she waited, living her life until I returned. I swore then I would never leave her again.

Zeszłej nocy, po tym jak zamieściłem swojego bloga z tłumaczeniem na język polski przez panią z Bydgoszczy, którą Joan i mieliśmy szczęście spotkać pomyślałem, jak szczęśliwi byliśmy przez ostatnie 12 lat na emeryturze. Mieszkam w Polsce, na ziemi moich przodków i jestem winien Joan propozycję przeprowadzki. Nie, nic nie jestem winien Joan i vice versa. Kochamy się i niczego nie jesteśmy sobie winni.


Razem byliśmy w miejscach, które znaliśmy tylko ze zdjęć w książkach. Teraz odwiedziliśmy wiele z nich i większość jest piękniejsza niż jakikolwiek obrazek, ale niektóre są tylko jak obrazki. Przez lata mówiłem Joan, że miałem zamiar wrócić do Hiszpanii i opowiadałem jej o tym kraju. Nasza pierwsza podróż do Granady i zobaczenie Alhambry były dla Joanny zapierającymi dech w piersiach... i dla mnie też. Minęło 55 lat, gdy powtórnie zobaczyłem to miejsce otwarte dla każdego, kto chciał tam wejść. Teraz, odrestaurowane, wymaga oczekiwania na 3-miesięcznej liście oczekujących na wizytę. Miej to na uwadze!

Przeszliśmy przez wypadek syna Joan, spowodowanego przez pijanego kierowcę, który rozbił się podczas jazdy do domu. Uszczerbek na zdrowiu zmienił jego życie. Miał zostać prawnikiem, ale nigdy nie mógł skończyć swojego ostatniego roku. Przeszliśmy przez śmierć obu naszych matek. Jak na ironię, zanim się poznaliśmy, obaj nasi bracia zmarli w tym samym roku, w tym samym wieku. Śmierć mojego własnego syna, 2 lata temu, była kolejną rzeczą. Nie wspominając o całej biurokracji przez ostatnie 12 lat. Jednak wielkie chwile, takie jak oglądanie obrazu Panoramy we Wrocławiu, Ogrodu Botanicznego, małych dzieci na chodniku i krótkich chwil, jak filiżanka kawy siedząc przed Empikiem i obserwując ludzi sprawiają, że są wartymi zachodu.

Nie mógłbym tego zrobić bez Joan. Zostawiłem ją raz, kiedy przeprowadziłem się sam do lasu, a ona czekała, aż wrócę żyjąc swoim życiem. Przysiągłem wtedy, że nigdy więcej jej nie opuszczę.

Thursday, February 13, 2020

Day 4

I set the alarm for 9:00 so I could be with Joan by 10:00. It's about a ten-minute drive and Cari told me last night there is an hourly bus from Ribera to the Los Arcos during the week with a little change on the weekend. When I return the rental car and if Joan is still in the hospital, it won't be a problem getting to her. That was good news.

In the morning I talked with the neurologist and said they will do another CT scan to see what they can do about Joan's eye movement. At present, they only move from the far right to the central vision but no further.

Joan was more talkative this morning and even made a few jokes. While I was there they gave her an assisted shower and that made her feel better. I took her toothbrush, toothpaste and a hairbrush to use. The strength in her left hand was stronger today. I stayed for 3 hours then came back to the house to clean it up a little. I've done nothing like that since Monday. For breakfast, I dragged myself to the beachfront and had a tostada and coffee.

When I went back in the afternoon Joan was having another test done. She returned shortly thereafter and it was time for lunch. She ate most of it and then they got her out of bed to sit in a chair for a while.  When she was tired from it they put her back into bed. Her eyes had a little more movement in the afternoon and once, she was able to follow my finger with her eyes.

Now, just returning from the evening visit, I'm back......but am I really? No, I can't say I am 100% back into my blog because I'm even dreaming about Joan in the hospital! SOoooooo, WHAT AM I DOING HERE? I'm telling you about Joan. It drains every other of everything out of me to see her again like this. Figure that out!

Her eyes really are making a slow process to regain their usual position. Her eyes moved to the left when 2 ladies entered the room and spoke English to her. They were from a volunteer club that checks on foreigners to see if they need any help. I needed help, I lost my glasses for reading and practicing Egyptian Hieroglyphics. I can't believe I spelled that last word right!

WOW! I just walked into the kitchen area to open the little refrigerator when I heard something starting to crumble under my feet. I looked down and...LO AND BEHOLD....my lost glasses on the dark floor. Incredible.

It was a good night. All of the wires from machines attached to Joan were gone and we were able to hold hands again. It started from the beginning for me, I never wanted to let go. I never will. My one constant prayer in life, when I do pray-at anytime, is that we both leave these bodies together.

Ustawiłem alarm na 9:00, żebym mógł być z Joan przed 10:00. To około 10 minut jazdy, a Cari powiedziała mi wczoraj wieczorem, że jest cogodzinny autobus z Ribery do Los Arcos w ciągu tygodnia z małą zmianą w weekend. Kiedy zwrócę wynajęty samochód i jeśli Joan nadal będzie w szpitalu, nie będzie problemu z dotarciem do niej. To były dobre wieści.

Rano rozmawiałem z neurologiem, który powiedział, że zrobią kolejną tomografię komputerową, żeby zobaczyć, co da się zrobić z ruchem oczu Joan. Obecnie poruszają się tylko z prawej strony do centrum, ale nie dalej.

Joan była dziś rano bardziej rozmowna i nawet powiedziała kilka żartów. Kiedy tam byłem, zabrali ją pod prysznic i asystowali przy tym, i to sprawiło, że poczuła się lepiej. Zabrałam jej szczoteczkę do zębów, pastę do zębów i szczotkę do włosów. Siła w jej lewej ręce była dziś większa. Zostałem na 3 godziny, po czym wróciłem do domu, żeby trochę posprzątać. Nie robiłem nic takiego od poniedziałku. Na śniadanie zataszczyłem siebie na nadbrzeże, gdzie zjadłem tostadę i wypiłem kawę.

