Thursday, August 31, 2017

New tradition is born.

So, comparing prices on Lot Airlines I saved on Monday night to last night's Crazy Day "sale" day, I found NO difference in price. In fact, the flight was 80 zl more. I went back to Cheap Flights and examined their cheaper offer only to find that it did not include the cost of luggage. Adding that cost it was the same as Lot. Now the tickets are bought, flying from Poznań to Warsaw and then to Łwów, returning in the reverse direction.

We met with Zbyszek yesterday at Sowa's and he agreed that it was a better place to meet in the future so it looks like our long tradition of Kandulski meetings has come to an end. Time to start a new one. In November he will fly to Bulgaria to celebrate the 1st birthday of his grandson.

It seems that "Orange Heads" only plan that has not failed is the one to make the dollar weaker. On June 21st is was worth 3,81 in Polish zloty but today, 3 months later, it is only worth 3.54. For us that is not a good thing.

It seems I was right in my estimate of how long the balcony repair will take, the repairman finished today. Now we wait for a heavy rainfall to see if it is fixed.

Our friend, John, sent me this bit of information that isn't really news to me but an official verification of what I think.

Poland is the third worst in the EU in terms of road safety, according to the country’s central audit office.

Safety is lower only in Romania and Bulgaria, according to the Supreme Audit Office, Poland’s top independent state audit body.

Polish motorways and dual carriageways are particularly dangerous.

According to the Supreme Audit Office, one reason is that traffic is much more intense on motorways than on smaller roads.

The office said that the number of accidents and victims on Polish motorways and dual carriageways per 1,000 km was five times higher last year than on public roads as a whole.

Porównując cenę biletu  polskiego przewoźnika LOT, którą zapisałem w poniedziałek  z ceną z „szalonej środy”, nie stwierdziłem żadnej różnicy. W rzeczywistości lot był droższy o 80 zł. Wróciłem do tanich lotów i przeanalizowałem tańszą ofertę, aby stwierdzić, że nie uwzględniono kosztu bagażu. Dodanie tego kosztu wyrównało koszty z ceną LOT. Bilety są kupione, lecimy z Poznania do Warszawy, a następnie do Lwowa, wracamy tą samą trasą.

Wczoraj spotkaliśmy się ze Zbyszkiem u  Sowy i zgodził się, że to jest lepsze miejsce na spotkanie w przyszłości, więc wygląda na to, że nasze długie tradycje spotkań u Kandulskich się skończyły. Czas rozpocząć nowy rozdział. Zbyszek w listopadzie leci do Bułgarii, aby uczcić pierwsze urodziny swojego wnuka.


Wydaje się, że plan "Orange Heads", który nie zawiódł, jest tym, który powoduje osłabienie dolara. 21 czerwca 1 dolar był  wart 3,81 zł, ale dziś, trzy miesiące później, to tylko 3,54. Dla nas to nie jest dobre.

Wydaje się, że miałem rację w oszacowaniu, jak dużo czasu zajmie naprawa balkonu, dzisiaj majster skończył. Teraz czekamy na duże opady, aby sprawdzić, czy jest naprawione.


Nasz przyjaciel, John, przysłał mi te informacje, które nie są dla mnie nowością, ale formalną weryfikacją tego, co myślę.


Zdaniem centralnego biura kontroli, Polska jest trzecim najgorszych krajem w UE pod względem bezpieczeństwa ruchu drogowego.


Bezpieczeństwo jest niższe tylko w Rumunii i Bułgarii, według Najwyższej Izby Kontroli, niezależnego  organu kontroli w Polsce.


Szczególnie niebezpieczne są polskie autostrady i drogi szybkiego ruchu.


Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli, jednym z powodów jest to, że ruch jest znacznie bardziej intensywny na autostradach niż na mniejszych drogach.


Według biura liczba wypadków i ofiar na polskich autostradach i drogach szybkiego ruchu na 1000 km była pięciokrotnie wyższa niż w przypadku dróg publicznych jako całości.


Wednesday, August 30, 2017

OH BOY!

After watching several videos, talking with our friend, Radek and then discussing it together, we decided to do it. We have talked about it before, weighed the pros and cons but never made a final decision. We haven't heard anything negative about this, everything checks out the way people say it is so we are doing it.

We are going to Łwów, Ukraine on September 20th for one week. It was once part of Poland but now belongs to Ukraine. However, there are still many attractions of Polish origin as well as Ukrainian. I have already booked the place where we will stay and am only waiting for tonight when Lot Airlines has their Crazy Day sale to see if plane tickets are cheaper than the ones I have found. If not, then I will use Cheap Flights to get our tickets. The good thing is it's a direct flight from Poznań to Łwów, about 2 hours.  I have already begun making a list of places to visit, where to eat and unusual things to see. We will return from Czocha Palace on the 14th and leave for Łwów on the 20th. September will be a good month.

The balcony repairman was here, worked for 2 hours and said he would be back tomorrow ar 9:00.

We have been watching the news about the Harvey tragedy in Texas. I have cousins living in Houston but FB tells me they are safe, so far.

Here is a nice video about Poznań....https://www.youtube.com/watch?v=xDJhDRmDlYQ.

Po obejrzeniu kilku filmów wideo, rozmawiając z naszym przyjacielem Radkiem, a potem dyskutując o tym we dwójkę, postanowiliśmy to zrobić. Rozmawialiśmy o tym wcześniej, ważyliśmy plusy i minusy, ale nigdy nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Nie słyszeliśmy nic negatywnego na ten temat, wszystko sprawdza się tak, jak ludzie mówią , więc robimy to.

20 września wyjedziemy na tydzień do Lwowa, na Ukrainie. Był kiedyś częścią Polski, ale teraz należy do Ukrainy. Jednak nadal jest tam wiele atrakcji polskiego pochodzenia, a także ukraińskiego. Zarezerwowałem już miejsce, w którym będziemy mieszkać i czekam tylko na dzisiejszy wieczór, kiedy w  Lot Airlines  przypada sprzedaż biletów w ramach Szalonej Środy aby sprawdzić, czy bilety lotnicze są tańsze niż te, które znalazłem. Jeśli nie, to skorzystam z portalu Tanie Loty. Dobrą rzeczą jest to, że jest to bezpośredni lot z Poznania do Lwowa, około 2 godzin. Zacząłem już robić listę miejsc do zwiedzania, gdzie jeść i zobaczyć niezwykłe rzeczy. Wracamy z Pałacu Czocha 14.09 i wyjdziemy do Lwowa 20.09. Wrzesień będzie dobrym miesiącem.

Odwiedził nas pracownik do remontu balkonu, pracował przez 2 godziny i powiedział, że wróci jutro o 9:00.

Obserwowaliśmy wiadomości o tragedii Harvey w Teksasie. Mam kuzynów mieszkających w Houston, ale FB mówi mi, że są one bezpieczne, jak dotąd.

Tutaj jest ładny film o Poznaniu .... https: //www.youtube.com/watch? V = xDJhDRmDlYQ.

Tuesday, August 29, 2017

Happy Birthday.

 
 
Last Sunday, thanks to Skype, we we're able to take part in the birthday celebration of our grandson, Joseph. He is now 20 years old and just starting his third year of university. His younger sister, Nikki, is beginning her first year. They both go to the same university. Joseph is studying to be a Registered Nurse but Nikki has not decided yet on her major course of study.

We "arrived" early enough to watch Karen, their mother and Joan's daughter, put the finishing touches on the birthday cake she made while we talked to her. About 1/2 later Joe's other grandparents arrived and we all sang Happy Birthday to him after which he blew out the candles. Earlier, Joan and I sang Sto Lat to him in Polish and told him what it meant. Naturally, it wasn't as good as being there but at least we were part of it.

