Tuesday, December 24, 2019

Christmas in Wroclaw.

On a day when the sky displayed every possible shade of gray in the complete realm of the color gray, we departed Pozna艅 for the adventure of taking the newly opened expressway to Wroc艂aw. Before it opened, the only way there was a grueling 2 1/2 to 3 hour drive through every little village or town along the way. Now, traveling at the speed of 130 kph(81 mph), you can complete the voyage in 1 3/4  hours. That is what we did yesterday, Monday. The trip actually starts on S11, near to our house but it eventually changes to S5.

The road, itself, had very few cars and trucks on our trip there. Occasionally, the gray clouds created a light shower in spots but for the most part, the road was dry. I was actually happy for the grayness, otherwise, we would have been driving into the sunshine all the way there.

Our destination was the Abysnth Aparthotel located a short walking distance to the old town(Stary Rynek). Because it was near to Christmas, our room price was reduced to 97 PLN($25). We checked in. parked our car in the underground space and took the elevator to the second floor where our room, 207, awaited us.  It wasn't a big room, maybe 35 meters, but big enough for a queen-sized bed, table and 2 chairs, a kitchen sink with an electric stovetop and bathroom.

We unpacked a very small overnight bag, took off our shoes, laid down on the bed and began reading 2  books we brought with us. Joan is reading, The Devil Wears Prada, written by Laura Wiesberger and I'm reading, Drive Your Plow Over The Dead Bones by Olga Torcarczuk.

Around 18:00(6PM), we put on coats, hats, gloves and I put on my scarf. Joan was not in favor of scarves. I have been trying for some years to get her to wear a scarf in the winter. She has been resistant.

We walked out of the building, first made a left turn, then a right turn onto the pedestrian street leading to the Rynek. It was decorated with Christmas lights all the short distance to the Rynek. It was a very short walk, 2 minutes, and we were there.

The Rynek was filled with people everywhere. Being a rather damp, cold night, I knew Joan must be a little cold, so when we approached one kiosk that was selling scarves I asked her to try a few on. I wanted to find one made in the warmest material in a color to go with her blue coat. I found three in different shades of blue, chose the biggest one and asked her to try it on. Once I wrapped her neck in the scarf, she said it made her feel much warmer. AT LAST, I had her. Before she could say no to the scarf I paid the man and we were on our way walking. She said she couldn't believe how much warmer her neck and body felt now. I was happy. We both were happy.

After walking twice around the Rynek through a myriad of people, I took her to the La Scala restaurant for dinner. We had been there before in the summer a few years ago to their outside restaurant and liked it.

Inside, a few tables were occupied but it was mostly empty. The waiter came over, gave us menus and then left, only to return when he saw we were ready to make our orders for food. Joan ordered tagliatelli gorgonzola and me, tagliatelle carbonara. Before it arrived we had 2 glasses of red wine. Once dinner was finished, for dessert, we each ordered Tiramisu with Italian Coffee mixed into it. Everything was delicious and Joan had no dishes to wash.  :-)

Walking back to our room, I counted I had taken 50 pictures to show you. They are on the right side of the blog. Joan is thrilled with our little adventure to Wroc艂aw and now that the way is quicker, we will go back more often. There is still much to see.

W dniu, w kt贸rym niebo pokazywa艂o ka偶dy mo偶liwy odcie艅 szaro艣ci w ca艂ym kr贸lestwie koloru szarego, opu艣cili艣my Pozna艅 w poszukiwaniu przygody, jak膮 jest nowo otwarta autostrada do Wroc艂awia. Przed jego otwarciem jedynym sposobem by艂o wyczerpuj膮ce 2 1/2 do 3 godzin jazdy przez ka偶d膮 ma艂膮 wiosk臋 lub miasteczko po drodze. Teraz, podr贸偶uj膮c z pr臋dko艣ci膮 130 km / h, mo偶esz uko艅czy膰 podr贸偶 w 1 3/4 godziny. Tak zrobili艣my wczoraj, w poniedzia艂ek. Podr贸偶 zaczyna si臋 na S11, niedaleko naszego domu, ale ostatecznie zmienia si臋 w S5.

Na naszej drodze by艂o niewiele samochod贸w i ci臋偶ar贸wek. Czasami szare chmury tworzy艂y lekki deszcz w miejscach, ale w przewa偶aj膮cej cz臋艣ci droga by艂a sucha. By艂em naprawd臋 szcz臋艣liwy z powodu szaro艣ci, w przeciwnym razie jechaliby艣my w s艂o艅cu przez ca艂膮 drog臋.