Kiedy wróciłem po południu, Joan miała wykonywany kolejny test. Niedługo potem wróciła i był czas na lunch. Zjadła większość, a potem wyciągnęli ją z łóżka, żeby usiadła na chwilę w fotelu. Kiedy była zmęczona, położyli ją z powrotem do łóżka. Po południu jej oczy były trochę bardziej ruchliwe i raz udało jej się podążać za moim palcem.

Teraz, po prostu teraz wracam z wieczornej wizyty, wracam....... ale czy naprawdę? Nie, nie mogę powiedzieć, że jestem w 100% z powrotem na moim blogu, bo nawet marzę o Joan w szpitalu! SOoooooo, co ja tu robię?! Opowiem ci o Joan. Wszystko inne ze mnie uchodzi, żeby ją znowu tak zobaczyć. Zrozum to!
Jej oczy powoli wracają do normy, by odzyskać swoją zwykłą pozycję. Kiedy dwie panie z klubu wolantariuszy, który sprawdza czy obcokrajowcy nie potrzebują pomocy, weszły do pokoju i mówiły do niej po angielsku, jej oczy przesunęły się w lewo. Ja potrzebowałem pomocy, zgubiłem okulary do czytania i praktykuję egipskie hieroglify. Nie mogę uwierzyć, że dobrze przeliterowałem to ostatnie słowo!

WOW! Po prostu wszedłem do kuchni, żeby otworzyć małą lodówkę, kiedy usłyszałem, że coś zaczyna mi się kruszyć pod stopami. Spojrzałam w dół i...LO I BOHOLD...moje zgubione okulary na ciemnej podłodze. Niesamowite.

To była dobra noc. Wszystkie rurki z aparatów podłączonych do Joanny zniknęły i znów mogliśmy trzymać się za ręce. Wszystko jakby zaczęło się dla mnie od początku, nigdy nie chciałem pozwolić, żeby odeszło. Nigdy nie odpuszczę. Moją jedyną stałą modlitwą w życiu, kiedy się modlę - w każdej chwili - jest, żebyśmy oboje opuścili te ciała razem.

Day 3

At the 13:00(1 PM) visit I was able to help Joan eat most of her lunch although the halibut fish had many bones and she didn't eat much of that. However, she did have chicken vegetable soup, bread, stewed tomatoes, and peaches. There was no doctor available to get the latest update but I saw a little progress with her eye movement which was good. Of course, she is weak from the stroke and laying in bed for 3 days now and I can only hope it won't be long before I can get her up to move around.

For me, this is a terrible time and takes all my strength to stay positive thinking. This house is so empty without her. I don't like being here but they won't let me stay long in the hospital. The drive there is not bad, only 33 minutes, a long straight road and then over a small mountain and I am there. I've had confirmation from 2 local registered nurses that it is the best hospital for Joan to be in. It's a small consolation while I wait for our future to unfold.

To try to keep my mind off of matters I've been forcing myself to work on my Spanish. It's always been a natural thing for me but, under the circumstances, now I have to push myself.  I learned a new phrase that sums it all up, " La echo tanto de menos", I miss her so much!

The 20:00(8 PM) visit was a shock. I arrived on time and was met by Cari and Juanjo. We went into the room and Joan's bed was empty. We asked what happened and they said after Joan's cardio test it was determined that she was stable so they transferred her to Los Arcos hospital in San Javier. They said they tried to call me twice but because I had a  Polish number, their system wouldn't put the call through. So Cari said we should go to Los Arcos to try to see Joan. I thought the Los Arcos hospital by the beach was the one so I drove there, When some time passed and Cari didn't arrive I called her and she said they were standing in front of the hospital. I said so was I but it was closed. She told that hospital had been closed for some years and the new one was in San Javier. She said she would come and get me.

At the new hospital, very modern, we found Joan's semi-private room and Joan on the 3rd floor. She looked and sounded better but still had eye problems. Talking to a nurse, the visiting hours are much more liberal and I can even spend the night in her room. It was already 9:30 so we stayed for 1/2 hour and I told Joan I would see her in the morning. Cari and Juanjo invited me to dinner so I ate with them and returned home.

Podczas wizyty o 13:00 (1PM) mogłem pomóc Joan zjeść większość jej lunchu, chociaż halibut miał wiele kości i przez to nie zjadła go dużo. Jednak zjadła zupę z kurczaka z jarzynami, chleb, duszone pomidory i brzoskwinie. Żaden lekarza nie był osiągalny w celu uzyskania najnowszych informacji, ale widziałem mały postęp w ruchu jej oczu, co jest dobre. Oczywiście, jest słaba z powodu udaru mózgu i leży w łóżku od 3 dni i mogę tylko mieć nadzieję, że nie potrwa to długo, zanim będę mógł zmusić ją do wstania z łóżka i poruszania się.

Dla mnie jest to straszny czas i wymaga wszystkich moich sił, aby zachować pozytywne myślenie. Dom jest tak pusty bez niej. Nie lubię tu być, ale nie pozwolą mi zostać długo w szpitalu. Jazda tam nie jest zła, tylko 33 minuty, długa prosta droga, a potem przez małą górę i jestem na miejscu. Mam potwierdzenie od 2 miejscowych dyplomowanych pielęgniarek, że jest to najlepszy szpital dla Joanny. To małe pocieszenie, a ja czekam na to, jak się dla nas przyszłość rozwinie.

Żeby trzymać się z dala od tych spraw, zmuszam się do pracy nad moim hiszpańskim. Zawsze było to dla mnie naturalne, ale w tych okolicznościach, teraz muszę się przymuszać. Nauczyłem się nowego zdania, które podsumowuje to wszystko: "La echo tanto de menos", tak bardzo za nią tęsknię! 

Wizyta o 20:00 (8PM) była szokiem. Przyjechałem na czas i spotkałem Cari i Juanjo. Weszliśmy do pokoju, a łóżko Joan było puste. Zapytaliśmy, co się stało, a oni powiedzieli, że po badaniu kardiochirurgicznym Joanny ustalono, że jest stabilna, więc przenieśli ją do szpitala Los Arcos w San Javier. Powiedzieli, że próbowali się do mnie dwa razy dodzwonić, ale ponieważ miałem polski numer, ich system nie umożliwiał połączenia. Więc Cari powiedział, że powinniśmy jechać do Los Arcos i spróbować zobaczyć się z Joan. Myślałem, że to ten szpital w Los Arcos przy plaży, więc pojechałem tam. Gdy minęło trochę czasu i Cari nie przyjechała, zadzwoniłem do niej, a ona powiedziała, że stoją przed szpitalem. Powiedziałem, że ja również, ale budynek jest zamknięty. Powiedziała, że szpital jest zamknięty od kilku lat i jest nowy w San Javier. Powiedziała, że po mnie przyjedzie.