Today was a search day for us. We were searching for a kitchen cleanser that hadn't replaced the necessary ingredient to make it a good cleanser with baking soda. Apparently, that is better for the environment but not necessarily for cleaning. We looked in Carrefour, Chata Polska, Lidl and Piotr & Paweł with no success. Thursday we will search others stores in hopes of success. Joan was using Ajax but it is one of the ones that has now changed.

I had a call from the administrator of our building informing us the balcony repair will begin tomorrow morning at 9:00. Mu guess is that it will take them 2 days to replace the tiles but what do I know.

W ostatnią niedzielę, dzięki Skype, mogliśmy wziąć udział w obchodach urodzin naszego wnuka, Joseph. Ma teraz 20 lat i dopiero zaczął trzeci rok studiów. Jego młodsza siostra, Nikki, zaczyna swój pierwszy rok. Oboje uczęszczają na ten sam uniwersytet. Joseph studiuje, aby zostać dyplomowanym pielęgniarzem, a  Nikki jeszcze nie zdecydowała się na swój główny kierunek studiów.

My "przybyliśmy" na tyle wcześnie, aby oglądać Karen, ich mamę a córkę Joan, kiedy właśnie kończyła dekorować tort urodzinowy, kiedy my z nią rozmawialiśmy. Około pół później przybyli drudzy dziadkowie Joe i wszyscy śpiewaliśmy mu Happy Birthday, po czym Joe zdmuchnął świece. Wcześniej, Joan i ja zaśpiewaliśmy dla niego Sto lat po polsku i powiedzieliśmy mu, co znaczą słowa. Oczywiście, nie było tak dobrze wykonane, jak tam na miejscu, ale przynajmniej byliśmy tego częścią.

Dzisiejszy dzień był dla nas dniem poszukiwań. Szukaliśmy  środka czyszczącego do kuchni,  w który niezbędny składnik w połączeniu z sodą byłby dobrym środkiem czyszczącym, ale nie byłby zastąpiony przez inny. Wydaje się, że jest to lepsze dla środowiska, ale niekoniecznie do czyszczenia. Spojrzeliśmy w Carrefour, Chacie Polskiej, Lidlu i Piotrze i Pawle - bez powodzenia. W czwartek będziemy przeszukiwać inne sklepy w nadziei na sukces. Joan używała Ajaxa, ale jest to jeden z tych, które się zmieniły.

Zadzwoniłem od administratora naszego budynku informując, że naprawa balkonu rozpocznie się jutro o 9:00. Zgaduję, że wymiana płytek zajmie im  2 dni, ale co wiem.

Monday, August 28, 2017

Good day.

Yesterday, Sunday. was another day that started out all gray and cloudy but by13:30 the sun came through and it reached 25c, the perfect temperature for us. Because of our recent little trip we had to do shopping today but for only 4 days...cost 100 zl($28). Tonight's dinner will be hamburgers.

This week the balcony will be repaired for the 4th time, maybe this rime they will get it right. You NEVER know.

I had nice conversations with a couple from Paczkowo, a small village east of Poznań. It's been about three months since I last saw them so it was nice to see them again. Małgorzata told me about an interesting store on the street where my hand surgeon. It's a board game store where you can have coffee, cake, play one or two of their games and if you like them, you can buy one or both. The games she played sounded very interesting so I would like to visit that place before too long.

This week Stash will visit us again, another nice meeting to look forward to.

Wczoraj, niedziele, było kolejny dzień, który rozpoczął się szarymi chmurami, ale około 13:30 słońce przedarło się przez nie, a temperatura osiągnęła idealne dla nas 25 stopni Celsjusza. Ze względu na naszą ostatnią małą wycieczkę, dzisiaj zrobiliśmy zakupy, ale tylko na 4 dni ... kosztowały 100 zł ($ 28). Dzisiaj na obiad będą hamburgery.
 
W tym tygodniu balkon będzie naprawiany po raz 4, może tym razem zrobią to dobrze. Nigdy tego nie wiesz.

Miałem dziś przyjemne pogawędki z małżeństwem z Paczkowa, małej miejscowości na wschód od Poznania. Ostatni raz widzieliśmy się około trzech miesięcy temu, miło było zobaczyć ich ponownie. Małgorzata opowiedziała mi o ciekawym sklepie mieszczącym się  przy ulicy, gdzie chodzę do chirurga dłoni. Jest to sklep z grami planszowymi, gdzie można wypić kawę, zjeść ciasto, zagrać w jedną lub dwie z oferowanych przez nich gier, a jeśli Ci się spodobają, można je kupić. Gry, w które grała wydawały się bardzo interesujące, chciałbym wkrótce pójść w to miejsce.

W tym tygodniu Staś odwiedzi nas ponownie, kolejne miłe spotkanie, którego oczekujemy.

Saturday, August 26, 2017

Łódź day 2




 
 
The beds were comfortable, the room was quiet, we were tired and yet we both woke up at 4, 5, 6 and 8:30 in the morning. I wrote yesterday's blog in between sleeps. I have no idea why we couldn't sleep through the night. By the time we got home on Friday night we were like zombies.

It didn't, however, stop us from visiting the Manufaktura complex and almost...I say almost, the Poznański palace. Unbelievably, the one day a week they close the palace is on Friday and to me that seems they don't understand marketing. I mean Friday is the beginning of the weekend and would seem to be the time for most tourist's to visit so why close on Friday. So, we couldn't go inside but walking around it we found an entrance in the back to the garden behind it and this did give us good access to view the back of the palace. It had some rather strange sculptures in the garden which I, of course, took pictures of.

The palace itself was built by Izrael Poznański and completed in 1904. He was considered "the king of cotton". He built a large complex of buildings for producing textiles and today it is called Manufaktura.

In 1971- The historical buildings conservator announced that Poznański Palace and the factory were among the four most important monuments in Łódź During 1981-1989 - That decade passed on constant decrease of employment and production. 1990 - The business lost its financial stability. In 1991 - The Ministry of Finance declared the factory bankrupt. 1992 saw the factory close. 1993 - Negotiations between potential investors and public receiver begin. 1999-2002 - Apsys Polska started the renovation process. 2002 - The City Council gave permission to begin construction works. Finally in 2003 construction work began and in 2006 was Grand opening of Manufaktura!

Łóżka były wygodne, pokój był cichy, byliśmy zmęczeni, a mimo to obudziliśmy się o 4, 5, 6 i 8:30 rano. Wczorajszy  blog pisałem w przerwie pomiędzy jednym snem a drugim. Nie mam pojęcia, dlaczego nie mogliśmy spać przez całą noc. Zanim wrócimy do domu w piątek wieczorem, będziemy jak zombie.

To jednak nie przeszkodziło nam odwiedzić kompleksu Manufaktura i prawie ... jak mówię, prawie, pałac Poznańskiego. Niewiarygodnie, ale jedyny dzień w tygodniu, w którym zamykają pałac to piątek, a mnie się wydaje, że oni nie rozumieją marketingu. Mam na myśli to, że piątek jest początkiem weekendu i wydaje się, że jest to dla większości turystów czas, by odwiedzić to miejsce więc dlaczego pałac jest zamknięty  w piątek. Więc nie mogliśmy wejść do środka, ale obchodząc  go dookoła  znaleźliśmy wejście od  tyłu do ogrodu za pałacem, co umożliwiło zobaczenie go. W ogrodzie znajdowały się raczej dziwne rzeźby, którym oczywiście zrobiłem zdjęcia.

Pałac został zbudowany przez  Izraela Poznańskiego i ukończony w 1904 r. Poznański był uważany za "króla bawełny". Zbudował duży kompleks budynków do produkcji tekstyliów, który dzisiaj  nazywany jest  Manufaktura.

