Last night, after I posted my blog, with the real translation into Polish by a lady Joan and I have had the good fortune to meet from the city of Bydgoszcz, I thought how lucky Joan and I have been these last 12 years in retirement. I live in Poland, land of my ancestors and I owe Joan for the suggestion to move. No, I don't owe Joan anything and vice-versa. We love each other, we don't owe it to each other.
Together, we have been to places we only knew from pictures on books. Now we have visited many, most are more beautiful than any picture but some are only as a picture. For years I told Joan I was going back to Spain and told her about the country. Our first trip to Granada and to see the Alhambra was just breath-taking for Joan....and me too. It had been 65 years when I saw it and it was wide open for anyone to walk into. Now, restored, there is a 3-month waiting list to visit. Keep that in mind!
We've gone through Joan's son being crashed into while driving home by a drunk driver. The damage to him was life-changing. He was to become a lawyer but he could never finish his last year. We've been through the deaths of both of our mothers. Ironically enough, before we met, both of our brothers died in the same year at the same age. The death of my own son, 2 years ago, was another thing. NOT to mention all the bureaucracy for the last 12 years. However, the big moments like seeing the Panorama painting in Wroclaw, the Botanical Gardens, little kids on the sidewalk and the little moments like a cup of coffee sitting in front of Empik and watching the people make it worthwhile.
I couldn't have done it without Joan. I left her once, when I moved, alone, to the forest and she waited, living her life until I returned. I swore then I would never leave her again.
Zesz艂ej nocy, po tym jak zamie艣ci艂em swojego bloga z t艂umaczeniem na j臋zyk polski przez pani膮 z Bydgoszczy, kt贸r膮 Joan i mieli艣my szcz臋艣cie spotka膰 pomy艣la艂em, jak szcz臋艣liwi byli艣my przez ostatnie 12 lat na emeryturze. Mieszkam w Polsce, na ziemi moich przodk贸w i jestem winien Joan propozycj臋 przeprowadzki. Nie, nic nie jestem winien Joan i vice versa. Kochamy si臋 i niczego nie jeste艣my sobie winni.
Razem byli艣my w miejscach, kt贸re znali艣my tylko ze zdj臋膰 w ksi膮偶kach. Teraz odwiedzili艣my wiele z nich i wi臋kszo艣膰 jest pi臋kniejsza ni偶 jakikolwiek obrazek, ale niekt贸re s膮 tylko jak obrazki. Przez lata m贸wi艂em Joan, 偶e mia艂em zamiar wr贸ci膰 do Hiszpanii i opowiada艂em jej o tym kraju. Nasza pierwsza podr贸偶 do Granady i zobaczenie Alhambry by艂y dla Joanny zapieraj膮cymi dech w piersiach... i dla mnie te偶. Min臋艂o 55 lat, gdy powt贸rnie zobaczy艂em to miejsce otwarte dla ka偶dego, kto chcia艂 tam wej艣膰. Teraz, odrestaurowane, wymaga oczekiwania na 3-miesi臋cznej li艣cie oczekuj膮cych na wizyt臋. Miej to na uwadze!
Przeszli艣my przez wypadek syna Joan, spowodowanego przez pijanego kierowc臋, kt贸ry rozbi艂 si臋 podczas jazdy do domu. Uszczerbek na zdrowiu zmieni艂 jego 偶ycie. Mia艂 zosta膰 prawnikiem, ale nigdy nie m贸g艂 sko艅czy膰 swojego ostatniego roku. Przeszli艣my przez 艣mier膰 obu naszych matek. Jak na ironi臋, zanim si臋 poznali艣my, obaj nasi bracia zmarli w tym samym roku, w tym samym wieku. 艢mier膰 mojego w艂asnego syna, 2 lata temu, by艂a kolejn膮 rzecz膮. Nie wspominaj膮c o ca艂ej biurokracji przez ostatnie 12 lat. Jednak wielkie chwile, takie jak ogl膮danie obrazu Panoramy we Wroc艂awiu, Ogrodu Botanicznego, ma艂ych dzieci na chodniku i kr贸tkich chwil, jak fili偶anka kawy siedz膮c przed Empikiem i obserwuj膮c ludzi sprawiaj膮, 偶e s膮 wartymi zachodu.
Nie m贸g艂bym tego zrobi膰 bez Joan. Zostawi艂em j膮 raz, kiedy przeprowadzi艂em si臋 sam do lasu, a ona czeka艂a, a偶 wr贸c臋 偶yj膮c swoim 偶yciem. Przysi膮g艂em wtedy, 偶e nigdy wi臋cej jej nie opuszcz臋.