W nowym szpitalu, bardzo nowoczesnym, znaleźliśmy półprywatny pokój Joanny na 3 piętrze. Wyglądała i mówiła lepiej, ale wciąż miała problemy z oczami. Po rozmowie z pielęgniarką okazało się, że godziny odwiedzin są o wiele bardziej tolerancyjne, a nawet mogę spędzić noc w jej pokoju. Była już 9:30 PM więc zostaliśmy na pół godziny i powiedziałem Joan, że zobaczę się z nią rano. Cari i Juanjo zaprosili mnie na kolację, więc zjadłem z nimi i wróciłem do domu.

Tuesday, February 11, 2020

Day 2

Carmelo arrived at 11:30 to take me to get the rental car. It was located in a village near the new airport in Corvera. It was not in a very conspicuous location and he had to stop someone on the street to find out where the car rental place was. However, we finally found it, got the car, I set my traveling GPS to the hospital location and got there just in time for the 13:00(1 PM) visit.

Joan was sleeping so I woke her up as they brought lunch for her. With my assistance, she was able to eat pears, bread, tomatoes, some chicken and pudding. She is still having problems with her eyes always looking to the right but her arm, hand, and leg are stronger.

The neurologist came by and said she still has a small lesion that they are unable to see from the images from Categna so Thursday they will do a new scan in this hospital. When they have that result they will know more about how to treat the problem.

At the 20:00(8 PM) visit, I noticed that she was eating more, with assistance, and twice her eyes moved all the way to the left to look at the food tray. That was the first time that happened so that was good. Naturally, she has no energy at all and I don't know when she will be able to actually stand up again.

My thanks to all of you readers who have sent comments and prayers for Joan.

Carmelo przyjechał o 11:30, żeby zabrać mnie po samochód do wypożyczalni. Znajdowała się ona w wiosce w pobliżu nowego lotniska w Corvera. Nie była w bardzo widocznym miejscu i Carmelo musiał zatrzymać kogoś na ulicy, aby dowiedzieć się, gdzie znajduje się wypożyczalnia samochodów. W końcu ja znaleźliśmy, dostaliśmy samochód, ustawiłem mój podróżny GPS, by zlokalizować szpital i dotarłem tam punktualnie na czas wizyty o 13:00(1pm).

Joan spała, więc obudziłem ją, gdy przynosili dla niej lunch. Z moją pomocą mogła zjeść gruszki, chleb, pomidory, trochę kurczaka i pudding. Wciąż ma problemy z oczami, które zawsze patrzą w prawo, ale jej ramię, ręka i noga są silniejsze.

Przyszedł neurolog i powiedział, że nadal ma małą lezję, której nie mogą zobaczyć na zdjęciach z Categny, więc w czwartek zrobią nowy skan w tym szpitalu. Kiedy będą mieli wynik, będą wiedzieli więcej, jak zająć się tym problemem.

Podczas wizyty o 20:00(8pm) zauważyłem, że z asystą je więcej, a dwa razy jej oczy przesunęły się w lewo, aby spojrzeć na tacę z jedzeniem. To był pierwszy raz, kiedy to się stało, więc to dobra oznaka. Oczywiście, nie ma żadnej energii i nie wiem, kiedy będzie mogła ponownie wstać.

Moje podziękowania dla wszystkich czytelników, którzy wysłali komentarze i modlitwy za Joannę..

Monday, February 10, 2020

Sunny...then BLACK

The day started out beautiful, blue sky, warm and sunny. Joan woke up about 10 minutes before me, got out of bed and was getting dressed when I woke up, put on my clothes and went just outside to see the day. Then, all of a sudden, the world went black.

I heard Joan calling me and went inside to find her laying half-on the bed. Both of her eyes were fixed looking to the right, her speech was slurred and she couldn't get up. Her left arm, hand and leg were totally weak. I tried desperately to help her up and managed to get her up but she couldn't stand without me holding her up. I laid her back on the bed. The fear that I have had for the last 3 years had come true. She had another stroke, her 3rd.

Not remembering the emergency number in Spain, I called my friend, Carmelo, told him what had happened and he called for an ambulance. In 15 minutes it arrived. San Javier hospital is only 10 minutes away and I thought we would go there. Carmelo's wife is a nurse there and it's very modern. However, when the paramedic called in his report to the hospital with Joan's medical history of aneurysm and strokes, they directed the driver to go to the larger hospital in Cartegna, 30 km. away.

In Cartegna, they found a blood clot in an artery on the left side of Joan's brain. Because of her history, they were not sure of the treatment and sent her to the hospital in Murcia, another 20km. away. That hospital has a specialty with stroke victims.

Once inside and doing further testing, they told me that already Joan was better than earlier because she had a movement of her arm, hand, and leg. The hand is still weak but not like in the morning. The eyes remain as they were. The neurologist said they could not treat the clot intravenously because of her history and the only other way was through a vein in her leg reaching into her brain.  However, she felt, after consulting with 2 other neurologists, that it would be a dangerous procedure for Joan and since she had already made some progress, they would wait and re-evaluate her tomorrow.

I asked about the eyes and she said they may correct themselves since they see the clot is already dissolving to some extent. She said Joan would most likely be in the hospital for one week.

This presented a problem for me, living in Ribera 30 km. away without a car and visiting hours are short, only 30 minutes at 1PM and 8PM. My friend Carmelo and his wife, Christina, came to the hospital and we went to a cafe to discuss my problem. Renting a car seemed like the only option. Bus schedules would not help me. For the next 2 hours, they were on their cell phones checking out car rentals until we found one that was acceptable enough.

During that time, Cari and Juan, from the language club, arrived at the hospital also and joined in helping me. I can't express how grateful I am for those 4 people. Not just for their help but because they cared enough to be there for me.