W 1971 r. – konserwator do spraw budynków historycznych ogłosił, że Pałac Poznański i fabryka należą do czterech najważniejszych zabytków w Łodzi. W latach 1981-1989 – (w tym dziesięcioleciu ) fabryka przechodziła stały spadek zatrudnienia i produkcji. W 1990 - firma traci stabilność finansową. W 1991 r. Ministerstwo Finansów ogłosiło upadłość fabryki. W 1992 r. nastąpiło zamknięcie fabryki. W 1993 - rozpoczynają się negocjacje pomiędzy potencjalnymi inwestorami a Likwidatorem. W latach 1999-2002 - Apsys Polska rozpoczęła proces renowacji. W 2002 - Rada Miasta zezwoliła na rozpoczęcie prac budowlanych. Wreszcie w 2003 r. rozpoczęto budowę, a w 2006 r. było Wielkie Otwarcie  Manufaktury!

Friday, August 25, 2017

Łódź Day 1





10:20 Thursday morning we were in the car, GPS programmed for Łódź and off we went on a little adventure. We chose to take the toll way for the speed it afforded to get there. It was also a stunning realization of a sort. From Poznań to Konin, 105km, the cost was 38zl but from Konin to Łódź, 125km, the cost was 10 zl. My understanding is that the first part was built privately while the second part was built by the old government. I could be wrong about this but that seems to be the reason for the cost difference. When we return home we will take the 10 zl route, get off in Konin and take the old way back to Poznań. Besides that, there isn't that much difference in time between Poznań and Konin using the toll way or the old way.

We arrived at our hotel about 13:00 and were given a room on the 11th floor with a nice view of part of the city. It was on Kosciusko street, a main street with cars and trams so, only noisy with the room windows open but rather quiet at night when we shut them. The location was good for us, only 2 blocks to Piotrowska street, the main, long street with many shops, restaurants, people and wide walking areas. Not much traffic is allowed there but it is not a pedestrian only street.

Our first task was coffee so I stopped at the tourist office for a map and asked if there was a Sowa's in Łódź. Luckily, it was only 3 blocks away in the Galeria. We walked there, found it and had coffee and cake. It's the smallest Sowa's we have seen with uncomfortable seats and a tiny table. Not exactly what we expected but, as always, the cake was good.

I saw an interesting looking church on the way there so we went to see it next. While Joan sat and thanked God for giving  us another day of life and love, I wandered around the church and took pictures. When we were done we went back to our room for a short rest and to get ready for dinner,

We chose the Browar Beer Hall on Piotrowska. Joan and I both had BBQ ribs, coleslaw and red cabbage. I wouldn't recommend them. Finished with dinner and wanting a quieter place for coffee, we roamed farther down the street to Sphinx, another restaurant but not busy. We had coffee and talked for a while until a family sat next to us with a screaming child that made us make a hasty exit.

In our room with darkness outside, I took some experimental night photos because I need to work with my camera on night pictures. So much more to learn in that area.

It's Friday morning, 6:45 as I write this and we are just waiting until 10:00 when we will have breakfast and begin another day of visiting Łódź before we return home tonight.

Przyjechaliśmy do naszego hotelu około 13: 00 i dostaliśmy pokój na 11. piętrze z ładnym widokiem na pewną część miasta. Hotel jest na ulicy Kościuszki, głównej ulicy z samochodami i tramwajami bardzo  głośnej, kiedy okna pokoju są  otwarte, ale raczej cichej w nocy, kiedy je zamykaliśmy. Dla nas lokalizacja była dobra, tylko 2 przecznice do ulicy Piotrowskiej, głównej, długiej ulicy z wieloma sklepami, restauracjami, ludźmi i szerokimi chodnikami. Niewielki ruch jest tam dozwolony, nie tylko dla pieszych.

Naszym pierwszym zadaniem było napicie się kawy, więc zatrzymałem się w biurze turystycznym po plan miasta i zapytałem, czy w Łodzi jest kawiarnia Sowy. Na szczęście, była usytuowana w Galerii, 3 przecznice dalej. Poszliśmy tam, wypiliśmy kawę i zjedliśmy  ciasto. To najmniejszy lokal Sowy, który widzieliśmy, z niewygodnymi siedzeniami i małym stolikiem. Niedokładnie to, czego się spodziewaliśmy, ale jak zawsze ciasto było dobre.

Po drodze do Sowy widziałem ciekawy kościół, więc po kawie poszliśmy go zobaczyć. Kiedy Joanna usiadła i podziękowała Bogu, że dał nam kolejny dzień życia i miłości, obszedłem kościół  i robiłem zdjęcia. Kiedy skończyliśmy, wróciliśmy do naszego pokoju na krótki odpoczynek i przygotowanie się do obiadu.

Wybraliśmy Browar Beer Hall na Piotrowskiej. Joan i ja jedliśmy grillowane żeberko i surówkę colesław. Nie poleciłbym ich. Skończywszy obiad i pragnąc spokojniejszego miejsca na kawę, powłóczyliśmy się  dalej  tą ulicą do Sfinksa, innej restauracji, ale nie zatłoczonej. Piliśmy kawę i chwilę rozmawialiśmy, dopóki jakaś rodzina z krzyczącym dzieckiem nie usiadła obok nas , co sprawiło, że szybko wyszliśmy.

Z naszego pokoju, kiedy na zewnątrz już było ciemno, zrobiłem kilka eksperymentalnych nocnych zdjęć, ponieważ muszę popracować nad nimi popracować. Sporo jest do nauczenia się w tej dziedzinie.

Jest piątek rano, 6:45 kiedy to piszę i czekamy tylko do 10:00, kiedy będziemy mieli śniadanie i zaczniemy kolejny dzień zwiedzania Łodzi, zanim dzisiejszego wieczoru wrócimy do domu.

Wednesday, August 23, 2017

Meeting with Trent.

 
 
Above is the Passenger Record of my grandmother's arrival in the United States. Her last palce of residence is listed as Grodziec, Russia because at that time official Poland did not exist as a country. Where she lived was under Russian occupation. I've visited there twice and seen where she would have lived. I could find no record of her mother and father, Karol Ende and Maryann Daszkiewicz.

Starting out cloudy with rain, it miraculously turned sunny at 14:00 as we arrived at the rynek to have lunch with a young man, Trent Zummallen, we have known since he was a little boy in the U.S. We had lunch together with him and his daughter, talked for two hours bout the world situation, his and out travels and a few other things. He is heavily involved with projects to feed the hungry, work towards positive climate solutions and empower individual entrepreneurs. He lives in Berlin but travels extensively in Europe.

On the way back home, with the sun shining, I just had to stop and take pictures of the beautiful goldenrod now in full bloom.

Powyżej znajduje się zapis o przybyciu babci do Stanów Zjednoczonych. Jej ostatnie miejsce zamieszkania jest zapisane jako Grodziec w Rosji, ponieważ wówczas oficjalnie Polska nie istniała jako kraj. Miejsce, gdzie mieszkała było pod rosyjską okupacją. Odwiedziłem to miejsce dwa razy i zobaczyłem, gdzie żyłaby. Nie mogłem odnaleźć żadnych danych o jej matce i ojcu  Karolu Ende i Maryannie Daszkiewicz.

Dzień zaczął się od zachmurzenia i deszczu, ale cudownie zmienił się na słoneczny o 14:00, kiedy przybyliśmy na Rynek, aby zjeść lunch z młodym mężczyzną, Trentem Zummallenem, którego znaliśmy w Stanach Zjednoczonych jako  małego chłopca. Jedliśmy  lunch z nim i córką, rozmawialiśmy przez dwie godziny o sytuacji na świecie, podróżach i wyjazdach oraz kilka innych sprawach. Jest mocno zaangażowany w projekty dostarczania żywności dla ludności z obszarów dotkniętych głodem, pracuje nad rozwiązaniami dotyczącymi klimatu i wspiera indywidualnych przedsiębiorców. Mieszka w Berlinie, ale dużo podróżuje w Europie.

