Saturday, May 07, 2016

Fields, rynek and park people.




 

 
I had some interesting conversations this morning. One of them was about silence, no noise in your living environment. I spoke aboutd missing that in my life now and how living in the middle of a forest with no neighbors close by was a good experience for me. I loved the fact was tha all I heard was the sound of birds or an occassional animinal roming through my property.  The picture I have hanging on one wall of the house my son and I built reminds me of it everyday.

With a beautiful day outside, I decided to take Joan to the rynek for lunch. Out of the ordinary, she suggested we have ice cream for lunch and being an ice cream lover, I couldn't refuse. We went to the New Shark cafe, ordered three scoops of ice cream and caffe latte's to was down the ice cream when we were done. We spent bout an hour there and since it was still a beautiful day, we decided to go for a walk in Sołacki park near where we live.

The park was filled with children paying piłka nożna(soccer) and young kids learning how to ride a bicycle without pedals. I've never seen bicycle's like this when I lived in the U.S. and I think they are a good way to perfect the sense of balance you need for riding a bike. There are no pedals to move the bike forward and the young child has to use his feet to move forward and keep his balance.

Dziś rano odbyłem dwie interesujące rozmowy. Jedna z nich dotyczyła ciszy, braku hałasu w naszym otoczeniu. Rozmawiałem o tym, czego brakuje teraz w moim życiu i na ile mieszkanie w lesie, bez sąsiadów w pobliżu, było dla mnie dobrym doświadczeniem. Bardzo lubiłem to, że jedynymi dźwiękami, które mnie otaczały, był śpiew ptaków lub, od czasu do czasu, hałas jaki robiło przechodzące zwierzę. Zdjęcie wiszące na ścianie w domu, który wybudowaliśmy z synem, przypomina mi o tym codziennie.
 
Dziś był piękny dzień, zaprosiłem więc Joan na lunch na Starym Rynku. Zaproponowała byśmy, inaczej niż zwykle, zamówili na lunch lody. Jako wielbiciel lodów nie mogłem odmówić. Poszliśmy do kawiarni New Shark, zamówiliśmy trzy kulki lodów i caffe latte. W kawiarni spędziliśmy około godziny, a ponieważ piękny dzień trwał, postanowiliśmy pójść do Parku Sołackiego, znajdującego się niedaleko naszego miejsca zamieszkania.

Park wypełniony był dziećmi grającymi w piłkę nożną, uczącymi się jeździć na rowerkach bez pedałów. Nigdy nie widziałem takich rowerków w Stanach. Wydaje mi się, że są świetne by nauczyć się poczucia równowagi, którego potrzebujesz by jeździć na normalnym rowerze. Te rowerki nie mają pedałów, więc dziecko, by poruszać się naprzód musi się odpychać nogami, jednocześnie utrzymując równowagę.

1 comment:

Anonymous said...

Wonderful picture, looks like summer time. Here in Ireland we can only dream about the weather like in Poland.

Mark