I wasn't going to write this blog tonight, I am just exhausted, but it's a way of getting this out of me. This house is so empty without Joan beside me tonight.

Dzień zaczął się pięknie, ciepło i słonecznie z błękitnym niebem. Joanna obudziła się około 10 minut przede mną, wstała z łóżka i ubierała się, kiedy się obudziłem, założyłem moje ubranie i wyszedłem na zewnątrz, aby zobaczyć ten dzień. Wtedy nagle świat zrobił się czarny.

Usłyszałem, jak Joan do mnie wołała, a kiedy wszedłem do środka znalazłem ją leżącą w połowie łóżka. Oboje oczu były nieruchomo patrzące w prawo, jej mowa była niewyraźna i nie mogła wstać. Jej lewe ramię, ręka i noga były zupełnie słabe. Desperacko próbowałem jej pomóc i udało mi się ją podnieść, ale podtrzymywana przeze mnie w pionie, nie mogła beze mnie ustać. Położyłem ją z powrotem na łóżku. Strach, który miałem przez ostatnie 3 lata, spełnił się. Miała kolejny udar, trzeci z kolei.

Nie pamiętając numeru alarmowego w Hiszpanii, zadzwoniłem do mojego przyjaciela Carmelo, powiedziałem mu, co się stało, a on zadzwonił po karetkę. Za 15 minut przyjechała. Szpital San Javier jest tylko 10 minut stąd i pomyślałem, że tam pojedziemy. Żona Carmelo jest tam pielęgniarką, a szpital jest bardzo nowoczesny. Kiedy jednak sanitariusz zadzwonił do szpitala z raportem i historią choroby Joanny dotyczącą tętniaka i udarów, skierowali kierowcę do większego szpitala w Cartegnie, oddalonego o 30 km.

W Cartegnie znaleźli zakrzep krwi w tętnicy po lewej stronie mózgu Joanny. Ze względu na historię choroby, nie byli pewni leczenia i wysłali Joan do oddalonego o kolejne 20 km szpitala w Murcji. Ten szpital specjalizuje się w leczeniu ofiara udarów.

Po zrobieniu tam dalszych badań powiedzieli mi, że stan Joan jest lepsza niż wcześniej, bo zrobiła ruch ręką, dłonią i nogą. Ręka jest jeszcze słaba, ale nie tak, jak rano. Oczy pozostają takie, jak były. Neurolog powiedział, że nie mogą leczyć skrzepu dożylnie ze względu na historię jej choroby, a jedyną inną drogą byłaby żyła w nodze sięgająca do mózgu. Jednak po konsultacji z 2 innymi neurologami , neurolog uważa, że będzie to niebezpieczny zabieg dla Joanny, a ponieważ stan Joan poprawia się, poczekają i jutro ocenią ją ponownie.

Zapytałam o oczy, a neurolog powiedziała, że same wrócą do normy, ponieważ widzą, że skrzep już się w pewnym stopniu rozpuszcza. Powiedziała, że Joan najprawdopodobniej będzie w szpitalu przez tydzień.

To stanowiło dla mnie problem, bo mieszkam w Riberze 30 km dalej, jestem bez samochodu, a godziny odwiedzin są krótkie, tylko 30 minut o 13.00 i 20.00. Mój przyjaciel Carmelo i jego żona, Christina, przyszli do szpitala i poszliśmy do kawiarni, aby omówić mój problem. Wynajęcie samochodu wydawało się jedyną opcją. Rozkłady jazdy autobusów nie pomogłyby mi. Przez następne 2 godziny, sprawdzali w komórkach wypożyczalnie samochodów, aż znaleźliśmy taką, która była do zaakceptowania.

W tym czasie, Cari i Juan z klubu językowego, przybyli również do szpitala i przyłączyli się do pomocy. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczny za te 4 osoby. Nie tylko za ich pomoc, ale też dlatego, że na tyle im zależało, by być tam dla mnie.

Nie miałam zamiaru pisać tego bloga dzisiaj wieczorem, jestem po prostu wyczerpany, ale jest to sposób, aby wszystko ze mnie wyrzucić. Dzisiaj wieczorem dom jest tak pusty bez Joan obok mnie.


Sunday, February 09, 2020

Lo Pagan

Just too beautiful a day to be inside. I thought we would go for a long walk to Lo Pagan, the next town over. It would be a tiresome trip for Joan so the wheelchair was finally used after sitting dormant for the last year.

I especially wanted to pass by our favorite house on the beachfront and take pictures of it. It is certainly the most modern-looking one we have seen in Ribera. I would like to see what it looks like inside but it is a private house. Therefore, all I could do was take images of the outside of it.

The walk itself was a slow process, about 45 minutes each way. We stopped along the way to take some other pictures and to spend a little time looking out at the bay and the scenery.  Joan enjoyed having a chauffeur and I was happy she could spend all of her time looking around. Sometimes she is worried about tripping and pays attention to where she walks even though I am holding her hand.

We arrived back home at 17:00(5PM) just in time for her Skype with her daughter. Tonight she is preparing poached eggs with smoked salmon for dinner. I love it when she experiments with new recipes.

Po prostu zbyt piękny dzień, żeby być w środku. Myślałem, że pójdziemy na długi spacer do Lo Pagan, kolejnego miasteczka. To byłaby męcząca podróż dla Joan, więc wózek inwalidzki został w końcu użytkowany po tym, jak siedział uśpiony przez ostatni rok.

Szczególnie chciałem przejść obok naszego ulubionego domu na plaży i zrobić mu zdjęcia. Jest to z pewnością najbardziej nowoczesny, jaki widzieliśmy w Riberie. Chciałbym zobaczyć, jak to wygląda w środku, ale jest to prywatny dom. Dlatego wszystko, co mogłem zrobić, to zrobić zdjęcia jego zewnętrznej strony.

Sam spacer był powolny, około 45 minut w jedną stronę. Po drodze zatrzymaliśmy się, aby zrobić kilka innych zdjęć i spędzić trochę czasu, patrząc na zatokę i krajobrazy. Joan lubiła mieć szofera i byłam szczęśliwa, że ​​mogła spędzić cały swój czas na rozglądaniu się. Czasami martwi się potknięciem i zwraca uwagę na to, dokąd idzie, mimo że trzymam ją za rękę.