W drodze powrotnej, gdy słońce świeciło, po prostu musiałem zatrzymać się i zrobić zdjęcia pięknej nawłoci w pełnym rozkwicie.

Tuesday, August 22, 2017

Success!




Any time I am able to get Joan to let me buy her something new in clothing I consider it a success. Today was a successful day.

After studying two languages and one conversation in Polish, I "persuaded" Joan that she should have a water-resistant, light weight coat for autumn and specifically for our trip to Łódz since the weather is so unpredictable now. We plan to do a lot of walking and so she should have protection in case of rain. She finally agreed and we drove to Decathelon, a store for outdoor things like camping, hiking, etc. The one in Browar is closed and was too expensive anyhow so we went to Sady, a small town close to us.
There was a good selection of jackets/coats for her to try on and after a half hour she decided on the one she liked best. It has deep pockets, a removable liner, a hood, is water-resistant and a color she likes, beige. I would have preferred a different color but it was her choice. She was happy with her choice so I was also happy to buy it for her. the cost was 179 zl($49). Such a coat in the U.S. would be much more.

On the way back home we stopped at the pharmacy to fill Joan's prescription for Estrofem(Estrogen). Those of you reading this in the U.S., here is a price comparison for you of medicine costs in Poland. A 3 month supply, 90 tablets of Estrogen, 2mg, was 18 zl. In U.S. dollars that is $4.96.......total..for 3 months. Yes, it is outrageous what you have to pay for the same medicine.

Za każdym razem, kiedy zyskam przychylność Joan, aby pozwoliła mi kupić jej coś nowego z odzieży, uważam, że jest to sukces. Dzisiaj był taki dzień sukcesu.

Po nauce dwóch języków i po jednej rozmowie po polsku, "przekonałem" Joan, że powinna mieć lekką, wodoodporną kurtkę na jesień i specjalnie na naszą podróż do Łodzi, ponieważ pogoda jest tak nieprzewidywalna. Planujemy dużo chodzić i dlatego powinna mieć ochronę w przypadku deszczu. W końcu się zgodziła i pojechaliśmy do Decathelon, sklepu z odzieżą przeznaczoną do noszenia na zewnątrz,  jak camping, turystyka, itp. Jeden z takich sklepów w Browarze jest zamknięty i był zbyt drogi, więc pojechaliśmy Sady, małego miasteczka niedaleko nas.


Był duży wybór kurtek / płaszczy, które Joan mogła przymierzyć i po pół godzinie zdecydowała się na jedną, którą jej się podobała. Ma głębokie kieszenie, wyjmowaną  wkładkę wewnętrzną, kaptur, wodoodporność i kolor, który lubi, beżowy. Wolałbym inny kolor, ale to była jej decyzja. Joan była zadowolona z wyboru, więc chętnie ją kupiłem. Koszt wyniósł 179 zł (49 USD). Taka kurtka w Stanach Zjednoczonych byłaby znacznie droższa.


W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w aptece, aby zrealizować receptę Joan na Estrofem (Estrogen). Dla tych, którzy czytacie to w Stanach Zjednoczonych, w tym miejscu jest porównanie cen lekarstw w Polsce. Koszt  zakupu 90 tabletek Estrogenu 2 mg na 3 miesiące wyniósł 18 zł. W dolarach amerykańskich to  wynosi 4,96 USD ........ na 3 miesiące. Tak, to jest skandaliczne, ile trzeba zapłacić za ten sam lek.

Monday, August 21, 2017

Surprise email.

A surprise email from a young man Joan and I have since he was a young boy in the U.S. We were friends with his mother and father and lost touch with them after their divorce.  Years later we made contact again with his father and learned that Trent, his son, was living in Berlin. We made contact with Trent a few years ago and went to Berlin to visit with him. He wrote today that he will be in Poznań this week and after a chat this morning on FB we arranged to meet with him and his daughter on Wednesday in the rynek. It will be the first time meeting his daughter. Like us, he is also a traveler so we should have many stories to tell each other.

Last weekend was a resting weekend mainly because an old injury to my back flared up again and it was difficult to stand up and walk. I was hit by a car when I was 19 and the doctor told me way back then that later in life my back would be a problem. I guess he was right. So, I've been taking it easy so my back repairs itself before our trip to Łódz on Thursday.

For the fourth time in four years they will repair out balcony that leaks down to the neighbor's flat below us when it rains. It would be nice if they could find a repairman who could fix it correctly.

Niespodziewany email od młodego mężczyzny, którego  Joan i ja znaliśmy jako małego chłopca w Stanach Zjednoczonych. Byliśmy zaprzyjaźnieni z jego matką i ojcem ale straciliśmy z nimi kontakt po ich rozwodzie. Po latach skontaktowaliśmy się z ojcem i dowiedziałem się, że Trent, jego syn , mieszka w Berlinie. Nawiązaliśmy kontakt z Trentem kilka lat temu i udaliśmy się do Berlina, aby go odwiedzić. Dziś napisał, że w tym tygodniu będzie w Poznaniu i po dzisiejszym spotkaniu na FB zorganizowaliśmy spotkanie z nim i jego córką w środę na Rynku. To będzie pierwsze spotkanie z jego córką. Podobnie jak my, jest również podróżnikiem, więc powinniśmy mieć wiele opowieści do opowiedzenia sobie nawzajem.

Ostatni weekend był weekendem na odpoczynek głównie dlatego, że znów się odezwały stare obrażenia moich pleców i trudno było wstać i chodzić. Kiedy miałem 19 lat byłem potrącony przez samochód i lekarz powiedział mi, że w późniejszym okresie życia  moje plecy będą stanowiły problem. Myślę, że ma rację. Więc relaksowałem się, aby moje plecy „naprawiły się” same przed naszą czwartkową podróżą do Łodzi.


Po raz czwarty w ciągu czterech lat będą naprawiać balkon, przez który przecieka woda do sąsiada pod nami, kiedy pada deszcz. Byłoby miło, gdyby mogli znaleźć fachowca, który mógłby naprawić uszkodzenie poprawnie.

Sunday, August 20, 2017

Nada.

Yesterday and today were just resting days for us.

Wczoraj i dziś były tylko dla nas dni odpoczynku.

Friday, August 18, 2017

Blogging.

I started the project of taking every blog I have written ince the beginning in 2006, removing the pictures and then saving each one as a written text only so that I will have a printable copy of all of them. It's a slow process. I'm only up to June 2012 and it won't really end until I write my last blog. Hopefully, that is some years in he future. It kind of coincides with all of the family research I've done and will be something to leave behind for future generations who, someday, may be interested where they came from and have a first hand experience of a cousin who moved to Poland to discover the roots of our family. All the blogs are not perfect in spelling or form but they tell the story of our life here. Discovering that I could us Google translator to add the Polish language of each one also gives relatives who don't know English a little more insight as to our life here. Of course, the translation is not the best and in many cases is almost laughable but it is better than nothing. I've been fortunate in meeting a lady who does real Polish translations when she can and I am thankful for that.

Today was a nice day so we had to go outside for a while. Joan finished her translation of 28 sentences from English to Spanish so I treated her to coffee and cake at the Sowa's near us. I think we are replacing Kandulski's as our favorite sweet shop to go to now. It has a much wider selection of pastries.

We stopped at Peter & Paul's store and bought ham and smoked turkey for lunches this week. I haven't been eating enough these past several months and have lost about 10kg so I decided to eat 3 times a day instead of 2.

