Last night we had dinner at Carmelo & Christina's house, north of Ribera about a 15-minute drive.
We sat down around a rectangular table that had a tablecloth stretching down to the floor. I thought that was unusual until Carmelo explained why. In more mountainous areas it is believed that if you have cold feet you will catch a cold. So, under the table, there is a heater and the long tablecloth is meant to put your feet under the table and then the cloth up to your lap. It works really well as Joan had warm feet all during our time there. The temperature today is only 11 C but warming up to 17 by Tuesday.
Dinner was superb! Carmelo cut small pieces of serrano ham and two different kinds of cheese with fresh bread. The wine was from Spain, a red wine. Next were also little round pieces of cheese with slice quince on it. The second course was a creme of pumpkin soup. The pumpkin came from the garden of his brother in the city of Jaen. After that was a salad with tomatoes and olives from their own garden. The tomatoes tasted like tomatoes, not like the ones you buy in a store. The final course was an omelet with chard picked from their garden. For dessert, we had a nice fruit salad.
I told Carmelo we had to take our car back to Alicante and take a bus back to Ribera. He said that would not be a comfortable trip so he and his wife would drive to Alicante, meet us at the car rental place and take us back to our flat. That is the level of friends we have here.
Today, still chilly, we took the car back and were returned home by Carmelo & Christine. Joan was hungry so we went to a restaurant that had a protective weather cover and had lunch. Joan had 4 large prawns in butter with bread and I had calamari. We both had hot coffee to drink.
Tomorrow I get a haircut and Tuesday it's Joan's turn at a different salon.
Ostatniego wieczoru mieli艣my kolacj臋 w domu Carmelo i Christina, na p贸艂noc od Ribery, oko艂o 15 minut jazdy.
Usiedli艣my wok贸艂 prostok膮tnego sto艂u, kt贸ry mia艂 obrus ci膮gn膮cy si臋 a偶 do pod艂ogi. Pomy艣la艂em, 偶e to niezwyk艂e, dop贸ki Carmelo nie wyja艣ni艂 dlaczego. W bardziej g贸rzystych rejonach wierzy si臋, 偶e je艣li masz zimne stopy, to si臋 przezi臋bisz. Tak wi臋c pod sto艂em znajduje si臋 grzejnik, a d艂ugi obrus ma na celu w艂o偶enie st贸p pod st贸艂, a nast臋pnie obrusu a偶 do kolan. Dzia艂a to naprawd臋 dobrze, bo Joan mia艂a ciep艂e stopy przez ca艂y u nich pobyt . Temperatura dzisiaj to tylko 11 C, ale do wtorku ociepli si臋 do 17.
Kolacja by艂a wspania艂a! Carmelo pokroi艂 ma艂e kawa艂ki szynki serrano i dwa r贸偶ne rodzaje sera ze 艣wie偶ym chlebem. Wino by艂o z Hiszpanii, czerwone. Nast臋pnie by艂y ma艂e okr膮g艂e kawa艂ki sera z plasterkami pigwy. Drugim daniem by艂a zupa krem z dyni. Dynia pochodzi艂a z ogrodu jego brata w mie艣cie Jaen. Po niej by艂a sa艂atka z pomidorami i oliwkami z ich w艂asnego ogrodu. Pomidory smakowa艂y jak pomidory, a nie jak te, kt贸re kupuje si臋 w sklepie. Ostatnim daniem by艂 omlet z bo膰win膮 zebran膮 w ich ogrodzie. Na deser mieli艣my pyszn膮 sa艂atk臋 owocow膮.
Powiedzia艂am Carmelo, 偶e musimy zabra膰 nasz samoch贸d z powrotem do Alicante i wzi膮膰 autobus z powrotem do Ribery. Powiedzia艂, 偶e to nie b臋dzie wygodna podr贸偶, wi臋c on i jego 偶ona pojad膮 do Alicante, spotkaj膮 si臋 z nami w wypo偶yczalni samochod贸w i zabior膮 nas z powrotem do naszego mieszkania. To jest poziom przyja藕ni, kt贸ry tutaj mamy.
Dzisiaj, nadal ch艂odno. Zabrali艣my samoch贸d z powrotem i zostali艣my odwiezieni do domu przez Carmelo & Christine. Joan by艂a g艂odna, wi臋c poszli艣my do restauracji, kt贸ra mia艂a ochronn膮 os艂on臋 przed warunkami atmosferycznymi i zjedli艣my lunch. Joan mia艂a 4 du偶e krewetki w ma艣le z chlebem, a ja jad艂em kalmary. Oboje mieli艣my gor膮c膮 kaw臋 do picia.
Jutro id臋 do fryzjera, a we wtorek jest kolej na Joan, ale w innym salonie.