Wróciliśmy do domu o 17:00 w samą porę, by porozmawiać z córką o Skype. Dzisiaj przygotowuje jajka na jajka z wędzonym łososiem na obiad. Uwielbiam to, kiedy eksperymentuje z nowymi przepisami.

Saturday, February 08, 2020

Last night & Rant #13

Last night we got home too late to write. Friday night is spent with the language group and then dinner together. Lately we have been doing crossword puzzles in the bar before we go to eat. Hilde and Anton are returning to Norway today but will be back March 22nd, a day after we leave. The group is still smaller than last year. Last night there were only 8 people for dinner.

Another clothes washing today and then Joan and I went for a long walk, half of the way to Lo Pagan, the next town on the boardwalk going east. We stopped for a coffee along the way and to sit in the sun and watch the people going by.

And now for my Saturday rant...…..

I am disgusted, appalled, saddened, but not even a little surprised. The "Republican Party" Senators have acquitted Donal J. Trump of all wrong-doing in the Ukraine scandal and obstruction of justice. There is no Senate now, it is only occupied by the majority of Trump flunkies. There is no President of the "United" States. It is only a matter of time before they name him King for life.

The millions of lives that have been sacrificed since the beginning of the country have been waisted as the Senate has turned it's back on the Constitution. Now, there is ONLY 1 real Republican, Mitt Romney. He was the only one who voted for conviction in the fake Senate impeachment trial.

Why have the American people allowed this to happen? How is it possible that a pathological liar remains in the White House. Why do 43% of Americans continue to support this farce? Have they no brains or morals so low that they accept everything he does?  Do none of them recognize the similarity with what happened in Germany years ago?  I feel sorry for them, especially since some of them are the same cousins I grew up with.

It's not just Trump but his whole administration. None of them are qualified for the positions they hold. How can you nominate someone to be the head of Health and Services when he was the one who tripled the cost of insulin. The head of the Education system is a woman who does not believe in public schools.

The November election is the last chance to stop the destruction of the country. Whether or not the non-Trump supporters will go to the polls and actually vote is a guessing game. Some are not sure, one way or the other, who to vote for. Some may not even vote because their candidate did not win the Democratic nomination. Women outnumber men in the total count so they could make the difference. Then, f course, there are the young or first-time voters. Do they even consider the danger the country faces if Trump is re-elected?

All Joan and I can do is vote and we certainly will. If for no other reason than to nullify 2 votes of Trump-loving cousins.

Ostatniej nocy wróciliśmy do domu za późno, żeby pisać. Piątkową noc spędza się z grupą językową, a następnie razem kolację. Ostatnio robiliśmy krzyżówki w barze, zanim pójdziemy coś zjeść. Hilde i Anton wracają dziś do Norwegii, ale wrócą 22 marca, dzień po naszym wyjeździe. Grupa jest wciąż mniejsza niż w ubiegłym roku. Wczoraj wieczorem na kolację było tylko 8 osób.

Kolejne pranie dzisiaj, a potem Joan i ja poszliśmy na długi spacer, w połowie drogi do Lo Pagan, następnego miasta na deptaku idącym na wschód. Po drodze zatrzymaliśmy się na kawę, usiedliśmy na słońcu i obserwowaliśmy przechodzących ludzi.

A teraz mój sobotni rant .. ..

Jestem zniesmaczony, przerażony, zasmucony, ale nawet ani trochę nie zaskoczony. Senatorowie "Partii Republikańskiej" uniewinnili Donalda J. Trumpa od wszelkich przestępstw w ukraińskim skandalu i utrudnianiu działania organów sprawiedliwości. Teraz nie ma żadnego Senatu, jest on okupowany przez większość fagasów Trumpa. Nie ma żadnego prezydenta "Stanów Zjednoczonych". To tylko kwestia czasu, zanim nazwą go królem życia.

Miliony istnień ludzkich, które zostały poświęcone od początku istnienia kraju, zostały zmarnowane, ponieważ Senat odwrócił się od konstytucji. Teraz jest tylko jeden prawdziwy republikanin, Mitt Romney. Tylko on głosował za skazaniem w fałszywym procesie impeachmentu prowadzonego przez Senatu.

Dlaczego Amerykanie na to pozwolili? Jak to możliwe, że patologiczny kłamca pozostaje w Białym Domu. Dlaczego 43% Amerykanów nadal popiera tę farsę? Czy mają tak słaby umysł i moralność, że akceptują wszystko, co on robi? Czy żaden z nich nie rozpoznaje podobieństwa do tego, co wydarzyło się w Niemczech lata temu? Współczuję im, zwłaszcza że niektórzy z nich są tymi samymi kuzynami, z którymi dorastałem.

To nie tylko Trump, ale cała jego administracja. Żaden z nich nie posiada kwalifikacji na stanowisko, które zajmuje. Jak można nominować kogoś na szefa służby zdrowia, skoro to on potroił koszty insuliny. Szefem systemu edukacji jest kobieta, która nie wierzy w szkoły publiczne.

Listopadowe wybory są ostatnią szansą na powstrzymanie destrukcji kraju. To, czy zwolennicy "non-Trump" pójdą do urn i faktycznie zagłosują, jest zgadywanką. Niektórzy nie są pewni, w ten czy inny sposób, na kogo głosować. Niektórzy mogą nawet nie głosować, ponieważ ich kandydat nie wygrał demokratycznej nominacji. Kobiety przeważają liczebnie nad mężczyznami, więc mogą zrobić różnicę. Następnie, oczywiście, są młodzi lub głosujący po raz pierwszy. Czy w ogóle biorą pod uwagę niebezpieczeństwo, na jakie narażony jest kraj, jeśli Trump zostanie ponownie wybrany?

To, co Joanna i ja możemy zrobić, to tylko głosować i na pewno to zrobimy. Jeśli nie ma innego powodu, jak unieważnienie 2 głosów kuzynów kochających Trumpa.

Thursday, February 06, 2020

New shoes.