Zacząłem pracę nad wszystkimi wpisami na blogu, które napisałem od początku 2006 roku, usuwając zdjęcia, a zapisując każdy z nich jako tekst pisany  w taki sposób, że będę mieć kopię możliwą do wydrukowania. To powolny proces. Obecnie jestem w czerwcu 2012 r. i tak naprawdę to się nie skończy, dopóki nie napiszę ostatniego bloga. Mam nadzieję, że to będzie za kilka lat. Te wszystkie poszukiwania rodziny, jakie zrobiłem to zbieg okoliczności, coś co pozostawię  przyszłym pokoleniom, które pewnego dnia mogą być zainteresowane tym, skąd pochodzą i będą mieć doświadczenie z pierwszej ręki od kuzyna, który przeprowadził się do Polski, aby odkryć korzenie naszej rodziny. Wszystkie blogi nie są perfekcyjne w pisowni czy formie, ale opowiadają historię naszego życia tutaj. Odkrywając, że mogłem dodać polskie tłumaczenie wpisu korzystając z tłumacza  Google , pozwalało krewnym, którzy nie znają języka angielskiego dać wgląd w nasze życia tutaj. Oczywiście tłumaczenie nie jest najlepsze i w wielu przypadkach jest prawie żałosne, ale lepiej to niż nic. Miałem szczęście spotykając panią, która robi polskie tłumaczenie, kiedy tylko może i jestem za to wdzięczny.

Dzisiaj był miły dzień, więc musieliśmy wyjść na zewnątrz. Joan skończyła tłumaczenie 28 zdań z języka angielskiego na język hiszpański, więc zafundowałem jej kawę i ciasto w pobliskiej kawiarni Sowa. Myślę, że teraz zamienimy kawiarnię Kandulskich będącą do tej pory naszym ulubionym sklepem ze słodkościami na Sowę. Ma znacznie szerszy wybór wypieków.


Zatrzymaliśmy się w sklepie Piotr i Paweł, gdzie kupiliśmy szynkę i wędzonego indyka na lunche w tym tygodniu. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie jadłem zbyt dużo i straciłem około 10 kg, więc zdecydowałem się jeść 3 razy dziennie zamiast 2.

Thursday, August 17, 2017

2 Losses.

Czocha Palace
 
Thursday, shopping day. 128 zl for this weeks food. Fortunately it was a nice day with sunshine as we left about 13:00 for Carrefour. An hour later we were done and headed home to put the food away.

Two surprises from two different doctors I see. The first, the hand surgeon, told me that due to changes in the medical system from the new government he will be moving to Dubai to work there for two years. He said he will make enough money in that time to pay off the mortgage on his house here, put money away for his retirement and then only work privately in Poland. The other, my neurologist, has accepted a position as the head of neurology in a hospital in Swiebodzin, a city about 1 1/2 hours northwest from here. So, I am losing two doctors I trusted. The latter is he bigger loss because I have been with him for 7 years and it's also because of him that Joan had such good treatment after her stroke last year. Money is the reason they are both moving or leaving, I can't blame them for that.

On the bright side...Poland's National Football team is set to be one of the eight top seeds in December's group stage draw for the World Cup finals.

In most recent World Cup finals draws, FIFA used its ranking system to determine which seven nations joined the hosts as seeds. Poland is guaranteed to move up to a best-ever fifth in the next FIFA World Ranking, which was released on Aug. 10, and the results they needed to secure qualification are likely to leave them inside the top seven in October, when FIFA is expected to decide the finals seeds.

Poland had never even been inside the top 15 of the FIFA Ranking until this year, but a run of five consecutive wins in World Cup qualifying has propelled them up the table. They were only in pot 3 for the European qualifying draw two years ago, when they were ranked 30th.

Czwartek, dzień na zakupy . I 128 zł złotych wydanych na jedzenie. Na szczęście był to miły dzień z słońcem, kiedy około 13:00 wyruszyliśmy do Carrefour. Godzinę później skończyliśmy i ruszyliśmy do domu, aby odłożyć jedzenie na miejsce.

Dwie niespodzianki ze strony dwóch różnych lekarzy, których widuję. Pierwszy, chirurg, który operował  dłoń, powiedział mi, że ze względu na zmiany w systemie ochronie zdrowia wprowadzane przez rząd, wyjeżdża do Dubaju, aby pracować tam przez dwa lata. Powiedział, że w tym czasie zarobi wystarczająco dużo pieniędzy by  spłacić kredyt hipoteczny domu, odłożyć pieniądze na emeryturę, a potem pracować w Polsce prywatnie. Drugi, mój neurolog, przyjął stanowisko jako szef neurologii w szpitalu w Świebodzinie, mieście o 1,5 godziny stąd na północny zachód. Więc tracę dwóch lekarzy, którym ufam. Ten ostatni , neurolog, to większa strata, ponieważ byłem z nim przez 7 lat, a to także z tego powodu, że Joan miała tak dobrą opiekę po  udarze w zeszłym roku. Pieniądze są powodem, dla którego przeprowadzają się lub wyjeżdżają i nie mogę ich za to winić.

Coś z pogodniejszych wieści… Polska narodowa drużyna piłki nożnej ma być jedną z ośmiu największych w rozstawieniu w grudniowym losowaniu grup na finały Pucharu Świata.

Podczas ostatnich finałów Mistrzostw Świata FIFA wykorzystał swój system rankingowy do ustalenia, które siedem narodów dołączyło do gospodarzy jako najwyżej rozstawione drużyny. Polska ma zagwarantowane przesunięcie na najlepsze w historii  5.miejsce w kolejnym rankingu FIFA , który został wydany 10 sierpnia, a który jest potrzebny do zapewnienia kwalifikacji i prawdopodobnie pozostaną w pierwszej siódemce  w październiku, kiedy spodziewana jest decyzja FIFA o finałowym rozstawieniu.

Polska nigdy nie znalazła się w pierwszej piętnastce rankingu FIFA aż do tego roku, ale pięć kolejnych zwycięstw w kwalifikacjach do Pucharu Świata doprowadziło do takiej pozycji w tabeli. Przed dwoma laty byli tylko 3 kwalifikacjach do pucharu Europy, kiedy w rankingu znaleźli się na 30 miejscu.

Wednesday, August 16, 2017

Tragedy.

I added pictures from Złotów. We left too early, preventing us from seeing the inside of the palace but we have seen others once owned by the Działyński family. A more impressive one is the one 30 minutes from us in Kornik.
 

Now that we're back home and things are back to "normal", I can't, well, I can, believe what is happening to America under "Orange Heads" leadership. That country is being split in two and I imagine Putin couldn't be happier. What happened in Charlottesville was a tragedy but also showed the dark side of the society that has been somewhat hidden until now. There is no place for Neo-Nazi's or white supremacist in the world and "Orange Head's" latest statement was disgusting.

A little "hand" update...it's been 3 months since the operation and I still have a small scab(strup) in the middle of my palm that won't let go. Upon further examination with a magnifying class, there is a stitch still holding it in place. Today the surgeon will remove it and finally it may completely heal.
 
Dodałem zdjęcia ze Złotowa. Wyszliśmy za wcześnie, co uniemożliwiło nam obejrzenie wnętrza pałacu, ale widzieliśmy inne, które kiedyś były w posiadaniu rodziny Działyńskich. Jeden z bardziej  imponujących znajduje się w Kórniku, około 30 minut drogi od nas.

Teraz, gdy wróciliśmy do domu i sprawy powracają do "normalności", nie mogę czy też mogę, uwierzyć w to, co się dzieje z Ameryką pod przywództwem "Orange Heads". Kraj jest podzielony na dwie części i wyobrażam sobie, że Putin nie może być szczęśliwszy z tego powodu. To, co wydarzyło się w Charlottesville było tragedią, ale także pokazało ciemną stronę społeczeństwa, która była do tej pory skrywana. Nie ma miejsca na neonazistów lub białych rasistów na świecie, a ostatnie oświadczenie "Orange Head" było obrzydliwe.