Naszym celem by艂 hotel Abysnth Aparthotel po艂o偶ony w odleg艂o艣ci kr贸tkiego spaceru od Starego Miasta (Stary Rynek. Poniewa偶 zbli偶a艂y si臋 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia, cena naszego pokoju zosta艂a obni偶ona do 97 PLN (25 USD). Zameldowali艣my si臋. Zaparkowali艣my samoch贸d w podziemnej przestrzeni i zjecha艂 wind膮 na drugie pi臋tro, gdzie czeka艂 na nas pok贸j 207. Nie by艂 to du偶y pok贸j, mo偶e 35 metr贸w, ale wystarczaj膮co du偶y na 艂贸偶ko ma艂偶e艅skie, st贸艂 i 2 krzes艂a, zlew kuchenny z kuchenk膮 elektryczn膮 i 艂azienka.

Rozpakowali艣my bardzo ma艂膮 torb臋 na noc, zdj臋li艣my le偶膮ce na 艂贸偶ku buty i zacz臋li艣my czyta膰 2 ksi膮偶ki, kt贸re ze sob膮 zabrali艣my. Joan czyta „Diabe艂 ubiera si臋 u Prady”, napisany przez Laur臋 Wiesberger, a ja czytam „Przejed藕 p艂ugiem po martwych ko艣ciach” Olgi Torcarczuk.

Oko艂o 18:00 (18:00) zak艂adamy p艂aszcze, czapki, r臋kawiczki, a ja zak艂adam szalik. Joan nie sprzyja艂a chustom. Od kilku lat pr贸buj臋 zmusi膰 j膮 do noszenia szalika zim膮. Ona by艂a odporna.

Wyszli艣my z budynku, najpierw skr臋cili艣my w lewo, a potem w prawo w deptak prowadz膮cy na Rynek. Udekorowano go bo偶onarodzeniowymi lampkami niedaleko Rynku. To by艂 bardzo kr贸tki spacer, 2 minuty i byli艣my tam.

Rynek by艂 pe艂en ludzi wsz臋dzie. B臋d膮c raczej wilgotn膮, zimn膮 noc膮, wiedzia艂am, 偶e Joan musi by膰 troch臋 zimna, wi臋c kiedy zbli偶yli艣my si臋 do jednego kiosku, w kt贸rym sprzedawano szaliki, poprosi艂em j膮, 偶eby wypr贸bowa艂a kilka. Chcia艂em znale藕膰 taki wykonany z najcieplejszego materia艂u w kolorze pasuj膮cym do jej niebieskiego p艂aszcza. Znalaz艂em trzy w r贸偶nych odcieniach niebieskiego, wybra艂em najwi臋kszy i poprosi艂em j膮, aby przymierzy艂a. Kiedy owin膮艂em jej szyj臋 szalikiem, powiedzia艂a, 偶e ​​dzi臋ki temu poczu艂a si臋 znacznie cieplej. OSTATNIE, mia艂em j膮. Zanim zd膮偶y艂a powiedzie膰 „nie” szalikowi, zap艂aci艂em m臋偶czy藕nie i ruszyli艣my w drog臋. Powiedzia艂a, 偶e ​​nie mo偶e uwierzy膰, jak cieplej jest teraz w szyi i ciele. By艂em szcz臋艣liwy. Oboje byli艣my szcz臋艣liwi.

Po dwukrotnym przechadzaniu si臋 po rynku przez niezliczon膮 ilo艣膰 ludzi zabra艂em j膮 na obiad do restauracji La Scala. Byli艣my tam latem kilka lat temu w ich zewn臋trznej restauracji i podoba艂o nam si臋 to.

Wewn膮trz by艂o kilka stolik贸w, ale w wi臋kszo艣ci by艂o pusto. Podszed艂 kelner, da艂 nam menu, a potem wyszed艂, tylko po to, by wr贸ci膰, gdy zobaczy艂, 偶e jeste艣my gotowi z艂o偶y膰 zam贸wienie na jedzenie. Joan zam贸wi艂a tagliatelli gorgonzola i mnie tagliatelle carbonara. Przed przyjazdem mieli艣my 2 szklanki czerwonego wina. Po zako艅czeniu kolacji ka偶dy z nas zam贸wi艂 Tiramisu z domieszk膮 w艂oskiej kawy. Wszystko by艂o pyszne, a Joan nie mia艂a naczy艅 do mycia. :-)

Wracaj膮c do naszego pokoju, pomy艣la艂em, 偶e zrobi艂em 50 zdj臋膰, 偶eby ci to pokaza膰. S膮 po prawej stronie bloga. Joan jest zachwycona nasz膮 ma艂膮 przygod膮 do Wroc艂awia i teraz, gdy droga jest szybsza, b臋dziemy wraca膰 cz臋艣ciej. Jest jeszcze wiele do zobaczenia.