Last night I had one of those headaches relating to the "cluster" headaches I seem to be getting every year now. I took three aspirins but didn't have any ice cubes in the small freezer compartment of the refrigerator. However, I did have frozen chicken and salmon which I wrapped in a thick towel and put on my aching spot. After about an hour it finally went away. So, last night was "salmon head" night :-).

For the last 2 weeks, Joan has been complaining that the new shoes she bought, without laces, are too loose when she walks and makes it difficult to walk. I was going to take her to the street market yesterday but for some reason, I slept 10 hours and didn't wake up until 11:00. That is normally very late for me. Usually, I am up at 8 or 9:00. Plus it was a gray sky day and windy so not a good day for a long walk to the market.

We went to Dos Mares for shopping but we went early so Joan could check out the shoe stores and replace the ones she had. There were only 4 stores but, luckily, she found one that had shoes she liked, tried them on and was happy with them after walking around the store before she bought them. I was happy because the cost was 115 PLN(27E)($30). The food shopping cost was the same.
Zeszłej nocy miałem jeden z tych bólów głowy związanych z "klastrowym" bólem głowy, który wydaje się być przeze mnie odczuwany każdego roku . Wziąłem trzy aspiryny, ale nie miałem żadnych kostek lodu w małej zamrażarce lodówki. Miałem jednak mrożonego kurczaka i łososia, które zawinąłem w gruby ręcznik i położyłem na bolące miejsce. Po około godzinie ból w końcu minął. Więc, ostatnia noc była nocą "łososiowej głowy" :-).

Przez ostatnie 2 tygodnie Joanna narzekała, że nowe buty bez sznurowadeł, które kupiła są zbyt luźne podczas chodzenia i utrudniają chodzenie. Wczoraj miałem zamiar zabrać ją na uliczny targ, ale z jakiegoś powodu spałem 10 godzin i nie obudziłem się przed 11:00. Zwykle jest dla mnie bardzo późno. Zazwyczaj budzę się o 8 lub 9:00. Poza tym, był to dzień z szarym niebem i wiatrem, więc nie był dobry na długi spacer na targ.

Poszliśmy do Dos Mares na zakupy, ale wyszliśmy wcześnie, żeby Joan mogła sprawdzić sklepy obuwnicze i zastąpić buty, które miała. Były tylko 4 sklepy, ale na szczęście znalazła jeden, w którym były buty, które jej się podobały, ale zanim je kupiła, to przymierzyła i była z nich zadowolona po spacerze po sklepie. Ja byłem szczęśliwy, bo koszt wyniósł 115 zł(27E)(30 dolarów). Koszt zakupów żywności był taki sam.

Tuesday, February 04, 2020

Wax.

This morning it was off to the medical center 1 minute from our house. I waited 10 minutes in line, gave the receptionist Joan's ID and NFZ Blue Health card and told them what I needed. By 8:15 I had made an appointment for her to see a doctor about having her ears cleaned of wax. The appointment was for 9:45. Very efficient!

At 9:40 we went back to the center and at 9:45 the doctor called her in. She examined both ears and found wax in both. She prescribed a fluid to soften the wax and a return appointment on Friday when the nurse will wash out both ears. The total cost of everything...0. It is all covered by the mutual health insurance coverage for residents of the EU.

Last night we were able to watch the replay of the whole Super Bowl game. It was enjoyable to see the whole game and not just highlights. Joan wanted Kansas City to win but I didn't care who won. It was hilarious when "Orange Head" congratulated the Great State of Kansas for winning and the football team plays in Kansas City, Missouri. I don't think he even knows there are 2 Kansas City's and HE is the president. God help us!

Tonight Joan is making a new meal, Lemon Garlic Parmesan Shrimp Pasta. It sounds great. Now she is getting the menu together for next week's shopping to be done on Thursday. I'm sitting next to her on the couch with the door wide open to let in the fresh air. Outside the sun is reflecting off the white-painted houses, the little breeze that blows in every now and then is refreshing and clothes are in the washing machine just finishing up.

Dziś rano było wyjście do centrum medycznego, usytuowanego 1 minutę od naszego domu. Czekałem 10 minut w kolejce, dałem recepcjonistce legitymację Joan i kartę NFZ Blue Health i powiedziałem im, czego potrzebuję. Zanim minęła 8:15, umówiłem ją na wizytę u lekarza w sprawie oczyszczenia uszu z woskowiny. Umówiłem się na 9:45. Bardzo kompetentnie!

O 9:40 wróciliśmy do centrum, a o 9:45 wezwał ją lekarz. Zbadał uszy i w obu znalazł woskowinę. Przepisał płyn do zmiękczania woskowiny i umówił na wizytę powrotną w piątek, kiedy pielęgniarka wypłucze uszy. Całkowity koszt wszystkiego...0. Wszystko to jest objęte ubezpieczeniem zdrowotnym dla mieszkańców UE.

Ostatniej nocy mogliśmy obejrzeć powtórkę całego meczu Super Bowl. Miło było zobaczyć całą grę, a nie tylko jej najważniejsze momenty. Joan chciała, żeby Kansas City wygrało, ale mnie nie obchodziło, kto wygra. To było zabawne, kiedy "Orange Head" pogratulował Wielkiemu Stanowi Kansas zwycięstwa, a drużyna piłkarska gra w Kansas City ale w Missouri. On jest prezydentem i chyba nawet nie wie, że są 2 Kansas City. Boże, pomóż nam!

Dzisiaj wieczorem Joan robi nowe danie, makaron z krewetkami, czosnkiem cytryną i parmezanem. Brzmi wspaniale. Teraz komponuje menu na przyszły tydzień będące podstawą zakupów, które mają być zrobione w czwartek. Siedzę obok niej na kanapie, podczas gdy drzwi są szeroko otwarte, żeby wpuścić świeże powietrze. Na zewnątrz słońce odbija się od pomalowanych na biało domków, lekka bryza, która co chwilę wieje odświeża, ubrania są w pralce i pranie właśnie się kończy.

Monday, February 03, 2020

San Blas

A religious holiday today in Ribera and San Javier. It ends the 3-day celebration of the St. Blas.

If you've never participated in a romería before, then this could be a good one to try, comprising a pleasant walk from the seafront in Santiago de la Ribera to the park area surrounding the Ermita dedicated to Saint Blas, where free paella and entertainment is on offer to participants.