Trochę aktualnych informacji o mojej ręce ... minęło 3 miesiące od operacji, a ja nadal mam mały  strup pośrodku dłoni, który nie zszedł. Po bliższemu przyjrzeniu się przy pomocy lupy widać, że jest tam szew, który wciąż przytrzymuje go w tym miejscu. Dziś chirurg  to usunie i może wreszcie dłoń całkowicie się zagoi.

Tuesday, August 15, 2017

GPS



 
As I mentioned before, my GPS takes us off the main roads through the villages to our next main destination. I set it to do that for two reasons; 1, Our next destination is not the main reason for our trips in Poland; 2. Seeing as much of Poland as we can is, so we like to take our time to view the scenery, places that might seem interesting along the way and stopping whenever we want to. GPS might tell us it's 2 hours to get somewhere but it might be 3-4 hours for us if we make side trips along the way.
 
Drivers are constantly passing us on the main roads because I observe the speed limits but on the country roads there are few cars so I can go slow if I want to......and I do. I feel too much of the beauty of Poland is missed by people rushing to their destinations and there is so much beauty to behold in fields, forests, meadows, villages. We don't want to miss any of it.
 
It was like that driving to Złotów and then Poznań. So many of the small roads lined with trees and open fields, then forests.
 
Złotów was bigger than expected and the hotel was small but new. Accommodations were good and breakfast was included in the cost. The room was big, bed was comfortable and internet fast. We left at 9:00 for a 2 hour drive back to Poznań but taking our time we got home at 12:00. Waiting for us were bills for electricity and water. Welcome Home :-) In 4 weeks we travel south to Czocha Palace, I can't wait!
 
Jak wspomniałem wcześniej, mój GPS „zabiera mnie” z głównych dróg  do naszego następnego głównego miejsca docelowego na drogi przez wsie. Postanowiłem to zrobić z dwóch powodów: 1. Następny cel podróży nie jest głównym powodem naszych wyjazdów po Polsce; 2. Oglądając tyle Polski  ile się da,  chcemy poświęcić trochę czasu, aby zobaczyć krajobrazy, miejsca, które po drodze mogą wydawać się interesujące i zatrzymywać się w dowolnym momencie. GPS może zakomunikować nam, że potrzebne są 2 godziny, aby gdzieś się dostać, ale dla nas mogą to być 3-4 godziny, jeśli po drodze robimy wycieczki.
 
Kierowcy ciągle wyprzedzają nas na głównych drogach, ponieważ przestrzegam ograniczeń prędkości, ale na drogach wiejskich jest ich niewielu, więc mogę jechać wolno, jeśli chcę ...... i tak robię. Czuję, że ludziom którzy spieszą się do punktu docelowego umyka to, ile piękna jest w Polsce, ile piękna można zobaczyć na polach, w lasach, na łąkach, na wsiach. Nie chcemy tego przegapić.

Tak było w trakcie jazdy do Złotowa, a potem do Poznania. Tak wiele małych dróg z rosnącymi wzdłuż drzewami, otwartymi polami, a potem lasami.

Złotów był większy niż się spodziewałem,  hotel był mały, ale nowy. Pokoje były przyzwoite, a śniadanie  wliczone w cenę. Pokój był duży z wygodnym łóżkiem  i dostępem do szybkiego Internetu. Wyjechaliśmy o 9:00 na 2. godzinną  jazdę do Poznania, ale jadąc według naszego czasu wróciliśmy do domu o 12:00. Czekały na nas rachunki za energię elektryczną i wodę. Witaj w domu :-) Za 4 tygodnie jedziemy na południe do Pałacu Czocha, już nie mogę się doczekać!
 

Monday, August 14, 2017

Szczecenik



We left Charbrowo on Sunday morning for Złotów, our next overnight stay on the way home. I could have mad the drive all of the way but it's vacation so we were in no hurry. It's a good thing because our GPS lady has a tendency to take you off the main roads and drive you through every little village or town to your next major destination.  In between Charbrowo and Złotów was Szczecinek, what I thought would be a small town. It turned out to be bigger with one great surprise for us. We found the city center, parked the car and walked down a pedestrian street where no cars are allowed.

There were hardly any people there but at the end of the street was a bigger opening so we walked toward it. At the end, we were surprised to see on the right side......Cukernia Sowa. Naturally we had to go in and have coffee and ciasto. A big window gave us a nice view of a large rynek with a dancing water fountain where children were playing. When we were done with out coffee I went to the fountain, set my camera to take multiple frame pictures and took pictures as the water shot into the air. You can view the trajectory ot the eater in the pictures.

Done taking pictures, we proceeded to Złotów to our next stop.

W niedzielny poranek  opuściliśmy Charbrowo udając się w kierunku Złotowa, naszego kolejnego noclegu w drodze do domu. Mogłem przejechać całą drogą od razu, ale to wakacje, więc nie spieszyliśmy się. To dobra rzecz, ponieważ nasza „Pani GPS” ma skłonność do zabrania nas z głównych dróg i przejechania przez każdą wioskę lub miasteczko do następnego głównego miejsca przeznaczenia. Pomiędzy Charbrowem a Złotowem był Szczecinek, o którym myślałem, że to małe miasto. Okazało się, że jest większe z wielką niespodzianką dla nas. Znaleźliśmy centrum miasta, zaparkowaliśmy samochód i szliśmy traktem dla pieszych, gdzie wjazd samochodów jest niedozwolony.

Było tam niewiele osób ale na końcu ulicy było wielkie otwarcie nowego sklepu więc poszliśmy w tym kierunku. Na koniec byliśmy zaskoczeni, widząc po prawej stronie ...... Cukiernie Sowa. Oczywiście musieliśmy wejść na kawę i ciasto. Duże okno dało nam ładny widok na duży rynek z tańczącą fontanną wodną, gdzie bawiły się dzieci. Kiedy skończyliśmy kawę, podszedłem do fontanny, ustawiłem aparat fotograficzny i zrobiłem zdjęcia, gdy woda wystrzeliła w powietrze. Na zdjęciach można zobaczyć trajektorię .

Łeba, Day 2



We were going to spend the second day in Łeba at the dinosaur park but the weather looked like rain with the sky totally covered in clouds so we changed our plan.

First I took pictures of the place we were staying on Charbrowo, a small village of 560 people. The main attraction was the palace(manor house) where we stayed. Half of it was renovated by the owner who lives in Gdańsk. The other half, including the tower, has permanent local residents. Inside was very nice with bedrooms on the second floor and salon, dining room, reception and kitchen on the first floor. A short walk across the bridge led to the church.


It´s 6 km to Łeba but they are widening the road and in two places are temporary stoplights to allow single lane traffic to proceed. In some cases that means a 5-10 minute delay each time.

Łeba is totally a tourist town. There is no direct access ro th Baltic sea by car that we could find. After having breakfast, we decided to take the short trip o Rąbka National Park where there is a walking trail to the sea. However, the sign did not say how far the walk was and after walking 5 km I asked someone coming back how much farther to the sea. He said another 5 km. Joan was already getting tired so we decided to turn around and return to our car.

Back in Łeba, we saw an interesting, modern church from the outside and decided to go inside it. We were amazed at how beautiful it was. The ceiling was impressive, all wooden structure  and beautifully made. It was not elaborate like old church but the best modern church we have seen. Impressive were the kneeling pads. You partially sat on the bench and the kneeling bench had pads for your knees. You can understand it better if you see the pictures. By the time we were done it was time for dinner and Joan found a nice little restaurant for us. When we were done we returned to our palace for the night.

Drugi dzień w Łebie mieliśmy zamiar spędzić w parku dinozaurów, ale  niebo pokryte chmurami wyglądało jakby miał spaść deszcz , więc zmieniliśmy nasz plan.

Najpierw robiłem zdjęcia miejsca, w którym mieszkaliśmy w Charbrowo, małej wiosce liczącej 560 mieszkańców. Główną atrakcją był pałac (dworek), w którym mieszkaliśmy. Połowa została wyremontowana przez właściciela, który mieszka w Gdańsku. Druga połowa, w tym wieża, ma stałych mieszkańców. Wnętrze było bardzo ładne z sypialniami na drugim piętrze a salonem, jadalnią, recepcja i kuchnią na pierwszym piętrze. Krótka ścieżka spacerowa przez most prowadziła do kościoła.

To jest 6 km od Łeby, ale droga jest  poszerzana, a w dwóch miejscach są zmieniające się światła regulujące ruch na drodze tak, aby można było kontynuować ruch jednym pasem drogi.  Niekiedy oznacza to za każdym razem 5-10 minutowe opóźnienie jazdy.

Łeba jest miastem turystycznym. Nie ma bezpośredniego dojazdu samochodem do Morza Bałtyckiego, które mogliśmy znaleźć. Po śniadaniu zdecydowaliśmy się na krótką wycieczkę do Parku Narodowego Rąbka, gdzie jest pieszy szlak w kierunku morza. Jednak drogowskaz nie informował , jak daleka jest ta trasa i po 5 km zapytałem kogoś, kto wracał, jak daleko do morza. Powiedział, że kolejne 5 km. Joan już się zmęczyła, więc postanowiliśmy zawrócić i iść do naszego samochodu.

W Łebie zobaczyliśmy ciekawy, nowoczesny kościół i postanowiliśmy wejść do środka. Byliśmy zdumieni, jak pięknie było w środku. Sufit robił wrażenie, wszystkie struktury były  drewniane i pięknie wykonane. Nie był tak misterny jak stary kościół, ale najlepszy z nowoczesnych kościołów, jakie widzieliśmy. Imponujące były  klęczniki. Częściowo siadało się na ławeczce, a kolana opierały na klęczniku. Jeśli oglądniesz zdjęcia, lepiej to zrozumiesz. Jak tylko zakończyliśmy zwiedzanie był czas na obiad i Joan znalazła dla nas miłą, małą restaurację. Kiedy zjedliśmy, wróciliśmy do naszego pałacu.

Sunday, August 13, 2017

Słupsk & Łeba





We left Koszalin at 8:30 and took our time driving to our next place to sleep, Charbrowo. It was a two hour leisurely drive to was to Słupsk where we took the advice of Czesław and stopped to visit the former palace of the Prince of Pomorska, now a museum. After parking our car, we walked to it but passed a church with a side door open so we went in. I took two pictures before we were told it was closed and escorted out of the church. I don't think God said to close his churches.
 
 The museum had a line of little kids in their lime-green vests waiting to go in before us so we waited until they all went in. We went in the opposite direction because we didn't want to get held up while they were being told stories by the guide.

It had many interesting items to see but, as always, the furniture is the most interesting. It'a just amazing that such incredible pieces of art could be created by hand when there was relatively no machinery available. Furniture like that, in today's market, would be worth a fortune, if you could find a craftsman to make it.

After Słupsk, we headed toward Łeba but made a side stop in Cecenowo when I saw an interesting church and a somewhat ruined old palace. Naturally I had to take pictures. Once we reached Łeba, we parked the car and walked to the main area where all the tourists go. They don't have a rynek, just one long street, kind of like in Gdańsk. It was 13:30 so it was time for coffee and szarlotka. I took a rather strange picture of Joan which gave us both a laugh. When we were done we took the 10 minute drive south to Charbrowo to Pałac Łeba Charbrowo when we spent Friday and Saturday night. Unfortunately, I didin't check my first requirement for staying anywhere, internet connection, and only found out too late they had none. Hence I was not able to post the last few days.

Pałac Charbrowo didn't give good directions to it and I had to stop a lady in Charbrowo to find out exactly where it was. We found it with no problem after that. It's more of a manor house but with nice rooms, small, but nice and, remarkably, antique furniture in the room. There is no dinner served so we needed to go back to Łeba but it was a short drive so we didn't mind.
 
Wyjechaliśmy z miasta o godz. 8:30 i pojechaliśmy do naszego następnego miejsca do spania, Charbrowo. To był dwugodzinny przejazd leisurly do Słupska, gdzie wzięliśmy poradę Czesława i zatrzymaliśmy się, aby odwiedzić dawny pałac Książę Pomorskiej, obecnie muzeum. Po parkingu nasz wóz, poszliśmy do niego, ale przeszedł kościół z bocznymi drzwiami otwarte, więc poszliśmy do. Ja wziąłem dwa zdjęcia przed powiedziano nam, że był zamknięty i eskortowany z kościoła. Nie sądzę, aby Bóg powiedział, aby zamknął kościoły.

Muzeum miało linię małych dzieci w kamizelkach z limonki, które czekały przed nami, więc czekaliśmy, aż wszyscy wejdą. Poszliśmy w przeciwnym kierunku, bo nie chcemy się trzymać, gdy byli powiedziano Opowieści przewodnika.Miało wiele ciekawych rzeczy do zobaczenia, ale, jak zawsze, meble są najciekawsze. To jest niesamowite, że takie niesamowite dzieła sztuki można tworzyć ręcznie, gdy nie było stosunkowo dostępnych maszyn. Takie meble, na dzisiejszym rynku, byłyby warte fortuny, gdyby można było znaleźć rzemieślnika.


Po Słupsku udaliśmy się w kierunku Łeby, ale w Cecenowie zatrzymaliśmy się na brzegu, kiedy zobaczyłem interesujący chruch i zniszczony stary pałac. Naturalnie musiałem robić zdjęcia. Gdy dotarliśmy do Łeby, zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy do głównego obszaru, w którym wszyscy turyści wyruszają. Nie mają na rynku, po jednej długiej uliczce, w Gdańsku. To było 13:30, więc nadszedł czas na kawę i szarlotkę. Wziąłem raczej dziwny obraz Joan, która dała nam zarówno śmiech.


Kiedy to zrobiliśmy, 10 minut jazdy na południe do Charbrowo do Pałacu Łeba Charbrowo spędziliśmy nocą piątek i sobotę. Niestety, nie sprawdzałem mojego pierwszego wymogu pozostawania w dowolnym miejscu, połączenia z internetem, i tylko okazało się, że za późno nie mieli żadnego. W związku z tym nie byłem w stanie opublikować ostatnich kilku dni.

Pałac Charbrowo nie dał jej wskazówek, a ja musiałem zatrzymać damę w Charbrowo, aby dowiedzieć się, gdzie to jest. Okazało się, że bez problemu. To bardziej dworu, ale z ładne pokoje, małe, ale ładne, a co ciekawe, antyczne meble w pokoju. Nie ma kolacji serwowane więc musieliśmy wrócić do Łeby, ale to była krótka jazda, więc nie przeszkadzało.

Thursday, August 10, 2017

Koszalin 2



 


A little breakfast this morning and then Czeslaw, Joan and I went to the park in the center of Koszalin for a walk. We've been there before, 2 years ago, but it was nice to visit again.  Along the way we made a side trip to the main church in town and then to a little chapel only used by Protestants.  It wasn't a really hot day but still a good excuse to stop for ice cream and cold coffee in the park.

Later, we took a drive to the top of the hill Mother of God chapel and to see the new tower. We returned home to a delightful dinner of those fantastic pierogi's prepared by Krystyna's mother.

Rano rano i wtedy Czesław, Joan i ja poszliśmy do parku w centrum Koszalina na spacer. Byliśmy tam przed 2 lata temu, ale miło było odwiedzić ponownie. Po drodze udaliśmy się na wycieczkę boczną do głównego kościoła w mieście, a potem do małej kaplicy, którą tylko protestanci. To nie był naprawdę gorący dzień, ale nadal dobry pretekst do zatrzymania się na lody i zimna kawa w parku.