The Romería de San Blas is held every 3rd February in Santiago de la Ribera, the main residential area of the municipality of San Javier on the shore of the Mar Menor, and is the only non-maritime Romeria in the Mar Menor. ( ie, the only one on land)..

The origins of the celebration date back to the 16th century, when the Trinitarian monks brought their devotion to San Blas and the celebration of his feast day to San Javier and La Ribera.

The main event this year, ie the Romería, is taking place on a Monday, so this year the attendance may not be as high as normal.

All of the events take place around the hermitage of San Blas, where the peñas set up their "encampment" in their relative groups.
This year the Festival of La Candelaria was on Sunday, the 2nd, during which the service to bless this year's newly born children took place in the hermitage of San Blas at 4.30pm.

Święto religijne dzisiaj w Ribera i San Javier. Kończy 3-dniowe świętowanie św. Blasa.

Jeśli nigdy wcześniej nie uczestniczyłeś w romerii, warto spróbować, na przykład spacer od wybrzeża w Santiago de la Ribera do parku otaczającego Ermita poświęconego Saint Blas, gdzie bezpłatna paella i rozrywka jest oferowany uczestnikom.

Romería de San Blas odbywa się co 3 lutego w Santiago de la Ribera, głównej dzielnicy mieszkalnej gminy San Javier na wybrzeżu Mar Menor, i jest jedyną niemorską Romerią w Mar Menor. (tj. jedyny na lądzie) ..

Początki obchodów sięgają XVI wieku, kiedy mnisi trynitarni przynieśli swoje nabożeństwo do San Blas i obchody jego święta w San Javier i La Ribera.

Główne wydarzenie w tym roku, tj. Romería, odbywa się w poniedziałek, więc w tym roku frekwencja może nie być tak wysoka jak zwykle.

Wszystkie wydarzenia odbywają się w pustelni San Blas, gdzie peña ustawiają swoje „obozowisko” w swoich relatywnych grupach.

W tym roku Festiwal La Candelaria odbył się w niedzielę, 2, podczas której nabożeństwo do tegorocznych nowo narodzonych dzieci odbyło się w pustelni San Blas o 16:30.

Sunday, February 02, 2020

A good day.

Jay & Carmen were here to meet the "cleaning girls" at 11:00 but they never arrived. We weeded the rock area in front of the house while we waited.

Jay & Carmen invited us to their house for a grilled chicken Lunch and we accepted. It's a nice house in the middle of a block of other connected houses. It's a 2-story, 120m house. We stayed until about 7PM and while we were there Joan's daughter called on Skype and Joan talked and saw her on her phone.

Jay i Carmen byli tutaj, aby spotkać się z „sprzątaczkami” o 11:00, ale nigdy nie przybyli. Podczas gdy my czekaliśmy, pieleliśmy obszar skalny przed domem.

Jay i Carmen zaprosili nas do swojego domu na lunch z grillowanym kurczakiem i przyjęliśmy. To ładny dom na środku bloku innych połączonych domów. To dwupiętrowy, 120-metrowy dom. Zostaliśmy do około 19:00 i kiedy tam byliśmy, córka Joan zadzwoniła na Skype, a Joan rozmawiała i widziała ją na swoim telefonie.

Be careful!

Last night we had dinner with the language club at the Chinese restaurant. Another group of only 8 people but this time it included Hilde and her husband, Anton, from Norway. We talked with them in English and I talked to a few others in Spanish.

Upon returning home about 23:30(11:30PM), there was a black & white street cat hanging around our door so I opened it and he/she walked in. To get it to stay, I poured some milk from a bottle into a dish and put some tuna fish in a bowl on the floor. About halfway through eating both, the cat walked around our rooms checking them out and then returned to finish eating. I thought we might now have a house cat for Joan but as soon as the cat finished, it went out and never came back.

You have to be careful, even in Spain. I was sitting outside today around 11:00 with the door opened when a car pulled up in front of our place. 2 young women got out and came up to me saying they were there to clean the house. I said today was not good but tomorrow at 11 was. Naturally, I thought Carmen had sent them to clean up. However, that was not true.

We met Carmen and Jay at 14:00(2PM) and I told her the story. She said it happens that 2 women just randomly try to come into homes to clean and make money or to steal. She was upset that the women would be back tomorrow and said she would try to be here to meet them.

Lunch with Carmen and Jay was wonderful. We ate in their favorite Portuguese restaurant in Lo Paga, the next small town east of where we live. We started out with grilled squash, zucchini, tomatoes asparagus. Figs wrapped in bacon and a Russian salad(potato salad). The main course was very tender beef strips, french fries, and small green peppers. For dessert I ha triple chocolate cake and Joan had Pumpkin pie with walnuts/ When we were done we took a walk down to the seafront for a walk, then came back home for 2 hours of conversation. It was an excellent afternoon.

Ostatniej nocy zjedliśmy kolację z klubem językowym w chińskiej restauracji. Kolejna grupa składająca się tylko z 8 osób, ale tym razem była to Hilde i jej mąż Anton z Norwegii. Rozmawialiśmy z nimi po angielsku, a ja rozmawiałem z kilkoma innymi po hiszpańsku.

Po powrocie do domu około 23:30 (23:30) wokół naszych drzwi wisiał czarno-biały kot uliczny, więc otworzyłem go i on / ona weszła. Aby pozostać, nalałem trochę mleka z butelki do danie i połóż tuńczyka w misce na podłodze. Mniej więcej w połowie jedzenia obu kotów obszedł nasze pokoje, sprawdzając je, a następnie wrócił, by dokończyć jedzenie. Myślałem, że możemy mieć kota domowego dla Joan, ale gdy tylko kot skończył, wyszedł i już nie wrócił.

Musisz być ostrożny, nawet w Hiszpanii. Siedziałem dziś na zewnątrz około 11:00 z otwartymi drzwiami, kiedy samochód zatrzymał się przed naszym domem. 2 młode kobiety wyszły i podeszły do ​​mnie, mówiąc, że są tam, aby posprzątać dom. Powiedziałem, że dzisiaj nie było dobrze, ale jutro o 11 było. Oczywiście myślałem, że Carmen wysłała ich, żeby posprzątali. To jednak nie była prawda.