Później pojechaliśmy na górę kościoła wzgórza Matki Boskiej i zobaczyć nową wieżę. Wróciliśmy do wspaniałej kolacji tych fantastycznych pierogów przygotowanych przez matkę Krystyny.

Wednesday, August 09, 2017

Koszalin


After a farewell breakfast prepared by Lila, we started our 3 hour drive to Koszalin. Taking our time, we stopped Tuchola for coffee and some pictures of local people. When we were done, we returned to our drive and got to Koszalin at 14:00. Czeslaw was waiting for us with coffee and cake and then later in the day when his wife Krystyna, came home from work, we had bigos. We talked for a while and went to bed about 22:00.

Po pożegnalnym śniadaniu przygotowanym przez Lili rozpoczęliśmy nasz 3-godzinny wyjazd do Koszalina. Biorąc nasz czas, zatrzymaliśmy Tucholę na kawę i zdjęcia lokalnych mieszkańców. Kiedy skończyliśmy, wróciliśmy do naszej jazdy i dotarliśmy do Koszalina o 14:00. Czesław czekał na kawę i ciasto, a później w dzień, kiedy jego żona Krystyna wróciła z pracy, mieliśmy bigos. Rozmawialiśmy przez chwilę i poszliśmy spać około 22:00.

Tuesday, August 08, 2017

On the road again........


Joan, Lila and Beata
         
Packed and ready to go, we left home for Bydgoszcz at 11:00. We were not in a rush for time so I took the country roads to get there. It's harvest time so I stopped to take a few pictures in a field about half way there and we arrived about 14:00.

As normal, Lila had juice, coffee, water and a blueberry torte ready for our arrival. She also had a bottle of Mogen David wine, something we haven't seen in a long time. We talked for an hour or so and then her friend, Beata, joined us at the flat.

About 17:00 we took a taxi to Czosnek Oliwa, a restaurant close to the old rynek. Joan had the BBQ ribs, huge slices of baked potato, cabbage and corn while I had black tiger shrimp. For dessert we had pralines and fruits. It was a nice restaurant in a renovated tool factory.

Later, when it was getting a little dark, Lila said she would sleep in her cousins flat and that we should stay in hers for the night. In the morning she would return in time to make us breakfast before we left for Koszalin. There you have it folks....Polish hospitality.

Pakowane i gotowe do wyjazdu wyjechaliśmy z domu do Bydgoszczy o 11:00. Nie spieszyliśmy się na czas, więc pojechałem drogami krajowymi, aby tam dotrzeć. To czas zbiorów, więc zatrzymałem się, aby zrobić kilka zdjęć w polu około połowy drogi i przybyliśmy około 14:00.

Jak zwykle, Lila miała sok, kawę, wodę i tort z jagodami, gotowe na nasz przyjazd. Miała też butelkę wina Mogen David, czego nie widzieliśmy od dłuższego czasu. Rozmawialiśmy przez godzinę, a wtedy jej przyjaciel, Beata, dołączyła do nas.

Około godziny 17:00 wzięliśmy taksówkę do Czosnku Oliwy, restauracji blisko starego rynku. Joan miała żeberka, duże plasterki pieczonego ziemniaka, kapusty i kukurydzy, a ja miałem czarne krewetki tygrysem. Na deser mieliśmy praliny i owoce. To była miła restauracja w odnowionej fabryce narzędzi.

Później, kiedy było trochę ciemno, Lila powiedziała, że ​​spać u swoich kuzynów i że powinniśmy zostać w niej na noc. Rankiem wróciła na czas, aby zjeść śniadanie przed wyjazdem do Koszalina. Tam są ludzie .... polska gościnność.

Monday, August 07, 2017

Renewal.

I had an "awakening" today sitting in Sowa's and reading, "Kawa musi być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł i słodki jak miłość". I understood it all..."Coffee must be hot as an oven, black as the devil. pure as an angel and sweet as love". Ten years ago I would have been lucky to know three words. I have made progress, not enough for me, but progress nevertheless. The last three months I have only concentrated on learning Spanish and realize now I cannot stop learning Polish. Too much time has been spent already trying to learn this language and to give up now would be a waste of those many, many hours.  Yes, in ten years I should be much farther along than I am but circumstances were not, are not ideal, so I do what I can do. When we return I will renew my effort.

Tomorrow we leave on our little trip. It will be good to see friends and explore new places. Our friend, Radek, goes to Lwów and returns the day after we do so we will have more stories to tell each other.

Dzisiaj miałem ‘przebudzenie”  siedząc i czytając u Sowy: "Kawa musi być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł i słodka jak miłość". Zrozumiałem to wszystko ... "Kawa musi być gorąca jak piec, czarna jak diabeł, czysta jak anioł i słodka jak miłość". Dziesięć lat temu miałbym szczęście znać trzy słowa. Zrobiłem postęp, jak dla mnie nie wystarczający, ale mimo wszystko postęp. Przez ostatnie trzy miesiące skoncentrowałem się tylko na nauce języka hiszpańskiego i zdałem sobie sprawę, że nie mogę przestać uczyć się języka polskiego. Zbyt wiele czasu spędziłem  próbując nauczyć się tego języka i teraz zrezygnować  byłoby stratą tych wielu, wielu godzin. Tak, po dziesięciu latach powinienem być znacznie dalej niż jestem, ale nie było okoliczności i nie są idealne, więc robię to, co mogę zrobić. Kiedy wrócimy, wznowię mój wysiłek.

Jutro wyjeżdżamy na naszą małą wycieczkę. Warto spotkać się z przyjaciółmi i odkrywać nowe miejsca. Nasz przyjaciel, Radek, jedzie do Lwowa i wraca dzień po tym, jak my to zrobimy, będziemy mieli więcej rzeczy do opowiadania.

Sunday, August 06, 2017

Loss of friend.

It happened last night!  Because of high wind and probably disease, one of our many, many friends unexpectedly died last night and took a younger one with it. Yes, it may seem strange to call it friend but a tree is that to me. After living for some years in a forest, I have grown to love trees. This older one may have had some disease at it's base and was not strong enough this time to resist the wind. Unfortunately. a younger tree, in the path of the older one as it fell, was also destroyed.

To get over our sadness on this beautiful day we went to the rynek, had café mrzona's and talked with Eugeniusz, our waiter, for a while. His email address has an extension of ru.com so I was inquisitive about it. He told us he was from Belarus and of Russian descent. He said although the Russian and Polish languages were certainly different, he could understand almost everything said in Polish. A few weeks ago he was surprised when he met a girl on the tram from the village in Belarus where he comes from.

To się wydarzyło w nocy. Z powodu silnego wiatru i prawdopodobnie choroby, jeden z naszych wielu, wielu przyjaciół niespodziewanie zmarł w nocy i zabrał ze sobą młodszego. Tak, może się to wydawać dziwne nazwać je przyjacielem, ale drzewo tym właśnie dla mnie jest. Po kilku latach życia w lesie pokochałem drzewa. To starsze prawdopodobnie miało jakieś choroby, które sprawiły, że nie było wystarczająco silny u podstawy, by oprzeć się wiatrowi. Niestety młodsze drzewo, stojące na drodze upadku starszego, zostało również zniszczone.

By zmniejszyć nasz smutek, poszliśmy tego pięknego dnia na Rynek, zamówiliśmy cafe mrzona i rozmawialiśmy chwilę z Eugeniuszem, naszym kelnerem. Jego adres email ma rozszerzenie ru.com, co mnie zaciekawiło. Powiedział nam, że jest z Białorusi i rosyjskiego pochodzenia. Powiedział, że chociaż rosyjski i polski się z pewnością różnią, rozumie prawie wszystko, co mówi się do niego w języku polskim. Kilka tygodni temu był zaskoczony, ponieważ poznał w tramwaju dziewczynę ze wsi na Białorusi skąd pochodzi