Spotkaliśmy się z Carmen i Jay o 14:00 (14:00) i opowiedziałem jej historię. Powiedziała, że ​​zdarza się, że 2 kobiety po prostu losowo próbują wejść do domów, aby posprzątać i zarobić pieniądze lub ukraść. Była zdenerwowana, że ​​kobiety wrócą jutro i powiedziała, że ​​spróbuje tu być, aby się z nimi spotkać.

Lunch z Carmen i Jay był wspaniały. Jedliśmy w ich ulubionej portugalskiej restauracji w Lo Paga, kolejnym małym miasteczku na wschód od miejsca, w którym mieszkamy. Zaczęliśmy od grillowanego squasha, cukinii, szparagów pomidorowych. Figi zawijane w boczek i rosyjską sałatkę (sałatka ziemniaczana). Daniem głównym były bardzo delikatne paski wołowe, frytki i mała zielona papryka. Na deser mam potrójne ciasto czekoladowe, a Joan zjadłam ciasto z dyni z orzechami. Kiedy skończyliśmy, poszliśmy na spacer nad brzeg morza, a potem wróciliśmy do domu na 2 godziny rozmowy. To było wspaniałe popołudnie.

Saturday, February 01, 2020

Rant #12-Pollution & "Trial"

Saturday is the only day I write about what is on my mind about world affairs.

I love it when Poland comes in 1st place in some event. I don't care if it's cross-country skiing, shot-put, handball, programming or the successful replacement of a young boy's larynx, trachea, throat and bone marrow. However, I hate it when it's air pollution.

Of the 50 worst cities in Europe with air pollution, Poland registers 35 of them. It is the country in Europe with the most air pollutants in the air. The main cause is the burning of coal and trash in heating stoves. Residents of Poland have been suffering some of the world’s worst air pollution. The level of particulate matter in some places is over nine times above the maximum level. At one point, Wroclaw was the 2nd most polluted city in the world and Krakow, the cultural capital of Poland was 4th.

The government launched a program 2 years ago to clean up the air but it has had little effect. Maybe because the same government said Poland has enough coal to last 200 years. Different environmental agencies said tens of thousands of people die each year because of the pollution. There are days when it is not safe for young children and the elderly to go outdoors. Even school days have been canceled because of it.

Some cities are fighting back. Krakow introduced more electric buses into its transportation system, became the first city to ban burning wood and coal and even has launched a phone app that allows users who spot chimneys producing suspiciously dirty smoke to send a photo and geolocation data to the authorities to investigate. In Poznan, parking rates have been doubled in an effort to curtail using cars to the center and more usage of public transportation.

I think soon there will be a new gage outside of people's windows not only to tell the temperature but the amount of air pollution also.


In that other country, The Senate Republicans have voted to not allow any witnesses or documents in the impeachment "trial" of Donald J.Trump. In my opinion, it is one of the biggest obstructions of justice in the history of the United States. How can you have a trial with NO witnesses or documents? I fear for the life of that county now. There is only a slim chance of the dictator not being re-elected in November. 4 more years of him will end the U.S.



Sobota jest jedynym dniem, w którym piszę o tym, co myślę o sprawach światowych.

Uwielbiam to, gdy Polska w jakimś wydarzeniu zajmuje 1. miejsce. Nie obchodzi mnie, czy chodzi o narciarstwo biegowe, pchnięcie kulą, piłkę ręczną, programowanie czy udaną wymianę krtani, tchawicy, gardła i szpiku młodego chłopca. Nienawidzę go jednak, gdy chodzi o zanieczyszczenie powietrza.

Spośród 50 najgorszych miast w Europie z zanieczyszczeniem powietrza Polska rejestruje 35 z nich. Jest to kraj w Europie, w którym występuje najwięcej zanieczyszczeń powietrza. Główną przyczyną jest spalanie węgla i śmieci w piecach grzewczych. Mieszkańcy Polski cierpią z powodu największego zanieczyszczenia powietrza na świecie. Poziom pyłu zawieszonego w niektórych miejscach jest ponad dziewięć razy wyższy niż poziom maksymalny. W pewnym momencie Wrocław był drugim najbardziej zanieczyszczonym miastem na świecie, a Kraków kulturalną stolicą Polski był 4.

Rząd uruchomił program 2 lata temu, aby oczyścić powietrze, ale przyniósł niewielki efekt. Może dlatego, że ten sam rząd powiedział, że Polska ma wystarczającą ilość węgla, aby przetrwać 200 lat. Różne agencje ochrony środowiska twierdzą, że dziesiątki tysięcy ludzi umierają każdego roku z powodu zanieczyszczenia. Są dni, w których wychodzenie na dwór nie jest bezpieczne dla małych dzieci i osób starszych. Z tego powodu anulowano nawet dni szkolne.

Niektóre miasta walczą. Kraków wprowadził do swojego systemu transportu więcej autobusów elektrycznych, stał się pierwszym miastem, które wprowadziło zakaz spalania drewna i węgla, a nawet uruchomiła aplikację na telefon, która pozwala użytkownikom, którzy zauważają kominy wytwarzające podejrzanie brudny dym, przesyłanie władzom zdjęć i danych geolokalizacyjnych. W Poznaniu stawki parkingowe zostały podwojone w celu ograniczenia korzystania z samochodów do centrum i większego wykorzystania transportu publicznego.

 Myślę, że wkrótce pojawi się nowy miernik za oknami ludzi, który nie tylko wskaże temperaturę, ale także poziom zanieczyszczenia powietrza.


W tym innym kraju republikanie Senatu zagłosowali za niedopuszczeniem żadnych świadków lub dokumentów w „procesie” Donalda J.Trumpa. Moim zdaniem jest to jedna z największych przeszkód dla sprawiedliwości w historii Stanów Zjednoczonych. Jak możesz odbyć proces bez ŻADNYCH świadków lub dokumentów? Boję się teraz o życie tego hrabstwa. Istnieje tylko niewielka szansa, że ​​dyktator nie zostanie ponownie wybrany w listopadzie. Jeszcze 4 lata jego życia zakończą USA